To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Seriale - Supernatural

praedzio - Śro 26 Wrz, 2007 14:17

Nie twierdzę, że by nie pomógł. Nie mógłby nie pomóc :) . Chodziło mi raczej o to, że z Samem szybciej bym się dogadała. Deana charakteryzuje troszeczkę taki sarkazm. Mam wrażenie, że świadomość tego, iż gdzieś tam w ciemnościach żyją różne stwory, w jego oczach stawia go troszkę (ociupinkę) wyżej nad innymi ludźmi. W końcu on ma misję do wypełnienia. Zresztą, nie ma go co tu winić o to. Wychowywał się w takim przeświadczeniu od maleńkości. W przeciwieństwie do Sama, który wciąż pamięta, jak to jest być zwykłym, nieświadomym (no, może niezupełnie) człowiekiem. On wciąż tęskni do tej normalności. Może stąd ta empatia.
Anonymous - Śro 26 Wrz, 2007 18:53

a ja jednak wybrałabym Deana. Jest mi bliższy charakterologicznie, wiec gdybym wpadła w
problemy - predzej by mnie zrozumiał.
Skoro piszemy tak poważnie - wydaje mi sie, ze Sam bych niejako chowany pod kloszem. Wczesnie stracil matke, w zasadzie jej nie pamietal. Zarowno ojciec jak i brat chronili go - stad tez wydaje mi się - jest ciut bardziej egoistyczny. Wazniejsze były własne cele, własne potrzeby - szkoła, studia, małżeństwo. Ten odcinek z dżinem pokazywał, jak ułożyże Dean marzył na swój sposób o spokojnym życiu.

Admete - Śro 26 Wrz, 2007 18:57

Jasne, że marzył. Wyrzekł się tego dla ojca i brata. Zawsze Sama ochraniał, zrobiłby ( jak wiemy ) dla niego wszystko. Sam w tej nowej serii na pewno sie zmieni.
praedzio - Śro 26 Wrz, 2007 19:38

No i zrobiłyście z Sama egoistę! :cry2: :cry2: :cry2: Jak mogłyście! :cry2:
No, to żeby teraz poskładać to wszystko do kupy - nie możemy postawić jasnej granicy pomiędzy braćmi, gdyż wiele cech mają wspólnych. Dean również ma w sobie szczyptę egoizmu - zresztą Demon o Żółtych Ślepiach mu to wytknął (swoją drogą, czasem te demony są wkurzająco szczere!). Można mówić, że kierowała nim miłość do rodziny, ale czy tylko? W odcinku z dżinnem dowiadujemy się nie tylko tego, jaki charakter mają bracia, ale również tego, że pewne okoliczności mają ogromny wpływ na nasze życie i charakter.
Zresztą, czy pragnienie normalnego życia jest naprawdę takie egoistyczne? Tylko i wyłącznie wtedy, kiedy dąży się do niego czyimś kosztem, robiąc komuś krzywdę. A czy tak było w tym przypadku?

Anonymous - Śro 26 Wrz, 2007 19:50

Na swój sposób - tak było. Sam chciał tej tzw. normalnosci za wszelka cene. Nie interesowaly go tutaj uczucia ojca czy brata. W zasadzie poczatkowo w I serii - rowniez. Wiez miedzy bracmi odbudowywuje sie dopiero z czasem. sam chyba jest najbardziej ewoluujaca postacia w tym serialu. Przez cale niemal zycie byl maskotka rodzinna, pomimo wyksztalcenia w sobie cech wyzszych - takich jak honor, milosc, byl bardzo egosityczny w osiaganiu swoich planow zyciowych. Mialo byc wszystko dokladnie tak jak sobie ulozyl. Wszelkiego rodzaju odmiennosci w pogladach - nie byly przez niego akceptowane. Dean kocha Sama pomimo jego wad, w zasadzie nie chce zmieniac brata - akceptuje go takim jakim jest. Sam nie odplaca mu sie tym samym. Najwiecej konfliktow jest wowczas, gdy Dean nie robi tego, co chce Sam, gdy zachowuje sie wbrew zalozeniom i planom Sama. Po prostu Sam nie akceptuje Deana takim jakim jest - ciagle go krytykuje, chce zmienic, wychowac itd. Sam nie kocha "pomimo", a "pod warunkiem". a w zasadzie uczy sie kochac "pomimo" i akceptowac ludzi takimi jakimi sa.
praedzio - Śro 26 Wrz, 2007 20:13

