PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Duma i uprzedzenie Pride and Prejudice (1980)
Autor Wiadomość
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 10591
Skąd: Kraków
Wysłany: Nie 28 Paź, 2007 21:48   

Ciąg dalszy zarzutów: scena czytania listu zrobiona jest od strony filmowej zupełnie bez pomysłu. Lizzy siedzi i czyta, a głos Darcy'ego płynie z offu. Dłużyzna, potem znowu rozważania Lizzy PO liście wygłaszane tym samym, spokojnym, beznamiętnym tonem, z widokami wiejskiej okolicy jako ilustracją. Może tak się kręciło w latach 80, ale mnie się bardziej podobała dynamiczna przeplatanka scen z 1995. Lizzy wraca do domu i bombę w postaci Mr. Darcy proposed to me rzuca Jane ot tak, wysiadając z powozu. To też brzmi fałszywie, bo ta wieść nie należała do rodzaju lekkich ploteczek.
Natomiast w stosunku do innych ekranizacji zdecydowanie ladnie pokazano, że siostry Bennet trzymają się razem. W 1995 i w 2005 mary tkwiła gdzieś pośrodku, samotna, Lizzy i Jane oraz Kitty i Lydia nie miały ze sobą wiele wspólnego. Tutaj Mary towarzyszy zarówno młodszym jak i starszym siostrom, nie ma tylko takiego, jak one, powodzenia (młodsze sa zdecydowanie za stare w 1980, zwłaszcza Kitty). Podobną relację miały tylko panny Bakshi w Bride and Prejudice
_________________

 
 
nicol81 



Dołączyła: 01 Paź 2006
Posty: 3325
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Nie 28 Paź, 2007 22:23   

Mnie się nie podobała ta przeplatanka z 1995. Rzeczywiście dynamiczna, ale pokazuje od razu, że to Darcy mówi prawdę. Nie ma czasu na konfronację obu wersji, przemyślenia, rewizję uprzedzeń.
Młodsze były młode chyba tylko w 2005.
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 10591
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon 29 Paź, 2007 07:02   

Ale to film! Jeżeli robimy film, to nie jest dobrym pomysłem wstawianie do niego dłużyzny w postaci wielu minut bezproduktywnego czytania z offu przy wtórze nieruchomego obrazka. Tego się tak nie robi w kinematografii, to jest metoda narracji książkowej. Zresztą tekst listu na tym bardzo ucierpiał, jakby realizatorzy nie wiedzieli, co robić z tą scena i uważali ją za jakoś zbędną. Darcy mówi-mówi-mówi, a potem natychmiast, bez chwili refleksji (a przecież ona zarzucała mu w myślach kłamstwo, walczyła ze sobą, czytała list po wielokroć!) mówi ona, spokojnym tonem, bez emocji znowu mamy z offu jej myśli. To przypomina telemanianę, w której bohaterowie nagminnie gadają sami do siebie.
Nie dziwię się, że realizacje telewizyjne BBC długo były uważane za teatralne i sztuczne. Dobrze, że teraz robi się to inaczej.
_________________

 
 
nicol81 



Dołączyła: 01 Paź 2006
Posty: 3325
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Pon 29 Paź, 2007 10:19   

Mówienie do siebie bohaterów to nagminna cecha telenoweli :wink: Tak, trzeba jakoś rozwiązać ten trudny problem związku tektu z obrazem. Ale akurat rozwiązanie z 1995 mi nie odpowiada, bo od razu uprawomacnia wersję Darciego.
Więcej refleksji i walki ze sobą ze strony Elżbiety byłoby warto...
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 10591
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon 29 Paź, 2007 12:53   

Wiesz, to już naprawdę detal. Mnie się bardzo podobały te scenki z przeszłości, wprowadzenie na scenę Georgiany, która miała dzięki temu odrobinę więcej czasu, a przede wszystkim - możliwość wybrzmienia całego listu do końca, z wszystkimi niuansami. On w 1980 i w 2005 odczytywany in extenso, po prostu nie brzmi. W 2005 ledwie wiadomo o co chodzi, tak po macoszemu jest potraktowany, tutaj zrobiono z niego dłużyznę. A przecież czytanie listu jest dla historii Lizzy i Darcy'ego kluczowym momentem! W wersji 1980, Lizzy nie jest specjalnie przejęta ani tym, że on jej się oświadczył, ani tym, że nie okazał się świnią, jedynie Jane wzdycha co dwie minuty "poor, poor Mr. Darcy".
Teatralność, pewna sztuczność i statyczność - to mam do zarzucenia tej wersji.
_________________

 
 
nicol81 



Dołączyła: 01 Paź 2006
Posty: 3325
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Pon 29 Paź, 2007 15:42   

Dla mnie to nie detal. Dla mnie takie poparcie Darciego przez scenariusz sprawia, że widzowie nie mają elementu refleksji nad historią Darciego i Wickama z dwóch punktów widzenia.
 
