PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Kicz czy literatura ?
Autor Wiadomość
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Sro 29 Sie, 2007 14:08   

Kciałam tylko powiedzieć, że przed wyjazdem odgruzowałam tę książczynę i zabrałam w krainę wielkopolską. I mimo iż, że okolica przepiękna, nastojowa okoliczność przyrody, to jednak nie zmogłem tego "Czciciela". To pierwsze opowiadanko jeszcze takie "trędowate" do czytania, drugie satyra na zidiociały odłam arystokracji, niech będzie. Fedotka, fajna klimatyczna, czytałam z przyjemnością, ale "Czciciel" mię dobił. Cały wątek utopił się w tych metaforycznych opisach, których przyznaję, ja wielbicielka takowych, wydawać by się mogło dozgonna, nie zmogłam. To one zmogły mnie. Jestem twarda sztuka, zrobię drugie podejście, ale aż mnie cebulki włosowe drżeć febrycznie poczynają na samą myśl o tem.
Pani Helenka to chyba jakiś deser z konopi indyjskich zjadła zasiadając do napisania tego. Jezu, pani Helenko, ja Panią tak kocham, ale miłość ma natknęła się na jakoweś zasieki językowe. Muszę jakiś sekator nabyć i jakoś się jednak przez nie przegryźć, bo d..a ci ze mnie będzie nie trędziowa wielbicielka :rumieniec:
 
 
Kaziuta



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 1380
Skąd: Szczecin
Wysłany: Sro 29 Sie, 2007 19:11   

Mam takie same wrażenia siostro.
Jak zaczęłam czytać "Czcicieli" to myślałam, że to tylko początek będzie taki "mniszkowy". Potem zaczęłam lekko zgrzytać zębami, brnąc dalej omijałam niektóre opisy, ale ciekawośc końca mnie zdopingowała i dotrwałam. I ten koniec mnie powalił :paddotylu:
Nie męcz się Ali, ale przeczytaj końcówkę. Mówię Ci mocna rzecz. :wink:
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Sro 29 Sie, 2007 19:14   

Nie ma tak dobrze. Nikt mi nie obiecywał, że życie to bajka-ł, skatuję się "naśmierć" i całe przeczytam, ale Bóg zapłać za wiadomość, że męka ma do czegoś zmierzać będzie, bo jakby tak męka dla męki, to bym już tego mogła nie przeżyć...
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Pią 18 Sty, 2008 17:30   

cos ciekawego znalazlam w necie:

Plan konferencji Rzeczpospolita domów - Zamki, dworki, pałace
która odbędzie się na słupskim Zamku Książąt Pomorskich w dnach 23-24 kwietnia 2007 r.
15.30-17.00
dr Marek Kochanowski (UwB): Dworki i pałace w literaturze popularnej na przykładzie powieści Heleny Mniszkówny.

W sumie interesujaca byla ta konferencja...
http://mediafm.net/kultur...ki,-palace.html

Ciekawe czy jest juz poklosie tej, od ktorej ten temat sie zaczal ;)

Tu jeszcze znalazlam ciekawy artykul. Moze kogos zainteresuje.
Polska - Czeczenia i Helena Mniszkówna
GRODKÓW

