To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Seriale - Dramy, czyli urok Azji

Agn - Nie 16 Cze, 2013 17:38
Temat postu: Dramy, czyli urok Azji
Do tej pory privkowalysmy namietnie, ale co tam, na forum i publicznie bedziemy wam pisac o dramach, bo czemu nie? :mrgreen:

Temat posiada blogoslawienstwo moderatorskie, hyhy.

Wiec wlasnie wracam z Warszawy, gdzie zadreczalam swa osoba Zooshe. Ogladalysmy razem Faith. Zdazylysmy obejrzec 11 odcinkow. 11 godzin niczym nieskrepowanej rozkoszy... :serduszkate:
Cudny jak marzenie Lee Min Ho w roli Choi Younga, czyli faceta z +100 do zajebistosci (taka postac naprawde istniala ), piekna przyroda, historia milosna, ciekawe czasy, duzo politycznych zagrywek, ociupina fantastyki i Agn mdleje. Na drugim planie w jak dotad chyba najciekawszej swojej roli Lee Philip. Fotki pokaze, jak wroce do domu i bede miala do nich dostep.
Tymczasem odpalam odcinek nr 12. Aaaaach.... :serce:

Anonymous - Nie 16 Cze, 2013 17:40

No to ja czekam na jakiś materiał poglądowy. Chociaż nowy hopel jest mi tak potrzebny jak Sarumanowi kanarek.
Aragonte - Nie 16 Cze, 2013 17:54

Agn, w wolnej chwili wyszukam Wasze posty o Faith i innych dramach i dorzucę tutaj, ok? :)

A, i czy któraś z Was (Ty albo Zooshe) mogłaby podać jakąś zwięzłą definicję dramy? Może o tym pisałaś, a może nie, nie pamiętam :mysle:

Agn - Nie 16 Cze, 2013 18:47

Mozesz dorzucic. Jesli ci sie chce, to wpisy o innych dramach tez mozesz.

W skrocie piszac drama to serial (lub film (chyba telewizyjny)) produkcji azjatyckiej (przy czym mamy tu na mysli skosna czesc Azji).

zooshe - Nie 16 Cze, 2013 19:11

Fajnie że powstał wątek może jeszcze ktoś przejdzie na ciemną stronę mocy. Postram się w miarę na bieżąco wrzucać informacje co aktualnie mam na tapecie i czy warto ;-)
Agn napisał/a:
W skrocie piszac drama to serial (lub film (chyba telewizyjny)) produkcji azjatyckiej (przy czym mamy tu na mysli skosna czesc Azji).

To faktycznie duży skrót. Warto też nadmienić, że w przeciwieństwie do seriali mają przeważnie określoną liczbę odcinków zwykle ok. 20 i zamkniętą konstrukcję. Tematycznie także się różnią.
W większości kręci się dramy komediowo romantyczne, w których jest on i ona oraz cała masa nieporozumień i perypetii, które główna para musi przejść zanim się sparuje, ale są także dramy tematyczne: kryminalne, medyczne itp.

Eeva - Nie 16 Cze, 2013 19:11

I ja się zabiorę za oglądanie, bo dostałam materiał poglądowy od Zooshe :-)
Anonymous - Nie 16 Cze, 2013 19:23

To ja jak pojadę do Agn to od niej wyżebram :D
Trzykrotka - Nie 16 Cze, 2013 22:37

Właśnie miałam proponować, żeby z Koreą przenieść się do wątku orientalnego. Azja w końcu cała nasza jest! Ale skoro tak, to napiszę, że właśnie skończyłam oglądać bardzo przyjemną dramę, do której zachęcam.
A było tak, że po King of Dramas (z polecenia Agn) :kwiatek: zauroczyłam się nie Anthonym Kimem, geniuszem dramy, tylko aktorzyną, głupim, próżnym i skąpym.

