PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Gosia
Sob 08 Mar, 2008 18:50
Megafanfik - tom II
Autor Wiadomość
Caroline 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 1640
Wysłany: Sro 24 Sty, 2007 09:39   

Niniejszym rozpoczynamy Tom II! Tadam....

Rozdział I "Pewne rodzaje zła" cz. I

Darcy strząsnął strony “The Morning Post” i metodycznie złożył je na nowo zanim dokończył ostatni kęs tosta z masłem i dopił poranną filiżankę kawy. Wieści, jakie ominęły go podczas pobytu w Hertfordshire były wstrząsające i niepokojące, sprawiły, że zapragnął dokończyć sprawy w Londynie i wyjechać do Pemberly tak szybko, jak to możliwe. Zerknął na zegarek kieszonkowy, jeszcze trzy kwadranse miały upłynąć zanim jego agent miał pojawi się w bibliotece. Darcy westchnął wracając znów do zegarka, były też inne, osobiste powody do zmartwienia, które odbierały mu spokój w Londynie nie tylko bunty tkaczy w Midlands.
Odsunął krzesło, wstał i podszedł do okna wychodzącego na pokryty śniegiem trawnik Grosvenor Square. Drzewa w parku stały niczym strażnicy na tle bieli, tylko górne gałęzie i ich wyciągnięte palce delikatnie oblekał lód błyszczący w porannym, zimowym słońcu. Darcy wziął głęboki wdech i powoli odetchnął pokrywając szybę parą. Nie, bezpośrednim powodem była przykrość, jaką odczuwał za każdym razem w towarzystwie swego przyjaciela, Charlesa Bingleya. Para zamarzła na szybie, dzień był tak zimny. Pociągnął palcem po lodzie, rysując małego Puncha na gwieździstym mroźnym tle. Jak wiele lat minęło odkąd rysował Georgianie obrazki na szybie? Dziesięć? Dziesięć co do jednego, był pewien. Zwinął palce w pięść i wierzchem dłoni starł pajaca i gwiazdki. Obrazek, którego rysowaniem zajęty był teraz nie miał rozbawić dziecko, ale z konieczności boleśnie pozbawić złudzeń mężczyznę, mężczyznę, którego nazywał swoim przyjacielem.
Zaczął podczas podróży z Netherfield w zeszłym tygodniu. Z pomocą Fletchera lokaj Bingleya przygotował go do wyjazdu w południe. Trzy kwadranse po dwunastej zostawili już Meryton za sobą i toczyli się znośną drogą z dobrą prędkością w karecie Bingleya. Choć był elegancko ubrany i po śniadaniu, wkładem Bingleya w pierwszą godzinę podróży były tylko łagodne chrapnięcia i posapywania. Kołysanie i przechylanie się wygodnego pojazdu także Darcy’ego zachęcało do drzemki, choć, o dziwo, obudził się o swej zwykłej wczesnej porze po krótkiej i niespokojnej nocy. Dopiero, gdy zatrzymali się przy gospodzie dla dyliżansów, by zmienić konie, padły pierwsze słowa.
- Bingley... Charles, obudź się – Darcy pochylił się i mocno chwytając ramię przyjaciela potrząsnął nim gwałtownie. – Zmieniamy konie i przynajmniej ja muszę rozprostować kości. Szklaneczka by nie zaszkodziła. Sprawdzimy tuejszy browar? - Podniósł rozbawiony brwi słysząc stłumione mamrotanie dochodzące spoza fałdów fulara Bingleya. – Może kawa byłaby lepsza. Wstawaj, panie, na nogi i naprzód!
