Seriale - Dramy, czyli urok Azji
Anaru - Nie 07 Lip, 2013 20:34
| Agn napisał/a: | | No, teraz to ja tych zębów nie odnajdę. Jak to: po naszemu? |
A nie śpiewa po angielsku?
| Agn napisał/a: | | *wije się z zawiści* Gdzie? W Chinach? W Korei? Jaaaaak??? |
W Chinach
http://elfkaa.blogspot.com/
Agn - Nie 07 Lip, 2013 20:39
| Anaru napisał/a: |
A nie śpiewa po angielsku? |
Kilka słów w refrenach jest niby po angielsku, ale LMH ma kiepską wymowę (myli litery - większość Azjatów ma ten problem). Jest to jakieś dajmy na to 5 słów na piosenkę. Cała reszta jest po koreańsku.
Anaru - Nie 07 Lip, 2013 23:29
| Agn napisał/a: | | Kilka słów w refrenach jest niby po angielsku, ale LMH ma kiepską wymowę (myli litery - większość Azjatów ma ten problem). Jest to jakieś dajmy na to 5 słów na piosenkę. Cała reszta jest po koreańsku. |
A to ja się skupiłam na tych angielskich, które mi w ucho wpadały nie zauważając reszty. Tak to jest słuchać przy okazji działania na forum.
Trzykrotka - Pon 08 Lip, 2013 00:20
Anaru, ty mnie kiedyś zdalnie zabijesz
Elfkaa - gwoli wyjaśnienia, wprowadziła nas wszystkie w świat Chudzinek, czyli urok Azji Anaru już wieki temu obejrzała The Legend - echch, jak sobie wspomnę podwójne urodziny z dwoma tortami - Shahrukowym i Legendowym, to łezka mi się w oku kręci...
Agn, mów mi zaraz co z tym linkiem do pierwszego odcinka, którym się tak ekscytowałaś? Bo ja się czuję jak nowicjusz, czyli jak panna z dramy całowana przez przystojnego LMH: ale o sssoooo chodzi?
Ponieważ dziś wyjeżdżałam, nie miałam okazji obejrzeć ani jednego odcinka czegoś nowego (czytaj: Personal taste - kuuurcze, to naprawdę wrażenie, jakby się stało przed wielkim sklepem z zabawkami, w którym wszystko jest nowe, nieznane i na wyciągnięcie ręki ), to zapuściłam sobie the best of (nie-nie-nie-nie uzależniłam się, nie uzależniłam się ) Siwon - czyli trochę tego, trochę owego - i zeszłam przy The King of Dramas. Gwoli wprowadzenia: King to była moja pierwsza drama z Siwonem - Skip Beat podglądałam kiedyś przez ramię koleżance, więc kojarzyłam, że to ten gostek od ceremonii parzenia herbaty, ale nic poza tym. No więc początek KoD był niejako siwonowo zmarnowany, bom się w nim rozsmakowała dopiero gdzieś od sceny morskiej kąpieli przy 6 stopniach. Teraz więc zapodałam go sobie *w celach ściśle badawczych i naukowych* od początku - i zeszłam ze śmiechu. Ja nie mogę - sceny, w którym dwa imperia walczą o jego rękę - w sensie - o podpis na kontrakcie, przy czym obaj imperatorzy doskonale wiedzą, że to bałwan - bezcenne. I on jest tak bosko bałwański, że się nie da Widzę to teraz, na świeżo po mhhocznej i rhomantycznej, i bardzo serio roli w Skip Beacie, do jakiego stopnia on błaznował w KoD. Nie wiem jakim cudem poprzednio umknęła mi scena, w której pisarka wdziera się do jego domu, w którym on pręży boskie ciało swe, odziane tylko w biały ręczniczek, zarzuca mu kurtkę na łeb (kłębowisko ciał na dywanie, z mocnym trzymaniem ręczniczka w garści, wszak to program familijny, nie chcemy, żeby coś się wypsnęło ) i uprowadza celując w niego parasolką owiniętą w ręcznik..... sąsiedzi sobie coś o mnie pomyślą, bo rechotałam przy otwartym oknie. A przy tym - skubany - taki był, cholera, piękny, że oczu nie można było oderwać.
Już definitywnie po mnie
Agn - Pon 08 Lip, 2013 19:07
Ja zupełnie nie rozumiem, jak ty mogłaś przegapić TĘ scenę! Przeca to była jedna z cudowniejszych cudowności w dramie, lałam przy tym jak opętana demonami fretka.
| Trzykrotka napisał/a: | | Agn, mów mi zaraz co z tym linkiem do pierwszego odcinka, którym się tak ekscytowałaś? Bo ja się czuję jak nowicjusz, czyli jak panna z dramy całowana przez przystojnego LMH: ale o sssoooo chodzi? |
Ja tak szybko, bo jestem na wylocie - odpalasz sobie ów link. Włączasz część pierwszą pierwszego odcinka takiej sobie dramy. Oglądasz, oglądasz... i po jakichś 5-10 minutach masz koreański blok reklamowy. A na tym bloku kilka sekund absolutnej radości, czyli reklama Eidera. LMH i Yoona to reklamują. To są takie ciuchy sportowe do łażenia po górach, ganiania po lasach... coś jakby jakiś Alpinus czy inny Campus (nie pamiętam, które produkuje ciuszki).
Trzykrotka - Pon 08 Lip, 2013 22:11
| Agn napisał/a: | | odpalasz sobie ów link |
aaaaaa o ja niekumata!
Sytuacja dramowa wygląda tak, że nie mogę ciągle odciąć siwonowej pępowiny i lecę Królem dram, oglądając sceny z nim, w czym pomaga mi ten genialny blog
http://www.dramabeans.com...amas-episode-5/
(otwarty akurat na odcinku 5)
Kolejne zejściowe sceny: Hyun-min na siłowni, podciąga się na jednej ręce na drążku, strojąc bohaterskie miny, ku zachwytowi ćwiczących pań. Okazuje się, pod nim stoi asystent, który rytmicznie podnosi go i opuszcza. Huyn-min wyjaśnia, że one przychodzą tu codziennie, żeby zobaczyć tę twarz i to ciało (a minę ma przy tym królewską ), po czym podpisuje się na kontrakcie podsuniętym przez Anthpny'ego. Bloggerka wyjaśnia, czemu Anthony unosi lekko brwi: otóż bóg siłowni podpisuje się stawiając nieporadne dziecinne literki
Następna scena, przy której się spłakałam: Hyun-min kupuje swojej piszczącej niuni samochód, ale nie wie, czy będzie miał czym zapłacić - to jak się wije i skręca, odwlekając moment decyzji krzykiem, że samochód jest za tani (Darling, twój oppa kupuje ci prezent, ale przy tej cenie sam czuje się tani i desperackie Dżizaz na stronie). Mina, kiedy widzi, że przelew dotarł - nie do opisania. I ten posuwisty królewski krok, z jakim zmierza w stronę niuni
Bloggerka podaje trzy żelazne zasady dramy:
1. Jeśli bohater jest bogaty jak czarnoziem, to bohaterka nie ma grosza.
2. Jeśli bohaterka jest biedna, to zasuwa na pięćdziesięciu etatach
3. Jeśli w dramie występuje Siwon, na pewno będzie w niej tyle scen z nim bez ubrania, ile dadzą radę pomieścić (nie żeby Trzykrotka miała coś przeciwko).
