North and South - serial BBC - Pierwsze wrażenia i późniejsze
spin_girl - Wto 16 Cze, 2009 11:08
Thornton
BeeMeR - Wto 16 Cze, 2009 11:35
| Anaru napisał/a: | Chyba czas na powtórkę kiedyś. | słyszę to już od jakiegoś czasu
Anonymous - Wto 16 Cze, 2009 22:00
Niech za tydzień z górką zostanę sama, nabędę piwo, chipsy i zrobię nocny maraton z Cranford, Żonami i córkami i N&S
aneby - Wto 16 Cze, 2009 22:14
| lady_kasiek napisał/a: | | zrobię nocny maraton z Cranford, Żonami i córkami i N&S |
Chyba braknie nocy Zwłaszcza, ze prawie za tydzień najkrótsza noc w roku
Anaru - Wto 16 Cze, 2009 22:17
| BeeMeR napisał/a: | słyszę to już od jakiegoś czasu |
A bo mi się samej nie chce....
maenka - Śro 17 Cze, 2009 05:25
| lady_kasiek napisał/a: | Niech za tydzień z górką zostanę sama, nabędę piwo, chipsy i zrobię nocny maraton z Cranford, Żonami i córkami i N&S |
Kiedy po Becoming Jane postanowiłam zrobić maraton z wszystkiego co miałam JA to trwało to z tydzień. Przy tym przyznaję sie bez bicia, że pracuje w dzień intensywnie zawodowo i dziatwe liczna (sztuk 3) posiadam. Z wiazku z tym codziennie jednak łapałam kilka godzin snu (niewiele bo sie zaperłam ). Po tygodniu owym do zombi podobna byłam, co nie znaczy , że chętnie nie powtórzę tego doświadczenia. Tylko musze mieć impuls. Po BJ go nie miałam i tylko czasami oglądam pojedyńcze powtórki, ale kto wie. Jak nową Emmę zrobią tak , że mnie zatchnie z zachwytu to może czeka mnie kolejny maraton tylko, że dłuższy bo dzieł w kolekcji przybyło.
Anonymous - Śro 17 Cze, 2009 10:34
To robimy maraton?
Mag Jane Eyre tyż będzie.....
no poświęcę się dwie noce
Anonymous - Śro 17 Cze, 2009 17:58
Dziękuję w imieniu buzi zatęskniłam z N&S nawet już się zdesperowałam i chciałam po angielsku kupić, ale nie ma na allegro
Alicja - Śro 17 Cze, 2009 19:17
| lady_kasiek napisał/a: | | zatęskniłam z N&S nawet już się zdesperowałam i chciałam po angielsku kupić, ale nie ma na allegro |
a nie masz własnego N&S? czy może nie zrozumiałam i za innym zatęskniłaś?
Anonymous - Śro 17 Cze, 2009 19:45
Obiecywałam Mamie na Dzień Mamy rok temu, ale z filmową wersją opóźnili się za bardzo i musiałam inny prezent kombinować i tym razem chciałam książkę przeczytać. Ale no widzę same problemy.
Alicja - Śro 17 Cze, 2009 19:47
to prawie jak na zasadzie - obyś żył w ciekawych czasach
Gosia - Czw 25 Cze, 2009 21:32
Taaa, rozmawiałyśmy o tym swego czasu....
Myślę, że coś w tym jest, ale wolę gest Margaret, jakoś bardziej mi się wydaje usprawiedliwiony.
Śmiałyśmy się wtedy, że to chyba nowa moda
Sofijufka - Czw 25 Cze, 2009 21:39
Poza tym, TU [pokazuje dłoń] by mi kaktus wyrósł, gdyby Lizzie by coś takiego zrobiła. Sytuacja między Jaśkiem i Małosią, a Lizzy i Darcym była zupełnie odmienna.... Poza pierwszym, niefortunnym uprzedzeniem, of kors
Anonymous - Czw 25 Cze, 2009 23:04
Nie przypisujcie Lizzy interesowności. Mi to całowanie po rękach nie przeszkadzało. Obie nawymyślały biednemu chłopinie, harbuza dały, na koszu posadziły i teraz odkupić sie chccą. Majętna Małgosia i Jasiek ubrany nieformalnie, oraz majętny Darcy i ubrana hmmm nocnie Elizabeth
Anonymous - Czw 25 Cze, 2009 23:44
Powoli dojrzewała do zmiany decyzji jak sądzę, list, potem wywody Gospodyni. Myślisz, ze gdyby nadal nim gardziła jak wcześciej jakaś chaupa by ją przekonała? Skoro nie przekonały jej plotki o jego wielkości i majątku.