Choi Si Won zagrał tego durnia po prostu cudnie, po każdej kolejnej akcji coraz bardziej go lubiłam. A to jak dał się podbierać każdemu, kto mu nakadził. A to jak łykał komplementy jak kluski. A to jak bał się pływania w morzu i jak w końcu zanurkował, a reżyser kazał mu robić dubel za dublem (przy piesku wchodzącym w kadr zeszłam po prostu :rotfl: ). A to jak walczył z gwiazdą - aktorką... Siłą rozpędu obejrzałam z nim dramę, w której gral na serio, oficera koreańskiej straży przybrzeżnej. Poseidon się nazywała i była przyzwoicie zrobionym kryminałem. A teraz skończyłam oglądać Oh! My Lady, w której Si Won znów gra gwiazdora. Min Woo pewnego dnia po powrocie do swojego eleganckiego apartamentu zastaje w nim małą dziewczynkę, która okazuje się być jego córką. Przyprowadziła ją kobieta, która od jakiegoś czasu sprząta u niego w domu. Wściekły gwiazdor wynajmuje kobietę do opieki nad małą, poki nie znajdzie dla niej jakiegoś sierocińca...
Bardzo polecam, bo drama ma fajne przesłanie. Jest o dojrzewaniu, dorastaniu do wzięcia życia na poważnie. A przy tym jest strasznie ujmujaca, ciepła i zabawna.


No i teraz już tylko Skip beat mi pozostał...

Agn - Nie 16 Cze, 2013 23:47

Trzykrotko, nie masz pojęcia, jak miło cię tu widzieć! I cieszę się, że ci się Si Won spodobał. Nie sposób nie docenić to, jak zagrał właśnie tego durnia aktorzynę w The king of dramas. Acz Anthony Kim (czyli Kim Myung Min) to też interesujący aktor. Chyba obu ich obczaję. Na razie - bardzo dziękuję za polecenie tych, które obejrzałaś. Wyglądają frapująco. :mrgreen:

Cytat:
To faktycznie duży skrót.

Kiedy piszę na tablecie, to nie jest mi zbyt wygodnie, więc ograniczyłam się do wielkiego skrócenia, pomijając już niuanse, bo bym nie dała rady.
Rozdrabniając się - dramy prezentują często niezły koktajl gatunkowy. Jedna z moich ukochanych k-dram - City hunter - właśnie takim koktajlem jest. Romans, sensacja, polityka, komedia, a przy okazji tak porąbana sytuacja rodzinna, że chyba bardziej się nie da. Jak się tak przegląda tytuły, to nie ma co dosłownie dowierzać ich kategoriom. Co z tego, że drama określona jest mianem komedii romantycznej? Nic jej nie stanie na przeszkodzie, by choć na kilka odcinków spoważnieć i zaprezentować istny rodzinny dramat. To też stanowi o uroku dram. :mrgreen:
Odnośnie długości dram. Jest tak - standardowo jeden odcinek trwa 1 godz. + do 5 minut. Ilość odcinków... jeśli mówimy o k-dramach (czyli dramach koreańskich) lub t-dramach (tajwańskich) i zdaje się także hk-dramach (Hong Kong - acz nie oglądałam żadnej) to faktycznie ilość odcinków to 20-25. Bywają też takie z ilością 16 (i np. King of dramas taki był). J-dramy (japońskie) są krótsze - mniej-więcej 11 odcinków i fajrant. Czasami są też tzw. speciale. I to mogą być albo dodatkowe odcinki specjalne, typu spotykają się bohaterowie za 5 lat albo np. wywiady z aktorami i jak się kręciło dramę.
Pozwolę sobie potruć, dlaczego z taką radochą oglądam niemal wyłącznie koreańskie. Krótko pisząc - moim zdaniem są najlepsze. Najlepiej zrobione, wymyślone (a i długość odpowiednia, hehe). Moim skromnym zdaniem są też najlepiej zagrane. Obejrzałam kilka j-dram i o aktorstwie Japończyków niewiele dobrego mogę powiedzieć (oczywiście są chlubne wyjątki!!!). Koreańczycy (i Tajwańczycy) są w te klocki jednak lepsi. Oscary im raczej nie grożą, ale potrafią zachować się na ekranie, a i aktorskie perełki się często trafiają (całej obsadzie wspomnianego KoD najchętniej uściskałabym grabę).
Jeszcze jeden jest plus dram - rzadko która ma drugi sezon (przychodzi mi na myśl w tej chwili Iris, ale i tu drugi sezon był o kimś zupełnie innym, więc można było to potraktować jako osoby byt). Nie ma więc obawy, że coś, co było od początku dobre, zostanie zarżnięte przez twórców pięćdziesiątym sezonem.
I jeszcze dla zapoznania się z idealną dramą: http://skosneoczy.blogspo...e-doskonaa.html
Napisane z jajem, ale to wszystko prawda. :lol:

Tymczasem - jestem w domu, jest późno, więc wybaczcie, że zdjęcia poglądowe z Faith na wstępie zaprezentują tylko głównego bohatera, tj. Choi Younga.


