To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Fajny film wczoraj widzialam... III

praedzio - Śro 25 Lut, 2009 23:02

To tak jak u mnie j. niemiecki. :mrgreen:
praedzio - Czw 26 Lut, 2009 07:50

Chyba fantastykę, nie fikcję. Większość historii opisywanych w książkach jest fikcyjna. :-)
BeeMeR - Czw 26 Lut, 2009 08:34

Cytat:
Lost in Austen nie oglądam z innych powodów. Źle znoszę bezpodstawne naruszenie kanonu.
No to dokończywszy wczoraj LiA stwierdzam jak powyżej :roll:
Lubię parodię, ale inteligentną czy śmieszne - tej zaś nie mogę taką nazwać - co najwyżej obrazoburczą :roll:

Nie wiem bowiem, co było w filmie najgłupsze, ale wiem, że najbardziej zniesmaczyły mnie wątki lesbijskie :obrzydzenie: wprowadzone bez potrzeby i smaku

Admete - Czw 26 Lut, 2009 10:49

Basiu widzę, że dobrze się rozumiemy. W przypadku Austen i Tolkiena jestem bardzo sceptyczna, jesli chodzi o przerabianie kanonu. Lost in Austen jest zrobione źle. Można to było zrobić lekko, z przymróżeniem oka, ale i z szacunkiem dla pierwowzoru. Wyszło natomiast, jak wyszło.
Mag "zawieszenie niewiary" polega na chwilowym przyjęciu innego sposobu widzenia świata. Na dopuszczeniu istnienia innych możliwości, choćby dla zabawy. To termin z pogranicza psychologii i teorii literatury. Powiem Ci tylko tyle, że dla fizyków czy matematyków nie ma jednego świata. Dla filozofów zresztą też.
Zacytuję tu fragment wypowiedzi pewnego matematyka.
Gregory Chaitin z IBM Thomas J. Watson Research Center:

"Ale czym jest fikcja? Czym jest rzeczywistość? Bertrand Russel uważał, że kiedy w chwili śmierci średniowiecznego, religijnego spojerzenia na świat rodziła się współczesna nauka, pojawiła się postawa zwana realizmem naiwnym, mówiąca, że rzeczy są po prostu tym, czym się wydają. Zamiast wyobrażać sobie Boga i niewidzialne duchy, spojrzeliśmy na przyrodę mówiąc: Cóż, to właśnie rzeczywistość, przyjrzyjmy się jej, bo tylko ona istnieje. Russel przekonywał, że współczesna nauka to właśnie taki realizm naiwny. Ale współczesna nauka wykazuje, że naiwny realizm jest błędny, bo stół i krzesło opisywane są przez prawa fizyki kwantowej, które niewiele mają z nim wspólnego. Jeśli więc realizm naiwny jest prawdziwy, to jest fałszywy."

Przytoczę jeszcze Einsteina, który mówił, że każdy dobry fizyk teoretyczny, który chce poznawać rzeczywistość za pomocą myśli, musi zdać się na metafizyczny impuls.
Jak dla mnie każdy powiniem umieć zdać się od czasu do czasu na taki impuls właśnie, bo inaczej jest zbyt zamknięty w swoich własnych wyobrażeniach.

Nie ma jednego świata - psychologicznie rzecz ujmując, ja tworzę jeden, a Ty Mag inny. Jak widać żyjemy już w odmiennych światach. Nie ma jednej realności ;-) Mój świat jest zbliżony do swiata Praedzia i Aragonte, ale i tak żyjemy w odmiennych ;-)

damamama - Czw 26 Lut, 2009 12:03

Miałam okazję zobaczyć tylko pierwszy odcinek Lost in Austen i jak pisałam w innym wątku oglądało mi się to lekko tak z przymrużeniem oka. Bez rzucania gromami jak mogli tak znieważyć oryginał. Śmieszyło mnie jak ze zdziwieniem Amanda odkrywa, że nie wszystko idzie tak jak w książce. To tak jakby myśląc, że wchodzi do literackiej fikcji, naprawdę weszła do rzeczywistości. Mnie osobiście śmieszą dziwne sytuacje czasami poparte tekstem. Może jak będę miała możliwość zobaczyć pozostałe to zmienię zdanie, ale na razie jest ok.
BeeMeR - Czw 26 Lut, 2009 12:30

