Literatura - Proza i poezja - Ostatnio przeczytane
Aragonte - Czw 24 Kwi, 2008 04:23
Ja też, Gosiu I kochałam się w Smudze
Darcy - Czw 24 Kwi, 2008 10:00
| Aragonte napisał/a: | Ja też, Gosiu I kochałam się w Smudze |
A ja tradycyjnie w Tomku. I wyobrażałam sobie, że jestem Sally, którą dzielny Wilmowski ratuje z australijskiego buszu.
A "Cień wiatru" to fantastyczna książka. Podchodziłam do niej dość ostrożnie, jak do każdego "światowego bestselleru", ale magia Barcelony i ten nieco marquezowski typ narracji podbiły moje serce.
Gosia - Czw 24 Kwi, 2008 17:53
Tak, Smuga byl bardzo tajemniczy i bardzo intrygujący
trifle - Pią 25 Kwi, 2008 10:49
Właściwie to jeszcze nie przeczytałam, ale już 2/3 za mną, więc myślę, że mogę mówić
Czytam "Jedz, módl się, kochaj" Elizabeth Gilbert.
Książkę przyuważyłam w empiku kilka miesięcy temu, uznałam, że to coś dla mnie, ale była droga, więc jakoś tak odpuściłam. I tak kręciłam się koło niej za każdym razem jak byłam w księgarni. Musiałam pojechać do Krakowa, żeby w końcu kupić (bo sobie dawno temu wymyśliłam, że jak gdzieś jadę, to wracam z książką ).
Jest to opowieść o kobiecie (samej autorce, to właściwie powieść autobiograficzna), która po hmm silnych przeżyciach - trudny rozwód, nieudany związek, postanawia zostawić wszystko i wyjechać w roczną podróż. Ma zamiar odwiedzić trzy miejsca i w każdym zostać około 4 miesięcy. Są to: Italia, Indie i Indonezja. [podtytuł książki to: "czyli jak pewna kobieta wybrała się do Italii, Indii i Indonezji w poszukiwaniu wszystkiego"].
Jest tutaj 108 krótkich rozdziałów - po 36 na każdą część podróży.
Księga pierwsza "Italia czyli 'Mów tak, jak jesz' czyli trzydzieści sześć opowieści o poszukiwaniu przyjemności".
Ach, dawno nie czytało mi się czegoś równie miło. Liz (sama tak o sobie pisze) opisuje swoje pragnienie nauki włoskiego - bo ją po prostu zachwycał. Poznaje nowych ludzi, zaprzyjaźnia się z nimi - ot, choćby w ramach tandemu językowego. Jest tu mnóstwo smaczków - o nauce języka, o typowych włoskich zwrotach, które są jednocześnie wyrazem filozofii Włochów, o jedzeniu - o tym jak prawie łkała nad - jak to sobie wydedukowała - najlepszą pizzą na świecie , o tym, że właśnie w słonecznej Italii pozwoliła sobie żyć chwilą, cieszyć się drobiazgami. To nie jest pisane jak przewodnik! To coś pomiędzy dziennikiem, pamiętnikiem, powieścią (narracja w 1 os.). Liz wprowadza różne anegdotki z wcześniejszego życia, opisuje swój rozwód, związek, swoją depresję; tak, że nie jest ta podróż wyrwana z kontekstu - tylko silnie umiejscowiona w jej życiu. Że to był właśnie ten moment, ta chwila, żeby coś zmienić, czegoś nowego szukać. Więcej jest tutaj opisów, refleksji z życia Liz niż przwodnikowych opisów miejsc, w których przebywa.
Jeden z moich ulubionych fragmentów:
Och, jakże wspaniałe i szczęśliwe były te chwile, kiedy siedziałam na stadionie, mając tego człowieka za plecami [przyp. red ten człowiek po prostu wrzeszczał na meczu komentując wyobraźcie sobie takiego typowego głośnego starszego Włocha]. Wielbiłam każde słowo, które wypływało z jego ust. Miałam ochotę położyć głowę na jego starych kolanach, żeby mógł już bez końca wylewać swoje potoczyste przekleństwa wprost do moich uszu. Nie był zresztą w tym osamotniony! Cały stadion huczał podobnymi tyradami. Z jaką żarliwością je wygłaszano! Kiedy tylko doszło do jakiejś niesprawiedliwości na płycie boiska, wszyscy zrywali się na równe nogi, wymachując wściekle rękoma, i rzucali przekleństwa, zupełnie jakby całe dwadzieścia tysięcy ludzi właśnie brało udział w awanturze kierowców w następstwie stłuczki na drodze. Piłkarze Lazio nie zachowywali się ani trochę mniej dramatycznie od swoich fanów, wili się spektakularnie z bólu na murawie jak w scenach śmierci z "Juliusza Cezara", potem zrywali się i już w dwie sekundy później prowadzili kolejny atak na bramkę przeciwnika.
