To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Seriale - Dramy, czyli urok Azji

Trzykrotka - Pon 16 Wrz, 2013 22:00

BeeMeR napisał/a:

btw. rozumiem, że jestem już ajumma :paddotylu:

Ty to już tak :kwiatek: Matrona po prostu :taniec:
O, widzę, że już 11 odcinek zaliczasz. Mnie on naprawdę zeźlił. Jak mogli z tej nieszczęsnej Jan Di zrobić aż taką kretynkę. Już raz koledzy zafundowali jej przedsmak gwałtu, już dostała pigułkę do napoju i konsekwencje miłe nie były, a teraz pozując na tle różowego łoża i w króliczych uszkach dopytuje się, czy to na pewno reklama kampusu. Jakby niczego się nie nauczyła.
Łyka też wszelkie teksty tego młodego zbawcy. I nie wiem, czy tak jej pochlebia jego zainteresowanie, że ufa mu tak bezgranicznie.
Jakkolwiek podtrzymuję, że te lekko rozbierane zdjęcia, które sobie z nim robi, są bardzo ładne. Inna rzecz, jak je odbiera Jun Pyo :evil: I ma rację.

zooshe - Pon 16 Wrz, 2013 22:13

Odmóżdzania ciąg dalszy, tym razem odcinek z Kaledonią, w którym częstość występowania refrenu Almost Paradise na klatkę filmową bije wszelkie rekordy. Ale nie o tym chciałam tylko o GJP, który przez cały odcinek stara się jak może, aby dogodzi pannie a ona tylko się wścieka.

Zupełnie nie pamiętałam tej sceny, ale akcja z pozbyciem się klientów ze sklepu aby zaopatrzyć Jan Di na wyjazd była pomysłowa. :serduszkate:
I reakcja GJP kiedy Jan di przyrównuje go do Dzina z lampy. „Co to za jeden? Jest przystojniejszy ode mnie?” :rotfl:

Scena na plaży miodzio. Głupia Jan Di. Ja na jej miejscu nie pogardziłabym takim daniem głównym, a wręcz poprosiłabym o dokładkę i zabrała teź na wynos. :rumieniec:
Dziewczyna podświadomie wiedziała, "że coś się dzieje" pewnie stąd ten proroczy sen, ale nie przypuszczała że ową "utraconą rzeczą ważną dla kobiety" będzie prezent.

Myślę też, że to niesprawiedliwe, że gdy GJP drażni się z GJD to ona się wścieka, a kiedy rudzielec żartując „chce by została jego dziewczyną”, a nawet „spotykała się z nim za plecami GJP” ta tylko się jąka. Po co on w ogóle wracał?! :frustracja:

Trzykrotka - Pon 16 Wrz, 2013 23:44

Ueee, ta Nowa Kaledonia to chyba jak dotąd najmniej udany kawałek dramy. Nawet odcinek 11 był lepszy, przyznam to bez bicia. Jan Di po tych wszystkich zakupach wylądowała w jakiejś koszmarnej sukience a la Jane z Dżungli, na konie za to wybrała się w wiązanych w okół kostki espadrylach na koturnach. Minę miała jakby nie umiała zliczyć do trzech, w ogóle nie zareagowała na zaloty i zabiegi Jun Pyo (mogła choćby odrzucać je bardziej stanowczo, jak już jego samego nie tolerowała) i jeszcze ten wall kiss na koniec :obrzydzenie:
A najgorsze, że tam cała obsada jakoś tak dziwnie snuła się po planie, jakby nie dostali scenariusza. Te białe lasencje, które się słowem nie odezwały, te niemrawe gry i zabawy ludu koreańskiego... Nic, tylko product replacement biura turystycznego, mówię Wam!

Ja sobie robię maleńką przerwę na odcinek AGD (Colin przychodzi do szkoły Yi Soo, jako jej nowy wychowanek, a ona ma dobry pretekst, żeby codziennie wzywać do szkoły rodziców :wink: ) i na 23 odcinek Faith. Już tylko jeden mi pozostał :cry2:
Nie wiem, czy już pisałam, że w Generale jestem ciężko i beznadziejnie zakochana; a po dzisiejszym odcinku jeszcze bardziej.
a/ obietnica kupienia Eun Soo czego dusza zapragnie, która cieszy ją, jakby miał ją zabrać do centrum handlowego z samymi włoskimi butikami
b/ to, jak zapytany, co on lubi, tylko kładzie jej rękę na ramieniu
c/ niezgrabnie czesze jej włosy grubym grzebieniem
d/ nie pozwala jej nawet tknąć pani Choi, kiedy Eun Soo walczy z gorączką
e/ uśmiecha się z wysiłkiem, kiedy ona chce, żeby on się uśmiechnął: widać, ile go ten uśmiech kosztuje
f/ podaje jej aspirynę - jedną z 2 pozostałych - żeby zbić gorączkę tak przemyślnym sposobem (w końcu ona jest nieprzytomna), że pani Choi podnosi oczy do nieba, jakby myślała, że jej bratankowi zebrało się na amory :rumieniec: (pamiętacie podawanie leku metodą usta-usta?)
:serduszkate:

