To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Fantastyka - Zmierzch, Nów i inne fazy ;)

spin_girl - Sob 19 Gru, 2009 11:07

No właśnie to było jak wpojenie :mrgreen:
Agn - Sob 19 Gru, 2009 22:14

Ja tak jeszcze odnośnie tego wykształcania Belli, bo rano nie miałam już czasu i się piekielnie spieszyłam.
Mam znajomego w Stanach, który jest tylko po zawodówce. Ale ma smykałkę do samochodów (aczkolwiek potrafi być totalnym gburem, więc na tym się jego podobieństwo do Jacoba kończy :lol: ). Nie powiem, trzepie lepszą kasę na naprawianiu niż niejeden Amerykanin. Więc to tyle w kwestii co niewykształcony Jake może zaoferować Belli. W końcu remontował tego Rabbita. I nie ma to nic wspólnego z mitycznym american dream. ;)
Inna sprawa mnie zastanawia - co właściwie wykształcenie ma wspólnego z miłością? Tak, jasne, lubimy inteligentnych facetów. Oczytanych. Obytych. Ale patrzę na książki Stephenie i dochodzę do wniosku, że w tej kwestii nauka ma z uczuciem wspólnego niewiele. Bo tak - do czego służy wykształcenie? Po co chodzimy do szkoły? Nie sądzę, by ktoś, kto wybiera kierunek np. filozofię marzył o tym, by później być ponad wszystko i zasuwać w McDonald'sie. Wykształcenie, choć to przyziemne, ale prawdziwe, zdobywamy po to, by nie lecieć w dół, by móc mieć w przyszłości lepsze kwalifikacje do pracy, by później nam lepiej płacono. A co wykształcenie daje np. Edwardowi? Guzik z pętelką. Może i skończył Eru jeden wie ile kierunków, ale nic z tego nie ma. On z tego wykształcenia nie skorzysta. Nie pracuje, nie zarabia. Ma dyplom i może się tylko cieszyć tym kawałkiem papierka, to cała jego satysfakcja. Bellę czeka to samo - będzie się w kółko uczyła, ale poza Carlisle'm (oraz wizjami Alice, z tego co pamiętam) na rodzinę Cullenów nikt nie zarabia. Co będzie robić Bella? Nawet sobie nie pośpi z nudy. Będzie siedzieć w domu, co jakiś czas z mężem i rodziną "biwakować" wśród sarenek i do dnia sądu ostatecznego martwić się, czy już się ludzie zorientowali, że Cullenowie to wampiry i znowu się trzeba wyprowadzić.
Wg mnie to żadna radość.
Nie chcę tu siać jakiejś socjalistycznej propagandy, że trzeba być produktywnym i zarabiać ku chwale narodu, ale uważam, że kształcenie dla samego kształcenia mija się z celem. Papierek nic nie zdziała, to praktyka czyni z ciebie naprawdę dobrego lekarza. Co zresztą widać w MS, kiedy Ed woli nie badać Belli, choć mógłby, bo skończył medycynę chyba ze dwa razy. Fajnie. Tylko że głupi wstrząs mózgu potrafi zdiagnozować człowiek, który medycynę skończył tylko raz. Sama teoria nic nie daje. Na dobrą sprawę rozwija tylko na poziomie zwykłego obkucia, a to przecież nie na tym polega.

RaczejRozwazna - Sob 19 Gru, 2009 23:24

Agn napisał/a:
Nawet sobie nie pośpi z nudy.


:rotfl: Przypomniało mi się, że moja siostra w takim największym natężeniu swojej "fazy Zmierzchu" stwierdziła, że w życiu nie zdecydowałaby się, tak jak Bella, na zostanie wampirem, bo nie oddałaby możliwości spania za żadną cenę ... :lol:

Agn co do Twojej teorii - zgadzam się z nią częściowo. Tzn. oczywiście, człowiek studiuje po to, żeby coś z tego później mieć, ale, z drugiej strony, są też entuzjaści - pasjonaci, którzy robią to choć wcale nie muszą - dzisiejsza popularnośc tzw. "Uniwersytetów trzeciego wieku", na których studiują ludzie na emeryturze, właśnie o tym świadczy. Według mnie optymalna jest sytuacja, gdy te dwie postawy idą ze sobą w parze. Ja sama podejmowałam drugi kierunek (nomen omen filozofię :lol: ) po moich pierwszych studiach, już ustawiona zawodowo, a niemal wszyscy znajomi pukali się w czoło pytając: po co ci to? Będę też bronić tych, którzy z pasji podejmują studia na tzw. "nieżyciowych kierunkach" - uważam, że naprawdę zainteresowania są tu najważniejsze (chociaż mamy po to głowę, żeby myśleć jakie będą warunki życiowe w związku z moim wyborem - chociaż znowu, życie naprawdę jest nieprzewidywalne i róznie się wszystko może potoczyć).
Wracając do sagi - według mnie sęk tkwi w tym, że - będę się powtarzać - ani Edward, ani Bella nie mają głębszych zainteresowań. Spin pisała, że Edward jest artystą - otóż nie. Artyści to ludzie z pasją, sam talent tu nie wystarcza. Fakt powtarzania szkoły i ponad 100-letniego życia Ed nie jest tu żadnym argumentem. Znam profesorów po 80-tce, którzy o swojej dziedzinie mówią z pasją dwudziestolatka, miałam też dziadka-artystyczną duszę, który malował mająć lat 90 i fascynował się astronomią. Nuda jest cechą ludzi bez pasji, niestety.

Ja mam natomiast pytanie z innej beczki, dotyczące Zmierzchu i filozofii . Nadal uważam, że saga niewiele ma wspólnego z filozofią, a jeśli coś tam można znaleźć to zapewne nie z intencji autorki. No chyba że stwierdzimy, że wszystko co tworzą ludzie jest wyrazem jakiejś tam filozofii - nawet książka kucharska. Czytając Zmierzch jednak - może ze skrzywenia zawodowego - coś mnie nurtowało. Otóż saga jest dla mnie anty-apoteozą człowieczeństa. Chodzi o to, że w znanych mi światach alternatywnych (fakt, nie znam ich za wiele) - przede wszystkim u Tolkiena i w Narnii Lewisa - człowiek, mimo iż słaby, nierzadko i podły, jednak miał ostatecznie swą niezaprzeczalaną godność. Człowieczeństwo było zawsze w jakiś tam sposób wyróżnione - to jest coś być człowiekiem. Umiłowane dzieci Eru, władcy Narni itp. itd. Nie wszyscy to rozumieją, nawet sami ludzie nierzadko tego nie pojmują, ale tak ostatecznie jest.
U Meyer człowieczeństwo to jest cecha gatunku wybrakowanego. Niezmiernie irytowała mnie Bella z swym poczuciem niższości - w filmie padają nawet słowa "cóz mogę dla ciebie znaczyć, jestem tylko człowiekiem, takie nic". Mogłabym zrozumieć, że Bella ma takie obiekcje gdyby w końcu Meyer dała jakiś znak, że sama myśli inaczej. Ale nie - wszystko się wyjasnia i dobrze kończy gdy Bella zostaje wampirkiem, a Rosalie ze swoim umiłowaniem człowieczeństwa i wszytkiego co ono niesie ze sobą, do końca pozostaje najbardziej niesympatycznym członkiem rodziny Cullenów.
I teraz to pytanie - czy w Zmierzchu i filozofii jest cokolwiek na ten temat?

Aragonte - Sob 19 Gru, 2009 23:41

Melduję, że na razie nie wyszłam poza początek II rozdziału Zmierzchu :roll:
Co wezmę książkę do ręki, to coś mi nie idzie czytanie. Spróbuję jeszcze, ale nabieram wątpliwości, czy dobrnę do końca.

RaczejRozwazna - Sob 19 Gru, 2009 23:44

Aragonte musisz zmienić nastawienie. Pomijaj niektóre dialogi, a w miejsce "młody bóg" i "łobuzerski uśmiech" podkładaj sobie zamienniki. :wink: jak pojawi się Jacob zrobi się cieplej (ale na dłużej zagości on dopiero w New Moon, niestety...). Miłoby było tu z Tobą podyskutować :mrgreen:
Aragonte - Sob 19 Gru, 2009 23:49

Mnie też byłoby miło z Wami podyskutować, ale nie wiem, czy będę miała o czym :wink:
Jeszcze spróbuję wgryźć się w ten Zmierzch :-)

