Filmy - Fajny film wczoraj widzialam... III
Admete - Pon 02 Mar, 2009 21:42
Kilka osób. Moja recenzja jest kilka stron dalej Caitri też się wypowiadała. Basia i Trzykrotka. Niektóre opinie mogą być w wątku orientalnym.
Trzykrotki
http://forum.northandsout...=asc&start=1050
Moja
http://forum.northandsout...=asc&start=1025
Caitriony
http://i-love-impala67.bl...u-ktory-by.html
Calipso - Pon 02 Mar, 2009 21:44
Rzadko odwiedzam te tematy,to i przegapiłam
Hortensja - Wto 03 Mar, 2009 00:03
A ja obejrzałam sobie wczoraj "Tajemnice Los Angeles". Nie po raz pierwszy, uwielbiam ten film, więc nie mogłam sobie odmówić Jak dla mnie jest genialny, sprawdzają się wszystkie elementy:obsada (świetna! moi ulubieńcy ), stroje, muzyka, fabuła. Dla mnie ten film jest niezwykle ważny.
W sobotę zaś "Underworld 2" (kiepściutki, mam słabość do wampirów i ogólnie tej historii, no ale wielkie dzieło to to nie jest ), a potem przypomniałam sobie kawałki "Niewiernej". Lubię ten film, choć nie jest arcydziełem, ale nie jestem w stanie zrozumieć postępowania głównej bohaterki
aneby - Wto 03 Mar, 2009 07:09
| Hortensja napisał/a: | ale nie jestem w stanie zrozumieć postępowania głównej bohaterki |
Myślałam kiedyś nad tym. Wygląda to tak, jakby ją ogarniał jakiś amok na widok tego faceta. I wszystko to, co później robi jest wynikiem takiego stanu.
Ciezko mi to zrozumieć, ale chyba to jest możliwe.
Caitriona - Wto 03 Mar, 2009 09:55
| Hortensja napisał/a: | | A ja obejrzałam sobie wczoraj "Tajemnice Los Angeles". |
Rewelacyjny film, jeden z moich ulubionych. Jak jest w tv, zawsze oglądam. | Hortensja napisał/a: | | W sobotę zaś "Underworld 2" |
U, było to w naszej telewizji? Szkoda, przegapiłam. Znam część pierwszą, chciałam zobaczyć dwójkę i wybrać ewentualnie na część trzecią. Ja lubię wampiry, więc ogladam takie filmy.
Alicja - Wto 03 Mar, 2009 10:44
| Hortensja napisał/a: | | "Niewiernej". Lubię ten film, choć nie jest arcydziełem, ale nie jestem w stanie zrozumieć postępowania głównej bohaterki |
a wiesz, że ja też nie
Trzykrotka - Wto 03 Mar, 2009 20:42
Moim zdaniem, po prostu hormony . I francuski akcent. I mąż dobry, ale safandułowaty. I uroczy, intrygujący facet, który tak wyraźnie na ciebie leci, kiedy ci się wydaje, ze już w tej dziedzinie nic cię nie czeka, dreszcz emocji...
Tak ja widzę Niewierną
Będzie o chińszczyźnie. Choć właściwie, Jagodowa miłość to taka chińszczyzna z Nowego Jorku i Memphis-Teneesee.
Poszłam, bo jestem zakochana w Spragnionych miłości Wonga Kar-Waia. My Blueberry Nights to jego pierwszy amerykański film, od razu w świetnej obsadzie: Jude Law, Rachel Weisz, David Strathairn, Natalie Portman, Norah Jones w swoim debiucie aktorskim. Film o dziewczynie i chłopaku, rozmawiającym o miłości nad jagodowym ciastem.
Przez pierwsze poł godziny było nieźle. Klimatyczna, piękna muzyka, klimat zacisznego, trochę szmatławego barku, przyjemny kucharz – kelner, który poda stek i opowie o kluczach zalegających w szklanym słoju. Opowiedziana półsłówkami historia dwóch złamanych serc. „Brudne”, niespokojne zdjęcia. Ciepły, miły Jude Law. Norah Jones – nie bardzo, jakaś maniera, czy może brak doświadczenia, ostry, amerykański akcent, którego nie lubię. Poza tym, sposób na jedzenie ciasta polegający na dziabaniu w nim widelczykiem i nie wkładaniu go do ust – uuuu, z lekka irytujące.
I tak już do końca. Historie ludzi, którym sie nie udało – walczących ze sobą małżonków, nieszczęśliwej córki pewnie równie nieszczęśliwego ojca. Portrety ludzi strasznie samotnych, którzy wciąż się szukają, a kiedy się znajdą, nie mogą wyjść poza zdawkowe słowa. Albo ranią się na śmierć. Piękna muzyka. Kolejne opowieści. Dobre aktorstwo i wszystko razem – narastająca irytacja.
Nie wiem, może tak uśmiechniętą twarz Natalie Portman zobaczyłam o jeden raz za dużo. Wydawała mi się identyczna, jak w Bliżej. Może Rachel o jeden raz za dużo kosmyk włosów zasłaniał jedno oko. Może to Norah – trochę bez wyrazu jak na główną bohaterkę. Może niepotrzebne było to filmowanie z ręki i ciemne, ponure kolory. Nie wiem. Nie pomogła muzyka i tzw. klimat. Bardziej mnie wkurzał niż cieszył ten film, niestety.
Admete - Wto 03 Mar, 2009 21:32
A ja sobie obejrzałam film koreański - Innocent steps Dzięki Basiu Doskonale się bawiłam. Historia prosta i wiele razy wykorzystywana, ale opowiedziana lekko i z poczuciem humoru. Młoda Chinka przyjeżdża do Korei, żeby ćwiczyć ze znanym tancerzem i nauczycielem. Aby uniknąć deportacji, zgadza się na fikcyjne małżeństwo. Reszty możecie się domyslić Mnóstwo ciepła i delikatnej chemii między bohaterami. Śmiałam się bardzo podczas scen zakupów w supermarkecie i w czasie scen, gdy Jang Chae - rin uczyła sie do testu. Słodkie było, gdy na zmianę nazywała męża "panem", "kochaniem" albo "idiotą"
trifle - Wto 03 Mar, 2009 23:26
UECH, jakaś zła siła zaciągnęła mnie dziś do media marktu celem znalezienia czegoś fajnego do obejrzenia - czasem tak kupuję po okazyjnych cenach różne rzeczy.
Wynalazłam film z Audrey Tautou pt "Happy End", opis był dość zachęcający - szukałam lekkiego filmu do poprawienia humoru.
Ambitna i niezwyle optymistycznie nastawiona do życia młoda francuska aktorka przeprowadza się do Nowego Jorku. Niepodważalny optymizm Val i jej niezłomna wiara we własny sukces zaczynają działać na nerwy pewnemu cynicznemu i ziejącemu sakazmem pisarzowi, stopniowo doprowadzając go niemal do szaleństwa
Rany, strzeżcie się przed tym filmem. Nieciekawy, irytujący, zły po prostu. Zdołałam z trudem 50 minut wytrzymać, resztę przewinęłam.
Głupota tym razem kosztowała 9,99
praedzio - Śro 04 Mar, 2009 07:18
Ja tylko powiem, że kupiłam sobie wczoraj najnowszy "Film" z bonusem pod postacią "Pikniku pod Wiszącą Skałą". Nigdy jeszcze tego filmu nie obejrzałam. Czas najwyższy to zmienić.
Alicja - Śro 04 Mar, 2009 08:44
obejrzałam wczoraj film "Popiełuszko". Nie będę się rozwodzić o czym jest film, bo każdy się domyśla. Jechałam na niego właściwie z mieszanymi uczuciami, ale jest zupełnie inny od filmu Holland, kreconego zresztą w innych czasach. Inny w dobrym kontekście, wg. mnie lepszy. Polecam naprawdę. Nie będziecie żałować. To nie jest film o męczenniku, ale film o prawdziwym DOBRYM CZŁOWIEKU,
Od wczoraj ciągle chodzą mi po głowie różne sceny z filmu... A dziewczęta pamiętające czasy komunizmu i jak wyglądało wtedy życie napewno będą poruszone. Przypomną sobie też piosenki, które wtedy śpiewały
Admete - Śro 04 Mar, 2009 08:48
jakoś nie mam ochoty na ten film, mimo że z innego źródła też słyszałam dobrą opinię. Właśnie dlatego, że całkiem dobrze pamiętam, nie mam ochoty sobie przypominać. Młodziaki niech idą, przyda im się.
Alicja - Śro 04 Mar, 2009 08:51
młodziaki tego filmu niestety tak nie przeżyją ani nie zrozumieją jak my. Ja też nie miałam ochoty, ale dzisiaj nie mogę się jeszcze otrząsnąć.
Admete - Śro 04 Mar, 2009 08:54
Ja mam doła ostatnio i nie chcę oglądać czegoś, co mnie jeszcze bardziej zasmuci.
Alicja - Śro 04 Mar, 2009 08:57
w tym różni się od filmu Holland, obecny nie tylko smuci.Trudno to opisać,tak na gorąco, trzeba obejrzeć żeby zrozumieć. Tamten chyba bardziej był skupiony na męczeństwie i oprawcach, ten jest po prostu o życiu dobrego człowieka, który walczył nie z systemem i złymi ludźmi, ale z nienawiścią.Polecam w takim razie na później na lepsze dni
Admete - Śro 04 Mar, 2009 08:58
Wiem, słyszałam od koleżanki, że jest tez zabawny, ale i tak jakos nie mam ochoty...Kończy się przecież tak, jak wiemy. To mnie przygnębia.
aneby - Śro 04 Mar, 2009 08:59
Lubię filmy Agnieszki Holland. "Zabić księdza" był całkiem niezły.
Alicja - Śro 04 Mar, 2009 09:00
zachęcam w takim razie teraz dla porównania
BeeMeR - Czw 05 Mar, 2009 09:10
DEVOUR (2005)
He, he, ten film to jak rozwleczony, zwłaszcza w końcówce, odcinek Supernatural.
Tylko bez Jareda No i bez tych śmiesznych, ale też pełnych drugiego dna dialogów
Za to Jensena i Jensen-effect niemało , śliczny jest i piegowaty , suspens w filmie też jest i niezłe filmowanie... przynajmniej w pierwszej części, bo potem się jakoś rozmywa co kto chciał przekazać, i co z czego wynika oraz czy w ogóle wynika, bo ja na przykład nie wiem
A pod koniec zaczęłyśmy już ziewać
Zatem w sumie:
film generalnie dla amatorów Supernatural lub/i Jensena - pozostali zaś powinni trzymać się z daleka
Acha, Ania (dzięki za wsparcie ) wypatrzyła w siwowłosym filmowym wujku Jensena przystojniaka z Żaru Tropików
No, zmienił się
Aragonte - Pią 06 Mar, 2009 06:01
| praedzio napisał/a: | Ja tylko powiem, że kupiłam sobie wczoraj najnowszy "Film" z bonusem pod postacią "Pikniku pod Wiszącą Skałą". Nigdy jeszcze tego filmu nie obejrzałam. Czas najwyższy to zmienić. |
Koniecznie!!!!!!!! Dla mnie to film absolutnie niezwykły - pierwszy raz widziałam go jako dziecko i miałam potem koszmary, muzyki szukam do dzisiaj, bo chyba nie wyszła na CD
Mag, bardzo lubię "Dzień świra"
Co do oceny polskich aktualnych filmów też w sumie się zgadzam Nie jestem w stanie ich oglądać.
BeeMeR - Pią 06 Mar, 2009 09:14
| Aragonte napisał/a: | | "Pikniku pod Wiszącą Skałą" | ja widziałam już kilkanaście-kilkadziesiąt razy. Uwielbiam ten film - jest przecudnie oniryczny.
praedzio - Pią 06 Mar, 2009 09:18
No, to będę miała co robić dziś w pociągu.
BeeMeR - Pią 06 Mar, 2009 09:48
[szept:]Mnie by było szkoda tak subtelnego filmu jak Piknik do pociągu...
Ale to "mnie" - niekoniecznie "Tobie"
praedzio - Pią 06 Mar, 2009 09:57
W tygodniu nie mam czasu oglądać filmów (wracam do domu=jestem padnięta - wczoraj zasnęłam na Housie <na serialu znaczy się, nie doktorze > ), a w weekend nadganiam wszystkie seriale. Zostaje mi tylko pociąg.
BeeMeR - Pią 06 Mar, 2009 10:10
| praedzio napisał/a: | wczoraj zasnęłam na Housie <na serialu znaczy się, nie doktorze | *parska śmiechem mając wizję Praedzi zasypiającej na doktorze *
|
|
|