Aragonte - Pon 16 Wrz, 2013 23:58

Pamiętacie :serduszkate:
BeeMeR - Wto 17 Wrz, 2013 06:01

zooshe napisał/a:
nie przypuszczała że ową "utraconą rzeczą ważną dla kobiety" będzie prezent.
Oj, a po mojemu serce :serduszkate: bo po tym wyjeździe już zupełnie inaczej patrzy na GJP :rozoweokulary: (tudzież głowę, bo chwilami wyraźnie durnieje :roll: )
Ja rozumiem nie gadanie o wszystkim, tylko flirt i przekomarzanki, ale kłamstwa już nie :nudelkula1_zolta:

zooshe napisał/a:
Myślę też, że to niesprawiedliwe, że gdy GJP drażni się z GJD to ona się wścieka, a kiedy rudzielec żartując „chce by została jego dziewczyną”, a nawet „spotykała się z nim za plecami GJP” ta tylko się jąka. Po co on w ogóle wracał?! :frustracja:
A tym to mnie zdenerwował - czy chciał ją tylko wypróbować, jak GJP przy hokeju, czy też sobie po prostu z nią pogrywał, biorąc pod uwagę jak na niego początkowo leciała - akcja nieładna :bejsbol:

Oj, generał to i mnie zamieszał w sercu :serce:
Nie wiem czy była, ale ta składanka scen mi się bardzo podoba :serce2: :
http://www.youtube.com/watch?v=zXqYwdAQnq4

BeeMeR - Wto 17 Wrz, 2013 09:52

odc 11. BBF - WTF? :omg:

To jakiś koszmar jest, nie dalszy ciąg dotąd opowiedzianej historii.
To, że pojawia się jakiś bladolicy o tępym spojrzeniu, który jest Wielką Szychą i bożyszczem piszczących panienek i od razu staje się najlepszym kumplem JD to mogę łyknąć jeszcze, nawet okularnika, ale to, że ona traci rozum w ogóle i gada takie bzdury GJP to już mi się nie przyswaja :confused3: Sama mu nie powiedziała w czym problem choć pytał i zna sytuację jej rodziny, a przede wszystkim jest jej chłopakiem, tak?
A potem jeszcze nakrzyczała, że nic dla niej nie znaczy, bo ktoś dopiero spotkany jest ważniejszy - nie rozumiem dziewuchy i coraz mniej ją lubię, jeśli jeszcze w ogóle. To już GJP z majątkiem i wiadomą mamuśką rozumiem znacznie lepiej, ale przynajmniej widzę, że się chłopak stara. Ona zaś chciałaby mieć wszystko i nie dać z siebie nic.
A szkoła sama w sobie jest chora :opad_szczeny:
Spadające z dachu doniczki, zatruwanie uczennicy, czy wcześniej doprowadzanie chłopaka do samobójstwa i patrzenie spokojnie na to, katowanie uczennicy - WTF? :omg:
I znowu ktoś ją zabiera do swojego domu, nieprzytomną, jasne... :zalamka:
Ja naprawdę bardziej lubię jej koleżankę i nie jest to tylko sprawa urody - acz śliczna jest jak laleczka.

Trzykrotka - Wto 17 Wrz, 2013 10:39

BeeMeR napisał/a:
odc 11. BBF - WTF? :omg:

Na moim kultowym blogu dramabeans komentatorka tego odcinka zadała to samo pytanie, co Ty. Tam się podziały jakieś cuda, urwała się ciągłość logiki i przede wszystkim jakakolwiek konsekwencja w prowadzeniu postaci.
Muszę zapytać moją Gosię, która jest fanką mangi. Nie lubi zresztą BBF, woli japońską Hana Dori Yango, bo wierniejsza oryginałowi).

BeeMeR napisał/a:

Oj, generał to i mnie zamieszał w sercu :serce:
Nie wiem czy była, ale ta składanka scen mi się bardzo podoba :serce2: :
http://www.youtube.com/watch?v=zXqYwdAQnq4

Piękna składanka! :serduszkate: To z ostatnich odcinków, plus parę flashbacków.
Mam jednakowoż wrażenie, że pod koniec dramy Min Ho brakowało już trochę pary. Jego generał robi się nieco ospały, jakby miał przytępione zmysły. To trudna rola, wymagająca i aktorsko i fizycznie, drama dość długa, więc może był po prostu przemęczony.

