PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Jane Eyre (2006) cz. 2
Autor Wiadomość
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 27513
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Wto 22 Gru, 2009 08:28   

Co do Ruth, to świetna jest też w Prisonerze :oklaski:
Ona ma niebanalną urodę - nie jest olśniewająco piękna, ale emocje potrafi pokazać fantastycznie :)

Anaru napisał/a:
JE jeszcze przede mną, dobiorę się z przyjemnością. :excited:
do książki? Bo film oglądałyśmy razem :mrgreen:
I razem zachwycałyśmy się Tobikiem (spieszczenie :P ) jako Rochesterem - bo jest i zamaszysty i szorstki, i czarujący i cholernie seksowny i przyciągający i odpychający zarazem- ideał Rochestera :serce2:
_________________

 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 11042
Skąd: Kraków
Wysłany: Wto 22 Gru, 2009 08:33   

BeeMeR napisał/a:
Anaru napisał/a:
JE jeszcze przede mną, dobiorę się z przyjemnością. :excited:
do książki? Bo film oglądałyśmy razem :mrgreen:


:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: Jak znam życie, to Ania zapomniała, że się zachwycała.
Mam Prisonera i widziałam pierwszy odcinek. Fajna była, miło ją było zobaczyć we współczesnym stroju i uczesaniu.
_________________

 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 27513
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Wto 22 Gru, 2009 08:47   

Najfajniejsza - i najwięcej ma do zagrania - w ostatnim odcinku Prisonera :mrgreen:
Nota bene m.in Ruth siedzi mi na avku i bannerku :mrgreen:

Trzykrotka napisał/a:
:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: Jak znam życie, to Ania zapomniała, że się zachwycała.
No właśnie nieodmiennie mnie to bawi :mrgreen: :rotfl:
No i jakoś nie wierzę, żeby się za książkę wzięła :P
_________________

 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 11042
Skąd: Kraków
Wysłany: Wto 22 Gru, 2009 09:58   

BeeMeR napisał/a:
No i jakoś nie wierzę, żeby się za książkę wzięła :P


O nie, niech nawet nie próbuje! :confused3: . Literatura 19 wieku to nie Ani domena. Mnie się zresztą, powiem szczerze, powieśc też nie podobała. Nie tyle sama akcja, co styl Charlotte Bronte.
_________________

 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 27513
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Wto 22 Gru, 2009 10:14   

Myślę, że nie ma obaw ;) Ja sama tez się nie wezmę, choć kilkanaście lat temu podobała mi się - do czasu okropnego - w moim mniemaniu - potraktowania Rochestera :bejsbol:
Nigdy tego (o ręce) nie przyjęłam do wiadomości, nie wybaczyłam autorce :foch2: i pewnie nigdy nie przeczytam ponownie :P
Hough! :mrgreen:
_________________

 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 27513
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Wto 22 Gru, 2009 13:58   

Nawiasem, Mag, chyba wiesz, że Prisoner raczej nie jest dla Ciebie :P
To czysta fantastyka (fantastyczna, w dodatku ;) )
_________________

 
 
praedzio 
...



Dołączyła: 25 Mar 2007
Posty: 18697
Skąd: Puszcza Knyszyńska
Wysłany: Wto 22 Gru, 2009 14:32   

Jedna z lepszych, rzekłabym nawet! :serce:
_________________
Słoooońceeee świeci nad nami, ogrzewa nasze nagie ciała promieniami... Laaaatoooo.... :D
 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 27513
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Wto 22 Gru, 2009 14:45   

Mag13 napisał/a:
Prisonera obejrzałam! :mrgreen:
:mrgreen: To teraz czekam na twierdzenie, że to nie fantastyka ;)
_________________

 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 38582
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Wto 22 Gru, 2009 15:14   

BeeMeR napisał/a:
Mag13 napisał/a:
No to obejrzyjcie Small Island!
*śpiewa sobie "kiedyś cię znajdę...*


Mam tylko pierwsza część, niestety...
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."

"Nie trzeba kłaniać się Okolicznościom,
A Prawdom kazać, by za drzwiami stały."
 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 27513
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Wto 22 Gru, 2009 15:25   

A ile to ma części? :mysle:
_________________

 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 38582
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Wto 22 Gru, 2009 15:35   

Dwie.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."

