To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - Megafanfik - odsłona III

Maryann - Śro 14 Mar, 2007 13:05

Aine, natura naturą, ale pod wpływem okoliczności (tzn. ostrej brzytwy na gardle) można wszystko... :mrgreen:
Marija - Śro 14 Mar, 2007 13:22

Nawet golić mu się osobiście nie wypadało :evil: . Mam nadzieję, że zęby mył sobie sam (że w ogóle mył :obrzydzenie: ). Ale dołożyłam gagatkowi :twisted: ...
Anonymous - Śro 14 Mar, 2007 13:24

Maryann napisał/a:
Aine, natura naturą, ale pod wpływem okoliczności (tzn. ostrej brzytwy na gardle) można wszystko... :mrgreen:


I to jest poważny argument :mrgreen:
Szkoda, że Bingley go nie golił...

Trzykrotka - Śro 14 Mar, 2007 13:42

Zęby mył sam, ale Fletcher mu pastę wyciskał - albo też edwardiański odpowiednik pasty aplikował na edwardiański odpowiednik szczoteczki :wink:
Dione - Śro 14 Mar, 2007 14:03

Mam wrażenie, że Fletcher coś knuje. Po tym jak stanął w obronie tej służącej w Kościele w Meryton, to nie uwierzę, że boi się jakiejś tam pokojówki. On chce pewnie dłuższy urlop wykombinować, ale po co? Tego jeszcze nie wymyśliłam :? ??:
Maryann - Śro 14 Mar, 2007 14:13

No nie "jakiej tam pokojówki", tylko zielarki, czyli wysoko kwalifikowanej specjalistki... :mrgreen: A poza tym przecież powiedział, że wróci na święta... To ile go nie będzie - tydzień, może dwa. Biorąc pod uwagę, ile czasu zabierała w tamtych czasach sama podróż, to wcale nie taki długi urlop...
Mag - Śro 14 Mar, 2007 17:56

Dzięki Matulku :hello:

Jak dla mnie, Pamelkę stanowczo ponosi- pisze po to , by zapwłnić strony- jest niekonsekwentna w budowaniu postaci- Darcy nie dociekałby o pieniądze podarowane przez innego gentelmana, a Flecher nie utyskiwałby swemu panu, że panny za nim szaleją :? ??:

Gunia - Śro 14 Mar, 2007 18:07

Maryann napisał/a:
niepospolitym rozsądku ukrytym w tak zgrabnym, małym opakowaniu, jak tylko można zapragnąć

Czy to nie jesy przeróbka tekstu z reklamy bodaj odkurzacza? :shock:

Marija - Śro 14 Mar, 2007 18:36

Gunia napisał/a:
Maryann napisał/a:
niepospolitym rozsądku ukrytym w tak zgrabnym, małym opakowaniu, jak tylko można zapragnąć

Czy to nie jesy przeróbka tekstu z reklamy bodaj odkurzacza? :shock:
Gunia, Guuuuuuuuuuuuunia, :thud: :rotfl: , Lizzy z odkurzaczem skojarzyłaś??
Gunia - Śro 14 Mar, 2007 19:02

Nie Lizzy, ale ten tekst. Im dłużej nad tym myślę, tym bardziej mi błądzi po pamięci takie hasło reklamowe jakiegoś sprzętu AGD.
Maryann - Śro 14 Mar, 2007 19:33

No nie wiem... Odkurzacz i rozsądek... :? ??:
Marija - Śro 14 Mar, 2007 20:57

Gunia napisał/a:
Nie Lizzy, ale ten tekst. Im dłużej nad tym myślę, tym bardziej mi błądzi po pamięci takie hasło reklamowe jakiegoś sprzętu AGD.
Amerykańskiego sprzętu, jak sądzę?
Gunia - Śro 14 Mar, 2007 21:01

Tak, amerykańskiego - dlatego to drążę. Takiej firmy na C... Carbie? Jakoś tak.
Alison - Śro 14 Mar, 2007 21:04