Z dramabeans o LNH:
As for Lee Min-ho… well, he’s Lee Min-ho. You know, I’ll call a spade a spade: "Faith" finally opened my eyes to the cracks in his acting facade, whereas previously I’d sincerely believed he had once-in-a-generation phenom potential. Now I’ll concede he is a pretty good actor for his age and experience level, but not without some obvious limitations, who has some work to do to upgrade to the next level of his craft. That said, Lee Min-ho does possess a rare spark that lives regardless of technical skill, and he may still be a once-in-a-generation actor in a pop-culture sense — damn, he is popular. It’s his special It Factor that makes him so exciting to watch… and no, the beauty doesn’t hurt.

Coś dla oka: bożonarodzeniowy LMH (ostatnie zdjęcie omijać wielkim łukiem)
http://www.dramabeans.com...r1-photo-shoot/

BeeMeR - Wto 17 Wrz, 2013 11:28

Trzykrotka napisał/a:
(ostatnie zdjęcie omijać wielkim łukiem)
Buchachacha - na widok ostatniego zdjęcia w kropeczkach dostałam głupawki :rotfl:

Pod koniec Faith generał ma coraz mniej konkretnych scen do zagrania - ot, głównie plątanie się tu i tam :roll: - to i LMH gra jak może.
Tak po prawdzie, to ja nie kupuję motywu "ciężkiego miecza" - tj. pomysł owszem, bardzo pasuje do poprzedniego mistrza i powodu dla którego skończył jak skończył, do generała też by pasował, ale zdaje mi się niedopracowany - brak mu w moich oczach porządnego motywu - bo pod koniec to właśnie coraz bardziej ma o co i kogo walczyć, a nie coraz mniej :co_stracilam:

A co do BBF to zmęczył mnie ten odcinek, chyba potrzebuję przerwy technicznej na inne rzeczy... Przynajmniej może reszta dziewczyn nas nadgoni :kwiatki_wyciaga:

Trzykrotka - Wto 17 Wrz, 2013 11:32

BeeMeR napisał/a:

A co do BBF to zmęczył mnie ten odcinek, chyba potrzebuję przerwy technicznej na inne rzeczy... Przynajmniej może reszta dziewczyn nas nadgoni :kwiatki_wyciaga:


Fajnie :kwiatek: poczekajmy. Ja sobie dokończę Faith, póki co pożegnam Generała do kolejnego razu, pójdę dalej z AGD.

Aragonte - Wto 17 Wrz, 2013 12:24

Ja doganiać Was nie muszę, bo pojechałam aż do trzynastego odcinka (na którym zawisłam, bo LMH tam prawie nie ma :-P ).
Zawirowania akcji są faktycznie bzdurne :zalamka: A Jan Di głupieje stanowczo. To już Gu Jun Pyo logiczniej się zachowuje.

Agn - Wto 17 Wrz, 2013 21:43

BeeMeR napisał/a:
mówię np. o pójściu na szemraną sesję zdjęciową i nie ucieknięcie w panice gdy podstawowym meblem studia okazuje się na różowo zaaranżowane łózko :roll:

Ja naprawdę rozumiem, że trzeba pokazać, że bohaterka jest słodka, niewinna i nie zna życia... ale tam do licha bez przesady!!! :evil:
BeeMeRek napisał/a:
ta to ma szczęście: jak nie porwanie to ratunek :P

Nie nudzi się dziewczyna, przyznasz. :mrgreen:
BeeMeRek napisał/a:
btw. rozumiem, że jestem już ajumma :paddotylu:

Mam tak na ciebie wołać? :twisted:
zooshe napisał/a:
częstość występowania refrenu Almost Paradise na klatkę filmową bije wszelkie rekordy.

Ja do listy piosenek, których nigdy z własnej woli nie odtworzę dorzucę jeszcze Stand by me. To ta piosenka, która leci, ilekroć ktoś zapomni włączyć Almost paradise. Brrr!
zooshe napisał/a:
Zupełnie nie pamiętałam tej sceny, ale akcja z pozbyciem się klientów ze sklepu aby zaopatrzyć Jan Di na wyjazd była pomysłowa. :serduszkate:

No tak, wrócił krzaczany fetyszysta z tym swoim obmierzłym uśmiechem. A tak było dobrze bez niego... I jeszcze sugeruje Jan Di, by spotykać się za plecami Jun Pyo. Ty trutniu śmierdzący! To jest twój przyjaciel! I to JEGO dziewczyna!!! :evil:
zooshe napisał/a:
reakcja GJP kiedy Jan di przyrównuje go do Dzina z lampy. „Co to za jeden? Jest przystojniejszy ode mnie?” :rotfl:

Nie martw się, Jun Pyo, to niewykonalne. :lol:
zooshe napisał/a:
Po co on w ogóle wracał?! :frustracja:

Nie wiem, ale podejrzewam, że jakiś kretyn nie przypilnował należycie scenariusza. :roll:
Trzykrotka napisał/a:
Ueee, ta Nowa Kaledonia to chyba jak dotąd najmniej udany kawałek dramy.

