Filmy - Fajny film wczoraj widziałam... II
Alison - Pon 29 Paź, 2007 08:20
| Caitriona napisał/a: | Ja także będę szczęśliwa I co jasne ze mną cała grupa warszawaska Więc Ali jeśli coś poślesz uszczęśliwisz kilka osob |
Jak tak, to uszczęśliwię z rozkoszą gdyż uszczęśliwianie ludzi okropnie mnie uszczęśliwia
A szy słać od rasu szy poszekacie na napiszki?
A na marginesie opowiem Wam angdotkę skąd się wzięło hasło "fabryki tu ni ma", które jest parafrazą innego. Otóż mój kolega z pracy został uszczęśliwony opieką nad grupą olimpijczyków z biologii i miał ich wieczorem zaprowadzić na jakiś spektakl wg Gorkiego do teatru, na Małą Scenę (która nie posiada kurtyny). Spektakl był kameralny i jak się okazało bez przerwy, ale kiedy aktorzy zeszli ze sceny to biedny kolega nie wiedział czy to już, czy to dopiero antrakt. Siedzą, siedzą, jeden na drugiego patrzy, pyta młodego sąsiada - ty znasz tę sztukę, nie wiesz czy to już koniec, a młody odpowiada gwarą: Jo Gorkigo znom ino Matka. Na to wchodzi na salę sprzątaczka z wiadrem i szczotką, i wrzeszczy: A wy tu co?! Hotelu tu ni ma!!!!
Marija - Pon 29 Paź, 2007 08:58
...A to nie było z "Misia", bo pasuje ?? Sprzątaczka głosem rozsądku z ludu
Alison - Pon 29 Paź, 2007 09:41
| Marija napisał/a: | :rotfl:
...A to nie było z "Misia", bo pasuje ?? Sprzątaczka głosem rozsądku z ludu |
Nie, to autentyczne zdarzenie. Trzeba tylko tego jeszcze wysłuchać w oryginale, bo ten mój kolega to jest niezły numer, ma niesamowite zdolności aktorsko-kabaretowe i jak to opowiada, to można zejść z powodu uduszenia śmiechem.
Marija - Pon 29 Paź, 2007 21:19
W życiu bym nie rozpoznała. Aine -
Admete - Pon 29 Paź, 2007 21:40
Aine wątku serialowym mówiłyśmy kiedyś o tym Lubię tego aktora
Pemberley - Wto 30 Paź, 2007 11:06
| Alison napisał/a: | | Zabieram się za napisy, bo podobno nie są dostępne, a film wart obejrzenia. |
Wiadomosc przyjeto z duza radoscia..
Gitka - Wto 30 Paź, 2007 11:29
| Pemberley napisał/a: | | Alison napisał/a: | | Zabieram się za napisy, bo podobno nie są dostępne, a film wart obejrzenia. |
Wiadomosc przyjeto z duza radoscia.. |
Ale dlaczego Ty mi napisałaś, że podeszłaś do tego filmu, ale niestety nic z tego
Mam nadzieję, że tylko dlatego, że cudownych napisów Alison nie miałaś.
Napisz mi tylko, że film Cię nie zniechęcił i będę już uspokojona
Pemberley - Wto 30 Paź, 2007 11:36
Angielski rozumiem raczej poprzez oczy, nie przez uszy, niestety. Obejrzalam jakies 10 minut i sie zalamalam, ale podobnie bylo w Forsythami, a w sumie juz mam ich za soba,( i wcale cie juz tak nie namawiam, jak widzisz) Kwestia dnia tez. Sam film sie bardzo, bardzo ciekawie zapowiadal! ..
Alison - Wto 30 Paź, 2007 11:37
| Pemberley napisał/a: | | Angielski rozumiem raczej poprzez oczy, nie przez uszy, niestety. Obejrzalam jakies 10 minut i sie zalamalam, ale podobnie bylo w Forsythami, a w sumie juz mam ich za soba,( i wcale cie juz tak nie namawiam, jak widzisz) Kwestia dnia tez. Sam film sie bardzo, bardzo ciekawie zapowiadal! .. |
Ale załamałaś się z powodu nierozumienia dialogów, czy tak ogólnie? Bo jeśli to drugie to byłabym trochę zaskoczona...
Gitka - Wto 30 Paź, 2007 11:39
| Alison napisał/a: | | Pemberley napisał/a: | | Angielski rozumiem raczej poprzez oczy, nie przez uszy, niestety. Obejrzalam jakies 10 minut i sie zalamalam, ale podobnie bylo w Forsythami, a w sumie juz mam ich za soba,( i wcale cie juz tak nie namawiam, jak widzisz) Kwestia dnia tez. Sam film sie bardzo, bardzo ciekawie zapowiadal! .. |
Ale załamałaś się z powodu nierozumienia dialogów, czy tak ogólnie? Bo jeśli to drugie to byłabym trochę zaskoczona... |
To tak jak ja!
Też byłabym zaskoczona ale i zrozpaczona, jakoś tak ostatnio podobają mi się filmy,
które inni odrzucają.
