Fanfiki, tłumaczenia, literacka twórczość własna - MEGAFANFIK tom III część 2
Alison - Czw 25 Paź, 2007 08:18
Rozdz. VII, cz. 24
- Jak bardzo źle Eliza Bennet wyglądała dziś rano, panie Darcy. Nigdy w życiu nie widziałam, żeby ktoś tak się zmienił przez jedną zimę! - fuknęła z niedowierzaniem - Zrobiła się taka śniada i wulgarna! Luisa i ja zgadzamy się, że nie poznałybyśmy jej.
Ogarnął go niesmak kiedy słuchał Caroline Bingley. Nie chodziło tylko o słowa, ale ton jakim mówiła i jej maniery były dla niego obraźliwe. " Wyniosła jak księżna a bezduszna jak szkapa" - powiedział o niej kiedyś. Nie zmieniła się na lepsze odkąd tak zażartował, ale w rzeczywistości jeszcze bardziej upodobniła się do tej karykatury.
- Nie zauważyłem u niej żadnej zmiany - odpowiedział chłodno - poza tym, że jest raczej opalona. Nie jest to żaden cud, kiedy się podróżuje latem na dalekich trasach.
Panna Bingley nie miała zamiaru przerwać swojej przemowy, więc kontynuowała ją mimo ostrzeżenia, jakie mądrzejsza kobieta dostrzegłaby w jego głosie - Jeśli o mnie chodzi, muszę przyznać, że nigdy nie umiałam dostrzec w niej piękna. Jej twarz jest za szczupła, jej cera nie ma żadnej świetlistości, wcale nie ma ładnych rysów twarzy - Darcy zacisnął zęby, poruszył szczękami, ale jej lista wciąż była niekompletna - Jej nos powinien mieć jakiś charakter - nie ma nic szczególnego w jego kształcie. Zęby ma znośne, ale nie takie jak powinny być, a co do oczu, które czasem nazywane są pięknymi - spojrzała na niego, ale ku jego niedowierzaniu, ciągnęła dalej - ja nigdy nie dostrzegałam w nich nic nadzwyczajnego. Mają nieprzyjemne, zaczepne spojrzenie, którego w ogóle nie lubię. A w jej obejściu jest tyle tej nieznośnej, pozbawionej stylu samowystarczalności.
Ostatnie zdanie wypowiedziała już do jego placów, kiedy ostro odwrócił się i usiadł obok Georgiany. Jego siostra przyglądała mu się, dziwiąc się temu co słyszy i temu, że on to toleruje. Położyła mu rękę na dłoni.
- Pamiętam kiedy pierwszy raz spotkaliśmy ją w Hertfordshire, jak bardzo byliśmy zaskoczeni, że ma opinię pięknej. - szczęki Darcy'ego zacisnęły się. Osiągnęła granice tego, co jeszcze był w stanie znieść. Jedynie dbałość o imię Elizabeth chroniła go przed daniem pannie Bingley do zrozumienia, żeby natychmiast opuściła jego dom. - I dokładnie przypominam sobie pana mówiącego któregoś wieczoru, po tym kiedy byli na obiedzie w Netherfield, "Ona piękną! Prędzej jej matkę można by nazwać mądrą". Ale potem wydaje się, że zrobiła na panu wrażenie i wiem, że myślał pan o niej jako o raczej ładnej.
Po tej ostatniej wypowiedzi nie mógł już się opanować, zerwał się gwałtownie i stanął z nią prosto w twarz, co u wielu mężczyzn spowodowałoby cofnięcie się.
- Tak - odpowiedział lodowatym tonem - ale to miało miejsce, kiedy widziałem ją pierwszy raz, od wielu miesięcy jednak uważam ją za jedną z najładniejszych kobiet jakie znam.
