Seriale - Dramy, czyli urok Azji
zooshe - Pon 30 Wrz, 2013 20:34
Z ulgą skończyłam BBF. Lubię tą dramę ale przez te wszystkie dramatozy strasznie męczy człowieka. Kolejny powrót najwcześniej znowu po pół roku.
Na poprawę nastroju, a dziś mam wyjątkowo podły oglądam KSS. Humor mocno toaletowy HJH utknął w toalecie a KSS życzy mu aby przeszło na niego zatwardzenie.
I teraz mały teścik psychologiczny "pod tytułem jaką masz grupę krwi" który rozbawił mnie do łez.
Co zrobisz jeśli utkniesz w toalecie bez papieru toaletowego?
1) po prostu wyjdziesz
2) poczekasz spokojnie na kogoś i poprosisz aby podał ci papier
3) użyjesz swoich palców
4) użyjesz wyciągniętego papieru z kosza na śmieci
I rozwiązanie, jeśli wybrałeś odp:
A wy jaka macie grupę krwi??
Agn - Pon 30 Wrz, 2013 23:28
| Trzykrotka napisał/a: | | Wszystkie dobre słowa, jakie mogłam powiedzieć o Ji Hoo dotyczą tego, jaki on był na papierze, czyli w mandze |
Zaskakujące - po seansie odcinka nr 10 stwierdzam, że scena z grą na pianinie była całkiem fajna. Nie przepadam wprawdzie za motywem samotnego gościa, który w wysepce światła w pustej sali koncertowej odczuwa nagłą i nieodpartą potrzebę zagrania czegoś nastrojowego (dlatego zawsze, nawet w książce, rozśmieszała mnie wiadoma scena z Darów anioła), ale ogólnie było spoko.
- Masz bilet? Jeśli nie masz, to musisz ze mną zagrać.
I Jan Di się odprężyła, grała sobie z nim i ogóle dobrze się czuła w jego towarzystwie. Od tego są m.in. przyjaciele - pomagają w najgorszych momentach, a potrafią to zrobić byle jakim środkiem. Jin Ho miał pod ręką akurat fortepian, ale grunt, że poskutkowało.
| Trzykrotka napisał/a: | | O Tsukasie i GJP mówi "wyjątkowy palant." |
Zaproś Gosię do nas! Zaproooooś!!!
Swoją szosą - owszem, początkowy GJP to skończony palant. Ale potem, jak wiemy, zmienia się. Ileż to razy taka historia wzruszała masy. By daleko nie szukać - niech mi ktoś powie, że Jesienną miłość na podstawie książki Nicholasa Sparksa źle się ogląda! A przecież Landon też na początku był facetem, którego najchętniej zdzieliłabym przez łeb deską ze sterczącym gwoździem.
Swoją szosą - czy "Tsukasa" to nie będzie aby nazwisko bohatera?
| Trzyrotka napisał/a: | | Parze Jan Di - GJP też nie daję wielkich szans na szczęście |
Ja daję. Nie po to bawię się przy tej dramie, by zastanawiać się, jak by to było w prawdziwym życiu.
| BeeMeRek napisał/a: | ślubna sukienka optycznie ją kurczy i pogrubia |
Bo pogrubia! Koszmarrrrrnie wyglądała!!! Już jej naprawdę lepiej w tych wszystkich szkolnych mundurkach i typowo młodzieżowej garderobie. Serio wygląda jak uczennica (czyli tak jak powienna). Za to Ga-Eul! Pamiętacie sukienkę, w którą wbił ją Casanova, by potem zaprowadzić do clubu, gdzie odstawili scenkę z graniem na saksie i skradzionym serduszkiem, by pokazać tym wała jej byłemu (temu durniowi, który ją puszczał w trabę i potem Jan Di musiała go lać)? Wyglądała w tym jak wyjątkowo urodny kwiatuszek. Drobna, zgrabna, śliczna jak z obrazka.
| BeeMeRek napisał/a: | Acha, nawiasem dodam, że odetchnęłam z ulgą jak na przyjęciu "przy basenie" nie było ogłoszenia o kolejnych zaręczynach panicza, tylko o wyjeździe, bo już byłoby trochę za dużo i za szybko |
Ja tam się zdziwiłam, że nie ogłosili zaręczyn. W sumie spodziewałam się kolejnej akcji z odwołanym ślubem.
| Trzykrotka napisał/a: | Pandę i Jeża też sobie obejrzę, bo dietę odchudzającą zaczynam - będzie się czym katować |
Że co będziesz oglądać? Jaką Pandę? Jakiego Jeża???
Odnośnie Przepisu - mniemam, że to to? http://www.filmweb.pl/film/Przepis-2010-599141
Do obejrzenia!
| Trzykrotka napisał/a: | | Sceneria basenowa, a zwłaszcza metoda Jan Di na obudzenie go robiły wrażenie. Strasznie wizualnie podobało mi się spektakularne tonięcie Jan Di, to jak rzuca się w wodę płasko na plecy, dramatycznie i bardzo widowiskowo. |
Ja zdecydowanie wolę moment przed - w którym Jan Di mówi Jun Pyo kim jest. Widać, że dobrze go zna. Ech...
Potem to już typowa brazyliana z rzucaniem się do wody i czekaniem, aż się oblubieniec łaskawie ocknie i zacznie ratować.
| Trzykrotka napisał/a: | | Ciekawe... Utonęłaby, gdzyby mu pamięć nie ruszyła? Nieee, pewnie znów Księciunio przybiegłby to the rescue... |
*ponuro* Utonęłaby. Jak nic. Wszyscy się co prawda zbiegli, ale tylko zbiorowo gapili się, jak dziewczyna idzie na dno i nikt palcem nie kiwnął. Dobrze, że Jun Pyo wróciła w końcu pamięć, bo byłoby z Jan Di marnie.
| Trzykrotka napisał/a: | | Raz jeden, jedyny, kłamie jej, że ma ją w nosie i o niej zapomniał - w Makau. Może zresztą nie kłamie, tylko w tamtej chwili naprawdę wierzy w to, co mówi. |
O, przepraszam - nie wierzy. Po prostu kłamie. Kłamie mistrzowsko, nawet mu powieka nie drgnęła. Ale wiemy, że robi to, by mamuśka nie rozszarpała Jan Di na strzępy.
| Trzykrotka napisał/a: | To fajne - bo inaczej możnaby przysiąc, że GJP zakochał się w Jan Di bo go walnęła w łeb z półobrotu, a on a/ lubi być bity, b/dostał od tego pomieszania klepek |
Raczej nie. Dostał z buta w łeb, to owszem - pomerdało mu się to i owo pod czaszką, ale nie aż tak. Po tym strzale wbił sobie do głowy, że to Jan Di na niego leci. Dopiero z czasem zaczęło mu na niej zależeć i na moją głowę złożyło się na to kilka czynników. Jan Di się opierała, mówiła "nie", ba!, nawet krzyczała. Kopała, walczyła, nie ćwierkała z radości na jego widok, kłóciła się z nim, miała własne zdanie i nie piszczała z zachwytu, jaki jest wspaniały. Pod każdym względem była INNA. I to go ujęło. Dziewczyna, którą chyba chciał potraktować jak zabawkę, miała czelność nie wpisywać się w rolę lalki, którą on się będzie bawił. Ale zaczęło mu zależeć dzięki jej inności.
