To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Elizabeth Gaskell - życie, twórczość i epoka - Werterowisko...

Gosia - Pią 24 Paź, 2008 22:47

Zadaj mu pracę domową: ma przeczytać "Lalkę"Prusa i napisać referat o miłości Wokulskiego do panny Łęckiej :mrgreen: (w porownaniu do jakiejs niemieckiej powieści o milosci - jest taka? ;) )
trifle - Pią 24 Paź, 2008 23:28

Mag13 napisał/a:
przestałam pytać z obawy, czego jeszcze może nie umieć!


Królestwo za takich profesorów u mnie w instytucie! :rotfl:

Gosia napisał/a:
(w porownaniu do jakiejs niemieckiej powieści o milosci - jest taka? )


No nieee... czy to zwątpienie w emocjonalne pokłady Niemców? Wir aber besitzen im Luftreich des Traums die Herrschaft unbestritten...!

Gosia - Pią 24 Paź, 2008 23:32

Zawsze bardzo lubilam "Cierpienia młodego Wertera". Ale to opowiesc o zakazanej milosci ... i oczywiscie nieszczesliwej (co akurat zbliza ją do Lalki).
Kojarzy mi sie z łąką, ciepłem, małym domem gdzieś na wsi. Chyba to skojarzenie wiąże sie z jakims wyjazdem :mysle:

Wir aber besitzen im Luftreich des Traums die Herrschaft unbestritten...!
Bardzo romantyczne :roll:

Zaraz dostane w łeb od Mag :rumieniec:

trifle - Pią 24 Paź, 2008 23:46

Heh, młody Werter to nie jest utwór o nieszczęśliwej miłości - a na pewno nie przede wszystkim o tym.
A ten cytat dla mnie jest właśnie bardzo romantyczny! :D Chyba jestem już zgermanizowana, bo romantyzm nie kojarzy mi się tylko z miłością - szczęśliwą czy nie, tylko z takim hmmm.. uwolnieniem umysłu, tworzeniem projekcji możliwego i niemożliwego, Werter z bólem istnienia, a nie z miłością do Lotty (to on ją odrzucił tak naprawdę...).

Gosia - Sob 25 Paź, 2008 00:05

Wszystko tam jest - i miłość i niezrozumienie i rezygnacja.
Admete - Sob 25 Paź, 2008 07:56

Nie znosiłam Cierpień młodego Wertera ;-) Sądziłam, że bardzo dobrze się stało, że się zastrzelił - jednego idioty mniej ;-) Kolejny raz wychodzi, że nie mam w sobie romantyzmu ani zrozumienia dla niego ;-)
Tamara - Sob 25 Paź, 2008 13:29

Czytałam Wertera tak dawno , że niewiele pamiętam , ale coś mi się tłucze po głowie , że nijak nie mogłam pojąć po cholerę się zastrzelił , skoro gdyby się zakręcił i postarał , Lotta by na niego zwróciła na pewno uwagę ( nie wiem , czy czegoś nie pokręciłam :mysle: ) w każdym razie również konkluzja była podobna do wniosku Admete . Ale literaturę romantyczną bardzo lubię :-D

Moja koleżanka ze studiów przy jakiejś rozmowie o książkach zapytała "a po co kupować i trzymać w domu powieści , jak się raz przeczytało to wystarczy " :shock: :confused3: :paddotylu:

Mag , co się dziwisz , znajomość sztuki czytania zanika , nawet dzieci szkolne mają już z tym problemy , a Ty od studenta wymagasz , żeby coś wiedział z książek , nie będących przymusem czyli podręcznikiem :wink:
Dlaczego nie jestem Twoją studentką :cry2:

Anonymous - Sob 25 Paź, 2008 13:35

Admete napisał/a:
Sądziłam, że bardzo dobrze się stało, że się zastrzelił - jednego idioty mniej

dokładnie!!
Ale ból istnienia mi się podoba. Wiecie co to jest magia mądrego słowa. Jak powiesz, że masz doła to każdy macha ręką, ale jak masz ból istnienia to juz inna reakcja :rotfl:

z racji mojej pracy dorobkowej mam sporo do czynienia z młodzieżą licealną(odezwała się dorosła studentka) i po prostu ręce mi i piersi opadają jak z nimi rozmawiam... :paddotylu:

trifle - Sob 25 Paź, 2008 14:07

A ja lubiłam Wertera od pierwszego przeczytania w liceum. Studia mi to tylko utrwaliły. Nie był idiotą, był wrażliwym, raczej naiwnym człowiekiem, bardzo podatnym na wpływy - choćby literatury. Umiał dostrzegać piękno natury i się nim zachwycać. Jego kryzys to kryzys człowieka na kilku poziomach. Społeczeństwo go odrzuciło - dla prostych ludzi był za mądry, dla wyższej klasy - za biedny, za nisko urodzony. Tak jakby nigdzie nie należał. Miał ambicje do bycia artystą, ale to, co tworzyła jego ręka nie odpowiadało temu, co sobie zamierzył (skąd ja to znam :roll: ) Miłość do Lotty dołożyła się do tego wszystkiego. Szukał ideału, trochę się za bardzo zaczął pławić w tej miłości do Lotty. Kiedy zrozumiał, że ona jest zwyczajną, "ziemską" kobietą, poczuł rozczarowanie (kolejne!), jest taki fragment, kiedy to ona wyciąga do niego rękę, a on tej ręki nie przyjmuje! Był idealistą, a idealiści zawsze mają przerąbane :roll: Dlaczego chciał się zastrzelić? Bo nie mógł tego wszystkiego dłużej znieść, moim zdaniem cierpiał na silną depresję, a depresja to przecie choroba jak każda inna, którą trzeba leczyć, a nie ignorować czy wyśmiewać :roll:

Tak, jestem tylko pielgrzymem, wędrowcem na ziemi. A wy - czyż jesteście czymś więcej?


Ale się offtop zrobił :zalamka: ;)

Tamara - Sob 25 Paź, 2008 17:49

Trifle , interpretacji Wertera jako studium depresji chyba jeszcze nie było , ale kto wie , czy nie masz racji :mysle: :oklaski:


Offtop faktycznie niewąski :mrgreen:

Anonymous - Sob 25 Paź, 2008 21:11

Mag13 napisał/a:
Ładne niemieckie określenie Weltschmerz do ewentualnego wykorzystania.....

znam!! Skończyłam baaaaardzo dobre Liceum :mrgreen: :banan_czerwony:

Gosia - Pią 26 Gru, 2008 22:08

Mag13 napisał/a:

Wydaje mi się jednak, ze w naszej polskiej literaturze nie ma właśnie owego bólu świata, odczuwania w kategoriach ogólnoludzkich, a nie partykularnych narodowych, nie ma też owego pesymizmu, cechującego romantyzm europejski po epoce wiary i przekonania w nieograniczone ludzkie możliwości, jaką było Oświecenie. Romantyzm był rezultatem rozwianych złudzeń nowej generacji, tak jak obecnie rozwiewają się w dobie kryzysu finansowego złudzenia w zasady liberalnej gospodarki i nieograniczoną zdolność rynku do samoregulacji

Znalazłam dziś przypadkowo ten temat (powstał chyba z jakiegoś offtopu w innym wątku ;) i tak się zastanawiam czy nie dobrym przykładem takiej postaci jest bohater "Bez Dogmatu" Sienkiewicza i inni "bohaterowie końca wieku" (XIX oczywiście) tyle, że to późniejsze czasy.
A z wcześniejszych? Gustaw z IV części Dziadów?

Anonymous - Sob 17 Sty, 2009 19:27

"Bez dogmatu" leży na póce, ale nie mam czasu....
właśnie może jakiś ranking bohaterów romantycznych... :mysle:

Gosia - Sob 17 Sty, 2009 19:35

Właśnie sobie uświadomiłam, że w N&S jest jeszcze cytat z "Wallensteina" Schillera w przekładzie Coleridge`a, więc w sumie są 4 fragmenty z literatury niemieckiej wykorzystane jako motto do rozdziałów ;)
Akurat tłumaczenie tego fragmentu znalazłam w XIX-wiecznym lwowskim wydaniu tego dzieła ;)
Witam w wątku Gaskellowym :kwiatek:

Aragonte - Sob 17 Sty, 2009 19:37

Gosiu, a może wrzucisz te cytaty-motta? Ja w sumie ich nie znam :ops1:
Gosia - Sob 17 Sty, 2009 19:39

Chciałam wrzucać po trochu, ale mogę i całość :mrgreen:
Tylko muszę znaleźć dziewiczą wersję, bo ja mam w tym pliku pełno notatek :roll:

Anonymous - Sob 17 Sty, 2009 21:19

bo z dziewictwem zawsze jest kłopot :mrgreen:
Tamara - Sob 17 Sty, 2009 22:02

Weltschmerzcowi bohaterowie w literaturze polskiej - ciekawy temat :mysle: .
Może Bukacki z "Rodziny Połanieckich"? Ale chyba ciężko będzie znaleźć , bo raczej bohaterowie naszej literatury mieli na głowie inne sprawy , niż ból istnienia , mysle , że jakby poszukać znajdzie się parę postaci drugoplanowych - np. Różyc :mrgreen: - ale zawsze będą to osobnicy naznaczeni piętnem cudzoziemszczyzny i zachodnich mód .
Nawet Przybyszewski , nasz sztandarowy schyłkowiec i bóloistnieniowiec . Nawet Gustaw w końcu przemienia się w Konrada - w naszych warunkach rodzimych na ból istnienia nie było miejsca , bo rzeczywistość była zbyt bolesna .

