To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Fajny film wczoraj widziałam... II

Alison - Śro 19 Wrz, 2007 18:46

Gitka napisał/a:

To części tego filmu, który tak lubicie z Gosią
.Miłość nadchodzi powoli Love Comes Softly


I ja go nie zauważyłam???? Ej, ej, a czy on nie grał męża tragicznie zmarłego?
Matko, zaraz muszę popatrzeć! Gituś! :serce: Uściskam Cię osobiście w sobotę :mrgreen:

Harry_the_Cat - Śro 19 Wrz, 2007 18:49

Alison napisał/a:
A za to "nie najgorzej" masz masz u Matki minusek


Myślałam, że plusik raczej... :rumieniec:

Gosia - Śro 19 Wrz, 2007 19:13

Potwierdzam - on gral w "Love's Long Journey" czyli kontynuacji "Love come softly" i mi sie tam podobal. Pamietam, ze nawet w tamtym watku o nim wspomnialam.

Cytuje: "W Hallmarku w Walentynki byla czesc 3: "Love`s long journey" jako "Miłość - wędrówka bez kresu". Oczywiscie obejrzalam. Ale Clarka bylo jak na lekarstwo... W 4 czesci podobno jest go wiecej. Trzecia czesc to opowiesc o Missie i Willim i o tym jak sie osiedlili, najeli kowbojów, zostali napadnieci przez bandytów i o urodzinach ich dziecka. [..]
Ale w tym filmie podobal mi sie ktos inny, kto gral bylego pastora
Bohater filmowy to Henry, a gra go James Tupper "

http://forum.northandsout...?t=839&start=25

Anonymous - Śro 19 Wrz, 2007 19:36

Gosienko udokumentowane i zaplute !!!
Matuś - niedaleko pada jabłko ... itd. :D

Alison - Śro 19 Wrz, 2007 20:13

Harry_the_Cat napisał/a:
Alison napisał/a:
A za to "nie najgorzej" masz masz u Matki minusek


Myślałam, że plusik raczej... :rumieniec:


Plusik a nawet PLUS to byś miała za następujący okrzyk:

:excited: Matko!!!!! On jest BOSKI!!!!! :excited:

Alison - Śro 19 Wrz, 2007 20:16

Gosia napisał/a:
Potwierdzam - on gral w "Love's Long Journey" czyli kontynuacji "Love come softly" i mi sie tam podobal. Pamietam, ze nawet w tamtym watku o nim wspomnialam.

Cytuje: "W Hallmarku w Walentynki byla czesc 3: "Love`s long journey" jako "Miłość - wędrówka bez kresu". Oczywiscie obejrzalam. Ale Clarka bylo jak na lekarstwo... W 4 czesci podobno jest go wiecej. Trzecia czesc to opowiesc o Missie i Willim i o tym jak sie osiedlili, najeli kowbojów, zostali napadnieci przez bandytów i o urodzinach ich dziecka. [..]
Ale w tym filmie podobal mi sie ktos inny, kto gral bylego pastora
Bohater filmowy to Henry, a gra go James Tupper "

http://forum.northandsout...?t=839&start=25


Byłego pastora? :shock: Ja chyba jakaś ślepiata byłam jak to oglądałam.
Ale no tak...on tam nie grał biologa, obserwujacego wilki i trzymającego zebrane roślinki w lodówce. Pokrewieństwo dusz jednak jest dla mnie ważne, żebyście nie myślały, że to tylko jakaś prymitywna feromonowa fascynacja :roll:

Gosia - Śro 19 Wrz, 2007 21:16

Ali, a Ty w ogole ogladalas te czesc trzecia? :mrgreen:
Pytam, bo nie wiem jak mozna bylo nie zwrocic na niego uwagi, skoro Clarka bylo niewiele, a Willi za mlody.

Harry_the_Cat - Śro 19 Wrz, 2007 22:01

Alison napisał/a:
Harry_the_Cat napisał/a:
Alison napisał/a:
A za to "nie najgorzej" masz masz u Matki minusek


Myślałam, że plusik raczej... :rumieniec:


Plusik a nawet PLUS to byś miała za następujący okrzyk:

:excited: Matko!!!!! On jest BOSKI!!!!! :excited:


Toż to ja nic z nim nie widziłam... :roll:

Alison - Czw 20 Wrz, 2007 07:48

Gosia napisał/a:
Ali, a Ty w ogole ogladalas te czesc trzecia? :mrgreen:
Pytam, bo nie wiem jak mozna bylo nie zwrocic na niego uwagi, skoro Clarka bylo niewiele, a Willi za mlody.