No, tak, pierwszy odcinek to jeszcze, jeszcze, potem zaś:
Spoiler:
Jane wychodzi za Mr Collinsa :paddotylu:
Charlotta wyjeżdża do Afryki oddawać się posłudze misjonarskiej :mysle:
Darcy zaręcza się z Caroline :wink:
Caroline zdradza inklinacje lesbijskie :wsciekla:
Wickam to "ten dobry, na którego spada oskarżenie o rzeczy, których nie popełnił"
a wszyscy lecą na główną bohaterkę, która wygląda i zachowuje się jak kurwiszon :confused3:

Deanariell - Pią 27 Lut, 2009 02:27

Mag13 napisał/a:
Czynię to czasem, ale trudno przychodzi mi oderwanie się od mojego pojmowania świata realnego jako jedynej istniejącej rzeczywistości. Jestem nadzwyczaj oporna na istnienie innych światów! :wink:

Poczułam, że i ja muszę się tutaj wtrącić, gdyż dyskusja ciekawie się rozwinęła ;) Kino jest właśnie dlatego tak fascynujące, bo moim zdaniem to jeden z kluczy otwierających ludziom furtkę do przeróżnych rzeczywistości alternatywnych (nie zaprzeczycie, że niektóre postaci fikcyjne z książek i filmów doczekały się prawdziwych pomników, muzeów itp. itd., że traktuje się je tak, jakby istniały naprawdę?) - przy okazji genialnie potrafi pobudzić szare komórki do myślenia ("rozkminiania" - jak to się teraz w niektórych kręgach określa :D ) Kto mi zresztą zagwarantuje, że nasze życie nie jest czymś w rodzaju takiego filmu, który ktoś gdzieś tam sobie ogląda? :P Zgadzam się z Admete w całej rozciągłości - wszyscy żyjemy w różnych światach tak naprawdę, i tylko nam się wydaje, że to ta sama rzeczywistość... To trochę tak jak z wierszami - w zasadzie każdy ma prawo do własnej interpretacji poezji, z drugiej strony pewne umowne interpretacje narzucane są ogółowi przez osoby zawodowo zajmujące się literaturą, a i tak nigdy do końca nie ma pewności, co właściwie autor "miał na myśli" u podstaw tworzenia tekstu :P ... (Nawet historia, która wydaje się opierać na niezbitych faktach, bywa w istocie różnorodnie postrzegana - każdy kraj ma przecież swoje własne podręczniki, założę się, że wielu z nas byłoby w ciężkim szoku, gdybyśmy wiedzieli, czego realnie uczą się młodzi obywatele różnych otaczających nas, sąsiedzkich (i nie tylko) krajów - założę się, że w Rosji wiedza o rozbiorach jest daleka od polskiego punktu widzenia... Lub choćby w PRL-u - czy kogoś informowano o Katyniu? A gdyby komunizm nie upadł, to czy pewne fakty nie byłyby nadal utajnione? Albo te dochodzące z różnych stron świata poglądy, że obozy koncentracyjne w Polsce były wymysłem i ściemą, a w "najlepszym" wypadku administrowali nimi nie faszyści, lecz sami Polacy... :confused3: No i teraz pomyślcie - jak się takich "faktów" nasłucha powiedzmy przeciętny Amerykanin, to - przy jego wiedzy o naszym kraju - gotów to przyjąć na wiarę i taki pogląd stanie się elementem rzeczywistości, jaką będzie postrzegał - a to tylko taki pierwszy lepszy przykład... Nie mam w tym względzie złudzeń... Teoria względności Einsteina sprawdza się na wielu polach... Itp. itd. - obawiam się, że to temat rzeka... Ale prawda jest taka, że fakty zależą od tego kto, jak, gdzie i kiedy je interpretuje... moim zdaniem nawet namacalne dowody nie przesądzają sprawy...)
