To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fantastyka - Socjologiczno-literacko-fanowskie rozmowy o HP

nicol81 - Czw 07 Lut, 2008 22:29

trifle napisał/a:
nicol81 napisał/a:
Własnie w części 6 i 7 Draco przestaje wierzyć w swoją doskonałość. Widzi, że zabijanie czy zadawanie cierpienia nie jest słuszne. To jedna z niewielu rozwiniętych postaci.
Oportunista i lizus nie musi przyjmować takiej postawy ze strachu o własną skórę, nie musi też być donosicielem (w którym to przypadku rzeczywiście dochodzi do krzywdy)
Dla mnie wredota nie musi się wiązać ze swiadomym zadawaniem krzywdy. Może wynikać z poczucia własnej wyższości i przekonania, że inni istnieją dla naszej przyjemności.


Draco się zwyczajnie bał, był tchórzem. Przestraszył się, że może zginąć.

I rany, czemu się tak upierasz, co do tej "wredoty"?

Gdyby Draco bał się tylko o siebie, zabiłby Dumbledora od ręki i od razu powiedziałby Śmierciożercom, że złapali Harego, Hermionę i Rona. Bał się, ale też nauczył, że zadawanie cierpienia jest złe. Czego James nie pojął. Dlatego upieram sięco do jego wredoty. James to uprzedzony, arogancki palant, który dla przyjemności zadaje ból i poniża innych.

Anonymous - Czw 07 Lut, 2008 22:31

nicol81 napisał/a:
Snape w myślodsiewni był bezbronny wobec huncwotów

był bezbronny bo Go w porę rozbroili. Próbówal rzucić zaklęcie.
nicol81 napisał/a:
Snape stwarzał klątwy, nie uczył się ich.

uczyl się stworzył to zaklęcie o trudnej nazwie, co to harry pociął nim Malfoya w szóstym tomie. w siódmym tym samym zaklęciem Sever potraktował nim Wisleya i wtedy ktoś tam rzekł(chyba Lupin?), że to było zaklęcie-specjalizacja Snape`a

trifle - Czw 07 Lut, 2008 22:32

Rany, my mówimy o chłopaku (james potter) który miał ile? 15-17 lat? I popisywał się przed kolegami. czy ktoś tutaj to chwali i robi z niego bohatera? Zmarł mając ledwo trochę ponad 20 lat! Snape miał to szczęście żyć dłużej. Nie widzę w nim dobra, dobry człowiek dobro okazuje, on tego nie robił. Ale ta dyskusja nie ma sensu, bo do nieczego nie prowadzi :roll:
Dobranoc :grobek:

Gunia - Czw 07 Lut, 2008 22:32

nicol81 napisał/a:
Śmierciożercom, że złapali Harego, Hermionę i Rona. Bał się, ale też nauczył, że zadawanie cierpienia jest złe. Czego James nie pojął.

A czy wyzwiska nie są złe? A chyba James to pojął przynajmniej w prymitywnym stopniu, skoro bronił Lily. ;)

nicol81 - Czw 07 Lut, 2008 22:34

Próbował rzucić zaklęcie, by się bronić. Dlatego teksty Syriusza o tym, ze ich atakował są nieco pdejrzane... :roll:
Gdyby autorka chciała, James by zdążył- jak Stolnik Horeszka :-P

nicol81 - Czw 07 Lut, 2008 22:36

Gunia napisał/a:
nicol81 napisał/a:
Śmierciożercom, że złapali Harego, Hermionę i Rona. Bał się, ale też nauczył, że zadawanie cierpienia jest złe. Czego James nie pojął.

A czy wyzwiska nie są złe? A chyba James to pojął przynajmniej w prymitywnym stopniu, skoro bronił Lily. ;)

James bronił Lily, bo się w niej kochał, ale przezwisk sam używał wobec Snape'a.

trifle - Czw 07 Lut, 2008 22:37

Tyle że James Potter nie jest główną postacią i o to chodziło, żeby NIE ŻYŁ. I niby skąd wiadomo, że Snape ich nie atakował? Bo we wspomnieniu jest, że to akurat James się rozrywał Snapem? :thud:
trifle - Czw 07 Lut, 2008 22:38

nicol81 napisał/a:
Gunia napisał/a:
nicol81 napisał/a:
Śmierciożercom, że złapali Harego, Hermionę i Rona. Bał się, ale też nauczył, że zadawanie cierpienia jest złe. Czego James nie pojął.

A czy wyzwiska nie są złe? A chyba James to pojął przynajmniej w prymitywnym stopniu, skoro bronił Lily. ;)

James bronił Lily, bo się w niej kochał, ale przezwisk sam używał wobec Snape'a.