Szok na twarzy panny Bingley sprawił mu przyjemność, ale nie wywołał jej ani u niej, ani u nikogo z jej towarzystwa. Nie mógł znieść dłużej nikogo z nich. Z najmniejszym z ukłonów, opuścił pokój, jego niesmak wywiódł go prosto za drzwi i dalej w stronę rzeki. Przy odrobinie szczęścia mógł tam być wciąż pan Gardiner ze swoją wędką... a Hurst'a i Bingley'a mogłoby nie być. W tym szczególnym momencie spokojny adwokat i pogodny krewny Elizabeth najlepiej wyciszyłby jego rozeźloną duszę. Odpowiednio usłużny pstrąg, dumał, także by się przydał!
Marija - Czw 25 Paź, 2007 08:35
Hehe, to jest cudna scena . Takie wyznanie!...
Maryann - Czw 25 Paź, 2007 08:40
| nicol81 napisał/a: | | Kasę miała własną. |
Kasę miała, ale zdecydowanie mniejszą, niż on. A poza tym Darcy miał coś, czego Caroline bardzo, ale to bardzo pożądała - POZYCJĘ. Był dżentelmenem "z rodowodem" - i to nie byle jakim, a ona tylko córką kupca, któremu powiodło się w interesach. To małżeństwo pozwoliłoby jej wejść do arystkoracji.
| nicol81 napisał/a: | | A co przekonuje was, że to nie miłość? |
Mnie np. fakt, że po ślubie Darcy'ego i Elżbiety błyskawicznie zmieniła front tylko po to, żeby - jak pisze JA - "zachować prawo do bywania w Pemberley".
Ania1956 - Czw 25 Paź, 2007 08:53
Alison dzięki. Jak przyjemnie z rana poczytać coś co natchnie cie dobrym humorem na reszte dnia.
Marija - Czw 25 Paź, 2007 08:57
| Ania1956 napisał/a: | Alison dzięki. Jak przyjemnie z rana poczytać coś co natchnie cie dobrym humorem na reszte dnia. | Co nie? Pałera sie takiego dostaje, że ażżżżżż
Alison - Czw 25 Paź, 2007 09:35
| Marija napisał/a: | | Co nie? Pałera sie takiego dostaje, że ażżżżżż |
Mówiłam ci już, nie skacz tak bo się spocisz.
Ania1956 - Czw 25 Paź, 2007 10:11
| Alison napisał/a: | | Marija napisał/a: | | Co nie? Pałera sie takiego dostaje, że ażżżżżż |
Mówiłam ci już, nie skacz tak bo się spocisz. |
A potem sa kontuzje i gipsik
Ale pałer jest tak bym wszystkich uściskała dzisiaj. Pogoda na mnie tak działa czy co Już koleżanki w pracy patrzą na mnie dziwnie, że chodzę i ciesze się bez powodu.:rotfl:
Maryann - Czw 25 Paź, 2007 10:19
| Ania1956 napisał/a: | Pogoda na mnie tak działa czy co |
pogoda...
Alison - Czw 25 Paź, 2007 10:39
| Ania1956 napisał/a: | tak bym wszystkich uściskała dzisiaj. Pogoda na mnie tak działa czy co Już koleżanki w pracy patrzą na mnie dziwnie, że chodzę i ciesze się bez powodu.:rotfl: |
Ania, a Ty się gdzieś na Hawajach znajdujesz? Bo tu gdzie ja jestem jest taka pogoda, że nic tylko se śnurek przez żyrandol przeciągnąć i ze stołka skoczyć
Maryann - Czw 25 Paź, 2007 10:42
| Alison napisał/a: | tu gdzie ja jestem jest taka pogoda, że nic tylko se śnurek przez żyrandol przeciągnąć i ze stołka skoczyć |
Ali, to Ty we Wrocku jesteś ?
Marija - Czw 25 Paź, 2007 11:06
| Ulka napisał/a: | | zbyt napalona na Darcyego z przyległościami | W którym miejscu te przyległości?
