To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Fajny film wczoraj widzialam... III

Admete - Pon 02 Mar, 2009 21:42

Calipso napisał/a:
Czy ktoś ogladał już " Slumdog Millionaire " ? http://www.filmweb.pl/f46...er+z+ulicy,2008


Kilka osób. Moja recenzja jest kilka stron dalej :-) Caitri też się wypowiadała. Basia i Trzykrotka. Niektóre opinie mogą być w wątku orientalnym.

Trzykrotki

http://forum.northandsout...=asc&start=1050

Moja

http://forum.northandsout...=asc&start=1025

Caitriony

http://i-love-impala67.bl...u-ktory-by.html

Calipso - Pon 02 Mar, 2009 21:44

Rzadko odwiedzam te tematy,to i przegapiłam :rumieniec:
Hortensja - Wto 03 Mar, 2009 00:03

A ja obejrzałam sobie wczoraj "Tajemnice Los Angeles". Nie po raz pierwszy, uwielbiam ten film, więc nie mogłam sobie odmówić :ops1: Jak dla mnie jest genialny, sprawdzają się wszystkie elementy:obsada (świetna! moi ulubieńcy :serce: ), stroje, muzyka, fabuła. Dla mnie ten film jest niezwykle ważny.

W sobotę zaś "Underworld 2" (kiepściutki, mam słabość do wampirów i ogólnie tej historii, no ale wielkie dzieło to to nie jest :mrgreen: ), a potem przypomniałam sobie kawałki "Niewiernej". Lubię ten film, choć nie jest arcydziełem, ale nie jestem w stanie zrozumieć postępowania głównej bohaterki :mysle:

aneby - Wto 03 Mar, 2009 07:09

Hortensja napisał/a:
ale nie jestem w stanie zrozumieć postępowania głównej bohaterki :mysle:

Myślałam kiedyś nad tym. Wygląda to tak, jakby ją ogarniał jakiś amok na widok tego faceta. I wszystko to, co później robi jest wynikiem takiego stanu.
Ciezko mi to zrozumieć, ale chyba to jest możliwe.

Caitriona - Wto 03 Mar, 2009 09:55

Hortensja napisał/a:
A ja obejrzałam sobie wczoraj "Tajemnice Los Angeles".

Rewelacyjny film, jeden z moich ulubionych. Jak jest w tv, zawsze oglądam.
Hortensja napisał/a:
W sobotę zaś "Underworld 2"

U, było to w naszej telewizji? Szkoda, przegapiłam. Znam część pierwszą, chciałam zobaczyć dwójkę i wybrać ewentualnie na część trzecią. Ja lubię wampiry, więc ogladam takie filmy.

Alicja - Wto 03 Mar, 2009 10:44

Hortensja napisał/a:
"Niewiernej". Lubię ten film, choć nie jest arcydziełem, ale nie jestem w stanie zrozumieć postępowania głównej bohaterki

a wiesz, że ja też nie :mysle:

Trzykrotka - Wto 03 Mar, 2009 20:42

Moim zdaniem, po prostu hormony :-D . I francuski akcent. I mąż dobry, ale safandułowaty. I uroczy, intrygujący facet, który tak wyraźnie na ciebie leci, kiedy ci się wydaje, ze już w tej dziedzinie nic cię nie czeka, dreszcz emocji...
Tak ja widzę Niewierną

Będzie o chińszczyźnie. Choć właściwie, Jagodowa miłość to taka chińszczyzna z Nowego Jorku i Memphis-Teneesee.
Poszłam, bo jestem zakochana w Spragnionych miłości Wonga Kar-Waia. My Blueberry Nights to jego pierwszy amerykański film, od razu w świetnej obsadzie: Jude Law, Rachel Weisz, David Strathairn, Natalie Portman, Norah Jones w swoim debiucie aktorskim. Film o dziewczynie i chłopaku, rozmawiającym o miłości nad jagodowym ciastem.
Przez pierwsze poł godziny było nieźle. Klimatyczna, piękna muzyka, klimat zacisznego, trochę szmatławego barku, przyjemny kucharz – kelner, który poda stek i opowie o kluczach zalegających w szklanym słoju. Opowiedziana półsłówkami historia dwóch złamanych serc. „Brudne”, niespokojne zdjęcia. Ciepły, miły Jude Law. Norah Jones – nie bardzo, jakaś maniera, czy może brak doświadczenia, ostry, amerykański akcent, którego nie lubię. Poza tym, sposób na jedzenie ciasta polegający na dziabaniu w nim widelczykiem i nie wkładaniu go do ust – uuuu, z lekka irytujące.
I tak już do końca. Historie ludzi, którym sie nie udało – walczących ze sobą małżonków, nieszczęśliwej córki pewnie równie nieszczęśliwego ojca. Portrety ludzi strasznie samotnych, którzy wciąż się szukają, a kiedy się znajdą, nie mogą wyjść poza zdawkowe słowa. Albo ranią się na śmierć. Piękna muzyka. Kolejne opowieści. Dobre aktorstwo i wszystko razem – narastająca irytacja.
Nie wiem, może tak uśmiechniętą twarz Natalie Portman zobaczyłam o jeden raz za dużo. Wydawała mi się identyczna, jak w Bliżej. Może Rachel o jeden raz za dużo kosmyk włosów zasłaniał jedno oko. Może to Norah – trochę bez wyrazu jak na główną bohaterkę. Może niepotrzebne było to filmowanie z ręki i ciemne, ponure kolory. Nie wiem. Nie pomogła muzyka i tzw. klimat. Bardziej mnie wkurzał niż cieszył ten film, niestety.

