To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fantastyka - Socjologiczno-literacko-fanowskie rozmowy o HP

Harry_the_Cat - Nie 10 Lut, 2008 11:54

Bo wtedy chyli sie już ku updakowi, ale jeszcze o tym nie wie ;) :mrgreen:
to taki, żarcik, nie traktujcie mojego posta jako udziału w dyskuzji ;)

Tamara - Nie 10 Lut, 2008 11:58

Zgadza się ,zaczyna tracić pełną kontrolę nad sytuacją i wpada w panikę , bo nie przyzwyczajony , że coś mu nie wychodzi . Niska odporność na stres , ot co , charakterystyczna dla niezsocjalizowanych osobników :mrgreen:
trifle - Nie 10 Lut, 2008 15:26

A ja myślę, że Voldemort durny nie był. Za swoich yyy "ludzkich" czasów był czarujący i umiał zjednywać sobie innych. Wielu samych z siebie parało się czarną magią, on ich niejako zjednoczył, a że był w tym dobry to i podziwiali go. Myślę też, że zasadniczym czynnikiem w relacjach Lorda V. z poplecznikami był ich strach przed nim. Bali się go. Gość zabijał z zimną krwią, aż trafił na dziecko, którego zabić nie mógł i którego go "pokonało". Większość śmierciożerców po tym przecież zdradziła go. A potem wrócił, odżył strach, pewnie był jeszcze większy - bo a. zdradzili go, b. to było COŚ, co jakby umarło i wróciło, samą istotą straszne. Udało mu się opanować ministerstwo, ministerstwu Hogwart, siał przestrach samym imieniem. Znał mnóstwo zaklęć, o których inni nie słyszeli, jak choćby to, że umiał latać. Zaczął popełniać błędy, bo nie myślał jak człowiek i nie spodziewał się takich zachowań różdżek czy czego tam, które przecież były nietypowe i nawet mistrzowie "różdżkarstwa" nie wiedzieli, czemu tak się dzieje.
A może najpierw - czemu niby Voldemort jest durny? :D

Tamara - Nie 10 Lut, 2008 21:16

lady_kasiek napisał/a:
Tamara napisał/a:
Może syczał dźwiękonaśladowczo , nie wiedząc ,co syczy , w końcu można powtórzyć słowa w obcym języku wcale ich nie rozumiejąc .


ale On mial wysyczeć "otwórz się" nie byle co

Przecież w "komnacie tajemnic" Ron słyszał , jak Harry syczy"otwórz się" do kranu w łazience , mógł zapamiętać :olsnienie:

Harry_the_Cat - Nie 10 Lut, 2008 21:18

No ale to trochę naciągane nie sądzisz? Po 5 latach... Przy pamięci Rona i jego spostrzegawczości...
nicol81 - Nie 10 Lut, 2008 21:18

Ale właśnie- skąd od wpływu przez bycie czarującym i umiejętności zjednywania opartej na podziwie dla niego przeszedł do strachu?
Skoro był tkaim zdolnym uczniem, powinien wiedzieć o różdżkach.
Idiotyzm- dwa główne to niezabicie Pottera i niechronienie horkrusków.

Tamara - Nie 10 Lut, 2008 21:30

Pod wpływem adrenaliny ludzie robią różne rzeczy :mrgreen: , zresztą syczący przyjaciel to chyba rzecz jednak trudna do zapomnienia :paddotylu:

Przecież na tym rzecz polega , że n i e p o t r a f i zabić Pottera , to nie kwestia idiotyzmu , tylko magicznej ochrony jaką miał Harry .
O horkruksach praktycznie nikt nie wiedział, więc po co je chronić , im dalej od Vold. ,tym mniej narażone na to ,że ktoś je z nim skojarzy .
A o różdżkach nikt nie wiedział , ani producenci różdżek ani nikt inny , bo to był precedens - nigdy nikomu nic takiego się nie zdarzyło , to skąd mogli wiedzieć?

Aragonte - Nie 10 Lut, 2008 21:43

Harry_the_Cat napisał/a:
No ale to trochę naciągane nie sądzisz? Po 5 latach... Przy pamięci Rona i jego spostrzegawczości...

Harry, co za trafna charakterystyka Rona :lol: :lol:

Harry_the_Cat - Nie 10 Lut, 2008 21:48

I tak kocham Rona miłością czystą ;) :lol:
Caroline - Nie 10 Lut, 2008 22:09

No właśnie też się zdziwiłam, że Harry swojego ulubieńca z takim chłodnym realizmem tu podsumowuje :) Ale rzeczywiście, nagła wężoustość Rona jest podejrzana... :mysle:
Aragonte - Nie 10 Lut, 2008 22:18

Caroline napisał/a:
No właśnie też się zdziwiłam, że Harry swojego ulubieńca z takim chłodnym realizmem tu podsumowuje :) Ale rzeczywiście, nagła wężoustość Rona jest podejrzana... :mysle:

Mocno podejrzana :mysle: Jak znajdę chwilę, co poryję w książkach i rzucę cytatami - jestem prawie pewna, że wyjdzie na to, iż Rowling sugerowała, że wężoustym się czarodziej rodzi, a nie, że mowy wężów można się nauczyć. Na razie mogę tylko napisać, że takie wyniosłam wrażenie.