Pan Witold Szczęśniak, mieszkaniec Grodkowa od wielu lat zajmuje się zbieraniem materiałów dotyczących życia Heleny Mniszkówny. Kolejne już pokolenie Polaków zaczytujące się historią Ordynata Michorowskiego i Stefci nie wie, że daleka Czeczenia bardzo dziwnie splotła się z życiem i bohaterami literackimi innej powieści sławnej pisarki.
Sam pan Witold wspomina, iż w latach 1927-32 jego ojciec Stanisław dzierżawił młyn, którego właścicielką była siostra Heleny Mnieszkówny pani Józefa Moniuszko. W szperaniu w przeszłości nieocenioną pomoc oddała panu Witoldowi jego nauczycielka p.Wiśniewska z Suchodola oraz ciocia p. Zawistowska-Wilk z Sabni. Wreszcie na wiele śladów naprowadziła go biografia "Mniszkówna" wydana przez Tadeusza Kaletę w Londynie. Jak wspomina p.
Witold, odwiedza grób Heleny Mniszkówny znajdujący się w Zembrowie przy kaplicy grobowej Trębickich. Rodzice p. Witolda byli w 1943 roku na pogrzebie pisarki.
Historia, którą natomiast nakreślił p. Szęśniak dotyczy, jako się rzekło, Czeczeni oraz jednej z malowniczych postaci występującej w książce pt. "Panicz". Otóż właśnie tego panicza, którego pierwowzorem jest Polak Adolf Lortsch, opisuje p. Witold. Jak wspomina wśród jego ziomków na Podlasiu do dzisiaj wielu wspomina owego panicza, który był młodzieńcem o niezwykłych pomysłach. Jednym z ciekawszych przekazów jest ten, który mówi, jak to panicz po powrocie z Warszawy, gdzie brał wspólnie z Heleną Mniszek
udział 5 listopada w demonstracji patriotycznej, kazał swojemu fornalowi w Grodzisku wejść na najwyższą topolę, zawiesić tam czerwony sztandar i schodząc obcinać kolejno konary. Carscy żandarmi próbowali sztandar zestrzelić, dawali 100 rubli śmiałkowi, który go usunie. Wreszcie sztandar wisiał do wiosny, póki śnieg, słońce, deszcz i wiatr nie zniszczyły go. Otóż ów panicz, czyli Adolf Lortsch, miał wiele wspólnego z Czeczenią. Tutaj
przejdziemy do faktów przytaczanych przez pana Witolda. "Nikt nawet nie przypuszcza, że przed rokiem 1918 właścicielem Groznego, szybów naftowych położonych w Czeczeni, jak też części tego kraju, był właśnie Polak - Adolf Lortsch. Historia Lortschów była bardzo burzliwa. W Polsce znaleźli się po rzezi Hugenotów we Francji. Uciekając przed prześladowcami osiedlili się w Polsce, Rosji i Ukrainie. Ojciec Adolfa, Piotr Lortsch był udziałowcem cukrowni w Kalniku na Ukrainie w powiecie lipowickim. Państwo Lortschowie przenieśli się do majątku Okuniew pod Warszawą, gdzie przyszła na świat czwórka ich
dzieci, w tym w 1883r. Wspomniany już Adolf.
W powieści H.Mniszek "Panicz"
sylwetkę Adolfa Lortscha ukryto pod nazwiskiem Ryszarda Denhoffa. Adolf Lortsch otrzymał dobre wykształcenie i jako 19-latek wrócił ze szkół za granicą do Polski. Osiadł w majątku Grodzisk w powiecie Sokołów Podlaski, który to majątek otrzymał w spadku po śmierci ojca. W powieści Grodzisk - to Wodzewo. Obok, 2 kilometry od Grodziska mieszkała w majątku rodziców (Sabnie w powiecie Worczyn) Helena Mniszek, wtedy już wdowa Chużyńska. Tutaj się poznali i właśnie w "Paniczu" opisana została cała ich znajomość. Młody Lortsch nie zabawił w Grodzisku długo, w dwa lata przehulał majątek z pomocą swego administratora i zmuszony był uciekać przed wierzycielami. Krótko zabawił u swojej siostry Jadwigi Zambrzyckiej w Kupientynie. Sama Helena Mniszkówna jest pierwowzorem dla powieściowej Ireny, a jej siostra Józefa Moniuszko to Ziula. Powieść ukazała się w 1912 roku, kiedy Lortscha już nie było, gdyż wyjechał z Grodziska. Ale wracając do poprzedniego wątku... W Kupientynie Adolf też niewiele pobył, pojechał do Kijowa, gdzie pracował w firmie Fowlera produkującej maszyny rolnicze, a mieszkał w pensjonacie Świderskiego. Tutaj spotkała Adolfa przygoda jego życia, która jak koło
fortuny odwróciła jego status materialny.
W tym samym kijowskim pensjonacie mieszkała również pani Maria Pietrowna Bilik, spolonizowana Rosjanka - wdowa po baronie Budbergu, który wcześniej był oficerem carskim, komendantem żandarmerii w Warszawie. Otóż trzeba było trafu, że pani Maria zaczytywała się właśnie powieścią "Panicz". Jak to u niewiast bywa, powieść ją wzruszyła, a szczególnie los Denhoffa. I tutaj godzi się przypomnieć, że powieść kończy się listem z Ukrainy, w którym Denhoff marzy o powrocie na Podlasie do Wodzewa. Solennie zapewnia, że pokutuje ciężką pracą i twardym obowiązkiem i dyscypliną chce odzyskać
utracone włości wodzewskie. Otóż właściciel pensjonatu Świderski, z którym podzieliła się swoim wzruszeniem, zaproponował, czy nie chciałaby poznać bohatera powieści.
Wrażenie było piorunujące, zaskoczenie kompletne, a na efekty długo nie trzeba było czekać. Jak we wzorcowym romansie wszystko skończyło się ślubem. Majątek Marii odziedziczony po Budbergu to dzisiejszy Grozny oraz część Czeczeni. Maria była starsza od Adolfa - jednakże jak wspomina jego bratanek - złote kajdany nie ciążą. Te złote okowy to znajomo brzmiące nazwy American Standard Oil, który eksploatując czeczeńskie pola naftowe z ziemi należącej do Marii i Adolfa Lortschów przynosiły im 100 tys. rubli rocznej dzierżawy. Jak w bajce stał się więc utracjusz nagle bardzo majętnym cżłowiekiem. Po ślubie wyjechali do Kisłowodska. W roku 1913 Adolf zostaje prezesem Towarzystwa Kaukaskiego. Spory grosz inwestuje w zagospodarowanie terenów górskich starając się nadać im charakter turystyczny. Można domniemywać, że to właśnie zasługą Lortscha jest fakt, iż Kisłowodsk stał się jednym z największych kurortów Rosji porównywalnym z Krymem (w Kisłowodsku ubiegłoroczny zimowy urlop spędził prezydent Putin). Zbliżamy
się do roku 1917, który był końcem sielanki, kiedy to do Czeczeni wkraczają bolszewicy. Lortsch z żoną uciekają przez Turcję do Włoch i osiadają w Nicei. Jeszcze przez rok pobierają dzierżawne od Amerykanów, którzy sądzili, że awantura bolszewicka szybko się skończy. W Nicei Adolf Lortsch przyjmuje funkcję Konsula Honorowego Rzeczypospolitej
Polskiej. W roku 1931 zmarła Maria i wtedy Adolf powziął decyzję o powrocie do Polski. Tutaj wiódł żywot rentiera, zajmował się naukowo rolnictwem, a mieszkał w Warszawie w Hotelu Wiedeńskim, który należał do jego siostry. Obecnie w tym miejscu dziwnym trafem znajduje się restauracja "Kaukaska". Po wkroczeniu Niemców do Warszawy jeszcze jakiś czas prowadził działalności jednak 3 maja 1940 roku został aresztowany. Niemcy oskarżyli go o szpiegostwo oraz współpracę z Anglikami. Na niczym spełzły próby wykupienia
Adolfa przez rodzinę z rąk gestapo. Po wielokrotnych przesłuchaniach 21 czerwca 1940 został przewieziony do lasu w Palmirach pod Warszawą i tam wraz z wieloma innymi Polakami (Maciej Rataj, Janusz Kusociński, Wacław Niedziałkowski) został rozstrzelany.
Panicz- Adolf Lortsch spoczywa w Palmirach pod numerem 274, mogiła XVII; krzyż 59. Mniszkówna - wtedy Radomyska, o śmierci Adolfa nie wiedziała, a mieszkała w majątku Kuchary pod Łukowem, z których wysiedlona przez Niemców wróciła do Sabni na Podlasie.