"Nie trzeba kłaniać się Okolicznościom,
A Prawdom kazać, by za drzwiami stały."
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 11042
Skąd: Kraków
Wysłany: Wto 22 Gru, 2009 15:56   

Tydzień 8, moje panie

Tydzień 8: 24 do 30 kwietnia 2006

Choć bazą naszej produkcji jest Derbyshire, kilku z potrzebnych nam obiektów po prostu tu nie znajdziemy. Jednym z nich jest dom pani Reed, z początku 1 i z 3 odcinka. Zdjęcia kręcone przed nim zrobimy niedaleko Haddon Hall, ale żeby sfilmować wielkie, kolorowe pokoje, musimy jechać do Belton House niedaleko Grantham.
Belton to śliczny dom, pod opieką National Trust, pełen wspaniałych dekoracji i mebli, o które troskliwie dba zatrudniony tam personel.
Ponieważ mieszkamy w hotelach w pobliżu, powrót po zdjęciach trwa bardzo krótko. Wieczory spędzamy wspólnie w hotelowych barach.

Robiąc zdjęcia

W tym tygodniu na jeden dzień dołącza do nas Mike Hogan. Jest on naszym fotosistą, wszystkie zdjęcia, które pojawiły się w sieci, w czasopismach i gazetach, są jego autorstwa. Nie mamy czasu, żeby w naszym harmonogramie uwzględnić czas na robienie fotosów – musielibyśmy przerwać kręcenie. Mike więc nabrał wprawy w zagarnianiu aktorów pomiędzy ujęciami i szybkiego uruchamiania swojego aparatu. Dzięki temu uzyskuje bardzo spontaniczne ujęcia i nie przerywa nam pracy. Na planie zachowuje się świetnie, jest zrelaksowany i łatwy we współpracy i choć przyjeżdża do nas tylko co jakiś czas, zawsze upewnia się, ze zna całą obsadę i zespół techniczny. Robi świetne zdjęcia.
Grantham to ładne miasto, miejsce urodzenie Isaaca Newtona i Margaret Thatcher. Mają tu bardzo szybki pociąg do Londynu i świetny targ w soboty. W piątkowe noce jest tu jednak trochę strasznie.

Georgie kontra Tara

Georgie Henley kontynuuje swoją solidną robotę jako mała Jane Eyre. Jest z nami przez większość tygodnia razem ze swoją czarująca mamą Helen. Uwielbiam rozmawiać z nimi o doświadczeniach z pracy przy „Lwie, Czarownicy i Starej Szafie.” Georgie ma świetne historie o graniu do punktu na końcu patyka, który reprezentował Aslana.
Mała Jane ma wiele bardzo fizycznych scen w domu Reedów, które przewidują, że dostaje ona i zadaje ciosy, ma być przywiązana do krzesła, wrzeszczy, kiedy jest wnoszona po schodach.
Mamy przemiłego, uprzejmego, bardzo doświadczonego koordynatora kaskaderki, Nicka Wilkinsona, który przeprowadza Georgie przez każdy krok tych scen, upewnia się, że czuje się ona bezpieczna i że jest bezpieczna, i sprawdza, czy jest zadowolona grając je.
Georgie musi grać z przerażającą panią Reed, graną z charakterystycznym rozmachem i temperamentem przez cudowną Tarę Fitzgerald. Tara jest fantastyczna, ale mnie porusza widok tego, jak w starciu z nią Georgie jeszcze bardziej robi swoje.

Tłumaczyła: Trzykrotka
_________________

 
 
Anaru 



Dołączyła: 11 Sie 2006
Posty: 26578
Skąd: Tu i tam ;)
Wysłany: Wto 22 Gru, 2009 23:15   

Trzykrotka napisał/a:
BeeMeR napisał/a:
Anaru napisał/a:
JE jeszcze przede mną, dobiorę się z przyjemnością. :excited:
do książki? Bo film oglądałyśmy razem :mrgreen:

:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: Jak znam życie, to Ania zapomniała, że się zachwycała.
Mam Prisonera i widziałam pierwszy odcinek. Fajna była, miło ją było zobaczyć we współczesnym stroju i uczesaniu.

