To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Fajny film wczoraj widziałam... II

Anonymous - Pon 10 Wrz, 2007 00:22

No tak, chociazby ze wgledu na obsade warto sie zainteresować. Jak do tej pory, żaden z w/w znanych mi bliżej aktorów mnie nie zawiódł...
Caitriona - Pon 10 Wrz, 2007 11:19

A mnie tak ;) Sylvestra Le Touzel jako Fanny w 1983 :mrgreen: Ale jakos ja i tak lubię.
Anonymous - Pon 10 Wrz, 2007 13:19

Cait, szukasz ekstremalnych przypoadków. Na puste drzewo i Salomon nie nasika. Jak widać powieść chyba jest nieteges, skoro nie można nie tylko napisać dobrego scenariusza, ale i ekranizacji zrobić.
Pemberley - Pon 10 Wrz, 2007 14:45

Harry_the_Cat napisał/a:
Dzięki. I tak tego nie mam, tak tylko sprawdzam, czy warto się zainteresować. Ale może lepiej zacząć od Maurycego.


Maurycy jest swietny, chociaz nie kazdemu do gustu przypadnie, ale jesli nie masz dobrej kolezanki, ktora ci pozyczy ten film, to kiepsko widze mozliwosci zakupu, no chyba ze masz zbedne 250 euro :shock: lub 75 funtow na uzywana plytke w zepsutym opakowaniu:
http://www.amazon.co.uk/g...89427576&sr=1-1

http://www.amazon.de/gp/o...89428280&sr=8-1

Agn - Pon 10 Wrz, 2007 15:20

Boooorze, wczoraj do późnych godzin nocnych oglądąłam Romeo is bleeding. Warto było!
O czym to jest? Jack, gliniarz, który nie jest zadowolony ani ze swojego życia ani tym bardziej z zarobków, działa na dwa fronty. Zarabia dzięki temu niezłą kasę, ale też i kłopoty. Pewnego dnia musi ochraniać zawodową zabójczynię, Monę, aż do dnia jej procesu. W tym samym czasie mafia każe mu ją wystawić lub zabić - w każdym razie zrobić coś, by Mona pożegnała się z tym światem. Jeśli tego nie zrobi, zginie zarówno jego żona jak i dziewczyna (niegrzeczny chłopak, no cóż). Problem w tym, że Jack jest zafascynowany (erotycznie, oczywiście) Moną.
Film mi się bardzo, ale to bardzo podobał. I to z wielu powodów. Po pierwsze historia jest świetnie opowiedziana. Opowiada ją barman w knajpie i jest to historia poukładana, ciekawie przedstawiona. Jeśli jednak spodziewacie się superszybkiej akcji, pościgów, strzelania do wszystkiego co się rusza oraz przynajmniej 5 łóżkowych scen (jak fascynacja, to fascynacja), to możecie się zawieść. To nie jest głupawa sensacyjka, tylko świetnie skonstruowany thriller. Druga sprawa to aktorstwo. W roli Jacka rzecz jasna Gary Oldman (komuś trzeba go przedstawiać??? :mrgreen: ). Jako Mona - Lena Olin. I ta pani mnie zaszokowała. Dotąd widziałam ją w innego typu rolach. Jeszcze nigdy chyba nie grała tak pewnej siebie, pięknej, a zarazem zimnej jak lód s... ekhm, cenzura. Ale chyba wiecie, o co chodzi. Na drugim planie jest Juliette Lewis w roli głupiutkiej dziewczyny Jacka, Michael Wincott jak zwykle w roli drania. Na deser jest także (chyba nieco już zapomniany) Roy Scheider jako boss mafijny (świetny jest!).
Trzecią rzeczą, która mi się niezmiernie podobała, to muzyka Marka Ishama. Jazzująca, nastrojowa, niespieszna. Wysokiej klasy, świetny soundtrack.
Polecam :)

Caitriona - Pon 10 Wrz, 2007 15:28

AineNiRigani napisał/a:
Cait, szukasz ekstremalnych przypoadków. Jak widać powieść chyba jest nieteges, skoro nie można nie tylko napisać dobrego scenariusza, ale i ekranizacji zrobić.

Moim zdaniem to nie powieść jest 'nie teges' tylko jakoś nie znalazł się jeszcze nikt kto by potrafił coś z nią dobrze zrobić ;) I nie ma co ukrywac ze Fanny z '83 była najgorszym punktem tej słabej ekranizacji, koszmarnym.

Agn - Pon 10 Wrz, 2007 15:44

Pozwolę się sobie wtrącić. Bywają książki, za które bierze się wielu reżyserów i nijak efekty widza nie zadowalają. Ja np. nie trafiłam jeszcze na satysfakcjonującą ekranizację Hrabiego Monte Christo. W każdej jest coś nie tak (a Kevina Reynoldsa do dziś mam ochotę powiesić nie powiem za co). A przecież książka jest jak najbardziej "teges".
Anonymous - Pon 10 Wrz, 2007 16:30

Ja dziś obejrzałam polski film "Ciało" i uśmiałam się jak mało kiedy. Świetna, pokręcona komedia z dość abstrakcyjnym humorem, idealna na poprawę humoru, co dziś bardzo mi się przydało...
Agn - Pon 10 Wrz, 2007 16:59

Znam ten film. Zrobiony z niesamowitym "jajem". Mieli, twórcy, pomysł i go znakomicie zrealizowali. :mrgreen:
Caitriona - Pon 10 Wrz, 2007 17:14

Obok filmu Vinci komedia Ciało jest jednym z nielicznych polskich filmów, które naprawdę polubiłam i mogę polecić ;) Bardzo mi się ten film podobał :mrgreen:
Anonymous - Pon 10 Wrz, 2007 18:06

To teraz Vinci'ego muszę obejrzeć :D . A jeżeli chodzi o polskie filmy to uwielbiam U Pana Boga za piecem, ciekawe, czy kontynuacja też jest tak fajna.
Alison - Wto 11 Wrz, 2007 21:23

Obejrzałam właśnie "Davida Copperfielda" z malutkim Danielem Radcliffem. Jak mniemam pierwsza to dopiero część, choć nic na ten temat nie piszą. Filmik był z "Naj"em.
Widziałam już mnóstwo ekranizacji tej powieści, ale muszę powiedzieć, że w tej podoba mi się absolutnie wszystko. Galeria cudownych i cudownie zagranych postaci. Oscar dla osoby od castingu. Maggie Smith do zjedzenia chochelką, Bob Hoskins takoż, że o pani Crupp nie wspomnę. Słowem co chwilę znajoma gębusia, bo jest i Georgiana z D&U95, jest komisarz z Bleak House, jest służąca z N&S, a nawet wikary z Dibley (cudo!) :lol:
Ach to BBC... Niecierpliwie czekam na dalszy ciąg.
Jeśli już coś mi się nie podoba (żeby nie było tak słodko :wink: ) to dorosły David ...no, mógłby być fajniejszy. Ale jak zobaczyłam śnieżnobiałe klify w Dover to :paddotylu:

Agn - Wto 11 Wrz, 2007 21:44

O nie... Maggie Smith! No, to ja sie musze rozejrzec za tym filmem! Jak ja te kobiete lubie... I Bob Hoskins! I cala reszta obsady. Widze, ze same znakomitosci zebrano w tym filmie. *idzie sie rozejrzec*
Narya - Wto 11 Wrz, 2007 21:48

Ali a to się jeszcze nie skończyło? Bo tam na płycie są 2 części po 90min i ja myślałam, że to koniec :roll: Ile ten film ma mieć w sumie części?
Alison - Śro 12 Wrz, 2007 08:08

Narya napisał/a:
Ali a to się jeszcze nie skończyło? Bo tam na płycie są 2 części po 90min i ja myślałam, że to koniec :roll: Ile ten film ma mieć w sumie części?


:rumieniec: A wiesz, że muszę sprawdzić... Skończyła się pierwsza część i cześć pieśni, nic się więcej nie wyświetliło. Nawet się dziwiłam, że na płycie nie jest napisane, że to tylko pierwsza część, a kończy się jak David zaczyna dorosłe życie i poznaje córkę swojego pracodawcy. Idę śledzić. Dzięki na info.

EDIT: Jestem burakiem cukrowym. Co ja bym bez Was zrobiła. Czekałabym jak ta durna na drugą część, a ona mi się na tej samej płytce skryła. Mnie coś chyba odtwarzacz zaczyna szwankować :(

Narya - Śro 12 Wrz, 2007 11:21

Mnie na początku też zmyliło :-D Ale sprawdziłam czas trwania i wyszło, że jednak coś tam jeszcze powinno być. :wink:
Alison - Śro 12 Wrz, 2007 14:11

