To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fantastyka - Socjologiczno-literacko-fanowskie rozmowy o HP

nicol81 - Czw 07 Lut, 2008 21:23

Tamara napisał/a:
A jakie masz konkretne dowody na wredotę Jamesa ? I przypomnij sobie jak wyglądały zajęcia z eliksirów albo zastępstwa na obronie przed czarną magią. Jest granica między byciem nieprzyjemnym a pastwieniem się nad uczniem ku uciesze swoich pupilków (Draco). I niekoniecznie za nieprzepisowe przybycie do szkoły trzeba od razu z tej szkoły wyrzucać , a na to Snape wyrażnie miał ochotę.

Po pierwsze, nieprzepisowe przybycie do szkoły było złamaniem przepisu o ukrywaniu się przed Mugolami, którzy dostrzegli lecący samochód. Snape powiedział, że swoich uczniów by za to wyrzucił, czyli wcale nie był dla nich łagodniejszy.
Lekcje wyglądały tak że ostro się ćwiczyło i Snape się irytowal na partactwo. A później miał owutemową klasę z Wybitnych. Nie widzę pastwienia.
Dowody? Obiektywne sceny w myślodsiewni i szkolne rejestry.

Gunia - Czw 07 Lut, 2008 21:26

nicol81 napisał/a:
Stosunki Jim-Snape nie istnieją poza tym, co widzieliśmy.

Równie dobrze mogłabyś powiedzieć, że Harry Potter nie żyje przez te siedem lat, z wyjątkiem tych kilku wybranych tygodni, które są w książkach opisane. W moim przekonaniu autor pisząc książkę kreśli nam najważniejsze rysy postaci i fabuły, a od tego czasu ten świat żyje własnym życiem i łatwo możemy sobie wyobrazić, jak wyglądały te dni, tygodnie i miesiące, które są pominięte w akcji. Dlatego to, co widzieliśmy, jest tylko czubkiem piramidy, która gdzieś tam jest i w jakiś sposób żyje, choć wiemy o tym tak mało.

nicol81 - Czw 07 Lut, 2008 21:32

Tylko problem polega na tym, że w istocie wiemy tak mało, źe każdy sobie może inaczej wyobrazić. A to, że James się zmienił albo że to Snape go atakował, wymaga dużej wyobraźni. Rowling nie ma prawa wymagać od czytelników by wymyślali Sceny Rehabolitujące Jamesa, których ona nie napisała.
Używając twójego przykładu, to jak twierdzić, że Potter poza tymi opisanymi tygodniami ma namiętny romas z Luną Lovegood :mrgreen:

Anonymous - Czw 07 Lut, 2008 21:33

hermiona szanowała Snape`a a ona była najbardziej obiektywna. owszem raz się baardzo brzydko zachował. Ta sprawa z urośniętymi zębami Hermiony. Mił tak to niemiłe docinki, ale po prostu to taki osobnik, którego życie skrzywdziło. może hermiona przypominała mu Lily z rodziny mugolskiej, intelignetna. I znowu związana z Potterem
Gunia - Czw 07 Lut, 2008 21:40

nicol81 napisał/a:
Używając twójego przykładu, to jak twierdzić, że Potter poza tymi opisanymi tygodniami ma namiętny romas z Luną Lovegood :mrgreen:

Owszem, jeśli się pominie ramy nadane przez autorkę, które w temacie relacji James - Severus wskazują moim zadaniem na obopólny brak sympatii i wzajemne złośliwości, więc równie dobrze obu można nazwać wrednymi, a Jim miał tylko tego "pecha", że z poklaskiem, jaki miał wśród rówieśników, jego numery budziły więcej uciechy.

