Dołączyła: 11 Sie 2006 Posty: 5318 Skąd: Tu i tam ;)
Wysłany: Sob 03 Paź, 2009 00:41
Oo , ciekawe kto wpadł na taki kretyński pomysł
Dostawali mandaty za oprowadzanie dzieci po Krakowie
Nauczyciele wielu szkół przestali oprowadzać dzieci po Krakowie. Nie biorą ich już na wycieczki śladem Młodej Polski czy renesansowych zabytków, bo boją się mandatów i kontroli, które dotknęły osoby oprowadzające po mieście bez zezwoleń. Urzędnicy miejscy, zaalarmowani przez nas o tym absurdzie, zapewniają: nauczycieli karać nie będziemy!
Nowe przewodnickie przepisy wprowadziły chaos w mieście. Strażnicy, którzy zaczęli pouczać i karać osoby, które bez odpowiednich zezwoleń oprowadzały grupy wycieczkowe, przestraszyli nauczycieli. Poloniści z wielu szkół wykreślili z programów edukacyjne wycieczki po mieście. - Dyrekcja na konferencji ostrzegała nas, że za oprowadzanie po Krakowie i pokazywanie zabytków grożą nam kary - opowiadają.
Dodają, że nie chcą się narażać na mandaty i problemy, a uprawnień wymaganych przez nową ustawę nie mają. Pamiętają też przypadek Marii Kantor, która podczas wakacji miała problemy związane z oprowadzaniem swoich znajomych po Rynku.
Zezwolenia i uprawnienia przewodników turystycznych wydaje Urząd Marszałkowski. Licencje dostaje się po rocznym kursie i zdaniu egzaminu. I faktycznie urząd do kontroli się przyznaje. - To działania profilaktyczne - mówi Beata Stachura kierownik departamentu usług turystycznych. - Chcemy ustrzec turystów przed nieuczciwymi przewodnikami.
Zapewnia, że nauczyciele nie będą podlegać tym kontrolom. - Nie muszą mieć zezwoleń. Wystarczy, że podczas kontroli pokażą nam legitymację nauczycielską - mówi.
Marek Anioł, rzecznik straży miejskiej potwierdza, że uczniowie wraz z opiekunami są bezpieczni. Urzędnicy wyjaśniają nieporozumienie. - Nauczyciele mogą pokazywać dzieciom miasto - twierdzi Filip Szatanik, kierownik biura prasowego Urzędu Miasta.
- Z natury rzeczy mają wiedzę o zabytkach i kompetencje, by być przewodnikami uczniów.
http://wiadomosci.wp.pl/k...18da5&_ticrsn=3
Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 12626 Skąd: Babylon 5
Wysłany: Sob 03 Paź, 2009 07:05
O dobrze wiedzieć, bo mamy z koleżanką w planach wycieczkę do Krakowa...
_________________ „I am a Ranger! We walk in the dark places no others will enter."
"From the stars we came. To the stars we return. From now, till the end of time."
Dołączyła: 16 Gru 2006 Posty: 6504 Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Wto 06 Paź, 2009 15:34
Przyszłam sobie wczoraj do pracy jak zawsze i co?
I okazało się, że mój komputer miał dość i nie wstanie, tak będzie leżał
Przyznaję, od jakiegoś czasu wysyłał sygnały, że coś jest bardzo, bardzo nie tak no i poległ był właśnie wtedy, kiedy z nowymi siłami po weekendzie miałam zarchiwizować dane
udało się go otworzyć dopiero w trybie awaryjnym, i dane odzyskałam, ale trwało to ponad 5 godzin
teraz już mam i system i większość potrzebnych programów
(dwa dni - dwa dni! to zajęło, ale chyba jest )
_________________ Północ i Południe spotkały się i stworzyły w tym wielkim, zadymionym miejscu coś na kształt przyjaźni
[N&S]
Muszę się wygadać..... nie wiem pod jaki temat to lepiej podchodzi ni to narzekalnie ni to sama nie wiem co... ostatnim razme pod wpływem forum podjęłam dobrą decyzję.... i liczena to, że teraz chociaż się wygadam... bo rozmowa z Mamusią dopiero jutro, wspołlokatorki nie chcę dręczyć, zresztą Ona mnie nie zna tak jak Wy i Mamunia.... no więc.