O, na zdjęciu nr 2 widać też Eun Soo, czyli główną bohaterkę. No, to już wiecie, kto tu jest główną parą. :mrgreen:

Trzykrotka - Pon 17 Cze, 2013 09:09

Agn napisał/a:
http://skosneoczy.blogspo...e-doskonaa.html

Święta prawda :rotfl: jak na podstawie tych kilku, które widziałam, stwierdzam. Dodam jeszcze, że Kopciuszek, w odróżnieniu od Tej Trzeciej w wariancie zamożna-elegancka-i-wyarfinowana, zwykle nie ma manier i je jak prosię. Znaczy - dużo i w ohydny sposób. Bohaterka Coffee Prince w tym celowała.
Agn :kwiatek: skoro mi Si Wona zaczyna brakować (jeszcze Skip Beat, dwa filmy i cześć pieśni), to chciałam cię zapytać o LMH. Już na pewno pisałaś, sori, ale napisz jeszcze raz: co z nim obejrzeć po Faith?

Agn - Pon 17 Cze, 2013 09:29

Trzykrotka napisał/a:
chciałam cię zapytać o LMH. Już na pewno pisałaś, sori, ale napisz jeszcze raz: co z nim obejrzeć po Faith?

CITY HUNTER!!! Koniecznie!!! Wprawdzie chodzi tam we fryzie na grzybka i ogólnie strasznie go oszpecili (toć ja dopiero przy Faith zauważyłam, że to jest naprawdę przystojny facet), ale drama jest świetna.
Potem możesz sobie łyknąć Personal taste, a jak cię przyciśnie to i Boys before flowers, choć to straszliwa brazyliana.
W tym roku na jesień zapowiadana jest drama Heirs z nim w roli głównej. Wprawdzie ma tam grać znowu ucznia (no nieeee...), ale tam do licha, obejrzę to, rozkminiając minutę po minucie. :serce:
Trzykrotka napisał/a:
Dodam jeszcze, że Kopciuszek, w odróżnieniu od Tej Trzeciej w wariancie zamożna-elegancka-i-wyarfinowana, zwykle nie ma manier i je jak prosię. Znaczy - dużo i w ohydny sposób.

Ale to chyba tylko w przypadku dram komediowych. Np. w City hunterze nie przypominam sobie sceny, w której Kim Na Na by tak jadła. Natomiast ON! Wprawdzie tylko raz i tylko w pierwszym odcinku, ale to chyba było za całą dramę. :lol:

Jeszcze coś dorzucę - to jest po prostu nie tyle żelazna zasada, co wręcz betonowa...

:lol:

Anaru - Pon 17 Cze, 2013 10:04

Agn, powiem szczerze: NO WRESZCIE JEST WĄTEK!!! :mrgreen:

I chociaż ja z dramami sienie do końca orientuje, to lubię o nich czytać. :mrgreen:

zooshe - Pon 17 Cze, 2013 17:03

Trzykrotka napisał/a:
Bohaterka Coffee Prince w tym celowała.

Czy dobrze kojarzę, że w 1 odcinku bohaterka zatrzaskuje się w toalecie??

zooshe - Pon 17 Cze, 2013 19:00

Obecnie oglądam Nine: Time Travel Nine Times. Jak tytuł wskazuje jest to drama z motywem podróży w czasie.