Lady Pamelo drżyj przed skojarzeniami czytelniczek z dalekiej Polski, gdzie niedźwiedzie polarne chadzają pod pachę z pingwinami Radosławami :wink:
Maryann - Śro 14 Mar, 2007 21:08

Kirby ? Te odkurzacze, co to same sprzątają ? :? ??:
Gunia - Śro 14 Mar, 2007 21:08

Ech... Pingwin Radosław... To mój idol! Gdybym takiego spotkała! :thud: Ale ona naprawdę by mogła nie wkładać w usta Darcy'ego sloganów reklamowych pod adresem Lizzy.
Maryann - Śro 14 Mar, 2007 21:13

Wytłumaczcie mi, kto zacz ten Radosław ? Bo mnie jakaś pomroczność chyba dopadła...
QaHa - Śro 14 Mar, 2007 21:15

Maryann napisał/a:
Wytłumaczcie mi, kto zacz ten Radosław ? Bo mnie jakaś pomroczność chyba dopadła...

mnie zmroczyło całkowicie. Jaki pingwin?

Gunia - Śro 14 Mar, 2007 21:26

No ten pingwin Radzio od "pyknięcia" o którym Ali napisała bzyka.
KLIK

Gosia - Śro 14 Mar, 2007 21:33

Uprasza sie o nie-offtopowanie :lol:
Alison - Czw 15 Mar, 2007 08:21

Pyknięcie to mam gdzieś na innym kompie, jak znajdę to pyknę :wink: A teraz do rzeczy, jutro to wyjdzie cała prawda o Dracy'm :evil:

Rozdz. VII, cz. 2 „Cecha litości”

Darcy ponownie szarpnął za lejce, powodując, że para ciągnąca sanki, wyrwała się do przodu. W efekcie świeży śniegowy pył opadł na nich, kiedy pędzili przez roziskrzoną okolicę. Spojrzał ukradkiem na siostrę, ale jej oczy wpatrzone były wprost przed siebie, a jej delikatny podbródek dalej był podobny do marmurowego posągu. Spojrzał z powrotem na konie, kamienny wyraz jego twarzy pasował do jej podbródka.
"Kłócili się!" Ledwie mógł w to uwierzyć! Próbował sobie przypomnieć, ale nigdy wcześniej nie doszło między nimi do takiego zdarzenia. Georgiana zawsze szukała u niego rozumu i dawała się prowadzić, zgodnie z jego życzeniami, ale dzisiaj...! Sam fakt, że się kłócili był tylko odrobinę mniej szokujący, od powodu tej całej kłótni, a ich obecność w saniach, w tej chwili, tylko dowodziła tego, kto w tej kłótni zwycięży. Darcy znowu na nią zerknął. Nie wyglądała na kogoś, kto cieszy się ze zwycięstwa. Prawdę mówiąc wilgotne kąciki oczu, bardziej świadczyły o rozczarowaniu nim, niż karaniu chłodnym zachowaniem, jak sobie założyła.
"To wina tej kobiety, pani Annesley!" Usta Darcy'ego ściągnęły się w gniewie, kiedy obarczał winą tamtą nieobecną damę. Któż by inny mógł tak wpłynąć na zachowanie Georgiany albo zachęcać ją do tak niepohamowanego sentymentalizmu? "Na pewno nie pastor z St. Lawrence" - rozmyślał. Znał wielebnego od co najmniej dziesięciu lat, i nigdy żadne słow w takim tonie nie padło z ambony. Darcy wypuścił głęboko ściśnięte w piersi powietrze. Bycie traktowanym tak ostro i chłodno, jakby był "na łasce losu", podczas gdy w domu, w sercu płonął tak gorący, wesoły ogień, nie było, jak mu się zdawało, możliwym do zrekompensowania. Kłopoty Fletcher'a z tego ranka, powinny go były ostrzec o tym, co ma się wydarzyć.
Georgiana jadła z nim śniadanie z uśmiechem, który był śliczny sam w sobie, a wzgardziwszy krzesłem przy drugim końcu stołu, siadła po jego prawej stronie, by zjeść swój tost i wypić czekoladę. Zapytała z tym swoim dołeczkiem w policzku, czy spał dobrze. "Całkiem dobrze, dziękuję", upewnił ją z przygnębionym spojrzeniem, ale ona tylko uśmiechnęła się i napiła czekolady.
Decydując, że nie będzie już lepszej chwili niż obecna, odstawił filiżankę i rzekł:
- Georgiano, okropnie cię zaniedbywałem, odkąd wróciłem do domu - potrząsnął głową, w odpowiedzi na jej delikatny protest - nie, to prawda, moja droga. Nie byłem tu w porze żniw, ogromnie zajęty swoimi sprawami, ale na tym koniec. Mam zamiar zrekompensować ci moją wcześniejszą nieobecność przy tobie, więc oddaję się pod twoje rozkazy. Co chciałabyś robić?
Zaśmiał się na widok zaskoczenia na jej twarzy, ale otrzeźwiło go, kiedy jej twarz przybrała jakiś podejrzany wyraz - Upewniam cię, najdroższa, że dotrzymam słowa. Cokolwiek sobie życzysz. Tylko powiedz słowo - oparł się z powrotem o oparcie krzesła i zachęcił uśmiechem, czekając na jej odpowiedź.
- Nie wątpię w ciebie, Bracie - pospiesznie poinformowała go Georgiana - Chodzi o..., cóż, dziś jest niedziela.
- Tak - odpowiedział, znowu podnosząc filiżankę - ale jest za duży śnieg na podróż do Lambton. Raczej będziemy musieli zrezygnować z nabożeństwa tego ranka.
- Jestem pewna, że masz rację, Fitzwilliam'ie - przez kilka chwil, zanim zwróciła się znów do niego, patrzała w dół, na talerz - Ale jest coś, co chciałabym zrobić...coś, co robię od jakiegoś czasu i byłam ciekawa jak poradzę sobie przy takim śniegu. Ale teraz jesteś ty i mógłbyś powozić saniami.
- Jechać saniami! - spojrzał na nią z wesołym niedowierzaniem - Chcesz wyjechać powożąc saniami?