AineNiRigani napisał/a:
ajwiecej konfliktow jest wowczas, gdy Dean nie robi tego, co chce Sam, gdy zachowuje sie wbrew zalozeniom i planom Sama. Po prostu Sam nie akceptuje Deana takim jakim jest - ciagle go krytykuje, chce zmienic, wychowac itd. Sam nie kocha "pomimo", a "pod warunkiem". a w zasadzie uczy sie kochac "pomimo" i akceptowac ludzi takimi jakimi sa.


No, nie wiem. Niby wszystko to prawda, ale coś mi tu zgrzyta. Uważam, że zbyt surowo oceniasz Sama. Żeby nie było - nie jestem w niego ślepo zapatrzona i widzę, że Sam ma swoje wady. Przede wszystkim bywa strasznie przemądrzały. Ale nie sądzę, żeby chciał urabiać Deana na swój sposób. Pamiętasz odcinek Tall tales? Tam sobie bracia pokazali, jakich wad nawzajem w sobie nie cierpią. Dean wytyka Samowi jego przemądrzałość właśnie, sztywniactwo i ciasne poglądy. Natomiast w oczach Sama Dean jest niepoprawnym hulaką, nieodpowiedzialnym za swoje czyny, ulegającym słabościom ciała ( :lol: ). Pamiętajmy również, że między nimi jest spora różnica wieku. A kto ma starsze rodzeństwo, doskonale wie, że czasem bywa naprawdę ostro i niekoniecznie racjonalne argumenty wtedy lecą... :P Ja się w ogóle solidaryzuję z młodszym rodzeństwem, bo przyznaję bez bicia, sama bywam taką egoistką... :ops1: Co wcale nie musi znaczyć, że nie miewam racji.

P.S. Tak jeszcze nawiązując do tej wspomnianej przez Riellę sceny z panną wilkołak ;) mogę stwierdzić na pewno, że ja wcale nie miałam niewinnych myśli oglądając poniektóre sceny :P
P.S.2. Heh, i to by było na tyle z moich nieudolnych prób "wybielenia" Sama ;) : http://www.youtube.com/watch?v=9DlJ6fgsxTc

praedzio - Śro 26 Wrz, 2007 20:50

Świeżutki spoiler!!

Odcinek 3x08 A Very Supernatural X-Mas (Nadprzyrodzone święta)
Data premiery: 13 grudnia 2007

Dean jest nawet podekscytowany Bożym Narodzeniem, co innego Sam - ma złe wspomnienia związane z tym świętem.
Wyjaśnia się tajemnica pochodzenia amuletu Deana (w odcinku będzie sporo 'flashbacków' ). Dostał go on od swojego małego braciszka, kiedy miał 12 lat jako prezent gwiazdkowy, chociaż początkowo Sam chciał dać amulet swojemu tacie, ale to właśnie w te święta Dean wyznał mu, że John nie jest sprzedawcą, tylko łowcą i, że potwory naprawdę istnieją.

Dorośli Winchesterowie muszą pracować nawet w święta. Tym razem polują na małżeństwo pogańskich bogów pachnących słodyczami, którzy co roku na gwiazdkę zabijają dwójkę ludzi.
Wpadają przez nich w niezłe kłopoty i tracą trochę krwi...

Anonymous - Śro 26 Wrz, 2007 20:53

ogolnie rzecz biorac lubię obu braci takich jakimi sa - przemądrzałego Sama i hulaszczego Deana, ale zwróc uwage, żeDean z rzadka wybucha z krytyką. U Sama jest ona na każdym kroku - wiecznie oczy w słup, zniecierpliwienie, irytacja, ciągle krytyka. Jakby nie spojrzec - ma jakąś wizję idealnego człowieka i nie tylko sam do niej zmierza, ale na siłe chce tam zaciągnąć Deana. I mu to nie wychodzi - co go niezmiennie irytuje.