Lecę z odcinkiem 6!
Agn - Wto 09 Lip, 2013 09:00
Zajrzałam na owo dramabeans i spędziłam tam chyba bitą godzinę. Kim Myun Min ma nakręcić film o jakiejś wyprawie w Himalaje! Yeah!!!
Trzykrotko, tylko nie zapomnij o PT i CH, bom okrutnie ciekawa twych wrażeń.
Ratunku, chyba będę niedługo znowu oglądała CH. To już 4 raz... Chyba będę musiała brać leki, jeśli kiedyś będę chciała wyjść z tego nałogu.
Trzykrotka - Wto 09 Lip, 2013 10:20
| Agn napisał/a: | | Zajrzałam na owo dramabeans i spędziłam tam chyba bitą godzinę. Kim Myun |
Uch, ja też! Solidne źródło informacji, ale też własnych opinii, zestawień, przekrojów itd - a w dodatku bardzo dobrze napisane. Już zapisałam do ulubionych.
Agn, obiecuję, biorę się do oglądania. Z CH czekam na wakacyjną przeprowadzkę do koleżanki, z którą oglądałam już Faith, KoD, Poseidona i bardzo fajną dramę kryminalną The Devil. Obiecałam jej kolejny seans, a czuję przez skórę, że CH będzie leżał jej bardziej niż PT.
Pók co lecę przez KoD - sceny z Siwonem - trzeba mi takiej dawki śmiechu zaprawionego uwielbieniem. Jeszcze nie zaczęli kręcić swojej dramy, a ja już nie żyję. Wczoraj były jeszcze:
1. Wywiad aktorzyny na temat nie wiem, ile zarabiam, liczy się dla mnie scenariusz i ciężka praca
2. Wykopanie z domu pijanej pisarki, która właśnie straciła pracę, a potem drgawki, kiedy tę pracę odzyskuje: ona teraz zadręczy mnie w scenariuszu. Już po mnie
BTW, boski był telefon na policję, kiedy to aktorzyna widzi, że pisarkę ktoś napastuje. Po zgłoszeniu konieczności interwencji: ja? Jestem zwykłym obywatelem. Obywatelem, który płaci bardzo duże podatki
3. Początek zabiegów wokół sceny zimowej kąpieli w morzu - nie wiem czemu, ale akurat wszystko, co z tym zwiazane doprowadza mnie do paroksyzmów śmiechu.
4. Sprawa z wypadkiem po pijaku i przeprosinami w obliczu mediów: to jak ćwiczy swoją mowę przeprośną, a potem ją wygłasza -
Agn, strasznie żałuję, że nie oglądałam tej dramy równo z Tobą, bo komentowałybyśmy wspólnie. Jest rewelacyjna pod każdym względem. Miejcie do mnie jeszcze trochę cierpliwości z moim siwonowym bzikiem
Agn - Wto 09 Lip, 2013 19:42
| Trzykrotka napisał/a: | | Z CH czekam na wakacyjną przeprowadzkę do koleżanki, z którą oglądałam już Faith, KoD, Poseidona i bardzo fajną dramę kryminalną The Devil. Obiecałam jej kolejny seans, a czuję przez skórę, że CH będzie leżał jej bardziej niż PT. |
Rzecz jasna życzę sobie na bieżąco wszelkie zachwyty. Pozdrów koleżankę.
| Trzykrotka napisał/a: | | Wywiad aktorzyny na temat nie wiem, ile zarabiam, liczy się dla mnie scenariusz i ciężka praca |
Przy okazji to była niezła farsa na dramowy światek.
| Cytat: | 2. Wykopanie z domu pijanej pisarki, która właśnie straciła pracę, a potem drgawki, kiedy tę pracę odzyskuje: ona teraz zadręczy mnie w scenariuszu. Już po mnie
BTW, boski był telefon na policję, kiedy to aktorzyna widzi, że pisarkę ktoś napastuje. Po zgłoszeniu konieczności interwencji: ja? Jestem zwykłym obywatelem. Obywatelem, który płaci bardzo duże podatki |
KWIK! Cudne to było! Wiesz, że ja się bałam, że scenarzyści wrzucą tu jakieś love story między nimi? Brawa dla nich, że tego nie zrobili.
Swoją szosą finał tej sceny był równie cudny. Pobici napastnicy, pijana pisarka na komisariacie i wyjaśnianie sytuacji.
| Trzykrotka napisał/a: | | Agn, strasznie żałuję, że nie oglądałam tej dramy równo z Tobą, bo komentowałybyśmy wspólnie. Jest rewelacyjna pod każdym względem. |
Trudno. Zawsze możemy wspólnie obejrzeć coś innego. Na przykład My name is Kim Sam Soon... *znacząco zawiesza głos* Jutro pierwszy odcinek... Ekhm.
A także jak pojawi się coś ciekawego i będzie leciało na bieżąco.
| Trzykrotka napisał/a: | Miejcie do mnie jeszcze trochę cierpliwości z moim siwonowym bzikiem |
A ty z moim fiołem na punkcie LMH.
Bzika na punkcie Si Wona rozumiem i popieram. ^^
Trzykrotka - Wto 09 Lip, 2013 23:54
Pierwszy odcinek Personal Taste za mną.
I znowu czas - ten cholerny czas - zaczęłam dość późno, muszę już iść spać, żeby jutro jako tako funkcjonować - gdyby nie to, z rozpędu oglądałabym dalej, bo bardzo smakowicie się to wszystko układa.
Po pierwsze - podoba mi się zrobienie z bohaterów ludzi, którzy budują i urządzają domy, bo to zajęcie zawsze mi się podobało. Co tu dużo mówić - po 1 odcinku widać też, że budżet był nielichy - wnętrza są przepiękne (na ten dom az trudno się napatrzeć do syta), sporo zdjęć w plenerze - to lubię.
Bohaterka ciekawie się zapowiada, choć nam nadzieję (*błagam!), że się trochę ogarnie. Czyli - uczesze, ubierze i zacznie zachowywać bardziej logicznie.
Bohater - Jak ona mogła myśleć, że on jest gejem? Ten błysk w oku, to coś, co sprawia, że kobiety na widok takiego faceta od razu poprawiają włosy i myślą mam nadzieję, że się nie rozmazałam - nieee, to nie dla panów jest przeznaczone! On jest rozkosznie jednokierunkowy
O ile Siwon kojarzy mi sie zawsze - jeśliby sprowadzić rzecz do kuchni - z szarlotką na pół słodką, ostro zaprawioną imbirem - to LMH jest miską creme brulee, słodkim, łagodnie pysznym, takim, który zlizuje się z łyżeczki do ostatniej kropelki. Jaaaaki uroczy! Te piękne, wielkie oczy, te .... Ok, skasowałam, to forum dostępne dla dzieci Facet jest równocześnie niewinny i seksowny, łagodny i nasuwający niegrzeczne myśli - wiedziałam to już po Faith, tylko tam jeszcze sporo czasu zabierało mu ratowanie ojczyzny, a dopiero potem - pani doktor.
