PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Gosia
Sob 08 Mar, 2008 18:45
Middlemarch (1994) Miasteczko Middlemarch
Autor Wiadomość
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11096
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Czw 23 Lis, 2006 18:12   Middlemarch (1994) Miasteczko Middlemarch

Ogladam wlasnie film "Middlemarch" wedlug powiesci George Eliot, nakrecony w 1994 r.
http://www.imdb.com/title/tt0108858/

Czy ktos to ogladal?
Oczywiscie to film kostiumowy, ktory dzieje w epoce wiktorianskiej.

"„Miasteczko Middlemarch” to jedna z najważniejszych pozycji literatury angielskiej; widzimy w niej cały złożony świat prowincjonalnej Anglii, mieszczan, kupców, lekarzy, farmerów, nawet najemnych robotników rolnych w okresie poprzedzającym społeczno-polityczne przemiany pierwszej połowy XIX wieku. Na tak szeroko zarysowanym tle rozgrywają się losy bogatej i szlachetnej Dorotei Brooke, szukającej godnego celu, by nadać sens swojemu życiu, oraz Tertiusa Lydgate, lekarza, który cel taki znalazł w pracy naukowej i medycznej, ale przeszkodą w jego realizacji staje się piękna kobieta. Oba te romantyczne wątki mają rozliczne - niekiedy kryminalne - odnogi i boczne pędy, interesujące, barwne i nasycone ciepłym humorem. "

O samej ksiazce znalazlam takie obszerne info (Uwaga mozliwe spoilery):
http://tygodnik.onet.pl/1...361,tematy.html

fragment:
Powieść ta nosi podtytuł “Studium z życia na prowincji” i zgodnie z zapowiedzią w tym podtytule obiera sobie prowincję za bohatera. By uwypuklić swoiste cechy prowincjonalności życia w fikcyjnym Middlemarch, Eliot postanowiła skontrastować je z wielkimi wydarzeniami politycznymi lat 1829-1832, które w powieści jakby mimochodem zaznacza, sygnalizując zaledwie istnienie ważnych, olbrzymich połaci rzeczywistości pozostającej poza obrębem narracji. W zderzeniu z życiem angielskiej metropolii, w której codziennie wykuwa się wielka historia, życie na prowincji płynie własnym, pozahistorycznym nurtem. Odzywają się tu, co prawda, echa zmieniających się czasów: demokratyzacji życia społecznego, rosnącego znaczenia prasy, postępów w medycynie, rewolucji w technice (kolej żelazna), ale Middlemarch wydaje się żyć poza tymi zmianami. [..]
Choć sceną, na której się ona rozgrywa, jest wspomniana Anglia w wyjątkowo burzliwym okresie przemian, konserwatywna społeczność Middlemarch tworzy zwartą, zamkniętą wspólnotę i żyje odwiecznym rytmem ślubów, narodzin i zgonów. Postaciami, na które spogląda podejrzliwie czy które wręcz wyrzuca poza swój nawias, są przyjezdni, gdyż to oni kojarzą się z niechcianymi w miasteczku zmianami. Ci przybysze nigdy nie mogą pozbyć się znamienia obcości, stąd zawsze wzbudzają nieufność, która tak łatwo przeradza się w bezinteresowną wrogość.
Do takich postaci w “Middlemarch” należy młody lekarz, którego przewinieniem jest nie tylko obcość, ale i zainteresowanie medycznymi nowinkami. Obcym jest także młody dziennikarz, wywodzący się co prawda z miejscowego ziemiaństwa, ale podejrzany ze względu na mieszaną, pół-polską krew - stosunek do niego poczciwych w gruncie rzeczy mieszkańców Middlemarch to przejaw żywiołowej ksenofobii, zaskakującej u ludzi, którzy nie mieli prawa znać szalonych teorii rasowych, jakie wkrótce położyły się cieniem na historii Europy. Wreszcie obcym pozostaje pewien bankier, który do miasteczka przyjechał przed laty i któremu udało się dzięki pieniądzom zdobyć uznanie mieszkańców; w chwili próby jednak mieszkańcy ci odwracają się od niego, przypominając sobie, że jest człowiekiem z zewnątrz.

W samym filmie gra m.in. Rufus Sewell jako Will Ladislaw.
Niestety ogladam ten film w wersji z angielskimi napisami, wiec nie moge go w pelni smakowac, ale poki co, niezle sie oglada.
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
Ostatnio zmieniony przez Gosia Czw 21 Sie, 2008 15:17, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Czw 23 Lis, 2006 18:19   

Ja zaczęłam, ale musiałam przerwać, ten początek zrobil na mnie wrażenie całkiem przyjemne. Ale powiem jak zobaczę całość. Do Rufusa jeszcze nie dojechałam. :-(
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11096
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Czw 23 Lis, 2006 18:21   