Jak wiecie obijam się na studiach już czwarty rok i nieubłagalnie zbliża się moment gdy musze wybrać seminarium i zacząć pisać pracę. I do dzisiaj pewnikiem był Najjaśniejszy i jakiś samorząd... no i fajnie. ale z drugiej strony wobec wielu zalet Mego Boga i Mistrza nie jest on Ci wzorem systematyczności. Za to wpadłam przypadkiem do bardzo sympatycznego pana od prawa handlowego!! no i zaproponował mi fajne dwa tematy... jeden o działalności gospodarczej gminy a drugi o ochronie wizerunku(z bonusami uambitniającymi) bo to z gminą to jest wyczesany temat i nie byłoby mi łatwo i ciekawie. A skoro On powiedział, ze to nie jest ciekawe jeśli się nie jest wójtem itp. to się będę męczyła... a ja jestem z dzinego gatunku który za święte przyjmuje słowo ciał wykładających(w temacie dziewictwa Jaśka obowiązują jednakowoż lex specialis) no i tak intuicja mnie w sumie pchnęła do tego tematu z wizerunkiem.... a jej nie należy lekceważyć.... no i sama nie wiem dokładnie o czym bym chciała pisać z tej administracji.... i nie chciałabym wybrać ok. tematu super ciekawego ale takiego gdzie bibliografi będę miała jak na lekarstwo i na tematach dziewiczych będę pracowała no a z drugiej strony chciałam pisać z administracji doktorat bo niby co innego, mam już troszkę książek o samorządzie. No i Najjasniejszy... a jak On odbierze to jako zdradę z mojej strony. Nie chcę zawieść Najjaśniejszego. Echhh
mogłam rzucić te studia w diabły....
No bo co ja mam robić?
_________________ iFiesta! porque somos campeones del Mundo!.
Dołączyła: 16 Gru 2006 Posty: 6504 Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Sro 07 Paź, 2009 09:13
Oj Kasiek, Kasiek
Co masz zrobić? Masz mądrze wybrać - a tylko Ty wiesz tak naprawdę pisanie (i obrona (?)) czego będzie dla Ciebie najlepsza. Ale nie możesz wybierać tematu tylko ze względu na kogoś ani Kogoś - no chyba, że tym kimś jesteś TY Jednocześnie ważne jest, Kto będzie Twoją pracę nadzorował - ale to i tak już wiesz
Trzymaj się w każdym razie
a ja się pożalę, że od rana mam straszne problemy żołądkowe
*emotka bardzo, bardzo zmęczona i wypluta*
_________________ Północ i Południe spotkały się i stworzyły w tym wielkim, zadymionym miejscu coś na kształt przyjaźni
[N&S]
Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 10863 Skąd: Hobbiton
Wysłany: Sro 07 Paź, 2009 13:51
Z mojego doswiadczenia moge dodac, ze dobry i systematyczny promotor to polowa sukcesu. Pamietam jak najwieksi leserzy poszli do naszego ukochanego pana psora tylko dlatego, ze u niego nic sie nie robi. A my z Barbarella poszlysmy do pana, ktory nam oferowal wybor ciekawego tematu (chociaz Basia to chyba troche sie meczyla ze swoim ) i kupe roboty przy nim - zaliczenie nie bylo na piekne oczy, ale dzieki temu jak przyszlo do pisania pracy to sie nagle okazalo, ze mam juz gotowy wstep do badan i I rozdzial - tak sam z siebie niejako
Do ostatniej minuty obrony nasz promotor byl zaangazowany w nasza prace, podrzucal mi co ciekawsze artykuly, czy maszynopisy z sesji naukowych, do ktorych nie mialabym dostepu nawet na czytelni.
Kasiek, pamietaj, ze chociaz to Ty piszesz prace, potrzebujesz pilota z dobra latarka. Jesli okaze sie, ze pomylilas droge, to odpowiedzialnoscia zostaniesz obciazona Ty, nie pilot/promotor.
Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 10863 Skąd: Hobbiton
Wysłany: Sro 07 Paź, 2009 14:23
A ja dodam, ze w zasadzie do watku zawitalam z prosba o trzymanie za mnie kciukasow - tak mocno-mocno. Wyslalam CV o prace, ktora z wszystkich dotychczasowych ofert najbardziej mi sie podoba. I chcialabym ja dostac. Teoretycznie spelniam wszystkie kwalifikacje, a nawet wiecej (ale po ostatniej rozmowie, gdzie wszystkie moje uprawnienia i wyksztalcenie byly interpretowane na moja niekorzysc i kacu, ktory ciagle mnie jeszcze po niej meczy - niczego nie jestem pewna).
