Seriale - Sex and The City
Darcy - Pon 12 Maj, 2008 22:51 Temat postu: Sex and The City Właśnie do mnie dotarło, że nikt na forum nie wspomina o serialu, który jest po prostu kultowy - Sex and The City. A ponieważ za miesiąc do kin wchodzi film o losach Carrie, Samanthy, Mirandy i Charlotte, pomyślałam, że warto o nim powiedzieć dwa słowa*.
A zatem...? Jakie wrażenia? Uważa się, że S&TC ma albo zagorzałych wielbicieli (to ja ), albo równie zawziętych przeciwników. Prawda li to?
*OK, będę szczera. Mam TE DNI i jedyne, co odwodzi mnie od zrzędzenia i odwraca moją uwagę od denerwowania się, to oglądanie S&TC od pierwszego do ostatniego sezonu.
Darcy - Wto 13 Maj, 2008 14:03
Hm, chyba tylko ja ślinię się, gdy Mr. Big pojawia się na ekranie.
Admete - Wto 13 Maj, 2008 14:56
Oglądałam, gdy pokazywali w naszej tv, ale żebym przepadała jakoś szczególnie, to nie. Mieli niezłe pomysły, ale dla mnie takie kobiety i takie życie jest bardziej obce niż życie na pokładzie Battlestar Galactica i Babylon 5 razem wziętych
Można się było pośmiać, ale kultowy akurat dla mnie nie jest. Archiwum X albo Przystanek Alaska to owszem - kultowe jak nic
Tamara - Wto 13 Maj, 2008 17:55
Z serialu znam tylko odcinki wydane na płytkach z jakąś gazetą , są świetne . Za to dobrze znam książkę - bardzo ją lubię i chętnie do niej wracam , ale jest to coś - dla mnie - w rodzaju panopticum - takie rzeczy nie mogą istnieć naprawdę , przynajmniej nie w tym świecie , który znam . Jeżeli takie rzeczy dzieją się naprawdę - ale fajne to jest . I doskonale rozumiem obsesję Carrie na temat szpilek od Blahnika
snowdrop - Wto 13 Maj, 2008 19:35
Aż wstyd przyznać ale nie widziałam ani jednego odcinka.
Darcy - Wto 13 Maj, 2008 19:59
| Tamara napisał/a: | Z serialu znam tylko odcinki wydane na płytkach z jakąś gazetą , są świetne . Za to dobrze znam książkę - bardzo ją lubię i chętnie do niej wracam , ale jest to coś - dla mnie - w rodzaju panopticum - takie rzeczy nie mogą istnieć naprawdę , przynajmniej nie w tym świecie , który znam . Jeżeli takie rzeczy dzieją się naprawdę - ale fajne to jest . |
Myślę, że 'takie rzeczy' spokojnie mogą mieć miejsce. Pracuję jako piarowiec, głównie dla branży kosmetycznej, dlatego mam ciągły kontakt z magazynami lajfstajlowymi i reklamą. Pracuję przy sesjach makijażowych, wybieram modelki, obligatoryjnie niemalże chodzę na bankiety, rauty, wielkie otwarcia, imprezy promocyjne etc. Taka praca. I chociaż Warszawa to nie Nowy Jork, parę podobieństw mimo wszystko jest.
Na przykład to, że na wszystkich tych bankietach bywają zawsze te same osoby. (Zawsze wiem, że spotkam na przykład Joannę Horodyńską, która jak zwykle będzie biegać wszędzie z aparatem i robić zdjęcia). Te imprezy zawsze prowadzą te same osoby (Janiak i Kammel na zmianę)i zawsze przychodzą te same osoby z reklamy i mediów. Spotkania z domami mediowymi i ludźmi z wydawnictw mam zawsze w tych samych miejscach - wszystkie kawiarnie na Żurawiej i cały Plac Trzech Krzyży. Rozmowy z nimi wyglądają mniej zawsze tak samo i niewiele różnią się od tych z Sex and The City. Natężenie gejów w branży medialnej też mamy podobne. I tak dalej, i tak dalej...
A co do seksu... Wygląda to tak samo na całym świecie. No może z wyjątkiem krajów arabskich. Od ludzi z branży medialno-piarowo-reklamowej szybciej partnerów zmieniają chyba tylko prawnicy ze świecznika. Dla mnie to rekordziści.
Gosia - Wto 13 Maj, 2008 20:02
No to strasznie te bankiety są nudne.......