Alison - Wto 30 Paź, 2007 13:35
No to fajowo, bo już myślalam, że masz go w pogardzie, a mnie się bardzo podobał i miałabym kolejnego stresa, no prawie jak z JMA, chociaż ten akurat stresik to Ciebie nie dotyczy
snowdrop - Wto 30 Paź, 2007 18:52
Przepraszam, ale o jakim filmie piszecie, bo ja się pogubiłam
Anonymous - Wto 30 Paź, 2007 20:31
własnie Damy tematu się trzymac bo jak przeglądam ten temat to sprzątania akurat na całe święta
Agn - Wto 30 Paź, 2007 23:07
Przed chwilą skończyłam oglądać Wiatr buszujący w jęczmieniu.
Na razie do powiedzenia mam tyle:
Jutro, o ile wyjdę z szoku, napiszę coś konstruktywnego. Chwilowo mogę tylko napisać, że szalenie mi się podobał i zmasakrował mnie od stóp do głów.
Alison - Wto 30 Paź, 2007 23:20
| Agn napisał/a: | Przed chwilą skończyłam oglądać Wiatr buszujący w jęczmieniu.
Na razie do powiedzenia mam tyle:
Jutro, o ile wyjdę z szoku, napiszę coś konstruktywnego. Chwilowo mogę tylko napisać, że szalenie mi się podobał i zmasakrował mnie od stóp do głów. |
No to masz babo zdrowie, ja padłam po 30 min równie zmasakrowana.
Alison - Wto 30 Paź, 2007 23:20
| Agn napisał/a: | Przed chwilą skończyłam oglądać Wiatr buszujący w jęczmieniu.
Na razie do powiedzenia mam tyle:
Jutro, o ile wyjdę z szoku, napiszę coś konstruktywnego. Chwilowo mogę tylko napisać, że szalenie mi się podobał i zmasakrował mnie od stóp do głów. |
No to masz babo zdrowie, ja padłam po 30 min równie zmasakrowana.
migotka - Śro 31 Paź, 2007 08:07
mi sie też film podobał;))bo akcja się bardziej rozwija dopiero poxniej;) trzeba wytrzymać temmmmmmpo
Alison - Śro 31 Paź, 2007 08:15
| migotka napisał/a: | | mi sie też film podobał;))bo akcja się bardziej rozwija dopiero poxniej;) trzeba wytrzymać temmmmmmpo |
Mnie nie tempo zmogło, jeno spiętrzenie brutalności i agresji. Za dużo tego jak dla mnie, czułam się wręcz epatowana.
Pemberley - Śro 31 Paź, 2007 11:06
| snowdrop napisał/a: | Przepraszam, ale o jakim filmie piszecie, bo ja się pogubiłam |
Chodzi o http://www.imdb.com/title/tt0357392/
The Other Boleyn Girl.
Wlasnie kreca nowa wersje tego filmu :
http://www.imdb.com/title/tt0467200/
co bedzie pewnie goracym tematem u nas..
| Alison napisał/a: | | migotka napisał/a: | | mi sie też film podobał;))bo akcja się bardziej rozwija dopiero poxniej;) trzeba wytrzymać temmmmmmpo |
Mnie nie tempo zmogło, jeno spiętrzenie brutalności i agresji. Za dużo tego jak dla mnie, czułam się wręcz epatowana. |
Wiatr buszujacy w jeczmieniu robi takie wrazenie, bo tak naprawde ta brutalnosc obywa sie w sferze psychicznej. Doskonale kino historyczne pokazujace ciagly dramat Irlandii..
Nie lubie brutalnosci, filmy takie jak " Labirynt fauna" sa dla mnie naduzyciem, ale w tym nie sa celem samym w sobie, tylko pokazuja rozdarcie i dylemat Irlandczykow, wojna bratobojcza w calej konsekwencji..
A ja obejrzalam The Claim, czyli Królowie życia, taka wolna interpretacje " Burmistrza z Casterbridge" T. Hardego w warunkach pionerskiego budowania kolei zelaznej na terenie gor Kalifornii :
http://www.filmweb.pl/Kr%...ie,Film,id=6762
http://www.imdb.com/title/tt0218378/
Swietna obsada, swietna rezyseria, doskonale obrazy ( az chce sie kupic wielki telewizor), no i wspaniala muzyka mojego ulubionego Nymana. Film absolutnie nieujmujacy za serce, za co jestem rezyserowi bardzo wdzieczna, ze nie naciskal na guziczek do plakania,( co u Hardego moze sie skonczyc depresja), tylko pokazal trudy tamtego czasu z przekonaniem w godnosc osoby niczym wiegachny obraz w galerii historycznej ...
Polecam.
I gdybys ktos utalentowany potrafil zrobic avka z Wes'em Bentleyem jako maszynista lokomotywy na tle gor, bylabym very delighted.
Caitriona - Śro 31 Paź, 2007 11:12
Oj, czekam na ten film z wielką niecierpliwością... Tak jak na Elizabeth: The Golden Age
Agn - Śro 31 Paź, 2007 18:38
Dobra, zebrałam się... Znaczy się - wzięłam zmiotkę i się pozamiatałam, teraz niczym kupka popiołu mogę napisać słów kilkoro nt. Wiatru buszującego w jęczmieniu.