Fooooch! :foch2:
Mam na myśli wersję od Mag13, skompilowaną z DVD i polskim dźwiękiem, z wyciętymi scenami w wersji oryginalnej. :kwiatek: Mam chęć zobaczyć ile u nas zostało z filmu i odświeżyć sobie również po przeczytaniu Trzykrotkowych tłumaczeń.
To, że oglądałam z Tobą pamiętam, bo mi się główny bohater podobał w roli bardzo, a i film również. To, że czytałam książkę także. Dawno, dawno temu, ale czytałam, teraz bym się za nią nie wzięła.
Więc foch. :foch2:

Small Island zobaczę kiedyś z przyjemnością, jak się już Basia o nią postara. :twisted:
A Prisoner stoi w kolejce tuz za White Collar, ale chyba wymienię ich miejscami. ;)
_________________

 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 11042
Skąd: Kraków
Wysłany: Wto 22 Gru, 2009 23:42   

Martwię się trochę. Zostało tygodni mniej niż więcej do końca tłumaczenia, ale chyba z konieczności będę musiała zrobić świąteczną przerwę. Na razie tłumaczę odcinek dziennie i od razu wrzucam (dzisiejszy stylistycznie jest kiepski, wybaczcie. Teraz to widzę. Bardzo na niego miałam mało czasu), ale podczas Świąt będę bez komputera, bo mój laptop jest za duży żeby go taszczyć ze sobą. Muszę zdecydowanie zainwestować kiedyś w takie maleństwo do torebki, jakie ma Anaru.
_________________

 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 27513
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Sro 23 Gru, 2009 07:55   

Ania, Ty się nie fochaj, tylko od razu pisz o co chodzi, a nie będziesz musiała tłumaczyć :mrgreen:

Trzykrotko :przytul:
spokojnie poczekamy na po świętach :kwiatki_wyciaga: (tym bardziej, że ja będę dalej bez netu ;) )
_________________

 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 11042
Skąd: Kraków
Wysłany: Sro 23 Gru, 2009 11:42   

No to mamy odcinek, w którym jest mało JE w JE

Tydzień 9: 1 do 7 maja 2006

Jest majowe święto bankowe (Bank Holiday), słońce świeci, na drzewach pojawiają się liście, a my wracamy do Ilam Hall, żeby dokończyć zdjęcia na zewnątrz szkoły Lowood. W przeciwieństwie do lodowatych dni, jakie mieliśmy, kiedy kręciliśmy tutaj w marcu, mamy nadzieję na szczęśliwsze, bardziej zielone i pogodniejsze otoczenie jako tło dla późniejszych scen z Lowood. Zobaczycie różnice w wyglądzie okolicy i pogody, wraz z przemianą małej Jane w dorosłą. Uważam, że wypadło to bardzo dobrze i jestem zadowolony, że te sceny umieściliśmy w harmonogramie właśnie w takiej kolejności.
Wtorek jest dziwnym dniem. Kręcimy scenę finałową całego serialu. Scena ta jest zrobiona według ślicznego pomysłu Sandy, zrealizowanego wspaniale przez Susannnę. Na końcowym ujęciu, gość, który gra malarza, jest zredukowany do pary rąk. Ale cóż za piękne, eleganckie dłonie tu mamy. Zdjęcie artysty znajdziecie na szczycie tej strony. Czy nie wygląda znajomo? (czyżby czyżyk? - dopisek mój)

W środę mam spotkanie w Londynie. Niełatwo jest mi zostawić ekipę w trakcie filmowania – lubię być na planie na początku i końcu każdego dnia, żeby wspomóc ekipę i reżysera, mieć oko na wszystko i być pod ręką gdyby trzeba było podejmować jakieś trudne decyzje. Czasami na planie nie wypowiadam ani słowa przez całe godziny, bo po prostu nie ma nic do powiedzenia, a innym razem jestem zajęty przez cały dzień. Dziś kręcimy scenę z czerwonego pokoju z odcinka 1. Bardzo chciałem być przy jej powstawaniu – to trudna scena i fragment opowieści, który trzeba pokazać. Ale muszę jechać.