No wiec prosze o bombe pozytywnej energii
Dołączyła: 16 Gru 2006 Posty: 6504 Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Sro 07 Paź, 2009 14:31
AineNiRigani napisał/a:
Kasiek, pamietaj, ze chociaz to Ty piszesz prace, potrzebujesz pilota z dobra latarka. Jesli okaze sie, ze pomylilas droge, to odpowiedzialnoscia zostaniesz obciazona Ty, nie pilot/promotor.
a to dokładnie tak - z tym, że z surowością promotora nie można przesadzać. Moja koleżanka poszła do bardzo ostrej katedry, bo jej temat pasował, to ją tak przemieliła promotorka z kumpelą w czasie pisania i obrony, że skończyła z dostatecznym z obrony przy bardzo dobra średnią ze studiów
_________________ Północ i Południe spotkały się i stworzyły w tym wielkim, zadymionym miejscu coś na kształt przyjaźni
[N&S]
Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 10863 Skąd: Hobbiton
Wysłany: Sro 07 Paź, 2009 14:43
BeeMerku, dlatego ja nie pisalam o surowosci, a o systematycznosci. Po prostu musza abyc spelnione pewne wymagania, zeby napisac dobra prace - systematycznosc, stala kontrola i wymaganie pewnego niezbednego minimum to podstawa. A nasz promotor byl tak kochany, ze przychodzenie do niego na seminarium bylo prawdziwa przyjemnoscia. Za braki nie bil, nawet zlego slowa nie powiedzial, tylko wymuszal obietnice poprawy i czlowiek tak sie wewnetrznie czul jak swinia i len skonczony. Za to na obronie to byl za nami niczym Rejtan z koszula, niczym lew. W zasadzie nie byla ta obrona konieczna, chociaz u mnie z linkami sie przyczepili. I waga husarza.
a Najjaśniejszy dobrze znasz? pomoże i da wskazówki, będzi wymagał i sprawdzał? Jeśli tak, pisz u niego. Jeśli nie masz pewności, - trudno zdecydować. Nowego profesora znasz? Tematy może i ciekawe, ale musisz mieć pewność, że przez dany ci czas napiszesz tę pracę. Bibliografia zawsze gdzieś się znajdzie. Poza tym pytanie- co ciebie ciekawi. Temat nieciekawy będzie wręcz umęczony. Niestety, nikt za ciebie nie zdecyduje, możemy tylko wspierać
_________________ - A czym byliby ludzie bez miłości?
GINĄCYM GATUNKIEM, odparł Śmierć.
tu mam pewność Najjaśniejszy w związku z ogromem zajęć będzie wpadał baaardzo nieregularnie...
mam doła chyba...
chyba zgubiłam kurtkę, nie wiem nic co chcę robić w życiu(nie licząc doktoratu)
życie jest bez sensu.... ja chcę do Mamy
na obiad
_________________ iFiesta! porque somos campeones del Mundo!.
Dołączyła: 29 Maj 2006 Posty: 6332 Skąd: obóz pracy
Wysłany: Czw 08 Paź, 2009 10:16
Kasieńku, ja tylko Ci powiem, że jestem z Tobą , u mnie mniej więcej te same problemy.. Jestem na specjalizacji już, nie wiem, czy dobrze zrobiłam, mam wątpliwości niczym jakieś tsunami, powinnam rzucić te studia w choinkę, ale rozsądek i ludzkość wokoło podpowiada, że to głupie, niech choć ten licencjat. Tylko co potem? Eccchhhh...
_________________ For the first time in my life, I can't see my future. Ever day goes by in a haze. But today, I decided, will be different.
Dołączyła: 13 Lut 2009 Posty: 116 Skąd: Z Doliny Muminków
Wysłany: Czw 29 Paź, 2009 16:15
Cześć i czołem, dawno mnie tu nie było, ale widzę że rozmawiacie o studiach...ja mam też problem, zaczynam w tym roku magisterskie, zjazdy są rzadko i zupełnie nie wiem czy chodząc na seminarium raz na 2,3 tygodnie uda mi się stworzyć coś sensownego. Powiedzcie że tak...pisałam ostatnio maila do profesora z literatury angielskiej czy mnie przyjmie na seminarium ( bo pierwsze źle w ogóle wybrałam) ale nic jeszcze nie wiadomo.
W ogóle to jestem leniuch i wcale bym nie robiła tego mgr gdyby nie względy zdroworozsądkowe i znaczący nacisk rodzinny
Dołączył: 18 Maj 2006 Posty: 6173 Skąd: spod łóżka
Wysłany: Pią 06 Lis, 2009 18:02
Poniekąd przygoda księgarska, choć nieco inna. Tak wyglądał mój dzisiejszy poranek "w pracy". A mój horoskop w "Metrze" mówił, że będę miała taki udany dzień.