Może to nie humor subtelny, ale nie poradzę - płakałam ze śmiechu przy scenach a la Dostana Biedaczyna, jemu się półgoły facet czepia kolan wyjąc Nie odchodź! To wszystko z miłości! Ty nie rozumiesz, co to miłość!, dziewczyna patrzy, jakby miała przed sobą nadpsutą wołowinę, a ja ćwiczę skurcze przepony
Jutro ciąg dalszy - będę relacjonować na bieżąco i zacieram rączki
Agn - Śro 10 Lip, 2013 08:37
| Trzykrotka napisał/a: | | Pierwszy odcinek Personal Taste za mną. |
Oooo! | Trzykrotka napisał/a: | | Po pierwsze - podoba mi się zrobienie z bohaterów ludzi, którzy budują i urządzają domy, bo to zajęcie zawsze mi się podobało. |
Też je zawsze podziwiałam. Ludzie z wyobraźnią, którzy potrafią zaprojektować coś pięknego... No chyba że projektują Solpol, ale to insza historia...
| Trzykrotka napisał/a: | | Co tu dużo mówić - po 1 odcinku widać też, że budżet był nielichy - wnętrza są przepiękne |
Sama się zastanawiam, ile wynosi budżet na taką dramę. Podejrzewam że i tak był mniejszy niż np. przy Boys before flowers.
| Trzykrotka napisał/a: | | na ten dom az trudno się napatrzeć do syta |
Mówiłam?! Ten dom jest przepiękny.
| Trzykrotka napisał/a: | | Bohaterka ciekawie się zapowiada, choć nam nadzieję (*błagam!), że się trochę ogarnie. Czyli - uczesze, ubierze i zacznie zachowywać bardziej logicznie. |
Oczywiście, że tak. Ale musisz wykazać się cierpliwością, bo ja miałam nadzieję w którymś momencie, że on ją zamorduje.
| Trzykrotka napisał/a: | Bohater - Jak ona mogła myśleć, że on jest gejem? |
Mnie pytasz? Pojęcia nie mam.
| Trzykrotka napisał/a: | | O ile Siwon kojarzy mi sie zawsze - jeśliby sprowadzić rzecz do kuchni - z szarlotką na pół słodką, ostro zaprawioną imbirem |
Oooo, dobre porównanie! Naprawdę oddaje Si Wona!
| Trzykrotka napisał/a: | | LMH jest miską creme brulee, słodkim, łagodnie pysznym, takim, który zlizuje się z łyżeczki do ostatniej kropelki. |
Poczekaj chwilę... zawiesiłam się na oblizywaniu łyżeczki...
Khem, gdzie to ja byłam...?
Mnie LMH się kojarzy bardziej z gorącą czekoladą z chili.
| Trzykrotka napisał/a: | | Te piękne, wielkie oczy |
Wiem... Wiem, naprawdę.
| Trzykrotka napisał/a: | te .... Ok, skasowałam, to forum dostępne dla dzieci |
Te cudne usta, ten zgrabny tyłek... Ech... I gęstwina włosów... Mrau.
| Trzykrotka napisał/a: | | Facet jest równocześnie niewinny i seksowny, łagodny i nasuwający niegrzeczne myśli |
Normalnie... jak ty mnie dobrze rozumiesz. Wprost wyrażasz me myśli!
| Trzykrotka napisał/a: | | wiedziałam to już po Faith, tylko tam jeszcze sporo czasu zabierało mu ratowanie ojczyzny, a dopiero potem - pani doktor. |
To był bardzo zajęty facet, wszystko było na jego głowie. Bronić króla, dowodzić Wudalchi, pilnować doktórki... w końcu się w niej zakochał, ale musiał mieć chwilę czasu, by do tego dojść.
| Trzykrotka napisał/a: | Może to nie humor subtelny, ale nie poradzę - płakałam ze śmiechu przy scenach a la Dostana |
Mnie też się kojarzyło z Dostaną.
Humor czasami jest przesadzony, ale niech tam. I tak lubię tę dramę.
| Trzykrotka napisał/a: | będę relacjonować na bieżąco i zacieram rączki |
Juhuuuuu!!!
Trzykrotka - Śro 10 Lip, 2013 11:51
Oni są niesamowicie całuśni, obaj
Zanim napiszę coś konstruktywniejszego - śliczny klip z Faith
http://www.youtube.com/watch?v=lLxodR8h8Vs
zooshe - Śro 10 Lip, 2013 18:06
Faktycznie śliczny, bardzo dobrze zmontowany, wybrali chyba najlepsze momenty.
Agn - Śro 10 Lip, 2013 23:30
Zaiste przecudnej urody. *docenia*
No dobra, to kto ogląda ze mną My name is Kim Sam Soon? Pierwszy odcinek za mną. Zapomniałam już, że ta drama tak przykro się zaczyna, tj. główna bohaterka ubrana jak baba z targu idzie za swoim obecnym (za 5 minut byłym), który ją puszcza w trąbę.
Jest chwila rozstania, przykra jak nie wiem (zarąbałabym trutnia packą na muchy!!!), potem biedna Sam Soon rozmazana jak nieszczęście beczy w kiblu. I co? I tam spotyka głównego bohatera (który oczywiście wcześniej siedział stolik obok i wszystko słyszał).
Nie wiem, czemu Azjaci z uporem maniaka podkreślają świąteczne nastroje. Okej, wiem, w Korei statystycznie co dziesiąty obywatel jest katolikiem. Ale i tak bardziej bawi ich komercyjny wymiar Bożego Narodzenia, bo jest fajnie i kolorowo.
Choć w sumie bardziej niezrozumiałe jest to dla mnie w wykonaniu Japończyków, to się może nie będę aż tak czepiała.
Pomimo tego początku ta drama nie potrzebuje testu dwóch odcinków. Bo potem zaczyna się komedia. KSS ma zwyczaj puszczania wodzów fantazji na temat sytuacji, które ją spotykają i często jest tak, że widzimy najpierw to, co sobie wyobraża (nie zawsze przyjemnie, acz najczęściej przekomicznie), a potem rzeczywistość. Np. teraz, jak była w tym tam... biurze matrymonialnym? Lałam, a jednocześnie się dziwowałam, kiedy ten facet jej wymyślał, że powinna zrobić operację plastyczną, żeby znaleźć męża, a najlepiej niech idzie do domu i obejrzy film, bo i tak jest do niczego.
Swoją szosą aktorka, która gra KSS wcale nie jest taka brzydka. Owszem, jest mięciutka, pulchniejsza niż zazwyczaj bohaterki dram, ale taka ma być. Jest taka... cudnie zwyczajna, przyjemnie się na nią patrzy. Zwłaszcza, że gra naprawdę fajną postać (wyszczekaną!).
Odnośnie głównego bohatera - oczywiście, że ma demoniczną matkę. Za to nie ma grzybka (choć ja na grzybka patrzę już z czułością, bo odkryłam jego ukryte walory ). Całkiem nieźle wymawia angielski, choć słychać, że się z tym językiem nie urodził i musiał go nauczyć. Ewentualnie dobrze opanował kwestię, którą musiał z siebie wydusić. Ale to i tak nieważne - ważne, że Sam Soon jak do niego nie podejdzie i mu ciastem nie pieprznie w twarz...! A on co? Znalazł cukiernika, bo ciasto było przepyszne.