Admete - Sob 19 Gru, 2009 23:52

Aragonte napisał/a:
Mnie też byłoby miło z Wami podyskutować, ale nie wiem, czy będę miała o czym :wink:
Jeszcze spróbuję wgryźć się w ten Zmierzch :-)


Tylko nie mów, że Cie nie ostrzegałam ;)

Aragonte - Sob 19 Gru, 2009 23:54

Wiem, wiem :wink:

Zastanowiłam się nad słowem "wgryźć".
No dobra - wessam się w ten Zmierzch przez rurkę :-P

Admete - Sob 19 Gru, 2009 23:59

Ja proponuję kiedyś na jakims zjedździe wspólne, głośne czytanie ;) Jestem świetną interpretatorką. Doprowadzałam do ataków śmiechu moją współlokatorkę na studiach, czytając jej na głos Wyspiańskiego ;) Ze Zmierzchem będzie łatwiej ;)
Aragonte - Nie 20 Gru, 2009 00:01

Może podczas Twoich ferii zimowych? :-D I zlotu tarnowskiego? :-D
Tylko trzeba by o książkę się postarać :mysle:

Admete - Nie 20 Gru, 2009 00:02

Thin chyba ma ;) Będzie faza ;) Dobra, to może ja znikam. Nie mam zamiaru nikogo denerwować.
RaczejRozwazna - Nie 20 Gru, 2009 00:05

AAAAA ja chcę takie wspólne czytanie!!! :excited: W Tarnowie? To nawet niedaleko ode mnie...

Cytat:
Zastanowiłam się nad słowem "wgryźć".
No dobra - wessam się w ten Zmierzch przez rurkę


:rotfl: czytaj, dyskusja nabierze rumieńców, już to widzę :lol:

Admete - Nie 20 Gru, 2009 00:13

To gdzie mieszkasz? W Krakowie?
asiek - Nie 20 Gru, 2009 00:14

Admete napisał/a:
Ja proponuję kiedyś na jakims zjedździe wspólne, głośne czytanie ;) Jestem świetną interpretatorką. Doprowadzałam do ataków śmiechu moją współlokatorkę na studiach, czytając jej na głos Wyspiańskiego ;) Ze Zmierzchem będzie łatwiej ;)

Admete, Ty i Zmierzch ? :shock: ... Będzie się działo... :lol: :lol: :lol:

Admete - Nie 20 Gru, 2009 00:16

Cytat:
Admete, Ty i Zmierzch ? ... Będzie się działo...


Kochana, to będzie specjalna interpretacja. Z dopiskami na żywo ;) Ostatecznie jest to tekst wybitnie misatopodobny ;)

Aragonte - Nie 20 Gru, 2009 00:19

RaczejRozwazna napisał/a:
Cytat:
Zastanowiłam się nad słowem "wgryźć".
No dobra - wessam się w ten Zmierzch przez rurkę


:rotfl: czytaj, dyskusja nabierze rumieńców, już to widzę :lol:

Zdaje mi się już całkiem rumiana :-P No dobra - krwista :wink:
Ten tekst o rurce to była aluzja do braku wampirzych kłów u wampirów Meyer :-P

RaczejRozwazna - Nie 20 Gru, 2009 00:20

Tak tak załapałam o tej rurce :lol:

Admete napisał/a:
To gdzie mieszkasz? W Krakowie?


Jedną nogą w Krakowie a drugą w Rzeszowie. Większośc czasu spędzam w pociągach - jakby nie było w Tarnowie bywam często, choć tylko przelotem zazyczaj :lol:

Anonymous - Nie 20 Gru, 2009 00:44

Ja tez jestem za wspolnym czytaniem - ale piszac "wspolne" mam naprawde na mysli wspolne w sensie, ze wszystkie sie zaprezentuja. :) Chcialabym Was posluchac :)
praedzio - Nie 20 Gru, 2009 07:27

Uwielbiam głośne czytanie! :mrgreen:
Agn - Nie 20 Gru, 2009 08:15

RR, oczywiście, że można studiować z samej pasji. Ale ile to można robić? Całą wieczność? Dla mnie to frustrujące, kiedy nabywam jakąś wiedzę i nie mogę z niej skorzystać. To tak jakbym nauczyła się pisać, a potem ktoś mi zabronił tworzyć opowiadania. Teraz wyobraź sobie, że nabywasz tej wiedzy w choinkę - filozofia, sztuka, medycyna, prawo etc. I dalej nic, już nawet praktyki i aplikacji nie możesz zrobić, bo za młodo wyglądasz i ktoś się skapnie. Ile można się cieszyć papierkiem dla papierka?
RaczejRozwazna napisał/a:
I teraz to pytanie - czy w Zmierzchu i filozofii jest cokolwiek na ten temat?

