To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Seriale - Dramy, czyli urok Azji

BeeMeR - Śro 18 Wrz, 2013 18:27

Agn napisał/a:
Mimo wszystko lubię Jan Di. Jakoś tak od początku jej kibicowałam. A co on w niej widzi? Pierwsza osoba, która mu się postawiła i zamiast pokornie prosić, by jej nie dręczył jeszcze go z kopa potraktowała. I to nie raz. Myślę, że to go zaintrygowało.
Z początku to ja rozumiem, i owszem, ale później to ona postępuje głupiej niż ten but którym mu przykopała :confused3: A im dalej tym gorzej: on jej coś daje, ta krzyczy lub się dąsa (inna sprawa że on tez na nią prycha gdy ta wreszcie wychodzi z inicjatywą :roll: ), umawia z innym, zwierza innemu, ewentualnie łaskawie da pocałować w zaciśnięte usta. No nie rozumiem ni huhu. Moim zdaniem trochę głupio jest poprowadzona postać JD - a potencjał wyjściowy ma o wiele większy niż dotychczas (do tego 13odc. wykorzystali :roll: )
No dobra, te pocałunki rozumiem, tak mają i rusz, już i tak należy się cieszyć, że nie było w nich wytrzeszczu - już dziś Trzykrotce narzekałam na tempo zbliżania się bohatera do ust wybranki :roll: - dziękuję za przemiłe spotkanie i dywagacje na temat BBF i insze :kwiatek:

Cytat:
Ale przynajmniej Jun Pyo dał gościowi solidnie w zęby!
Tak, to mi się podobało - prawdziwie męska reakcja, nie żadne tam obrazy, krzyki tylko prast i już (ale widać, że do bitki to GJP ma skłonności ;) jak mu się coś nie podoba to leje zawodnika twardo :-P )
Agn - Śro 18 Wrz, 2013 21:46

Trzykrotka napisał/a:
No właśnie. Postać Książątka w dramie prowadzona jest co najmniej bez ciągłości charakteru (żeby nie powiedzieć, że od d.... strony :-| ).

Ja się zastanawiam, czy on w ogóle ma jakieś prowadzenie, czy też zależnie od tego, jak wymyślili sytuację scenarzyści, tak się będzie Książę zachowywał. W efekcie go nie cierpię, bo albo smęci, albo odbija przyjacielowi dziewczynę. No świnia, nie Książę.
A jeszcze rozwala mnie, jak się laski podniecają, że on ze wszystkich "tych trzecich" jest najsłodszy i najkochańszy. Kto? Ten pacan? :shock:
Trzykrotka napisał/a:
Logiczne powinno być, że Jun Pyo reaguje na zasmarkany pocałunek taką agresją i traumą, że chodzi w nim o dziewczynę, której on oddał serce swe i o najlepszego przyjaciele.

Logiczna jest też jego męsko-męska reakcja - strzał w zęby przeciwnikowi.
Trzykrotka napisał/a:
wiecie, że javabeans nazywa naszych dżentelmanów F44? :mrgreen:

Ooo, świetne! Nie wiedziałam. :mrgreen:
Trzykrotka napisał/a:
A to, zamiast powiedzieć pani profesor, że uczucia są te same, Don Jin bawi się w granie na perkusji i przebieranie butów, funduąc dziewczynie traumę i pijacką noc.

Niektóre rzeczy kapkę przekombinowują, ale z drugiej strony... gdyby wszystko było tak po prostu - przyjść, powiedzieć, od razu z sercem na dłoni klękać, to by nie było dramy. Takich rzeczy się tak fajnie nie ogląda. Poza tym te buty bardzo pasowały do motywu z butami dla Miss Soo, który to motyw jest, uważam, przeseksowny.
Trzykrotka napisał/a:
a to Yoon w ostatniej chwili wywleka ją z lotniska, zamiast powiedzieć pięć odcinków temu "mam bzika na twoim punkcie, a brata się przekona."

Musieli pokazać, że Yoon potrafi się zerwać romantycznie, a nie tylko pieprzyć od rzeczy i smęcić. Lotniskowe scenki są zawsze całkiem romantyczne i urocze (a pamiętacie scenę lotniskową z Love actually kiedy chłopiec biegnie przez całe lotnisko, by wyznać swojej wybrance, że ją kocha? nie, nie mógł jej tego wcześniej powiedzieć, musiało dojść do momentu krawędziowego, kiedy jż albo mówisz i jesteś szczęśliwy, albo nie i beczysz przez resztę życia).
BeeMeR napisał/a:
już dziś Trzykrotce narzekałam na tempo zbliżania się bohatera do ust wybranki

Jako się rzekło - to jest wall-kiss, ma być niewinny, by nie prowokować ewentualnego ciągu dalszego. Do tego to jest drama szkolna, mowy nie ma o dzikiej i nieokiełznanej namiętności (ale pocałunek "z marszu" był!), musi być maksymalnie niewinnie.
Że Jan Di ma problem z prezentami - od początku przecież było, że mu mówi, że są rzeczy, których nie kupisz za pieniądze. Jan Di Jun Pyo kocha, ale chyba nie do końca ufa, że on ją też, być może myśli, że chce ją kupić. Zresztą przyjrzę się bardziej, jak dojdę do tych odcinków, bo nie pamiętam, by strasznie jojczała przy prezentach. Ale może faktycznie tak było. Jun Pyo cieszy się, że może obdarowywać ukochaną. Dla Jan Di nie jest to naturalne, pochodzi z innej warstwy społecznej, z przeproszeniem - nie defekuje pieniędzmi, dla niej to zbędna rzecz. Już nie wspominając - wisiorek ujdzie w tłoku (choć mnie nie zwalił z nóg), ale jakbym była na jej miejscu - do czego miałabym to nosić? Do ciuchów z second-handu?
BeeMeR napisał/a:
ale widać, że do bitki to GJP ma skłonności ;) jak mu się coś nie podoba to leje zawodnika twardo :-P

Widać, że facet! Na skośnych oczach też o tym było - wszystko jedno, jak wychuchany jest bohater, jak zajdzie potrzeba, rywalowi przywali jak prawdziwy gangster z dwudziestoletnim stażem. :mrgreen:
Dobra, lecę zrobić kolację, odpalam leszka i jadę z następnym odcinkiem. :mrgreen:

zooshe - Śro 18 Wrz, 2013 22:12

Agn napisał/a:

Jadę przez wakacyjny odcinek nr 6. Jun Pyo pokazuje jej serce, generalnie pęka mu jego własne serducho w sprawie z bransoletką na kostkę (jak ona mogła tak po prostu to zgubić?!). Księcia posłałabym chętnie w kosmos bez kombinezonu, dopiero wtedy zrobiłoby mu się zimno. :evil:


Jan Di w tym odcinku zmaga się sama ze sobą. Z jednej strony Książunio czyli chłopak, do którego coś tak wcześniej czuła, wraca do Kraju samotny i ze złamanym sercem, a z drugiej taki GJP, który dwoi się i troi dla dziewczyny.
Ją jeszcze jakoś w stanie jestem usprawiedliwić ale rudzielec słusznie dostał po mordzie. Ewidentnie leczył złamane serce kosztem serca przyjaciela.
Księciunio namieszał, ale pożytek z tego taki, że można podziwiać GJP cudnie cierpiącego. Plus 1000 do zajebistości, że nie wygląda przy tym jak emo. :szacuneczek:

Agn napisał/a:

Choć w sumie jest tu jedna ciekawa scena. Jun Pyo piekielnie boi się wejść na głębszą wodę. Nie umie pływać i nie może jej pomóc. Widziałyście ten istny paraliż i panikę?


Trochę sztucznie to wypadło, podobnie jak scena gdy słania się na nogach, gdy oberwał piłką od siatkówki.
Tak ma marginesie. Podziwiając jak grupka młodych i bogatych ludzi bawi się na cudownej wyspie, odnoszę wrażenie, że emeryci w sanatorium potrafią lepiej zaszaleć.

Agn napisał/a:

Swoją szosą rozmowa z Casanovą też jest dość ciekawa. Ji Hoo przyznaje, że dobrze wiedział, że Jun Pyo lubi Jan Di.
Niby Casanowa ale czai bazę. Pierwsza zasada - nie rusza się dziewczyny przyjaciela i nie rozmawia się o Faith Club.

Agn napisał/a:

I tak na boku - on może mieć rację. Ji Hoo wcale nie musi się aż tak interesować Jan Di, tylko wykorzystać ją, by zapomnieć o Sun Hye. W sumie logiczne - nagle mu się odwidziało i zaczyna podrywać Jan Di? Palant!
Książunio sam powiedział do Jan Di „dlaczego nie zakochałem się w kimś takim jak ty”. Znaczy sam się przyznał, że nie kocha (przynajmniej jeszcze nie).

Agn napisał/a:

I jeszcze jedno - Min Ho lotkami rzuca lewą ręką. Ale jak komuś daje autograf to prawą. Jest oburęczny? :mysle:
Rzucać może i rzuca, pytanie czy trafia. :-P

Aragonte napisał/a:

O ile pamiętam, to właśnie to podejrzenie - że Księciunio wykorzystuje bezczelnie Jan Di, żeby poprawić sobie samopoczucie po porzuceniu przez modelkę - sprawiło, że Jun Pyo aż tak się zapiekł w sobie i nie chciał odpuścić w sprawie wywalenia Księciunia z F4. I wcale mu się nie dziwię :evil:


Gdyby chodziło tylko o Księżunia to pół biedy, ale przy okazji zapowiedział że JD też zostanie wyrzucona. Nie przemyślał tego chłopina, ale taki jego urok. Najpierw działa a potem myśli.

Trzykrotka napisał/a:
Dlaczego więc robi mu takie świństwa? Jeszcze kiss (tak przynajmniej ja to widzę) mógł być wynikiem impulsu, chwili porozumienia, chęci znalezienia pociechy - co oczywiście nie wyszło, bo aktorsko ta scena wypadła kiepsko, oj kiepsko. Ale już propozycje spotkań "za plecami Jun Pyo" brzmią wrednie i bardzo palantowato. Coś tutaj - jak na mojego nosa - szwankuje na poziomie scenariusza.


Tak scenariusze Koreańskich Dram słyną z głębokich psychologicznych portretów bohaterów.

Trzykrotka napisał/a:

A właśnie - A Gentleman's Dignity - wiecie, że javabeans nazywa naszych dżentelmanów F44? :mrgreen:


Poniekąd trafne określenie, w końcu są wieloletnimi przyjaciółmi, którzy jeden dla drugiego zrobi wszystko, ale weź F4 dodaj im 20 kilka lat i jakoś nie przypasuję do nich dżentelmenów. :mysle:

Tymczasem lecę z 7, chyba najlepszym do tej pory.
GJP poganiający chłopaków aby ćwiczyli pływanie, słowami że nawet on lepiej szybciej od nich pływa. :rotfl: Taa pewnie na dno.

Trzykrotka - Śro 18 Wrz, 2013 22:29

Muszę powiedzieć, że nie ma to jak rozmowa przy biurku o niuansach i subtelnościach BBF :mrgreen: Basiu - na myśl o naszym spotkaniu tematycznym mam banana na twarzy. Ojjj, zrobić sobie kiedyś taki zjazd, jak niegdyś miewałyśmy a bazie Shahrukha, przez cały weekend nic tylko gadać o seksownych ustach LMH i spierać się, czyje wall kissy lepsze :hug_grupowy:
BTW - nie byłabym sobą, gdybym z wszelkich dóbr, które otrzymałam dziś hojną ręką :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: nie wydłubała ostatniego odcinka King of Dramas i nie obejrzała " z jednym promiennym, drugim łzawym okiem" jak siwonowy Hyun Min męczy się nad romantyczną sceną nie mogąc spamiętać tekstu. To jest po prostu rarytas, bo Hyun Min wygląda jak milion dolarów w złocie w kostiumie i fryzurze, tekst roli mówi głębokim, seksownym głosem, wpatruje się intensywnie w oczy partnerki, nic, tylko omdlewać z zachwytu, a kiedy umyka mu z pamięci kolejna kwestia, wyczynia takie cuda z twarzą i oczami, jak tylko Siwon potrafi. Uwielbiam go w tej roli :serduszkate:

Odcinek 12 BBF :serce: Achchch.... :serce: bardzo przyjemny momentami. I nieprzyjemny też, jako, że mamy Jan Di idącą w zamieć śnieżną jak ostatnia ****, sprawę z naszyjnikiem i jego zgubieniem, przy którym Jun Pyo mówi z goryczą "ty to potrafisz człowieka zniechęcić", akcję z mamusią, która, jak się okazuje, wynajęła szemranych typków przeciw synowi (gdyby faktycznie go zatłukli, miałaby wyrzuty sumienia? :mysle: ) i wiszące w powietrzy rozstanie. Ale też scena w leśniczówce, intencja kryjąca się za naszyjnikiem (widokowo to on cudem jubilerskim nie był, ale legenda do niego dopisana to co innego :serce2: ), bento z Jun Pyo zrobionym z ryżu i liczne deklaracje pokroju "Jan Di, nie pozwolę ci ode mnie uciec" oraz, sms-owe "kocham cię" - to było prześliczne.
No i polski sos! Pyszności. Od razu kwestie nabierają kolorytu i smaku.