| BeeMeRek napisał/a: | rozciągnięcie jej na "cztery lata później" mnie dobiło |
Mnie już nie. Ja chciałam już zobaczyć totalny happy end bez dramatoz i diabli wiedzą czego jeszcze. Należało mi się to jako widzowi.
| Trzykrotka napisał/a: | A Jan Di z k-dramy często mu kłamała i nie dotrzymywała obietnic (jasne, wiem, dla jego dobra ). Może dlatego mam sporo zastrzeżen do jej postaci. |
Ja zaś nie. Wprawdzie dramę miałam bajkową i nie miała niczego wspólnego z rzeczywistością, ale tak uczciwie się przyznajcie - nigdy nie okłamałyście osób, które kochacie, "dla ich dobra"? By nie zadawać im bólu prawdą? Nie podejmowałyście nigdy złych decyzji w dobrej wierze, by kogoś ochronić? Bo ja tak. Nie ma osób, które nigdy nie kłamią, przepraszam - niektórym zakonnicom się to zdarza, a co dopiero osobom, które nie zakładają na co dzień habitu.
Odnośnie KSS:
| BeeMeRek napisał/a: | No i prawdziwą ucztę, w naszym kontekście dla oczu |
Ja nie wiem, jakim cudem ona miała spróbować każdego z tych ciast. Nawet po kęsie żołądka by jej nie starczyło.
Ale nie powiem - na wiele z tych ciastek chętnie bym się rzuciła z zębami.
Zooshe, z testu mi wyszło, że mam grupę 0. Przyznaj się - jaką ty masz grupę?
Trzykrotka - Pon 30 Wrz, 2013 23:48
Almost paradiseeee
A jednak walnęli na koniec! Nehi, nehi, nehi! ja wszystko rozumiem, happy end po milionie dramatoz, ale czemu aż tak okropny? Mamusia mamusiowata i karmiąca tatusia, GJP nadlatujący helikopterem i Jan Di tak samo bulwiasta jak przedtem? I jeszcze ten kiczyk z F4 na plaży, padaniem do stópek i tym podobnymi? Zabijcie mnie, nieee!!! Nie można było zaoszczędzić lukru na inną okazję? Miałam złe przeczucia i aż żałuję, że nie skończyłam na ostatnim całusie. Ale chciałam sobie jeszcze na LMH popatrzeć, to zgubny nałóg
Agn, odniosę się do większości rzeczy, które napisałaś (ty uważaj, Gosia nie lubi LMH i prawi o nim okropne herezje ), ale na szybciora powiem tylko, że uznaję kłamstwa Jan Di dla dobra (niech już będzie), ale nie uznaję tak głupich, jak "urodziny Przyjaciółki." Po złożeniu obietnicy, ze powie, jak coś złego będzie się działo. W ten sposób nieszczerość bardzo szybko wyłazi na wierzch, wkrada się podejrzliwość - co to za dobro? Można nie powiedzieć prawdy do końca, powiedzieć jest nie halo, teraz nie mogę beztrosko randkować, ale nie chcę ci mówić, zaufaj mi - cokolwiek. Może też na to przymknęłabym oko, w końcu to uczennica była, a w szkole kombinowanie ma się niemal instynktownie zaszczepione, żeby w ogóle przetrwać. Mnie najbardziej Jan Di zdystansowała do siebie na etapie Małpy. Ale to na dłuższe dywagacje. Na razie mam jak zooshe - nasyciłam się BBF i póki co szybko idę do czegoś mniej angażującego. Jak Panda i Jeż - dyć pisałam na poprzedniej stronie o tej dramie cukierniczo Super Juniorowej!
Przepis do obejrzenia, zdecydowanie.
KSS pierwszy odcinek obiecujący. Póki co bez fajerwerków, ale czuję potencjał (bohaterka cudna, podobają mi się jej wizje). I bardzo przyjemni znajomi z KoD plus piękny pan Henney w czołówce - dziś na jednym poprzestałam, ale będę szła dalej
(Grupa krwi A choć skłaniam się ku tezie, że nie mam krwi wogóle.... )
Agn - Wto 01 Paź, 2013 00:10
| Trzykrotka napisał/a: | ty uważaj, Gosia nie lubi LMH i prawi o nim okropne herezje |
Jak nie będzie pisała, że jest brzydki, głupi i nie da się na niego patrzeć, to wszystko okej. Tam do licha nie wszystkim musi się podobać to samo, prawdaż. Pisałaś, że Gosia woli japońskie dramy - chętnie poczytam, co nam o nich opowie.
| Trzykrotka napisał/a: | | Po złożeniu obietnicy, ze powie, jak coś złego będzie się działo. W ten sposób nieszczerość bardzo szybko wyłazi na wierzch, wkrada się podejrzliwość - co to za dobro? |
Wszystko w porządku, tylko pamiętajmy, że tu chodzi o to, co się dobre wydaje kłamiącemu. Często jest tak, że w ostatecznym rozrachunku się człowiek pomylił, ale kapkę mnie bawi to wsiadanie na dziewczynę, że kłamie swojemu facetowi. Sporo osób tak robi, nie tylko w sprawach fundamentalnych (w których się kłamać nie powinno), ale w drobnych. Choćby i na zasadzie "Nie powiem mu, bo się wścieknie, muszę coś wymyślić." Albo boi się do czegoś przyznać. Gdyby chociaż puszczała się na lewo i prawo za plecami Jun Pyo - pewnie, sama bym chciała spalić ją na stosie. Ale w gruncie rzeczy czy naprawdę jest aż taka podła, okrutna i wredna? Popełnia błędy. Ja się w szkole nie nauczyłam też aż tak kombinować, jak to by chcieli widzieć inni. Nie wszyscy są tacy sprytni. Może Jan Di ma tak samo? Postępuje głupio, ale to prawo młodości - nikt nie rodzi się mądry. Jasne, wściekam się na nią często, że lepiej, by powiedziała coś szczerze, ale nie mam do niej aż tak negatywnych emocji. Traktuję ją (pamiętając, że to postać fikcyjna ) normalnie.
| zooshe napisał/a: | (Grupa krwi A choć skłaniam się ku tezie, że nie mam krwi wogóle.... ) |
Co ty w tej toalecie chciałaś zrobić?!
BeeMeR - Wto 01 Paź, 2013 14:10
| zooshe napisał/a: | Co zrobisz jeśli utkniesz w toalecie bez papieru toaletowego?