A ja wlasnie dojechalam do Rufusa.
I poki co podoba mi sie Doda (Dorothea?), ktora jak widac ceni w mezczyznach inteligencje, skoro wybrala na meza nieciekawego fizycznie pastora, ktory posiada pokazna biblioteke. ;)

Doda w srodku:


Czy ona zainteresuje sie Willem?
Tylko prosze mi nie spoilerowac ! ;)

Glowne postaci dramatu:


Nieciekawy pastor w gornym lewym rogu ;)

Aha, oczy zawiesic mozna tez na doktorze Tertiusie Lydgate, sylwetka i sposobem noszenia sie przypomina mi Colina Firtha

Zapomnialam dodac: scenariusz- Andrew Davies
http://www.geocities.com/...iddlemarch.html
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
Ostatnio zmieniony przez Gosia Czw 23 Lis, 2006 18:32, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Czw 23 Lis, 2006 18:31   

Doda mi się spodobała od pierwszej sceny. Doktor trochę jak dla mnie nawiedzony, ale chyba za mało widzialam, żeby dyskutować. No cóż, chyba sobie włączę film, zamiast tu przesiadywać :roll:
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11096
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Czw 23 Lis, 2006 18:33   

Oj Ali, wlacz i obejrzyj, bo ja polowy kwestii nie rozumiem.
Wyjasnisz mi o co chodzi ;)
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Czw 23 Lis, 2006 18:37   

Gosia napisał/a:
Oj Ali, wlacz i obejrzyj, bo ja polowy kwestii nie rozumiem.
Wyjasnisz mi o co chodzi ;)


Rozumiem, że mam pomyśleć o napisach. Firma rozpatrzy Pani podanie w trybie przyspieszonym. Być może :wink: :razz:
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11096
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Czw 23 Lis, 2006 18:37   

Znalazlam jeszcze takie info:

At six o'clock on an August morning, the village of Standard, north of London, bustles with activity. The village has been rolled back in time and transformed into Middlemarch, the rural English locale of George Eliot's novel of the sam name. A BBC television crew sets up its gear, while 250 extras are outfitted with costumes for the day's scenes. The principals dress nearby. Personally checking each costume is designer Anushia Nieradzik, who has created hundreds of costumes for the BBC's six-episode mini-series Middlemarch.

Tam w opisie ksiazki jest mowa o dziennikarzu, krwi półpolskiej, czy czasem nie gra go wlasnie Rufus ?
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11096
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Czw 23 Lis, 2006 18:39   

Alez skad Ali, nie mam na mysli napisow, jedynie krotkie streszczonko akcji :D
Mam wersje DVD, wiec o napisach nie ma co marzyc :(
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Czw 23 Lis, 2006 18:39   

Gosia napisał/a:
Znalazlam jeszcze takie info:

At six o'clock on an August morning, the village of Standard, north of London, bustles with activity. The village has been rolled back in time and transformed into Middlemarch, the rural English locale of George Eliot's novel of the sam name. A BBC television crew sets up its gear, while 250 extras are outfitted with costumes for the day's scenes. The principals dress nearby. Personally checking each costume is designer Anushia Nieradzik, who has created hundreds of costumes for the BBC's six-episode mini-series Middlemarch.

Tam w opisie ksiazki jest mowa o dziennikarzu, krwi półpolskiej, czy czasem nie gra go wlasnie Rufus ?


Jego imię by na to wskazywało. O Jezu, to lecę oglądać!!!! :banan:
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11096
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Czw 23 Lis, 2006 18:44   

Znalazlam opis odcinkow: :banan:

1. Dr. Lydgate, a young and ambitious doctor arrives in the town of Middlemarch and is immediately drawn into local politics. Dorothea Brooke marries Reverend Casaubon against her family's wishes. Fred Vincy, the mayor's son, gets in debt and must ask for help of the parents of the girl he loves.

Doktor Lydgate, młody i ambitny lekarz przybywa do miasteczka Middlemarch i natychmiast wchodzi w lokalna polityke. Dorothea Brooke wychodzi za Pastora Casaubona wbrew zyczeniu rodziny. Fred Vincy, syn burmistrza, popada w dlugi i musi prosic o pomoc rodzicow dziewczyny, ktorą kocha.

Pozniej beda spoilery, wiec musze najpierw obejrzec ;)
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 37321
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Czw 23 Lis, 2006 18:48   

Ladislaw jest rzeczywiscie potomkiem polskiego powstańca i z tego wzgledu traktowany jako element podejrzany ;-)
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11096
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Czw 23 Lis, 2006 21:28   

A to dobre! ;)

Obejrzalam odcinek 2:

2. Dorothea and Mr. Casaubon argue over her friendship with his young cousin Will Ladislaw, with a serious effect on Casaubon's health. Dr. Lydgate and Rosamond Vincy become involved despite the protests of practically everyone in the town. A reading of a will results in surprises and disappointments.
Dorothea i Pan Casaubon spierają się o jej przyjazn z mlodym kuzynem Willem Ladislawem, co odbija sie na zdrowiu Casaubona. Doktor Lydgate i Rosamonda Vincy zaręczaja się pomimo ze odradzaja im ten zwiazek.