 
Ulka 



Dołączyła: 20 Paź 2006
Posty: 693
Skąd: Łódź
Wysłany: Wto 30 Paź, 2007 15:33   

Ależ mają - wcześniej przecież poznają historię od strony W. A Lizzy w książce zresztą dość szybko ufa listowi i przyjmuje za prawdę - przynajmniej tę część dotyczącą W. Chyba nawet przed powrotem ze spaceru :) Więc serialowa wersja jest jak najbardziej zgodna z zamysłem JA :D

ps. Czytałaś?..
_________________
"...aż dotąd
i dalej niż dotąd."
 
 
nicol81 



Dołączyła: 01 Paź 2006
Posty: 3325
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Wto 30 Paź, 2007 15:38   

Ale właśnie kiedy w filmie opowiada Wickham, to mamy tylko jego słowa. Podczas historii Darciego pojawiają się flashbacki, to z góry udowadnia, że to on mówi prawdę. Nie tylko przed powrotem ze spaceru, ale i przed przeczytaniem.
 
 
Ulka 



Dołączyła: 20 Paź 2006
Posty: 693
Skąd: Łódź
Wysłany: Wto 30 Paź, 2007 15:45   

No to już chyba pozostaje kwestia realizacji - rozmowa z W. jest filmowalna, czytanie listu nie bardzo :)
_________________
"...aż dotąd
i dalej niż dotąd."
 
 
nicol81 



Dołączyła: 01 Paź 2006
Posty: 3325
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Wto 30 Paź, 2007 18:07   

Ale przez to wiemy, kto mówi prawdę...Mogliby jakoś inaczej zrealizować...
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 10591
Skąd: Kraków
Wysłany: Wto 30 Paź, 2007 20:32   

Byle nie tak, jak w 1980
_________________

 
 
nicol81 



Dołączyła: 01 Paź 2006
Posty: 3325
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Wto 30 Paź, 2007 21:43   

A macie jakieś pomysły?
Może flashbacki tak, ale nie do prawdziwych wydarzeń, tylko powrót do opowieści Wickhama? I do jego pierwszego spotkania z Darcym? I to już po przeczytaniu listu...Flashbacki z niewłaściwego zachowania Bennetów też mogą być...Tylko jak sfilmować same czytanie listu?
 
 
MiMi 



Dołączyła: 13 Cze 2006
Posty: 1096
Skąd: woj. śląskie
Wysłany: Wto 30 Paź, 2007 21:46   

Może tylko kilka ujęć twarzy Elizabeth, tej złości, rozdrażnienia i niezdecydowania
_________________
"Jeżeli przypuścimy, że życie ludzkie może być kierowane rozumem, wówczas zginie możliwość życia."

"Wojna i pokój" Lew Tołstoj
 
 
nicol81 



Dołączyła: 01 Paź 2006
Posty: 3325
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Wto 30 Paź, 2007 21:48   

O!!! Świetny pomysł :oklaski: :cheerleader2: :kwiatki_wyciaga: Tylko musiałaby być bardzo dobra aktorka...
 
 
MiMi 



Dołączyła: 13 Cze 2006
Posty: 1096
Skąd: woj. śląskie
Wysłany: Wto 30 Paź, 2007 21:53   

Jak już mówimy o idealnej scenie czytania listu, to idealna aktorka jest tu oczywista :-P
_________________
"Jeżeli przypuścimy, że życie ludzkie może być kierowane rozumem, wówczas zginie możliwość życia."

"Wojna i pokój" Lew Tołstoj
 
 
nicol81 



Dołączyła: 01 Paź 2006
Posty: 3325
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Sro 31 Paź, 2007 10:20   

A mianowicie?
 
 
MiMi 



Dołączyła: 13 Cze 2006
Posty: 1096
Skąd: woj. śląskie
Wysłany: Czw 01 Lis, 2007 08:18   

Nie wiem, która aktorka mogłaby sprostać temu zadaniu, ale jeżeli już gdybamy o ideale, to wszystko w tej "naszej ekranizacji" jest idealne. Nie musimy się, więc martwić o aktorów :wink:
_________________
"Jeżeli przypuścimy, że życie ludzkie może być kierowane rozumem, wówczas zginie możliwość życia."

