Fantastyka - Fantastyka na małym i dużym ekranie
Admete - Sob 26 Gru, 2009 18:54
| Cytat: | | Nie smutkuj się, wejdź na pokład B5 i może humor Ci się poprawi? |
Może? Wejdę tez znów na pokład Andromedy, to przynajmniej się pośmieję I chyba obejrzę sobie ponownie fragmenty Jab We Met. Ewidentnie potrzeba mi czegoś słodkiego
praedzio - Sob 26 Gru, 2009 20:07
Ja tymczasem dalej dzielnie brnę w Defying Gravity. Nareszcie więcej akcji niż "memłania" jak to wdzięcznie raczyła określić Siostra-w-SPN, Admete.
W każdym bądź razie po odcinku dziewiątym inaczej spoglądam na skrzypce. Rzeczywiście muzyka to chyba najbardziej prawdopodobny sposób porozumiewania się w kosmosie.
Admete - Sob 26 Gru, 2009 20:08
Może przejdę te głupoty wczesniej, żeby dotrzeć do czegoś konkretnego w DG
Gosia - Sob 26 Gru, 2009 20:09
Pamiętam, pamiętam, wezmę się za to niedługo
praedzio - Sob 26 Gru, 2009 20:10
To byłoby przewijanie-gigant.
Admete - Sob 26 Gru, 2009 20:33
| praedzio napisał/a: | To byłoby przewijanie-gigant. |
Ale na podglądzie Wiesz, że jak przewijasz z szybkością 2x to możesz widziec napisy?
praedzio - Sob 26 Gru, 2009 21:02
Taaa... Pomyśleć, że ja kiedyś "oglądałam" filmy czytając jedynie plik z napisami... Brat nie mógł wyjść z podziwu.
Calipso - Sob 26 Gru, 2009 21:04
| Admete napisał/a: | A to z Andromedy:
"The long night has come. The Systems Commonwealth, the greatest civilization in history, has fallen. Now one ship, one crew, have vowed to drive back the night and rekindle the light of civilization. On the starship Andromeda... hope lives again. " |
Cudne
Wspomniałaś o Star Trek,od niego zaczynałam oglądanie fantastyki Szkoda ze teraz mogę tylko czasami obejrzeć niektóre odcinki
Admete - Sob 26 Gru, 2009 21:09
Andromeda jest w duchu startrekowa Choć nakradli tez trochę z B5 Czytam sobie fanfiki babylonowe.
Calipso - Sob 26 Gru, 2009 21:11
| Admete napisał/a: | | Andromeda jestw duchu startrekowa |
W to mi graj Ileż ja musiałam się kiedyś nakombinować żeby móc oglądać ST
Gosia - Sob 26 Gru, 2009 23:11
No dobra obejrzałam pilota serialu "Defying Gravity"
Produkcja opowiada o dziejących się w niedalekiej przyszłości przygodach astronautów podczas ich sześcioletniej misji w Układzie Słonecznym. W rolach głównych wystąpią: Ron Livingston, Laura Harris, Christina Cox, Malik Yoba i Florentine Lahme.
Mamy rok 2052 – ósemka astronautów prowadzi ostatnie przygotowania do długiej – sześcioletniej misji badawczej, która ma na pokładzie statku kosmicznego Antares odwiedzić najdalsze zakątki naszego układu słonecznego.
Załogę stanowią ludzie wybrani w ciągu 5 letniego procesu szkoleń i eliminacji: biolog Jen Crane (Christina Cox), pilot Paula Morales (Paula Garces), geolog Zoe Barnes (Laura Harris), pilot Nadia Schilling (Florentine Lahme), inżynier lotu Ajay Sharma (Zahf Paroo), dowódca Rollie Crane (Ty Olsson), oficer medyczny Evram Mintz (Eyal Podell), fizyk Steve Wassenfelder (Dylan Taylor). Naziemnym kierownikiem wyprawy jest Mike Goss (Andrew Airlie) – weteran wyprawy na Marsa, która odbyła się 10 lat wcześniej, natomiast dyrektorem naukowym Eve Shaw (Karen Leblanc).
Przygotowania do lotu prowadzone były przez kolejną dwójkę uczestników marsjańskiej wyprawy – Teda Shawa (Malik Yoba) oraz Madduxa Donnera (Ron Livingston). Ich poprzednia kosmiczna przygoda zakończyła się tragicznie – gdy przez zewnętrze okoliczności zmuszeni zostali do pozostawienia na planecie dwóch innych członków załogi. Decyzję wówczas podjął Mike Goss, a wykonał – choć z sporymi oporami i po kłótni Maddux. Ci dwaj panowie od tej pory za sobą nie przepadają.