Ostatnio zainteresowały mnie odkrycia fizyki kwantowej - za "moich czasów" nie było praktycznie mowy o czymś takim w podręcznikach szkolnych - co prawda pamiętam, że o kwantach jakaś tam wzmianka w liceum owszem pojawiła się, ale nikt nam tego właściwie nie wyjaśniał, bo skąd - kwanty to była jakaś wręcz abstrakcja wtedy... i co się teraz okazuje? Przez ostatnie dwadzieścia lat ten dział fizyki rozwinął się niewyobrażalnie - naukowcom udało się np. udowodnić, że zjawisko bilokacji (czyli możliwości istnienia tej samej cząstki realnie w kilku miejscach w tym samym czasie - przepraszam za niefachowy opis, ale fizykiem z wykształcenia nie jestem - btw nienawidziłam fizyki w szkole :roll: ) - nie pamiętam w jakim to kraju przeprowadzano doświadczenie - w każdym razie nie jest to już jedynie sfera SF w tym momencie ;) Albo fakt, że wszystko, co nas otacza składa się z atomów, które nawet nie stykają się ze sobą - odczucie dotyku to jedynie wynik procesów zachodzących w naszych mózgach, bo ponoć realnie nic się z niczym nie styka - ciężko to pojąć, prawda? :) Polecam dla rozwijania umysłu poszukać w sieci filmu dokumentalnego "What the bleep do we know" - dla spragnionych nowej wiedzy - jest tego zresztą więcej w internecie, kto szuka - znajdzie :D Osobiście jestem w nieustannym szoku, że za mojego życia świat tak bardzo zdążył się zmienić - w porównaniu z czasami dzieciństwa (a jakoś bardzo stara nie jestem - ot, dziecię schyłku PRL-u - znaczy się jak mnie mama rodziła, to był jeszcze w pełnym rozkwicie ;) ) Na moich wręcz oczach spełniały się niektóre wizje zapisane dotychczas jedynie na kartach rozmaitych powieści fantastyczno-naukowych :shock: Dlatego żywię duży szacunek do tego nurtu literatury (oczywiście jak zawsze i wszędzie, trzeba i tutaj umieć oddzielać wartościowe ziarno od plew ;) )... Mój humanistyczny umysł jest widocznie bardzo otwarty i chłonny, dawno już bowiem przestałam się dziwić - albo inaczej: dziwię się wszystkiemu, jak kiedyś, gdy dzieckiem byłam - bo jak się tak zacząć wgłębiać, to wszystko praktycznie jest takie... dziwne ;) A już najbardziej cały ten świat - i myślę, że w nadchodzących dziesięcioleciach będzie się objawiać coraz więcej takich różnych "dziwnych" i niepojętych do tej pory ludziom rzeczy, zjawisk... Bo czym my tak naprawdę jesteśmy? "Iskrą tylko" ;) - energią z kosmosu obleczoną w materię, przejściowo, na chwilę... Przepraszam, ale do tej pory nikt nie stwierdził na 100%, co się dzieje z tą naszą energią, kiedy materia ulega rozpadowi - kiedy umieramy... Nadal zresztą bardzo wielu (zbyt wielu) rzeczy nie wiemy jako ludzie (---> starożytnym się wydawało, że pioruny zsyła za karę gniewny Zeus, Jowisz czy jak go tam jeszcze zwał - tak się składa, że w XXI wieku nauka nadal nie wyjaśniła tak do końca genezy i powodów istnienia piorunów - mechanizm ich powstawania znany jest częściowo jedynie... to zastanawia, czyż nie?) :P Jestem daleka od zaprzeczania i negowania czegokolwiek - kto wie czy takie różne "dziwactwa" za 100 lat nie zostaną uznane za najnormalniejszą normę, a wiek XX nie okaże się znów kolejnym "średniowieczem" dla przyszłych pokoleń... Dopuszczając istnienie najnierealniejszych rzeczy nic nie tracę (dlatego m.in. bardzo lubię takie filmy i seriale jak choćby Supernatural ;) ) - mogę jedynie zyskać, bo a nuż fikcja okaże się kolejny raz rzeczywistością? :mysle:

Przepraszam za ten przydługawy wywód, ale jak widać coś na bezsenność cierpię i jakiś filozoficzny nastrój mnie opętał... :roll:

Na koniec mój ulubiony, sławny zresztą, cytat z Szekspira - facet miał dobre przeczucie pisząc te słowa w "Hamlecie":
"HORATIO
O day and night, but this is wondrous strange!