Główny bohater pomimo że urodziwy, z dobrą pracą i kobitą, która go kocha czekając od kilku lat, aż ten w końcu się zadeklaruje, wcale nie ma łatwego życia. Okazuje się że ma guza mózgu, który wykończy go w ciągu 6 miesięcy i właśnie dowiedział się, że odnaleziono ciało jego brata, który zaginął w Himalajach.
Przy zmarłym bracie odnajduje kadzidełka i zapiski, z których wynika, że brat próbował cofnąć się w czasie, aby nie dopuścić do śmierci ich ojca, który zginął w tajemniczym pożarze. Bohater odkrywa, że kiedy zapali się takie kadzidełko można cofnąć się o 20 lat z dokładnością co do sekundy ale tylko przez ok. 30 min dopóki kadzidełko się nie spali.
Bohater w końcu zdobywa 9 kadzidełek i postanawia naprawić przeszłość, jednak każda ingerencja w przeszłość tylko bardziej komplikuje jego życie osobisto uczuciowe a nawet może zagrażać jego życiu.

Drama bardzo mi się spodobała od samego początku. Ma specyficzny klimat trochę smutno - nostalgiczny i przepiękną ścieżkę dźwiękową. Zauważyłam też że scenki które dzieją się w przeszłości maja nieco inną barwę od tych współczesnych, jakby były kręcone na starszym sprzęcie, co jest bardzo ciekawym zamysłem twórców.

Ogólnie bardzo nietypowa produkcja jak na dramę. Wiele punktów przytoczonych przez Agn w artykule na dramę doskonałą, tu nie ma zastosowania, a jednak jak dla mnie jest bliska doskonałości.

Fakt, że czasami dramie brakuje logiki przyczynowo skutkowej, no chyba że wszystko wyjaśni się w ostatnich odcinkach. Ale i tak drama jest jak najbardziej warta polecenia, podobnie jak ścieżka dźwiękowa w której wręcz się zakochałam i to już od 1 odcinka. A należy nadmienić że nie przepadam za muzyką serwowaną w dramach.

Agn - Pon 17 Cze, 2013 23:41

Cytat:
Agn, powiem szczerze: NO WRESZCIE JEST WĄTEK!!! :mrgreen:

Kazali, to założyłam. Pan każe, sługa musi, prawdaż...
Cytat:
A należy nadmienić że nie przepadam za muzyką serwowaną w dramach.

Czyżbyś nie lubiła Almost paaaaaaaaaaaaradiiiiiise!!!? No wiesz? Twórcy tak się starali rozkochać cię w tej piosence, a ty nic... masz serce z kamienia. :lol:

No to ja się pochwalę, co ja oglądam obecnie.
Kończę Secret garden, która jest dramą łączącą elementy komediowe z romansem i fantastyką. Znaczy się (klasyka) kopciuszek, który potrafi skopać porządnie wroga (kaskaderka), oraz nadęty bufon z kontem nie do ogarnięcia spotykają się i jest zabawnie. On chodzi w durnowatych błyszczących dresikach, ona ma go szczerze dość. Potem doszedł element fantastyczny, tj. zamiana duszami. I w tym momencie zaczęła się po prostu jedwabista komedia (co zapewne zgadłyście). Chichrałam się na tych odcinkach jak opętana. W chwili obecnej jestem na etapie 14 odcinka i zrobiło się kapkę tak sobie, można by już parować parkę, ale nie, on za nią łazi, ona się na niego wścieka i usiłują się do siebie zbliżyć.
Ale dokończę, bo ponoć potem jeszcze ma być zabawnie.
Na szczęście obowiązek odstawienia sceny pod prysznicem przejął Lee Philip (drugoplanowy bohater, tzw. ten trzeci). Nie mam nic do Hyun Bina, ale pod prysznicem bym go oglądać nie chciała, kapkę za chuderlawy.