1) po prostu wyjdziesz
2) poczekasz spokojnie na kogoś i poprosisz aby podał ci papier
3) użyjesz swoich palców
4) użyjesz wyciągniętego papieru z kosza na śmieci
| Zawsze mam ze sobą chusteczki higieniczne, jestem zdecydowanie grupa 0
| Agn napisał/a: | | Ja daję. Nie po to bawię się przy tej dramie, by zastanawiać się, jak by to było w prawdziwym życiu. | Ja też - wolę wierzyć, że żyli szczęśliwie było im zielono
| Agn napisał/a: | | Ja chciałam już zobaczyć totalny happy end bez dramatoz i diabli wiedzą czego jeszcze. Należało mi się to jako widzowi. |
Co do tej końcówki "4 lata później" to dla mnie było jak zimny prysznic, studzący emocje po "dramatycznych" wydarzeniach przy basenie - niepotrzebny i trochę psujący klimat tej brazyliany.
| Agn napisał/a: | Trzykrotka napisał/a:
Raz jeden, jedyny, kłamie jej, że ma ją w nosie i o niej zapomniał - w Makau. Może zresztą nie kłamie, tylko w tamtej chwili naprawdę wierzy w to, co mówi.
O, przepraszam - nie wierzy. Po prostu kłamie. Kłamie mistrzowsko, nawet mu powieka nie drgnęła. Ale wiemy, że robi to, by mamuśka nie rozszarpała Jan Di na strzępy. | Mam takie samo zdane - kłamie, ze względu na mamuśkę - potem to wyłazi w którejś rozmowie z nią.
| Agn napisał/a: | | tak uczciwie się przyznajcie - nigdy nie okłamałyście osób, które kochacie, "dla ich dobra"? By nie zadawać im bólu prawdą? Nie podejmowałyście nigdy złych decyzji w dobrej wierze, by kogoś ochronić? Bo ja tak. Nie ma osób, które nigdy nie kłamią, przepraszam - niektórym zakonnicom się to zdarza, a co dopiero osobom, które nie zakładają na co dzień habitu. | Ale mi chodzi o to co Trzykrotce:
| Trzykrotka napisał/a: | | na szybciora powiem tylko, że uznaję kłamstwa Jan Di dla dobra (niech już będzie), ale nie uznaję tak głupich, jak "urodziny Przyjaciółki." Po złożeniu obietnicy, ze powie, jak coś złego będzie się działo. W ten sposób nieszczerość bardzo szybko wyłazi na wierzch, wkrada się podejrzliwość - co to za dobro? Można nie powiedzieć prawdy do końca, powiedzieć jest nie halo, teraz nie mogę beztrosko randkować, ale nie chcę ci mówić, zaufaj mi - cokolwiek. | Rozumiem "szlachetne kłamstwo", ale to było idiotyczne kłamstwo
I jeszcze w temacie BBF znaleziony obrazek:
Już jest niemało wersji, a dojdzie jeszcze amerykańska
BeeMeR - Wto 01 Paź, 2013 16:28
Co do KKS:
O matko, zaczęły się dramatozy:
- on jest mój,
- nie, on jest naprawdę mój, oddaj mi go
szczerze mówiąc, nigdy do mnie trafiały gadki typu:
"oddaj mi kogoś", "zrezygnuję z niej/niego dla ciebie" itp, jakby ta trzecia osoba była bezwolną maskotką do przekazania w dobre ręce, bez własnego zdania z kim chce być
Podobnie nie trafia do mnie twierdzenie, że "jest się razem, bo się nie zerwało" gdy jedna ze stron bez (drhhhhamatycznego skądinąd) tłumaczenia nagle wyjeżdża na kilka lat do innego kraju
Bohaterka podoba mi się coraz bardziej, nie boi się przyznać, do swoich słabości, ani przed sobą, ani innymi: je i pije kiedy i co ma ochotę, zdejmuje buty, kiedy jej nie pasuje, nie zawaha się zdzielić ani faceta ani kobiety, albo pocałować, nie boi się zgrabnej, nagiej, męskiej klaty itd, tylko denerwuje mnie, że co chwila ktoś ją nazywa puszystą lub grubą - chudzinką nie jest, ale bez przesady - jeśli ona jest gruba to ja jestem wieloryb
zooshe - Wto 01 Paź, 2013 20:31
| BeeMeRek napisał/a: | Acha, nawiasem dodam, że odetchnęłam z ulgą jak na przyjęciu "przy basenie" nie było ogłoszenia o kolejnych zaręczynach panicza, tylko o wyjeździe, bo już byłoby trochę za dużo i za szybko |
To już by była lekka przesada, kolejne zaręczyny. Ponadto GJP nie był aż tak zauroczony panną aby się z nią od razu hajtać.
| Agn napisał/a: |
*ponuro* Utonęłaby. Jak nic. Wszyscy się co prawda zbiegli, ale tylko zbiorowo gapili się, jak dziewczyna idzie na dno i nikt palcem nie kiwnął. Dobrze, że Jun Pyo wróciła w końcu pamięć, bo byłoby z Jan Di marnie. |
O GJD można powiedzieć wiele ale, nie że jest typem samobójcy. Księciunio w końcu by ją wyciągnął. W japońskiej wersji Tsukasa czy jak mu tam, ratuje ją przez zamarznięciem kiedy sama ruszyła w góry.
| Agn napisał/a: |
Zooshe, z testu mi wyszło, że mam grupę 0. Przyznaj się - jaką ty masz grupę? |
Ja też.
Agn - Wto 01 Paź, 2013 21:28
| BeeMeR napisał/a: | | o do tej końcówki "4 lata później" to dla mnie było jak zimny prysznic, studzący emocje po "dramatycznych" wydarzeniach przy basenie - niepotrzebny i trochę psujący klimat tej brazyliany. |
Ale dlaczego jak zimny prysznic? Znów się spotykają, wciąż się kochają, Jun Pyo się oświadcza, skończył studia, przejął z sukcesem firmę... Po tych wszystkich dramatozach jest mi naprawdę miło, że twórcy zapewnili mnie o ich wiecznym szczęściu, bo po każdej chwili radości następował dramat nie z tej ziemi, więc miło, że teraz już taki nie nastąpi. Po dramie można spać spokojnie, że parka w końcu ma spokój i dużo szczęścia.
| BeeMeR napisał/a: | Rozumiem "szlachetne kłamstwo", ale to było idiotyczne kłamstwo |
Dobra, muszę sobie przypomnieć dokładnie tę scenę, jak to wyglądało, bo za wiejskie Chiny nie pamiętam szczegółów, a coś mi się nie zgadza.