Wezwanie z Walford

Zostałem wezwany na spotkanie z dwiema kluczowymi postaciami z BBC HQ – Alanem Yentobem (szefem działu dramatu, rozrywki i dziecięcego) i Jane Tranter, członkiem kierownictwa działu dramatu. Jestem zaintrygowany i chciałbym się dowiedzieć, po co to spotkanie, ale asystentka Jane nie chce mi nic powiedzieć. Wygląda mi to na coś ważnego, więc po przyjeździe do Londynu wbijam się w garnitur.
Siedzę spięty przed biurem Alana, czekając na swoje spotkanie. Dołącza do mnie Jane Tranter i wymieniamy kilka drętwych dowcipów o tym, że na pewno kiepsko sobie radzę w pracy i będę musiał złożyć rezygnację. „Nie,” mówi tajemniczo, „Będziemy przybijać ci stopy do podłogi.”
To dziwne zdanie wciąż brzmi w głowie, kiedy proszą nas do biura Alana. Wkrótce okazuje się, jaki był cel spotkania, kiedy pytają mnie, czy chciałbym zostać następnym producentem wykonawczym „EastEnders.” Jest to serial, który oglądam od dzieciństwa, ogromne ale kuszące wyzwanie. Ta oferta to spełnienie moich marzeń, zanim mam zdążę się zastanowić, już mówię „tak.”
Wracam do Derbyshire, a pod koniec tygodnia jadę znów do Londynu, z naszym kurierem, Nigelem Anthonym. Nigel co wieczór wiedzie to, co nakręciliśmy w ciągu dnia do Todd AO w Camden, do przegrania i obróbki. Śpi w miejscowym B&B (bed and breakfast), a wcześnie rano wraca na północ, dostarczając materiał naszemu montażowi przed 10. To prawdziwa przyjemność, nie tylko podróż z nim ale i patrzenie, z jaką troska i staraniem obchodzi się z materiałem i wykonuje swoją pracę. Todd to tylko około mili od mojego domu, więc jest mi po drodze.

Tłumaczyła: Trzykrotka
_________________

 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 11042
Skąd: Kraków
Wysłany: Nie 27 Gru, 2009 20:50   

Witam po świętach. Powoli zbliżamy się do końca, niestety...

Tydzień 10: 8 do 14 maja 2006

W niedzielną noc moja piękna partnerka Fiona i ja zakładamy najelegantsze stroje i jedziemy na migoczący światłami londyński West End, żeby wziąć udział w uroczystości rozdania nagród telewizyjnych Bafty.
„Wiele hałasu o nic”, które produkowałem w zeszłym roku, ma nominację w kategorii najlepszy dramat. I Rufus Sewell, gwiazdor „Poskromienia złośnicy,” którą też produkowałem, jest nominowany w kategorii najlepszy aktor. Jest też Susanna White, z ekipą „Bleak House,” nominowanym w kategorii najlepszy serial dramatyczny.
Fiona i ja siedzimy z Rufusem, Davidem Nichollsem, który adaptował „Wiele hałasu...” i z Sarah Parish, gwiazdą filmu. Brian Percival, który reżyserował serial, ma grypę. To wielka szkoda, ale to pozwoliło mi wziąć ze sobą Fionę. Sarah Parish i ja jesteśmy zachwyceni widząc naszą koleżankę i przyjaciółkę z „Wiele hałasu...”, Billie Piper, która odbiera trzy nagrody za „Doktora Who,” także w kategorii najlepszy serial dramatyczny.
Jestem zachwycony, kiedy Kate Harwood odbiera nagrodę za najlepszy serial kontynuowany dla „EastEnders.” Kate pracowała tak ciężko jako producent wykonawczy przez ostatnie półtora roku, że serial na powrót ożył. Nagroda jest jak najbardziej zasłużona. Jej praca posłuży także mnie, co jest oczywiście bardzo miłe.
Jestem w siódmym niebie, kiedy „Bleak House” wygrywa w kategorii najlepszy serial dramatyczny - Susanna i cała ekipa zrobili naprawdę wspaniały, poruszający film. Ta nagroda to też dowód, ze miałem świetny gust wybierając przyszłą zdobywczynię Bafty jako moją reżyserkę „Jane Eyre.” Gdyby jeszcze „Wiele hałasu...” dostał statuetkę za najlepszy dramat, a Rufus został najlepszym aktorem, wymietlibyśmy wszystkie nagrody. Ale obie kategorię wygrywa „The Goverment Inspector,” ważny i bezkompromisowy fabularyzowany dokument Channel 4 i aferze Davida Kelly, zrobiony przez Petera Kosminskiego.