Niemniej przegrali.
Po meczu, czując potrzebę poprawienia sobie nastroju, Luca Spaghetti spytał przyjaciół: "Pójdziemy na miasto?"
Założyłam, że oznacza to "pójdziemy do baru". Tak właśnie by zrobili kibice sportowi w Stanach po przegranej swojej drużyny. Poszliby do baru i dali sobie w gardło. Zresztą nie tylko Amerykanie... także Anglicy, Australijczycy, Niemcy... wszyscy, prawda? Jednak Luca i jego przyjaciele nie mieli zamiaru poprawiać sobie nastroju w barze. Oni poszli do cukierni. Była to skromna cukierenka ukryta w suterenie domu, w niczym nie wyróżniającej się dzielnicy Rzymu. Tego niedzielnego wieczoru cukierenka była pełna ludzi. Tak jest zawsze po meczu. Kibice Lazio zatrzymują się tutaj po drodze do domu; wsparci na motocyklach stoją godzinami na ulicy, rozprawiają o meczu, są męscy jak diabli i zajadają ptysie.
Uwielbiam Włochy.
Księga druga: Indie czyli "Winszuję poznania" czyli trzydzieści sześć opowieści o poszukiwaniu pobożności.
Tutaj Liz mieszka w aśramie. Po kilka godzin dziennie próbuje - co jej dłuuugo nie wychodzi - medytacji, modlitwy. Codziennie razem z hinduskimi natolatkami szoruje kamienne podłogi w świątyni. Ta część podróży to rzeczywiście co innego - jak sama mówi, po przejściach potrzebowała cudownego pobytu we Włoszech, żeby się wyciszyć, uspokoić, żeby potem móc skupić się prawdziwie na szukaniu duchowości. Może kolejny fragment:
Jaka zatem jest moja prawdziwa natura? Jestem zachwycona pobytem w tej aśramie, ale moje marzenie, by odnaleźć boskość, snując się tutaj w milczeniu i z łagodnym niebiańskim uśmiechem na twarzy... co to za osoba? To pewnie ktoś, kogo widziałam w telewizji. Rzeczywistość jest taka, choć przyznaję to z pewnym smutkiem, że nigdy nie będę taką osobą. Zawsze fascynowały mnie takie widmowe, delikatne istoty. Zawsze chciałam być taką cichą dziewczyną. Prawdopodobnie właśnie dlatego, że nią n i e j e s t e m. Dlatego uważam gęste, ciemne włosy za piękne, że takich nie mam i nie mogę mieć. Jednak w którymś momencie należy pogodzić się z tym, co otrzymaliśmy, i gdyby Bóg chciał, żebym była wstydliwym dziewczęciem z gęstymi, ciemnymi włosami, to by mnie taką stworzył. Byłoby zatem dobrze przyjąć tę formę, którą otrzymałam, i w niej się rozgościć.
Warto przywołać powiedzenie Sekstusa, pitagorejczyka: "Człowiek mądry jest zawsze podobny do siebie". W tej części jest sporo refleksji o czasie, o tym, że Liz całe życia starała się go jakoś kontrolować, zaplanować, układać wszystko pod swój własny wymysł - nawet podświadomie.
Może tak dobrze mi się to czyta i z tak dużą empatią, bo w tym momencie mojego własnego życia mam mnóstwo podobnych myśli - o czasie, o Bogu, o sobie samej i tym, co mi się nie podoba w sobie; bo ciągle mi się marzy taka podróż, bo też się zachwycam pojedynczymi słówkami z obcych języków, bo uwielbiam drobne przyjemności i momenty "umierania z rozkoszy"..
Ogólnie wynajduję sporo podobieństw między mną a bohaterką-autorką (poza of kors, doświadczeniami romansowymi ) i czyta mi się tę książkę trochę jak list przyjaciółki, trochę jak zapis mojego marzenia, trochę jak poradnik, co można spróbować w sobie przestawić i trochę jak bajkę - bo jednak nie mogę się całkiem pozbyć praktycznego myślenia - skąd na takie coś wziąć pieniądze? Liz pisze, że to z pieniędzy za jakąś jej książkę, ale nie mogę objąć rozumem, ile tego musiało być . Postanowiłam jednak choć raz pozwolić sobie nie myśleć o kwestii materialnej i czytać bez obciążeń
Jestem autentycznie zachwycona tą książką. Została mi część trzecia: Indonezja czyli "Nawet tam w majtkach czuję się inaczej" czyli trzydzieści sześć opowieści o poszukiwaniu równowagi.