Gdzie to było dokładnie?
| Cytat: | Już jest niemało wersji, a dojdzie jeszcze amerykańska |
Widzę, że koreańska Jan Di najbardziej przypomina oryginalną - mangową.
| BeeMeR napisał/a: | O matko, zaczęły się dramatozy:
- on jest mój,
- nie, on jest naprawdę mój, oddaj mi go |
Powiem szczerze, że mnie to potwornie bawiło. Argumentacja byłej była tak durnowata, że mogłam się tylko śmiać z politowaniem. I tym bardziej lubiłam Sam Soon.
| zooshe napisał/a: | | Ponadto GJP nie był aż tak zauroczony panną aby się z nią od razu hajtać. |
Mniejsza o Jun Pyo - mamuśka przeciwko tej panience nie wycelowała torped. To cokolwiek podejrzane.
| zooshe napisał/a: | | Księciunio w końcu by ją wyciągnął. |
Coś się nie kwapił...
| zooshe napisał/a: | Ja też. |
Mojaś ty!
Obrazki się podobali?
Zooshe wspominała, że LMH przyjął rolę w Gangnam Blues - faktycznie, sporo źródełek to potwierdza. A wiecie, że reżyserem jest ten sam gość, który zrobił Frozen Flower? No, na takie rewelacje moja wyobraźnia rozpaliła się do czerwoności!
Swoją szosą tak abstrahując od LMH i jego boskości - myślę, że kiedyś wspólnie potrzebujemy obejrzeć KoD. Dorzucam zatem tę cegiełkę do stosu rzeczy do wspólnego oglądania.
Najdłużej trzeba będzie pewnie na to namawiać Trzykrotkę.
zooshe - Wto 01 Paź, 2013 23:16
| BeeMeR napisał/a: | | co do tej końcówki "4 lata później" to dla mnie było jak zimny prysznic, studzący emocje po "dramatycznych" wydarzeniach przy basenie - niepotrzebny i trochę psujący klimat tej brazyliany. |
Twórcy dołożyli im te 4 lata, aby bohaterowie zdążyli dojrzeć do poważnego związku. Gdyby się ochajtali zaraz po szkole wyglądało by to na szaleństwo młodości. Jan Di ewidentnie chciała coś osiągnąć sama w życiu a nie być tylko żoną bogatego chłopaka.
Pytanie tylko czemu Księciunio sobie nikogo nie znalazł, tylko podobnie jak Jan Di poszedł do szkoły medycznej, choć wcześniej była mowa, że chciał się uczyć jak prowadzić interesy.
| Agn napisał/a: |
Coś się nie kwapił... |
Wyczuł że lepiej nie wchodzić w paradę. Zresztą zagrożenie było zerowe, od razu było wiadomo że GJP skoczy do basenu.
| Agn napisał/a: |
Obrazki się podobali? | Jeszcze się wachluje z wrażenia.
Agn - Wto 01 Paź, 2013 23:23
| zooshe napisał/a: | | Jan Di ewidentnie chciała coś osiągnąć sama w życiu a nie być tylko żoną bogatego chłopaka. |
I tak nią będzie, ale o tym sza!
| zooshe napisał/a: | Pytanie tylko czemu Księciunio sobie nikogo nie znalazł, tylko podobnie jak Jan Di poszedł do szkoły medycznej, choć wcześniej była mowa, że chciał się uczyć jak prowadzić interesy.
|
To dość proste - bo jego dziadek był lekarzem, a w końcu się pogodzili. No i jakoś tak... po jego śmierci postanowił robić to, co on. Widać, skoro nie mógł mieć wybranej dziewczyny, to postanowił poświęcić się innym ludziom. Z dziećmi, jak widać, miał niezły kontakt, więc interesy interesami, ale widać powołanie miał inne. Te interesy to się pewnie chciał nauczyć prowadzić, bo tak powinno być. Widać nie miał do tego powołania, tylko poczucie obowiązku.
| zooshe napisał/a: | Zresztą zagrożenie było zerowe, od razu było wiadomo że GJP skoczy do basenu.
|
No tak, pewnie przeczytał scenariusz.
| zooshe napisał/a: | Jeszcze się wachluje z wrażenia. |
Na zdrowie.
Trzykrotka - Śro 02 Paź, 2013 11:39
Swoją drogą, to z BBF jest jednak coś na rzeczy - wszyscy (na blogach i w komentarzach internetowych) jojczyli i psioczyli, że takie to kiepskie, ale rozmowy o dramie można ciągnąć tygodniami!
Mnie - z perspektywy czasu - ubawiły dwa komentarze javybeans: jeden, że drama ma piękne lokacje, bo twórcy mając nieznanych aktorów zaoszczędzili na gażach... Patrzcie, nie tak dawno można było oszczędzać na gaży nieznanego LMH Drugi, też odnośnie LMH: no owszem, przystojny, ale nie w moim guście Tjaaa, jasne, a potem nadszedł CH i Lee Min Ho is love, love, love
Reżyser Frozen Flower, powiadasz....? Czyżby czas zaopatrzyć się profilaktycznie większe dawki środków uspokajających i soli trzeźwiących? Jak sobie wspomnę sceny zarezerwowane na dailymotion tylko dla dorosłych (kurka, przydałaby się nam wachlująca emotka1)
| Agn napisał/a: |
Swoją szosą tak abstrahując od LMH i jego boskości - myślę, że kiedyś wspólnie potrzebujemy obejrzeć KoD. Dorzucam zatem tę cegiełkę do stosu rzeczy do wspólnego oglądania.
Najdłużej trzeba będzie pewnie na to namawiać Trzykrotkę. |
Jasne, argumentujcie mi tu zaraz i namawiajcie Bo nie wiem, czy się skuszę, jak mi te czarne oczy miłe
Z KSS na razie nie wyszłam poza pierwszy odcinek, ale bohaterka już mi się spodobała (gruba? Też coś!) - bohater zresztą też. A otoczenie ciasteczkowe w niczym nie przeszkadza Poszłam też dalej w Pandę i Jeża (mam za sobą 2 odcinek), bo jak raz otoczenie i klimat bardzo mi się z KSS łączą, a obsada jest miodowa.
Agn z dedykacją dla Ciebie:
Pan Da Yang (Panda )jest chudziutką jak trzcinka właścicielką podupadającej kawiarni Panda, z której nie chce zrezygnować, bo założyli ją jej zmarli rodzice. Szuka więc pracy (żeby pensję wkładać w swój lokal) w nobliwej, wypasionej francuskiej piekarni/ciastkarni Cafe Honore, w której właśnie pojawia się nowy szef, wracający z USA po 14 latach nauki syn właścicielki, Won II. Powraca, wzbudza trzepot w sercach pracownic, bo ciacho z niego niezłe jest (aktora widziałam wcześniej w Gu Family Book), a on od chwili przyjazdu zaczyna szukać Pandy (nie widzieliśmy się 14 lat i 5 miesięcy, typ GJP), swojej pierwszej miłości z podstawówki. Kiedy znajduje jej CV wśród pliku innych wie, że los zapukał do jego drzwi...