Ogólnie rzecz biorąc również solidaryzuję sie z młodszym rodzeństwem (bo sama takowym jestem) i własnie dlatego solidaryzuje się z ... Deanem. Ona zachowuje się jak typowy młodszy brat. Sam jakby na siłe chciał przejąć funkcję ojca rodziny, starszego brata i opiekuna, a co za tym idzie wychowywać Deana. I jak każdy, kto probuje tego typu zagrania - przeżywa wieczne frustracje. Jak patrze na Sama - widzę mojego brata. Identyczne zachowanie, identyczne zagrania, identyczne metody :D :rotfl:

praedzio - Śro 26 Wrz, 2007 21:02

Taaa... tylko ciekawe, co by zrobił Dean, gdyby Sam nagle przestał go krytykować, upominać, pilnować... itd. Moim zdaniem Dean prowadzi taki tryb życia, jaki prowadzi, bo ma w zapasie taki "bezpiecznik", jakim jest Sam.

Zresztą, bracia naprawdę się uzupełniają i potrzebują się nawzajem, chociaż czasami wyzywają się nawzajem od "syjamskich bliźniąt" :lol:

Admete - Śro 26 Wrz, 2007 21:09

Bardzo ciekawa dyskusja :-) uwielbiam obu braci, oni stanowią niesamowity tandem. Mimo wszystko jednak Dean jest tym starszym i naprawdę potrafi byc poważny, kiedy chce. Genialnie zapowiada się ten świąteczny odcinek. Pochodzenie amuletu jest świetne. Riella spadnie z krzesła, bo ona swój amulet ( wzorowany na tym Deana ) dostała od swojej modszej siostrzyczki :-D
Anonymous - Śro 26 Wrz, 2007 21:26

Nie, no - oni genialnie sie uzupełniają. Gdyby byli tacy sami - i film byłby nudniejszy i nie miałby tego "pazurka". Ich wzajemne relacje, potyczki, pstryczki i kuksańce to jednak kwintesencja filmu. A demony, potworki, wampirki - to watki poboczne.
nie zgodze sie jednak, ze Dean jest taki jaki jest dlatego, ze ma przy boku powaznego Sama. Przecież przez pewien okres Sama nie było przy jego boku.

praedzio - Śro 26 Wrz, 2007 21:31

Ale wtedy był drugi "bezpiecznik" - ojciec.
Anonymous - Śro 26 Wrz, 2007 22:09

watpie zeby przy ojcu Dean pozwolil sobie na brykanie. Wobec niego byl zawsze bezapelacyjnie grzeczny i wyknywal wszystkie polecenia.
Admete - Śro 26 Wrz, 2007 22:11

Nie pozwolił, wobec ojca to było; "Yes, sir". To sam był buntownikiem.
Aine właśnie sobie obejrzałam nowy odcinek Bones :-)

EDIT:
Napisałam w odpowiednim wątku, o serialach sensacyjnych. Bardzo mi się podobał :-)

Anonymous - Śro 26 Wrz, 2007 22:16

i jak?
Agn - Śro 26 Wrz, 2007 22:21

Wtrącę się...

Dean jest dosyć ciekawą mieszaniną. Z jednej strony ślepo posłuszny ojcu (mały żołnierzyk... nie, nie cynowy ;) ), z drugiej kiedy kota nie ma myszy harcują. Myślę, że można to traktować jako element "odbicia sobie" twardego wychowywania. Sam tutaj odgrywa tego porządniejszego. Co prawda zbuntował się i wyjechał do szkoły, ale postanowił prowadzić własne życie. Tylko że to jego życie też ma jakiś określony porządek. Dean mu ten porządek burzy. Wydaje mi się (podkreślam: WYDAJE), że w oczach Sama Dean - gdyby go nie przypilnować - tylko by sobie zabijał demony i zaliczał laski, więc zgrywa młodszego starszego-brata, który ustawia wszystko do pionu. Z różnym efektem, ale liczą się chęci. Poza tym Sam generalnie jest tym, który się nie zatraca. Pamiętacie co się działo z Deanem po śmierci Johna? I na drodze zjawił im się Gordon? Auć! Sammy jakoś to zdrowo odreagował. Dean natomiast większość uczuć dusi w sobie. I taki młodszy braciszek musiał dać mu kuksańca, żeby Dean nie ześwirował (i wyżył się na impali ;) ). Tyle. Na razie. :D
Czy ten bełkot jest choć troszkę zrozumiały? :roll:

Admete - Śro 26 Wrz, 2007 22:24

Nawet bardzo :-) Uwielbiam jak się dean zatraca, takiego go kocham najbardziej :-D On strasznie mocno odczuwa, tylko zazwyczaj ukrywa swoje uczucia pod maską sarkazmu.
Anonymous - Śro 26 Wrz, 2007 22:26

jak najbardziej ojcze :D
praedzio - Śro 26 Wrz, 2007 22:26

Tatkuuuu!! Dzięki za wsparcie!! *cmok, chlip, cmok* :przytul:
Żaden bełkot! Święte słowa! W pewnym momencie zaczęło mi już brakować argumentów, ale dzięki twojej interwencji znów nabrałam powietrza do płuc... ;)

Agn - Śro 26 Wrz, 2007 22:30

Cieszę się, że da się mnie zrozumieć. Analiza stosunków braterskich w Spn zaczyna mi się po prostu diabelnie podobać. :D

Praedzio, oddychaj! :mrgreen: *daje się obcałowywać* I nosek wytrzyj, nie chlipaj mi tutaj... :przytul:

praedzio - Śro 26 Wrz, 2007 22:37

Nosek wytrę, chociażby temu, że mam katar, a raczej KATAR ;) .

A propo's jeszcze tego zatracania się, w trzecim sezonie bedzie się działo... Widziałyście ten wywiad z Jaredem, co go gdzieś tam wyżej podrzuciłam? Dean hedonistą, a Sam będzie kandydował do tytułu Lorda Vadera... :excited: Ha! I co wtedy zrobi Dean, kiedy bezpiecznik-Sam zacznie się przepalać? (sorry za takie dziwne porównania - zmęczenie plus przeziębienie robi swoje).

Agn - Śro 26 Wrz, 2007 22:41

Ja nie powiem, z czym mi się kojarzy słowo "bezpiecznik", bo tu są damy. Ekhm!

Sam Lord Vader... :serce: A Dean Junior będzie robił za Luke'a Skywalkera? :paddotylu:

Anonymous - Śro 26 Wrz, 2007 22:45

praedzio napisał/a:
Tatkuuuu!! Dzięki za wsparcie!! *cmok, chlip, cmok* :przytul:
Żaden bełkot! Święte słowa! W pewnym momencie zaczęło mi już brakować argumentów, ale dzięki twojej interwencji znów nabrałam powietrza do płuc... ;)


Hm, co ojciec, to ojciec. Dobrze prawi. Tak że pogodził dwie zupełnie niezwaśnione, aczkolwiek odmiennozdaniowe strony. a najśmieszniejsze jest to, że ja odczułam je jako obronę Deana, a Praedzio - Sama.
Ojcze jesteś geniuszem, a łeb Twój niczym świat wielki. Jak to było? Sagan? No tak. Ojcze jesteś saganem :D

Agn - Czw 27 Wrz, 2007 11:04

Oj, łeb to ja mam faktycznie wielki. Za długo spałam i teraz ciężko mi nosić swoją własną głowę. Jakaś taka większa i cięższa się stała...

A poważnie - w zasadzie nikogo nie broniłam. Ja tylko przedstawiłam swój punkt widzenia na relację braterską. Zasadniczo jeden i drugi, gdyby zostawić ich samodzielnie, przegiąłby w którąś stronę. Dlatego obaj działają na siebie hamująco (oczywiście w pozytywnym sensie).

praedzio - Sob 29 Wrz, 2007 17:23

Są już promocyjne zdjęcia z odcinka 3x03. Zapraszam tutaj: http://www.supernatural.c...ls.php?album=59


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group