Jak relacjonuje Witold Szczęśniak - pamięta jak rodzice wspominali, iż rękopis ostatniej powieści H. Miszkówny "Słońce" włożono do jej trumny. Miał to być ponoć dalszy ciąg "Panicza" jednak po latach znaleziono kopię i w 1993 roku wydano tę powieść, która nie była zapowiadaną kontynuacją.

Tyle na temat splecionej polsko-czeczeńskiej historii, w którą wpisały się losy bohatera powieści Heleny Mniszkówny, a którą zrelacjonował grodkowianin - rodem z Podlasia pan Witold Szczęśniak.
J.Rzepkowski
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
praedzio 
Im ta nating :)



Dołączyła: 25 Mar 2007
Posty: 19833
Skąd: Puszcza Knyszyńska
Wysłany: Pią 18 Sty, 2008 19:11   

Kochanowski? No, proszę, proszę, stary znajomy...
_________________

 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Pią 18 Sty, 2008 20:36   

A wiedzialas, ze sie zajmuje Mniszkowna? ;)
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
praedzio 
Im ta nating :)



Dołączyła: 25 Mar 2007
Posty: 19833
Skąd: Puszcza Knyszyńska
Wysłany: Pią 18 Sty, 2008 21:04   

Akurat tego to nie. Ale on na UwB prowadzi zajęcia z Młodej Polski. A odkąd studiowałam FP upłynęło trochę czasu, mógł sobie skonkretyzować w tym czasie zainteresowania naukowe... :)
_________________