Powrót do rzeczywistości.

Po północy Fiona i ja, jak dwa Kopciuszki, wymykamy się. Kierowca John wiezie nas autostradą M1 prosto do kwater w Matlock, w Derbyshire, gdzie przybywamy o 3.15 nad ranem, gotowi do zerwania się rano.
Na szczęście ekipa ma lekkie opóźnienie, bo planowaliśmy kręcić aż do 20.30, żeby uchwycić kilka scen o zachodzie słońca. Moja pobudka następuje o 8.00 i przyjeżdżam na plan czując się jak wypluty. Susanna ma tę przewagę, że wygrała – to daje jej dodatkową adrenalinę na resztę dnia.
Ale co za wspaniała lokacja! Jesteśmy w Stannage Edge, niedaleko Hathersage, w północnej części wyżyny, w kierunku Sheffield. To tutaj kręcimy spacery Jane z odcinka 4 i sceny z domu sióstr Rivers. Czujemy się jak na szczycie świata, a prócz dziwnego auta i jeszcze dziwniejszego spacerowicza, nie ma tu nikogo, tylko my. Słonce lśni a my widzimy wszystko na milę w każdym kierunku.

Ozdrowienie Georgii

W środę jest z nami Georgia King. Ta piękna młoda aktorka debiutuje w odcinku 4 jako Rosamund Olivier. Mamy kręcić drugą z jej dwu scen, która będzie jej pierwszym pojawieniem się w filmie – spacer po wrzosowisku, przywitanie z Riversami, psem Carlo i Jane.
Ale mało brakowałoby, a nie doszłoby do tego wydarzenia. Na tydzień przed tym dniem Georgia poczuła bóle brzucha, a potem doznała pęknięcia wyrostka robaczkowego. Byliśmy równie zszokowani jak, zapewne, ona sama. A jej agent powiedział nam, że po operacji raczej nie będzie mogła stanąć przed kamerą przez co najmniej 10 dni.
Nie mieliśmy wyjścia, złożyliśmy wniosek o wypłatę ubezpieczenia i postanowiliśmy zatrudnić inną aktorkę i od nowa nakręcić to, co zostało już nakręcone, żeby nie stracić umówionych obiektów i wykonawców. Ale Georgia w najbardziej nieoczekiwany sposób wyzdrowiała, na potwierdzenie czego przyniosła nam i naszym ubezpieczycielom świadectwo lekarskie i wróciła tryumfalnie na plan. Co za wojowniczka!
Tydzień kończymy w Bolsover Castle, gdzie w budynku ujeżdżalni stworzyliśmy hall szkoły Lowood. Po raz kolejny nasz projektant Grenville Horner wykonał niewiarygodną pracę zmieniając miłe jasne miejsce w posępny, gotycki horror , uwieńczony wielkim wizerunkiem Boga grożącego palcem z nieba.
Tom Rye, nasz pełen entuzjazmu i pomysłowy drugi asystent reżysera, był ogromnie zajęty wyszukaniem dla nas 75 dziecięcych statystek dostępnych w każdym potrzebnym momencie, wymieniając je w okolicach lunchu, żeby być w zgodzie z prawem. Dzieci spisują się wspaniale i szkoła Lowood nabiera swojego ponurego życia.

Tłumaczyła:Trzykrotka
_________________

 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 27513
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Pon 28 Gru, 2009 08:48   

Trzykrotka napisał/a:
Powoli zbliżamy się do końca, niestety...
Wszystko co dobre, kiedyś się kończy :(
_________________

 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 11042
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon 28 Gru, 2009 10:25   

Na szczęście pozostaje przyjemność oglądania serialu i wszystkich scen "konie i powóz" :lol: .
Tak się zastanawiałam podczas odcinka 2 - czy naprawdę stosowano wtedy taki zimny wychów dzieci? Pewnie tak, stąd świat zaludniały potem takie Blanche Ingram - piękne sople lodu...

Przyspieszamy.

Tydzień 11: 15 do 21 maja 2006

Haddon Hall dal nam tak wiele, ale są trzy elementy Thornfield, których w nim nie ma.
Nie ma tu długich ciągów korytarzy, które są potrzebne do licznych scen nocnych wędrówek, nie ma też pokoju na tyle dużego i dającego się dostosować, żeby mógł służyć nam jako sypialna Jane oraz miejsce, w którym możemy podpalić czterokolumnowe loże. Nasze ubezpieczenie tego nie pokrywa, a lord Edward nie zgodziliby się na coś takiego.
Tak więc Grenville Horner, nasz projektant i jego zespół konstrukcyjny znowu zaczynają budować.
Wynajęliśmy magazyn w dzielnicy przemysłowej na przedmieściach Chesterfield. Z zewnątrz wygląda to jak pierwszy lepszy obiekt, ale kiedy wejdzie się do środka, jest się od razu wrzuconym w świat Thornfield. Grenville i zespół wspaniale odtworzyli dopracowana architekturę i ducha Haddon Hall i zapewnili nam wszelkie możliwości, żebyśmy mogli nakręcić tam sceny wymagające efektów specjalnych.
Nie jest to jednak idealne miejsce do kręcenia. Ma dach z blachy falistej, więc kiedy pada deszcz, czujemy to jakby ktoś grał walił w werbel o dach naszego magazynu. Głosy niosą się w nim bardzo daleko, więc musimy zachowywać się niesamowicie cicho, żeby dać Dickowi Mantonowi i jego zespołowi szansę nagrania jakichś przyzwoitych dźwięków. Jedne działy radzą sobie w tych warunkach lepiej inne gorzej i wiele nerwów zostaje nadszarpniętych.

Nagromadzenie scen we wnętrzach

Co jest fantastycznego w tym wnętrzu to to, że pracując w magazynie czujemy się tak, jakbyśmy robili normalny program telewizyjny. Naprawdę brakuje nam wrzosowisk, wielkich domów, krajobrazów. Przez cały dzień tkwimy w ciemnościach, równie dobrze moglibyśmy kręcić „Casualty” czy „Hotel Babylon.” Nie mam na myśli, że z tamtymi serialami było coś nie w porządku. O nie. My tylko wolelibyśmy być w naszych obiektach.
To wyjątkowo trudny tydzień dla Ruth Wilson. Przez całe dwa dni jest jedyną aktorką na planie, wykonując nie kończące się, nużące sceny wyglądania przez okno, budzenia się, złych snów i tak dalej. Nie ma co prawda wielu dialogów, ale jest w każdym ujęciu, każda uwaga z konieczności skierowana jest do niej, żadnej sceny nie można kręcić, póki ona nie skończy się przebierać, charakteryzować. Pozostaje przez cały czas bardzo skoncentrowana, ale mimo to jest zachwycona, kiedy na plan wraca Toby Stephens, żeby nakręcić z nią kilka scen dialogowych.
Nie zawsze łatwo jest trzymać się wyznaczonych terminów. Na papierze te dni wyglądają jak każde inne, ale kręcone sceny są nużące i skomplikowane i zaczynamy mieć opóźnienie. Wysyłamy zespół na powrót do Bolsover Castle, żeby tam dokończyli scenę śmierci Helen Burns, a innego dnia inna część ekipy jedzie żeby dograć wszystkie te sceny, na które główny zespół nie ma teraz czasu.
Andrea Galer, projektantka kostiumów, dostała Baftę za pracę przy "Bleak House," podobnie Rob Lane, nasz kompozytor, za „Elizabeth I” Channel 4. Świetnie się spisali. W naszym serialu zebraliśmy najlepszą ekipę, a te nagrody to potwierdzają.