Tymczasem Panda ma w głowie tylko Jeża, chłopaka, który pojawił się znienacka na jej podwórku, chwycił w ramiona kiedy spadała ze stołka, na który się wspięła, a potem upiekł ciasto, przy którym zemdlała z rozkoszy. Go Seung Ji (jego imię jakoś na tego Jeża się przekłada) jest swietnym cukiernikiem, pracującym w cukierni dziadka. W pewnym momencie orientuje się jednak, ze dziadek płaci mu dużą pensję, kosztem swojej. Jest tym przerażony i postanawia uwolnić starszego pana, którego bardzo kocha, od 'ciężaru," czyli siebie samego. Postanawia pracować u Pandy, w czym nie przeszkadza fakt, że dziewczyna mu się bardzo podoba...
W roli Choi Wona II - wysoki i chmurny Choi Jin Hyuk
CJH gra w Heirs brata LMH
Jeż to jeden z najmilszych Super Juniors, Lee Donhae, który debiutował aktorsko u boku Siwona w Skip beacie
Ta drama to żadne wielkie dzieło, ale ogląda się dla trójki bohaterów i takich ciast że ho-ho
BeeMeR - Śro 02 Paź, 2013 12:15
| Agn napisał/a: | Ale dlaczego jak zimny prysznic? Znów się spotykają, wciąż się kochają, Jun Pyo się oświadcza, skończył studia, przejął z sukcesem firmę... Po tych wszystkich dramatozach jest mi naprawdę miło, że twórcy zapewnili mnie o ich wiecznym szczęściu, bo po każdej chwili radości następował dramat nie z tej ziemi, więc miło, że teraz już taki nie nastąpi. Po dramie można spać spokojnie, że parka w końcu ma spokój i dużo szczęścia. | No i bardzo dobrze, że tak to odbierasz, bo dowodzisz, że jest w tej końcówce sens - Mnie akurat nie podeszła, ale ja po pierwsze nie wierzę w długotrwałe związki na odległość (wyjątek mogę zrobić chyba tylko dla generała i lekarki z niebios - powiedzmy, że mnie przekonali ), a po drugie to ostatnie pół godziny tak jakoś nie leżało w kilku kwestiach, nie tylko tych minionych lat: przede wszystkim mamuśka przechodząca bez walki do opieki nad chorym (żeby choć jedna scena była, jak córka odbiera jej władzę!), rzeczny chory i ani słowa, że to GJD na niego wpłynęła pozytywnie - za to dostajemy smęty z GJD i Księciuniem - no i tylko na sam koniec tona lukru na plaży, ech... Dla mnie to właśnie było tak "studzące emocje".
No nic, jestem skłonna przyjąć, że jak GJP i GJD przetrwali te 4 lata to i przetrwają dalsze
| Agn napisał/a: | Dobra, muszę sobie przypomnieć dokładnie tę scenę, jak to wyglądało, bo za wiejskie Chiny nie pamiętam szczegółów, a coś mi się nie zgadza.
Gdzie to było dokładnie? | Oj, dalibóg nie pamiętam - ale to pewnie znów kwestia innego odbioru sceny i zachowania bohaterki.
| Agn napisał/a: | myślę, że kiedyś wspólnie potrzebujemy obejrzeć KoD. Dorzucam zatem tę cegiełkę do stosu rzeczy do wspólnego oglądania.
Najdłużej trzeba będzie pewnie na to namawiać Trzykrotkę. | I mnie, namawiajcie mnie!
KSS - skończyłam 8 odcinek, czyli jestem w połowie, w pewnym momencie niemal wszyscy bohaterowie po kolei płaczą (każdy jakiś swój powód ma), ja jako widz poczułam się zobligowana, więc też ciut się wzruszyłam ładnie zagraną sceną rozmowy w windzie
| Agn napisał/a: | Powiem szczerze, że mnie to potwornie bawiło. Argumentacja byłej była tak durnowata, że mogłam się tylko śmiać z politowaniem. I tym bardziej lubiłam Sam Soon. | Mnie też - to jest tak bezczelne żądanie, że aż absurdalne - ale i drama ładnie podsumowuje, że miłość jest dziecinna - nie waha się przed niczym, nawet przed wyjątkowo durnym posunięciem. Nawiasem później przy rozmowie z Nadymką okazuje się, że ex-panna miała poważny powód, który można nazwać "szlachetnym motywem nie powiedzenia prawdy" (czego ja o GJD powiedzieć nie potrafię) dlaczego wyjechała - ach te mamuśki, układające życie swoim synom
No i nieświadomi tego synowie Lub się nie sprzeciwiający
Acha, zapomniałam nadmienić, że po drodze był chyba najładniej nakręcony pocałunek, jaki dotychczas widziałam w koreańskiej dramie (ale też nie widziałam ich jeszcze wiele) najwyraźniej można to zrobić bez zaciskania oczu, ust, rąk itd. oraz bez włażenia kamery aktorom w twarz - ja przynajmniej lubię taki oszczędny, bollywoodzki ( ) styl
Trzykrotka - Śro 02 Paź, 2013 12:34
| BeeMeR napisał/a: | | nie wierzę w długotrwałe związki na odległość |
Zawsze mnie zastanawia, jak to jest, że ktoś, kto w dramie (Coffee Prince, BBF, teraz Pandzie i Jeżu też) wyjeżdża za granicę, to choćby był nie wiem jak zamożny, traci kompletnie kontakt z tymi, co zostali. Przez ten czas nie dzwoni, nie skypuje, nie przyjeci ani razu na wakacje....
Ja wolałabym, żeby pokazali spotkanie GJP i GJD bez fajerwerków, helikopterów i pierścieni na plaży, oraz asysty F4, żeby za to naprawdę pokazano, że bohaterowie stęsknili się tak, że omal nie umarli z tej tęsknoty. Żeby choć Jan Di padła GJP z rozbiegu w ramiona
Jednakowoż przypomniałam sobie, że BBF to drama, której targetem są nastolatki - one pewnie wolą tak, jak było. Więc już się nie będę czepiać.
BeeMeR - Śro 02 Paź, 2013 12:42
| Cytat: |
Zawsze mnie zastanawia, jak to jest, że ktoś, kto w dramie (Coffee Prince, BBF, teraz Pandzie i Jeżu też) wyjeżdża za granicę, to choćby był nie wiem jak zamożny, traci kompletnie kontakt z tymi, co zostali. Przez ten czas nie dzwoni, nie skypuje, nie przyjeci ani razu na wakacje... | No właśnie
Ale w bollywoodach tez pokutuje takie podejście
Ja tam wolę wierzyć, że jednak się kontaktowali - inaczej to nie ma najmniejszych szans (wyjątek - Faith )
| Trzykrotka napisał/a: | Ja wolałabym, żeby pokazali spotkanie GJP i GJD bez fajerwerków, helikopterów i pierścieni na plaży, oraz asysty F4, żeby za to naprawdę pokazano, że bohaterowie stęsknili się tak, że omal nie umarli z tej tęsknoty. Żeby choć Jan Di padła GJP z rozbiegu w ramiona | No właśnie.
Trzykrotka - Śro 02 Paź, 2013 14:06
Jeszcze BBF - wpadki i smieszne momenty z planu.
http://www.youtube.com/watch?v=oVxQ_g2NL6g
Przy ostatniej scence z LMH rozbolał mnie brzuch ze śmiechu.