W tych dwóch scenach to Lizzy jest w gorszej sytuacji. Margaret jedzie do Milton jako Pani, ma pieniądze to Ona składa propozycję. A Lizzy nie wzbogaciła się ani o pensa, jej siostra pogorszyła jeszcze sposób w jaki się mówi o jej rodzinie, nadal jest biedna, nadal ma rodzinę jaką ma. Czy to nie wymagało przełamania owej miłosci własnej? Dumy?
Alicja - Pią 26 Cze, 2009 09:47
| Mag13 napisał/a: | | Zresztą wydaje mi się, że jest podobieństwo zastosowanych rozwiązań dramaturgicznych pomiędzy ową podróżą Lizzy do Pemberley i przypadkowym spotkaniem z Darcy'm w powieści Austen, a tym, co zaproponowano w scenariuszu filmu N&S w postaci wyjazdu Margaret do Milton i przypadkowego spotkania na dworcu |
całkiem możliwe, tylko mnie ten gest w wykonaniu Margaret wydał się bardziej naturalny. Zaznaczam swój nieobiektywizm. Dumę i uprzedzenie wolę w innej wersji, tam gdzie Elizabet nie całuje Darcego/Colina po żadnej z rąk
Anonymous - Pią 26 Cze, 2009 10:14
Owszem Margaret i stacja peronowa bije na głowę motylkowością Lizzy i jej marsz po wrszosowisku. | Mag13 napisał/a: | | Ale to Darcy jest godny podziwu | Nie przeczę, chociaż każa ze stron przełamała swoje hmm dumy i uprzedzenia Margaret zmieniła o nim zdanie, zaczęła żyć własnym życiem, przezstała być zależną od rodziny cizią, zas John przecież to było dla niego po częście upokarzające jako dla mężczyzny zawdzięczać swoją egzystencę kobiecie. Okolicznosci łagodzące, ona zawdzięczała mu, że nie poszła do więzienia no i kochali się(ale to drobiazg przecie ). Darcy jak piszesz przełamał swoje familijne uprzedzenia, ale w sumie zrobił to już wcześniej. No tyle, ze teraz Lydia dołożyła swojego. za Lizzy, no przejrzała na oczy
BeeMeR - Pią 26 Cze, 2009 10:34
A ja szczerze mówiąc bardzo lubię tą scenę, w której Lizzy mówi: "a mogłam być panią tego wszystkiego..." to dla mnie dowód chwili słabości (ale nie charakteru, bo ten uważam za bardzo silny), poddanie się urokowi miejsca, w którym się znalazła - a szczerze mówiąc nie lubię posągowych bohaterów bez skazy (i ludzi, którzy na takich pozują ), bo to po prostu nieludzkie - każdy z reguły ma jakieś słabe strony
John i Margaret też lubię za te ich słabości, pochopność, przezwyciężanie uprzedzeń i samych siebie
Tamara - Nie 28 Cze, 2009 11:55
| Mag13 napisał/a: | | Ale nie zapominajmy, że Lizzy w końcu zmieniła zdanie o Darcym natychmiast po ujrzeniu Pemberley - czy to przypadek? |
Lizzy zmieniła zdanie o Darcym po przeczytaniu jego listu otrzymanego podczas pobytu u Charlotty i pana Collinsa po ujrzeniu Pemberley zdania nie zmieniała , dopiero rozmowa z gospodynią utwierdziła ją w konieczności dokonania całkowitej i ostatecznej rewizji poglądów
Gosia - Nie 28 Cze, 2009 19:01
Bardzo podobnie mówi o tym Margaret w powieści:
On także musi uważać nieszczęsnego Fredericka za jakiegoś kochanka – (zaczerwieniła się, gdy to słowo przemknęło jej przez myśl) – teraz to rozumiem, nie dość, że wie o moim kłamstwie, to jeszcze jest przekonany, że ktoś inny o mnie zabiega i, że ja… O Boże! Boże! Co ja mam zrobić? Co to znaczy? Dlaczego obchodzi mnie nie tylko utrata jego dobrej opinii o mnie w związku z kłamstwem, którego się dopuściłam, ale także to, co on myśli. Nie wiem, ale jest mi z tym wszystkim tak ciężko.
[....]
– ...wierzę, że nigdy go nie spotkam. Mimo to jednak nikt nie chciałby tak nisko upaść w opinii przyjaciela, jak ja upadłam w jego.
Jej oczy były pełne łez, lecz jej głos był spokojny, a pan Bell na nią nie patrzył.