Tłumaczyła: Trzykrotka
_________________

 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 27513
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Pon 28 Gru, 2009 10:40   

Trzykrotka napisał/a:
czy naprawdę stosowano wtedy taki zimny wychów dzieci? Pewnie tak, stąd świat zaludniały potem takie Blanche Ingram - piękne sople lodu...
i pewnie też dlatego tyle chorowało na suchoty i inne choróbska :mysle:
bo jednak ogrzać gmaszyska jest dość trudno :mysle:
_________________

 
 
damamama 
nowa wielbicielka DiU oraz JE



Dołączyła: 14 Maj 2008
Posty: 952
Skąd: Rybnik
Wysłany: Pon 28 Gru, 2009 21:28   

Trzykrotka napisał/a:
Kręcimy scenę finałową całego serialu. Scena ta jest zrobiona według ślicznego pomysłu Sandy, zrealizowanego wspaniale przez Susannnę.
Super, zachwyca się nad sceną, którą wszyscy na forum krytykowali :rotfl:
Trzykrotka napisał/a:
Przez całe dwa dni jest jedyną aktorką na planie, wykonując nie kończące się, nużące sceny wyglądania przez okno, budzenia się, złych snów i tak dalej
Ależ ona musiała się dziwnie czuć, do tego sceny gdzie całe granie oparte jest na mimice.
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 11042
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon 28 Gru, 2009 22:33   

Toteż potem zachorowała, że sobie pozwolę zdradzić następny odcinek. Ale na serio - to musiało być trudne. I w dodatku cały czas siedzieli w tym jakimś magazynie, w ciemnościach, a deszcz walił o dach.
Dzielna dziewczyna.
Te sceny pożarów, nocnych korytarzy i tak dalej, wypadły świetnie!
_________________

 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 11042
Skąd: Kraków
Wysłany: Wto 29 Gru, 2009 10:53   

Czy któraś z Wasz zna (czytała/oglądała) Bezkresne Morze Sargassowe?

Tydzień 12: 22 do 28 maja 2006

Deszcz leje na dach naszego magazynu. Dla dźwięku to katastrofalne, ale pocieszam się, że przynajmniej nie kręcimy na zewnątrz – przynajmniej nie na razie. W chwil kiedy kończymy i opuszczamy nasz obiekt, deszcz ustaje i zza chmur wychodzi słońce.
Znów ruszamy w drogę. Najpierw jedziemy do ślicznego domu w Calver, który zapewni nam scenerię sprzed domu Reedów. Tak miło jest wejść z mroku. Ekipa mruga oślepiona światłem. To wszystko zaczyna nabierać właściwie trochę nierealnego charakteru.
Sceny przed domem Reedów wymagają wielu powtórek, na które mamy mało czasu; czas ucieka i tracimy scenę, na której nam naprawdę zależy.
To ostatni dzień pracy dla Rebekhi Stanton, która wspaniale zagrała Bessie. To także ostatnie sceny Georgie Henley (małej Jane), przynajmniej w Wielkiej Brytanii. Bardzo cieszyliśmy się, że Georgie była z nami. Jest zabawna, słodka, pracowita i bardzo utalentowana. Obie dostają ogromne brawa, kiedy wyjeżdżają.

Z powrotem w Haddon Hall

Najbardziej ekscytującym aspektem tego tygodnia jest powrót do Haddon Hall. Kiedy przyjeżdżamy tu w piątek, dociera do mnie, że pod wieloma względami jest to dom naszej produkcji. Doznaliśmy ciepłego przyjęcia od lorda Edwarda i jego personelu, wspaniale jest znowu ich zobaczyć. Haddon wczesnym latem jest wyjątkowe. Cieszyliśmy się bardzo z jego posępnego, surowego zimowego wyglądu, ale zawsze planowaliśmy stanąć tu jeszcze raz, żeby nakręcić kilka scen, kiedy na drzewach będą liście.
Na samym początku harmonogramu kręciliśmy wiele scen z początkowego etap znajomości Jane i Rochestera, a w miarę, jak zbliżamy się do końca pracy, kręcimy sceny z dalszych części opowieści. Toby Stephens i Ruth Wilson grają coraz lepiej i lepiej.
Robimy sesję fotograficzną Toby'ego i Ruth na okładkę Radio Times w czwartkowy wieczór, który kończy się tym, że Ruth zaczyna źle się czuć.

