Filmy - Fajny film wczoraj widziałam... II
Harry_the_Cat - Pią 12 Paź, 2007 22:40
Co najmniej trzy punkty.
Alison - Pią 12 Paź, 2007 22:41
| malmik napisał/a: | wzapytałam się czy macie tyle punktów stycznych co dwie proste równoległe |
Skoro w ogóle je mamy, znaczy, że nie lecimy po równoległych, uciekłaś z rzeczonego wykładu cy co? Wymieniam punkty:
1. JJ
2. Keanu
3. Gerry
4. Rysiek (minus RH)
5. muszę jeszcze pomyśleć
My po prostu w sieci splątanych krzywych się z Kotem obracamy Inżynierze Zazdrosny
Harry_the_Cat - Pią 12 Paź, 2007 22:43
O, dobre to z Keanu i Gerrym. Choć przy Gerrym to natężenie mniejsze (u Ciebie). Ja myślałam jeszcze o ekranizacji Opactwa.
A, no i Dżordżyk.
Alison - Pią 12 Paź, 2007 22:45
| Harry_the_Cat napisał/a: | O, dobre to z Keanu i Gerrym. Choć przy Gerrym to natężenie mniejsze (u Ciebie). Ja myślałam jeszcze o ekranizacji Opactwa.
A, no i Dżordżyk. |
Dżordżyk też? No widzisz, to nie wiedziałam, bo jakos nie piałaś w tym wątku jako i ja nie pieję w Geraldowym, ot cichą wielbicielką jestem
malmik - Pią 12 Paź, 2007 22:46
wiesz ja matematykę w genach...........nie musiałam chodzić na wykłady - natomiast zwykle macie odmienne zdania stąd było moje pytanie - - ale skoro już tyle ich wymieniacie to znaczy, że nieźle pofalowane jesteście
Harry_the_Cat - Pią 12 Paź, 2007 22:46
| Alison napisał/a: | | Dżordżyk też? No widzisz, to nie wiedziałam, bo jakos nie piałaś w tym wątku jako i ja nie pieję w Geraldowym, ot cichą wielbicielką jestem |
Moze i nie pieję, ale kolekcję odpowiednią na półeczce mam
Alison - Pią 12 Paź, 2007 22:54
| malmik napisał/a: | to znaczy, że nieźle pofalowane jesteście |
A to, to chyba nie jest żadnym nowym odkryciem. Co Ty o tym myślisz Kocie?
Harry_the_Cat - Pią 12 Paź, 2007 22:56
Ja to nawet bardzo
Pemberley - Sob 13 Paź, 2007 11:38
| Harry_the_Cat napisał/a: | | N. Sparks zdaje się jeszcze Zaklinacza koni popełnił - baaardzo słaby film im wyszedł, książki nie czytałam. |
Ksiazka nie Sparksa, a Nicholasa Evansa, a film oglada sie bardzo dobrze..
| malmik napisał/a: | wzapytałam się czy macie tyle punktów stycznych co dwie proste równoległe |
Z tego co jeszcze pamietam z matmy, to dwie proste rownolegle stykaja sie w nieskonczonosci..
Alison - Sob 13 Paź, 2007 17:36
Zaczęłam oglądać "Buszującego w jęczmieniu". Strasznie chciałam ten film obejrzeć, bo w kinie nie zdążyłam. Narazie padłam po 30 min. Za miętki jestem na takie nagromadzenie brutalności i agresji. Agresji rodzącej agresję i tak w kółko. Można się wyleczyć z rojeń o angielskich gentelmanach raz na zawsze. Narazie dziekuję za uwagę, obejrzę ten film na pewno, ale póki co, odpadam do czegoś lżejszego...
trifle - Sob 13 Paź, 2007 18:37
O tak, to jest mocny film..
migotka - Pon 15 Paź, 2007 07:11
OBEJRZAŁAM Oscar and Lucinda (1997)
http://www.imdb.com/title/tt0119843/
http://www.stopklatka.pl/film/film.asp?fi=1918
http://www.filmweb.pl/Osk...ie,Film,id=8416
LUBIĘ TAKIE FILMY, KTORE OPOWIADAJA JAKĄŚ HISTORIĘ A PODCZAS OGLĄDANIA MA SIĘ POCZUCIE SPOKOJU, NIKT ZA NIKIM NIE GONI... dobra muzyka...no i Finnes;)))rudy tym razem
Pemberley - Pon 15 Paź, 2007 15:37
Obejrzalam Good German czyli Dobrego Niemca...
