Filmy - Fajny film wczoraj widzialam... III
trifle - Nie 08 Lut, 2009 13:00
Moim skromnym zdaniem film jest lepszy od książki. Znacząco.
Alicja - Nie 08 Lut, 2009 13:16
to mnie nie pocieszyło
trifle - Nie 08 Lut, 2009 13:19
Ale to wcale nie znaczy, że jest wybitny
Alicja - Nie 08 Lut, 2009 13:21
wcale nie musi, archiwum x też kiedyś nie było wybitne, ale wciągajace
Agn - Nie 08 Lut, 2009 16:30
| trifle napisał/a: | | Moim skromnym zdaniem film jest lepszy od książki. Znacząco. |
Moim SKROMNYM też.
trifle - Pon 09 Lut, 2009 09:59
Wczoraj obejrzałam Wszystko za życie/Into the wild. http://wszystko.za.zycie.filmweb.pl/
Młody chłopak, po skończeniu collegu postanawia wszystko rzucić, w pewnym momencie zostawia nawet samochód, pali swoje pieniądze i po prostu wędruje z plecakiem. Ima się różnych dorywczych prac byle jako tako funkcjonować i przede wszystkim - zebrać ekwipunek na jego cel jego wyprawy - pobyt w dziczy na Alasce.
Więcej nie powiem, powodów jego decyzji jest kilka, wnioski też ciekawe, jak ktoś zechce to zobaczy
Mam szczęście do filmów ostatnio. Slumdog, teraz ten. Taka chęć ucieczki od świata, od kariery - wymysłu XX wieku - towarzyszy mi często, więc oglądanie jak ktoś wciela to w życie było dla mnie fascynujące. Da się! (to film biograficzny). Christopher wybiera takie życie, jest piątkowym uczniem, wszelakie drogi są przed nim otwarte, jest oczytany, w drodze towarzyszy mu Tołstoj, mógł osiągnąć wszystko w "cywilizacji", a zrezygnował z tego.
Kiedy czegoś chcesz, po prostu wyciągnij rękę i chwyć!
Oglądało mi się świetnie. Długi to film, prawie ( ) jak bollywood - bo 2,5h trwa, na ekranie praktycznie przez cały czas jest jeden aktor - choć w różnym towarzystwie i w różnych okolicznościach przyrody ( p r z e p i ę k n y c h ). Czasem przez dłuższy okres nie ma dialogów, piosenki komentują to, co widać na ekranie.
To film o poszukiwaniu prawdziwej wolności, niczym nie ograniczonej i o poszukiwaniu siebie, sensu życia.
miłosz - Pon 09 Lut, 2009 10:15
coś co mnie urzeka w tym filmie to jeszcze soundtrack.......... eddie vedder wokalista zespołu Pearl Jam
trifle - Pon 09 Lut, 2009 10:42
Miłoszu, a wiesz może jak nazywa się piosenka
Edit: O! Jest tu w trailerze na samym początku!
http://www.youtube.com/watch?v=2LAuzT_x8Ek
trifle - Pon 09 Lut, 2009 10:44
Tu jeszcze Eddie Vedder No ceiling http://www.youtube.com/wa...feature=related
miłosz - Pon 09 Lut, 2009 12:00
to może być Guaranteed ale pewnA nie jestem
tutaj fragmenciki soundtracka
ja wogóle muszę dodać, że bardzo lubię Seana Penna i czuję, że on będzie kręcił jeszcze bardziej wielki filmy niż teraz kręci
trifle - Pon 09 Lut, 2009 12:24
| miłosz napisał/a: | | to może być Guaranteed ale pewnA nie jestem |
Taaak, to chyba to, dzięki
trifle - Pon 09 Lut, 2009 23:15
Dzisiaj obejrzałam sobie Happy-go-lucky z Sally Hawkins z Perswazji.
Matko, ale głupi film Trwał 1h53 i nawet po tym czasie nie wiem, o czym on tak naprawdę był.