Tamara - Czw 07 Lut, 2008 21:43

Szlama to wulgarne wyzwisko , tamte to przezwiska , ordynarne , owszem , ale to nie to samo . Nazywanie kolegów zniekształconym , niesympatycznym imieniem/nazwiskiem jest praktyką powszechną wśród nastolatków , zwłaszcza nie lubiących się , ale nie można stawiac tego na równi z nazwaniem kogoś wulgaryzmem na "k" , a temu mniej więcej odpowiadała szlama .
Lizusostwo i oportunizm jak najbardziej są składowymi wredoty - widziałas kiedyś lizusa , o którym nie mówionoby ,że jest wredny ? A Draco pełnił swoją funkcję z wyjątkową przyjemnością , nawet przekraczając kompetencje.
Dzielność , odwaga wykluczają tchórzostwo czyli m.in. lizusostwo i oportunizm - człowiek odwazny nie boi się bronić własnego zdania i postawy nawet gdy jest w mniejszości , bądź grożą mu szykany itp. Prawość nie jest równoznaczna z dobrocią, oznacza postępowanie uczciwe ,otwarte , zgodne z przyjętymi powszechnie zasadami , i trzymanie się tych zasad , niezależnie od konsekwencji , jakie miałoby się ponieść .
A czy zmusznie Harry'ego żeby na eliksirach przygotowywał składniki Malfoyowi , któremu tak naprawde nic nie było , to nie pastwienie się? Chciałaby zobaczyć taką scenę w dzisiejszej szkole , gdzie nawet uczniowi zwrócić uwagi nie można , bo będzie się oskarżonym o znęcanie nad dzieckiem.

nicol81 - Czw 07 Lut, 2008 21:43

Akurat ten docinek o zębach strasznie mnie rozśmieszył, choć przyznaję, że był wredny :mrgreen: Docinki Snape'a mnie bawią, a Draca nudzą...Pewnie dlatego, że Draca są strasznie naciągane...
nicol81 - Czw 07 Lut, 2008 21:48

Gunia napisał/a:
nicol81 napisał/a:
Używając twójego przykładu, to jak twierdzić, że Potter poza tymi opisanymi tygodniami ma namiętny romas z Luną Lovegood :mrgreen:

Owszem, jeśli się pominie ramy nadane przez autorkę, które w temacie relacji James - Severus wskazują moim zadaniem na obopólny brak sympatii i wzajemne złośliwości, więc równie dobrze obu można nazwać wrednymi, a Jim miał tylko tego "pecha", że z poklaskiem, jaki miał wśród rówieśników, jego numery budziły więcej uciechy.

Numery Jamesa widzimy, nie ma śladu podobnych ze strony Sewerusa. Nie dziwie się, że nie czuł sympatii do kogoś, kto się nad nim znęcał. Poza tym, nie był on jedyną ofiarą Jamesa.

Tamara - Czw 07 Lut, 2008 21:51

A kto miałby severusowe wspominać?Nieżyjący James?
Anonymous - Czw 07 Lut, 2008 21:52

nicol81 napisał/a:
Docinki Snape'a mnie bawią,

O tak Severus jest zabawny. to znaczy bywa zabawny. A Draco on znienawidził Pottera za to, że nie przyjął przyjaźni członka rodu Malfoyów

nicol81 - Czw 07 Lut, 2008 21:55

Tamara napisał/a:
Szlama to wulgarne wyzwisko , tamte to przezwiska , ordynarne , owszem , ale to nie to samo . Nazywanie kolegów zniekształconym , niesympatycznym imieniem/nazwiskiem jest praktyką powszechną wśród nastolatków , zwłaszcza nie lubiących się , ale nie można stawiac tego na równi z nazwaniem kogoś wulgaryzmem na "k" , a temu mniej więcej odpowiadała szlama .
Lizusostwo i oportunizm jak najbardziej są składowymi wredoty - widziałas kiedyś lizusa , o którym nie mówionoby ,że jest wredny ? A Draco pełnił swoją funkcję z wyjątkową przyjemnością , nawet przekraczając kompetencje.
Dzielność , odwaga wykluczają tchórzostwo czyli m.in. lizusostwo i oportunizm - człowiek odwazny nie boi się bronić własnego zdania i postawy nawet gdy jest w mniejszości , bądź grożą mu szykany itp. Prawość nie jest równoznaczna z dobrocią, oznacza postępowanie uczciwe ,otwarte , zgodne z przyjętymi powszechnie zasadami , i trzymanie się tych zasad , niezależnie od konsekwencji , jakie miałoby się ponieść .
Gryfoni nie byli prawi "z przydziału" ,to tiara wybierała odważnych i prawych do Gryffindoru .
Uff , ale się nawypisywałam :-D