Admete - Wto 03 Mar, 2009 21:32

A ja sobie obejrzałam film koreański - Innocent steps :-) Dzięki Basiu :kwiatek: Doskonale się bawiłam. Historia prosta i wiele razy wykorzystywana, ale opowiedziana lekko i z poczuciem humoru. Młoda Chinka przyjeżdża do Korei, żeby ćwiczyć ze znanym tancerzem i nauczycielem. Aby uniknąć deportacji, zgadza się na fikcyjne małżeństwo. Reszty możecie się domyslić ;-) Mnóstwo ciepła i delikatnej chemii między bohaterami. Śmiałam się bardzo podczas scen zakupów w supermarkecie i w czasie scen, gdy Jang Chae - rin uczyła sie do testu. Słodkie było, gdy na zmianę nazywała męża "panem", "kochaniem" albo "idiotą" ;)
trifle - Wto 03 Mar, 2009 23:26

UECH, jakaś zła siła zaciągnęła mnie dziś do media marktu celem znalezienia czegoś fajnego do obejrzenia - czasem tak kupuję po okazyjnych cenach różne rzeczy.
Wynalazłam film z Audrey Tautou pt "Happy End", opis był dość zachęcający - szukałam lekkiego filmu do poprawienia humoru.
Ambitna i niezwyle optymistycznie nastawiona do życia młoda francuska aktorka przeprowadza się do Nowego Jorku. Niepodważalny optymizm Val i jej niezłomna wiara we własny sukces zaczynają działać na nerwy pewnemu cynicznemu i ziejącemu sakazmem pisarzowi, stopniowo doprowadzając go niemal do szaleństwa

Rany, strzeżcie się przed tym filmem. Nieciekawy, irytujący, zły po prostu. Zdołałam z trudem 50 minut wytrzymać, resztę przewinęłam.
Głupota tym razem kosztowała 9,99 :frustracja:

praedzio - Śro 04 Mar, 2009 07:18

Ja tylko powiem, że kupiłam sobie wczoraj najnowszy "Film" z bonusem pod postacią "Pikniku pod Wiszącą Skałą". Nigdy jeszcze tego filmu nie obejrzałam. Czas najwyższy to zmienić. :D
Alicja - Śro 04 Mar, 2009 08:44

obejrzałam wczoraj film "Popiełuszko". Nie będę się rozwodzić o czym jest film, bo każdy się domyśla. Jechałam na niego właściwie z mieszanymi uczuciami, ale jest zupełnie inny od filmu Holland, kreconego zresztą w innych czasach. Inny w dobrym kontekście, wg. mnie lepszy. Polecam naprawdę. Nie będziecie żałować. To nie jest film o męczenniku, ale film o prawdziwym DOBRYM CZŁOWIEKU,
Od wczoraj ciągle chodzą mi po głowie różne sceny z filmu... A dziewczęta pamiętające czasy komunizmu i jak wyglądało wtedy życie napewno będą poruszone. Przypomną sobie też piosenki, które wtedy śpiewały :-)

Admete - Śro 04 Mar, 2009 08:48

jakoś nie mam ochoty na ten film, mimo że z innego źródła też słyszałam dobrą opinię. Właśnie dlatego, że całkiem dobrze pamiętam, nie mam ochoty sobie przypominać. Młodziaki niech idą, przyda im się.
Alicja - Śro 04 Mar, 2009 08:51

młodziaki tego filmu niestety tak nie przeżyją ani nie zrozumieją jak my. Ja też nie miałam ochoty, ale dzisiaj nie mogę się jeszcze otrząsnąć.
Admete - Śro 04 Mar, 2009 08:54