Oglądałam wszystkie części, nawet Ci pisałam, że ta podstawiona nowa aktorka jakos mi nie pasuje do Williego, że ta z drugiej była fajniejsza, podobała mi się ta Indianka, ale pastora nijak nie pamiętam :( Choroba, i nawet nie moge sobie teraz tego obejrzeć :cry2: bo mam wszystkie płyty z filmami w wielkim worze i cały dzień bym straciła żeby ją znaleźć. A tak swoją drogą, to wczoraj zważyłam, że posiadam 14 kg płyt DVD :roll:

Harry, i właśnie dlatego masz minus 3 dioptrie - za krótkowzroczność :wink:

Alison - Pią 21 Wrz, 2007 11:01

AINE!!! Ja tu sobie dzis włączam TV, żeby mi cos potowarzyszyło w samotności tapetowania, patrzę :shock: :shock: :shock: a tu Jamesik jak żywy! Nie wiedziałam, że to w piątki powtarzają.
:serduszkate: :serduszkate: :serduszkate:

trifle - Pią 21 Wrz, 2007 12:05

Obejrzałam ja "Miss Potter". Przemiły film. Jak mi Nimloth mówiła, że tu jej przyjaciółmi są zwierzątka z rysunków to się przestraszyłam, że to o jakiejś nawiedzonej pisarce będzie ;) A to jest urocze! Bajkowe, ciepłe. I kraina jezior - gdzie to dokładnie jest? - obłędna. Serce by mi pękło od samego patrzenia :thud:
Maryann - Pią 21 Wrz, 2007 12:12

trifle napisał/a:
I kraina jezior - gdzie to dokładnie jest? - obłędna. Serce by mi pękło od samego patrzenia :thud:

W północno-zachodniej Anglii, tuż pod szkocką granicą. :wink: Rzeczywiście jest przepiękna...

trifle - Pią 21 Wrz, 2007 12:16

Śmiejemy się z Nimloth, że biedna Lizzy Bennet straciła takie widoki i pojechała TYLKO do Derbyshire :rotfl:
Maryann - Pią 21 Wrz, 2007 12:21

trifle napisał/a:
pojechała TYLKO do Derbyshire :rotfl:

TYLKO...

Straciła, ale chyba nie żałowała... :wink:

trifle - Pią 21 Wrz, 2007 12:29

No chyba nie ;) Co najwyżej później musiała znosić towarzystwo jednego pana przy podziwianiu widoków ;)
Maryann - Pią 21 Wrz, 2007 12:41

Nie ma to jak piękne widoki w dobrym towarzystwie... :wink:
Alison - Pon 24 Wrz, 2007 14:01

I niech to będzie zgrabny koniec dyskuji o powyższym :wink:
Agn - Pon 24 Wrz, 2007 22:05