Agn - Śro 02 Paź, 2013 22:07
| Trzykrotka napisał/a: | Swoją drogą, to z BBF jest jednak coś na rzeczy - wszyscy (na blogach i w komentarzach internetowych) jojczyli i psioczyli, że takie to kiepskie, ale rozmowy o dramie można ciągnąć tygodniami! |
Nie da się ukryć, że nie jest to arcydzieło. Efektowne, ale jeśli chodzi o treść, to brazyliana do potęgi. Ale wiadomo... brazyliany się wciąż produkuje, bo ludzie chcą je oglądać.
| Trzykrotka napisał/a: | Drugi, też odnośnie LMH: no owszem, przystojny, ale nie w moim guście |
To ja zacytuję skośnego bloga: "Bez kitu, jak Lee Min Ho może nie być w czyimś guście?! Jak się coś nie podoba, to oddawać!"
| Trzykrotka napisał/a: | | Reżyser Frozen Flower, powiadasz....? Czyżby czas zaopatrzyć się profilaktycznie większe dawki środków uspokajających i soli trzeźwiących? Jak sobie wspomnę sceny zarezerwowane na dailymotion tylko dla dorosłych (kurka, przydałaby się nam wachlująca emotka1) |
Wiesz, nie wyobrażam sobie naszego niewinnego jak lelija Min Ho w TAKICH scenach. Ale nie powiem - fantazja ruszyła mi z kopyta i z dzikim rżeniem.
| Trzykrotka napisał/a: | Jasne, argumentujcie mi tu zaraz i namawiajcie Bo nie wiem, czy się skuszę, jak mi te czarne oczy miłe |
Mówiłam, że będzie ciężko? Mówiłam. Patrzcie, jak się zapiera zadnimi łapkami...
Nie ma wykrętów! Myśmy tu zbiorczo przecierpiały Faith, CH, BBF... ty się też poświęć!
| BeeMeR napisał/a: | I mnie, namawiajcie mnie! |
No nie, następna oporna. Ja nie rozumiem was, kobity... Stawiam sprawę jasno - NIE MA ZMIŁUJ. Będziecie się męczyć i męczyć!
Pandę i Jeża zapisuję - kocham motyw z jedzeniem. Mniam! Będę oglądała z burczącym brzuchem, coś czuję...
| BeeMeRek napisał/a: | No i bardzo dobrze, że tak to odbierasz, bo dowodzisz, że jest w tej końcówce sens |
Ale tylko w sensie dramowym.
| BeeMeRek napisał/a: | KSS - skończyłam 8 odcinek, czyli jestem w połowie, w pewnym momencie niemal wszyscy bohaterowie po kolei płaczą (każdy jakiś swój powód ma), ja jako widz poczułam się zobligowana, więc też ciut się wzruszyłam ładnie zagraną sceną rozmowy w windzie |
Rozumiem, że w dalszym ciągu ci się podoba? Mam nadzieję, że tak. Oglądam tę dramę drugi raz i nadal świetnie się bawię.
| Trzykrotka napisał/a: | | Zawsze mnie zastanawia, jak to jest, że ktoś, kto w dramie (Coffee Prince, BBF, teraz Pandzie i Jeżu też) wyjeżdża za granicę, to choćby był nie wiem jak zamożny, traci kompletnie kontakt z tymi, co zostali. Przez ten czas nie dzwoni, nie skypuje, nie przyjeci ani razu na wakacje.... |
Cichaj tam! Robiłaś kimchi? Byłaś w łaźni? Co ty wiesz o życiu? Taki bogacz ćwiczy siłę swego charakteru! Testuje, czy jego idealny związek wszystko przetrwa! Że też ja muszę tłumaczyć takie oczywistości.
| Trzykrotka napisał/a: | Żeby choć Jan Di padła GJP z rozbiegu w ramiona |
Ona jest ponad to!
Wpadki z planu widziałam. Urocze są. Min Ho rzecz jasna nie byłby sobą, gdyby się nie potknął (pewnie o własne nogi). To jest część takiego programu, który został nadany w przerwie, kiedy wszyscy czekali na 17-ty odcinek. Aktorka grająca Jan Di uległa poważnemu wypadkowi (chyba samochodowemu), więc leżała w szpitalu. Siłą rzeczy nie mogli kręcić. W związku z tym był program nadany zamiast odcinka i tam właśnie zapodane owe wpadki z BBF.
A ja z innym filmikiem. Trzeci teaser do Heirs!
http://www.youtube.com/watch?v=OMlhVsqwyQc
Czy wy widzicie... Min Ho... z mokrymi włosami... o rany, wymięknę przy scenie prysznicowej...
Ale najważniejsze...
JESZCZE TYLKO TYDZIEŃ!!!
Edycja: Odnalazłam płytki z KSS! No, nareszcie! I okazuje się, że coś mi się pomerdało - oglądam teraz siódmy odcinek, bo go chyba teraz nie oglądałam. A zawiera jeden z moich ukochanych momentów - kiedy HJH tak po męsku wziął i przylał temu patafianowi, byłemu KSS. Swoją szosą kiedy w bójkę wkroczyła sama zainteresowana, zrobiła się z tego bójka komediowa. Ale za ten piękny strzał w zęby HJH tak u mnie zapunktował, że pokochałam go całym sercem.
Potem to się prać zaczęły także panie, więc już leję na całego. Kocham tę scenkę!
Fajne jest też to wyznanie. W tle melodyjka grana na pianinko (czy fortepian? no w każdym razie klawisze), on jej mówi, że nie lubi, gdy rozmawia z innymi mężczyznami, patrzy na nich i ich słucha. KSS z poważną miną, że przecież nie może jej lubić, bo taki kontrakt... no generalnie jest romantyczny nastrój, w tle pianinko... i nagle on wypala:
- Nie lubię cię.
I taki zjazd muzyczki, jakby się płyta zepsuła.
Trzykrotka - Śro 02 Paź, 2013 23:52
| Agn napisał/a: |
Wiesz, nie wyobrażam sobie naszego niewinnego jak lelija Min Ho w TAKICH scenach. |
Juhuuu! Od tego jest reżyser, żeby mu wperswadował, naświetlil i przekonał, że to w celach artystycznych. No bo jakichż innych, nieprawdaż....
No nie, następna oporna. Ja nie rozumiem was, kobity... Stawiam sprawę jasno - NIE MA ZMIŁUJ. Będziecie się męczyć i męczyć! [/quote]
No to niech już będzie moja strata... Może się dam namówić... co się nie robi dla wspólnego dobra Zmorduję jakoś i zniesę nawet fakt, że Siwon pojawia się chyba od trzeciego odcinka (za to już potem nie znika )
Na szybko, bo znowu godzina się zrobiła Odcinek drugi KSS i kazanie palnięte klientowi o Ludwiku XV i Madame Pompadour Ta dziewczyna ma jaja! No i zeszłam ze śmiechu, kiedy zobaczyła, jak Sam Soon naprawdę tańczyła na zebraniu przywitalnym Bo jej taniec imaginacyjny był super-sexy. Ale ona ma figurę, dałabym się za taką posiekać!