Czyli Casablanca z watkiem realistycznym.. Troche malo przekonywujacy romans jak dla mnie i za wiele przesadzonej muzyki z epoki, ale milo sie oglada Cate Blanchet, Goerge Cloony i Tobey'a w kolorkach czarno- bialych. Film glownie dla estetow.
Dorfi - Wto 16 Paź, 2007 19:48
Obejrzałam dzisiaj "Królową Śniegu" z 2002roku. W roli Królowej wystapiła Bridget Fonda. Rewelacyjna wersja tej bajki. Film tak mnie wciągnął, że zapomniałam, że mam druty w ręku (co mi się bardzo rzadko zdarza ). Jak się uda, to jutro go obejrzę jeszcze raz Polecam wszystkim lubiącym oglądać bajki, chociaż nie jest to typowa bajka dla dzieci
Alison - Śro 17 Paź, 2007 22:26
Obejrzałam właśnie Lawendowe Wzgórze z Judi Dench i Maggie Smith. Jestem wprost rozanielona . Jaki piękny, klimatyczny, ciepły film. I jakie starsze kobiety potrafią być piękne...
Utwierdziłam się w swoim uwielbieniu dla Maggie Smith i trwać w nim będę do ostatniej kropli krwi.
asiek - Śro 17 Paź, 2007 22:38
| Alison napisał/a: | | Obejrzałam właśnie Lawendowe Wzgórze.... |
Też byłam pod urokiem tego filmu.
migotka - Czw 18 Paź, 2007 07:16
| Alison napisał/a: | Obejrzałam właśnie Lawendowe Wzgórze z Judi Dench i Maggie Smith. Jestem wprost rozanielona . Jaki piękny, klimatyczny, ciepły film. I jakie starsze kobiety potrafią być piękne...
Utwierdziłam się w swoim uwielbieniu dla Maggie Smith i trwać w nim będę do ostatniej kropli krwi. |
tak barrrrdzo w klimacie;)
Admete - Pią 19 Paź, 2007 22:40
Ja dziś miałam okazje obejrzeć Holiday z Kate Winslet. Celowo piszę, że z Kate, bo na Cameron Diaz nie zwróciłam uwagi. Kate była tam przesympatyczna, śliczna, pełna energii i miała rewelacyjny akcent Jej historia mi się wyjątkowo podobała, natomiast historię postaci granej przez Diaz zwyczajnie przewijałam - jeden wielki zieeew. Nie pomógł nawet przystojniak
Alison - Nie 21 Paź, 2007 20:07
Wklejam, też tutaj, bo pewnie ze względu na awersję niektórych do JMA, pewne wątki są z daleka omjane.
W pewnym sensie obejrzałam Pokutę. W pewnym sensie, bo wersja kinowa, spod pachy, ze skrzypieniem stołków i z takim pogłosem, że 1/3 dialogów w ogóle nie zrozumiałam, nikomu tej wersji nie polecam, ale narazie podzielę się wrażeniami bez ładu i składu, bo jeszcze jestem nieco posmarkana...
To takie kino, które jednym się spodoba, a innym na pewno nie. Nie ma tu porywającej akcji, miejscami rzekłabym, że są nawet swego rodzaju dłużyzny, podkreślające beznadziejność sytuacji. Film ma dość skomplikowaną konstrukcję, niezapowiedziane zmiany narratorów i nie dla wszystkich będzie łatwy w odbiorze. Dla mnie składa się jakby z 4 różnych, nierównych części. Pierwsza - to taka barwna, letnia, utrzymana w trochę dusznej czechowowskiej atmosferze historia życia pewnej rodziny z wyższych sfer i niejako na jej zapleczu rozwijający się wątek miłosny, którego bardziej domyślać się trzeba, niż go zobaczyć. Nagle historia zamienia się w szybką, pełną hitchockowskiego napięcia akcję, podkreśloną szybkim montażem i adekwatną muzyką, po to by nagle zamienić się w snującą się jak dym nad polami balladę o żołnierzu, pełną retrospekcji, bez głównego wątku właściwie. Okropności wojny pokazane są tu dość symbolicznie, malarsko nawet, bez epatowania okrucieństwem i brutalnymi scenami. Więcej tu gorzkiej ironii nad losem żołnierza umotanego w nieswoją wojnę, niż samej wojny. I cały ten dym rozpływa się i odsłania dziewczynę z przeszłością, dziewczynę wlokącą u nogi kamień swojej tajemnicy, kłamstwa, którym złamała życie sobie i innym. I tu już są sceny, których dosłowność ma pokazać jak Bridie postanowiła się ukarać. Jest krew, smród, jęki i ona sama, jak lady Macbeth zmywająca swoją zbrodnię z rąk. I wreszcie zakończenie przez moment przynoszące nadzieję, a zaraz potem do bólu dosłowne i w końcu wzruszająco, choć nie ckliwie zamknięte.
Film ma przepiękne zdjęcia i piękną muzykę. Kilka ciekawych ujęć - np. żołnierze idący wzdłuż rowu z wodą i lecące samoloty nie nad nimi, ale odbijające się w wodzie...
Jest dużo milczących zbliżeń (nie wszyscy to lubią) jak u Kieślowskiego i kilka naprawdę mocnych ról. Keira nie poraziła mnie niczym, jest trochę taka jak zawsze, może bardziej nieobecna, taka jakby z Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej wyjęta. Wszystkie trzy aktorki grające Bridie są świetne, żywe i z pasją. No i James... Niewiele ma tu kwestii do wypowiedzenia. Więcej gra wyrazem twarzy i oczami, więc to co ma najcenniejszego, ta jego mimiczność, została przez reżysera zauważona i wykorzystana w pełni. Ma parę naprawdę mocnych wejść, kiedy nic nie mówi tylko patrzy, a człowiek (widz, czyli ja) łzy leje obficie. Chwilami wygląda trochę jak Rudolf Valentino, nawet jakby usta miał podkolorowane, ale to może dla kontrastu z tym jak wygląda potem. Jest tak bardzo tragiczną postacią, że zdecydowanie wolę go w wydaniu łobuzerskim z BJ, bo tam jest mi łatwiej go oglądać, mogę się do niego pouśmiechać. Myślę, że film może zawalczyć o Oscara za zdjęcia, może montaż. Oczywiście całą sobą chciałabym, żeby James zarobił Oscara za tą rolę, ale myślę, że trochę go tam za mało, a poza tym to zależy kogo będzie miał w konkurencji. W każdym razie na pewno wybiorę się jeszcze do kina, chociażby po to żeby dosłuchać pogubionych dialogów i Was też zachęcam.
malmik - Nie 21 Paź, 2007 20:13
| Alison napisał/a: | Wklejam, też tutaj, bo pewnie ze względu na awersję niektórych do JMA, pewne wątki są z daleka omjane. |
Wrodzona matczyna przenikliwość
migotka - Pon 22 Paź, 2007 19:11
obejrzałam Złodziejka Fingersmith (2005) Mini serial
na podstwie książki - Waters Sarah
Wiktoriańska Anglia, 1862 rok. Susan Trinder i Maud Lilly mają po osiemnaście lat, obie są sierotami, obie straciły matki w dramatycznych okolicznościach. Sue Trinder, córka złodziejki i morderczyni, mieszka w Londynie przy Lant Street, w domu oszusta i pasera, gdzie codziennie załatwia się brudne interesy. Panna Maud Lilly - wykształcona młoda dama - wychowuje się w Briar, posiadłości wuja, miłośnika i kolekcjonera nader specyficznego gatunku książek. Pewnego dnia losy obu dziewcząt się łączą.
http://www.filmweb.pl/Film?id=152990
film dłuuugi ale płen zaskakujacych zwrotów akcji...
laura - Pon 22 Paź, 2007 19:14
Też to widziałam.Bardzo mi się podobał-chyba właśnie ze względu na te rozwiązania,których nie dawało się przewidzieć
Narya - Wto 23 Paź, 2007 13:47
A kiedy będzie premiera Złotego kompasu? Trzeba sobie wizytę w kinie w grafik wsadzić
Agn - Wto 23 Paź, 2007 15:08
Ja sobie dawno już ową wizytę wcisnęłam w grafik i żadna siła mnie nie zmusi, bym zrezygnowała z ekranizacji jednej z moich ukochanych książek fantasy! Chociaż mnie ten Złoty kompas w charakterze tytułu konfunduje...
PS Onet napisał, że premiera jest 07.12.2007, ale wydaje mi się, że to premiera światowa. Nie szkodzi. Ja na Daniela Craiga i Evę Green (jako Serafina Pekkala!!! ) poczekam.
Narya - Wto 23 Paź, 2007 15:38
Łojej Toż to jeszcze kupa czasu. A ja myślałam, żę premiera będzie jakoś max do miesiąca
|
|
|