HAMLET
And therefore as a stranger give it welcome.
There are more things in heaven and earth, Horatio,
Than are dreamt of in your philosophy."

Oj tak, moje drogie damy - chcecie tego, czy nie chcecie, ale są rzeczy na ziemi i niebie, o których nie śniło się Waszym filozofom... ;) Dobrej reszty nocy życzę :grobek:

Ps.
Cytat:
Niestety, wykryłam doświadczalnie, że np. serial Supernatural (i Lost in Austen też) wzbudza we mnie gwałtowne ataki śmiechu...... Nic na to nie poradzę!

Każdy tak ma - tylko przyczyny ataków odmienne ;) Mnie też śmieszy do łez wiele rzeczy, które z kolei w innych wzbudzają dla odmiany nabożne uwielbienie - i na to raczej rady nie ma :-P Trzeba jakoś przeżyć. Zauważcie, że brak porozumienia między ludźmi i wszelakie konflikty są najczęściej tam (i raczej jedynie tam), gdzie pojawia się drastyczna rozbieżność w postrzeganiu tej samej (pozornie) rzeczywistości... Dla mnie od dawna wszystko jest względne - i zależy zawsze od punktu patrzenia...

A jak ktoś nie chce czegoś dostrzec, to nie zobaczy, choćby wzrok nadwyrężył ;) Dokładnie jak ci tubylcy, co to ponoć nie widzieli na początku statków przybyszów zza morza na horyzoncie, bo nie istniały one dla ich umysłów (a nawet w sferze możliwych dla nich wyobrażeń) - sądzili, że przybycie tych "dziwnych" istot ma charakter nadprzyrodzony - dopiero szaman, jako osoba "widząca inaczej" w danej społeczności, zaczął intensywnie obserwować całą sytuację i analizować po swojemu dostępne fakty, aż wreszcie dostrzegł skąd przybywają - zobaczył okręty, opowiedział o nich innym - dał konkretne wskazówki jak mają patrzeć - i wtedy dopiero mogli je wszyscy zobaczyć :) Nie wspomnę już nawet o tym, że historia opisuje również czasy, gdy ludzie umierali - realnie - za "nierealne" twierdzenia o kulistości Ziemi oraz herezje, iż jakoby nie jest ona centrum wszechświata... (nie mówiąc o Układzie Słonecznym...) :roll: I jak to się ma do naszej obecnej wiedzy? A może to tylko fikcja i tak naprawdę Ziemia nadal jest płaska? :rotfl:

Admete - Pią 27 Lut, 2009 08:15

A ta dyskusja powinna zostać przeklejona do wątku Fantastyka realność ( nie pamiętam tytułu wątku, ale postaram się poszukać i wskazac modom ) ;-)

Off top jak się patrzy.

praedzio - Pią 27 Lut, 2009 08:33

Oh, my God! :shock: Riella, jaki wywód! :paddotylu: :lol: Ale mi się podoba. :P
Admete - Pią 27 Lut, 2009 08:35

Tu jest wątek o realizmie - fantastyce

http://forum.northandsout...t=1570&start=25

BeeMeR - Pią 27 Lut, 2009 09:03

Cytat:
Oh, my God! :shock: Riella, jaki wywód! :paddotylu: :lol: Ale mi się podoba.
Mi też :mrgreen: :oklaski:
Anaru - Pią 27 Lut, 2009 09:33

praedzio napisał/a:
Oh, my God! :shock: Riella, jaki wywód! :paddotylu: :lol: Ale mi się podoba. :P

Mnie też, bardzo bardzo :oklaski: :kwiatki_wyciaga:

Harry_the_Cat - Pią 27 Lut, 2009 10:10

No coż, pozostaje mi jeno przyłączyć się do oklasków :oklaski: :oklaski: :oklaski: :oklaski: :oklaski:

:thud:

Anaru - Pią 27 Lut, 2009 10:22

A mnie, tak szczerze mówiąc, fascynuje nasza różnorodność gustów, zainteresowań i charakterów na tym forum. :mrgreen: I to, że mimo ogromnych czasem różnic, zawsze się znajdą jakieś wspólne punkty i coś, czym się da zachwycić wspólnie :mrgreen:
Caitriona - Pią 27 Lut, 2009 10:48