Było coś o tym, że Meyer tworzy wampiry na zasadzie klasy wyższej. Postaram się znaleźć ten fragment, ale... Hmm, chyba w trakcie świąt. Jak widać nie dałam rady do tej pory zacytować wam niczego, choć obiecałam. Szał... Szał...
Odnośnie wspólnej lektury na zjeździe... czemu by nie? Którą wersję książki przytaszczyć? Angielską czy polską?

Btw znajoma na innym forum ma ciekawy avatarek, na którym jest Jacob i napis: "Team Jacob - because Edward sucks". :lol:

RaczejRozwazna - Nie 20 Gru, 2009 13:18

:lol: ekhm ten mój podpis o ssaniu zaczyna mi się robić dwuznaczny. Muszę poszukać coś nowego...

Agn - wiedzę można jakoś pożytkować bez ujawniania się - np. pisząc naukowe artykuły, odkrywając coś nowego. Studiując filozofię raczej na 90 % możesz być pewny że nie będziesz pracować "w zawodzie", bo jakiż to zawód? A jednak daje to tyle radości.... Owszem stałe chodzenie do szkoły może wkurzać, ale ważne jest to, co się robi poza szkOłą. Prawdziwa pasja się nie znudzi..

A na cytacik czekam :-D

To kiedy to spotkanko?? :lol:

spin_girl - Nie 20 Gru, 2009 14:55

Nikt nie mówił, że życie wampira to sielanka....
Owszem, jest się młodym, pięknym i wiecznie żywym, ale w zamian za to trzeba chodzić do szkoły w kółko Macieju. Coś za coś. Ja tam mogłabym się poświęcić, bo uwielbiam studiować, dla samego studiowania. W pracy zawodowej wykorzystuję zaledwie ułamek zdobytej na studiach wiedzy, a same studia traktuję jako możliwość rozowju. To ciągłe studiowanie Cullenów można porównać do nudniejszej pracy - nie chce się do niej chodzić i na przykład siedzieć przez 8 godzin na kasie w markecie allbo przekładać papierki w biurze, ale trzeba, bo nie ma innego wyjścia.

Zlot jest w Tarnowie? To daleko, nie mam szansy :( chociaż w sumie może to i lepiej, bo ja jednak lubię tę sagę i takie zbiorowe wyśmiewanie się z niej mogłoby mi nadszarpnąć nerwy :wink:

Calipso - Nie 20 Gru, 2009 17:25

Agn napisał/a:
Khahahhaha. Robiłam Fanturii i jej mężowi pranie mózgu i puściłam im Twilight. :rotfl:

:shock: :rotfl: Obejrzeli cały ?

Skoro o Tarnowie mowa.... muszę się dowiedzieć o termin ferii zimowych w moim województwie :mysle:

asiek - Nie 20 Gru, 2009 19:09

Bardzo proszę - rozkład ferii... :wink:
http://wiadomosci.onet.pl...olsce,item.html

Agn - Nie 20 Gru, 2009 20:22

Spin, i właśnie o to mnie się rozchodzi. Wieczne studiowanie = nudna praca, której NIE można zmienić. Auć! I Bella to wybiera. Nie, podtrzymuję zdanie Tolkiena, że nieśmiertelność nie została stworzona dla ludzi.

Odnośnie zjazdu - Spin, myślę, że byłoby ci przykro. A wolałabym ci przykrości nie sprawiać, choć czasem mam wrażenie, że za ostro kontrargumenuję. Czasem się boję, że wejdę w ten temat i przeczytam, że mam się od ciebie o-de-pe. :roll: Aczkolwiek szkoda, że się nie spotkamy. Ja coś wykombinuję, by móc przyjechać do Tarnowa.
Hmm... A może się kiedyś spotkamy i wtedy podyskutujemy sobie twarzą w twarz na spokojnie? Stawiam pierwszą kolejkę! :mrgreen:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group