Prawość i postępowanie uczciwe, otwarte, zgodne z przyjętymi powszechnie zasadami to cechy Puchonów. Po Harrym widać, ze Gryfoni często łamali zasady.
Człowiek odwazny nie boi się bronić własnego zdania i postawy nawet gdy jest w mniejszości , bądź grożą mu szykany- ale nie oznacza to, że nie może być wredny. Jego zdanie i postawy mogą być błędne lub szkoldiwe dla innych.
Lizusowstwo i oportunizm nie są składowymi wredoty- mogą współwystępować, ale nie muszą. Zwłaszcza jeśłi definiować wredotę jak ty- czyli jako świadomą chęć skrzywdzenia kogoś.
Nie lubię Draca, ale on w przeciwieństwie do Jamesa jest pokazany jako ktoś, kto zdaje sobie sprawę z własnych ograniczeń i braków.

nicol81 - Czw 07 Lut, 2008 21:57

Tamara napisał/a:
A kto miałby severusowe wspominać?Nieżyjący James?

Gdyby autorka chciałaby to pokazać, znalazłaby sposób. Albo chciała pokazać Jamesa w negatywnym świetle, albo też nie zależało jej...

Tamara - Czw 07 Lut, 2008 22:03

Nie wydaje mi się .żeby Draco zdawał sobie sprawę z jakichkolwiek swoich ograniczeń z wyjątkiem siły fizycznej (Crabbe i Goyle :mrgreen: ) i braków, raczej był przekonany o swojej doskonałości.
Oportunista i lizus przyjmuje taką postawę w strachu o własną skórę , nawet kosztem innych , np zostając donosicielem , a jeżeli donoszenie na kogoś nie jest świadomym działaniem zmierzającym do zrobienia krzywdy ,to litości!
A jak Ty rozumiesz wredotę? Bo chyba od tego należałoby zacząc :-D

trifle - Czw 07 Lut, 2008 22:05

Nicol, do czego właściwie zmierzasz? Wybielić snape'a? On nie był czarnym charakterem w tej powieści, ale nie był też dobrym. Był śmierciożercą, parał się czarną magią, nawet jeśli z tym skończył i był podwójnym szpiegiem, to co z tego? Nie był miły, dobry w obyciu, miał swoich pupilków, wyżywał się na Gryfonach, bo ich nie lubił. No sorry, ale co w nim dobrego? Że kochał Lilly? I obiecał chronić harry'ego? Jest złożoną postacią, jak więkoszość, ale nie jest tam żadnym bohaterem. James Potter moim zdaniem też nie. Snape żyje, James nie, to zasadnicza różnica. Z tego co pojęłam James zmarł jak miał 21 czy tam 22 lata. Należał do zakonu, walczył z "czarnymi siłami", nie był miły dla gościa, któego nie lubił, to głupie, ale komu się nie zdarza? Jasne, że opinie Lupina i Syriusza nie są obiektywne. A czyje są? Chodziło mi o to, że np Lupin wydaje mi się wartościową i mądrą osobą, nie wierzę, żeby mógł mieć za przyjaciela jakiegoś "wrednego" chłopaka.
Anonymous - Czw 07 Lut, 2008 22:08

Nie wybiela się Snepa, ale biega o to, aby nie gloryfikować pottera seniora. tzn ja sama zapomniałam o co chodzi :confused3:
trifle - Czw 07 Lut, 2008 22:12

A kto tu gloryfikował Pottera?
Gunia - Czw 07 Lut, 2008 22:12

nicol81 napisał/a:
Numery Jamesa widzimy, nie ma śladu podobnych ze strony Sewerusa.

A słowa Syriusza, że Snape nie pozostawał Jamesowi dłużny? Poza tym po wszystkim, co Snape mówił o Jamesie i jak postępował wobec tych, których nie lubił, widać jednoznacznie, że na pewno nie marnował okazji na zemstę. Chyba nie uczył się klątw, żeby ćwiczyć na chomiku.
nicol81 napisał/a:
Nie lubię Draca, ale on w przeciwieństwie do Jamesa jest pokazany jako ktoś, kto zdaje sobie sprawę z własnych ograniczeń i braków.

A gdzie? :shock: Czytałam siedem tomów po kilka razy, a tego nie zauważyłam.

Tamara - Czw 07 Lut, 2008 22:14

A kto go gloryfikuje ??? idzie o to , że ...? :confused3: właściwie sama już zgłupiałam :-P ,więc idę zażyć odpoczynku w objęciach Morfeusza :grobek:
nicol81 - Czw 07 Lut, 2008 22:14

Własnie w części 6 i 7 Draco przestaje wierzyć w swoją doskonałość. Widzi, że zabijanie czy zadawanie cierpienia nie jest słuszne. To jedna z niewielu rozwiniętych postaci.
Oportunista i lizus nie musi przyjmować takiej postawy ze strachu o własną skórę, nie musi też być donosicielem (w którym to przypadku rzeczywiście dochodzi do krzywdy)
Dla mnie wredota nie musi się wiązać ze swiadomym zadawaniem krzywdy. Może wynikać z poczucia własnej wyższości i przekonania, że inni istnieją dla naszej przyjemności.

trifle - Czw 07 Lut, 2008 22:15

Gunia napisał/a:
trifle napisał/a:
Nie lubię Draca, ale on w przeciwieństwie do Jamesa jest pokazany jako ktoś, kto zdaje sobie sprawę z własnych ograniczeń i braków.

A gdzie? :shock: Czytałam siedem tomów po kilka razy, a tego nie zauważyłam.


To nie ja powiedziałam! ;)

I też nie wiem, gdzie. Draco, który zdaje sobie sprawę z jakichkolwiek braków u siebie? Hehehehe, czy my o tej samej książce mówimy?

trifle - Czw 07 Lut, 2008 22:18

nicol81 napisał/a:
Własnie w części 6 i 7 Draco przestaje wierzyć w swoją doskonałość. Widzi, że zabijanie czy zadawanie cierpienia nie jest słuszne. To jedna z niewielu rozwiniętych postaci.
Oportunista i lizus nie musi przyjmować takiej postawy ze strachu o własną skórę, nie musi też być donosicielem (w którym to przypadku rzeczywiście dochodzi do krzywdy)
Dla mnie wredota nie musi się wiązać ze swiadomym zadawaniem krzywdy. Może wynikać z poczucia własnej wyższości i przekonania, że inni istnieją dla naszej przyjemności.


Draco się zwyczajnie bał, był tchórzem. Przestraszył się, że może zginąć.

I rany, czemu się tak upierasz, co do tej "wredoty"?

Gunia - Czw 07 Lut, 2008 22:18

trifle napisał/a:
Gunia napisał/a:
trifle napisał/a:
Nie lubię Draca, ale on w przeciwieństwie do Jamesa jest pokazany jako ktoś, kto zdaje sobie sprawę z własnych ograniczeń i braków.

A gdzie? :shock: Czytałam siedem tomów po kilka razy, a tego nie zauważyłam.