Dziś pognałam do roboty na godzinę ósmą. Wzięłam klucze, jako że odźwierałam drzwi. Pod drzwiami stoję od 7.40 i mocuję się z zamkiem. Jedno wyjaśnienie - drzwi mają zamek nad zamkami. Nie będę opisywała, jaki, musicie mi na słowo uwierzyć, że jest popie... znaczy się normalny inaczej.
W każdym razie mocuję się. Z zamkiem zawsze są problemy, ale spoko, maleńki, najwyżej za kwadrans spuścisz z tonu i wpuścisz thin do pracy. Rzekłam! Kwadrans później nie usłyszałam zbawiennego szczęknięcia zamka, okolice usłyszały za to wiązankę przekleństw, jakiej nie powstydziliby się Jay i Cichy Bob przy akompaniamencie dzwonienia moich zębów - zimno mi. Walczę z zamkiem. Po godzinie obolałymi dłońmi już bez większych nadziei macam tylko klucz. Przychodzi dziewczyna, która ma na dziewiątą. Próbuje otworzyć te przeklęte drzwi. No ale skąd! Dwóch mężczyzn się nam po drodze napatoczyło, każdy próbował - nieeee... Ani "Sezamie, otwórz się", ani "Otwieraj się, ku**a psia twoju mać!" nie działa (inne inwektywy także nie dają rady). Od razu uprzedzam - od przodu wejść też nie możemy, bo nawet jeśli mielibyśmy klucze, to i tak bolec by nam nie pozwolił nawet ich uchylić.
Spoko. Dzwonimy do speca od sytuacji awaryjnych. Wielkimi krokami zbliża się godzina otwarcia księgarni. Pan od kryzysu przybył, pomęczył, pokręcił, pomłotkował, powściekał się i poprzeklinał, a co się namęczył, to jego. I niiiiic. Dobra, dzwonimy po speców-ślusarzy. Dziesiąta mija, zbierają się ludzie. Opędzamy się od namolnych gołębi, marzniemy. Słyszymy, że od przodu ktoś się awanturuje, że księgarnia ciągle nieczynna. Dziadek z laską przypełzł na tyły i dzwoni nam do drzwi, kompletnie nie rejestrując, że stoimy obok. Co jemu się wydaje? Że my w tej księgarni śpimy??? Poawanturował się, my usiłowałyśmy wyjaśnić mu sytuację, ale to jeden z tych ludzi, do których dociera tylko co drugie słowo (jeśli cokolwiek w ogóle). Poszedł rozeźlony.
No dobra. Skoro ślusarze mają się pojawić w ciągu pół godziny, to czekamy. Ale się nie zjawiają. Trzeba napisać kartkę. Znalazła się jakaś wyszmaciona na maksa karteluszka, druga dziewczyna ma długopis. Smarujemy: "Awaria, przepraszamy!". Wetknęłyśmy w drzwi. Wiatr. Kurdens. No to co? We cztery wzięłyśmy po gumie i zaczęłyśmy ambitnie rzuć. I taka chamska kartka zawisła na jeszcze bardziej chamskim zużytym winterfreshu na drzwiach. Bez komentarza.
Przybywają ludziki, które mają na dwunastą. Na tyłach trwa impreza (jak człowiekowi zimno, to głupieje, tyle wam powiem), tj. wszyscy się usiłują rozgrzać, opędzić od srających jak opętane gołębi, wyobrażamy sobie ślusarzy w garniturkach i z gnatami rozwalającymi ten cholerny zamek. Nic to. Marzniemy. Dziewczyny wypalają papieros za papierosem, reszta się wędzi. Telefon od ślusarzy. "No, my będziemy tak gdzieś przed czternastą..." Kurdens. Przybywa kolejna pracownica. Czekamy. Pracownica, którą nie od parady nazywamy Belzebubem, dochodzi do wniosku, że ona też spróbuje. Męczy się, męczy, pluje, kręci... i otworzyła. O_O
Jeszcze nigdy tak się nie cieszyłam z wejścia do pracy. Jak tam było ciepło! Jak miło! I czajnik był, skarb nad skarbami! A gorąca herbata smakowała nam jak nektar.
No i otworzyliśmy w końcu, z dwugodzinnym opóźnieniem. Hip! Hip! Hurra dla Belzebuba! (Jakkolwiek to brzmi.)
No i po co wstawałam rano? Równie dobrze mogłam przyjechać sobie na dwunastą i wyspać się jak cywilizowany człowiek...
_________________ I can see the sun is on the rise
the pulse is strong, it warms you but it's you they left behind
but in the breath before you go
in the arms of a miracle
I'll come back and see where you've gone
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum