Filmy - Fajny film wczoraj widzialam... III
damamama - Pią 06 Mar, 2009 12:26
Wczoraj zobaczyłam " Slumdog Millionaire ". Jestem pod wrażeniem, nie zawsze się zgadzam z Akademią ale nie tym razem. Świetnie opowiedziana historia oraz sposób jej pokazania. Dla mnie, wychowanej w innej kulturze, przerażający w swojej wymowie. Polecam wszystkim, jeśli macie możliwość, zobaczcie. W ramach tematu filmy za grosze. Trafiłam kiedyś na film za 5 zeta. Spojrzałam na opis, stwierdziłam, że może być dobry film a nawet jak nie to tylko 5 zeta. Tytuł filmu "Druga połowa". Świetna komedia, opowiada o młodej parze, która wybrała się w podróż poślubną do Portugalii, gdzie akurat odbywają się Mistrzostwa Europy w piłce nożnej. Pytanie czy Pan Młody (jest Anglikiem!) zrobił to z premedytacją czy też to przypadek. Nakręcony w konwencji sprawozdania z meczu. Za młodymi jeździ dwóch sprawozdawców (ze słuchawkami i mikrofonem) i cały czas komentują "mecz". Dawno tak świetnie nie bawiłam się na komedii. Kto ma możliwość zobaczyć, polecam.
Alicja - Pią 06 Mar, 2009 14:11
| praedzio napisał/a: | | wczoraj zasnęłam na Housie <na serialu znaczy się, |
to naprawdę musisz być zmęczona
| damamama napisał/a: | | Tytuł filmu "Druga połowa". |
oglądałam, ale jakoś mnie nie bawił, może właśnie przez sposób zdawania relacji przez komentatorów, bo sam pomysł na film był niczego sobie
chociaż nie, sposób zdobywania biletów przez głównego bohatera mnie rozśmieszył
Sofijufka - Pią 06 Mar, 2009 16:08
| BeeMeR napisał/a: | | praedzio napisał/a: | wczoraj zasnęłam na Housie <na serialu znaczy się, nie doktorze | *parska śmiechem mając wizję Praedzi zasypiającej na doktorze * |
a ja sobie minę doktorka wyobrażam....
damamama - Pią 06 Mar, 2009 16:19
| Alicja napisał/a: | damamama napisał/a:
Tytuł filmu "Druga połowa".
oglądałam, ale jakoś mnie nie bawił, może właśnie przez sposób zdawania relacji przez komentatorów, bo sam pomysł na film był niczego sobie
chociaż nie, sposób zdobywania biletów przez głównego bohatera mnie rozśmieszył |
Z tego wynika, że ja jednak mam dziwne poczucie humoru.
Alicja - Pią 06 Mar, 2009 19:36
| damamama napisał/a: | | Z tego wynika, że ja jednak mam dziwne poczucie humoru. |
a nie, niekoniecznie. Ja przed tym filmem nastawiałam się na coś zupełnie innego i może dlatego byłam zawiedziona.
aneby - Pią 06 Mar, 2009 21:20
Kątem oka spoglądam na telewizor, leci "Testosteron".
IMHO ten film jest bezdennie głupi Niektóre głupie są śmieszne, a ten niestety nie. Masakra
Najbardziej drażnią mnie sceny pokazujące opowieści bohaterów (np. gość opowiada jak jego ojciec zdradzał matkę i towarzyszy temu scena faceta w łóżku z dwoma laskami). Te wstawki nie są śmieszne i do niczego nie potrzebne.
A podobno sztuka w teatrze jest bardzo dobra.
Edit: Sorki, jeśli komuś się podobało. Moja opinia jest baaardzo subiektywna.
praedzio - Pią 06 Mar, 2009 22:28
I suma sumarum nie obejrzałam żadnego filmu, bo najpierw zasnęłam w pociągu, a później... mieliśmy wypadek. Kilka kilometrów przed Łapami pociąg zderzył się z tirem, który wjechał na niestrzeżony przejazd kolejowy. Kierowca tira niestety jest już śp., nam pozrywało linie trakcyjne i stanęliśmy w niemal szczerym polu. Cud, że się pociąg nie wykoleił. Tak więc po raz kolejny życie dostarczyło mi większych wrażeń niż niektore filmy. Tylko refleksja się nasuwa, że takie to życie jest kruche: pyk - i nie ma człowieka.
Calipso - Pią 06 Mar, 2009 22:39
O jeżu ! Dobrze że nic wam się nie stało i że dojechałaś cała do domu
trifle - Pią 06 Mar, 2009 22:59
Praedzio!! Ja też miałam ostatnio przygodę pociągową, ale to "tylko" zepsuła się lokomotywa. O rany
Całe szczęście, że się nie wykoleił! Ale to jak dotarłaś do domu?
Anaru - Sob 07 Mar, 2009 00:29
| praedzio napisał/a: | | Tylko refleksja się nasuwa, że takie to życie jest kruche: pyk - i nie ma człowieka. |
To jest przykra refleksja, ale niesamowicie prawdziwa. W jednym momencie masz plany, marzenia, smutki i radości, przejmujesz się czymś i coś wydaje ci się ważne, a w następnym się okazuje, że albo ciebie już nie ma, albo się wszystko tak pozmieniało i przewartościowało, że to, co się wydawało kiedyś problemem spędzającym sen z powiek jest absolutnie nic nie znaczące, bo są problemy, których nie możesz rozwiązać i najprostsza rzecz jest niewykonalna... ech
A jak kruche jest życie, to się przekonaliśmy w lipcu kiedy się z Asią stało to, co się stało...
*****
Ale wracając do tematu - obejrzałyśmy dzisiaj z Basią Krwawe Walentynki 3D
No matkosz i córkosz
Pół filmu się zastanawiałyśmy czy morderca w maseczce wojskowego, znaczy górniczego "słonika", sapiący chyba jeszcze bardziej astmatycznie niż Lord Vader, ma krzywe nogi czy też może nie ma (tu zainteresowanych, a niezorientowanych odsyłam do Supernatural ). Powiem jedno - jak ktoś lubi horrory, to spokojnie może się na to wybrać. Pierwszy raz byłam w kinie na tego typu filmie, zazwyczaj je skrzętnie omijam, bo morderca/szaleniec/psychol z siekierą/piłą/nożem/innym-morderczym-narzędziem to jakoś nie to, co tygryski zazwyczaj preferują. Tu ww. lata z kilofem. I to kilofem w trójwymiarze
Jest kilka mocnych scen, jak oko na kilofie czy na tymże kilofie szczęka, jak drzewo czy kilof lecące prosto w ekran, jest sporo ogranych, sztampowych chwytów, ale w końcu to horror o psycholu z narzędziem w łapie, wpisuje się w konwencję i nie odbiega od wzoru. Zresztą nie po to poszłyśmy, żeby przeżyć w kinie horror inny niż wszystkie, ale po to, by się w wersji wielkiej, ekranowej, trójwymiarowej ponapawać rzęsami, piegami, krzywymi nogami, pięknymi ramionami... I nie zawiodłyśmy się - już wiem, którą scenę bym zescreenowała dokładnie i z czego by Basia najpewniej zrobiła gifik . Scena opatrywania rany dostarcza zdecydowanych wrażeń z typu tych wzrokowych . Jensen ubrany jest w niej w czarną obcisłą koszulkę bez rękawów i wygląda - ma przepiękne ramiona, rewelacyjne plecy podkreślone jeszcze koszulką, schodzące w zgrabny pas i biodra - no cud miód i orzeszki. Ślinotok murowany u każdej zdrowej kobiety, a zwłaszcza takiej, która się zachwyca rzęsami czy plecami nawet na małym ekraniku. No piękne (dla zorientowanych w temacie - taką koszulkę miał SRK w Mast Kalandar - on też wyglądał w niej rewelacyjnie ).
Oczywiście jak to w horrorach - jest mnóstwo wrzasku i uciekających w różne strony panienek, mniej lub bardziej ubranych, a jednej nawet całkiem gołej - na plus - miała piękne ciało, pozazdrościć. I własne.