To cała dobroć Snape'a też się nie liczy, bo sorry, wynikała z tego, że się kochał w Lilly.

nicol81 - Czw 07 Lut, 2008 22:39

trifle napisał/a:
Rany, my mówimy o chłopaku (james potter) który miał ile? 15-17 lat? I popisywał się przed kolegami. czy ktoś tutaj to chwali i robi z niego bohatera? Zmarł mając ledwo trochę ponad 20 lat! Snape miał to szczęście żyć dłużej. Nie widzę w nim dobra, dobry człowiek dobro okazuje, on tego nie robił. Ale ta dyskusja nie ma sensu, bo do nieczego nie prowadzi :roll:
Dobranoc :grobek:

Mógł się popisywać doskonałą znajomością portugalskiego :roll: Snape się narazał dobrowolnie, pozostając w bliskim kontacie z Voldermotem.

Caroline - Czw 07 Lut, 2008 22:41

Rany, myślałam, że czytam "Harry'ego Pottera i ...", a to tak naprawdę był "Severus Snape i... klan wrednych, zakłamanych, podstępnych Potterów". W siedmiu tomach :shock:

A najbardziej podoba mi się teoria, że jak ktoś oddaje życie za rodzinę to jest to "podstawowy instynkt" i jako taki jest mniej znaczący niż szczeniacki (choć podły, tego nikt nie kwestionuje) wygłup nastolatka :rotfl: :rotfl:
I zapamiętajmy, UCZENIE SIĘ klątw, które powodują np. ostry krwotok jest bardzo be, ale STWARZANIE ICH to już co innego :mysle: eeee? :shock: :?
Muszę koniecznie jeszcze raz przeczytać tę serię o bohaterskim, skrzywdzonym przez los Severusie.

Gunia - Czw 07 Lut, 2008 22:41

nicol81 napisał/a:
Gunia napisał/a:
nicol81 napisał/a:
Śmierciożercom, że złapali Harego, Hermionę i Rona. Bał się, ale też nauczył, że zadawanie cierpienia jest złe. Czego James nie pojął.

A czy wyzwiska nie są złe? A chyba James to pojął przynajmniej w prymitywnym stopniu, skoro bronił Lily. ;)

James bronił Lily, bo się w niej kochał, ale przezwisk sam używał wobec Snape'a.

No to jesteśmy w domu, bo Snape był kropka w kropkę taki sam. :mrgreen:

nicol81 - Czw 07 Lut, 2008 22:42

trifle napisał/a:
nicol81 napisał/a:
Gunia napisał/a:
nicol81 napisał/a:
Śmierciożercom, że złapali Harego, Hermionę i Rona. Bał się, ale też nauczył, że zadawanie cierpienia jest złe. Czego James nie pojął.

A czy wyzwiska nie są złe? A chyba James to pojął przynajmniej w prymitywnym stopniu, skoro bronił Lily. ;)

James bronił Lily, bo się w niej kochał, ale przezwisk sam używał wobec Snape'a.


To cała dobroć Snape'a też się nie liczy, bo sorry, wynikała z tego, że się kochał w Lilly.

Ale Snapea miłość do Lily doprowadziła do Przemiany, Jamesa do prześladowania innych.
SNape później sprzeciwiał się używaniu szlamy i krytykował Albusa, za chęć poświęcenia Pottera.

nicol81 - Czw 07 Lut, 2008 22:44

Caroline napisał/a:
Rany, myślałam, że czytam "Harry'ego Pottera i ...", a to tak naprawdę był "Severus Snape i... klan wrednych, zakłamanych, podstępnych Potterów". W siedmiu tomach :shock:

A najbardziej podoba mi się teoria, że jak ktoś oddaje życie za rodzinę to jest to "podstawowy instynkt" i jako taki jest mniej znaczący niż szczeniacki (choć podły, tego nikt nie kwestionuje) wygłup nastolatka :rotfl: :rotfl:
I zapamiętajmy, UCZENIE SIĘ klątw, które powodują np. ostry krwotok jest bardzo be, ale STWARZANIE ICH to już co innego :mysle: eeee? :shock: :?
Muszę koniecznie jeszcze raz przeczytać tę serię o bohaterskim, skrzywdzonym przez los Severusie.

No to dobrze, że znasz już właściwy tytuł :rotfl:

Caroline - Czw 07 Lut, 2008 22:45

nicol81 napisał/a:
Ale Snapea miłość do Lily doprowadziła do Przemiany,
:rotfl: Rany, to naprawdę była inna książka, w mojej do Przemiany (z dużej litery) doprowadziło go to, że przyczynił się do śmierci rodziców Harry'ego, w tym swojej ukochanej.
Anonymous - Czw 07 Lut, 2008 22:47

rozstrząsamy sobie sprawę Alana pfu Severusa.
A co powiecie na temat Dumbledora i rewelacji o NIm?
według mnie to jest bardzo niekonsekwentnie poprowadzona postać