BeeMeR - Śro 18 Wrz, 2013 22:39

Agn napisał/a:
to jest wall-kiss, ma być niewinny, by nie prowokować ewentualnego ciągu dalszego
Jasne, i dlatego też rozbierają GJP w leśniczówce? :twisted:

Agn napisał/a:
się laski podniecają, że on ze wszystkich "tych trzecich" jest najsłodszy i najkochańszy. Kto? Ten pacan? :shock:
Ja tam z tych trzecich najbardziej lubię Casanovę: Księciunio smęci a ten brązowowłosy jest nijaki.

zooshe napisał/a:
Plus 1000 do zajebistości, że nie wygląda przy tym jak emo. :szacuneczek:
:mrgreen:

odc. 14 BBF
Olaboga! Dramat na dramacie dramatem pogania i wszyscy cierpią niemożebnie.

Ale ogląda się zdecydowanie lepiej niż odc.11 i 13.

Aragonte - Śro 18 Wrz, 2013 22:53

BeeMeR napisał/a:
odc. 14 BBF
Olaboga! Dramat na dramacie dramatem pogania i wszyscy cierpią niemożebnie. [url=http://i212.photobuc...mi2.gif]Obrazek[/URL]

Ostrzegałam :twisted: :twisted:

Agn - Śro 18 Wrz, 2013 23:11

zooshe napisał/a:
Z jednej strony Książunio czyli chłopak, do którego coś tak wcześniej czuła, wraca do Kraju samotny i ze złamanym sercem, a z drugiej taki GJP, który dwoi się i troi dla dziewczyny.

I jak każda NORMALNA kobieta skłania się ku Księciuniowi. :zalamka:
zooshe napisał/a:
można podziwiać GJP cudnie cierpiącego. Plus 1000 do zajebistości, że nie wygląda przy tym jak emo. :szacuneczek:

Drugie +1000, bo piąchą machnął, aż miło popatrzeć.
Fakt, nie siedzi w milczeniu i ze smętną miną cierpiącego na obstrukcję poety, tylko wkurza się i mści.
zooshe napisał/a:
Trochę sztucznie to wypadło, podobnie jak scena gdy słania się na nogach, gdy oberwał piłką od siatkówki.

Też mnie rozwaliło, że aż tak mu krew poleciała, ale to w sumie drama, nie musi być realna (dla porównania - dostałam w twarz rozpędzoną piłką do kosza i nic mi nie skapnęło).
Trochę sztucznie wypadło imho to brnięcie nogami w wodzie, ale panika na twarzy? Imho dobra.
Cytat:
Tak ma marginesie. Podziwiając jak grupka młodych i bogatych ludzi bawi się na cudownej wyspie, odnoszę wrażenie, że emeryci w sanatorium potrafią lepiej zaszaleć.

:rotfl:
Niemniej - ja bym pewnie też grała w siatkę, plażowała, coś zwiedzała. To drama. Z młodzieżą. Nie mogą się prowadzić niemoralnie jak stare pryki, co to niejedno widziały.
zooshe napisał/a:
Niby Casanowa ale czai bazę. Pierwsza zasada - nie rusza się dziewczyny przyjaciela i nie rozmawia się o Faith Club.

Pamiętajmy, że Casanova ma też swoją przeszłość. Ups, spoilerek. :twisted:
zooshe napisał/a:
Rzucać może i rzuca, pytanie czy trafia. :-P

Wiesz, ja jestem praworęczna, a prawą ręką nie trafiam. Chodzi o odruch brania coś w odpowiednią rękę.
zooshe napisał/a:
weź F4 dodaj im 20 kilka lat i jakoś nie przypasuję do nich dżentelmenów. :mysle:

Nie muszą być dokładnymi odpowiednikami, tylko że 4 facetów, którzy trzymają się razem. Są bogaci, dobrze się razem bawią, a główny bohater zdobywa kobietę. Chodzi o model.
Cytat:
Tymczasem lecę z 7, chyba najlepszym do tej pory.

Ja go właśnie nie lubię. Owszem, Min Ho na koniu to poezja sama w sobie, ale bezsensowność tego odcinka zwala z nóg, a do tego okaleczenie konia to nie jest mój ulubiony moment. Za to się Jun Pyo należy strzał w zęby.
Ale z pozytywów - wreszcie poznaliśmy charakterną siostrzyczkę Jun Pyo, o której F4 wspominali na początku serialu. Fakt, ona i Jan Di mają coś wspólnego - obie fighterki. Choć Eru a prawdą po diabła siostrzyczka wyłaziła z samochodu i odstawiała jakieś fikołki? Wyglądało to trochę głupio i sztucznie, a wystarczyło zwyczajnie podejść, wywlec i przetrzepać grzbiet. :lol:
Swoją szosą tarmosi Jun Pyo za uszko, to go znowu leje - ostra ta siostrzyczka. Btw Jan Di ma farta do unni - wszystkie ją ewidentnie lubią.
Trzykrotka napisał/a:
przez cały weekend nic tylko gadać o seksownych ustach LMH i spierać się, czyje wall kissy lepsze :hug_grupowy:

:excited:
Trzykrotka napisał/a:
mamy Jan Di idącą w zamieć śnieżną jak ostatnia ****

Nie jak ostatnia ****, tylko jak kobieta, która świadomie czytała scenariusz i wiedziała, że zostanie jej to nagrodzone odpowiednimi ramionami! :foch2:
Trzykrotka napisał/a:
gdyby faktycznie go zatłukli, miałaby wyrzuty sumienia? :mysle:

Może uznałaby to za dopuszczalne ryzyko. :?
BeeMeR napisał/a:
Agn napisał/a:
to jest wall-kiss, ma być niewinny, by nie prowokować ewentualnego ciągu dalszego
Jasne, i dlatego też rozbierają GJP w leśniczówce? :twisted:

To było dla widowni, której wyobraźnia musi zostać pobudzona. Że też ja ci muszę tłumaczyć takie rzeczy... :lol:
Cytat:
Ja tam z tych trzecich najbardziej lubię Casanovę: Księciunio smęci a ten brązowowłosy jest nijaki.

W sensie międzydramowym - są pary i zawsze jest jakiś "ten trzeci" (oraz "ta trzecia"). I najwięcej laurów zawsze zbiera Książę. A ja w głowę zachodzę, za co. :?