To nie ja powiedziałam! ;)

Na moją miotłę! Znowu mi szwankuje to automatyczne cytowanie, a choć dwa razy wyłuszczałam problem, nikt nie umie nic z tym zrobić. :wsciekla:

nicol81 - Czw 07 Lut, 2008 22:22

trifle napisał/a:
Nicol, do czego właściwie zmierzasz? Wybielić snape'a? On nie był czarnym charakterem w tej powieści, ale nie był też dobrym. Był śmierciożercą, parał się czarną magią, nawet jeśli z tym skończył i był podwójnym szpiegiem, to co z tego? Nie był miły, dobry w obyciu, miał swoich pupilków, wyżywał się na Gryfonach, bo ich nie lubił. No sorry, ale co w nim dobrego? Że kochał Lilly? I obiecał chronić harry'ego? Jest złożoną postacią, jak więkoszość, ale nie jest tam żadnym bohaterem. James Potter moim zdaniem też nie. Snape żyje, James nie, to zasadnicza różnica. Z tego co pojęłam James zmarł jak miał 21 czy tam 22 lata. Należał do zakonu, walczył z "czarnymi siłami", nie był miły dla gościa, któego nie lubił, to głupie, ale komu się nie zdarza? Jasne, że opinie Lupina i Syriusza nie są obiektywne. A czyje są? Chodziło mi o to, że np Lupin wydaje mi się wartościową i mądrą osobą, nie wierzę, żeby mógł mieć za przyjaciela jakiegoś "wrednego" chłopaka.

Ja mówiłam o Jamesie, że był wredny, to inni przywołali Snape'a. Nie określiłabym fizycznego znęcania się jako nie bycie miłym. Lupin miał kompleksy z powodu bycia wilkołakiem i by się z każdym zaprzyjaźnił.
Snape jest złożoną postacią, w której moim zdaniem więcej dobra niż zła. Ale jeśli chodzi o Jamesa to jedyną dobrą sceną była jego chęć obrony rodziny- co jest podstawowym instynktem. Wiemy, że Snape żałował, czego nie można powiedzieć o Jamesie.

nicol81 - Czw 07 Lut, 2008 22:26

Gunia napisał/a:
nicol81 napisał/a:
Numery Jamesa widzimy, nie ma śladu podobnych ze strony Sewerusa.

A słowa Syriusza, że Snape nie pozostawał Jamesowi dłużny? Poza tym po wszystkim, co Snape mówił o Jamesie i jak postępował wobec tych, których nie lubił, widać jednoznacznie, że na pewno nie marnował okazji na zemstę. Chyba nie uczył się klątw, żeby ćwiczyć na chomiku.
nicol81 napisał/a:
Nie lubię Draca, ale on w przeciwieństwie do Jamesa jest pokazany jako ktoś, kto zdaje sobie sprawę z własnych ograniczeń i braków.

A gdzie? :shock: Czytałam siedem tomów po kilka razy, a tego nie zauważyłam.

Snape stwarzał klątwy, nie uczył się ich. Snape w myślodsiewni był bezbronny wobec huncwotów , więc w nie bycie dłużnym nie wierzę. Chyba, że Snape walczyłz nim sam, a James wolał napadać mając plecki. Jakie to bohaterskie :roll:

Gunia - Czw 07 Lut, 2008 22:29

nicol81 napisał/a:
Lupin miał kompleksy z powodu bycia wilkołakiem i by się z każdym zaprzyjaźnił.

Chyba swoim życiem udowodnił, że przyjaciół dobierał wartościowych i z pewnością prędzej byłby sam (bo w tym kierunku działał jego kompleks, dążył do separacji -> sprawa z Tonks). A że topowi James i Syriusz przyjęli go do siebie, chociaż z towarzyskiego punktu widzenia był nikim, najlepiej o nich świadczy.
nicol81 napisał/a:
Wiemy, że Snape żałował, czego nie można powiedzieć o Jamesie.

Nie zdążył. :roll:
Cytat:
Snape stwarzał klątwy, nie uczył się ich.

Czy to sobie zaprzecza? Standardowe Curcio etc, też znał. A to że je tworzył, tym bardziej świadczy, że do pacyfistów nie należał.
Wiesz, szczerze podziwiam twoją perfekcję erystyczną. :D



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group