Jak wspomniałam, mam dziś pałera i mogę przyległości pozwiedzać
Maryann - Czw 25 Paź, 2007 11:18
| Marija napisał/a: | | Ulka napisał/a: | | zbyt napalona na Darcyego z przyległościami | W którym miejscu te przyległości? |
Na dziewiątej mili w parku Pemberley, po drugiej stronie strumienia...
Marija - Czw 25 Paź, 2007 11:20
| Maryann napisał/a: | | Marija napisał/a: | | Ulka napisał/a: | | zbyt napalona na Darcyego z przyległościami | W którym miejscu te przyległości? |
Na dziewiątej mili w parku Pemberley, po drugiej stronie strumienia... | To na ra, lecem
Alison - Czw 25 Paź, 2007 11:57
Gdzie się kupuje te pałery, bo ja muszę właśnie iść na zajęcia, gadać 2 godziny a nie mam siły nawet tyłka od biurka ruszyć...
Marija - Czw 25 Paź, 2007 12:11
Naści pałera i idź dzieci uczyć
Gunia - Czw 25 Paź, 2007 13:15
Wiecie co? Ja tam go jednak nadal kocham, tego naszego Dracika, chociaż momentami kawał z niego poczwary.
Alison - Czw 25 Paź, 2007 14:30
Ufff, ale power, ale on mnie raczaj na łopatki rozkłada, niż motywuje do pracy. Niestety
Marija - Czw 25 Paź, 2007 14:34
| Alison napisał/a: |
Ufff, ale power, ale on mnie raczaj na łopatki rozkłada, niż motywuje do pracy. Niestety |
Mamuś, jak Ty grymasisz
Alison - Czw 25 Paź, 2007 14:56
Sorry, ale zdupiesiałość taka, że dzisiaj, to mnie chyba nic, do pracy nie zmotywuje. Dziś studentki przyniosły na pracownię tak pyszne ciasto z kremem ze skorupką z mielonych orzechów w miodzie, że odlot. Pychota! Niby dostałam pałera na chwilę, ale jak se pomyślałam, ile znowu od tego utyję to znów
Maryann - Czw 25 Paź, 2007 15:03
| Alison napisał/a: | | pyszne ciasto z kremem ze skorupką z mielonych orzechów w miodzie |
Mmmm... orzeszki... miód...
odchudzam się
odchudzam się
odchudzam się...
Ulka - Czw 25 Paź, 2007 17:48
| Maryann napisał/a: | | Marija napisał/a: | | Ulka napisał/a: | | zbyt napalona na Darcyego z przyległościami | W którym miejscu te przyległości? |
Na dziewiątej mili w parku Pemberley, po drugiej stronie strumienia... |
raczej co najmniej 9 mil parku Pemberly i dwór na dokładkę
asiek - Czw 25 Paź, 2007 18:34
| Alison napisał/a: | | Ogarnął go niesmak kiedy słuchał Caroline Bingley. ... " Wyniosła jak księżna a bezduszna jak szkapa" - powiedział o niej kiedyś. |
No wiecie !...Ja Darcy mógł tak konika znieważyć ?!
nicol81 - Czw 25 Paź, 2007 22:20
| asiek napisał/a: | | nicol81 napisał/a: | | A co przekonuje was, że to nie miłość? |
Mnie przekonuje m.in. ten fragment pochodzący z części pierwszej fanfika
http://forum.northandsout...p?p=44087#44087
"Uśmiech panny Bingley ledwie pokrywał urazę jaką odczuła z powodu braku uwagi Darcy’ego. „O czym ten człowiek teraz myśli?” – zastanawiała się zmartwiona. Caroline Bingley miała się za osobę świetnie poinformowaną o wszystkim co dzieje się w towarzystwie. Nigdy nie czuła się zagubiona w żadnej rozmowie, w jakiej uczestniczyła, poza tymi z przyjacielem jej brata. W każdym razie, jeśli kiedykolwiek miała się za spostrzegawczą znawczynię ludzkich charakterów, pan Darcy wytrącał ją z tego próżnego mniemania o sobie. Jego milczenie ją niepokoiło, tak jak jego szczere zainteresowanie ciężkimi książkami i filozofią. Jego umysł, stwierdzała, był zupełnie innego rodzaju, odległy i być może, nieco niebezpieczny. Nigdy nie odczuła czy on prawdziwie jest nią zajęty lub czy ona jest nim zainteresowana bardziej niż powierzchownie. Niechętnie przyznała, że nigdy nie byłaby go w stanie prawdziwie poznać. „Ale on wciąż jest wolny” – pocieszyła się.