Jest mnóstwo sapania i rzężenia - ale każdy by się w takiej maseczce z długaśnym dyndającym ryjkiem męczył - i cud, że precyzyjnie trafia kilofem w cel patrząc przez takie szybki.
Jest sporo niekonsekwencji, ale kto by się tym przejmował
Jest niezniszczalny psychol o nadludzkim sprycie, brutalnej sile i celnym walnięciu
Jest łażenie po ciemnych zakamarkach, w których czai się psychol i bieganie samotnie po ciemnym lesie - oczywiste i wręcz oczekiwane. I konsekwencje łażenia są
Jest mnóstwo krwi, flaków, wyrwanych serc i latających części ciała
I jest Jensen - dla niego na to wszystko poszłyśmy
Jedno co nam się jeszcze narzuciło - to że auto, którym jeździł, nijak się ma do Impali - oraz parokrotnie, że powinno się użyć soli - jesteśmy skrzywione na amen...
Muszę przyznać, że 3D to ciekawe doświadczenie, chociaż okulary były nieco niewygodne, a od wpatrywania się przez nie zaczęły mi się męczyć oczy. Ale nie żałuję - zadziałało idealnie odprężająco w piątkowy wieczór
trifle - Sob 07 Mar, 2009 00:40
Cudna recenzja Maseczka z dyndającym ryjkiem
Gdzie w krk jest kino z 3D?
Harry_the_Cat - Sob 07 Mar, 2009 00:48
Okazało się, że w Wwie, to każde porządniejsze kino w 3d wyświetla. Ja dalej pamiętam te wszystkie drągi, kilofy i inne, które mi normalnie pod nos z kranu wystawały. 3d mnie nie zawiodło. No bo Jensen to nie mógł mnie zawieźć...
Anaru - Sob 07 Mar, 2009 01:10
| trifle napisał/a: | | Gdzie w krk jest kino z 3D? |
W Multikinie chociażby
Na dodatek dzisiaj do biletów dawali Wyborczą i coś jeszcze z kosmetyków, czemu się w ferworze walki z czasem (bosmy sie spóźniły chyba z 10 minut, a i tak reklamy trwały w najlepsze) nie przyjrzałam , co nie zmienia faktu, że się musiałam upomnieć o swoje, a końcu do 2 biletów powinny być 2 gadżety, a nie gazeta i gadżet
| Harry_the_Cat napisał/a: | No bo Jensen to nie mógł mnie zawieźć... |
Jensen to by mnie mógł zawieźć gdzie by tylko chciał - nie opierałabym się
| Mag13 napisał/a: | I zdrowe kobiety to oglądają? |
No pewnie
Jak najbardziej zdrowe i normalne
| Mag13 napisał/a: | Doszłam do wniosku - Ja jestem jednak z XIX wieku! |
A ja jestem od tego wieku jak najdalsza....
Basia - widzisz pewna rozbieżność z filmem?
Admete - Sob 07 Mar, 2009 08:02
Ale się uśmiałam z waszej recenzji Mag jesteś pewna, że nie obejrzałabyś filmu, gdyby grał w nim Tobik?
aneby - Sob 07 Mar, 2009 10:17
Cudna recenzja Popłakałam się ze śmiechu
Caitriona - Sob 07 Mar, 2009 12:11
Rany, a ja jeszcze na tym nie byłam... Jensen w 3D...
BeeMeR - Sob 07 Mar, 2009 14:50
| Cytat: | | A podobno sztuka w teatrze jest bardzo dobra. | Testosteron w bagateli jest re-we-la-cyjny
Moja koleżanka była cztery razy, ja tylko raz, ale poszłabym chętnie jeszcze.
Film zaś ni był wart tych 7zł, które kosztował (i to nawet nie mnie )
Krwawe Walenktynki 3d
(te ramiona!)