Darcy - Wto 13 Maj, 2008 20:05
Są. Chodzi się tam tylko po to, aby się pokazać i znaleźć w kronikach towarzyskich - "gwiazdy" w "Twoim Stylu", a reklama w branżówkach. Dlatego zwykle zabieram kogoś ze znajomych, bo po przywitaniu się ze wszystkimi, z którymi wypada się przywitać, można wreszcie pogadać o czymś normalnym.
Aha, i nigdy na żadnej z tym imprez nie spotkałam nikogo takiego jak Mr. Big.
Admete - Wto 13 Maj, 2008 20:13
Nic dziwnego więc, że mnie ten serial aż tak nie wciągnął - moje życie jest prowincjonalne , a tamto dziwaczne. Mogę się pośmiać, ale wspólnoty nie odczuwam. I to typowe, że serial bardzo lubi moja przyjaciółka - dziennikarka z dużego miasta. Z drugiej strony to ciekawe, ale bliskie mi są dylematy polujących na potwory braci Winchesterów...
Caitriona - Śro 14 Maj, 2008 10:53
Może sama na coś kiedyś polowałaś
Ja tego serialu nie oglądałam. Zobaczyłam jeden odcinek i mi się nie spodobało. Miałam wrażenie sztuczności i plastiku, szczególnie jeśli chodzi o główną bohaterkę. Poza tym ja jestem naprawdę na bakier z modą - kompletnie mnie to nie interesuje, a tam buty itp rzeczy odgrywają chyba dużą rolę. Ale to tylko moje odczucia
trifle - Śro 14 Maj, 2008 12:44
| Caitriona napisał/a: | Ja tego serialu nie oglądałam. Zobaczyłam jeden odcinek i mi się nie spodobało. Miałam wrażenie sztuczności i plastiku, szczególnie jeśli chodzi o główną bohaterkę. Poza tym ja jestem naprawdę na bakier z modą - kompletnie mnie to nie interesuje, a tam buty itp rzeczy odgrywają chyba dużą rolę. Ale to tylko moje odczucia |
I moje są dokładnie takie same
Anonymous - Śro 14 Maj, 2008 13:04
Fakt, Manolo rządzi, a Dolce & Gabbana to bóstwa czczone na Piątej Alei.
S&TC to po prostu rozrywka, bez ambicji zmieniania świata. ALE to chyba pierwszy masowy serial, w którym padają zakazane w telewizji słowa, czyli 'orgazm', 'clitoris' i 'wibrator' (i to bez wulgarnych podtekstów), a kobiety mają jakieś potrzeby seksualne.
Do tej pory było tak - ona go kocha, on ją niekoniecznie, ona siedzi w domu, płacze w poduszkę i roztkliwia się nad pościelowymi piosenkami Celine Dion. (W wersji wyzwolonej rzuca się w wir pracy). W S&TC jest troszkę inaczej - ona go kocha, on ją niekoniecznie, więc ona zakłada szpilki od Manola, wbija się w sukienkę od Dolce Gabbany i wychodzi na imprezę.
Szczerze mówiąc, bliższy jest mi ten drugi model. Zycie jest po prostu zbyt krótkie. Może dlatego oglądam na zmianę S&TC i N&S. Spora dawna romantyzmu romantyzmu na zmianę z brutalną rzeczywistością, którą jednak można oswoić.
Darcy - Śro 14 Maj, 2008 13:05
Sorry, wylogowało mnie. To byłam ja, Darcy.
Anonymous - Śro 14 Maj, 2008 13:22
| trifle napisał/a: | | Caitriona napisał/a: | Ja tego serialu nie oglądałam. Zobaczyłam jeden odcinek i mi się nie spodobało. Miałam wrażenie sztuczności i plastiku, szczególnie jeśli chodzi o główną bohaterkę. Poza tym ja jestem naprawdę na bakier z modą - kompletnie mnie to nie interesuje, a tam buty itp rzeczy odgrywają chyba dużą rolę. Ale to tylko moje odczucia |
I moje są dokładnie takie same |
A moje podobne Obejrzałam kilka odcinków S&TC i po prostu mnie nie wciągnęło. Nie mam chyba nic wspólnego z bohaterkami serialu, bo zamiast szpilek od Prady wole moje wytarte tramki, doskonale się obywam bez makijażu, z facetem nie mam problemu bo go nie mam itp. Poza tym, chociaż wiem że ten serial był nastawiony na ukazanie jednego aspektu życia bohaterek , to wkurzało mnie to, że pokazywali wszystkie bohaterki, jakby nic innego w życiu do roboty nie miały, tylko gadanie o seksie i modzie (przynajmniej tak było w tych odcinkach, które widziałam).