 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Wto 25 Gru, 2012 17:35   

Się wzięłam za nabywanie serialu polsatowskiego, będą mi zmysły mam nadzieję na usty wypełzać. :) Bo książkową Trędowatą - regularnie podczytuję
 
 
RaczejRozwazna


Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 2002
Skąd: zza drzewa
Wysłany: Wto 25 Gru, 2012 20:46   

To ten z Anitą Sokołowską? Słabiutki. Michorowski - beznadziejny.
_________________
...najbardziej poruszające są opowieści nieopowiedziane /J.R.R. Tolkien/
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Wto 25 Gru, 2012 21:11   

Sprawdzę na własnej skórze ;)
 
 
Sofijufka 
ja chcę miec spokój...



Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 3440
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Sro 26 Gru, 2012 11:28   

Anita ładnie wyglada
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Sro 26 Gru, 2012 11:36   

Śliczna jest. Ale wnętrza biedniutkie. Do Łańcuta się nie umywa, nic a nic.
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Sro 26 Gru, 2012 14:12   

a mnie sie wlasnie z tego serialu obsada bardzo podobala. Stedcia wreszcie ladna i eteryczna (chociaz nie blond, o ile pamietam), a Michorowski przystojny, swietnie sie prezentowal. No i Tyszkiewicz w swojej roli :)
Tylko scenografia taka biedniutenka...
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Sro 26 Gru, 2012 14:26   

Scenografia jest biedna jak dziad kalwaryjski :/ Ale oczyska Ordynata mnie uwiodły. Niestety transfer na gryzoniu mi sie skończył i resztę oglądnę po Świętach...
 
 
RaczejRozwazna


Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 2002
Skąd: zza drzewa
Wysłany: Sro 26 Gru, 2012 14:32   

Serialowy ordynat może i przystojny (choć ja nie gustuję w takich - lekko zniewieściałych ? - typach urody męskiej) ale nijak się ma moim skromnym zdaniem to charakerystyki Waldemara.
Sokołowska jest bardzo ok, dziadziu Dzieduszycki takoż :)
_________________
...najbardziej poruszające są opowieści nieopowiedziane /J.R.R. Tolkien/
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Sro 26 Gru, 2012 14:37   

Bo jak Panny współczesne miałyby omdlewać z zachwytu nad Ordynatem, zgodnym z książką?
Ja lubię takie misiowate typy. No i On motylkowy jest. I dziwię się(chociaż dziwi się, wiadomo kto), że z Aine się zgadzamy w tym typie. Bo My inne typy wyznajemy :P
 
 
RaczejRozwazna


Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 2002
Skąd: zza drzewa
Wysłany: Sro 26 Gru, 2012 14:44   

A co ksiązkowemu ordynatowi brakuje, coby dzisiejszym pannom się nie spodobać...? :co_stracilam: Oprócz tego siodła i halsztuka :wink:
_________________
...najbardziej poruszające są opowieści nieopowiedziane /J.R.R. Tolkien/
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Sro 26 Gru, 2012 14:47   

Moja Bibliotekarka, najpierw się w Teleszyńskim zakochała, a później jak poczytała jak go opisuje Mniszkówna to się wkurzyła i rzuciła książkę w kąt. Ja już nie pamiętam, musze powtórkę zrobić.


W filmie loffciałam Ritę i Trestkę w wykonaniu Kownackiej i Fronczewskiego. ten serialowy Trestka... no tu się Ricie nie dziwię, nie tylko porównując go z Ordynatem, ale tak ogólnie bym nie chciała takiego chłopa :P
 
 
Sofijufka 
ja chcę miec spokój...



Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 3440
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Sro 26 Gru, 2012 15:00   

a proszę bardzo!

Był to Waldemar
Michorowski. Jechał na pysznym, czarnym jak lawa wierzchowcu. Ładnie wyglądało
na nim zamszowe siodło, żółty czaprak i uzdeczka. Koń arabski szedł z fantazją,
nogi stawiając klasycznie, z wdzięcznie przegiętą szyją niespokojnie gryzł
wędzidło. Ordynat siedział jak przymurowany, opięty w elegancki strój do konnych
wycieczek, w długich botfortach. Wyglądał zgrabnie i postawnie. Jadąc stępa,
młody pan, widocznie zamyślony, patrzał przed siebie, uderzając pejczem po
końcach butów. Słońce nieciło iskierki na błyszczących ostrogach.