BeeMeR - Śro 18 Wrz, 2013 23:42

Trzykrotka napisał/a:
No i polski sos! Pyszności. Od razu kwestie nabierają kolorytu i smaku.
Jak chcesz, to w następnej dostawie wraz z Iris i Slingshotem dostaniesz brakujące odcinki, tak dla upewnienia się, że nic ci nie umknęło :mrgreen:

Cytat:
przez cały weekend nic tylko gadać o seksownych ustach LMH i spierać się, czyje wall kissy lepsze :hug_grupowy:
To by było cudne :excited:

Aragonte napisał/a:
Ostrzegałam :twisted: :twisted:
I znowu miałaś rację :mrgreen:
Na pociechę była jedna lżejsza, łobuzerska scena LMH :lol:

Cytat:
Min Ho na koniu to poezja sama w sobie,
Zwłaszcza, jak po zakończeniu któregoś odcinka w wyciętych scenach widać tego "konia" :rotfl:

Cytat:
mamusią, która, jak się okazuje, wynajęła szemranych typków przeciw synowi (gdyby faktycznie go zatłukli, miałaby wyrzuty sumienia? :mysle:
A ona ich nie wynajęła głównie przeciwko JD? Miałam wrażenie, że GJP dostał rykoszetem.

odc. 15 BBF
Dramatozy ciąg dalszy, acz jak GJP cierpiał to się autentycznie wzruszyłam. :rumieniec:
Jak JD cierpi i szlocha to mam ochotę przewinąć :spi:
Jak Księciunio cierpi... :cool:

No tak, dawno bohaterka nie zachowywała się idiotycznie, była już widać najwyższa pora :frustracja:
Mówię o scenie łazienkowo-sedesowej (Salluś mi się skojarzył, on zawsze miał kibelkowe kłopoty :zalamka: )

GJP znów zaczyna zachowywać się jak młodzieniec z początku dramy, a nie Sztywny Pal Azji :P

Już nie mogę słuchać piosenki "stand by me" :czekam2:
ani "I'll be waiting for you" :zalamka:
i jeszcze jest taka jedna koreańska która też wychodzi mi bokiem :roll:
"almost paradise" przy tych to pikuś :P

zooshe - Śro 18 Wrz, 2013 23:56

Agn napisał/a:

Drugie +1000, bo piąchą machnął, aż miło popatrzeć.

I +10000 za to zdjął koszylę, a Jan Di też się mały należy, za "węża miedzy nogami".
Wiedziała gdzie się patrzeć skubana. :rotfl:

Agn napisał/a:

Trochę sztucznie wypadło imho to brnięcie nogami w wodzie, ale panika na twarzy? Imho dobra.
Mnie podobała się retrospekcja z wanny, oczywiście każda scena w której LMH prezentuje ciało po którym spływają kropelki wody jest świetna, sama w sobie, a ta dodatkowo pasuje do fabuły i ma uzasadnienie. :love_shower:

zooshe napisał/a:
Niby Casanowa ale czai bazę. Pierwsza zasada - nie rusza się dziewczyny przyjaciela i nie rozmawia się o Faith Club.

[/quote] Właśnie zauważyłam jak napisałam tytuł. Muszę się leczyć.

Agn napisał/a:
Pamiętajmy, że Casanova ma też swoją przeszłość. Ups, spoilerek. :twisted:

Jaki spoiler wszyscy i tak już widzieli.

Agn napisał/a:

Ja go właśnie nie lubię. Owszem, Min Ho na koniu to poezja sama w sobie, ale bezsensowność tego odcinka zwala z nóg, a do tego okaleczenie konia to nie jest mój ulubiony moment. Za to się Jun Pyo należy strzał w zęby.

No ja wiem konia żal, ale jestem pewna, że żaden koń nie ucierpiał w trakcie kręcenia. Odcinek podoba mi się z uwagi na dynamikę. Pozwala lepiej poznać charakter postaci i zawziętość LMH.

Agn napisał/a:
Ale z pozytywów - wreszcie poznaliśmy charakterną siostrzyczkę Jun Pyo, o której F4 wspominali na początku serialu. Fakt, ona i Jan Di mają coś wspólnego - obie fighterki. Choć Eru a prawdą po diabła siostrzyczka wyłaziła z samochodu i odstawiała jakieś fikołki?

Fikołki zupełnie niepotrzebne, ale laska z niej fajna. Ciągnie LMH na oczach wszystkich przez całą szkołę za ucha, a on nawet nie piśnie.

Agn napisał/a:
Jan Di ma farta do unni - wszystkie ją ewidentnie lubią.

Za to nieszczęście do mamusiek.

Agn - Czw 19 Wrz, 2013 00:34

zooshe napisał/a:
Na pociechę była jedna lżejsza, łobuzerska scena LMH :lol:

Mhmmm? Która?
BeeMeR napisał/a:
Zwłaszcza, jak po zakończeniu któregoś odcinka w wyciętych scenach widać tego "konia" :rotfl:

Oj tam, detal. To się wytnie. :lol:
BeeMeR napisał/a:
No tak, dawno bohaterka nie zachowywała się idiotycznie, była już widać najwyższa pora :frustracja:

No dajesz. Co TYM RAZEM zrobiła Jan Di?
BeeMeR napisał/a:
Mówię o scenie łazienkowo-sedesowej

Nieeeee... kojarzę?
BeeMeR napisał/a:
GJP znów zaczyna zachowywać się jak młodzieniec z początku dramy, a nie Sztywny Pal Azji :P

Sztywny Pal Azji! :rotfl: :rotfl: :rotfl:
Cytat:
I +10000 za to zdjął koszylę, a Jan Di też się mały należy, za "węża miedzy nogami".
Wiedziała gdzie się patrzeć skubana. :rotfl:

U mnie było "snake under your feet". Skojarzeń niet. :?
zooshe napisał/a:
Właśnie zauważyłam jak napisałam tytuł. Muszę się leczyć.

O kurczę, faktycznie! :rotfl:
zooshe napisał/a:
Jaki spoiler wszyscy i tak już widzieli.

BeeMeRek jeszcze chyba do tego nie dotarła.
A może już dotarła? :mysle: Basiu, na jakim etapie jesteś z Casanovą?
zooshe napisał/a:
No ja wiem konia żal, ale jestem pewna, że żaden koń nie ucierpiał w trakcie kręcenia.