Aha, jeśli ktoś chce obejrzeć dramę, przy której się ukwiczy ze śmiechu, a przy okazji ucieszy z romansu, to zarówno ja, jak i Zooshe (chyba nie kłamię, co?) polecamy A gentleman's dignity. Czterech kumpli od czasów szkoły w chwili obecnej przekraczają próg czterdziestki. Wciąż zachowują się jak chłopcy, choć mają poważne firmy itd. Główny bohater poznaje bohaterkę. On - właściciel firmy architektonicznej, facet bogaty itd. (ale to nie przeszkadza - do wszystkiego doszedł sam, nie jest więc rozpuszczonym bachorem, dziedzicem bajońskiej fortuny), ona - nauczycielka etyki. W tle także związki miłosne pozostałych kumpli. Dowcipne dialogi, zabawne sytuacje, różne zawirowania... pomimo że drama nie zawiera scen seksu (choć jest jedna taka w łazience, gdzie można wstrzymać oddech, hehe), tak jest niebywale wręcz seksowna i rozkoszna. Ogląda się cudnie. :mrgreen:

zooshe - Wto 18 Cze, 2013 00:04

Agn napisał/a:

Czyżbyś nie lubiła Almost paaaaaaaaaaaaradiiiiiise!!!? No wiesz? Twórcy tak się starali rozkochać cię w tej piosence, a ty nic... masz serce z kamienia. :lol:

Kocham ta piosenkę równie mocno co wizytę u dentysty.
Agn napisał/a:

Aha, jeśli ktoś chce obejrzeć dramę, przy której się ukwiczy ze śmiechu, a przy okazji ucieszy z romansu, to zarówno ja, jak i Zooshe (chyba nie kłamię, co?) polecamy A gentleman's dignity.


Jak najbardziej potwierdzam. Przy niektórych scenach można wręcz tarzać się ze śmiechu.

Agn - Wto 18 Cze, 2013 00:05

Cytat:
Kocham ta piosenkę równie mocno co wizytę u dentysty.

Twój dentysta musi być naprawdę cudowny. :mrgreen:

Trzykrotka - Wto 18 Cze, 2013 00:07

Agn napisał/a:

obowiązek odstawienia sceny pod prysznicem przejął Lee Philip

O! Muszę koleżance powiedzieć, ona po Faith i The Legend zapadła na Lee Philipa. I miała jego bardzo smaczne i nie do końca ubrane zdjęcie na tapecie :rumieniec:

Agn napisał/a:
A gentleman's dignity.

A to z kolei coś dla mnie :banan_Bablu:
Dzięki :kwiatek:

Agn - Wto 18 Cze, 2013 09:42

Trzykrotka napisał/a:
O! Muszę koleżance powiedzieć, ona po Faith i The Legend zapadła na Lee Philipa.

Pozdrów koleżankę! :mrgreen: Smutek polega na tym, że Philip ma na koncie na razie tylko 4 dramy i ciągle plącze się po drugim planie. *sigh* Ha! Ale za to w The Slingshot zaciągnął panienkę do łóżka. Nie, niech się nie łudzi - sceny rozbieranej nie było. Ale też nie żadne tam wall-kiss czy coś równie bezpiecznego. :twisted:
I jak on ładnie mówi po angielsku... Ech... no ale w jego przypadku nie ma co się dziwić. :lol:
Trzykrotka napisał/a:
I miała jego bardzo smaczne i nie do końca ubrane zdjęcie na tapecie :rumieniec:

Które? Które? KTÓRE?! :excited:
Trzykrotka napisał/a:
Agn napisał/a:
A gentleman's dignity.

A to z kolei coś dla mnie :banan_Bablu:

Baw się dobrze! :mrgreen:
Fota poglądowa:


PS Czy mam zamieścić więcej obrazków poglądowych do Faith?

Trzykrotka - Wto 18 Cze, 2013 12:27

[quote="Agn"]
Trzykrotka napisał/a:
I miała jego bardzo smaczne i nie do końca ubrane zdjęcie na tapecie :rumieniec:

Które? Które? KTÓRE?! :excited:
O to

I ona ma teorię co do tych drugich planów, że on może przez amerykański akcent nie dostaje głównych ról.
No pewnie, że daj Faith :cheerleader2:

Agn - Wto 18 Cze, 2013 21:54

Och, cudne! Mmmm... Jemu jest dobrze w długich włosach. W krótkich już tak nie za bałdzo...
Ja b. lubię tę fotkę...

Oraz tę...


Trzykrotka napisał/a:
I ona ma teorię co do tych drugich planów, że on może przez amerykański akcent nie dostaje głównych ról.

Za mało jestem osłuchana, by stwierdzić, czy faktycznie mówi z amerykańskim akcentem. Moja teoria brzmi natomiast w ten sposób - z amerykańskim akcentem pewnie nie wpuściliby go na plan historycznej dramy, a do tego gatunku zalicza się zarówno Legend, jak i Faith.
Inna sprawa - spójrzmy na wszystko z odpowiedniej perspektywy. Na pierwszym planie bohaterowie flirtują jak przedszkolaki. Ale tym z drugiego planu (i to jest b. celna obserwacja Zooshe) jakby na więcej wolno. Okej, są dramy, w których ci z drugiego planu nie dojdą nawet do etapu trzymania się za rączkę, ale są chwile, kiedy oni mogą się bardziej rozbestwić. Przykładem jest wspomniane przeze mnie AGD, w którym to bohaterowie drugiego planu zaliczyli zryw namiętności z gwałtownym oparciem się o ścianę. Więc może to nie jest taki zły pomysł?
Ewentualnie on może woleć plątać się po drugim planie. Niektórzy aktorzy tak wolą.
Trzykrotka napisał/a:
No pewnie, że daj Faith :cheerleader2:

Dobra, zaraz coś wrzucę. :mrgreen:

Edycja: Dobra, fotki gotowe! Więc tak... lecimy...
Oczywiście zaczniemy od Choi Younga. Nieważne, że już go wam pokazywałam - KAŻDY pretekst, by machnąć fotą LMH jest dobry. :mrgreen:

Przy okazji - Choi Young, jak już wyżej, wyżej wspomniałam, jest postacią autentyczną. Generalnie uważa się go za bohatera. Symbol prawości i honoru. Zooshe nawet wyłapała gdzieś, że jeden z układów w taek won do jest nazwany jego imieniem (jeśli to kogoś b. interesuje - jest to ten układ: klik!).
W dramie zaczyna od stopnia kapitana. Ma moc - używa wewnętrznej energii, którą potrafi wiele zdziałać (od samoleczenia po krzywdę przeciwnikowi), moc owa objawia się lekkimi błyskawicami na ciele. No chyba że się wnerwi, to wtedy błyskawice są okazalsze. :mrgreen:
Poza tym w walce mieczem jest, oczywiście, najlepszy i byle łachmyta nie da rady mu podgrymaszać.

Eun Soo, czyli pani doktor:

Obok niej widzimy damę dworu, Lady Choi. W tym przypadku nazwisko jest istotne - to ciotka Younga.
Sama Eun Soo początkowo wydaje się drażnić, choć za drugim obejrzeniem uważam, że jej zachowanie (poza tymi momentami, kiedy zachowuje się naprawdę głupkowato) jest bardzo realne. Postawiłam się w jej sytuacji - też do upadłego trzymałabym się logicznych wyjaśnień zaistniałej sytuacji i tak samo bym panikowała.

Kolejną bardzo istotną postacią jest, oczywiście, król. Także postać historyczna, rzecz jasna. Król Gongmin w dramie prezentuje się tak:

W historii Korei gość jest b. popularny - wyrwał siebie i królestwo spod wpływów Yuanu, dając podwaliny pod państwo, które będzie później Koreą - rzecz jasna nie dokładnie w takim kształcie, jak za jego czasów, ale trzeba królowi oddać co królewskie. Wbrew pozorom umie rządzić, myśleć i parać się polityką. Początkowo wydaje się być słaby, ale nie zrażajcie się - to odpowiednia osoba na odpowiednim stanowisku.

A oto przecudnej urody królowa:

Według źródeł historycznych tę parę faktycznie łączyło uczucie. Nie jest to tylko wymysł na potrzebę dramy.

Pierwsze skrzypce u złych gra ten pan:

Lord Gi Cheol. Brat cesarzowej Yuanu (ówczesne Chiny). Przebiegły, szczwany lis, intrygant i podła świnia. Nie należy go ignorować. Jego mocą jest siła mrożenia. Miał dwóch przydupasów, których nie warto wspominać, bo to kretyni. Oraz dwie "maszyny do zabijania". Jedna z owych maszyn stylówę ma taką:

Pan Manga, noremalnie. Jego zdolnością była gra na flecie - potrafił zabić tą muzyką. Siłą rzeczy żaden z niego Chopin. :wink:
Była jeszcze jedna laska, niezmiernie wkurzające stworzenie; ta z kolei potrafi podpalać dłonią. Owa dłoń jest okropnie czerwona, dlatego panienka ciągle chodzi w jednej rękawiczce.