Bingley otworzył jedno oko i widząc upartą twarz przed sobą głęboko westchnął, uniósł się na tyle, by słaniając się pokonać stopnie karety i wyjść na dziedziniec. Darcy chwycił go za ramię śmiejąc się i poprowadził w stronę szeroko otwartych drzwi zajazdu. Jego wołanie:
- Pokój, gospodarzu? – spotkało się z natychmiastową odpowiedzią, dorodna dziewczyna poprowadziła ich do wygodnej prywatnej jadalni z oknem wychodzącym na podwórze. Gdy tylko Bingley osunął się na noszącą ślady używania, ale solidną kanapę poprosili o coś ciepłego i pobudzającego.
- Jak możesz być tak diabelsko przytomny, Darcy – ziewnął Bingley spoglądając na profil swego towarzysza odcinający się na tle słońca wpadającego przez okno. – Później ode mnie poszedłeś spać, a wstałeś wcześniej, założę się, że twój Fletcher miał z tym coś wspólnego. Ten człowiek to skończony służbista! Doprowadził mojego Kandle’a do takiego dygotu, że ten ledwie trzymał brzytwę. Rano musiałem się ogolić sam, w przeciwnym razie sprezentowałby ci moje zwłoki zamiast... nie śmiej się, daję słowo! Wcale nie przesadzam!
- Zwłoki, a to dobre! Bingley ty nic innego nie robisz, tylko przesadzasz... albo jeszcze gorzej, pozwalasz by ponosiła cię wyobraźnia.
- To jest dopiero koloryzowanie, Darcy – Bingley zmarszczył brwi, lekko urażony – skoro jednak mnie oskarżasz, powiedz mi, panie, w jaki sposób jedno jest gorsze od drugiego, bym mógł zdecydować, czy mam się obrazić, czy roześmiać. – Bingley wygładził kamizelkę i obciągnął surdut.
- Ekhm – głośno odkaszlnął i podnosząc łyżkę uroczyście uderzył nią o stół – Może pan kontynuować.
- Człowiek, który przesadza jest doskonale świadom, że to robi – zaczął Darcy opierając się beztrosko o framugę okna z rękami założonymi na piersi – i nie spodziewa się, by ktokolwiek brał sobie jego zapewnienia do serca, Może wejść mu to w nawyk, ale nadal jest świadom prawdy i, jeśli zostanie zmuszony, przyzna to. Ale człowiek zniewolony wyobraźnią odrzuca nakazy rozumu na rzecz iluzji i będzie się jej trzymał wbrew wszelkim przeczącym jej faktom. Co więcej, będzie domagał się, by reszta świata mu uwierzyła, a każdego kto odmówi będzie uważał za wroga, prześladowcę, albo...
Pukanie do drzwi przerwało mu przemówienie, córka gospodarza weszła i postawiła parującą tacę zastawioną kubkami i nakrytymi naczyniami. Bingley wpatrujący się w łyżkę nie zauważył wesołego uśmiechu na twarzy dziewczyny składającej ukłon w jego kierunku zanim zamknęła drzwi wychodząc.
- ...albo przynajmniej głupca – zakończył Darcy lekko. Podszedł do stołu i zaczął podnosić nakrycia sprawdzając, co im przyniesiono.
- Charles, nie jesteś głodny? To wygląda znośnie. – Wyciągnął do niego talerz. – Charles?
Bingley spojrzał na niego słysząc swoje imię, posłał Darcy’emu krzywy uśmiech, uwolnił go od talerza i przyłączył się do niego nad tacą. – Wydaje mi się, że postanowię się roześmiać, dlatego że taki z ciebie „głupiec”.

:D
 
 
Caroline 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 1640
Wysłany: Czw 25 Sty, 2007 09:12   

Rozdział 1 cz. 2

- Dokładnie tak – odpowiedział zanim rzucili się na niewyszukane, acz obfite dania z zajazdu.
Po szybkim spacerze po okolicy, ucieszyli się zastając na podjeździe po powrocie ekwipaż gotowy do drogi. Wstawiono gorące cegły, a oni wdrapali się do środka. Bingley dał znak do odjazdu, konie spięły się w uprzęży i obaj opadli na siedzenia wypoczęci i najedzeni. Darcy sięgnął po swoją torbę podróżną, otworzył ją i wyciągnął „Fuentes d’Onoro”, potem usadowił się bliżej okna.
- Zamierzasz czytać? – głos Bingleya miał w sobie nutkę rozczarowania.
- Tak, jeśli nie masz nic przeciwko. Została jeszcze godzina zanim zapadnie zmrok, obiecuję odłożyć książkę zanim będziemy musieli zapalić lampy. Chciałbyś „Ciudad Rodrigo”? Mam ją tutaj w torbie.
Bingley zgodził się niechętnie i Darcy wręczył mu tom, podniszczony po studiowaniu go przez pannę Bingley i upadku na podłogę biblioteki. Darcy pochylił się znów w stronę światła, ujął końce haftowanej zakładki zanim wsunał palce między strony i otworzył książkę. Kolorowe nici spoczywały tuż przy grzbiecie oprawy, skomplikowany, kobiecy węzeł zbierał je na górze. Zerkając spod oka na przyjaciela szybko schował drobiazg do kieszeni, a potem skupił się na książce.
Po paru minutach Darcy uświadomił sobie, że Bingley chciałby z nim o czymś porozmawiać, ale trzymał się zdecydowanie swojego planu i nie wsunął zakładki na nowe miejsce, póki zmrok nie uniemożliwił dalszego czytania. Gdy odłożyl książkę, Bingley oddał swoją i zauważył, że są…
- ...prawie w Londynie. Przyłączysz się do mnie na obiedzie u Greniera?
- Doceniam twoje zaproszenie, Bingley, ale muszę zostać w domu. Mam całą listę zaplanowanych spotkań do jutra. Co powiesz na kolację w Erewile House jutro wieczorem?
- Kapitalnie, jak powiedziałby sir William Lucas – Bingley zaśmiał się krótko, a po chwili spoważniał – Darcy, zamierzam złożyć ofertę w sprawie Netherfield.
- Ofertę? To raczej przedwczesne, nie uważasz?
- Myślałem, że podoba ci się Netherfield?
- Tak, jest dość dobre – Darcy ważył słowa – ale nie radziłbym ci zakupu, przynajmniej jeszcze nie teraz. Dopiero co zakosztowałeś wiejskiego życia. Uznałeś, że jest przyjemne, muszę ci jednak przypomnieć, że twojej się siostrze się nie podoba.
- Och, Caroline! – odpowiedział Bingley lekceważąco – Ją zadowoliłoby tylko coś zbliżonego do Pemberley, nawet gdybym mógł zdecydować się na taką posiadłość, obaj wiemy, że nie jestem na to gotów. Netherfield jest idealne!
- Być może. Jednak nie powiedziałbym, że mądrze jest spieszyć się w tej sprawie. Masz kontrakt na wynajem na rok? Wykorzystaj ten rok. Hertfordshire to nie jedyny wiejski zakątek w Anglii.
Powóz zwolnił, gdy zbliżyli się do Highgate Toll. Ponieważ hałas i działania rogatkowego uniemożliwiały dalsza rozmowę, Darcy przechylił się na oparcie kryjąc się w cieniu i obserwował przyjaciela. Brwi Bingleya zbiegły się w wąską zmarszczkę oznaczającą, że ogarnęła go nagła niepewność. Mimo to, gdy powóz potoczył się w stronę Mayfair, zdawał się już otrząsnąć z niepokoju,
- Mam nadzieję, że nie będziesz musiał spędzić całego czasu na interesach przed wyjazdem do Derbyshire.
 
 
KIKA 
córka marnotrawna



Dołączyła: 19 Maj 2006
Posty: 129
Skąd: Bogatynia
Wysłany: Czw 25 Sty, 2007 09:32   

Caroline napisał/a:
Darcy pochylił się znów w stronę światła, ujął końce haftowanej zakładki zanim wsunał palce między strony i otworzył książkę. Kolorowe nici spoczywały tuż przy grzbiecie oprawy, skomplikowany, kobiecy węzeł zbierał je na górze.

może Elizabeth zrobiła tę zakładkę i przez roztargnienie zapomniała o niej.... :wink:
_________________
2775021
 
 
Dione 
wiosenna(?) depresja



Dołączyła: 28 Wrz 2006
Posty: 785
Skąd: Olsztyn
Wysłany: Czw 25 Sty, 2007 09:32   

Caroline napisał/a:
ujął końce haftowanej zakładki zanim wsunał palce między strony i otworzył książkę. Kolorowe nici spoczywały tuż przy grzbiecie oprawy, skomplikowany, kobiecy węzeł zbierał je na górze. Zerkając spod oka na przyjaciela szybko schował drobiazg do kieszeni


Czyżby to zakładka Elżbietki z tomu Miltona???
No, o tyle romantyzmu to go nie podejrzewałam. :mrgreen:
 
 
KIKA 
córka marnotrawna



Dołączyła: 19 Maj 2006
Posty: 129
Skąd: Bogatynia
Wysłany: Czw 25 Sty, 2007 09:36   

Caroline napisał/a:
- Och, Caroline! – odpowiedział Bingley lekceważąco – Ją zadowoliłoby tylko coś zbliżonego do Pemberley.....

albo samo Pemberley.... ale w tym przypadku to chyba za wysokie progi jak na Caroliny nogi :twisted:
_________________
2775021
 
 
KIKA 
córka marnotrawna



Dołączyła: 19 Maj 2006
Posty: 129
Skąd: Bogatynia
Wysłany: Czw 25 Sty, 2007 09:37   

Dione napisał/a:
Czyżby to zakładka Elżbietki z tomu Miltona???


jak widzę obie miałyśmy identyczne skojarzenia....

Dione napisał/a:
No, o tyle romantyzmu to go nie podejrzewałam.



myślę że Darcy niejednym nas jeszcze zaskoczy w tym fanficku.... :grin:
_________________
2775021
 
 
Dione 
wiosenna(?) depresja



Dołączyła: 28 Wrz 2006
Posty: 785
Skąd: Olsztyn
Wysłany: Czw 25 Sty, 2007 09:41   

Ale jeśli będzie przez najbliższe miesiące wąchał tę zakładkę w każdym odcinku, to chyba mnie ciut zemdli. Na tydzień wystarczy jedno westchnienie nad zakładką :mrgreen:
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Czw 25 Sty, 2007 10:14   

Dione napisał/a:
Czyżby to zakładka Elżbietki z tomu Miltona???

Wszystko na to wskazuje:
"Tytuł „Raj utracony” patrzył w jego zdumioną twarz. Przebiegł wzrokiem w dół strony. „Utwór Johna Miltona”. Dalsze oględziny ujawniły zakładkę złożoną z kilku nici do haftu, znaczącą miejsce, które Elizabeth ostatnio czytała."

Dione napisał/a:
Ale jeśli będzie przez najbliższe miesiące wąchał tę zakładkę w każdym odcinku, to chyba mnie ciut zemdli.

A czy on ją wącha ? :roll: Patrzy sobie i tyle...
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
QaHa 
Tarkostopny zbójnik :-)



Dołączyła: 18 Sty 2007
Posty: 681
Skąd: Kraków
Wysłany: Czw 25 Sty, 2007 10:18   

Dione napisał/a:
Ale jeśli będzie przez najbliższe miesiące wąchał tę zakładkę w każdym odcinku, to chyba mnie ciut zemdli. Na tydzień wystarczy jedno westchnienie nad zakładką :mrgreen:

popieram te mdłości hmmm cos to mało konsekwetne skoro sie bidak zamierza zapierac i wypierac ze on niby pogrązon jest z kretesem. troszke tani chwyt z ta zakładką :razz:
 
 
QaHa 
Tarkostopny zbójnik :-)



Dołączyła: 18 Sty 2007
Posty: 681
Skąd: Kraków
Wysłany: Czw 25 Sty, 2007 10:20   

A czy on ją wącha ? :roll: Patrzy sobie i tyle...[/quote]

jasne jasne wypac ka paluchami i kto to bedzie prał :evil: - biedny Fletcher pewnikiem :roll:
 
 
Mag 



Dołączyła: 19 Maj 2006
Posty: 793
Skąd: Wielkopolska
Wysłany: Czw 25 Sty, 2007 11:12   

Mimo pośpiesznej ucieczki od wiejskich klimatów i znajomości zbiera pamiątki :cool:
Nie zapomni o nich szybko.

Dzięki za ciacho Caroline :kwiatek:
_________________
Jesteście lekiem na całe zło!
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Czw 25 Sty, 2007 11:31   

Te chłopaki to jednak są romantyczne i takie drobiażdżki też są dla nich ważne...
Mnie się to podoba i wcale mnie nie mdli, a niech se nawet wącha, chociaż to wąchanie przypomniało mi scenę z "Walki o ogień" jak ten główny małpolud wracał na legowisko i wąchał sianko gdzie spała ta pomazana szarobłękitnym błotkiem chudzinka, co jej feromony byli mu za skórę włochatą zaleźli....Bardzo mnie ta scena zawsze wzruszała.
A w ogóle to fajnie jest, żeby jeszcze tylko śnieg w miastach stopniał i mnie głowa sakramencko nie bolała, to już by mi nic do szczęścia nie brakowało...
Carolcia! Dzięks! :kwiatek:
 
 
Caitriona 
Byle do zimy!



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11666
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw 25 Sty, 2007 18:40   

Jak widać zamknęłam poprzedni topik i dla tomu II stworzyłam nowy. Myślę, że tak będzie wygodniej i bezpieczniej (poprzedni wąteczek będę teraz stopniowo doprowadzać do porzątku żeby był przejrzysty)
_________________
And clouds full of fear
And storms full of sorrow
That won't disappear
Just typhoons and monsoons
This impossible year

 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Czw 25 Sty, 2007 20:50   

Caitriona napisał/a:
Jak widać zamknęłam poprzedni topik i dla tomu II stworzyłam nowy. Myślę, że tak będzie wygodniej i bezpieczniej (poprzedni wąteczek będę teraz stopniowo doprowadzać do porzątku żeby był przejrzysty)


Caitie moje Ty dziecko kochane, porządnickie i poukładane!
Caitie to nie tylko tapety wali takie co, to przez rok na pulpicie się nie nudzą, ale również ma konstruktywne pomysły i jest wzorem dla wszystkich grzecznych dziewczynek :razz: :wink: :serce:
 
 
Caitriona 
Byle do zimy!



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11666
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw 25 Sty, 2007 22:50   

Alison napisał/a:
Caitie moje Ty dziecko kochane, porządnickie i poukładane!
Caitie to nie tylko tapety wali takie co, to przez rok na pulpicie się nie nudzą, ale również ma konstruktywne pomysły i jest wzorem dla wszystkich grzecznych dziewczynek :razz: :wink: :serce:


No po prostu :oops: Dzięki Mamuś ;) :serce: :serce:
_________________
And clouds full of fear
And storms full of sorrow
That won't disappear
Just typhoons and monsoons
This impossible year

 
 
Ulka 



Dołączyła: 20 Paź 2006
Posty: 693
Skąd: Łódź
Wysłany: Czw 25 Sty, 2007 22:59   

no to dobrze ze zajrzałam tu wieczorkiem, bo bym nie wiedziała jutro co się dzieje, dlaczego nie ma powiadomienia w poczcie :o i proszę, miałam przeczucie-drugi wątek.. tyko jakaś cenzura się zakradła, zniknął mój post!
_________________
"...aż dotąd
i dalej niż dotąd."
 
 
Caitriona 
Byle do zimy!



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11666
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw 25 Sty, 2007 23:03   

Nie cenzura, a porządki :) ;)

Co jakiś czas będę tutaj zamiatać, dziewczęta i na 100% część postów będzie znikać ;) {tak jak te, za dzień lub dwa}
_________________
And clouds full of fear
And storms full of sorrow
That won't disappear
Just typhoons and monsoons
This impossible year

 
 
Ulka 



Dołączyła: 20 Paź 2006
Posty: 693
Skąd: Łódź
Wysłany: Czw 25 Sty, 2007 23:13   

Caitriona napisał/a:
Nie cenzura, a porządki :) ;)

Co jakiś czas będę tutaj zamiatać, dziewczęta i na 100% część postów będzie znikać ;) {tak jak te, za dzień lub dwa}

ale cemu? Mamoooo!!!!!! :cry2:


uzasadnij chociaż... :wink:
_________________
"...aż dotąd
i dalej niż dotąd."
 
 
Caitriona 
Byle do zimy!



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11666
Skąd: Warszawa
Wysłany: Czw 25 Sty, 2007 23:20   

Czemu będę zamiatać? Bo porządki to dobra rzecz ;) Robi się czytso i ładnie, przejrzyscie, czytelnie, można wszystko bez problemu odnaleźć. Ale spokojnie, nie będę robić tego codziennnie - każdy zdąży wszystko przeczytać i ewentualnie odnieść się do wcześniejszych wypowiedzi ;)
_________________
And clouds full of fear
And storms full of sorrow
That won't disappear
Just typhoons and monsoons
This impossible year

 
 
Marija 



Dołączyła: 15 Wrz 2006
Posty: 5608
Skąd: woj. dolnośląskie
Wysłany: Pią 26 Sty, 2007 09:08   

Uuuu, zamordystycznie nam się zrobi :cry: . Ale się podporządkuję :razz: . Odmaszerować.
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Pią 26 Sty, 2007 09:15   

Nie zamordystycznie, tyko porządnie, gdzie indziej to możemy pofikać bez większych konsekwencji, ale tu będzie jeszcze mnóstwo postów z tekstem fanfika a do tego nasze fiku miku, piece akumulacyjne (to nie jest nic osobistego! tak mi przyszło do głowy :wink: ) więc dobrze, że Caitriona bedzie czuwać, a jak zaśpi, to ja będę czuwać nad nią, jak to Matka nad swoim Dzieckiem, ot i Dzień Dziecka się zrobił, znowu naprodukowałyśmy śmieci, a gdzie Carolcia? Zaspała?! :shock:
 
 
QaHa 
Tarkostopny zbójnik :-)



Dołączyła: 18 Sty 2007
Posty: 681
Skąd: Kraków
Wysłany: Pią 26 Sty, 2007 09:29   

:oops: przeciez juz sie biłam w piersi po o te piece. Chyba sobie w podpisie piec akumulacyjny wkleje w ramach pokuty :mrgreen:
_________________
jak Mała Mi
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Pią 26 Sty, 2007 09:36   

QaHa napisał/a:
:oops: przeciez juz sie biłam w piersi po o te piece. Chyba sobie w podpisie piec akumulacyjny wkleje w ramach pokuty :mrgreen:


Toż pisałam przecie, że to nic osobistego, jeno pierwsze skojarzenie! :wink:
No uderz w stół, a nożyce... zaraz sie w piersi biją :lol:
 
 
Caroline 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 1640
Wysłany: Pią 26 Sty, 2007 10:01   

Jaki porządeczek, ach, ach!

No to wio z tym koksem (skoro już na piece zeszło - ponownie :) )