Kurczę, ciacho tak wyglądało, że sama bym go chętnie spróbowała. Wyglądało lekko, smacznie... aaaaach! To jedna z tych dram, przy której chce się jeść. I to słodkie!
No dobrze, więc dostała pracę. Bajka, po prostu, w realu pewnie tak by się nie stało, ale WHO CARES???
No i miły akcent - w roli kucharza widzimy pana, który w King of drama grał dyrektora Nam. Jakoś lubię tego aktora. Widziałam go tylko w dwóch rolach, ale dobrze mi się kojarzy - z rolami porządnych facetów.
A, czy tylko mnie bezgranicznie irytuje ta... kim ona tam jest? Główną kelnerką? Takie niepotrzebnie i bezmyślnie złośliwie stworzenie, głupie, że łeb boli.
Trzykrotka - Śro 10 Lip, 2013 23:52
Oglądałabym, gdybym się nie wkręciła już w Personal taste. Czegoś takiego mi było zdecydowanie trzeba na początek lipca po męczącym czerwcu.
W drugiem odcinku, jak to bywa, trzeba pozawiązywać dużo wątków i narysować mniej więcej to, czym będziemy się karmić przez następnych kilkanaście, w więc dość niewdzięczne są. Tutaj jest dość męcząca sprawa pożałowania godnej kondycji Gae In: uczuciowej, finansowej, oraz - co tu dużo mówić - dużo jej samej w wydaniu flejowatym. Spokojnie przetrwałam zerwanie ślubu, zagrożenie utratą domu, przepychanki z nie-takim-znów przyjacielem, odbiór zwróconych mebli, obowiązkowe obżeranie się (czemu ona w tym pięknym domu włazi w kapciach na stół?). Na dodatek LMH - czemu, ach czemu? ubrali w dziwne garnitury z przykusymi marynareczkami i spodniami.
Na szczęście cierpliwość została nagrodzona, bo:
1. chłopak zdobywa przyczółek i wprowadza się,
2. dowiaduje się, że jest gejem (boska mina )
3. ma genialną scenę komediową, kiedy ucieka przed piłą łańcuchową w rękach dziewczyny (ona naprawdę wygląda na wariatkę w tym momencie)
4. Jest jej przyjaciółka i jego przyjaciel.
Na koniec miałam taką głupawkę za ich sprawą, że wściekłam się znów, że trzeba iść spać.
Ten dom jest nie do opisania obłędny! Ciekawam technicznie, jak takie wnętrza się ogrzewa. Bo Korea chyba do tropikalnych nie należy, a tam i patio i wiele otwartej przestrzeni. Genialnej przestrzeni, dodam. Te podesty, drewno, dziedzińczyk, śliczne detale ... choćby mi się drama nie podobała, jak się podoba, to oglądałabym dla tego domu.
Mam nadzieję, ze Gae In nabierze asertywności - na razie słabo jej wychodzi stawianie na swoim - a Jin Ho - romantyzmu. On jest stworzony nie do komedii, tylko do romansu właśnie. Ach, te rozmarzone oczy i całuśne usta! (że o tyłeczku nie wspomnę, z taką czułością wspominanym przez przyjaciółkę Gae in )
zooshe - Czw 11 Lip, 2013 00:24
| Agn napisał/a: |
No dobra, to kto ogląda ze mną My name is Kim Sam Soon? | Z opóźnieniem ale już też obejrzałam. Pierwsze co mi się nasuwa na myśl, to jak mogłam nie zwrócić uwagi że już w pierwszym odcinki jest scena basenowo prysznicowa. Pod prysznicem widać go raptem 3 sekundy i głównie od góry, ale i tak pokazał gołą klatę a to się liczy. Musiałam chyba za bardzo skupiać się na Danielu Henneym, który pokazuje się gdzieś ok 6 odcinka ale i tak jest wymieniony w czołówce jak pierwszoplanowy aktor.
| Agn napisał/a: |
Pierwszy odcinek za mną. Zapomniałam już, że ta drama tak przykro się zaczyna, tj. główna bohaterka ubrana jak baba z targu idzie za swoim obecnym (za 5 minut byłym), który ją puszcza w trąbę. |
Zaczyna się w nie najlepszym momencie życia bohaterki. Nie dość że facet rzuca ją po 3 latach związku to jeszcze robi to w wigilie w miejscu publicznym. Zapewne uważał że przy ludziach nie urządzi sceny, a jednak. Początek pomimo, ze tragiczny jest jednocześnie bardzo śmieszmy. Pamiętasz jak leżał na podłodze w nadziei że jej nie zauważy i nie chciała w stać.
| Agn napisał/a: |
Jest chwila rozstania, przykra jak nie wiem (zarąbałabym trutnia packą na muchy!!!), potem biedna Sam Soon rozmazana jak nieszczęście beczy w kiblu. |
Swoją droga gdzie ona ten tusz do rzęs kupiła. W restauracji wyglądało jakby nie miała makijażu, a już w łazience płakała atramentem i faktycznie wyglądała trochę jak zboczeniec.
| Agn napisał/a: |
I co? I tam spotyka głównego bohatera (który oczywiście wcześniej siedział stolik obok i wszystko słyszał). | Ależ nic tak nie zbliża bohaterów jak przeżyta razem wstydliwa sytuacja. Tą mądrość życiową a raczej dramową wygłasza zresztą sam Hyun Bin w Secret Garden.
| Agn napisał/a: |
KSS ma zwyczaj puszczania wodzów fantazji na temat sytuacji, które ją spotykają i często jest tak, że widzimy najpierw to, co sobie wyobraża (nie zawsze przyjemnie, acz najczęściej przekomicznie), a potem rzeczywistość. Np. teraz, jak była w tym tam... biurze matrymonialnym? Lałam, a jednocześnie się dziwowałam, kiedy ten facet jej wymyślał, że powinna zrobić operację plastyczną, żeby znaleźć męża, a najlepiej niech idzie do domu i obejrzy film, bo i tak jest do niczego. |
Włąsnie z początku zastanawiałam się gdzie ona była i co to za biuro. Obstawiałam że albo pośredniak albo własnie biuro matrymonialne. Kiedy gościu jej kazał zrobić operację pastyczną i pożegnać wszelką nadzieję na znalezienie kogoś myślałam sobie co za ham jeden. A potem okazuje się że to projekcja jej włąsnej podświadomości, co sporo mówi o samej bohaterce.
| Agn napisał/a: | | Swoją szosą aktorka, która gra KSS wcale nie jest taka brzydka. Owszem, jest mięciutka, pulchniejsza niż zazwyczaj bohaterki dram, ale taka ma być. Jest taka... cudnie zwyczajna, przyjemnie się na nią patrzy. |
Aktorka ma bardzo ładna twarz i duże oczy. Fajnie że nie ma ciała supermodelki tylko wyglada tak normalnie. Ile mozna oglkadac chudych szczap. Co ważne odrazu widac że jest starsza od bohatera. I tu kolejna fala śmiechu kiedy on w taksówce nazywa ją ajumma a ona się na niego wydziera że przecież nie jest stara i pomarszczona.