W czwartek obejrzałam Becoming Jane!!! W kinie! Hura!
Tak więc z grubsza - o czym jest, wszyscy wiedzą. Film mi się podobał i to bardzo. Piękna muzyka, cudowna Anne Hattaway (znowu przekręciłam nazwisko, doh!), boska Maggie Smith ( :serce2: ) oraz Julie Walters ( :serce2: ). Miło było również zobaczyć Annę Maxwell Martin. B. lubię tę aktorkę i chętnie ją będę oglądała w kolejnych produkcjach.
Oczywiście nie obyło się bez DROBNYCH wpadek. Pierwsza - jak na epokę wiktoriańską kapkę się (jak na mój gust) zbyt namiętnie całowali. I to przy świadkach (a konkretnie jednym świadku im się zdarzyło, no ale nie czepiajmy się). Druga polegała na tym, że od początku rozkręca się fajnie - gra spojrzeń, wymiana ripost i poglądów, zainteresowanie, konwersacje... cudnie. Ale w pewnym momencie brakuje narastania i bach! Jane już jest zakochana. I takoż pan Lefroy. No ale trudno. Za to moment, w którym Jane w czasie balu rozgląda się za Lefroyem należy chyba do moich ulubionych.
Historia jest naprawdę urocza, z wdziękiem opowiedziana, wielbiciele prozy Austen będą cieszyli nie tylko oko, ale i umysł, gdy kojarzyć będą pewne sceny z P&P. Cudownie się ogląda jak ta powieść powstawała, jakie były okoliczności. Nie szkodzi, że coś podobnego oglądaliśmy przy Zakochanym Shakespearze.
I jeszcze jedno - James McAvoy (Tom Lefroy). Przyznaję. Może i NIE jest największym przystojniakiem świata i nijak nie widzę go w rolach amantów, ale gdy się ogląda ten film... nie ma NAJMNIEJSZYCH wątpliwości, że Lefroy Jane bardzo, bardzo kochał. I pomimo, że (SPOILER!!!) historia kończy się tak a nie inaczej, to w spojrzeniu tego faceta jest tyle uczucia, że przestaje się zwracać uwagę na jego powierzchowność.
A propo zakończenia - podoba mi się, że historia, pomimo kilku szaleństw Jane, zakończyła się w ten sposób. Zwyciężył rozsądek ponad wielkim uczuciem. I ta końcówka! Po latach znów się spotykają. On ma córkę (o imieniu Jane). Patrzą na siebie. Ta wymiana spojrzeń! Aghhhh!!! Widać! Żałują! Pomimo, że decyzja była słuszna, widać, że gdyby były szanse, byliby razem.
Film polecam. :serduszkate:

bezpaznokcianka - Pon 24 Wrz, 2007 22:08

Agn napisał/a:
jak na epokę wiktoriańską

tylko że to nie była epoka wikoriańska :roll:

Harry_the_Cat - Pon 24 Wrz, 2007 22:44

Agn napisał/a:
się ogląda jak ta powieść powstawała, jakie były okoliczności.


No chyba nie do końca tak było.... ale o tym jest sporo w innym wątku.

Admete - Pon 24 Wrz, 2007 22:58

Tam jest w zasadzie sama fikcja Agn :-) A w wątku dyskusje, ze hej ;-)
Agn - Pon 24 Wrz, 2007 23:30

Boże, co ja napisałam?! Wiktoriańska? Khyyyp! Tamtą epokę, sori.

Fikcja czy nie, ale ogląda się cudownie. Czy to prawda czy też nie.

PS Cały film zastanawiałam się, gdzie ja już McAvoya widziałam. Dzieci Diuny!!! Pamięć już nie ta...

Alison - Wto 25 Wrz, 2007 08:31

Agn napisał/a:
Fikcja czy nie, ale ogląda się cudownie. Czy to prawda czy też nie.


Agn, miałam już nic nie pisać o tym filmie, bo dziewczyny mi go niemal obrzydziły wszystkie psy wieszając na Tomie, ale Ty przywracasz mi wiarę w ludzi, zatem...pójdź w me ramiona Tatku! :przytul:

Agn - Śro 26 Wrz, 2007 17:56

A mi się Tom (czy też raczej James) b. podobał. Potrzebował kupy czasu, by zrozumieć, że nie może całe życie być zależnym od jakiegośtam wujka i że nie może poświęcać własnego szczęścia dlatego, że jego krewniak jest strasznym dupkiem. Jak wyszło, to już inna bajka.
*idzie w ramiona Matki Przedłużonej*

Alison - Śro 26 Wrz, 2007 18:12

Agn napisał/a:
A mi się Tom (czy też raczej James) b. podobał. Potrzebował kupy czasu, by zrozumieć, że nie może całe życie być zależnym od jakiegośtam wujka i że nie może poświęcać własnego szczęścia dlatego, że jego krewniak jest strasznym dupkiem. Jak wyszło, to już inna bajka.
*idzie w ramiona Matki Przedłużonej*


*Matka z rozkoszą chłonie każde słowo i przytula do pierwsi* :wink:
A swoją drogą to dla mnie jakiś ewenement socjologiczny, że postać (z mojego punktu widzenia) tak na wskroś pozytywna, wzbudziła tyle negatywnych ocen :shock:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group