"O bubu chlip" powiedziała po wszystkim moja siostra i to by było dobre podsumowanie
Piękny jest Jensen w 3D , bez 3D też - tylko te kilofy w oku - kocham swoje nudne, porządne, ale spokojne życie
Zgadzam się ze wszystkim, co powyżej napisała Ania, jest to 100% horroru w horrorze i Jensena w Jensenie
A dodam tylko, że słabym punktem jak dla mnie były postaci kobiece - do sztampy biegające po lesie/markecie/ulicach piszcząc i wydzierając się wniebogłosy bez jakiegokolwiek pomyślunku No ale cóż - jak to w horrorze
Harry_the_Cat - Sob 07 Mar, 2009 19:59
No właśnie, ten film to slasher, więc nie ma sobie co robić nadziei, że jest inaczej.
Ale Jensen w płaszczu i bluzie z kapturem....
Ja dziś byłam na Slumdogu - oczywiście bardzo mi się podobało Świetna realizacja - kolory, prowadzenie kamery, muzyka. Super byli mali aktorzy. W ogóle co Wam będę gadać. Idźcie (ci, co nie byli) i zobaczcie sami
Admete - Sob 07 Mar, 2009 20:44
| Cytat: | | Ja dziś byłam na Slumdogu - oczywiście bardzo mi się podobało |
Ja na pewno pójdę do kina, bo warto ten film obejrzeć na dużym ekranie. Oczywiście na mojej wsi to będzie pewnie w okolicach maja albo czerwca...
Admete - Sob 07 Mar, 2009 22:37
Toś Ty Dama prawdziwa Choć z drugiej strony taka Melania Wilkes potrafiła zachowac krew i znieść dużo, jesli sytuacja tego wymagała A Jensen piękny jest, co zostało dowiedzione w odpowiednim miejscu
| Cytat: | | Do teraz nie mogę się otrząsnać z widoku jej rozwianych loków, wydatnych ust i wystającego biustu! |
A nie powaliła Cię jej szczęka i małpi wyraz twarzy? ( wiem, jestem okrutna, ale inaczej nie mogę - to wynik oglądania brutalnych filmów ).
Anaru - Nie 08 Mar, 2009 00:51
| Mag13 napisał/a: | | jakiś Jensen |
Jakiś Jensen wywiera. Jakiś Tobik niekoniecznie, aczkolwiek doceniam aktorstwo. Może dajmy sobie nawzajem lubić tego, kogo lubimy bez deprecjonowania naszych gustów i upodobań . Dla aktora jestem w stanie dużo znieść i już nie takie filmy oglądałam, a przynajmniej ten nie przynudzał.
I dzięki za docenienie, ale nie, ja wbrew pozorom nie oglądam seryjnie horrorów klasy n-tej. I to, że nie szaleję za filmami czy książkami z XIX wieku i nie reaguję omdleniami na krew ani na ekranie ani w życiu, nie oznacza, że cieszą mnie li i jedynie klaty i flaki. Piły nie widziałam ani jednej, nie miałam odpowiedniej motywacji. Za to zamierzam obejrzeć Friday The 13th (2009), niezależnie od tego, jak bardzo badziewiasty będzie. Tu motywację mam.
***
Dzisiaj przyszła kolej na drugiego z braci W., więc obejrzałyśmy Cry_Wolf czyli Kłamstwo (2005).
W skrócie:
Nastoletni Owen Matthews (nieznany nam obu zupełnie Julian Morris, który mi wejrzeniem przypominał Nancy Travis z "Haremu") po wyrzuceniu ze szkoły ląduje w kolejnej w Westlake, gdzie od razu na początku wpada mu w oko rudowłosa Dodger (równie nieznana mi Lindy Booth).
Owen szybko się zaprzyjaźnia z grupką zmanierowanych uczniów i wraz z nimi postanawia się zabawić. Ponieważ niedawno w pobliskim lesie znaleziono zwłoki młodej dziewczyny, Owen z pomocą Dodger i s-ki rozpuszcza plotkę, że mordercą był "Wilk", ktoś z kampusu. Plotka, jak to plotka - zaczyna żyć własnym życiem, szczególnie gdy "morderca w kominiarce" zaczyna polować na członków grupki dokładnie wedle ich wymyślonego planu.