Choroba głównej aktorki

Kiedy przyjeżdżamy na plan w piątek, czuje się ona już bardzo źle. Po dwunastu tygodniach intensywnej pracy, jest bardzo wyczerpana. W dodatku wirusy krążą w powietrzu. Chorowała przez całą noc. To niedomaganie to dla nas wielkie zmartwienie – występuje w każdej scenie, gdyby musiała położyć się do łóżka, cała produkcja stanie. Na szczęście dla nas, ona tak łatwo się nie poddaje i po sesji w charakteryzatorni i garderobie jest gotowa do pracy.
Harmonogram nam sprzyja. Kręcimy kilka bardzo prostych scen, które wymagają od niej tylko siedzenia. Nie ma też zbyt wielu dialogów. Pracuje dziś z Lorraine Ashbourne (pani Fairfax), aktorką, której energia i pogoda ducha sprawia, ze każdy przy niej ma się świetnie. Ruth bierze się w garść i po południu czuje się o wiele lepiej.
Kiedy żartem oferuję jej kieliszek szampana (mamy dziś klaps numer 1000) – ona go bierze! Próbuję go jej odebrać i zaproponować w zamian słabą herbatę, ale ona nie bierze żadnego z nich. Pod koniec dnia pojawia się jej matka – miała wpaść dziś z wizytą – i zabiera Ruth do domu na weekend.
Jest z nami Cosima Littewood – mała Adelka. To jej pierwsza rola filmowa i radzi sobie niewiarygodnie dobrze. Zawsze obawiałem się obsadzenia roli Adelki – jak znaleźć dziewczynkę, która będzie umiała śpiewać, grać, tańczyć, być Francuzką i będzie zabawna. Trudne zadanie. Ale pojawi się bardzo inteligentna i zdolna Cosima i nasze problemy się rozwiązały.
Coco (jak ją nazywamy) i jej mądra i inteligentna matka Hortense były z nami od pierwszych dni i cudownie jest znowu je widzieć.

"Bezkresne Morze Sargassowe"

Dzwoni do mnie Elwen Rowlands, która produkuje „Bezkresne Morze Sargassowe” dla BBC Four. Książka, która jest podstawą ekranizacji, napisana przez Jean Rhys, opowiada tę historię z punktu widzenia Berthy Mason, opisując jej romans z Rochesterem i to, jak znalazła się w Anglii. To ciekawa książka, intrygująca jako osobliwość intelektualna, ale w większej części nie powiązana z powieścią Bronte. Elwen i mnie poproszono o współpracę i dzielenie się zasobami i choć nasze podejście do materiału jest zupełnie różne, to ujęcia z lotu ptaka w tamtym filmie mogą wykazać pewne podobieństwa z naszymi ujęciami płonącego Thornfield.
Tak – dałem im nasze zdjęcia.

Tłumaczyła: Trzykrotka
_________________

 
 
Anaru 



Dołączyła: 11 Sie 2006
Posty: 26578
Skąd: Tu i tam ;)
Wysłany: Wto 29 Gru, 2009 11:13   

Trzykrotka napisał/a:
Czy któraś z Wasz zna (czytała/oglądała) Bezkresne Morze Sargassowe?

Tylko ta starą wersję kiedyś daaaawno temu...
_________________

 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 11042
Skąd: Kraków
Wysłany: Wto 29 Gru, 2009 11:28   

Widzę, że film (wersja 2006) jest w merlinie, ale wolałabym wiedzieć, że warto go obejrzeć. Nie znam w ogóle powieści - a może któraś z Was dysponuje ebookiem? :kwiatek:
Żal mi biednej Ruth, kiedy pomyślę, ze przez cały dzień musiała być na planie zapewne z gorączką, zimno mi się robi. Nie miała takiego luksusu jak Jennifer Ehle, która w połowie kręcenia DiU była przez tydzień a próbach w Londynie, mieszkała w domu i spała prawie bez przerwy, nabierając sił.
_________________

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.