"Wojna i pokój" Lew Tołstoj
 
 
nicol81 



Dołączyła: 01 Paź 2006
Posty: 3325
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Czw 01 Lis, 2007 14:48   

No tak, ale chodzi o to, by ideał zbliżyć do rzeczywistości, by pokazać, jak taka idealna ekranizacja by mogła wyglądać :-)
A co do omawiania rzeczonej wersji, to bardzo podoba mi się pani Gardiner- dużo młodsza od pani Bennet, i widać, czemu dziewczęta miały z nią dobry kontakt. Ta z 1995 to porażka.
Ostatnio zmieniony przez nicol81 Czw 01 Lis, 2007 15:01, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
trifle 



Dołączyła: 29 Maj 2006
Posty: 10048
Wysłany: Czw 01 Lis, 2007 14:58   

Pani Gardiner z 95 to porażka?? Hmm, a mi się ona taka sympatyczna wydawała i miła zawsze.
_________________
Spieszmy się kochać wypłatę, tak szybko odchodzi.
 
 
nicol81 



Dołączyła: 01 Paź 2006
Posty: 3325
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Czw 01 Lis, 2007 15:01   

Miła i sympatyczna tak. Ale ta z 80 jest młoda i jest dlatego blisko ze starszymi dziewczynami.U tej z 95 nie ma takiego oczywistego powodu.
 
 
maenka 
maenka



Dołączyła: 19 Paź 2007
Posty: 348
Wysłany: Czw 01 Lis, 2007 16:13   

U mnie wszystko zaczęło sie od tej wersji. Cała przygoda z JA, która trwa do dzisiaj i przybiera czasami formy lekkiego zafiksowania.

Pomimo teatralności tej wersji mam do niej duży sentyment. Po raz pierwszy obejrzałam ją jak byłam w liceum a ona ' leciała w TVP. obejrzawszy ją niedawno ostatnio trochę się zdziwiłam, że to ta moja wyidealizowana wersja, za która tęskniłam i którą pragnęłam zdobyć. Nawet oglądając wersję z 1995 z moich wspomnień wersja z 1980 wyłaniała się jako ta wspanialsza, której ta nowa (1995) nie jest w stanie dorownać. Oczywiście zmieniłam zdanie po ponownym obejrzeniu. I rzeczywiście (w1980) pan Darcy nie jest tak przystojny jak pamiętam, akcja tak nie jest tak wartka. Fabuła oczywiście została ta sama i to jest największym plusem tej wersji jest najbardziej zbliżona do książki.
 
 
Balbina 
Szalejąca czterdziestka



Dołączyła: 30 Maj 2006
Posty: 470
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon 05 Lis, 2007 09:50   

A czy są napisy do tej wersji bo ja jakoś nie mogę przebrnąć przez ten film bez napisów. :(
_________________
Być zagadką której nikt nie zdąży zgadnąć nim minie czas
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 10591
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon 05 Lis, 2007 12:37   

Ja oglądałam bez - oni tam mówią cudownie wyraźnie, powoli i dystyngowanie. Poza tym tekst DiU zna się na pamięć :-D
_________________

 
 
nicol81 



Dołączyła: 01 Paź 2006
Posty: 3325
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Pon 05 Lis, 2007 13:40   

Tak, to chyba najbardziej zgodna z książką wersja. Dlatego przeczytać przed oglądaniem- i nie trza napisów :mrgreen:
 
 
Ania Aga 



Dołączyła: 23 Paź 2009
Posty: 3082
Wysłany: Sob 13 Kwi, 2013 21:24   

Dzień taki piękny, rano umyłam okno w kuchni i wyprałam firanki i zasłony a potem spędziłam miłe popołudnie z Lizzie i Darcym. Wcale nie używałam przycisku "przewiń", znak, że serial się nie zestarzał. Zaskoczyła mnie data w napisach końcowych odcinków, 1979r., skąd więc wziął się rok 1980? n
Lizzie ma bardzo nietwarzowe uczesanie, Jane jest śliczna a Kitty za stara. Bardzo dobre są postacie charakterystyczne: pani Bennet, pan Bennet i Collins oraz absolutnie wspaniała lady Catherine de Bourgh.
W odniesieniu do powieści brakuje jednej sceny, rozmowy Lizzie z ojcem po oświadczynach Darcy'ego. Zauważyłam pewne podobieństwo w charakteryzacji Colina Firtha do David Rintoul.
To moje drugie spotkanie z tym serialem, pierwsze w czarno-białej wersji było gdzieś we wczesnej podstawówce i od tamtego czasu trwa zauroczenie Jane Austen.
Aha, gdyby w waszym domu pojawiły się czerwone mrówki to lady Catherine poleca zieloną szałwię.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.