Weszłam sobie na stronę na merlinie: http://merlin.pl/Jedz-mod...t/1,560544.html i jestem zaskoczona wszystkimi negatywnymi opiniami (w ogóle - jak skrajne te oceny są! albo zachwyceni albo bardzo rozczarowani czytelnicy). Pewnie nie każdemu spodobałaby się prawdziwa Elizabeth Gilbert Ja ją znajduję inteligentną - to pisarka, obyta, oczytana, ze skarbnicą wspomnień - żywą osobą - ze skłonnością do depresji, smutku; z umiejętnością intensywnego przeżywania doświadczeń duchowych i zmysłowych, a jednocześnie pełną słabości, niepewną. Zwyczajnie chyba ją lubię
Aragonte - Pią 25 Kwi, 2008 21:01
Trifle, zaciekawiłaś mnie tą książką - spróbuję ją dorwać i chociaż zorientować się, co to jest i jak się je
trifle - Pią 25 Kwi, 2008 23:25
Ja sobie, zanim kupiłam, poczytałam w empiku kilka kawałków, ot na chybił-trafił Fajne jest w niej to, że przeróżniaste emocje we mnie wywołuje - chichotałam jak głupia czytając w autobusie, później siedziałam skupiona i zastanawiałam się, czy rzeczywiście to i tamto takie jest. I, teraz możliwe, że przesadzam z wpływem książki , ale niektóre zdania autentycznie dały mi do myślenia i trochę zmieniły moje podejście do życia. Świetne jest to, że dużo tu mądrych rzeczy, a czyta się tak cudnie lekko.
No ok, ja bym tak długo o niej mogła Ciekawe, czemu innym się nie podoba..
Aragonte - Sob 26 Kwi, 2008 20:15
Trifle, myślę, że za jakiś czas będę mogła Ci powiedzieć, co myślę o tej książce
Wpadła mi w łapki w Empiku, a potem wskoczyła do torby, kompletnie nie wiem, jakim sposobem
praedzio - Sob 26 Kwi, 2008 20:20
A zapłaciłaś chociaż?
Aragonte - Sob 26 Kwi, 2008 20:26
Co za niecne podejrzenia
praedzio - Sob 26 Kwi, 2008 20:29
To nie ja mówię o książkach wskakujących samoczynnie do torby...
Aragonte - Sob 26 Kwi, 2008 20:34
Aniołku zamiast pytać o książkowe spacery, sprawdź, czy podpasuje Ci mój ostatni typ muzyczny
praedzio - Sob 26 Kwi, 2008 20:47
Sprawdziłam.
trifle - Nie 27 Kwi, 2008 01:12
| praedzio napisał/a: | A zapłaciłaś chociaż? |
Buahahah, dobre
Aragonte, jestem bardzo ciekawa
Agn - Nie 27 Kwi, 2008 13:18
Ja właśnie przeczytałam Zmierzch Stephanie Meyer. Zainteresowanych wrażeniami odsyłam TUTAJ. Uwaga! Full spoilerów!
Aragonte - Nie 04 Maj, 2008 19:59
| trifle napisał/a: | | praedzio napisał/a: | A zapłaciłaś chociaż? |
Buahahah, dobre
Aragonte, jestem bardzo ciekawa |
Trifle, czytam i jak na razie mi się bardzo podoba - temat, bohaterka i styl Ale póki co łyknęłam jakieś 60 stron (jadąc na zakupy, w autobusie), więc z oceną całości jeszcze się wstrzymam.
trifle - Wto 06 Maj, 2008 13:08
To dobrze, że się podoba Cała Italia największą radochę mi sprawiła chyba. Choć w Indonezji też był jeden mądry szaman Ja może poczekam aż przeczytasz całe..
Trzykrotka - Sob 24 Maj, 2008 12:21
Dostałam właśnie Szyfr Szekspira. Wiem, że dziś od wszelkich kodów i szyfrów az się roi, ale Szekspir! Już po pierwszych rozdziałach moja wiedza o nim się wzbogaciła. Mroczne zagadki, morderstwa wprost z kart jego dramatów, dużo cytatów i wiedzy o literaturze, wartka akcja.... zapowiada się nieźle.