Film, który brałyśmy początkowo za film dla nastolatków i który zaczęłyśmy oglądać li i jedynie dla młodocianego Jareda Padaleckiego, okazał się całkiem zgrabnym thrillerkiem. O sile plotki oraz możliwych konsekwencjach manipulacji ludźmi już wielokrotnie powstawały filmy, tu też zwykła zabawa okazuje się czymś znacznie poważniejszym i groźniejszym, ofiarą jest nie zawsze ten, który się w pierwszym momencie wydaje, a hasło z uczniowskiej nocnej zabawy w "Wilka" czyli kłamcę: "uniknąć podejrzenia, manipulować przyjaciółmi, wyeliminować wrogów" ma większe znaczenie niż się początkowo wydaje.
Lubię tego typu filmy, zakręcone i niejednoznaczne, nieco przewrotne. Namotane trochę, ale całkiem zgrabny scenariusz nie pozwala się nudzić mimo niektórych sztampowych scen typu samotne biegi po opustoszałym kampusie, gonienie z gołymi rękami za mordercą czy zabawa w chowanego z psychopatą w pustym ciemnym budynku. Też kombinowałyśmy kto jest mordercą, tym razem nie patrząc na nogi , miałyśmy też cichą nadzieję, że może główny bohater o cielęcym wejrzeniu zostanie jakoś dziabnięty i większą rolę odegra jego współlokator Tom, czyli Jared, śliczny, młodziutki, świeżutki i z grzywką .
W tym filmie nie ma oczu na kilofie ani flaków na nożu, zresztą bardzo ciekawym nożu ,
nie leje się krew hektolitrami, nie latają dookoła części ciała, a pomimo to film trzyma w całkiem niezłym napięciu. Pod niektórymi względami kojarzył mi się z "Plotką", "Szkołą uwodzenia" oraz "Grą" z Michaelem Douglasem. Ale to tak ogólnie. Spokojnie można zobaczyć jeżeli ktoś lubi thrillery albo Jareda. Albo jedno i drugie.
Na plus muszę zaliczyć prześliczne tereny Richmond w Wirginii i piękne stare zabudowania szkoły - miałam skojarzenia z Gurukul .
Z ciekawostek - jedną z dziewczyn gra Sandra Christina McCoy, czyli demonica z rozdroża w Supernatural, chyba była dziewczyna Jareda, jak Basia twierdzi.
I jeszcze dla zsupernaturalizowanych:
trifle - Nie 08 Mar, 2009 01:01
Te widoczki z Richmond są prześliczne Te jesienne mam na myśli - 2. i 3. zdjęcie. Czy to nie tam studiowała Ania Shirley?
| Anaru napisał/a: | | I jeszcze dla zsupernaturalizowanych: |
Hyhy, dobre
trifle - Nie 08 Mar, 2009 01:03
A ja oglądam aktualnie "Dil chahta hai" z Saifem i co, jak to mówią moje koleżanki, "polewka" to "polewka" Zwłaszcza reakcje Saifa/Sameera na chłopaka Pooji, który dokładnie potrafi wyliczyć, kiedy i o której się spotkał z Pooją i co wtedy robili. I to nie w ramach ciekawostek, ale właśnie sedna spotkania
Jeszcze godzinka
Harry_the_Cat - Nie 08 Mar, 2009 01:18
| Anaru napisał/a: | | Mag13 napisał/a: | | jakiś Jensen |
Jakiś Jensen wywiera. Jakiś Tobik niekoniecznie, aczkolwiek doceniam aktorstwo. Może dajmy sobie nawzajem lubić tego, kogo lubimy bez deprecjonowania naszych gustów i upodobań . Dla aktora jestem w stanie dużo znieść i już nie takie filmy oglądałam, a przynajmniej ten nie przynudzał.
I dzięki za docenienie, ale nie, ja wbrew pozorom nie oglądam seryjnie horrorów klasy n-tej. I to, że nie szaleję za filmami czy książkami z XIX wieku i nie reaguję omdleniami na krew ani na ekranie ani w życiu, nie oznacza, że cieszą mnie li i jedynie klaty i flaki. Piły nie widziałam ani jednej, nie miałam odpowiedniej motywacji. Za to zamierzam obejrzeć Friday The 13th (2009), niezależnie od tego, jak bardzo badziewiasty będzie. Tu motywację mam. |
Ja chyba jednak F13 w kinie nie obejrzę (w domu też pewnie tylko fragmentarycznie) no bo Devour też dalej czeka... Motywacja jak dla mnie całkowicie naturalna - w życiu obejrzałam już zadziwiająco dużo badziewia po to tylko, żeby docenić niektóre aspekty wizualne i jestem przekonana, że jeszcze duuuużo przede mną
Ogólnie Krwawe Walentynki jest podejrzewam nawet niezłym filmem w ramach gatunku, nawet sporo całkiem dobrych recenzji czytałam.