Caroline - Czw 07 Lut, 2008 22:47

nicol81 napisał/a:
No to dobrze, że znasz już właściwy tytuł
Ja myślę, że trzeba się z odpowiednia petycją do pani Rowling zgłosić.
Ciekawe jak zareaguje, zważywszy na to, że jest przeciwna wybielaniu na siłę negatywnych bohaterów.

nicol81 - Czw 07 Lut, 2008 22:48

Ja też jestem przeciwna wybielaniu Jamesa. :mrgreen:
nicol81 - Czw 07 Lut, 2008 22:50

lady_kasiek napisał/a:
rozstrząsamy sobie sprawę Alana pfu Severusa.
A co powiecie na temat Dumbledora i rewelacji o NIm?
według mnie to jest bardzo niekonsekwentnie poprowadzona postać

Dlaczego niekonsekwentna?

trifle - Czw 07 Lut, 2008 22:53

nicol81 napisał/a:
lady_kasiek napisał/a:
rozstrząsamy sobie sprawę Alana pfu Severusa.
A co powiecie na temat Dumbledora i rewelacji o NIm?
według mnie to jest bardzo niekonsekwentnie poprowadzona postać

Dlaczego niekonsekwentna?


Here we go again... :thud:

Ale ja też myślę, że niekonsekwentnie. I niepodoba mi się to jakoś specjalnie. Ale jakie rewelacje masz na myśli właściwie?

Anonymous - Czw 07 Lut, 2008 23:10

nicol81 napisał/a:
Dlaczego niekonsekwentna?

dlaczego?
mnie to zniesmaczyło już w szóśtym tomie. Porównajmy sobie rozmowę z Harrym z końca piątego tomu z tymi prowadzonymi w KP. Nigdy wcześniej Albus nie robił z siebie geniusza, nadczłowieka. A Książe... ocieka wprost takimi stwierdzeniami Wielkiego Dyrektora na swój temat. i to mnie w przedostatnim tomie tak bardzo uderza.
trifle napisał/a:
Ale jakie rewelacje masz na myśli właściwie?

chodzi mi o rewelacje z przeszlości Albusa D.

nicol81 - Czw 07 Lut, 2008 23:17

Te rewelacje źle o nim mówią, ale niekoniecznie są niekonsekwencją. Są rysami na jego marmurowym posągu i pokazują, że ma trupa w szafie :mrgreen:
Anonymous - Czw 07 Lut, 2008 23:23

TO dwie sprawy poruszone przeze mnie. Rewelacje, tak jak mówisz nie koniecznie są niekonsekwencją, a ciekawam Waszego zdania.
oraz domniemane niekonsekwencje. Są czy nie ma :wink:

Tamara - Pią 08 Lut, 2008 09:44

Dumbledore'a widzimy niejako oczami Harry'ego , i ze względu na rozwój wypadków bierze coraz czynniejszy udział w akcji , wię stopniowo dowiadujemy się coraz więcej o jego sposobie myślenia i przeszłości . Niekonsekwencji w budowaniu tej postaci nie widzę , wręcz przeciwnie . Nikt nie rodzi sie mądry , doświadczony i odpowiedzialny , a w cielęcych latach prawie każdy robi jakies głupoty , o skali zależnej od możliwości , wszystko potem zależy od tego , jakie z własnych postępków wyciągnie wnioski . Dumbledore wyciągnął prawidłowe i dzięki temu został tym , kim został .
trifle - Pią 08 Lut, 2008 10:42

A mi nie chodzi o to, że w młodości miał różne dziwne pomysły i zadawał się z Grrrr(jakmutambyło ;) ) Nie bardzo podoba mi się to, że przez 6 tomów był pokazany jako takie ucieleśnienie magicznej potęgi i dobra, był osobą, która była hmm najwyższym autorytetem, wsparciem itp A w 7 tomie okazuje się, że był świadomy tego, że to Potter musi zginąć i, jak to Snape elegancko ujął, Dumbledore szykował go jak zwierzę na rzeź.

Chyba że ja znowu czegoś nie pojęłam albo mi umkło było ;)

Aragonte - Pią 08 Lut, 2008 13:40

Ale przecież przez wszystkie te tomy obserwujemy Dumbledore'a wyłącznie przez pryzmat osoby Harry'ego, a on tak dokładnie dyrektora Hogwartu postrzega, zmienia się to dopiero na końcu. Jak dla mnie niekonsekwencji tu nie ma, choć wcale pewna nie jestem, czy Rowling od początku miała taką koncepcję :wink:

A tak w ogóle to skończyłam czytać dzisiaj w nocy... i w sumie czuję się rozczarowana :roll:
I to nawet niekoniecznie poprowadzeniem akcji (bo to znałam), ale stylem i całokształtem. Muszę na razie odstawić HP na półkę, dać mu odpocząć. Może wrócę, ale na razie mam ochotę na coś bardziej wyrafinowanego w stylu.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group