Harry_the_Cat - Nie 10 Lut, 2008 22:20

Caroline napisał/a:
No właśnie też się zdziwiłam, że Harry swojego ulubieńca z takim chłodnym realizmem tu podsumowuje :) Ale rzeczywiście, nagła wężoustość Rona jest podejrzana... :mysle:


Bo ja jestem w stanie się zdobyć na obiektywizm w ocenie, ale ocena nie zawsze wpływa na mój ogólny odbiór. Powinnaś coś o tym wiedzieć ;)

trifle - Nie 10 Lut, 2008 23:18

nicol81 napisał/a:
Ale właśnie- skąd od wpływu przez bycie czarującym i umiejętności zjednywania opartej na podziwie dla niego przeszedł do strachu?
Skoro był tkaim zdolnym uczniem, powinien wiedzieć o różdżkach.
Idiotyzm- dwa główne to niezabicie Pottera i niechronienie horkrusków.


Pierwsze: jak od podziwu do strachu? bardzo łatwo! Voldemort to nie był miły, dobroduszny czarodziej, który, owszem, ma wielką moc, ale niewinnego człowieka by nie skrzywdził :roll: Śmierciożercy najlepiej zdawali sobie sprawę z tego, jaki on jest potężny i jak wielką magiczną moc posiada i że jest wybitny w czarnej magii. Widzieli jak zabijał ludzi, bo mu stali na drodze. Pewnie też widzieli, jak karał jakimś Cruciatusem za to, że komuś coś nie wyszło. A im dalej brnął w czarną magię tym mniej ludzki się stawał (śmierciożercy mimo wszystko dalej byli "zwykłymi" czarodziejami") - no jak tu się nie bać? Przecież większość tyranów opiera swoją siłę na strachu. Bronią Voldemorta był terror i strach - myślę, że również wśród "swoich".
A drugie: tak jak i Tamara pisze - NIKT nie wiedział, że różdżki tak mogą się zachować. Tego się nie można było nauczyć, choćby nie wiem, jak zdolnym uczniem się było. A nie chronił horkruksów - no moim zdaniem to faktycznie było trochę dziwne.. - ale on nie sądził, że ktokolwiek odgadnie, że on to zastosował, w końcu to była najczarniejsza z czarnych magii ;) A zresztą nawet, gdyby się spodziewał, że ktoś to odkryje, to niby jak miał (ten ktoś;)) domyślić się, gdzie one są ukryte? Każdy z nich był w zupełnie innym miejscu, daleko od siebie.
No i niezabicie Pottera - przecież go "zabił"! w lesie, rzucił zaklęcie na niego, Potter się nie obronił. "Zabił" go. Nie wiedział, że - i tu jedno z moich ulubionych dziwnych rozwiązań Rowling :P - kawałek jego duszy siedzi w Potterze i że zabijając Pottera zabija siebie tak naprawdę (naprawdę to uwielbiam :zalamka: :rotfl: ).
Nie był idiotą Voldemort Lord ;)

Tamara - Pon 11 Lut, 2008 10:16

Dzięki Agn :kwiatki_wyciaga:

Gdyby Voldemort chciał ocalić Lily dla Snape'a , użyłby np. drętwoty czy impedimento i spokojnie zabił Harry'ego . Rzecz w tym , że to wymagałoby posiadania jokiegoś ludzkiego uczucia - współczucia wzgl.Snape'a i liczenia się z jego uczuciem dla Lily . Voldemort tym różnił się od ludzi , że pozbawiony był ludzkich uczuć , uważął je za głupotę i oznakę słabości ,od której sam był wolny .
I to faktycznie można uznać za głupotę z jego strony - nieuwzględnienie magicznej siły uczuć , o czym z lekceważeniem mówi po odzyskaniu fizycznego ciała , ale to chyba jedyny przykład głupoty , jaki można znaleźć w jego postępowaniu .
A poza tym zwyczajnie lubił zabijać i torturować - no psychopata całą gębą :obrzydzenie:

Pemberley - Pon 11 Lut, 2008 11:08

Harry_the_Cat napisał/a:
No ale to trochę naciągane nie sądzisz? Po 5 latach... Przy pamięci Rona i jego spostrzegawczości...


No faktycznie pani Rowling mogla cos wczesniej wspomniec o wielkim talencie jezykowym Rona, w koncu kazdy jakis dar ma, to on moglby miec chociaz ten. Ale Ron slyszy owe " otworz sie " troche czesciej, a ostatnio to niedawno nad jeziorkiem, kiedy niszcza medalion..