[...]
Młody magnat patrzał na Stefcię zdumiony. Kiedy
znikła za drzwiami, szarpnął ładne złotawoblond włosy i nic nie mówiąc poszedł
do swego gabinetu. Usiadł na fotelu przed biurkiem, wyjął z kieszeni kosztowną
cygarniczkę, wydobył cygaro i zaczął zapalać z nadzwyczajną uwagą i
namaszczeniem. Pełne, barwne, zmysłowe usta wydymał lekko, pykając z cygara
błękitnym dymkiem. Z brwią namarszczoną siedział, z widocznym skupieniem w
szarych oczach. Świeciły w nich złowrogie płomyki.

[...]
Rozmawiał z paniami ze zwykłą swobodą i pewnym zaniedbaniem,
czasem kpiąco. Ruchy miał cokolwiek rozrzucone, lecz to nadawało właściwy jemu
wdzięk. W zaniedbaniu jego przebijał szyk i dystynkcja zupełnie odrębna, jego
własna. Nie był pięknym, ale miał w sobie coś nieokreślonego, co robiło
wrażenie. Smukły i bardzo zgrabny, posiadał rysy wyraziste i płeć smagławą,
włosy ciemnoblond, ładnie rozdzielone z boku głowy; małe wypukłości nad pysznie
zagiętymi brwiami zdawały się skupiać w sobie energię, siłę woli i zdolności.
Oczy miał szare, przenikliwe, o rozumnym i stanowczym wyrazie, zawsze prawie
drwiące, często figlarne; niesłychanie piękne usta, wydatne, pąsowe, ocienione
eleganckim, w miarę bujnym, złotawoblond wąsem, trochę najeżonym i rozczesanym
na końcach. Na twarzy widniała głęboka myśl w połączeniu z odrobiną nudy; w
oczach gwałtowność, czasem duma, lub też błyskały w nich iskry żartu. Z ust
poznawało się epikurejczyka, uśmiech, jeśli nie był ironiczny, miał w sobie dużo
łagodności.
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 42574
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Sro 26 Gru, 2012 15:07   

Ja tego nie daję rady czytać :lol: Dostaję od razu spazmów - najpierw ze śmiechu, potem ze zgrozy ;) Toż to grafomania tak straszna, że po przeczytaniu dłuższego fragmentu musiałabym pójść na pielgrzymkę do jakiegoś sanktuarium literackiego i zażywac odtrutkę przynajmniej przez miesiąc ;)
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
Ostatnio zmieniony przez Admete Sro 26 Gru, 2012 15:23, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Ania Aga 



Dołączyła: 23 Paź 2009
Posty: 3403
Wysłany: Sro 26 Gru, 2012 15:17   

Może i grafomania, ale ile autorka znała przymiotników. I przysłówków. Trochę się pogubiłam z zamszowym siodłem, nie mogłam w pierwszej chwili skojarzyć na kim tak pięknie wyglądało, na Michorowskim, czy na koniu. Sofi dziękuję!
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Sro 26 Gru, 2012 15:21   

No po tym pierwszym ustępie, to jednak koń ważniejszy od jeźdźca, więc pytanie Barskiego, swego czasu, zasadnym było :P
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Sro 26 Gru, 2012 15:27   

Ania Aga napisał/a:
Trochę się pogubiłam z zamszowym siodłem, nie mogłam w pierwszej chwili skojarzyć na kim tak pięknie wyglądało, na Michorowskim, czy na koniu.


I to jest wlasnie najpiekniejsze :)
Pamietam, jak kilka lat temu wspolnie czytalismy Tredowata i komentowalismy co ciekawsze fragmenty - z zmyslami wypelzajacymi na usta, zatosowaniu Stefci do pogody, o wygladzie limfatycznym (albo guscie? ), o Wiciu Szelidze, co to gral w tenisa impetycznie.
Kurcze, cale zycie lekcewazylam te p;owiesc, ale po tamtym czytaniu zakupilam sobie i czytalam wyjac - ze smiechu i zalu.
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Sro 26 Gru, 2012 15:30   

Bo dziś takich Mężczyzn nie ma, co to im te zmysly wypełzają tu i ówdzie. I Panien takich pysznych już też nie ma. ogólnie degrengolada.
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 42574
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Sro 26 Gru, 2012 15:30   

Dlaczego z żalu? Ja nadal nie podzielam dla niej zachwytu. Coś mnie w środku boli, gdy czytam dłuższy fragment. Serio - to jak tortura.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - anime

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.