Czy to, że szef staranował jej randkę, to oznaka, że budzi się w nim już teraz instynkt posiadacza?
Sama (przymusowa) randka z szefem jednak dość obciachowa - picie, rzucanie pawiem, zsikanie się na plecy oraz tłuczenie go misiem po głowie - bleee. Więcej tego nie rób, Kim Sam Soon!
Mokrego LMH zapodałam sobie do poduszki Mam nadzieję, ze kiedy już dojdzie co do czego (czyli emisja na ekrany), sceny, które teraz lecą z szybkością wodospadu, będą pokazywane powoli i ze smakiem, do nasycenia się (ze względów czysto artystycznych ):excited:
Agn - Czw 03 Paź, 2013 00:03
| Trzykrotka napisał/a: | Od tego jest reżyser, żeby mu wperswadował, naświetlil i przekonał, że to w celach artystycznych. No bo jakichż innych, nieprawdaż.... |
Najpierw LMH musiałby pobłogosławić... nie, wróć. On nie musi błogosławić. On musi się zdecydować na taką rolę z całym dobrodziejstwem inwentarza. I potem reżyser kręci z nim sceny wszelkiej maści.
| Trzykrotka napisał/a: | No to niech już będzie moja strata... Może się dam namówić... co się nie robi dla wspólnego dobra Zmorduję jakoś i zniesę nawet fakt, że Siwon pojawia się chyba od trzeciego odcinka (za to już potem nie znika ) |
O rany, zapomniałam, że to przecież drama, w której występuje ten okropny Siwon, którego tak nie znosisz.
| Trzykrotka napisał/a: | | Czy to, że szef staranował jej randkę, to oznaka, że budzi się w nim już teraz instynkt posiadacza? |
Jako szanujący się bohater dramy za nic się do tego nie przyzna.
| Trzykrotka napisał/a: | | Mam nadzieję, ze kiedy już dojdzie co do czego (czyli emisja na ekrany), sceny, które teraz lecą z szybkością wodospadu, będą pokazywane powoli i ze smakiem, do nasycenia się (ze względów czysto artystycznych ) |
No ja zamierzam sycić oczy każdym, ahem, artystycznym ujęciem na głównego bohatera sekunda po sekundzie, minuta po minucie. Nawet powtórki będę robiła, żeby mi aby jakieś szekspirowskie ujęcie nie umknęło.
| Trzykrotka napisał/a: | | Ale ona ma figurę, dałabym się za taką posiekać! |
Owszem, świetna z niej laska. A jakie nogi ma zgrabne! Fiu fiu fiu!
No ale dla Koreańczyków będzie "puszysta". Ideałem urody w Korei jest... patyk. Drobna, delikatna Koreanka jak patyczek, z którym trzeba delikatnie, bo jeszcze się złamie. Nawet jeśli docenią, że kobieta ma biust, którego nie trzeba nigdzie szukać, bo wyraźnie widać, gdzie się znajduje, to i tak - ideał to ideał. A aktorka grająca KSS jest kobieca, pełna seksu, w czarnej kiecce z imaginacji wygląda tak, że proszę siadać.
Aragonte - Czw 03 Paź, 2013 00:08
Nie mam nastroju, żeby pisać, więc tylko spytam: co to za Jeż i Panda??
Agn - Czw 03 Paź, 2013 00:25
Kilka postów wyżej Trzykrotka napisała słów kilkoro na temat tej dramy.
Trzykrotka - Czw 03 Paź, 2013 09:42
| Aragonte napisał/a: | | Nie mam nastroju, żeby pisać, więc tylko spytam: co to za Jeż i Panda?? |
http://forum.northandsout...art=1250#370850
O tu pisałam Oglądam symultanicznie, tzn. na zmianę, jeden odcinek Pandy, jeden Sam Soon i powiem Wam, że to doskonały zestaw Panowie wszyscy trzej (bo w końcu na widok panów oko nam błyska, cóż ja tu będę ściemniać, że to kompletnie nieważne kto staje w pewnym momencie pod prysznicem) - czyli Wielcy Eleganccy i mający Straszną Mamusię szefowie zakładów żywienia zbiorowego z obu dram

... do ktorych ma dołączyć jeszcze Daniel Henney
i absolutnie do schrupania i zakochania się Donhae
- to już wystarczy, żeby ubarwić długie jesienne wieczory. A jak jeszcze do tego dochodzi bohaterka jak Kim Sam Soon, z jej imaginacją i niewyparzonym ozorem oraz doskonałą wiedzą na temat tego, do czego jest zdolna, kiedy się urżnie, to naprawdę więcej nie trzeba.
Talenty randkowe szefa KSS są wybitne To jak spławił swoją blind date to nic, ale to, że ona tak długo i cierpliwie odpowiadała na pytania o to, co sobie zoperowała i w której klinice, dawszy mu po gębie dopiero, kiedy poszedł do KSS i zaczął zawodzić coś w rodzaju nie porzucaj mnieee - to jednak świadczy o nieprzeciętnym uroku męskim
O Siwonie dziś nic nie piszę. Ja tylko z chichocikiem zacieram rączki i się oblizuję.
Agn - Czw 03 Paź, 2013 10:44
| Trzykrotka napisał/a: | | bo w końcu na widok panów oko nam błyska, cóż ja tu będę ściemniać, że to kompletnie nieważne kto staje w pewnym momencie pod prysznicem |
Oj, nie, człowiek pod prysznicem musi być starannie wyselekcjonowany. Lubię Hyun Bina, ale cieszę się, że w Secret Garden pod prysznicem swoje ciało prezentował Lee Philip, a nie on.
| Trzykrotka napisał/a: | | szefowie zakładów żywienia zbiorowego z obu dram |
Powiem szczerze, że ten czerwonowłosy to mnie jakoś nie zrzucił ze stołka. Ale możliwe, że w dramie będzie się nadawał wyłącznie do składania mu hołdów.
| Trzykrotka napisał/a: | | do ktorych ma dołączyć jeszcze Daniel Henney |
| Trzykrotka napisał/a: | Talenty randkowe szefa KSS są wybitne To jak spławił swoją blind date to nic, ale to, że ona tak długo i cierpliwie odpowiadała na pytania o to, co sobie zoperowała i w której klinice, dawszy mu po gębie dopiero, kiedy poszedł do KSS i zaczął zawodzić coś w rodzaju nie porzucaj mnieee - to jednak świadczy o nieprzeciętnym uroku męskim |
Wybacz, Bin-ssi, że ci to robię, ale... Nie - nie o uroku, tylko o tym, że to kolejna randka, która w razie wypału skutkowałaby kolejnymi randkami i szybkim klepnięciem przyszłego małżeństwa. A wtedy po prostu siedzisz i opowiadasz o sobie jak na rozmowie kwalifikacyjnej.
| Trzykrotka napisał/a: | O Siwonie dziś nic nie piszę. Ja tylko z chichocikiem zacieram rączki i oblizuję. |
Te te te te te! Co się sama oblizujesz?! Podziel się! Ja ci nie chcę wypominać pewnego priva, którego dostałaś w ramach poglądowych nie tak dawno temu, uprasza się o wzajemność, jeśli masz coś równie smakowitego. Albo coś do opowiedzenia - opowiadaj! Już!!!