Sally gra Poppy - nauczycielkę w szkole podstawowej, która jest jakąś taką denerwującą optymistką, co wiecznie się cieszy, żartuje przygłupawo, chichocze, nosi kolorowe ubrania. Nie ma tu jakiejś konkretnej historii... tak jak się zaczął, tak się skończył. W międzyczasie Poppy zaczęła brać lekcje jazdy (samochodem) u znerwicowanego i dziwacznego instruktora, chodziła na lekcje flamenco, robiła maski z papierowych torebek i kilka innych rzeczy.
Może chodzi o to, że cały czas była optymistką? Że nie przestała się uśmiechać i pokrzykiwać?
Nie podobał mi się ten film w ogóle, nie polecam
Agnesse - Pon 09 Lut, 2009 23:38
Ja poczułam się totalnie skołowaciała po obejrzeniu tego filmu. Nadal nie bardzo wiem, czy trzeba się doszukiwać jakiegoś sensu, może po prostu to taki zapychacz czasu? Ale nawet jak na zapychacz kiepski...
annmichelle - Wto 10 Lut, 2009 10:17
Zdecydowanie przereklamowany "Ciekawy przypadek Benjamina Buttona". Nie to, że straciłam czas, ale kto oczekuje jakichś głębokich przemyśleń czy mądrości to może się lekko "przejechać". Jedyne co godne uwagi to charakteryzacja i "miękki" obraz ("ciepły" obraz przypominał mi "Iluzjonistę" z Nortronem).
Lubię grę Pitta, ale w tym filmie akurat mnie nie zachwycił (nie ma nawet co porówywać do jego roli w "12 małpach", "Fight Club", "Siedem", itd.).
To taka bajka, zupełnie odrealniona, z nowelą nie ma za wiele wspólnego, poza tytułem i przewodnią myślą.
Ale Akademia lubi takie ckliwe kawałki, nakręcone z pompą (czytaj: wielki budżet, wielkie gwiazdy, wielka reklama), więc przewiduję, że film zgarnie kilka Oscarów z tych 13 nominacji.
Gosia - Wto 10 Lut, 2009 11:56
Oglądałam Kinomaniaka, który też się nie zachwycił, uznał tylko, że zdjęcia są piękne.
Film miał potencjał, ale... może Brad Pitt nie sprostał zadaniu?
I też nie był przekonany do wątku miłosnego..
trifle - Wto 10 Lut, 2009 12:42
| Agnesse napisał/a: | | Ja poczułam się totalnie skołowaciała po obejrzeniu tego filmu. Nadal nie bardzo wiem, czy trzeba się doszukiwać jakiegoś sensu, może po prostu to taki zapychacz czasu? Ale nawet jak na zapychacz kiepski... |
No właśnie Obejrzałam, bo chciałam zobaczyć Sally inną niż w Perswazjach - i to mi się na pewno udało No i pamiętam, że czytałam gdzieś bardzo dobrą recenzję, już teraz nie wiem, gdzie to było. Strata czasu i tyle.
trifle - Śro 11 Lut, 2009 23:09
A dzisiaj Ostatni król Szkocji.
Czyli krwawe rządy afrykańskiego dyktatora w Ugandzie widziane oczami młodego szkockiego lekarza (James McAvoy w tej roli). Okrutny, przerażający film momentami. Utwierdziłam się w przekonaniu, że lubię Jamesa, bo poza tym to nie jest coś, co się "miło" ogląda. Scena ukarania lekarza będzie mnie prześladować chyba
Alicja - Czw 12 Lut, 2009 07:25
oglądałam wczoraj "Portret damy" i chociaż Kidman nie należy do moich ulubionych aktorek , podobała mi się jej gra. Niełatwo było oddać postać Isabel, kobiety wolnej i niezależnej, także dzięki pieniądzom, które odziedziczyła, odtrącającej zalotników po to by następnie wyjść za bezdusznego manipulatora. Kobiety po ślubie stłamszonej, zniewolonej, i niemalże pozbawionej własnego zdania. Nie oglądałam od początku, planowałam obejrzeć inny film, ale gdy włączyłam na moment nie mogłam przestać oglądać.