Ja mam doła ostatnio i nie chcę oglądać czegoś, co mnie jeszcze bardziej zasmuci.
Alicja - Śro 04 Mar, 2009 08:57

w tym różni się od filmu Holland, obecny nie tylko smuci.Trudno to opisać,tak na gorąco, trzeba obejrzeć żeby zrozumieć. Tamten chyba bardziej był skupiony na męczeństwie i oprawcach, ten jest po prostu o życiu dobrego człowieka, który walczył nie z systemem i złymi ludźmi, ale z nienawiścią.Polecam w takim razie na później :-) na lepsze dni :-D
Admete - Śro 04 Mar, 2009 08:58

Wiem, słyszałam od koleżanki, że jest tez zabawny, ale i tak jakos nie mam ochoty...Kończy się przecież tak, jak wiemy. To mnie przygnębia.
aneby - Śro 04 Mar, 2009 08:59

Lubię filmy Agnieszki Holland. "Zabić księdza" był całkiem niezły.
Alicja - Śro 04 Mar, 2009 09:00

zachęcam w takim razie teraz dla porównania :wink:
BeeMeR - Czw 05 Mar, 2009 09:10

DEVOUR (2005)

He, he, ten film to jak rozwleczony, zwłaszcza w końcówce, odcinek Supernatural. :-P
Tylko bez Jareda :wink: No i bez tych śmiesznych, ale też pełnych drugiego dna dialogów :mysle:
Za to Jensena i Jensen-effect niemało :serduszkate: , śliczny jest i piegowaty :mrgreen: , suspens w filmie też jest i niezłe filmowanie... przynajmniej w pierwszej części, bo potem się jakoś rozmywa co kto chciał przekazać, i co z czego wynika oraz czy w ogóle wynika, bo ja na przykład nie wiem
Spoiler:
po co właściwie była ta gra The Pathfind - tzn jakoś brakowało mi lepszego wyjaśnienia kto z kim pogrywa - no chyba, że to wszystko sprowadzało się do zacieśnienia kręgu wokół jednej osoby :mysle:

A pod koniec zaczęłyśmy już ziewać :roll:

Zatem w sumie:
film generalnie dla amatorów Supernatural lub/i Jensena - pozostali zaś powinni trzymać się z daleka :P

Acha, Ania (dzięki za wsparcie :przytul: :kwiatek: :party: ) wypatrzyła w siwowłosym filmowym wujku Jensena przystojniaka z Żaru Tropików :shock:
No, zmienił się :mysle:

Aragonte - Pią 06 Mar, 2009 06:01

praedzio napisał/a:
Ja tylko powiem, że kupiłam sobie wczoraj najnowszy "Film" z bonusem pod postacią "Pikniku pod Wiszącą Skałą". Nigdy jeszcze tego filmu nie obejrzałam. Czas najwyższy to zmienić. :D

Koniecznie!!!!!!!! Dla mnie to film absolutnie niezwykły - pierwszy raz widziałam go jako dziecko i miałam potem koszmary, muzyki :serduszkate: szukam do dzisiaj, bo chyba nie wyszła na CD :(

Mag, bardzo lubię "Dzień świra" :)
Co do oceny polskich aktualnych filmów też w sumie się zgadzam :-| Nie jestem w stanie ich oglądać.

BeeMeR - Pią 06 Mar, 2009 09:14

Aragonte napisał/a:
"Pikniku pod Wiszącą Skałą"
ja widziałam już kilkanaście-kilkadziesiąt razy. Uwielbiam ten film - jest przecudnie oniryczny.
praedzio - Pią 06 Mar, 2009 09:18

No, to będę miała co robić dziś w pociągu. ;)
BeeMeR - Pią 06 Mar, 2009 09:48

[szept:]Mnie by było szkoda tak subtelnego filmu jak Piknik do pociągu...
Ale to "mnie" ;) - niekoniecznie "Tobie" :kwiatek:

praedzio - Pią 06 Mar, 2009 09:57

W tygodniu nie mam czasu oglądać filmów (wracam do domu=jestem padnięta - wczoraj zasnęłam na Housie <na serialu znaczy się, nie doktorze :P > ), a w weekend nadganiam wszystkie seriale. Zostaje mi tylko pociąg. ;)
BeeMeR - Pią 06 Mar, 2009 10:10

praedzio napisał/a:
wczoraj zasnęłam na Housie <na serialu znaczy się, nie doktorze :P
:rotfl: *parska śmiechem mając wizję Praedzi zasypiającej na doktorze :-P *


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group