Półnagi LMH gania po plaży, a ty mówisz, że najmniej udany? PRZEPROŚ I WYJDŹ! :foch2:
Cytat:
A najgorsze, że tam cała obsada jakoś tak dziwnie snuła się po planie, jakby nie dostali scenariusza.

Może nie dostała. Możliwe, że Anthony Kim wysłał motorzystę ze scenariuszem, a ten rozbił się gdzieś po drodze, przecież się zdarza...
Trzykrotka napisał/a:
Nie wiem, czy już pisałam, że w Generale jestem ciężko i beznadziejnie zakochana

To zrozumiałe. Naprawdę, w pełni rozumiemy i zgadzamy się z tym uczuciem.
Trzykrotka napisał/a:
(pamiętacie podawanie leku metodą usta-usta?)

Pamiętacie. Pamiętacie też, że lady Choi była cokolwiek zgorszona. "Teraz mu się zebrało!" prawiła jej mina. Że też nie pomyślała... no ale chyba nie było takich zwyczajów w Trzech Królestwach.
BeeMeR napisał/a:
czy chciał ją tylko wypróbować, jak GJP przy hokeju, czy też sobie po prostu z nią pogrywał, biorąc pod uwagę jak na niego początkowo leciała - akcja nieładna :bejsbol:

I także dlatego tak go straszliwie nie lubię. Dupek. :evil: Bęcwał. :evil: Mimoza. :evil: Lebiega niewydymka. :evil: Picuś-glancuś-jemioł. :evil: Sakramencka wesz, do ciężkiej zarazy!!! :evil:
Trzykrotka napisał/a:
Nie lubi zresztą BBF, woli japońską Hana Dori Yango, bo wierniejsza oryginałowi).

Za to nie zawiera LMH, a tego nic nie przebije. :P
Trzykrotka napisał/a:
Coś dla oka: bożonarodzeniowy LMH (ostatnie zdjęcie omijać wielkim łukiem)

Ostatnie zdjęcie jest z kategorii: "Zdjąć! Natychmiast!" :twisted:
BeeMeR napisał/a:
Tak po prawdzie, to ja nie kupuję motywu "ciężkiego miecza" - tj. pomysł owszem, bardzo pasuje do poprzedniego mistrza i powodu dla którego skończył jak skończył, do generała też by pasował, ale zdaje mi się niedopracowany - brak mu w moich oczach porządnego motywu - bo pod koniec to właśnie coraz bardziej ma o co i kogo walczyć, a nie coraz mniej :co_stracilam:

Ja to rozumiem zupełnie inaczej - jemu psychika siadała, mówiąc oględnie. Żołnierz, który nie chce być żołnierzem, chce odejść, a król go trzyma przy sobie na różne sposoby - najpierw zrób to, potem skończ tamto, a w zasadzie to masz tu jeszcze jedno zadanie i w ogóle gdzie ty się, chłopie, wybierasz? Chęć walki, nawet o kogoś, może być niewystarczająca. To równie romantyczne, jak "miłość wystarczy za wszystko inne", co jak wiemy jest bzdurą. Generał miał o kogo walczyć, ale wydaje mi się, że nie mógł się pogodzić z tym, że nie będzie mógł prowadzić spokojnego żywota z dala od pałacu. W którymś momencie się chyba jednak z tym pogodził, zaakceptował swój los i stanął do walki. Stąd: "Mówiłem. Z ręką jest wszystko w porządku, to miecz jest ciężki."
Aragonte napisał/a:
To już Gu Jun Pyo logiczniej się zachowuje.

Bo on zyskuje z odcinka na odcinek, uczy się. Natomiast Jan Di zaraża się nie wiem o do kogo idiotyzmem. Może od Trzech Gracji? Choć w sumie nie zadawała się z nimi... No to nie wiem.

A teraz spisane wrażenia z oglądania.
Już nie będę nic pisać o scenie, w której Jun Pyo ratuje ją przez wrednymi uczniami. Swoją szosą - ładna akcja z gaśnicą, ale mógł kogoś zabić. Ciekawe, jak by się z tego wykręcił. :mysle:
Nieważne. Za to mamy zaliczone standardowe neandertalskie zachowanie z dram - ciągnięcie za rękę. Jun Pyo zaciągnął Jan Di do sklepów. I jak się pozbyć ludzi, którzy mu przeszkadzają (w czym?!)? Włączyć alarm. I z jaką miną to robi! :mrgreen: Uwielbiam go takiego zadowolonego z siebie. :D
I końcówka... Plaża, jedzonko... I Jun Pyo rozpina koszulę. Oh dear lord, save me... :thud:

A w ogóle dlaczego nie omówiłyśmy drobiazgowo TEJ sceny?
Spoiler:


Swoją szosą Jun Pyo ma szalenie przestronną kabinę prysznicową. :lol:

Są pierwsze "stillsy" z Heirs. Chcecie? Chyba nie chcecie.

Aragonte - Wto 17 Wrz, 2013 22:20

Jakie nie chcecie? Kto powiedział, że nie chcemy? :evil:

Scena prysznicowa z LMH... :serduszkate: :mrgreen: :slina: No, mam do niej pewien zarzut.
Krótka jakaś była :mrgreen:

Agn - Wto 17 Wrz, 2013 22:25

Aragonte napisał/a:
No, mam do niej pewien zarzut.
Krótka jakaś była :mrgreen:

One zawsze są za krótkie. Jak była z Lee Philipem w SG, to też było na co popatrzeć... no i co z tego? Szybko się skończyła. Ech. :(
Aragonte napisał/a:
Jakie nie chcecie? Kto powiedział, że nie chcemy? :evil:

No nie wiem, czasem mam wrażenie, że to może być męczące. Czekam na dramę, cieszę się każdym kawałkiem fotki czy informacji, tapetuję temat LMH - nie każdy musi się na jego widok tak cieszyć.
Ale skoro chociaż jedna osoba zgłasza chęć zobaczenia...
Przecież nie odmówię. :twisted:

BeeMeR - Wto 17 Wrz, 2013 23:41

Niedługo wytrzymałam bo łyknęłam odc.12 BBF

No, scenarzysta mądrzeje - JD też. Walczy o chłopa, wreszcie :twisted:
F4 umie się bić, nawet księciunio :lol:
Za to kretynka idzie na stok nocą bez czapki :zalamka:
(a w sklepie nieraz siedzi w czapce :roll: )
No ale dobra, opłacało się, skoro skończyło się spędzeniem nocy w nagich ramionach GJP :twisted:
w bollywoodzie to by z tego było dziecko :mrgreen:


Agn napisał/a:
Już nie będę nic pisać o scenie, w której Jun Pyo ratuje ją przez wrednymi uczniami.
Ależ nie krępuj się :mrgreen:

A, wcześniej Ksieciunio mówił, że zrezygnował z JD - buchachacha, żeby tak bredzić po tym jak panna przejrzała na oczy i przed drugą próbą pocałunku już się uchyliła :P

Co znaczy sunbae? :mysle:

Agn - Wto 17 Wrz, 2013 23:48

Cytat:
No ale dobra, opłacało się, skoro skończyło się spędzeniem nocy w nagich ramionach GJP :twisted:

Też bym czapki nie wkładała, jeśli takie by były efekty. Ech, leśniczówka...
BeeMeR napisał/a:
Co znaczy sunbae? :mysle:

Sunbae to osoba stojąca wyżej od ciebie, twój senior. Nie mylić z oppa, na co można sobie pozwolić tylko przy bliskich stosunkach i wobec braci (o ile mówi kobieta, rzecz jasna, bo facet powie hyung). Sunbae to ktoś w pracy, w szkole, ale nie w rodzinie.

No dobrze, robimy słowniczek zwrotów, które słychać w k-dramach:
oppa/hyung - starszy brat lub starszy od ciebie przyjaciel (odpowiednio używa kobieta/mężczyzna)
ajussi - starszy od ciebie facet, "wujaszek"
ajumma - starsza od ciebie kobieta, zazwyczaj zamężna z dziećmi, "ciotunia"
sunbae - senior
unni/noona - starsza siostra, starsza kobieta, z którą łączą cię bliskie stosunki (odpowiednio mów kobieta/mężczyna)
dongseng - młodszy od ciebie, młodsze rodzeństwo (nie ma znaczenia, czy młodsza siostra czy brat)
-nin - końcówka dołączana, by zwrócić się do kogoś z większym szacunkiem (coś jak w japońskim bodaj "-san")

Aragonte - Wto 17 Wrz, 2013 23:49

BeeMeR napisał/a:
Co znaczy sunbae? :mysle:

Osobę bardziej doświadczoną np. w pracy (czyli pracownik o dłuższym stażu będzie sunbae dla świeżo przyjętego). Chyba nieformalnych relacji to nei dotyczy, wtedy nazewnictwo się zmienia.
"Sunbae, sunbaenim – w ten sposób określa się osoby, które mają od nas większe doświadczenie bądź staż w jakiejś dziedzinie, najczęściej używane przez młodzież szkolną w stosunku do kolegów z wyższych roczników i przez pracowników z mniejszym stażem, doświadczeniem do tych bardziej „zaawansowanych”, można go używać w każdej sytuacji, kiedy uznaje się, że ktoś ma od nas wyższe kwalifikacje, wiek odgrywa tutaj mniejsze znaczenie, dlatego czasami zdarza się, że ktoś jest dla nas np. eonni’e, bo jest od nas starsza, a my jesteśmy dla niej sunbae, bo dłużej pracujemy w firmie; końcówka –nim tradycyjnie oznacza większy szacunek; starsi koledzy mogą mówić o swoich juniorach hubae (używane w trzeciej osobie, np. mój hubae już to zrobił), ale nie zwracają się do nich w ten sposób."
Cytuję stąd:
http://szczyptaorientu.bl...ziec-przed.html

Agn - Wto 17 Wrz, 2013 23:56

Ooo, świetny link! Pełniejszy słowniczek jest. :)
BeeMeR - Śro 18 Wrz, 2013 08:24

Aragonte napisał/a:
Cytuję stąd:
http://szczyptaorientu.bl...ziec-przed.html
Ja oczywiście czytałam ten wpis poprzednio, ale zapamiętało mi się wybiórczo, ajumma, ajussi i zwroty typu "Lubię cię" oraz "ciężką pracę" - tj to co faktycznie wykorzystano kilkukrotnie i w CH i w Faith :mrgreen:
Teraz mi się zapamiętają zapewne oppa i sunbae ;)

Poszłam za ciosem - tak, nie dało rady trzymać się z daleko, a zresztą chciałam mieć za sobą słaby odcinek - jak pisała Aragonte.
Nie myliła się - odc. 13 BBF to kolejna porażka :zalamka: Nie jestem pewna który odcinek jest słabszy 11 czy 13 - raczej oba do bani. :confused3:
Panna znów wznosi się na wyżyny naiwności i idiotyzmu, a LMH jest może w dwóch-trzech króciutkich scenach - nie da się ukryć że jeśli nie można oglądać niczego z większym sensem, to wolałabym popatrzeć choć na niego, a tu klapa :czekam2:
Jest to bardzo wyraźnie odcinek połówkowy - takie swoiste "intermission", po którym następuje diametralna zmiana w zachowaniu któregoś z bohaterów - i chyba najwyższy czas, żeby Kopciuszek pogonił za księciem, a nie tylko z łaski na uciechę przyjmował hołdy i jeszcze prychał na księcia. Ja doprawdy nie wiem, co GJP widzi w tej głupiej babie, acz niewątpliwie dzięki niej nauczył się kilku ludzkich odruchów i zachowuje się trochę mniej jak rozpieszczony dupek, a bardziej jak facet. Ale też anielską cierpliwość ma, bo za takie numery jak ona wyprawiała to jej powinien dać ostra szkołę teraz (co mam nadzieję nastąpi, już wstęp był :P ).
Teraz faktycznie jest doskonały czas na przerwę - ale nie mogę obiecać, że tak będzie w moim przypadku - ja mam wolę bardzo silną - o wiele silniejszą ode mnie :rumieniec:

Trzykrotka - jak generał?
Tak sobie myślę, że Wasze tłumaczenie o ciężkim mieczu coś w sobie ma :kwiatek: , zwłaszcza w stosunku do relacji z królem, który go w życiu nie puści od siebie (i trochę go rozumiem) - ale dlaczego przenosi się grzebień i Eun Soo? :mysle:

Agn - Śro 18 Wrz, 2013 10:14

BeeMeR napisał/a:
Ja doprawdy nie wiem, co GJP widzi w tej głupiej babie

Mimo wszystko lubię Jan Di. Jakoś tak od początku jej kibicowałam. A co on w niej widzi? Pierwsza osoba, która mu się postawiła i zamiast pokornie prosić, by jej nie dręczył jeszcze go z kopa potraktowała. I to nie raz. Myślę, że to go zaintrygowało.
Na plus z Jun Pyo muszę policzyć też jeden fakt - kiedy już (na samym początku) ubzdurał sobie, że Jan Di jest w nim zakochana, nie zrobił jej z tej okazji piekła w szkole. Faceci tacy jak on (on jest przerysowany, ale ma w sobie sporo elementów niektórych typów) obwieściliby to wszem i wobec i dał całej szkole armaty w rękę, by się wszyscy z niej śmiali (zwłaszcza w tej "szkole", gdzie wystarczyło skinienie palcem i wszyscy jak na komendę doprowadzają chłopaka do samobójstwa). Nie zrobił tego. Okej, porwał ją do chałupy i ładnie kazał ubrać, umalować i uczesać, po czym powiedział jej parę słów, za które należałby mu się strzał z liścia, ale nie przed audytorium, tylko prywatnie i nie wyśmiewał tego. Wręcz przeciwnie - zainteresował się. Niezwykłe. :D
BeeMeR napisał/a:
ja mam wolę bardzo silną - o wiele silniejszą ode mnie

Ja też. :mrgreen:
Jadę przez wakacyjny odcinek nr 6. Jun Pyo pokazuje jej serce, generalnie pęka mu jego własne serducho w sprawie z bransoletką na kostkę (jak ona mogła tak po prostu to zgubić?!). Księcia posłałabym chętnie w kosmos bez kombinezonu, dopiero wtedy zrobiłoby mu się zimno. :evil:
Wiem, co Jan Di widzi (później) w Jun Pyo. Wiem co Jun Pyo widzi w Jan Di. Ni zarazy nie rozumiem, co Jan Di widzi w Księciuniu. Dobra, był dla niej miły, nawet czasem rycerski, ale to jeszcze nie powód, by się za nim oglądać jak szczenię. :obrzydzenie:
Serio, Jun Pyo ma mnóstwo wad, ale przy okazji mnóstwo ikry i nie mam wątpliwości, że jest facetem. O krzaczanym fetyszyście nie mogę tego z całym przekonaniem powiedzieć. :?
Choć w sumie jest tu jedna ciekawa scena. Jun Pyo piekielnie boi się wejść na głębszą wodę. Nie umie pływać i nie może jej pomóc. Widziałyście ten istny paraliż i panikę?
Niestety Książę odstawił chędożony baywatch. No ale ktoś musiał, skoro było powiedziane, że Jun Pyo nie umie pływać.
Inna rzecz - zarówno Jan Di jak i Książę powinni dostać po łbie. Jun Pyo mówi Jan Di, by dała mu odpowiedź, czy go przyjmuje (gadka o sercu i tak dalej). Czyli: weź dziewczyno nie smęć, tylko wybierz porządnie i raz na zawsze, by zadać jak najmniej bólu. I ta leci do Księciunia. Ten też nie lepszy. To jego przyjaciel, dobrze wie, że Jun Pyo się zaangażował. Nie tyka się takiej dziewczyny, a przynajmniej nie wyjaśniwszy sytuacji. Wiem, że się nie da zmusić nikogo do uczucia, ale tam do licha, przynajmniej nie robi się wtedy nadziei drugiej osobie.
Grrr... Ale przynajmniej Jun Pyo dał gościowi solidnie w zęby!
Jun Pyo z twardą miną obwieszcza, że Ji Hoo nie należy już do F4. I że w ciągu tygodnia pozbędzie się ze szkoły zarówno jego, jak i Jan Di. No i czemu od razu go w kosmos nie wysłał, to ja nie wiem!
Swoją szosą zabawne, jaką władzę ma ten dzieciak - chyba nawet nauczycieli może zwalniać. ON! :lol:
Swoją szosą rozmowa z Casanovą też jest dość ciekawa. Ji Hoo przyznaje, że dobrze wiedział, że Jun Pyo lubi Jan Di.
Gdzie jest Jun Pyo?! Z drugiej strony powinien go jeszcze trzasnąć, dla wyrównania! :evil:
I tak na boku - on może mieć rację. Ji Hoo wcale nie musi się aż tak interesować Jan Di, tylko wykorzystać ją, by zapomnieć o Sun Hye. W sumie logiczne - nagle mu się odwidziało i zaczyna podrywać Jan Di? Palant!
I jeszcze jedno - Min Ho lotkami rzuca lewą ręką. Ale jak komuś daje autograf to prawą. Jest oburęczny? :mysle:

Aragonte - Śro 18 Wrz, 2013 10:33

Agn napisał/a:
Swoją szosą rozmowa z Casanovą też jest dość ciekawa. Ji Hoo przyznaje, że dobrze wiedział, że Jun Pyo lubi Jan Di.
Gdzie jest Jun Pyo?! Z drugiej strony powinien go jeszcze trzasnąć, dla wyrównania! :evil:
I tak na boku - on może mieć rację. Ji Hoo wcale nie musi się aż tak interesować Jan Di, tylko wykorzystać ją, by zapomnieć o Sun Hye. W sumie logiczne - nagle mu się odwidziało i zaczyna podrywać Jan Di? Palant!

O ile pamiętam, to właśnie to podejrzenie - że Księciunio wykorzystuje bezczelnie Jan Di, żeby poprawić sobie samopoczucie po porzuceniu przez modelkę - sprawiło, że Jun Pyo aż tak się zapiekł w sobie i nie chciał odpuścić w sprawie wywalenia Księciunia z F4. I wcale mu się nie dziwię :evil:

Agn - Śro 18 Wrz, 2013 10:38

Wiem, to też można wywnioskować z tej rozmowy. Ba, nawet nie trzeba wnioskować. Jun Pyo mówi, że to niewybaczalne. Wcale mu się nie dziwię.
A Księciunia chętnie bym przemieliła przez maszynkę do mielenia mięsa.
Albo napuściła na niego Babę od Boga. :P

Trzykrotka - Śro 18 Wrz, 2013 12:34

No właśnie. Postać Książątka w dramie prowadzona jest co najmniej bez ciągłości charakteru (żeby nie powiedzieć, że od d.... strony :-| ). Teoretycznie przecież to on jest najbardziej związany emocjonalnie z Jun Pyo (mają najbardziej popaprane dzieiństwo). W dalszych odcinkach wchodzi w rolę Wsparcia w Nagłych Przypadkach. Logiczne powinno być, że Jun Pyo reaguje na zasmarkany pocałunek taką agresją i traumą, że chodzi w nim o dziewczynę, której on oddał serce swe i o najlepszego przyjaciele. Ji Hoon jest kreowany na najlepszego przyjaciela Jun Pyo. Dlaczego więc robi mu takie świństwa? Jeszcze kiss (tak przynajmniej ja to widzę) mógł być wynikiem impulsu, chwili porozumienia, chęci znalezienia pociechy - co oczywiście nie wyszło, bo aktorsko ta scena wypadła kiepsko, oj kiepsko. Ale już propozycje spotkań "za plecami Jun Pyo" brzmią wrednie i bardzo palantowato. Coś tutaj - jak na mojego nosa - szwankuje na poziomie scenariusza. Podobnie jest z ciągłością charakteru Jan Di.
Po krótkiej przerwie na odcinek 17 AGD, idę dziś dalej z BBF, nastawiając się już z góry na ten nieszczęsny odcinek 13 :omg:

A właśnie - A Gentleman's Dignity - wiecie, że javabeans nazywa naszych dżentelmanów F44? :mrgreen: Wczoraj strasznie się uśmiałam przy ich zażartej kłótni o najlpeszego superbohatera - Superman Yoona oppy jest dobry i ratuje świat, ale niebieskie rajtuzy i czerwone majtki nikogo nie przekonują. Elegancki Batman to co innego, ale "on ratuje tylko jedno miasto, czym więc różni się od straży miejskiej? :rotfl: Spiderman nie umie utrzymać żony i dzieci, więc zostaje robocik z koreańskiej kreskówki... Kocham tych gości.
Ale wczoraj - o dziwo - już się zaczęłam na nich zżymać. Duzi chłopcy, a tak głupio działają. A to, zamiast powiedzieć pani profesor, że uczucia są te same, Don Jin bawi się w granie na perkusji i przebieranie butów, funduąc dziewczynie traumę i pijacką noc. A to Tae San, zamiast dać w końcu siostrze żyć, wysyła ją do Ameryki, a to Yoon w ostatniej chwili wywleka ją z lotniska, zamiast powiedzieć pięć odcinków temu "mam bzika na twoim punkcie, a brata się przekona."
Ech....

Admete - Śro 18 Wrz, 2013 13:18

Trzykrotka to jest właśnie ta durna dramatoza, która mnie wnerwiała pod koniec ;) No niestety koreańscy scenarzyści czasem przeginają - nawet w dobrych serialach.
Trzykrotka - Śro 18 Wrz, 2013 15:17

Admete napisał/a:
Trzykrotka to jest właśnie ta durna dramatoza, która mnie wnerwiała pod koniec ;) No niestety koreańscy scenarzyści czasem przeginają - nawet w dobrych serialach.

Mnie to wczoraj też wnerwiło. Z jednej strony ten romans zawsze oparty był trochę na różnych gierkach, potyczkach słownych, próbach zaskoczenia drugiej strony - to się nawet wpasowuje w konwencję. Ale nie wtedy, kiedy obydwoje doszli do jakiegoś muru i chcą go jak najszybciej przejść i iść dalej.
Ech. Zabieg zrobiony na zasazie piosenki w filmie bolly klasy B- żeby choc trochę przedłużyć czas emisji :-|

Admete - Śro 18 Wrz, 2013 17:15

Na szczęście końcówka wynagradza te bezsensowne gierki ;)


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group