Większość astronautów była zdziwiona, gdy okazało się dwójka instruktorów stanowi jedynie zapasowych członków wyprawy – dowódcę misji i inżyniera lotu. Oni jedyni mają bowiem realne doświadczenie w tego typu zadaniach. Jednak kierownictwo ISA (Międzynarodowej Agencji Kosmicznej) podjęło inną decyzję i wszyscy się jej podporządkowali. Na pewno ucieszyły się z niej dwie małżeńskie pary – Ted i Eve oraz Jen i Mike, które dzięki temu nie zostały rozdzielone.
Rakieta startuje – astronauci wchodzą na pokład Antaresa i czekają na ostateczny start misji. Wówczas zaczyna dziać się coś dziwnego – noszącego znamiona nadnaturalności. Zoe zaczyna mieć omamy słuchowe – można powiedzieć, że prześladuje ją przeszłość. Pozostający na ziemi Maddux – realne sny o pobycie na statku. Co dziwniejsze nagle praca serc Ajay’a i Rolliego zaczyna być nieprawidłowa. Na początku wszyscy uważają to za błąd w pracy czujników – jednak okazuje się, że u obu w tym samym momencie ujawniła się taka sama wada układu krążenia, która eliminuje ich z lotu. Miejsce to muszą zająć zapasowi astronauci – weterani z Marsa.
Film ma póki co jeden sezon i 13 odcinków.
Tyle tytułem wstępu.
Wiem, czemu można to określić mianem Greys Anatomy, ale uważam, że w Greysach są bardziej wyraziste i lepsze aktorsko postaci.
W każdym razie skojarzenia mogą być takie:
- grupa zasadniczo młodych ludzi, którzy przechodzą szkolenie i trafiają do zamkniętego środowiska (szpital/stacja kosmiczna)
- praca i relacje osobiste, w tym damsko-męskie
- spotkania w barze
- sposób wykorzystania muzyki w filmie
- wstawki odnarratorskie
Tyle że w DG te wstawki są zbyt długie, w Greysach pojawiają się tylko zwykle na początku (jako wstęp) i na końcu jako podsumowanie, tyle że są króciutkie i mądre. Tymczasem Donner mówi długo, a przemowy do kamery w DG przypominają mi Big Brothera.
Główny bohater nie jest tak przystojny jak Patrick Dempsey
Wydaje mi się, że ten serial nie ma tak dużego potencjału jak Greysi - jest tu jednak ograniczona liczba ludzi ( w końcu to stacja). Niektóre sceny wydawały mi się nieco naiwne.
Ale powiem więcej gdy zobaczę pozostałe odcinki. Co mi szkodzi popatrzeć?
Trailer serialu:
http://www.youtube.com/watch?v=hh9Idudyuqw
Trailer 2:
http://www.youtube.com/watch?v=vkan7ThRpaI
praedzio - Nie 27 Gru, 2009 07:52
Jak już mówiłam, moim zdaniem serial jest przegadany. Co prawda, zamknięte środowisko powoduje, że gros akcji skupia się na przeżyciach wewnętrznych, a nie zewnętrznych; tylko że moim zdaniem - proporcje między jednym a drugim zostały zaburzone.
Jak do tej pory, najciekawszy był odcinek pt.: Eve ate the apple (odc. 9), gdzie Eve Shaw wyjaśnia jej powiązanie z Betą. Tak więc jak na razie znam prawdziwy cel misji, tylko pytanie - jak się to wszystko skończy. Jak na razie szykuje się powtórka z Marsa...
Gosia - Nie 27 Gru, 2009 08:34
Odcinek 2 przyniósł kolejne nawiązanie do Greysów - scena poznania obu bohaterów, czyżby Donner i Zoe to miałaby być para MerDer? Poznali się w barze, ona miała tu długie włosy, siedziała przy barze i piła (Mer czasem ma do tego skłonność). Wylądowali w łóżku czyli Zoe przespała się z przełożonym, w każdym razie z doświadczonym astronautą, tak jak stażystka Grey z doświadczonym chirurgiem.
Ale z czym do gości? On nie jest z pewnością Derekiem... Gdzie im do Greysów?
Jednak myślę, że stacja ABC celowo wykorzystuje pewne nawiązania do tak popularnego w Stanach serialu.
Tak, skojarzenie z "Solaris" się nasuwa, zwłaszcza w odniesieniu do Zoe, która słyszy płacz dziecka. Ten Donner po raz drugi ratuje członka załogi, choć nie jest dowódcą stacji. Tym razem ciągnął na lince Zoe
O serialu:
Sexy Sci-fi 'Defying Gravity' Debuts on ABC
http://www.youtube.com/watch?v=AAjrOR08pI4
praedzio - Nie 27 Gru, 2009 10:28
Gosiu, może to nie jest dobry sposób porównywanie DG do GA? Oba mogą mieć wspólne elementy typu wzdychający bohaterowie czy łkająca muzyka, ale chyba oba stanowią dwie odrębne produkcje.