Zdam relację po zakończeniu.
Jeszcze tylko kilka słów o właśnie przeczytanej książce Sól i szafran. To jest bardzo pięknie napisana rzecz i indyjsko-pakistańskiej rodzinie Dard-e-Dil , tak arystokratycznej i rozległej, że jej skrócone drzewo genealogiczne zajmuje połowę powierzchni podłogi. Rodzinę prześladuje klątwa nie-całkiem bliźniąt, które - pojawiając się, sprowadzają na nią kolejne klęski. Ród na przykład jest święcie przekonany, że ostatnie nie-całkiem-bliźnięta, trzej bracia, byli powodem, dla którego z jednych Indii powstały Indie, Pakistan i Bangladesz. Bohaterka, Alyia, studiująca w USA wnuczka Akbara, jednego z nie-całkiem, potomkini linii pakistańskiej, dowiaduje się, że i ona jest nie-całkiem bliźniaczką...
To bardzo piękna książka o więzach krwi, rodzinie, przywiązaniu, historii i - miłości. Pachnie przyprawami, jedzeniem gotowanym przez rodowego kucharza - geniusza, prowadzi ulicami Londynu i Karaczi. Jest lekko napisana, ale pełna uczucia. Czyta się pięknie. Polecam
http://merlin.pl/Sol-i-Sz...245.htmlgorąco.
Admete - Sob 24 Maj, 2008 14:46
Przeczytałam Szyfr Szekspira jakis czas temu i stwierdzam, że to sympatyczne czytadło Zaciekawił mnie opis tej drugiej ksiązki.
Caitriona - Nie 25 Maj, 2008 12:05
A ja w ramach weekendowego relaksu przeczytałam Boczne drogi Joanny Chmielewskiej. I uśmiałam się setnie! Przyznaję, ze moje pierwsze zetknięcie się z książką Chmielewskiej nie skończyło się dobrze - dawno temu miałam w rękach jakąś jej ksiażkę - nie pomnę tytułu, ale coś z wyścigami konnymi - i wtedy nawet do połowy nie doszłam. A teraz, Drogi przeczytałam ekspresem Świetna książka, dużo naprawdę fajnego humoru, głównie zawartego w dialogach czterech spokrewnionych ze sobą kobiet oraz całkiem ciekawa zagadka. Polecam!
Admete - Nie 25 Maj, 2008 13:32
Polecam wszystko czerwone, jesli nie znasz
Aragonte - Nie 25 Maj, 2008 13:40
| Admete napisał/a: | | Mam obie książki o Małgorzacie i czytałam Czarę wyroczni. Daj znać czy Wodny diabeł jest dobry. |
Admete, daję znać Właśnie go kończę, zostało mi marne parę stroniczek.
Baaaaardzo mi się podobał
Admete - Nie 25 Maj, 2008 13:41
To może kiedys kupię
Caitriona - Nie 25 Maj, 2008 15:22
| Admete napisał/a: | Polecam wszystko czerwone, jesli nie znasz |
Właśnie słyszałam już od was, że ta pozycja jest warta poszukania. Będzie nastepna na mojej liście do zdobycia i przeczytania
Trzykrotka - Śro 28 Maj, 2008 12:41
Przy Wszystko czerwone po prostu kwiczałam ze śmiechu. Prowadzący śledztwo pan Muldgard, którego pierwsze pytanie brzmiało: Azali było osoba mrowie a mrowie? zawsze wyprowadza mnie z każdego doła.
Przeczytałam Szyfr Szekspira. Jako kryminał, nie jest to książka specjalnie powalająca. Oprócz tego, że poszczególne ofiary modrowane są jak bohaterowie Szekspira, a w poszukiwaniu zaginionej sztuki barda towarzystwo przenosi się bez trudu z kraju do kraju, z kontynentu na kontynent, akcja nie trzyma na brzeżku krzesła i grzeszy schematyczności i łatwością rozwiązań.
Mnie jednak przykuła do siebie i nie pozwoliła się odlożyć. To przez Szekspira. Książka podaje wiele faktów na temat szekspirologii, a także tajemnic związanych z jego postacią i jej dziełem. Dla mnie to było fascynujące.
Admete - Śro 28 Maj, 2008 14:59
Trzykrotko też odniosłam przy tej powieści podobne wrażenie. Akcja i bohaterowie przewidywalni, ale sama szekspirowska otoczka bardzo ciekawa
|
|
|