Wiem, ale chodzi mi o to, że ten bohater swoją bezmyślnością potrafi okaleczyć konia. Owszem, później przykładnie jest mu przykro z tego powodu, ale nie zmienia to faktu, że nie pomyślał, że zadaje zwierzęciu cierpienie. :(
zooshe napisał/a:
Ciągnie LMH na oczach wszystkich przez całą szkołę za ucha, a on nawet nie piśnie.

Jak nie jak tak? A kto jęczał: "Aaaaaish! Noona! Noona! Noona! Noona!"? :lol:
zooshe napisał/a:
Za to nieszczęście do mamusiek.

Nie można mieć wszystkiego. Swoją szosą dziwne, że Jędza-Mama nie użyła jakichś torped czy broni nuklearnej przeciw Jan Di. Może akurat nie miała na zbyciu...
Dobranoc! :mrgreen:

BeeMeR - Czw 19 Wrz, 2013 00:55

Agn napisał/a:
zooshe napisał/a:
Na pociechę była jedna lżejsza, łobuzerska scena LMH :lol:

Mhmmm? Która?
z butami - zapoznanie z nową dziewczyną - i od razu ustawienie tego związku w kategorii żartobliwych przekomarzanek.

Agn napisał/a:
Co TYM RAZEM zrobiła Jan Di?

Spoiler:
siadła na kibelku, odwiedził ją tam Księciunio bo się nie zamknęła, więc zaczęła histeryzować i obwijać się papierem toaletowym, nawet wsadziła sobie go do nosa :zalamka:


Agn napisał/a:
Sztywny Pal Azji! :rotfl:
No co - dwa odcinki tylko chodzi w obstawie i podpisuje umowy, za to wygląda jak milion dolarów

Odnośnie Casanovy była retrospekcja o jego ojcu - reszta przede mną.

Trzykrotka - Czw 19 Wrz, 2013 08:42

zooshe napisał/a:

I +10000 za to zdjął koszulę, a Jan Di też się mały należy, za "węża miedzy nogami".


Ja też miałam snake under your feet, czuję się pokrzywdzona :rotfl: Ta moja Jan Di nie wykazuje ani grama instynktu do fliru :roll:
Zbieram siły na odcinek 13, którym mnie już Basia nastraszyła.
A na razie pożegnałam się z Generałem (i dałam się zabić obrazkiem z napisów końcowych, czyli ekscelencją Gi Cheolem robiącym zajączka do aparatu :rotfl:

Ładny jest ten twist na zakończenie, fajnie wymyślony. I na szczęście nie kazano im na siebie czekać 22 lata, 5 to jeszcze może być. Marzyłby mi się jakiś hug na koniec, ale BeeMer przedstawiła mi swoje wytłumaczenie tej finałowej sceny i akceptuje ję. Może być. Resztę można sobie dopowiedzieć.
Happy end nie był wcale taki oczywisty i podejrzewam, że gdybym oglądała dramę "normalnie," czyli czekając na emisję kolejnego odcinka, to miałabym niezłą nerwówkę. Ta rozmowa (scena, którą uwielbiam)

Już daje posmak prowokowania losu. Young pyta, czy Imja chce wrócić na chwilę do siebie, żeby się z kimś pożegnać, a ona pyta mogę? i już wiadomo, że czas zacząć się niepokoić. Niezła trauma, swoją drogą, odejść z obrazem leżącego nieruchomo w trawie Younga, z zakrwawionym mieczem ekscelencji wbitym pionowo w ziemię :?
Aż się prosi o jeszcze jedno haiku Basho (Agn, sorry :kwiatek: )

Letnie trawy,
Wszystko co zostaje
Z marzeń żołnierzy.


Ostatnie spojrzenie Eun Soo za siebie, to właśnie to - żywa ilustracja tego wiersza.

BeeMeR - Czw 19 Wrz, 2013 08:51

Cytat:
chodzi mi o to, że ten bohater swoją bezmyślnością potrafi okaleczyć konia. Owszem, później przykładnie jest mu przykro z tego powodu, ale nie zmienia to faktu, że nie pomyślał, że zadaje zwierzęciu cierpienie. :(
Halo, mówimy o gościu, który bez mrugnięcia okiem skazywał kolegów szkolnych na zaszczucie aż do ich samobójstwa - i nie jest mu żal ani trochę - ja wiem, że potem robi się znacznie fajniejszy i dojrzewa, ale punkt wyjścia de facto jest nie ciekawy. :roll:

Cytat:
Ta moja Jan Di nie wykazuje ani grama instynktu do fliru :roll:
Bo po prawdzie tej JD, która panicznie boi się zdjęcia koszuli GJP nie przeszedłby przez usta ten "wąż między nogami", to raczej ciekawa inwencja tłumacza napisów ;)

Oglądam dalej (spać nie mogłam wczoraj), odc 16 i w trakcie 17 BBF:
ciąg dalszy dramatoz tudzież poświęceń głównej bohaterki: ona już w ogóle nie sypia i nie bywa w domu (takie mam wrażenie), bo w ogóle nie wie co się dzieje w rodzinie, ani rodzina nie ma bladego pojęcia co się dzieje u niej (kolejne braki spójności i jakiejś konsekwencji w scenariuszu), za to zapitala na fefnastu etatach i jeszcze chodzi do szkoły, ale to głównie ze względów towarzyskich jak wiemy :P No i by pokazać się w minióweczce ;) No ale wraca jakakolwiek interakcja między głównymi bohaterami - nawet jeśli chwilami oboje aktorzy sprawiają wrażenie, że się do tego zmuszają :roll: - Całkiem sprytnie wykombinowano ich spiknięcie za pomocą randki przyjaciółki z Casanovą :mrgreen:
Jak dla mnie trochę mało jest tej pary (tja wiem, że jest poboczna i właściwie niby "między nimi nic nie ma"), a za dużo dramatoz głównej bohaterki (zwłaszcza że im dalej oglądam tym słabsza aktorsko mi się wydaje :roll: )

Agn - Czw 19 Wrz, 2013 10:11

BeeMeR napisał/a:
z butami - zapoznanie z nową dziewczyną - i od razu ustawienie tego związku w kategorii żartobliwych przekomarzanek.

Aaaa, pojawiła się Małpa. :D
BeeMeR napisał/a:
siadła na kibelku, odwiedził ją tam Księciunio bo się nie zamknęła, więc zaczęła histeryzować i obwijać się papierem toaletowym, nawet wsadziła sobie go do nosa :zalamka:

Scena komediowa. Nie pierwszy i nie ostatni raz Jan Di jest postawiona w sytuacji bezsensownej.
Swoją szosą - kto włazi komukolwiek centralnie do toalety?!
Też bym się chciała czymś zakryć, choćby papierem.
BeeMeR napisał/a:
za to wygląda jak milion dolarów

A kiedy on tak nie wygląda, ty mi powiedz... :slina:
Trzykrotka napisał/a:
czuję się pokrzywdzona :rotfl: Ta moja Jan Di nie wykazuje ani grama instynktu do fliru :roll:

Też mam jakieś trefne napisy. Ech, życie...
Trzykrotka napisał/a:
i dałam się zabić obrazkiem z napisów końcowych, czyli ekscelencją Gi Cheolem robiącym zajączka do aparatu :rotfl:

W przypadku tej postaci wyglądało to szczególnie kuriozalnie. :D
Trzykrotka napisał/a:
Niezła trauma, swoją drogą, odejść z obrazem leżącego nieruchomo w trawie Younga, z zakrwawionym mieczem ekscelencji wbitym pionowo w ziemię :?

To było straszne! Z drugiej strony zawsze była jakaś nadzieja (tak mi się później pojawiła, jak oglądałam dramę pierwszy raz) - Eun Soo krążyła po czasie i cały czas mogła trafić na odpowiedni moment. Miałam nadzieję, że trafi na chwilę przed tymi wydarzeniami, by jakoś temu zaradzić. Z drugiej strony sama powiedziała, że Young ma umrzeć jako stary człowiek, więc w zasadzie...
I tak się cieszę, że jak go zobaczyła, to nie musiała go leczyć, tylko zastała go całego i zdrowego.
Swoją szosą - tam było 5 lat rozstania? 5 lat to było odkąd obecny król rządził krajem, ale Eun Soo trochę z nimi była. Wróżbiarz z pierwszego odcinka przepowiedział jej podróż, która miała trwać rok. Więc myślę, że dla Eun Soo to nie było 5 lat ganiania po świecie i czasie, bo się po prostu przeniosła.
Natomiast Young czekał. No dobra, dla niego to trochę dłużej trwało.
BeeMeR napisał/a:
Halo, mówimy o gościu, który bez mrugnięcia okiem skazywał kolegów szkolnych na zaszczucie aż do ich samobójstwa - i nie jest mu żal ani trochę - ja wiem, że potem robi się znacznie fajniejszy i dojrzewa, ale punkt wyjścia de facto jest nie ciekawy. :roll:

Wiem, tylko dla mnie zwierzę jest bardziej bezbronne niż człowiek. Człowiek może coś powiedzieć (a jeśli milczy, to jego wybór), natomiast zwierzę?
Nie umiem tego wyjaśnić, dlaczego akurat to mnie tak strasznie ubodło. :(
BeeMeR napisał/a:
Bo po prawdzie tej JD, która panicznie boi się zdjęcia koszuli GJP nie przeszedłby przez usta ten "wąż między nogami", to raczej ciekawa inwencja tłumacza napisów ;)

Jak Jan Di mogła się bać KJP zdejmującego koszulę??? Nie rozumiem dziouchy. Przed nią stoi taki facet, rozpina koszulę z niebiańskim wyrazem twarzy, robi to tak niesamowicie seksownie, że dech wstrzymuję, a ta zasłania oczy. No comment. :czekam2:
BeeMeR napisał/a:
Jak dla mnie trochę mało jest tej pary (tja wiem, że jest poboczna i właściwie niby "między nimi nic nie ma")

Niekoniecznie. Zresztą zobaczysz. Też lubię tę parkę.

BeeMeR - Czw 19 Wrz, 2013 13:54

Agn napisał/a:
BeeMeR napisał/a:
za to wygląda jak milion dolarów

A kiedy on tak nie wygląda, ty mi powiedz... :slina:
Oj, są takie sceny gdy wygląda jak pierdylion dolarów :serduszkate:
Nigdy nie sądziłam, że napiszą coś takiego o kimś skośnookim - życie ciągle jednak mnie zaskakuje :mrgreen:

Tak, Małpa się pojawiła i już mamy najbardziej sztywny kiss w dramie :roll:
I już nie tylko JD zachowuje się głupio :P

Odcinek 18 zaczyna się od klepsydry Jang_Ja-yeon :(

Nie wiem jak to później rozwiązali bo teraz już trzy gracje od dłuższego czasu się nie pokazują. Rodzinka JD pokazała się właściwie wyłącznie po to, by zareklamować różowe poduszki - wszystko smęci się wokół cierpiących głównych bohaterów i coraz to durniejszych perypetiach JD.
Szkoda - bo poboczne wątki przyjaciół F4 miały znacznie większy potencjał niż wykorzystano - przynajmniej dotychczas.
Pisząc, że "między nimi nic nie ma" [Casanova + jak jej tam] doskonale widzę, że jest i to niemało, ale oficjalnie nic nie ma, bo nie przyznają się do tego, częściowo przed samymi sobą - tj. on. A minął już rok co najmniej.

O, właśnie pojawili się ponownie rodzice JD i kolejny kretyński wątek :zalamka:
Spoiler:
zostawiają dziecko, synka, który dopiero co był chory tak, że zostawili pracę bez słowa i zainteresowania, pod opieką córki, która w ogóle nie bywa w domu i sama jest niedojrzała - jasne, scenarzyści już chyba w ogóle nie myślą... Albo myślą, że widzowie nie myślą, zajęci śledzeniem perypetii bohaterów :roll:



Jednakowoż wybaczam im, biorąc pod uwagę, jakiego sąsiada dostała :mrgreen:
Głupiutki ten wątek, ale słodki - wreszcie :mrgreen:
Tylko scena z robalem wyszła dość sztucznie. :roll:

BeeMeR - Czw 19 Wrz, 2013 14:36

Cytat:
Swoją szosą - tam było 5 lat rozstania? 5 lat to było odkąd obecny król rządził krajem, ale Eun Soo trochę z nimi była. Wróżbiarz z pierwszego odcinka przepowiedział jej podróż, która miała trwać rok. Więc myślę, że dla Eun Soo to nie było 5 lat ganiania po świecie i czasie, bo się po prostu przeniosła.
Natomiast Young czekał. No dobra, dla niego to trochę dłużej trwało.
Ja to widzę trochę inaczej: tj. ES przeniosła się w czasie tuż po obraniu króla i królewskich zaślubinach, a była z nimi bodaj rok, zanim ekscelencja wysłał ją z powrotem (i we współczesności raczej czas płynie inaczej bo trafiła niemal do punktu wyjścia), ale do czasów 100 lat przed Choi Youngiem trafiła na dłużej - trochę czasu trzeba by leczyć ludzi i stać się legendarnym lekarzem z niebios - no i czekała aż wrota się otworzą, bo nie chciały od razu - na moje była tam te same 4 lata, które Choi Young na nią czekał i zdobywał "tereny odzyskane".