Film ten potwierdza jak łatwo można zmusić drugiego , nawet inteligentnego człowieka do uległości. Jak w straszny sposób można nim manipulować dla własnej zabawy, nie licząc się z niczym i nikim.
Brakowało mi w zakończeniu "sprawiedliwości" i potwierdzenia, że los Isabel odmieni się , pozostaje tylko wierzyć, że tak będzie
Gosia - Czw 12 Lut, 2009 23:01
Chciałam obejrzeć ten film... ale jakoś mnie nie wciągnął...
Aragonte - Czw 12 Lut, 2009 23:45
Alicjo, ale z książki też nie wynikało nic optymistycznego tzn. była szansa, że Isabel rzuci męża, ale żadnej pewności. Tylko nadzieja.
Alicja - Pią 13 Lut, 2009 07:41
| Aragonte napisał/a: | | ale z książki też nie wynikało nic optymistycznego |
wiem o tym, ale liczyłam na to , że w filmie nadzieja pójdzie trochę do przodu
najgorsze jest to że podczas oglądania strasznie denerwowało mnie zachowanie Isabel, jej męża i córki,wiem jakie mechanizmy leżały u podstaw ich zachowań i wcale nie byłam zdziwiona. A pomimo tego siedziałam i oglądałam
Admete - Nie 15 Lut, 2009 09:30
http://tygodnik.onet.pl/33,0,20815,1,artykul.html
Recenzja Slumdoga
damamama - Pon 16 Lut, 2009 13:52
Wczoraj dopiero miałam okazję zobaczyć film "Życie ukryte w słowach" (był dodatkiem do 'Dziennika"). Jestem pod jego ogromnym wrażeniem. Fabuła z pozoru błaha, na platformie wiertniczej dochodzi do wypadku i opiekę nad poszkodowanym przejmuje główna bohaterka. Jej zachowanie budzi lekkie zdziwienie, ale po czasie rozumiemy dlaczego. Jest to jej obrona przed dramatycznymi wspomnieniami z przeszłości. Całość nakręcona bardzo oszczędnie, ale w taki sposób, że pomimo pozornego braku akcji nie można się oderwać od ekranu. Jej relacja z pacjentem, nacechowana na początku rezerwą, powoli, powoli, przeradza się w silną więź emocjonalną. Punktem kulminacyjnym są ich wzajemne wyznania o przeżyciach, po których, człowiek zastanawia się: jak można dalej żyć, jak w ogóle przeżyć, kolejny dzień. Zbliża ich to do siebie na tyle, że Josef po wyjściu ze szpitala postanawia odnaleźć Hannę i ...................... Dalej musicie zobaczyć. Szczerze polecam, naprawdę warto.
BeeMeR - Wto 17 Lut, 2009 12:30
Ja zas obejrzałam ostatnio Testosteron
No jakby to powiedzieć...
Nie zachwycił mnie - a wręcz znudził.
A byłam na sztuce pod tym samym tytułem i opartej na tym samym tekście w teatrze - Bagatela chyba - i przedstawienie było genialne
Na wskroś szowinistyczne - i genialne zaiste. Bawiła się i publiczność damska i męska - śmiejąc się nie zawsze w tych samych momentach
Wyciągnęli maksimum farsy
Film zaś.... przynudzał, a szarpany sposób kręcenia ujęć mnie denerwował, zamiast dodawać dynamizmu.
Polecam teatr
Film - niekoniecznie
Alicja - Wto 17 Lut, 2009 15:30
| BeeMeR napisał/a: | | Ja zas obejrzałam ostatnio Testosteron |
widziałam jakiś czas temu i nie dotrwałam do końca. Wyłączyłam niestety, a taki miał być zabawny
|
|
|