A potem w pracy jak fantazjuje, że będzie podrywać chłopaków i potem kubeł zimnej wody na główę gdy ta kelnerka pyta się ją o wiek i wychodzi że jest najstarsza.
| Agn napisał/a: | Zwłaszcza, że gra naprawdę fajną postać (wyszczekaną!).
Odnośnie głównego bohatera - oczywiście, że ma demoniczną matkę. |
Musi być sprawiedliwość na świecie, jeśli twój chłopak jest przystojny i bogaty wiedz że ma demoniczną matkę, która nigdy nie zaakceptuje tego związku.
| Agn napisał/a: |
Za to nie ma grzybka (choć ja na grzybka patrzę już z czułością, bo odkryłam jego ukryte walory ). |
Prawda, kiedy już zna się te ukryte walory ani fryzura ani nawet różowe rórki nie są straszne.
| Agn napisał/a: | Całkiem nieźle wymawia angielski, choć słychać, że się z tym językiem nie urodził i musiał go nauczyć. Ewentualnie dobrze opanował kwestię, którą musiał z siebie wydusić. | A kojarzysz tego cukiernika Chrisa ijego "Oh my God", kiedy tort laduje bohaterowi na twarzy. Najgorzej zagrana jednolinijkowa kwestia w historii kina.
[quote="Agn"]
Kurczę, ciacho tak wyglądało, że sama bym go chętnie spróbowała. Wyglądało lekko, smacznie... aaaaach! To jedna z tych dram, przy której chce się jeść. I to słodkie!
Jak patrzę na te wszystkie torty i słodkości to az mnie wykręca z zazdrości.
| Agn napisał/a: |
No i miły akcent - w roli kucharza widzimy pana, który w King of drama grał dyrektora Nam. | Nie tylko kucharz jest mi dobrze znany. Była dziewczyna bohatera to także odtrórczyni roli z KoD a siostra głównej bohaterki która tez leciała samolotem to bezstresowa mamuśka głównego bohatera z Mary stayed out all night.
| Agn napisał/a: |
A, czy tylko mnie bezgranicznie irytuje ta... kim ona tam jest? Główną kelnerką? Takie niepotrzebnie i bezmyślnie złośliwie stworzenie, głupie, że łeb boli. |
Jako, że w tej dramie nie ma złej konkurentki głównej bohaterki to chyba ona gra tutaj bitches.
zooshe - Czw 11 Lip, 2013 17:21
| Trzykrotka napisał/a: | | Czegoś takiego mi było zdecydowanie trzeba na początek lipca po męczącym czerwcu. | Personal Taste to świetny środek na odstresowanie się. Lekki i zabawny. Nie przygniata widza zbyt dużą dawką dramatu jak to bywa w innych produkcjach.
| Trzykrotka napisał/a: | Na dodatek LMH - czemu, ach czemu? ubrali w dziwne garnitury z przykusymi marynareczkami i spodniami. | Dużo fanów narzekało na te jego przykrótkie spodnie, mnie osobiście one nie przeszkadzają bo lubię podziwiać jego seksowne kostki. Ale jeśli przeszkadzają ci jego ubrania jest na to sposób. Działa za każdym razem. Agn na pewno ci go zdradzi, ja się wstydzę.
| Trzykrotka napisał/a: | | On jest stworzony nie do komedii, tylko do romansu właśnie. |
Co nie zmienia faktu, że w komedii zawsze chętnie go zobaczę.
| Trzykrotka napisał/a: | Ach, te rozmarzone oczy i całuśne usta! (że o tyłeczku nie wspomnę, z taką czułością wspominanym przez przyjaciółkę Gae in ) | Prawda że ma zgrabny tyłek, no jak on to robi.
Agn - Pią 12 Lip, 2013 08:37
| Trzykrotka napisał/a: | | Tutaj jest dość męcząca sprawa pożałowania godnej kondycji Gae In: |
Uprzedzałam...
| Trzykrotka napisał/a: | | uczuciowej, finansowej, oraz - co tu dużo mówić - dużo jej samej w wydaniu flejowatym. |
To ostatnie doprowadzało mnie do szału. Okej, można w domu robić, co się chce, ale do licha ciężkiego, mogłaby chociaż zmieniać piżamę i wyłazić w czymś innym.
| Trzykrotka napisał/a: | | czemu ona w tym pięknym domu włazi w kapciach na stół? |
Bo to jest Gae In, to wiele wyjaśnia...
| Trzykrotka napisał/a: | Na dodatek LMH - czemu, ach czemu? ubrali w dziwne garnitury z przykusymi marynareczkami i spodniami. |
Chyba taka moda była. A krótsze spodnie mnie już nie dziwią. Eksponuje kostki także prywatnie i się chyba przyzwyczaiłam. A facet nosi się tak od lat. I ludzkość dziwuje się, że w PT ma przykrótkie spodenki. Ech...
| Trzykrotka napisał/a: | 2. dowiaduje się, że jest gejem (boska mina ) |
Mnie rozwalił jego tekst:
- Że niby kto jest gejem? Podobają mi się kobiety. To ty mi się nie podobasz.
| Trzykrotka napisał/a: | | 4. Jest jej przyjaciółka i jego przyjaciel. |
I obie te postacie bardzo lubię. Oczywiście nie In Hae, bo to franca, ale ta druga, jak-jej-tam-było?
| Trzykrotka napisał/a: | | Ten dom jest nie do opisania obłędny! Ciekawam technicznie, jak takie wnętrza się ogrzewa. |
Mówiłam, że dom jest przepiękny. I chcę taki!!! Aaaaa!!!
W Korei popularny jest ondol, więc myślę, że w ten sposób.
| Trzykrotka napisał/a: | | Bo Korea chyba do tropikalnych nie należy, a tam i patio i wiele otwartej przestrzeni. |
Tropikalnych nie. Są 4 wyraźne pory roku, zima pełna śniegu itd. Myślę, że na zimę da się jakoś te przestrzenie przymknąć albo się z nich nie korzysta (no bo jak?).
| Trzykrotka napisał/a: | | Te podesty, drewno, dziedzińczyk, śliczne detale ... choćby mi się drama nie podobała, jak się podoba, to oglądałabym dla tego domu. |
No zupełnie jak ja!
| Trzykrotka napisał/a: | Ach, te rozmarzone oczy i całuśne usta! (że o tyłeczku nie wspomnę, z taką czułością wspominanym przez przyjaciółkę Gae in ) |
Tell me about it... *wzdycha*
Do dalszych postów ustosunkuję się następnym razem, bo teraz to już muszę się zbierać do pracy...