Gosia - Sob 17 Sty, 2009 22:06

No tak, sama zaczęłam.. całkiem nieświadomie :roll: :mrgreen:
Tak, a propos "Wertera" muszę sobie go kiedyś przypomnieć ... Mam takie ładne wydanie w twardej oprawie, w brązowej quasi-skórce. Ładna książka wymaga przecież ładnej oprawy. W sumie to świetny materiał na film ;)

Anonymous - Wto 27 Sty, 2009 21:23

Ja tez nie lubie i nie rozumiem literatury rosyjskiej. Moge ogladac ekranizacje (dla aktorow), ale czytanie mnie meczy. W wielu przypadkach nie rozumiem tez literatury polskiej - do dzis nie wiem co wszyscy widza w Panu Tadeuszu - dla mnie to gniot przerazliwy, nie znosze Zeromskiego - nudzi mnie. Pilchem sie wszyscy zachwycaja, a ja mnie zniesmacza...
Anonymous - Wto 27 Sty, 2009 22:13

Admete napisał/a:
Piękno słowa, melodię, zapomniany, niemal baśniowy świat?


Nie dostrzegam tam piekna słowa i melodii, jak dla mnie rymy czestochowskie, rytm tandetny, a i swiat niespecjalnie basniowy. Bardziej historyczny. W dodatku mowiacy o okresie, za ktorym nie przepadam. No i te peany na temat Napoleona i Dabrowskiego. Czytalam kilkakrotnie na roznych etapach zycia, nigdy nie odnalazlam tam niczego pieknego. Inna sprawa z sonetami - tutaj kazdy z nich stanowi perle. Lubie tez Dziady (szczególnie cz.II. III technicznie mi odpowiada, ale tematycznie :zalamka: ).

praedzio - Wto 27 Sty, 2009 22:34

A ja lubię Pana Tadeusza za humor. Za każdym razem, kiedy go czytam - szczerzę się jak głupia.
Admete - Wto 27 Sty, 2009 22:47

Cytat:
Nie dostrzegam tam piekna słowa i melodii, jak dla mnie rymy czestochowskie, rytm tandetny, a i swiat niespecjalnie baśniowy. Bardziej historyczny. W dodatku mowiacy o okresie, za ktorym nie przepadam. No i te peany na temat Napoleona i Dabrowskiego. Czytalam kilkakrotnie na roznych etapach zycia, nigdy nie odnalazlam tam niczego pieknego. Inna sprawa z sonetami - tutaj kazdy z nich stanowi perle. Lubie tez Dziady (szczególnie cz.II. III technicznie mi odpowiada, ale tematycznie


Rymy częstochowskie? Aine czy Ty chociaż wiesz, co to są rymy częstochowskie? Nie będę się spierać ;-) Wiem, że lubisz przesadzać i na karb przesady to złożę. Każdy widzi świat po swojemu. Ja nie zwracam uwagi na kult Napoleona, który mnie ziębi ani grzeje. Lubiłam swego czasu poczytać Łysiaka, a on był zafiksowany na czasach napoleońskich. Historia jest w PT potraktowana na sposób mityczny i baśniowy. Pory roku, roślinność, zwyczaje które przemieniaja się w mit. To nie jest rzecz historyczna, historia stanowi tu tylko punkt wyścia do tworzenia obrazu utraconej Arkadii. Ja wiem, jak wyglądał taki świat naprawdę, Ty to wiesz i myślę, że Mickiewicz też wiedział i to lepiej od nas, ale jak napisał: "Chciałem pominąć ptak małego lotu, pominąć strefy ulewy i grzmotu i szukać tylko cienia i pogody, wieki dzieciństwa, domowe zagrody...". To wszystko wytłumaczył w Epilogu ;-) Naprawdę nie słyszysz melodii? Nie dostrzegasz humoru? Pięknie recytował PT Żebrowski.

Anonymous - Wto 27 Sty, 2009 23:04

Nie, nie slysze melodii, humor dostrzegam, ale znam lepszy. Czy przesadzam? Sama nie wiem. Po prostu to, co piszesz, to niemal slowa mojej polonistki, ktora kazala mi myslec, ze cos jest biale, gdy dla mnie bylo szare. No, te same argumenty. tyle, ze mnie to nie przekonuje - przypuszczalnie chodzi o inne poczucie piekna. Nic wiecej.
Kiedys slyszalam, jak Zebrowski pieknie recytuje ksiazke telefoniczna (skecz takowy :D ). On ma cudowny glos i pieklna interpretacje i z kazdego materialu zrobi arcydzielo.

Alicja - Śro 28 Sty, 2009 07:35

Calipso napisał/a:
Najgorsza rzeczą jest odezwanie się do nich po angielsku.

dlaczego?

Też nie lubię Pana Tadeusza :ops1: może dlatego, że czytałam go po raz pierwszy w całości w 3 godz. i z koszmarnym bólem zęba. Trauma :wink:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group