Powtórzę po raz enty - mnie pociąga tu tajemnica. Jeśli chodzi o to, to jak do tej pory nieźle budują napięcie, co pozwala mi jako tako przełknąć zachowania co poniektórych bohaterów (Donnerem to czasem mam ochotę o ścianę przygrzmocić, jest gorszy niż baba!) i... oglądać dalej.
aneby - Nie 27 Gru, 2009 10:40
| Gosia napisał/a: | | Tym razem ciągnął na lince Zoe |
Może czepiam się szczegółów, ale ta scena była dla mnie kompletnie nielogiczna
Po pierwsze - czy ta linka naprawde musiała być taka długa ? Po drugie, pierwszy lepszy samochód terenowy jest wyposażony w wyciągarkę, a statek za wiele milionów dolarów nie jest ?
A pomysł z glutem no comments
To tyle mojego czepialstwa
Admete - Nie 27 Gru, 2009 12:24
Gosiu porównując w ten sposób seriale tracisz przyjemnośc oglądania czegoś nowego. jestes zakochana w Patricku-Dereku, więc odbiór GA masz specyficzny Przy okzaji ja DG nie bronię, bo jak na razie wybitnie mi się nie podoba
Gosia - Nie 27 Gru, 2009 12:48
Tego się nie da nie porównywać. Wiele elementów mi GA przypomina, ot choćby szafki w szatni i spotkania w barze Nie mówiąc już o speechach narratora, choć w GA są naprawdę króciutkie. No i powstrzymywanie się od niespania z kolegą z pracy
Moim zdaniem to z pewnością nawiązania do GA, na ile celowe, nie wiem.
Obejrzałam odcinek 3. Widzę, że nastąpiła wcześniej jakaś roszada par. Murzyn był chyba wcześniej z dziewczyną, która jest obecnie żoną dowódcy.
Zmiana osobowości ludzi na stacji przypomina mi "Kosmos 1999"
Czy nie macie wrażenia, że Ron Livingston jest trochę w typie Clooneya? Oczywiście "Znaj proporcję, mocium panie" ...
praedzio - Nie 27 Gru, 2009 12:50
W jakim sensie przypomina Ci Clooneya? Poza tym, że obu nie mogę odmówić cudnych oczysków?
Gosia - Nie 27 Gru, 2009 12:53
Typ urody i pewna nonszalancja. Nie mówię, że jest tak samo przystojny...
praedzio - Nie 27 Gru, 2009 12:57
Typ urody może tak - ale nonszalancja u Clooneya jest bardziej naturalna; u Livingstone'a to raczej chłopięcy urok. Tak mi się wydaje. Ale mogę się mylić. Trza by się było Kaziutki zapytać - ona jest specjalistką.
Admete - Nie 27 Gru, 2009 13:56
| Gosia napisał/a: | | Typ urody i pewna nonszalancja. Nie mówię, że jest tak samo przystojny... |
Jak dla kogo Gosiu, pamiętaj o różnorodności upodobań. Livingstone jest dla mnie przystojniejszy niż Clooney
Gosia - Nie 27 Gru, 2009 14:01
No cóż, faktycznie nasze gusta się różnią
Ja nie mówię, że Livingstone nie ma czegoś w sobie. Ależ ma, dzięki temu lepiej mi się ten serial ogląda. Oczywiście tajemnica też jest ważna, ale mnie interesuje, czy jednak między nimi coś będzie. No cóż jestem niereformowalna, jak widać
Nawet przyjemnie mi się DG ogląda pomijając różne śmiesznotki, ale który serial ich nie ma...
praedzio - Nie 27 Gru, 2009 14:04
Jak tak dalej pójdzie, to ktoś na pewno zacznie się zastanawiać, czy my aby oglądamy to samo.
Gosia - Nie 27 Gru, 2009 14:19
To samo, ale film ma wiele aspektów
Jedna skupia się na jednym, inna na drugim. Dopiero oba tworzą całość
Dlatego właśnie robią seriale oparte na obu tych aspektach, żeby zaspokoić różne gusta.
Zachowanie niektórych bohaterów przypomina mi zachowania grupy dzieciaków, ot choćby ten zakład o pokonanie plasterków hamujących libido. Ale w końcu jak ktoś mądrze w filmie powiedział, sex to nie wszystko

Ciekawe, kiedy na stacji zrzucą to zbędne obciążenie
Prawdziwym kosmonautom też dają jakieś pigułki?
No dobra, nieważne.
A jak Wam się podoba kierownik przedsięwzięcia? Też jest niezły, moim zdaniem
praedzio - Nie 27 Gru, 2009 14:59
Wiedziałam!! Wiedziałam, że ten sukinkot Ci się spodoba!
Moim bohaterem jest jednak przystojny Pan Psychiatra.
A tymczasem skończyłam odcinek 12 i lecę szybciutko oglądać następny, ostatni już, bo zrobiło się naprrrrawdę gorrrrąco!!
|
|
|