Właśnie wróciłam z kina, z filmu "Życie od kuchni" z Catherine Zeta-Jones i Aaronem Eckhartem. Nastawiłam się na komedie romantyczną, która mi była dzisiejszym rankiem absolutnie niezbędna do życia, bo w domu było ponuro, ciemno i zimno. Hmm, no więc więcej się usmarkałam niż obśmiałam (wpływ na to miała też moja delikatna depresyjka), ale film mogę polecić. Nie ma tam jakichś postmodernistycznych fajerwerków sztuki oratoryjnej - innymi słowy dialogów skrzących się dowcipem, ale film miły, przede wszystkim do popatrzenia. C Z-J jak zwykle śliczna i jak spod igły. Aaron taki trochę niedoprany i niedoprasowany, w gaciach w kropki i pomarańczowych chodakach. Obok siebie wyglądają trochę jak creme brulee przy bigosie, ale całują się bardzo ładnie :wink:
Mimo to mam jakieś mieszane uczucia, bo nie dalej jak dwa dni temu, niemal bezwiednie wrzuciłam do wózka w supermarkecie film, który zaintrygowal mnie zdjęciem na okładce. Film jest produkcji niemieckiej, o polskim tytule "Tylko Marta" - głowne role grają Martina Gedeck, która jest równie śliczna co Kaśka Zeta, tyle że niestety szwargoli po niemiecku (sorry wszystkich wielbicieli i germanistów) oraz Sergio Castellitto, który jest równie niedogolony jak Aaron, ale równie ładnie całuje :roll: . Nie wiem czy to plagiat, czy cover czy co, bo fabuła jest identyczna - poukładana, idealnie zorganizowana i tragicznie samotna, choć podziwiana przez wszystkich królowa dań (szef kuchni) w wytwornej knajpie, nagle zostaje obarczona opieką nad małą córką swojej siostry, która zginęła w wypadku, jadąc z małą do niej w odwiedziny. Usiłuje wywiązywać się z tego nieoczekiwanego macierzyństwa jak potrafi, ale w jej kuchennym królestwie pojawia się szalony kucharz zastępca ( w niemieckiej wersji Włoch, w amerykańskiej Amerykanin, który spędził masę czasu we Włoszech, kocha włoską kuchnię i operę). Ciąg dalszy łatwo przewidzieć :wink:
Może ktoś coś wie jak te dwa filmy mają się do siebie....

Admete - Śro 12 Wrz, 2007 14:16

Amerykański jest przeróbka niemieckiego. Gdzie kupiłas tę niemiecką wersję?
Alison - Śro 12 Wrz, 2007 14:24

Admete napisał/a:
Amerykański jest przeróbka niemieckiego. Gdzie kupiłas tę niemiecką wersję?


W Realu chyba albo Carefourze. Nie pamiętam, w którym, bo byłam jednego dnia w obu.
Chyba jednak w Realu...

Caitriona - Śro 12 Wrz, 2007 14:48

A ja sobie obejrzałam Kadet Winslow i bardzo, bardzo mi sie ten film podobał (nieco wiecej: http://forum.northandsout...=103739#103739)

edit: Ali, masz rację - już poprawiłam ;)

Alison - Śro 12 Wrz, 2007 15:14

Caitriona napisał/a:
A ja sobie obejrzałam Kadet Wilson i bardzo, bardzo mi sie ten film podobał (nieco wiecej: http://forum.northandsout...=103739#103739)


Tak w ogóle to Winslow, ale też uważam, że fajowy :wink:
Hurra, jeden jedyny raz zapamiętałam jakieś nazwisko :banan_Bablu:

Alison - Śro 12 Wrz, 2007 16:55

Admete napisał/a:
Amerykański jest przeróbka niemieckiego.


Właśnie oglądam ten niemiecki, bo po kupieniu, tylko go sobie przejrzałam. Te filmy są niemal identyczne! Pierwsza scena jest taka sama, dokładnie te same dialogi, tylko z przepiórek zrobili gołębie (!), ujęcie z wiązaniem fartucha identyczne, z następnymi podobnie. Współpracownica głównej bohaterki też ma na imię Lea, jest w ciąży i ma fryzurę na zapałkę, a właścicielka restauracji też ma długie rude włosy. Mikroskopijne różnice w dialogach. Scena z sąsiadem jest zupełnie inna. Ale narazie 99% to kopia. Czy to tak można dwa razy sprzedać ten sam scenariusz?

Admete - Śro 12 Wrz, 2007 17:28

Jeśli oficjalnie wykupi sie do niego prawa to oczywiście tak :-) Hindusi robia to często bez tego ;-)
lizzzi - Czw 13 Wrz, 2007 15:28

Alison napisał/a:
Czy to tak można dwa razy sprzedać ten sam scenariusz?

Mam czasem wrażenie, że już brakuje pomysłów na oryginalny scenariusz. Taki scenarzysta męczy się, wymyśla, kombinuje. :frustracja: i nic, no to lepiej kupić pomysł kogoś innego. Dla mnie to trochę durne :?

Anonymous - Czw 13 Wrz, 2007 16:25

Szczególnie, gdy Amerykanie dodadzą coś od siebie lub zmienią na modłę Hollywoodu - jak np. amerykańska wersja francuskiego "Apartamentu".


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group