Riella, jesteś moim guru :mrgreen: :oklaski:
Deanariell - Pią 27 Lut, 2009 11:05

Anaru napisał/a:
A mnie, tak szczerze mówiąc, fascynuje nasza różnorodność gustów, zainteresowań i charakterów na tym forum. :mrgreen: I to, że mimo ogromnych czasem różnic, zawsze się znajdą jakieś wspólne punkty i coś, czym się da zachwycić wspólnie

I o to właśnie chodzi Anaru :D ---> o szukanie takich punktów wspólnych w tych różnych rzeczywistościach i cieszenie się nimi ;) Różnorodność jest podstawą istnienia :)

praedzio napisał/a:
Oh, my God! :shock: Riella, jaki wywód! :paddotylu: :lol: Ale mi się podoba. :P

Sorry za epistołę - poniosło mnie :ops1: :wink: Bezsenność... :roll:
Dziękuję Wam za miłe słowa :kwiatek:

Admete napisał/a:
Off top jak się patrzy.

A to nie rozmawiamy o filmach? :mysle: Wydawało mi się, że piszę na temat :roll: :lol:

EDIT:
Cytat:
Riella, jesteś moim guru :mrgreen: :oklaski:

:shock: :paddotylu: Ja? :rumieniec: :rotfl: Dzięki Caiti :przytul: To była taka moja sekunda w świetle reflektorów :wink: W takich momentach lubię swoją rzeczywistość :mrgreen:

damamama - Pią 27 Lut, 2009 11:10

Każde starcie poglądów zaś, powoduje większe zainteresowanie dam, które czegoś nie widziały lub czytały. :wink:
Anaru napisał/a:
zawsze się znajdą jakieś wspólne punkty i coś, czym się da zachwycić wspólnie :mrgreen:

i nad czymś lub nad kimś można się ślinić :slina:

Admete - Pią 27 Lut, 2009 11:27

To chciałam powiedzieć,żeby damy szczególnie lubiące Rysia zajrzały do wątku o avatarach, bo Harry zrobiła tak cudne Ryskowe avatarki, że szczęka opada ;-)
Tamara - Pią 27 Lut, 2009 17:06

Gwoli uzupełnienia - z dotykiem i materią jest tak mniej więcej jak ze śmigłem samolotu - ma tylko trzy pióra , ale obracające się śmigło jest zaporą nie do przebycia - prawie płaszczyzną materii . Tak samo elektrony w atomie zapieprzają :rumieniec: po tych swoich orbitalach w takim tempie , że wytwarza się coś takiego jak śmigło w ruchu . I to jest nasza ukochana materia :mrgreen:

Deanariell - masz 300% racji :oklaski: :oklaski: :oklaski:

Admete - Pią 27 Lut, 2009 19:29

Ja nie wiedziałam o Katyniu aż do roku 1990...Nikt nas o tym w podstwówce nie uczył.
Deanariell - Pią 27 Lut, 2009 19:29

Staram się rozwijać ;) Dzięki, Tamaro :kwiatek: Wyobraziłam sobie te zapieprz... elektrony w atomie :rotfl:

Skoro mowa o filmach, to proszę - dla leniwych :P - wklejam link do tego, o którym wspominałam wyżej - z polskimi napisami. Polecam :D Nawet jak ktoś jest sceptykiem, to nic nie szkodzi obejrzeć (pocięty na 14 części - daję do pierwszej, resztę już same znajdziecie):
http://www.youtube.com/watch?v=eawaNN9go5w

Alicja - Pią 27 Lut, 2009 20:27

Deanariell napisał/a:
I o to właśnie chodzi Anaru ---> o szukanie takich punktów wspólnych w tych różnych rzeczywistościach i cieszenie się nimi Różnorodność jest podstawą istnienia

mnie zaś najbardzie podoba sie podsumowanie :oklaski: :oklaski: :oklaski:

to nasza różnorodność sprawia, że nadal mam ochotę zaglądać na forum, nie po to by ktoś mnie "wykpił", że czytam czy oglądam jakiś film, ale dlatego że zawsze mogę poznać czyjść punkt widzenia, niejednokrotnie odmienny od mojego i bez narażenia na śmieszność przedstawić moje zainteresowania lub poglądy. Nie ukrywam ,że niejednokrotnie wasze sugestie sprawiły, że sięgnęłam po nowy film, który potem okazał się ciekawy. Lub książkę :-D

Deanariell - Sob 28 Lut, 2009 17:54

Mag13 napisał/a:
Hmm, gdybym wiedziała, że moja deklaracja niewiary w inne światy wywoła taką twórczą dyskusję.... :wink:

Bardzo interesującą zresztą - powinnaś być zadowolona, że stałaś się takim pozytywnym intelektualnym katalizatorem :D

Mag13 napisał/a:
brak umiejętności wczucia się w tworzoną w ramach fikcji literackiej czy filmowej wizję istnienia światów pozaziemskich ma silny związek z moją postawą wobec religii jako takiej

Wiesz, jest w tym sporo racji... Uważam, że religie - choć dla ludzi ważne, zaspakajają bowiem istotne potrzeby duchowe i zwracają uwagę na transcendentalny wymiar naszego istnienia - ograniczają jednak w pewnym stopniu umysł... Nie mówię, że to źle, bo niektórzy czerpią z tego poczucie bezpieczeństwa i jest to fundament ich życia - niekoniecznie musi to jednak wszystkim wystarczać... Wolność przekonań i wyznania jest najpiękniejszą ideą jaka mogła się kiedykolwiek narodzić - myślę też, że jest to podstawowe prawo człowieka, niestety bardzo często łamane... :( Mag - masz święte prawo do bycia taką, jaką jesteś - bez komentarzy i wyrzutów z czyjejkolwiek strony :)

Mag13 napisał/a:
Oglądając stare filmy mam niekiedy wrażenie obcowania z duchami bądź seansu na cmentarzu

Dobre - spodobało mi się Twoje skojarzenie :D

Mag13 napisał/a:
niebezpiecznym jest utożsamienie obu rzeczywistości

No jasne - film to film ;) Inne myślenie ociera się już o zaburzenia w osobowości :-P

Mag13 napisał/a:
podłoże jest to samo - nie ma wiec innego świata, są tylko różne jego interpretacje

Ja myślę, że ten problem jest bardziej złożony, ale porównanie ciekawe :)

Mag13 napisał/a:
Informowano. Choć studiowałam historię w głębi epoki PRL-u (baaardzo,ale to baaardzo dawno temu, do dziś pamiętam wykład z okresu II wojny i komentarz wykładającego profesora o tym, że wszystkie dane wskazują, że uczynili to Rosjanie. I nikt nikogo za te słowa do lochu nie wrzucił. Kto zatem chciał wiedzieć i chciał mówić, mógł to uczynić. Tyle że oczywiście nie poruszano tego tematu w ówczesnej telewizji...

Informowano może studentów historii, ale ogółowi ta wiedza nie była dostępna, jak wspomniała Admete - w szkołach tego nie uczono, nawet w liceum w tamtych czasach - a internetu nie było - więc nie jest tak, że każdy kto chciał wiedzieć, mógł do takich informacji dotrzeć... Katyń nie istniał w świadomości ogółu - co sama potwierdzasz - i oczywiście jest wiele innych przykładów tego rodzaju...

Alicja napisał/a:
nasza różnorodność sprawia, że nadal mam ochotę zaglądać na forum, nie po to by ktoś mnie "wykpił", że czytam czy oglądam jakiś film, ale dlatego że zawsze mogę poznać czyjść punkt widzenia, niejednokrotnie odmienny od mojego i bez narażenia na śmieszność przedstawić moje zainteresowania lub poglądy. Nie ukrywam ,że niejednokrotnie wasze sugestie sprawiły, że sięgnęłam po nowy film, który potem okazał się ciekawy. Lub książkę

Zgadzam się. Lubię to forum również z innych powodów - m.in. dlatego, że jest głównie kobiece (nie chodzi mi o feministyczny wydźwięk, ale taki specyficzny jednak klimat ;) ) i można tu poznać fantastyczne, mądre koleżanki, z którymi da się porozmawiać na wszystkie tematy - dzięki temu nie muszę tracić czasu na logowanie się w innych miejscach - tutaj mogę znaleźć co tylko dusza zapragnie :oklaski: Począwszy od literatury, przez filmy, seriale, porady wszelkiego rodzaju, przepisy kulinarne, komentarze na temat przykładów męskiej urody itd. itp. Miodzio! :mrgreen: Dałam się tu zwerbować Admete i póki co nie żałuję :hug_grupowy:

Na koniec chciałam Wam zaproponować kilka rzeczy do obejrzenia - zacznę od podania linka do strony, na której znajdziecie filmy o ciekawej, intrygującej i kontrowersyjnej nieraz tematyce - ale uważam, że warto poszerzać własne horyzonty myślowe - jak się czegoś nie pozna, to jak można wyrobić sobie na dany temat własną opinię? Nie można! :P Polecam wykłady Dawida Icke'a, którego motto w pełni popieram: "Jeden człowiek nie zmieni świata, ale jeden człowiek może przekazać informację... która zmieni świat."
http://www.czasotworzycoczy.site40.net/stara.htm
(można oglądać bezpośrednio ze strony lub ściągać pliki na komputer)

Teraz coś, co dla większości pewnie będzie szokujące, bo raczej nie wspomina się o tym ogółowi - czemu osobiście wcale się nie dziwię... Ludzie, którzy są u władzy, wolą takie rzeczy trzymać w tajemnicy - oficjalne ogłoszenie (przed czasem uznanym przez kogoś "na górze" za właściwy) czegoś takiego wywołałoby masową panikę na świecie - a tak wie o tym znacznie mniej osób - i to raczej z kategorii tych "poszukujących", którzy nie zadowalają się jedynie wiedzą powszechnie dostępną i uznaną... Nawet jeśli pomyślicie o mnie w tym momencie, że jestem stuknięta - trudno - jeszcze parę lat i fakty same się zweryfikują... dla milionów może to jednak być odrobinę za późno... Niech da Wam to do myślenia... Skoro zajmują się tym poważni ludzie, naukowcy z wielu krajów, to my nie powinniśmy zachowywać się jak ignoranci - obejrzyjcie cierpliwie do końca...
http://www.youtube.com/wa...feature=related

A tu strona, gdzie można dowiedzieć się czegoś więcej: http://www.missionpharaoh.com/

I jeszcze krótki filmik, który jest doskonałą pointą do naszej dyskusji o "rzeczywistościach" :) Umysł ponad materią - http://www.youtube.com/wa...feature=related

Anonymous - Sob 28 Lut, 2009 18:05

Oglądnęłam całkiem nowy dla mnie film, co jest dziwne, bo ostatnio tylko powtórki, albo seriale.
Więc na fali poznawania mego drugo-ojczyźnianego kina oglądnęłam kolejny film Almodovara "La mala educacion". powoli przyzwyczajam się do filmów tego rezysera, bo pierwszy był dla mnie szokiem, tematy, które porusza, sposób w jaki to robi, szokowały, w sumie nadal szokują, ale już mniej.
Film jest podobno oparty o osobiste doświadczenia Almodovara. Opowiada o dwóch chłopcach, któzy chodzili do katolickiej szkoły. I tak się wszystko zaczyna, Dużo tu skakania po różnych okresach czasowych. łatwo można się pogubić w postaciach, wątkach, wydarzeniach w sumie we wszystkim, ale historia jest nie powiem interesująca. Wzbudziła moją ciekawość. Doskonale jest dobrana muzyka, kompozytorem był (ttak jak w innych widzianych przeze mnie filmach) Alberto Iglesias. Bardzo lubię jego muzykę, jest bardzo klimatyczna. No i zdjęcia są piękne...

Gosia - Sob 28 Lut, 2009 20:14

Bardzo przyjemny filmik, ten o Niburu, dobra muzyka, trochę sensacji, same zalety. ;)
Jest tam trochę niekonsekwencji, bo jak możliwe jest wykonanie fotki planety, która będzie dopiero widoczna za kilka miesięcy? Ale ogólnie, film polecam.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group