Cytat:
BeeMer przedstawiła mi swoje wytłumaczenie tej finałowej sceny i akceptuje ję. Może być. Resztę można sobie dopowiedzieć.
Mnie na początku też tam strasznie brakowało huga - nie żadnego kissu tulko właśnie przytulenia - pisałam o tym i dziewczyny pisały swoje zdanie też. Ale po przemyśleniu tego co wyżej już mi nie brakuje - minęło kilka lat, wprawdzie widzą w swoich oczach od pierwszego spojrzenia, że nic się nie zmieniło, ale na pewno oboje się nieraz przez te lata zastanawiali co u drugiej osoby, czy nie zmieniła frontu, czy wszystko ok, co się z nim/nią dzieje, itd.
Myślę ponadto, że oboje potrzebują czasu by "poznać się", oswoić na nowo ze sobą i swoim dotykiem też - i pewnie znów zaczną od początku, np. złączenia rąk, a przytulenie przyjdzie samo z czasem...

Cytat:
Ta rozmowa (scena, którą uwielbiam)
Już daje posmak prowokowania losu.
Też ją bardzo lubię :serduszkate: Właściwie nie tylko tą scenę "wyjazdu zza kominka tj. różowych kwiatuszków", ale całą sekwencję gdy Choi Young bignie na pomoc ukochanej, robi kuku porywaczom, a odnalazłszy ją najpierw się upewnia, że na pewno nic jej nie jest, a dopiero potem przytula mocno i w końcu bierze do łózka, by mogli oboje wreszcie spokojnie, bezpiecznie odpocząć.
Ostatnia scena jest trochę odbiciem tej: najpierw trzeba się upewnić, że wszystko ok, a dopiero potem przytulać.

zooshe - Czw 19 Wrz, 2013 17:20

Znalazłam stronę na której, dziewczyna zrobiła zestawianie różnic pomiędzy telewizyjną wersja Faith, a scenariuszem. Dodatkowo jeszcze cytuje niektóre odpowiedzi autora scenariusza, których udzielił na swojej stronie internetowej.
Załamałam się jak przeczytałam, że w ostatnim odcinku, kiedy Young odnalazł w końcu porwaną Eun Soo. I usłyszał odpowiedz na ważne pytanie “Can you stay by my side now?”, miało dojść do pocałunku. Jak to określił scenarzysta: “As if he wanted to and waited for a long time to do so.” – Idę płakać do kąta. :cry2: :cry2:

Aragonte napisał/a:
Zooshe, specjalnie zrobiłaś przekrętkę w ostatnim słowie? :rumieniec: Bo jeśli nie, to po cichu poprawię :ops1:

cii już poprawiłam. :ops1:

Trzykrotka - Czw 19 Wrz, 2013 18:36

zooshe napisał/a:
miało dojść do pocałunku. Jak to określił scenarzysta: “As if he wanted to and waited for a long time to do so.” – Idę płakać do kąta. :cry2: :cry2:


Nie wierzę.... to nie może być :cry2: :cry2:
Jeden ze słynnych pocałunków Min Ho umarł zanim się narodził? :frustracja: :frustracja: No przecież to zbrodnia :cry2:
Idę sobie popatrzeć na Game over :cry2:

BeeMeR - Czw 19 Wrz, 2013 19:20

zooshe napisał/a:
Znalazłam stronę na której, dziewczyna zrobiła zestawianie różnic pomiędzy telewizyjną wersja Faith, a scenariuszem.
podaj linka, proszę :kwiatek:
No i szkoda, rzecz jasna :(

zooshe - Czw 19 Wrz, 2013 19:21

Trzykrotka napisał/a:

Nie wierzę.... to nie może być :cry2: :cry2:
Jeden ze słynnych pocałunków Min Ho umarł zanim się narodził? :frustracja: :frustracja: No przecież to zbrodnia :cry2:


Jak mogli to wyciąć no jak??
Zresztą zmian było więcej niektóre na lepsze. Pomysł że Choi Young (kiedy został pokonany przez prze Gi Cheola) powraca, do życia dzięki temu, że odgrzebał w ziemi buteleczkę z aspiryną, którą ukryła ileś tam lat wcześniej, podróżująca w przeszłości Eun Soo, jest moim zdaniem przekombinowany.

W filmie on wierzy, że ją jeszcze spotka i czeka na nią a ona wierzy że będzie w stanie uratować mu życie dlatego go szuka. Taki namacalny dowód w postaci buteleczki z lekarstwami jest niepotrzebny.

Ale tego pocałunku to im nie daruję no. :uzi: :uzi:

Autorka jakoś niedługo ma wydać powieść Faith i w internecie jest już petycja, aby uwzględnić wydanie po angielsku. :lol: Jeśli faktycznie wyjdzie angielska wersja wiem co chce od mikołaja. :-D

Zresztą jeśli ktoś ma wątpliwości ile czasu podróżowała Eun Soo, albo chce poczytać o teoriach spiskowych jakoby Son Yoo, też był podróżnikiem w czasie (podobno w jakiejś scenie ma zegarek :opad_szczeny: ) to polecam.

http://joonni.com/2012/11...and-24-scripts/

zooshe - Czw 19 Wrz, 2013 19:28

Dodam jeszcze tak na marginesie, że w odpowiedziach autorki można wyczytać (oczywiście między wierszami), że jako scenarzystka miała gorzej nić Lee Go Eun z Anthonym Kimem.
A to coś zmieniono nie pytając jej o zdanie, a to ona musiała zmieniać na szybko, żeby łatwiej było kręcić. :confused3:

BeeMeR - Czw 19 Wrz, 2013 19:52

zooshe napisał/a:
A to coś zmieniono nie pytając jej o zdanie, a to ona musiała zmieniać na szybko, żeby łatwiej było kręcić. :confused3:
A to nie jest w pewien sposób standard? Pewnie zawsze coś trzeba dopasować do czasu, okoliczności, budżetu... `
zooshe - Czw 19 Wrz, 2013 20:06

BeeMeR napisał/a:
A to nie jest w pewien sposób standard? Pewnie zawsze coś trzeba dopasować do czasu, okoliczności, budżetu... `

Wiadomo poprawki zawsze się zdarzają a to aktor się rozchoruje jak Lee Philip, a to trzeba ciąć koszty, ale tu dochodzi jeszcze presja czasu. Autorka mówiła, że wszystko było na ostatnią chwilę. A pisanie to przecież proces twórczy.