Jeszcze tylko 6 dni do Heirs.
BeeMeR - Czw 03 Paź, 2013 11:10
| Agn napisał/a: | Rozumiem, że w dalszym ciągu ci się podoba? Mam nadzieję, że tak. Oglądam tę dramę drugi raz i nadal świetnie się bawię. | Nawet więcej - coraz bardziej mi się podoba - początkowo myślałam, że będzie na raz, ale teraz już nie jestem wcale tego taka pewna - nie jest to arcydzieło, ale bardzo ciepła opowieść, a czasem nie trzeba nic więcej. Ma słabsze momenty, ale ma sporo lepszych - i o to chodzi.
np. szalenie podobał mi się motyw wyrzucania świnki, która nie chciała być wyrzucona
walka kogutów i następnie pań, aż pierze leciało, tj. włosy rwały też - wprawdzie to klasyka, ale zawsze miła.
(oczywiście nie obyło się bez reklamy linii lotniczych - ciekawe ile mnie ominęło - na reklamy samochodów i ciuchów jestem wyjątkowo odporna )
Podoba mi się, jak JH stopniowo odkrywa, że KSS zalazła mu za skórę - tj. na razie widza to wszyscy, tylko nie on, on tylko "nie chce, by umawiała się z innymi facetami".
A przede wszystkim podoba mi się bohaterka, to, że jest tak sobie normalna, zwykła, wizualnie przeciętna (przynajmniej udam, że wierzę w ten dramowy wizerunek, przynajmniej póki nosi luźne cuchy i chodzi nie jak modelka na wybiegu) za to o nieprzeciętnej osobowości - plus na tyle dorosła, by nie udawać przed sobą i innymi jaka to z niej słodka dziunia tylko wali szczerze prosto z mostu co myśli.
Podoba mi się jej relacja z siostrą - że się kłócą, nawet piorą ale jak przyjdzie co do czego to stają w swojej obronie - oj, scena "odwróć się (żebym mogła mu nakopać" bardzo mnie rzekła
Swoją drogą gość zadziwiająco często znosi baty - od KSS, siostry, matki, swojej matki - ciekawe, czy dziewczyna (swoją drogą śliczna) też się przemoże i mu w końcu przyleje
btw - Agn, czy jest coś, czego jeszcze nie oglądałaś lub oglądasz po raz pierwszy?
| Agn napisał/a: | | Czy to, że szef staranował jej randkę, to oznaka, że budzi się w nim już teraz instynkt posiadacza? | Oj, pies ogrodnika mógłby się sporo nauczyć
| Trzykrotka napisał/a: | | Daniel Henney | Przyznaję, że patrzy się na niego bez przykrości Absolutnie
Ach i cudna była rozmowa ślepego z głuchym o kolorach - tj. o poszukiwaniu straconego czasu
| Agn napisał/a: | | Podziel się! Ja ci nie chcę wypominać pewnego priva, którego dostałaś w ramach poglądowych nie tak dawno temu, uprasza się o wzajemność, jeśli masz coś równie smakowitego. Albo coś do opowiedzenia - opowiadaj! Już!!! |
Ze mną też się podzielcie! Pięknie proszę | Agn napisał/a: | Jeszcze tylko 6 dni do Heirs. | Aaa, czyli najprawdopodobniej zdążę skończyć KSS
edit:
Aa, zapomniałam dodać, że za odpowiednie użycie muzyki KSS też ma ogromnego plusa - zwłaszcza Paint it Black oraz Summer Wine Jeden wers - a wszystko jasne
Czy tylko mi ex KSS kojarzy się z nastroszonym kurczakiem?
A siostrzyczka KSS ze swoim absztyfikantem wyrabia chyba normę za nastolatków, jeśli idzie o prychanie i obrażanie się na siebie za to podstawowe rozrywki (pice i zwiedzanie moteli) mają zgoła nie młodzieżowe )
Trzykrotka - Czw 03 Paź, 2013 16:23
| Agn napisał/a: | | cieszę się, że w Secret Garden pod prysznicem swoje ciało prezentował Lee Philip, a nie on. |
Tak mówisz? Właśnie, może Secret Garden dorzuciłybyśmy sobie do kolejki do wspólnego oglądania? Tylko nie wiem, czy warto, ale chyba rekomendacja "drama twórców A Gerntleman's Dignity" brzmi nieźle. I nie o szkole traktuje, a także trochę fantastyki (i dramatoz) w niej jest. I Lee Philip
| Agn napisał/a: |
Powiem szczerze, że ten czerwonowłosy to mnie jakoś nie zrzucił ze stołka. |
W dramie jest ciapulem, Donhae bez trudu wygrywa w zawodach do panny Pandy. Ale zobaczymy w Heirs, jak się spisze jako starszy brat LMH. Dekoracyjny jest, trzeba mu przyznać
| BeeMeR napisał/a: |
| Trzykrotka napisał/a: | | Daniel Henney | Przyznaję, że patrzy się na niego bez przykrości Absolutnie |
Oj taaak a w ruchu jest jeszcze bardziej przyjemny dla zmyslów I niestety, w dramach wiecznie przypada mu rola "tego drugiego."
| Agn napisał/a: | | Podziel się! |
Kiedy to trochę wstydliwe przyjemności, a zaraz powiem dlaczego. A raczej pokażę
Jest sobie taka sesja, do którejś płyty Superjuniors
(czy ktoś jeszcze nie widział absów Siwona? Anyone?)
 
I wpatrywałam się z nią bez przykrości, dopóki nie zorientowałam się, co czynię. Do dziecka się ślinię. Poczułam się jak rozpustna ajumma
Ale w ramach przygotowania do KoD, możemy popatrzeć trochę powyżej absów
Morning in Kyungsung, scena romantyczna. Zaczyna się nieźle, z należytą intensywnością i ogniem w oku
Po czym następuje: i jak to dalej leciało....?

A na propozycję: może uzyjemy telepromptera?

Po przerwie obiadowej: udało się!
No dobra, trochę mi pomogłaś

BeeMeR - Czw 03 Paź, 2013 17:26
| Trzykrotka napisał/a: | | (czy ktoś jeszcze nie widział absów Siwona? Anyone?) | Oprócz mnie pewnie nie ostał się nikt
Ale ja już oglądając KSS doszłam do wniosku, że sądząc po Twoim opisie głównej bohaterki i ;procesu dojrzewania bohatera OML też mi się spodoba, więc będzie niedługo obejrzane
|
|
|