Film opowiada o czterech niezbyt rozgarniętych chłopaczkach, którzy mają moc. A tenże pałer wykorzystują głównie do zabawy. Zajmują się imprezowaniem, gadaniem, spędzaniem razem czasu... Ale nie martwcie się, jeden, najstarszy jest mądrzejszy od reszty. Czyli jak kumple znowu chcą zrobić coś głupiego, to nieśmiało protestuje (po czym robi to co reszta, no bo jakże tak zostawić kolegów, nie?).
Ach, najważniejsze. Panowie są potomkami czarowników z Ipswitch. To stąd ten ichni pałer.
Film zaczyna się od wejścia całej czwórki na balangę z ognichami. Wchodzą, w tle rockowa rąbanka, ognicha się palą.





W kolejności - bohaterowie zasuwają na imprezę. Szkolny dupek. Bohaterowie. Caleb zwany Głównym Bohaterem (w tej roli Steven Strait vel Piękny Stefan). Przyszła Dziewczyna Bohatera, która dopiero przybyła do miasteczka i poznaje towarzystwo. Rzecz jasna jeszcze NIE WIE, że będzie Dziewczyną Bohatera. Ale nie uprzedzajmy faktów. A dalej jeszcze jeden bohater, kolega z boysbandu, pardon, z kręgu wtajemniczonych, któremu Główny Bohater bezwzględnie ufa.
Dochodzi do starcia między Naczelnym Dupkiem a Chłopcami z Boysbandu. Rozdziela ich nowy w szkole, niejaki Chase, który jest Mroczny. Nim dostaniecie palpitacji z nerwów uprzedzam – tak, on będzie ten Zuy.
A potem w to wszystko wpada policja. Nasi bohaterowie pakują się w samochód i zwiewają. A smerfy za nimi. Oczywiście przez las na pełnej prędkości pomiędzy drzewami, żeby było efektowniej. Nasi bohaterowie postanawiają jednak policjantów wykiwać, jadą nad przepaść, robią się Mroczni, używają Mocy i przeskakują. A potem lądują za zdezorientowanymi stróżami prawa i radośnie odjeżdżają. Policjanci zostają z zonkiem.
Znajdują jednak martwego chłopaka. No i zonk – któż mu to zrobił? Wy jeszcze tego nie wiecie, ale ja wiem i wam nie powiem. I w ogóle się nie domyślacie.
Tymczasem Główny Bohater idzie do domu, gdzie mama właśnie się alkoholizuje na potęgę i strzela mu umoralniającą gadkę, z której wynika, że:
1. Używanie Mocy dość gwałtownie postarza
2. Ojciec Głównego Bohatera najwyraźniej nie żyje.
Następnego dnia Główny Bohater rozmawia z Kolegą o tym, co się stało. Jedzie samochodem.
Niestety, wydaje mu się, że widzi obok siedzie zmarłego tragicznie kolegę, rozprasza się i rozpirza o nadjeżdżającego tira. Ale spoko, on ma Moc, więc zaraz za tirem składa się w jeden kawałek (łącznie z samochodem). Kolega jest zaniepokojony, Główny Bohater mu tłumaczy, co widział i się bardzo tym wszystkim martwi.
Potem idzie na zakupy, gdzie spotyka swoją Przyszłą Dziewczynę. Zabiera ją ze sobą i jadą do mrocznego budynku. Rzecz jasna tajemnicą jest, co jest w środku, dlatego dziewoja czeka grzecznie w samochodzie, a Główny Bohater wchodzi do środka. W posępnej posesji, w posępnym pokoju, pod opieką posępnego stróża egzystuje Lord Voldemort. Znaczy się jakieś coś, nikt oczywiście NIE WIE, kto to jest i nawet się nie domyśla (i nie próbuje się domyślać).
Główny Bohater zostawia paczuszkę z lekami i idzie. Wieczorem Przyszła Dziewczyna Bohatera idzie samotna i nieubrana (w samym ręczniku) w mroczne odmęty akademikowej piwnicy, gdzie znajduje się łazienka. Cały akademik śpi, więc ona bierze prysznic. Pod prysznicem podgląda ją wredny duch.
Oczywiście biedaczka o tym nie wie, ale czuje, że COŚ jest nie tak. Wobec tego się rozgląda. W końcu z przerażeniem ucieka spod prysznica do swojego pokoju. Spotyka po drodze Blondyna (jeden z Chłopców z Boysbandu), który czuje do niej miętę. Podejrzenie spada na niego. Ale – niespodzianka! – to nie on. Nie, nie. Jesteście w błędzie.
Potem scenarzyści mieli chwilowy uwiąd weny, więc mamy scenki, jak to sobie Chłopcy z Boysbandu grają w bilard. Dołącza do nich Zuy i Mroczny Chase, który gra z nimi w piłkarzyki i odgrywa dobrego koleżkę.
Naczelny Dupek Szkoły czuje się ograny, więc wywołuje bójkę. Panowie opuszczają lokal, by na zewnątrz po męsku wyłuszczyć sobie pewne kwestie. Dochodzi do bójki między przyjaciółmi, ponieważ Blondyn jest zazdrosny o Głównego Bohatera, że jest bardziej mocarny. A poza tym Dziewczyna Bohatera woli jego od Blondyna. No i rozstają się w niezgodzie, ale rzecz jasna Blondyn jest po stronie dobra.
Dalszy ciąg uwiądu weny – Dziewczyna Bohatera ma straszliwe koszmary o pająkach łażących dosłownie wszędzie. Przyznaję, że tu się strasznie bałam, bo mam arachnofobię graniczącą z paranoją i manią prześladowczą.