Kolejny, który usiłuje mieszać i którego nie należy obdarzać sentymentami jest ten pan:

Wujek króla. Kolejny intrygant i kanalia. Acz trzeba mu oddać co jego - on akurat wpadł na SKUTECZNY pomysł, jak zmusić Choi Younga do współpracy.

Jang Bin, czyli nadworny lekarz:

I w tej roli Lee Philip. Jest ideałem lekarza, którego nie sposób spotkać na świecie. Cierpliwy, łagodny, współczujący, oddany swemu powołaniu. Nigdy się nie poddaje, gdy chodzi o ratowanie pacjenta. Podoba mi się w nim to, że Eun Soo czegoś się od niego naprawdę nauczyła, choćby podejścia do pacjenta i jakiejś takiej... łagodności.
Poza znakomitym obeznaniem z medycyną chińską, świetnie sobie radzi w walce. Wachlarz w jego rękach nie służy do wachlowania. :wink:

I co ważniejsze postacie razem:

O, z prawej widać laskę od podpalania ręką.

Jest jeszcze sporo postaci, w tym np. pan, którego można nazwać jedynie "Michael Jackson" (ze względu na, ahem, specyficzną urodę). Ale nie będę grzebać po sieci. Obejrzyjcie, same się dowiecie. :mrgreen:

Agn - Sob 22 Cze, 2013 00:22

Mogę? Mogę? Mogę? Mogę-mogę-mogę??? :mrgreen:

Minęła północ, więc już możemy świętować. Lee Min Ho, czyli mój azjatycki ulubieniec, obchodzi dziś urodziny!



Wedle naszego datowania dwudzieste szóste. Licząc po koreańsku... ma 27 lat. Koreańczycy do wieku wliczają także te 9 miesięcy w łonie matki, dlatego ważnym dla nich świętem jest 100 dzień od narodzin, bo według ich tradycji dziecko kończy wtedy roczek. Tak więc można świętować podwójnie, hehe. Za jakieś 3 miechy będzie miał pełne 27.

A ponieważ, jak wspomniałam, każda okazja, by machnąć fotą LMH jest dobra, pozwalam sobie niniejszym... :twisted:



I w temacie czysto dramowym (skoro omawiałam radośnie Faith)...



Happy LMH's day! :mrgreen:

zooshe - Sob 22 Cze, 2013 13:20

Agn napisał/a:

Poza tym w walce mieczem jest, oczywiście, najlepszy i byle łachmyta nie da rady mu podgrymaszać.

A to że dostaje po tyłku od brata królowej to taki tylko drobny szczegół. Wcale nie istotny

Trzykrotka - Sob 22 Cze, 2013 14:14

Najlepsze życzenia urodzinowe dla LMH! I wielu super ról w bardzo fajnych dramach
zaczęłam oglądać Personal Taste, ale zacięło mi się już w pierwszym odcinku. Jednak nie spoczne w staraniach.

Agn - Sob 22 Cze, 2013 16:56

zooshe napisał/a:
A to że dostaje po tyłku od brata królowej to taki tylko drobny szczegół.

To jest detal, który zostanie w odpowiednim momencie naprawiony! :foch2: Poza tym napisałam, że byle łachmyta. Gi Cheol byle łachmytą nie jest. Zresztą miał po prostu farta. Pamiętaj o: "Tak jak mówiłem - to jest bardzo ciężki miecz!" i akcji np. tuż przed pocałunkiem, kiedy to na wnerwie zdjął rąsię Gi Cheola ze swego ramienia. I to jedną ręką. Nawet nie zaszczycając go spojrzeniem. :mrgreen:
Trzykrotka napisał/a:
zaczęłam oglądać Personal Taste, ale zacięło mi się już w pierwszym odcinku. Jednak nie spoczne w staraniach.

Ekheeeem... Pożyczyć ci moje DVD? :mrgreen:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group