Rozdział 1 cz. 3

- Mam nadzieję, że nie będziesz musiał spędzić całego czasu na interesach przed wyjazdem do Derbyshire.
- Z pewnością nie. Mam jeszcze przyjemny obowiązek wyszukania prezentu dla Georgiany. Zajrzę też do Klubu.
- Zgoda, ale co z rozrywkami, na przykład... co powiesz na teatr albo wyprawę do St. Martin’s? Belcher będzie stawał przeciwko Cribbowi, jak słyszałem, a potem zmierzy się z nowicjuszem... jakimś Belgiem. Nazywa się Bleret – nie przerywał nawet, gdy Darcy wzruszył ramionami. – Catalani ma wystąpić u Lady Melbourne w piątek wieczorem, chyba dołączysz?
- Jesteś niezwykle dobrze poinformowany, Charles – odpowiedział sucho Darcy, głos zadrżał mu od nagłej, niewytłumaczalnej irytacji. – Zostaw proszę, swoje rekomendacje Hinchcliffowi, a ja postaram się służyć ci tak często, jak będę mógł.
- Twojemu sekretarzowi! Nie śmiałbym. Sądzę, że on nie przepada za mną, Darcy.
- Hinchcliff był wobec ciebie niegrzeczny? Przykro mi z tego powodu i...
- Nie przepraszaj, Darcy – Bingley uśmiechnął się widząc zaniepokojenie przyjaciela – wiem, że jest dla ciebie nieoceniony. Obaj, on i Fletcher mają doskonałą opinię. Prawdę mówiąc, słyszałem o paru znajomych dżentelmenach, którzy lamentowali, że nie dało się żadnego z nich znęcić do opuszczenia posady u ciebie. Co za lojalność!
Darcy skrzywił się, jakby poczuł się winny słysząc to słowo i wyjrzał przez okno. Powóz skręcił w Grosvenor Square i łagodnie zatrzymał się przed Erewile House.
- Poza tym to zaszczyt być przez niego zlekceważonym. Jeśli dowie się, że to ja go zdradziłem odmówi mi usług siostrzeńca, którego sam szkolił. Nic więc nie mów, błagam cię.
Darcy przystał na prośbę Bingleya pomrukując, po czym zaczął przygotowywać torbę podróżną do wyniesienia, gdy drzwi powozu otworzył lokaj. Za nim, trzymając wysoko lampę, stał kamerdyner z Erewile House, wyraz ulgi mieszał się z niepokojem w jego spojrzeniu.
- Panie Darcy. Jak dobrze, że jest pan już bezpiecznie w domu.
- Dziękuję, Witcher – odpowiedział wychodząc z powozu – nie powinieneś być na dworze w takie zimno, dobry człowieku.
- Dziękuję, sir, ale pani Witcher była pewna, że pogoda się popsuje zanim pan dotrze, i tylko moje osobiste zapewnienie, że jest pan bezpieczny ją uspokoi.
- Proszę więc, byś natychmiast poszedł i dał jej znać. Lokaj poniesie wszystko, co trzeba – Darcy odwrócił się do drzwi powozu. – Bingley, nie będę cię zatrzymywał, czeka cię kolacja. Ósma wieczorem jutro?
- Niech będzie ósma.
Darcy skinął szybko na tę odpowiedź i lokaj zamknął drzwi powozu. Wchodził po schodach, kiedy Bingley odjeżdżał i po chwili znalazł się w ciepłym, przytulnym hallu londyńskiego domu.
- Proszę wybaczyć, sir, pan Fletcher chciałby wiedzieć, czy pragnie pan, by przygotowano kąpiel przed kolacją – Witcher stanął za nim, by pomóc mu pozbyć się płaszcza, kapelusza i rękawiczek. – Pan Jules pozwala sobie poinformować pana, że kolacja może być podana w ciągu godziny, jeśli pan sobie życzy, a ciepły grog właśnie zmierza do biblioteki.
„Taak, dobrze być w domu” – pomyślał Darcy leniwie.
- Może pan powiedzieć Fletcherowi, że kąpiel będzie bardzo pożądana, a Julesowi, że kolacja za półtorej godziny sprawi mi niewypowiedzianą przyjemność.
- Dobrze, proszę pana. A grog?
- Już idę do biblioteki. Dziękuję, Witcher.
- Panie Darcy – Witcher skłonił się, gdy Darcy ruszył po schodach do swego sanktuarium. Znalazł tam ogień wesoło buzujący w kominku i obiecany gorący napój na tacy tuż przy swoim ulubionym fotelu. Szybkim spojrzeniem ogarnął wypolerowany blat biurka, na którym spoczywał jego termianrz i korespondencja starannie ułożona i opisana czytelnie ręką Hinchcliffe’a. Jego książki były już rozpakowane i leżały czekając na jego uwagę na półce przeznaczonej dla aktualnych lektur.
“Wszystko jak należy” westchnął i skierował kroki do karafki z gorącym alkoholem. Nalał go hojnie do kubka na tacy i zdmuchnął świecę zanim usadowił się w swojskim fotelu i wsparł stopy na podnóżku przed sobą. Wziął głęboki łyk i przymykając oczy oparł się w fotelu. Starał się usilnie nie myśleć o niczym poza gorącym, słodkim grogiem spływającym do gardła i przyjemnym uczuciu przebywania w domu między swoimi ludźmi i przedmiotami, ale obraz zatroskania na twarzy Bingleya po jego zdecydowanych uwagach nie opuszczał go.
- Bingley – mruknął na głos siadając prosto i patrząc uporczywie w ogień. - To wszystko dla jego dobra - powiedział sobie tysięczny raz - nieważne jak się z powodu całej tej sprawy czujesz.
Gdy wziął kolejny łyk, jego wzrok obiegł pokój i spoczął na książce, którą czytał w powozie. Pamiętając, co znajduje się między jej stronami pospiesznie odwrócił się. „Z pewnością Fletcher już wszystko przygotował” Darcy postawił kubek na tacy i wyszedł z biblioteki.


A jutro pałeczkę przejmuje nieoceniona dziewczyna Robin Hooda.
:-)
 
 
QaHa 
Tarkostopny zbójnik :-)



Dołączyła: 18 Sty 2007
Posty: 681
Skąd: Kraków
Wysłany: Pią 26 Sty, 2007 10:19   

Ha ale gość ma full service, oj przydaloby sie miec tak przynajmniej 3x w tygodniu; tylko czy taka ciagla troska niebywa niekiedy mecząca? Ha jesli juz to na 100% nie 3x w tygodniu :mrgreen:
_________________
jak Mała Mi
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - recenzje anime

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.