Potem Główny Bohater zostaje wezwany przed oblicze dyrektora, który pokazuje mu gazetę z notką o umarłym koledze, prawiąc przy tym, że takiego rozgłosu nie chcą. Każe mu się za to „zaopiekować” Chasem. Główny Bohater się zgadza, bo wydaje mu się, że Chase jest fajnym koleżką. Potem dyrektor wezwał też Chase’a i szła gadka szmatka bez sensu, że to fajnie, że jego ojciec dał taaaaaką wielką forsę na szkołę.
Wieczorem Główny Bohater spotyka się ze swoją (już nie Przyszłą) Dziewczyną. Znów scenarzyści ugrzęźli w dialogach, więc para w samochodzie paple od rzeczy, a Dziewczyna Bohatera zastanawia się, czy go pocałować, czy nie. W końcu go tylko cmoka, by sobie Bohater nie pomyślał.
W szkole Chase pokonuje Głównego Bohatera w pływaniu, przez co staje się głównym podejrzanym w tym filmie. A potem Chłopcy z Boysbandu (no co? Tak wyglądają!) spotykają się w mrocznym miejscu ze świeczkami, gdzie omawiają zawirowania Mocy, które nie pozwalają spać Głównemu Bohaterowi. Dzwoni Dziewczyna Bohatera i płacze, że jej przyjaciółka (która jest Dziewczyną Najlepszego Kolegi Bohatera) została pogryziona przez pająki i leży nieprzytomna w szpitalu. Najlepszy Kolega Bohatera natychmiast wsiada na motor i pędzi jak głupi, by jej pomóc (mają po 18 lat, ale kto wie, może zrobił jakiś przyspieszony kurs medyczny?). Niestety, na drodze staje mu Zuy i Mroczny Chase i robi mu krzywdę. Najlepszy Kolega Bohatera też ląduje w szpitalu. Potem Zuy i Mroczny spotyka się z Głównym Bohaterem i mówi mu, że jak mu Moc przybędzie (dokładnie w momencie osiemnastych urodzin, które są już za chwil parę), to on chce od niego tę Moc, bo mu się przyda. A jak nie, to zabije jego Dziewczynę. Niemniej jednak się dogadują, Główny Bohater obiecuje, że się stawi, jak już nabierze pałera, ale prosi, by Dziewczynę zostawiono chociaż chwilowo w spokoju. Zuy i Mroczny się zgadza i, poturbowawszy nieco Głównego Bohatera, sobie idzie. Bohater prowadzi swoją Dziewczynę do Voldemorta i – uwaga! Tego się nie spodziewaliście! – oznajmia jej, że to jego tatuś, który gwałtownie stracił na młodości, bo używał swojego pałera ponad miarę.
Następnie są urodziny Bohatera i bal w szkole. Dziewczyna w sukience robi na nim kolosalne wrażenie. Chłopcy z Boysbandu mówią, że są przecież Kumplami Bohatera, więc mu pomogą, ale Bohater mówi, że nie, że tamten jest Zuy i Mroczny i nie należy go drażnić. Mają za to wziąć jego Dziewczynę na bal i pilnować. Tu warto wspomnieć, że Stefan wykazał się niesamowitym kunsztem aktorskim, przechodząc od pełnego zachwytu uśmiechu na widok Dziewczyny do twardej powagi, kiedy mówił Kolegom, co mają robić.
Rzecz jasna Zuy i Mroczny czuwa i porywa Dziewczynę. Chłopcy z Boysbandu już do końca filmu będą ganiać po balu jak kot z pęcherzem, szukając Dziewczyny (czyli scenarzyści znowu pisali na kacu).
No i kulminacyjny moment!!!
Zuy i Mroczny: Tylko bez kombinacji!
Bohater: Nie, no skąd, przecież widzę, że nie mam szans!
Dziewczyna wisi nieprzytomna w powietrzu. Bohater obrywa od Zuego i Mrocznego (który się z niecierpliwości względem pałera zrobił Hipermroczny) i ogólnie cienko to wszystko wygląda. Mroczny zaraz z niego zrobi sałatkę, Bohater spektakularnie obrywa po facjacie i wszystkim, czym się tylko daje. A walka zażarta trwa! Tłuką się na wszystko, tylko nie na pięści. Mroczny się puszy, Bohater dostaje po pysku, lecą widły, łopaty i co tam jeszcze w tej stodole mieli. A nawet się tłuką na Moc! I to taką widoczną Moc, skondensowaną. Kurczę, nawet Yoda tak nie potrafił!
W końcu Mama Bohatera (trzeźwa) biegnie do Ojca Bohatera i prosi go, by oddał synowi swoją Moc, bo chyba sobie Caleb nie da rady. Ojciec w końcu wypowiada magiczną formułę („Oddaję ci swoją Moc”, gdyby się ktoś nie domyślił) i umiera. Pogoda pokazuje nam mroczność tego wszystkiego. A w Bohatera wstępują nowe siły. I to takie, z którymi Hipermroczny sobie nie da rady.
Ogólnie zostaje skopany na maksa, a walka plus minus wygląda tak, jak w
Twilight (rzucanie po ścianach i takie tam stożki).
Po walce ze stodoły zostają tylko zgliszcza. Dziewczyna się budzi, Najlepszy Kolega Bohatera w szpitalu się budzi, Przyjaciółka Dziewczyny Bohatera zdrowieje.
By było jeszcze mroczniej i by tfu!rcy w razie czego mogli zrobić kontynuację, okazuje się, że nie ma ciała Zuego i Mrocznego. Główny Bohater wsiada do swojego samochodu, pomimo tłumu ludzi wokół, naprawia sobie szybkę i odjeżdża wraz z Dziewczyną.
I koniec.