Mnie bardziej zdenerwowalo, ze owe scierwo bazyliszka w Komnacie to tak po pieciu latach jeszcze na tyle ocieka jadem, ze nadaje sie do uzytku , nie mowiac o tym, ze ten przyniesiony przez Rona i Hermionoe zab ociekal krwia, :roll: znaczy sie magiczne zwierzata nie podlegaja zadnemu rozkladowi...

nicol81 - Pon 11 Lut, 2008 15:17

Mnie zdenerowałol że to zdarzyło się casłkowicie bez wiedzy widza. Nagle Ron i Hermiona pokazują się z ząbkami i mówią, że zniszczyli :shock: Chyba ktoś sobie średnio powieść rozplanował...
U tyranów jest przechodzebie od strachu do miłości i z powrotem. U Voldemorta tylko strach. Przy pierwzzej wojnie umiał np. siać nieufność.
Pottera mógł zabić już od czwartego tomu. I co?

Tamara - Pon 11 Lut, 2008 21:24

No i ciągle się starał i mu nie wychodziło :-P Przecież Harry był stale ściśle chroniony , jak nie przez zaklęcia , to przez kogoś do ochrony oddelegowanego .
Jak to miłości nie było ?? A Bellatrix nieodmiennie namiętnie pałająca? A u tyranów zawsze kończy sie rządami strachu i terroru , jakaby miłość przedtem nie była , na tym tyrania polega . I wszyscy że tak powiem , twarz w kubeł ze strachu , i wtedy tyran osiąga pełnię możliwości .

trifle - Pon 11 Lut, 2008 21:25

Ale chodziło o to, żeby było siedem tomów :D Tak to sobie możemy dumać, co i kiedy mógł zrobić :roll:
nicol81 - Pon 11 Lut, 2008 21:32

Gdzie się starał? Zakazał Śmierciożercom go ruszać, jak Nagini go trzymał i gryzł, to kazał czekać na swoje przybycie, na cmenatrzu chciał się pojedynkować.
Pełnię możliwości tyran osiąga, jak ludzie go kochają. Ile płakało po Stalinie, Hitlerze...

Tamara - Pon 11 Lut, 2008 21:46

Dużo mniej , niż Ci sie wydaje . A tyrania charakteryzuje się tym , że są to rządy strachu i siły . Rządy obydwóch wymienionych panów opierały się na tajnych policjach politycznych i urzędach bezpieczeństwa , a szczytowym objawem miłości do rządzącego był np. donos na członka najbliższej rodziny .
nicol81 - Pon 11 Lut, 2008 21:53

Choć Smierciożercy powinni go kochać. Jedna Bellatrix wiosny nie czyni.
Gunia - Pon 11 Lut, 2008 22:37

Z milionów Niemców, którzy szli za przykładem Hitlera, namiętna miłość do niego była rzadszym przypadkiem, niż to się ludziom generalizującym "Niemiec = faszysta" wydaje. Podobnie było pewnie ze Śmierciożercami. Nie uwierzę, że Glizdogon kiedykolwiek pałał uczuciem do Voldiego, a to przecież on jest najbardziej klasycznym przedstawicielem popleczników złych charakterów, ze swoją służalczością, zakompleksieniem i potrzebą identyfikowania się z silną grupą.
trifle - Pon 11 Lut, 2008 23:00

Ja chyba znowu nie rozumiem, Nicol, do czego zmierzasz ;)
Dlaczego Voldemort miał tylu za sobą? Bo go podziwiali i bali się go, moim zdaniem. Ale Ty się nie zgadzasz, bo pełnię władzy osiąga się, jeśli tyrana kochają. A niby dlaczego? Myślę, że władza taka sama, tylko przyczyny inne..

Tamara - Wto 12 Lut, 2008 18:14

Tyrania to rządy zdobyte przez uzurpację , sprawowane przy użyciu przemocy i terroru . Kiedy za najmniejszy sprzeciw wobec władzy tobie i twojej rodzinie grozi śmierć lub ciężkie więzienie , jest duża szansa , że będziesz biegać z transparentem "Tyranie aj law ju forewer " ,popatrz sobie na Koreę Północną .
Tyrana nikt nie kocha , a jest potężny , bo wszyscy zrobią wszystko , żeby się tylko nie narazić i móc przeżyć . I tyle .

Tamara - Śro 13 Lut, 2008 12:30

Agn napisał/a:
Tamara... khmmm... czytałaś Happy days in hell?

Już tak :mrgreen: Ale coś mnie ta przemiana Harry Potter ->Quietus Snape nie przekonuje , i do tego zmiany wyglądu zależne od przynalezności familijnej - czy on jakiś kameleon czy co :confused3:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group