Żałuję. Bardzo żałuję, że kiedy ten film był na naszych ekranach, ja jednak zrezygnowałam z wizyty w kinie. Nie pamiętam już, co i jak, ale bardzo chciałam na to iść i coś mnie powstrzymało.
O czym to jest? Mamy Irlandię w roku 1920. Brytyjczycy rozpasali się i sieją terror w okolicy, że się tak wyrażę - trzymają ten kraj za mordę. Więc mamy bunt. I wcale nie jest to kolejna historia o IRA, proszę nie mylić tego z filmem Michael Collins. Wprawdzie jego nazwisko tutaj pada, ale w jednej rozmowie - ktoś mówi: "Michael Collins to bohater!", a odpowiedź brzmi: "Dał się zwieść bogatym i teraz żyje w Londynie". Mamy tu do czynienia z czymś, czemu bliżej do partyzantki niż zorganizowanego wojska. Historia przedstawiona poprzez losy dwóch braci, którzy ową partyzantkę, hmmm, tworzą. W zasadzie nią dowodzą.
Początkowo zdaje się, że film będzie pokazywał wszystko jednostronnie, tak więc mamy wrednych Brytyjczyków i nieszczęśliwych Irlandczyków. Ale nie, twórcy nie bali się pokazać, że i nasi bohaterowie bywają bezwzględni. Widać to w sytuacji, kiedy jeden zdradził. Jak zdradził, to inna sprawa. Nie poszedł, by donieść, nie dostał za to srebrników. Nie. To po prostu młody chłopak, nie wiedział, jak się odnaleźć w sytuacji, kiedy zostaje przyparty do muru, nie umiał dobrze kłamać, wymyślić na poczekaniu czegoś przekonującego. Karą za to był strzał w głowę. Zresztą scena egzekucji jest po prostu znakomita. Damien walczy sam ze sobą, nie chce strzelać, zna tego chłopaka od dziecka. Ale w końcu jednak strzela. I nie uspokaja się zaraz po egzekucji. Odchodzi i ma się wrażenie, że zaraz się gdzieś schowa i zacznie wyć.
Historia braci też jest tragiczna. Dochodzi przecież do "traktatu pokojowego". Jedni go uznają, drudzy w niego nie wierzą. Bracia stają po dwóch stronach barykady. Następuje totalny rozłam. Irlandczycy walczą już nie tylko z Anglikami, ale i między sobą. Jaki jest finał tej historii? Wbijający w fotel. Szczegółów nie podam, chociaż chciałabym, bo w końcówce jest coś niesamowicie pięknego, co mi się szalenie spodobało i co jeszcze podniosło poziom tego filmu. Ale zobaczcie sami. Może wtedy powiem, o co mi chodzi.
Film jest świetnie nakręcony, ma piękne ujęcia i, jak to ujęła Pem, brutalność w zasadzie najbardziej odbywa się w sferze psychicznej (chociaż fizycznej także). Muzyka - bardzo oszczędna, stonowana, niekiedy boleśnie nieobecna, co tylko podkreśla niektóre sceny. No i film jest też niesamowicie zagrany, w czym wielka zasługa aktorów, których dotąd nie znałam (kojarzę tylko Cilliana Murphy'ego).
Polecam.
Anonymous - Śro 31 Paź, 2007 23:16
Oglądnęłam "Dona" wreszcie, dlugo czekałam słyszałam, że film jest niezły, ale, że tak. To film dla inteligentnych, ledwo się połapałam co i jak. Można się pośmiac podenerwować. I te zlote myśli.
Złapanie Dona nie jest trudne
Admete - Śro 31 Paź, 2007 23:23
Ha Może trudno złapać Dona, ale Tobie sie to udało. Troche zakręcony ten film, ale ja go uwielbiam
Agn - Czw 01 Lis, 2007 08:47
Mhm, ja też. Don to moje ulubione złe wcielenie Shah Rukha. *stara się nie ślinić*
Trzykrotka - Czw 01 Lis, 2007 20:04
I te zdanka: "- Szkoda, Don. Zawsze cię lubiłem (spoglądając sponad lufy pistoletu)
- Tak. Ja też zawsze siebie lubiłem (detonując małą bombkę przy pomocy zegarka)"
Ja obejrzałam właśnie Imiennika (Admete ), kolejny po Monsunowym weselu i Kama sutra (część z Was pewnie pamięta jej Vanity Fair z Reese Whiterspoon).
Rzecz o hinduskich emigrantach w NY. Pokolenie pierwsze musi radzić sobie z chłodem i dystansem technologiczno - emocjonalnym. Pokolenie drugie musi spróbować odnaleźć własną tożsamość i dogadać się z rodzicami.
nastrojowy, z piękną muzyką, powolną narracją. Polecam paniom tęskniącym za odrobiną koloru i egzotyki w rozsądnych ilościach.
|
|
|