Trzykrotka - Pią 12 Lip, 2013 12:28
Po odcinku 3, w którym Jin ho zagania Gae in do sprzątania, rodzi się w moim sercu nadzieja, że zaczyna się dla niej proces wychodzenia ku światłu, cywilizacji i takich tam Kto by się oparł tak stanowczym rozkazom (i czynszowi z najmu pokoju, że o pięknych oczach błyszczących dezaprobatą nie wspomnę )? Ale widok jej stroju na wyjście wieczorne na kolację razem z nim zabił mnie po prostu
Jeszcze szybko sprawa przykrótkich spodni - generalnie sama tak kocham i mam na każdy sezon kilka par. Są przewygodne, a LMH i jego kostki na pewno się świetnie w nich prezentują, a już lepiej ode mnie - na bank. Tutaj kostiumolog sie jednak nie popisał, to dramowe porteczki mają szerokawe dzwony nad kostkami. To jest niedobre, bo niepotrzebnie skraca optycznie nogi. Zwłaszcza skróciło go w scenie owej feralnej kolacji, podczas której Gae in się fatalnie upiła i wywrzeszczała w knajpie informację o orientacji Jin ho (już się doczekać nie mogę, kiedy on jej na żywym organizmie zademonstruje tę orientację ) ubrali go dodatkowo w płaszcz do kolan - bardzo elegancki, ale z tymi spodniami jakoś nie pasujący.
Trudno, nie szata zdobi człowieka, zwłaszcza tak nie wymagającego zdobienia jak LMH Scena rzeczonego sprzątania, masażu łydek (z okrzykami i westchnieniami wydawanymi przez Gae in przy okazji ), a nade wszystko dwie łazienkowe - miody Ta, w której Gae in wparowuje do łazienki w celach kąpielowych i wpada na Jin ho w rozdziawionym ręczniczku jest zawałogenna (zwłaszcza późniejsza rozmowa z przyjaciółką - "niegrzeczną ahjummą" - toczona pod jego oknem na temat khem - rozmiaru ). A ta, w której Jin ho w tej samej łazience znajduje szkło kontaktowe na obojczyku (mokrym ) Gae in z kolei już budzi żywszy łomot serca.
Pięknie-pięknie! Losy galerii Dam są żywo interesujące, ale losy tych dwojga po jednym dachem - OMG!
Kocham ponadto tych dwoje - niegrzeczną ahjummę i pana "zdejmij spodnie, będę delikatny"
Dziś ciąg dalszy
Agn - Sob 13 Lip, 2013 09:14
| zooshe napisał/a: | | Musiałam chyba za bardzo skupiać się na Danielu Henneym, który pokazuje się gdzieś ok 6 odcinka ale i tak jest wymieniony w czołówce jak pierwszoplanowy aktor. |
Wcale ci się nie dziwię, bo na Daniela naprawdę przyjemnie popatrzeć.
| zooshe napisał/a: | Pamiętasz jak leżał na podłodze w nadziei że jej nie zauważy i nie chciała w stać. |
O matko, musiałby być nieźle pijany i ślepy, żeby jej nie zauważyć.
| zooshe napisał/a: | | Swoją droga gdzie ona ten tusz do rzęs kupiła. W restauracji wyglądało jakby nie miała makijażu, a już w łazience płakała atramentem i faktycznie wyglądała trochę jak zboczeniec. |
No widzisz, bo miało być dramatycznie. Wiadomo, że jak kobieta płacze z ogromnego nieszczęścia, to najlepiej, by tusz płynął strumieniami. No to spłynął.
| zooshe napisał/a: | | I tu kolejna fala śmiechu kiedy on w taksówce nazywa ją ajumma a ona się na niego wydziera że przecież nie jest stara i pomarszczona. |
Bo nie jest.
Acz podobał mi się jej tekst (tylko on był chyba z fantazji z biura matrymonialnego?), że dzisiejsza trzydziestka to nowa dwudziestka.
Kurczę, przecież to prawda!
| Cytat: | | Prawda, kiedy już zna się te ukryte walory ani fryzura ani nawet różowe rórki nie są straszne. |
Acz tylko wobec niektórych przedstawicieli płci męskiej grzybek czy różowe rurki nie są straszne.
| Cytat: | | A kojarzysz tego cukiernika Chrisa ijego "Oh my God", kiedy tort laduje bohaterowi na twarzy. Najgorzej zagrana jednolinijkowa kwestia w historii kina. |
Przy czym poprzednich kwestii nie wypowiedział tak straszliwie. A ta... ja bym to lepiej zagrała.
| zooshe napisał/a: | Ale jeśli przeszkadzają ci jego ubrania jest na to sposób. Działa za każdym razem. Agn na pewno ci go zdradzi, ja się wstydzę. |
Ależ czego tu się wstydzić? Uważam, że im koszmarniejsze wdzianko, tym lepsze.
| zooshe napisał/a: | | Co nie zmienia faktu, że w komedii zawsze chętnie go zobaczę. |
Ja we wszystkim. W dramacie, komedii, romansie... ba! Pamiętasz reklamy Toyoty Camry "One and only"? Nawet czarny charakter zagrał. I tak, Toyota Camry to najpiękniejszy samochód świata.
| zooshe napisał/a: | Prawda że ma zgrabny tyłek, no jak on to robi. |
Robi to, czego nie robię ja - dużo się rusza. Z tego co wiem bardzo lubi sport, dlatego tak dobrze wygląda. Mhhrrrrr...
| Trzykrotka napisał/a: | Po odcinku 3, w którym Jin ho zagania Gae in do sprzątania, rodzi się w moim sercu nadzieja, że zaczyna się dla niej proces wychodzenia ku światłu, cywilizacji i takich tam |
Dobrze przypuszczasz. Pierwsze nieśmiałe kroki ucywilizowania bohaterki zostały poczynione. Swoją szosą wstyd, by facet musiał zagonić dziewczynę, by nie robiła takiego burdelu...
| Trzykrotka napisał/a: | | To jest niedobre, bo niepotrzebnie skraca optycznie nogi. |
Może o to kostiumologowi szło? Jak wiadomo, LMH jest wysoki, nogi ma bardzo, bardzo długie...
A tak w ogóle to czysta zawiść o te nogi, dlatego mu takie skracające kazał założyć.
| Trzykrotka napisał/a: | już się doczekać nie mogę, kiedy on jej na żywym organizmie zademonstruje tę orientację |
Hyhyhy
| Trzykrotka napisał/a: | | "niegrzeczną ahjummą" |
Trafne określenie. Ale nie uważasz, że to jest bardzo fajna bohaterka?
| Trzykrotka napisał/a: | Kocham ponadto tych dwoje - niegrzeczną ahjummę i pana "zdejmij spodnie, będę delikatny" |
No więc właśnie, ja ich też bardzo lubię.
Czekaj, to w tym odcinku Gae In się schlała i Jin Ho po męsku musiał ją nieść (piggyback ride)? Czyli odfajkowany kolejny żelazny punkt dobrej dramy.
Swoją szosą nie mogę sobie przypomnieć takiej sceny w CH. Matkę, owszem, przeniósł w ten sposób. Ale nie NaNa. A to i tak jest dobra drama. Skubani, poradzili sobie bez tego punktu.
Trzykrotka - Sob 13 Lip, 2013 14:14
| Agn napisał/a: |
Czekaj, to w tym odcinku Gae In się schlała i Jin Ho po męsku musiał ją nieść (piggyback ride)? |
Tak, w tym Swoją drogą, scena była urocza. Ona co prawda wyglądała jak ofiara secondhandu, oraz właśnie przed chwilą narobiła mu publicznie wstydu, ale kiedy mówi mu, że jego plecy są takie ciepłe.... To aż się tego ciepła doświadcza.*
Nnno! Gae in wychodzi z ciemności w światło! Odcinek 6 za mną, a ona zaprezentowała światu nową, świetną siebie. Ślicznie wyglądała na przyjęciu. (BTW - to też oczywiście straszna cliche, ale kocham we wszelkich filmach sceny, w których bohater prowadzi bohaterkę do sklepu/salonu piękności/ słynnego projektanta, a ona pyk! i wychodzi stamtąd przemieniona w królewnę. Pretty woman. Harlequiny. Brzydule - serio: kocham, kiedy ktoś wydobywa z kobiety ukrytą w niej boginię). A po drodze jeszcze
1. Hyung - najbliższy przyjaciel odstawiający wobec Jin ho rolę Mój misiaczek jest taki okrutny
2. Pięciostopniowy plan Jin ho, czyli Projekt - stworzenie kobiety genialne!
3. Wspólna maseczka - wiedziałam! Wiedziałam, że to zrobią
4. Śliczna rodzinna sesja z pożyczonym dzieckiem
Ale nade wszystko - ach! - Jin ho jak rycerz na białym koniu, ratujący damę serca, która... ma miesiączkę
Serio - genialne. W naszych serialach rzadko porusza się tematy fizjologiczne. Co prawda dzięki temu nie ma może dziewczyn z buziami zapchanymi jedzeniem, ale nie ma też okazji, żeby bohater, na dodatek odziany jak dandys i piękny jak młody bóg, mógł lecieć do apteki po podpaski, sprawdzić w internecie, jak ulżyć kobiecie w takim stanie, zaparzyć pani swego serca herbatkę, masować jej brzuch i--- usnąć u jej boku, słodko jak dziecko. Jin ho ma u mnie kolejny plus - gigant.
I płakał w jej obecności - nie ma to jak mocny mężczyzna przyłapany w chwili słabości Daję pełny kredyt zrozumienia i przyklepuję piątkę dla kissu, który nastąpił zaraz potem. Nnno!
Podobało mi się też, żę Jin ho, wyprowadzając Gae in z sali, w której odbywało się przyjęcie i sprzed oblicza tego jej mięczaka - exa, nie targał jej, jak to zwykle bywa, za nadgarstek, tylko wziął ładnie za rękę. Kolejny punkt.
*Przypis: w Skip Beacie Siwon niesie Ivy Chen na rękach - ach!
Agn - Nie 14 Lip, 2013 15:34
| Trzykrotka napisał/a: | kiedy mówi mu, że jego plecy są takie ciepłe.... To aż się tego ciepła doświadcza. |
I musimy jej wierzyć na słowo!
| Trzykrotka napisał/a: | | Ślicznie wyglądała na przyjęciu. |
Prawda?! Nagle się okazało, że to jest naprawdę ładna kobieta!
| Trzykrotka napisał/a: | | (BTW - to też oczywiście straszna cliche, ale kocham we wszelkich filmach sceny, w których bohater prowadzi bohaterkę do sklepu/salonu piękności/ słynnego projektanta, a ona pyk! i wychodzi stamtąd przemieniona w królewnę. Pretty woman. Harlequiny. Brzydule - serio: kocham, kiedy ktoś wydobywa z kobiety ukrytą w niej boginię |
Ja też to lubię. Wiem, że to naiwne, ale kurde - lubię.
| Trzykrotka napisał/a: | 1. Hyung - najbliższy przyjaciel odstawiający wobec Jin ho rolę Mój misiaczek jest taki okrutny |
Biedny, biedny, BIEDNY Jin Ho!
| Trzykrotka napisał/a: | 2. Pięciostopniowy plan Jin ho, czyli Projekt - stworzenie kobiety genialne! |
A jego reakcja?
- Zrobisz ze mnie kobietęęęę?
*szok*
- Wiesz, co ty właśnie powiedziałaś?!
| Cytat: | 3. Wspólna maseczka - wiedziałam! Wiedziałam, że to zrobią |
A ja także wiedziałam, że to się tak skończy - biorąc pod uwagę "szczęście" Gae In...
| Trzykrotka napisał/a: | 4. Śliczna rodzinna sesja z pożyczonym dzieckiem |
Aha! I te ich miny. Oj, wiedz, że coś się dzieje.
| Trzykrotka napisał/a: | Ale nade wszystko - ach! - Jin ho jak rycerz na białym koniu, ratujący damę serca, która... ma miesiączkę |
I nastolatki piszczące na jego widok w Rossmanie*.
| Trzykrotka napisał/a: | | sprawdzić w internecie, jak ulżyć kobiecie w takim stanie, zaparzyć pani swego serca herbatkę, masować jej brzuch |
Noremalnie z miejsca stał się moim ideałem, że tak się o nią troszczy. W życiu raczej nierealne. Ale ta herbatka, szukanie apteki i w końcu - najazd na chatę mamy i zgarnięcie tabletek dla Gae In. Po co walczyć ze smokami? Prawdziwy facet po prostu dba o swoją kobietę.
| Trzykrotka napisał/a: | | usnąć u jej boku, słodko jak dziecko |
Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaawwwwwwwwwwwww! To było rozkoszne. Zresztą LMH rozkosznie wygląda, kiedy śpi. Twierdzi też, że to jego ulubione sceny do grania - jak śpi.
| Trzykrotka napisał/a: | *Przypis: w Skip Beacie Siwon niesie Ivy Chen na rękach - ach! |
Pogadamy przy seansie City Huntera.
* wiem, że to nie był Rossman, ale coś w tym guście
I żeby wszystkim zrobiło się słodko...
Trzykrotka - Wto 16 Lip, 2013 12:46
| Agn napisał/a: |
I nastolatki piszczące na jego widok w Rossmanie*. |
Może to były dziewczynki z fanklubu? Biedaczek: on łapie maszynkę do golenia, one: ojej! Musi pięknie wyglądać, kiedy się goli! Nawet te podpask uszły mu na sucho - jaki on był męski dzierżąc je śmiało w dłoni! Za to potem, kiedy panna próbowała poupychać mu je w kieszeniach (Przecież reszty nie wyrzucę ) wieczorowej marynarki, zeszłam z radości.
Ech-jo, słodko śpi Dam do kompletu Siwona (oni są równolatkami, btw. Dobry rocznik dla Korei!). Rozczula mnie jego ręka zaciśnięta na jej łydce.
Na razie mam małą przerwę w PT, a to z winy scenarzystów. Po tym obłędnym, wstrząsającym kissu z 10 odcinka przywalili w 11 taką porcję braziliery spod znaku: kłamałeś, może ci wybaczę, a może nie, oraz od kopa - knowań zazdrosnych potencjalnych i niedoszłych kochanków/teściów/rywali, tudzież niuniowatości Gae in, że koleżanka (ta od Lee Philipa), na której sprzęcie oglądamy pospołu, urządziła bunt. Powiedziała, że dużo zniesła, ale tego już nie wytrzyma i odmawia. Ona na co dzień ogląda dramy historyczne, bo ją tylko na taktykę, strategię i sztuki walki weźmiesz. Więc odpuściłam póki co i wzięłyśmy na tapetę ostatni, najostatniejszy kawałek z Siwonem, jaki nam zostal, czyli Athena Godess of War. Jest tam tego Siwona co kota napłakał, ale dobre i to
Agn - Wto 16 Lip, 2013 17:34
| Trzykrotka napisał/a: | | Biedaczek: on łapie maszynkę do golenia, one: ojej! Musi pięknie wyglądać, kiedy się goli! |
Oczywiście, że wygląda. Chcesz dowód?
| Trzykrotka napisał/a: | | Nawet te podpask uszły mu na sucho - jaki on był męski dzierżąc je śmiało w dłoni! |
A jaki był męski, jak się pół godziny miotał przy półce z podpaskami i wstydził wziąć opakowanie.
| Trzykrotka napisał/a: | | Za to potem, kiedy panna próbowała poupychać mu je w kieszeniach (Przecież reszty nie wyrzucę ) wieczorowej marynarki, zeszłam z radości. |
Za diabła nie zrozumiałam tego pomysłu - dlaczego jemu po kieszeniach? Do torby i wyjazd!
| Trzykrotka napisał/a: | | Dam do kompletu Siwona (oni są równolatkami, btw. Dobry rocznik dla Korei!). |
Zaiste! Bardzo ładnie się prezentuje. Scena była urocza, choć naciągana - jak można nie zauważyć śpiącego faceta w łóżku?!
| Trzykrotka napisał/a: | | Po tym obłędnym, wstrząsającym kissu z 10 odcinka przywalili w 11 taką porcję braziliery spod znaku: kłamałeś, może ci wybaczę, a może nie, oraz od kopa - knowań zazdrosnych potencjalnych i niedoszłych kochanków/teściów/rywali, tudzież niuniowatości Gae in, że koleżanka (ta od Lee Philipa), na której sprzęcie oglądamy pospołu, urządziła bunt. Powiedziała, że dużo zniesła, ale tego już nie wytrzyma i odmawia. |
A spodziewałyście się, że będzie coś innego w dramie, która prawi o miłości? Zresztą zostało niewiele odcinków, nie poddawajcie się. No i... Trzykrotko, choćby sama dokończ, bom ciekawa twej reakcji na piękną scenę...
| Trzykrotka napisał/a: | | ją tylko na taktykę, strategię i sztuki walki weźmiesz. |
Odpal jej City huntera. Wprawdzie historii tam niewiele (acz w pierwszym odcinku są lata 80-te!), ale za to ma strategię, taktykę, sztuki walki i w ogóle...
Agn - Wto 16 Lip, 2013 20:56
Pozwolę sobie niniejszym pofaflunić kapkę o drugim odcinku My name is Kim Sam Soon.
Piękna konkluzja KSS na temat swojego nowego miejsca pracy. To nie restauracja, to fanklub jej szefa. Wszystkie panienki wpatrzone w niego jak w obraz.
Śmiechowa była też scena na początku, jak Sam Soon podziwia zza winkla parkę - facet kazał zapiec w cieście pierścionek dla małżonki. Sam Soon jest zazdrosna - ale jej fajnie! Ma takiego męża! Daje jej brylanty i w ogóle. Kelnerka wyjaśnią, że koleś puszcza swoją małżonkę w trąbę i w zeszłym tygodniu był tu z kochanką. KSS dostaje wścieku i co? Leci urządzić wykład o francuskim królu, który nie słynął z wierności. Swoją szosą nie wpadłabym na to, by się komuś wtrącać w życie.
Iiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii... "sexy" taniec! O matko, laska ma świetną wyobraźnię. No ale w realu... khem...
Ach, byłabym zapomniała - ktoś wraca ze Stanów. Jeszcze nie wiemy, że to była dziewczyna Hyun Jin Heona (czy już wiemy? Bo mi się chrzani co wiadomo z odcinków z tym, co wiem, bo już widziałam dramę) i ćśśśś nie uprzedzajmy faktów. Warto jednak wspomnieć, że ową byłą gra prześliczna Jung Ryu Won, aktorka, którą znamy z głównej roli w King of dramas.
KSS mnie kiedyś zabije! Stoi kobieta przed kawą, oblicza kalorie (warto dodać, że KSS należy do pulchniejszych bohaterek - znaczy się zamiast jak badyl wygląda jak kobieta). No dobra... to od dziś przestaje pić latte, bo kaloryczne.
Po czym zamawia latte z podwójną dawką syropu. Zdaje się zresztą, że KSS lubi jeść dosłownie wszystko.
No i oczywiście żelazny punkt programu - randka w ciemno. Choć moim zdaniem KSS ubrała się jak na rozmowę kwalifikacyjną, a nie na randkę (nawet jeśli w ciemno). Choć Eru a prawdą wyglądała bardzo ładnie i zgrabnie.
Oczywiście nasz drogi bohater siedzi na swojej randce w ciemno kilka stolików dalej. Co się później wydarzyło łatwo przewidzieć. Choć personalnie zamordowałabym Jin Heona za taki numer. Nawet jeśli odgrywa go uroczy Hyun Bin! I nawet jeśli by mnie chciał wyprowadzić z restauracji jak prawdziwy koreański neandertalczyk (pamiętacie jeszcze przepis na dramę doskonałą? ). Świnia, jemu randka średnio wyszła (znaczy się dzioucha mu nie przypadła do gustu), to musiał zepsuć randkę KSS? Tak więc choć w sumie lubię Hyun Bina, tak radowałam się, że jego bohater dostał po ryju, a jeszcze go KSS z kopa potraktowała. Dajesz, dziewczyno!
No dobra, przyznaję, że wzruszałam się, kiedy potem szedł za nią. Ona niczego nieświadoma, on cały czas kilka kroków z tyłu (podobnie miałam jak w A gentleman's dignity była scena w podobnym typie.
Nieważne. Wracamy do akcji. KSS ma mnóstwo rozrywek, by się odstresować. Najstraszliwszy jest chyba bar noraebang (karaoke), gdzie z radością zamordowała przebój "It's raining man".
I co jest najlepszym zwieńczeniem wieczoru? Spicie się i... piggyback ride! A w tle śpiewał Elvis Presley, normalnie...
Niemniej poranek z KSS to tragedia. Dziewczyna wygląda okropnie. Na sobie ma odstręczającą, nierandkową bieliznę (bokserki?! Pod elegancki kostium???), jest rozczochrana i w ogóle prezentuje się nieciekawie, dzięki czemu można z góry zgadywać, że w dramie spotka ją wielka miłość, bo to też moim zdaniem żelazny punkt programu.
Ale to wszystko to jest jeszcze NIC! Bo oto na scenę wkracza kolejna upiorna mamuśka! Pani Dymka, jak ją KSS później nazwie. Oj, pardon, spoilerek. Wkracza jak do siebie o poranku do mieszkania syna, gdzie zastaje KSS w bieliźnie (nieważne, że aseksualnej). Cóż poradzić? A że Jin Heon nie ma chęci na kolejne randki w ciemno...
Zaczyna się właściwa akcja, tj. Kim Sam Soon i Hyun Jin Heon muszą... udawać parę. I to nie tylko przed mamuśką, o nieee, przed wszystkimi, bo mamuśka ma wszędzie swoich szpiegów.
Oj, uśmiałam się. Cudna jest ta drama.
|
|
|