Oprócz pustelnicy Anne de Burgh, jej towarzyskie kontakty nie donosiły o żadnej możliwej rywalce , czy nawet kochance. „I tak długo jak on pamięta o swoim obowiązku względem rodziny – jej oczy zwęziły się, kiedy czekała na odpowiedź na zadane Darcy’emu pytanie – ja będę w pobliżu”. "
Niestety nie widzę tu nawet cienia miłości.
A nawiązując do stanu posiadania Karoliny, to nie był on znaczny.
Majątek Bingley'ów był zdecydowania mniejszy niż majętności Darcy'ego. Dziedziczył go głównie Karol, a Karolina mogła liczyć tylko na posag /stosunkowo niewielki jak na jej wymagania/. |
Skoro mówimy o Karolinie z fanfiku, to co innego. Ale moim zdaniem to nie pasuje do Karoliny książkowej. Jej determinacja nie wygląda na skalkulowaną decyzję.
Miała 20 tys., a siostry Bennet po 1, więc powiedziałabym, że dość znaczny.
Maryann - Czw 25 Paź, 2007 22:27
| nicol81 napisał/a: | Skoro mówimy o Karolinie z fanfiku, to co innego. Ale moim zdaniem to nie pasuje do Karoliny książkowej. Jej determinacja nie wygląda na skalkulowaną decyzję.
Miała 20 tys., a siostry Bennet po 1, więc powiedziałabym, że dość znaczny. |
Ja mówiłam o Karolinie książkowej. I będę się upierać przy twierdzeniu, że w przypadku Darcy'ego nie chodziło jej o majątek (a w każdym razie nie przede wszystkim). Ona bardzo chciała być DAMĄ, panią z arystokracji, a nie nuworyszką. Dlatego tak bardzo zależało jej na tym, żeby Bingley kupił majątek i żeby ożenił się z Georgianą. I dlatego tak nadskakiwała Darcy'emu.
Z resztą - Darcy nie był głupi i gdyby wierzył w jej szczerość, to chyba inaczej by się do niej odnosił.
Ulka - Czw 25 Paź, 2007 23:32
| nicol81 napisał/a: | | Miała 20 tys., a siostry Bennet po 1, więc powiedziałabym, że dość znaczny. |
Pieniądz pożąda większego pieniądza. Takie były czasy, że należało żenić się i wychodzić za kasę (takie czasy, heh... ) poza tym - 20tys to wcale tak dużo nie było. Darcy miał 10 tys rocznie! a ona tylko 20 tys co rocznie przy 5 od sta dawało tysiaka. hm, Eleonora D. powiedziała, że dla niej tysiąc to bogactwo, ale ona nie była wielką damą. zresztą kasa to nie wszystko. Co jej po kasie gdy została panną? tyle że nie była śmieszną biedną starą panną, starą panną pozostawała. A męża przecież utrzymywać nie będzie:) no i pozycja związana z kasą ale nie tylko. "Być panią na Pemberly" to znaczyło COŚ - nAWET dla Lizzy
No i ta zmiana frontu dla "zachowania prawa do bywania"
poza tym - nie miłość, na pewno nawet nie za bardzo w tym potocznym rozumienie ;d
|
|
|