No i zdecydowanie jestem wdzięczna za możliwość obejrzenia jednego z moich ulubionych aktorów na dużym ekranie. Czego nie mogę niestety powiedzieć np. o Richardzie.
| Cytat: | Film, który brałyśmy początkowo za film dla nastolatków i który zaczęłyśmy oglądać li i jedynie dla młodocianego Jareda Padaleckiego, okazał się całkiem zgrabnym thrillerkiem. O sile plotki oraz możliwych konsekwencjach manipulacji ludźmi już wielokrotnie powstawały filmy, tu też zwykła zabawa okazuje się czymś znacznie poważniejszym i groźniejszym, ofiarą jest nie zawsze ten, który się w pierwszym momencie wydaje, a hasło z uczniowskiej nocnej zabawy w "Wilka" czyli kłamcę: "uniknąć podejrzenia, manipulować przyjaciółmi, wyeliminować wrogów" ma większe znaczenie niż się początkowo wydaje.
Lubię tego typu filmy, zakręcone i niejednoznaczne, nieco przewrotne. Namotane trochę, ale całkiem zgrabny scenariusz nie pozwala się nudzić mimo niektórych sztampowych scen typu samotne biegi po opustoszałym kampusie, gonienie z gołymi rękami za mordercą czy zabawa w chowanego z psychopatą w pustym ciemnym budynku. Też kombinowałyśmy kto jest mordercą, tym razem nie patrząc na nogi , miałyśmy też cichą nadzieję, że może główny bohater o cielęcym wejrzeniu zostanie jakoś dziabnięty i większą rolę odegra jego współlokator Tom, czyli Jared, śliczny, młodziutki, świeżutki i z grzywką . |
Ja chyba muszę nawiązać z Wami bliższy kontakt na PW....
| Cytat: |
Na plus muszę zaliczyć prześliczne tereny Richmond w Wirginii i piękne stare zabudowania szkoły - miałam skojarzenia z Gurukul . |
cudności!!!
| Cytat: | | Z ciekawostek - jedną z dziewczyn gra Sandra Christina McCoy, czyli demonica z rozdroża w Supernatural, chyba była dziewczyna Jareda, jak Basia twierdzi. |
Basia mądrze prawi Nawet oświadczyny w Paryżu były...
A ja myślałam, że w Teksasie wszystko jest większe
Anaru - Nie 08 Mar, 2009 01:39
| Harry_the_Cat napisał/a: | A ja myślałam, że w Teksasie wszystko jest większe |
Ktoś musiał nie docenić
Albo trafił na zonka
| Harry_the_Cat napisał/a: | Ja chyba muszę nawiązać z Wami bliższy kontakt na PW.... |
Powiadasz?
| Harry_the_Cat napisał/a: | | Ja chyba jednak F13 w kinie nie obejrzę (w domu też pewnie tylko fragmentarycznie) no bo Devour też dalej czeka... |
A czy ja mówiłam o kinie?
Nie, nie zamierzam się na to wybrać, Basia najpewniej też nie. Na Walentynki poszłyśmy ze względu na 3D, po prostu, żeby zobaczyć jak to będzie wyglądać w trójwymiarze . Na zwykły horror na pewno nie pójdziemy, niezależnie od motywacji. Za to motywację mam jak chodzi o domowy seansik - o taką
Jaki to JEST wielki facet...
(to tak odnośnie Teksasu )
I nawet jakiś idiota w kolejnej masce, przez którą się ciężko oddycha mnie nie zniechęci. Ani jakiekolwiek narzędzie do ciachania 3/4 obsady.
|
|
|