Marija - Śro 14 Maj, 2008 19:38
Otóż to . Bardziej bym się utożsamiała z agentką Scully robiącą sekcję kosmicie, niż z tą panią, co nigdy nie chodziła na dwie randki z tym samym facetem, w jednym wyłącznie celu.
Admete - Śro 14 Maj, 2008 19:41
Marija ja też, ja też Ostatecznie kosmici są dla mnie dużo bardziej realistyczni niż jakieś tam buty od tego czy innego projektanta Ale serialik oglądałam jako całkowita fikcję
Caitriona - Śro 14 Maj, 2008 20:38
| Admete napisał/a: | | Ostatecznie kosmici są dla mnie dużo bardziej realistyczni niż jakieś tam buty od tego czy innego projektanta |
Ha! Mnie także jakoś łatwiej uwierzyć w wampiry co to muszą zasznurować rozwiązane sznurowadło niż w cenę niektórych butów
Ale rozumiem, że serial cieszył się dużą popularnością. Gdzieś czytałam, że nawet są organizaowane wycieczki śladami bohaterek tego serialu - pewnie po najlepszych sklepach
Tamara - Śro 14 Maj, 2008 21:41
To co widziałam oglądałam po przeczytaniu książki - te odcinki były właściwie "na motywach" i w moim odczuciu cały ten absurdalny światek nowojorczyków lepiej , a na pewno bogaciej oddany jest w książce - co zrozumiałe . Prawdę mówiąc trudno uwierzyć ,że tacy ludzie istnieją rzeczywiście toż to stado baranów . Ale ładne ciuchy i buty są nie do pogardzenia
Harry_the_Cat - Śro 14 Maj, 2008 21:56
Czytałam książkę - nie zachwyciła, obejrzałam parę, może paręnaście odcinków serialu i nie specjalnie mnie kręcił, choć jestem w stanie zrozumieć kogoś, kto wydaje pół pensji na buty Mi się co prawda nie zdarzyło, ale być może dlatego, że jeszcze nie spotkałam takich kuszących butów .
W każdym razie na film nie czekam i do kina się nie wybieram.
Marija - Śro 14 Maj, 2008 22:13
Mnie tylko ciekawi, czy te szpilki od Blahnika są rzeczywiście takie wygodne . I ile by wytrzymały obcasy na naszych krajowych chodnikach .
Harry_the_Cat - Śro 14 Maj, 2008 22:31
to zalezy od odpowiedniego wyprofilowania - jesli dobre, to nawet bardzo wysokie buty nie sprawiaja takiego problemu.
Darcy - Śro 14 Maj, 2008 22:44
| Harry_the_Cat napisał/a: | Czytałam książkę - nie zachwyciła, obejrzałam parę, może paręnaście odcinków serialu i nie specjalnie mnie kręcił, choć jestem w stanie zrozumieć kogoś, kto wydaje pół pensji na buty Mi się co prawda nie zdarzyło, ale być może dlatego, że jeszcze nie spotkałam takich kuszących butów .
W każdym razie na film nie czekam i do kina się nie wybieram. |
O ile mnie pamięć nie myli, w szóstym sezonie S&TC pada cena szpilek od Manola - 485 dolarów. Przy obecnym kursie dolara to wcale nie jest drogo - niecały tysiąc, jeśli dobrze liczę.
Tamara - Śro 14 Maj, 2008 22:45
Ja bardzo lubię chodzić na obcasach i rzeczywiście jak pisze Kot , dobrze zrobione są wygodne . A zdecydowanie najlepiej się tańczy na obcasach . Natomiast blahnikowe na naszych drogach by chyba nie przeżyły - one raczej do samochody i na salony . Moje najwygodniejsze pantofle są z budki na bazarku , tylko już mi ją zlikwidowali
I kosztowały w przeliczeniu - jakieś 20$ he he i są absolutnie deszczoodporne i błotoodporne
Anonymous - Śro 14 Maj, 2008 22:48
| Harry_the_Cat napisał/a: | | choć jestem w stanie zrozumieć kogoś, kto wydaje pół pensji na buty | '
Ja też. Cóż, niektórzy wydają pół pensji na buty a inni na filmy, książki, CD itd
Tamara - Śro 14 Maj, 2008 22:51
Pozazdrościć tym ,co mogą pół pensji na przyjemności wydać...
|
|
|