– A teraz, kiedy Frederick stracił całą nadzieję i prawie wszystkie pragnienia oczyszczenia się z zarzutów i powrotu do Anglii, to mogłoby tylko oddać mi sprawiedliwość, gdyby wszystko zostało wyjaśnione. Gdyby był pan tak miły, gdyby pan mógł, gdyby była jakaś dobra okazja (tylko błagam, proszę nie naciskać go wyjaśnieniami), ale gdyby pan mógł, opowiedziałby pan mu o wszystkich okolicznościach? Powiedziałby pan, że to ja zdałam się w tym na pana, bo czuję, że ze względu na ojca nie powinnam tracić jego szacunku, chociaż prawdopodobnie nigdy się nie spotkamy.
[...]
Jej myśli krążyły wokół kwestii, wcześniej rozważanej, ale która teraz przekształciła się w mocne przeświadczenie, że pan Thornton dłużej nie utrzyma swojej dawnej dobrej opinii o niej – bo się nią rozczarował. Nie wydawało jej się, żeby jakiekolwiek wyjaśnienie mogło kiedykolwiek przywrócić ją – nie jego miłości, nad tym powrotem postanowiła nigdy więcej się nie zastanawiać i podjęła w tym względzie twarde postanowienie – ale jego szacunkowi i jego wysokiemu mniemaniu o niej.
Tamara - Nie 28 Cze, 2009 23:59
| Mag13 napisał/a: | | Ta zmiana opinii jest też znamienna dla North&South, i dowodzi bliskości obu powieści. Właśnie oglądnęłam jakiś czas temu adaprtację DiU z 1995 r. i zwróciłam uwagę na podobieństwo pewnej wypowiedzianej kwestii: Lizzy mówi Jane wnocnej rozmowie w sypialni, gdy już wiadomo o czynie Wickhama, że, pomimo iż już zapewne nigdy nie spotka się z Darcym nie może znieść myśli o tym, iż będzie on o niej źle myślał. Te same, prawie identyczne słowa wypowiada Margaret w rozmowie z panem Bale, gdy pojechali do Helstone - nie wiem tylko, czy występują one również w powieści, czy to dodatek scenarzystki filmu, nawiązujący do klasyki Austen. W każdym razie podobieństwo uderzające..... |
Może po prostu idzie o normy obyczajowe , które na przestrzeni tych kilkudziesięciu nie zmieniły się specjalnie , stąd podobieństwo , jako że środowiska zbliżone .
spin_girl - Pon 29 Cze, 2009 14:25
Moim zdaniem całowanie ręki w P&P 2005 jest zupełnie nieuzasadnione (tak jak i smyranie Darcy'ego po łydkach w scenie późniejszej!!!), natomiast w N&S jest to gest piękny i rozczulający, jakby przeprosiny za niesprawiedliwie niska opinię o Thorntonie, za bezceremonialne odrzucenie jego miłości i oświadczyn, a jednocześnie podziękowanie za to, że nigdy nie przestał jej kochać, że nawet w danej chwili wracał z Helstone z żółtą różą...chyba też było w tym nieco litości nad jego upadkiem, nieszczęściem, jakże niezasłużonym...
Kocham N&S
beatrycze - Pon 29 Cze, 2009 16:14
Dla mnie to całowanie ręki jest bardzo symboliczne ,bo jeżeli np. w "Dumie i uprzedzeniu" Darcy mówi podczas oświadczyn "accept my hand" ,czyli "przyjmij moją rękę " , to rozumiem ,że Elizabeth póżniej całuje tą odrzuconą wcześniej rękę , już teraz ukochaną. Nie wiem czy mam rację ? Może ktoś bardziej rozumie formy oświadczyn w Anglii.
spin_girl - Pon 29 Cze, 2009 16:51
| beatrycze napisał/a: | | Dla mnie to całowanie ręki jest bardzo symboliczne ,bo jeżeli np. w "Dumie i uprzedzeniu" Darcy mówi podczas oświadczyn "accept my hand" ,czyli "przyjmij moją rękę " , to rozumiem ,że Elizabeth póżniej całuje tą odrzuconą wcześniej rękę , już teraz ukochaną. Nie wiem czy mam rację ? Może ktoś bardziej rozumie formy oświadczyn w Anglii. |
Teoria ma jak najbardziej sens, ale pocałunek w rękę po prostu nie pasuje do zadziornego charakteru Elizabeth.
Sofijufka - Pon 29 Cze, 2009 17:19
mi tez nie pasuje, to prędzej Darcy by łapkę lubej ucałował.... I to w przyklęku na jedno kolano... Jeśli już....
Poza tym Darcy MM czym prędzej by tę całowana łapę wyrwał, płonąc zywym rumieńcem...
|
|
|