QaHa - Czw 15 Mar, 2007 08:34

i kolejna porcyjka ach jak miło :-) dzięki dzieki dzięki

heheh oni to jak młode małżeństwo z sił opadam bo się moja poranna kawa jakaś taka dziwna od tych wrażeń zrobiła.
Georgiana zdolna do kłótni ?! - wiary nie daję, w łepetynie mi sie nie mieści :? ??:

Lady Pamelo, ty się kobieto zastanów :wsciekla:

Ania1956 - Czw 15 Mar, 2007 08:49

Wygląda na to że pani Annesley wykonała swoje zadanie aż za dobrze. Wyciągnęła dziewczyne z dołka i nauczyła ją myśleć . Myśleć jak osoba stanowiąca o sobie sama, nie bojąca się konfrontacji i otwarcie wypowiadająca własne zdanie. Chyba to właśnie Darciego tak wkurza.
Alison - Czw 15 Mar, 2007 09:55

Ania1956 napisał/a:
Wygląda na to że pani Annesley wykonała swoje zadanie aż za dobrze. Wyciągnęła dziewczyne z dołka i nauczyła ją myśleć . Myśleć jak osoba stanowiąca o sobie sama, nie bojąca się konfrontacji i otwarcie wypowiadająca własne zdanie. Chyba to właśnie Darciego tak wkurza.


Oj nawet nie wiesz jak bardzo masz rację. Jutro Ci to udowodnię :wink:

Mag - Czw 15 Mar, 2007 12:09

Dziękuję Matulku, za Twa pracę :kwiatek:


Dla mnie robi się to drętwe- skróćcie ją -to na pewno nie jest MÓJ Darcy :? ??:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group