Agn - Czw 19 Wrz, 2013 22:55

BeeMeR napisał/a:
Oj, są takie sceny gdy wygląda jak pierdylion dolarów :serduszkate:

A no tak, w tę stronę to się zgodzę.
Cytat:
Tak, Małpa się pojawiła i już mamy najbardziej sztywny kiss w dramie :roll:

Sztywny, wymuszony i z kobietą, której nie kocha. Co się dziwisz?
BeeMeR napisał/a:
nie przyznają się do tego, częściowo przed samymi sobą - tj. on.

A nawet jak coś czuje bardziej niż by chciał, to tym bardziej dręczy biedną dziewczynę. F4 to jednak psychole są z leksza. Swoje ukochane traktują paskudnie, a im bardziej kochają, tym mocniej im dopiekają. Nie rozumiem facetów...
BeeMeR napisał/a:
Albo myślą, że widzowie nie myślą, zajęci śledzeniem perypetii bohaterów

Zastanawiam się, czy koreańska publiczność w ogóle wymaga jakiegoś zachowania realności w dramach czy dla nich wszystko może być z d. wzięte i łykną to jak młode pelikaniki cegiełki, bo i tak oglądają coś, czego nie ma w życiu? :mysle:
Zostawienie dzieci - durnota. Znaczy się Jan Di jest ogarnięta w miarę, nie wpadnie pod samochód (teoretycznie), nie zgubi kluczy, zna drogę do szkoły, umie gotować, sprzątać, ma pracę - nie zginie. Ale zostawienie pod jej opieką jeszcze brata? Aż tak dorosła nie jest. Sama się uczy. Dziecko powinni wziąć ze sobą i przepisać do szkoły na tamtej prowincji. Jan Di - no dobra, jest w tej Shingwa Shit, więc w ramach podtrzymania prestiżu jej nie wypiszą, tylko pozwolą skończyć tę szkołę (znałam parę przypadków, kiedy faktycznie dziecko wysyłano do innego miasta, tam mieszkało na stancji czy w wynajętym pokoju i zasuwało do lepszego liceum niż w Koziej Wólce - zatem Jan Di w wersji samodzielnej nie jest nierealna).
Cytat:
Tylko scena z robalem wyszła dość sztucznie. :roll:

Jak wielbię Lee Min Ho, tak uważam, że nie nadaje się do scen haha-śmiesznych. Komediowych-naturalnych - jak najbardziej, ale haha-śmiesznych nie. Z drugiej strony - ktoś się nadaje? W takich scenach Anthony Hopkins nie wiem, czy dałby radę wyjść obronną ręką. :?
BeeMeR napisał/a:
Ja to widzę trochę inaczej: tj. ES przeniosła się w czasie tuż po obraniu króla i królewskich zaślubinach, a była z nimi bodaj rok, zanim ekscelencja wysłał ją z powrotem (i we współczesności raczej czas płynie inaczej bo trafiła niemal do punktu wyjścia), ale do czasów 100 lat przed Choi Youngiem trafiła na dłużej - trochę czasu trzeba by leczyć ludzi i stać się legendarnym lekarzem z niebios - no i czekała aż wrota się otworzą, bo nie chciały od razu - na moje była tam te same 4 lata, które Choi Young na nią czekał i zdobywał "tereny odzyskane".

Z jej możliwościami leczenia nie potrzebowała aż takiego długiego czasu. Wystarczyłoby, by w jakiś cudowny sposób uleczyła jedną osobę, potem drugą, wreszcie trzecią - wieść by się rozniosła bardzo szybko. I to o lekarzu-kobiecie, do tego kobiecie znikąd. Moim zdaniem dla Younga minęły 4 lata (a 5 od czasu pierwszego spotkania z Eun Soo), ale dla Eun Soo już niekoniecznie.
BeeMeR napisał/a:
Myślę ponadto, że oboje potrzebują czasu by "poznać się", oswoić na nowo ze sobą i swoim dotykiem też - i pewnie znów zaczną od początku, np. złączenia rąk, a przytulenie przyjdzie samo z czasem...

Czemuż, do ciężkiej zarazy, nie ma drugiego sezonu Faith?! Byłby co oglądać!
Trzykrotka napisał/a:
Jeden ze słynnych pocałunków Min Ho umarł zanim się narodził? :frustracja: :frustracja: No przecież to zbrodnia :cry2:

To zbrodnia, za którą powinna być kara 25 lat w kamieniołomach! :evil:
To mógł być piękny pocałunek. Nie żaden wall-kiss na potrzeby otaczającego ich całego dworu, tylko intymny, głębszy...
Żesz k.mać! :evil:
Cytat:
Jak mogli to wyciąć no jak??

Noż zabić raz to za mało! :bejsbol:
zooshe napisał/a:
Pomysł że Choi Young (kiedy został pokonany przez prze Gi Cheola) powraca, do życia dzięki temu, że odgrzebał w ziemi buteleczkę z aspiryną, którą ukryła ileś tam lat wcześniej, podróżująca w przeszłości Eun Soo, jest moim zdaniem przekombinowany.

Faktycznie, to akurat dobrze, że zmienili.
Cytat:
Autorka jakoś niedługo ma wydać powieść Faith i w internecie jest już petycja, aby uwzględnić wydanie po angielsku. :lol: Jeśli faktycznie wyjdzie angielska wersja wiem co chce od mikołaja. :-D

:excited: :excited: :excited: :excited: :excited:
Błagam, niech to będzie także po angielsku!!! :excited: :excited: :excited: :excited: :excited:
zooshe napisał/a:
A to coś zmieniono nie pytając jej o zdanie, a to ona musiała zmieniać na szybko, żeby łatwiej było kręcić. :confused3:

Welcome to Korea... Niby wszędzie tak jest, ale wiem, że w Korei jest to jeszcze bardziej masakryczne.
zooshe napisał/a:
Autorka mówiła, że wszystko było na ostatnią chwilę. A pisanie to przecież proces twórczy.

Jedna rzecz napisać, ale jeszcze aktorom dostarczyć poprawiony tekst odpowiednio wcześniej, a nie 2 minuty przed kręceniem sceny. No i nie tylko aktorom - np. reżyserowi też. A jeszcze ktoś to musi pobłogosławić, bo poprawka przecież może się nie spodobać. :roll: Masakra.

Agn - Czw 19 Wrz, 2013 23:03

IIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIII JJJEEEEEEESSSST!!!
PIERWSZY TRAILER HEIRS!

http://www.youtube.com/watch?v=CynFwIgzIJk
:banan: :banan: :banan: :banan: :banan:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group