Moge tez powiedziec wreszcie cos od siebie:
Moim zdaniem Dorothea wkopala sie w nieodowiednie malzenstwo. Wydawalo jej sie ze maz bedzie jej nauczycielem, bo lubi oczytanych mezczyn, ktorzy stoja intelektualnie wyzej od niej, ale on po slubie nie chce jej w to angazowac, chyba uwaza, ze kobieta nie jest od tego. Na kazda jej wzmianke, ze moglaby mu pomoc pisac ksiazke, on zmienia temat. I zaczynaja sie klocic.... No i zapada na zdrowiu.
A na horyzoncie pojawia sie mlody Will Ladislaw, wyraznie zainteresowany Dorotheą...
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 37321
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Czw 23 Lis, 2006 23:34   

Mnie Dorothea przyprawiała przez wiekszą część serialu o nerwowe spazmy ;-) Oczywiście, że źle wybrała. Wydawało się jej, że w małżeństwie zrealizuje się intelektualnie ( ha, ha ;-) ).
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11096
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Pią 24 Lis, 2006 08:56   

SPOILERY!

3. Mr. Casaubon sends an ultimatum to Will Ladislaw. Dorothea's life undergoes great upheaval. Dr. Lydgate's and his wife Rosamond's financial troubles begin.

Pan Causaubon wysyła ultimatum Willowi Wladislawowi (zeby nie przyjal pracy w gazecie lub nie bedzie mial prawa do wejscia do ich domu). W zyciu Dorothei wydarza sie wielki wstrzas. U dr Lydgate i jego zony zaczynaja sie problemy finansowe.

Co do problemow finansowych, to sie nie dziwie, ta Rosamunda, jego zona to niezla trzpiotka.
A Dorothei niby sie jej poszczescilo, ze ten maz ze zdrowiem nie bardzo, bo okazal sie niezlym draniem....Nie dosc, ze jej odmawial prawa do pracy intelektualnej, to pozniej sporzadzil zapis w testamencie... zeby nie myslala o ponownym zamazpojciu...

4. Dorothea is learning to live as a widow, Rosamond gets into an accident, and Bulstrode's old acquaintance arrives in Middlemarch.

Dorothea uczy sie zyc jak wdowa. Rosamunda ma wypadek (traci dziecko) i stary znajomy Bulstrode`a przybywa do Middlemarch.
Ladislaw wyjezdza do Londynu i zegna sie z Dorotheą.
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Pią 24 Lis, 2006 11:14   

Gosia po co streszczasz tu odcinki, przecież nikt nie będzie chciał tego obejrzeć!
A jest na co popatrzeć. Ja właśnie skończyłam i że ten, Rufus... kij w oko, że ma te purpurowe fraczki gryzące się z jego zielonymi oczami, jakby miał taki jak pan Darcy "no, no the green one", co to się w nim do gospody do Lizzy wybierał konno, to by dopiero było.
Mnóstwo w tym filmie wątków, posplatanych ze sobą, wszystkie równie interesujące, mnóstwo emocji - pasji, zazdrości, zawiści, strachu, miłości jawnej i skrywanej, rozczarowań, autentycznych tragedii, ludzi małych duchem, ale i ludzi wielkich sercem, ładnych i brzydkich. Wszystko wplecione w piekne domy, parki i krajobrazy i małe angielskie miasteczko. Klimaty trochę jak w Córkach i żonach. No i większość wątków dobrze się kończy, tak ogólnie rzecz biorąc ;-)
Obejrzeć na pewno WARTO!
 
 
Harry_the_Cat 
poszukująca



Dołączyła: 30 Cze 2006
Posty: 11292
Wysłany: Pią 24 Lis, 2006 11:16   

Muszę się w końcu za to wziąć!!!
_________________
Carry on my wayward son, For there'll be peace when you are done. Lay your weary head to rest, Now don't you cry no more...
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Pią 24 Lis, 2006 12:41   

Dziewczynki, jako, że Gosia poprosiła o wyjaśnienie kwestii wypowiadanych między Ladislawem a Dorotheą w obu scenach pożegnania, zamieszczam listy dialogowe obu scen, jakby ktoś miał trudności ze zrozumieniem:

Pożegnanie I:
- Nie mógłbym znieść opuszczenia tych stron bez zobaczenia się z tobą i pożegnania cię.
- Och, pomyślałabym, że to bardzo nieuprzejme nie chcieć zobaczyć sie ze mną. Szybko wyjeżdżasz?
- Myślę, że dość szybko. Mój kontrakt z "Pionierem" kończy się za 3...4 tygodnie. Mam zamiar jechać do Londynu i studiować prawo. Wszyscy mówią, że to najlepsza droga do zajęcia się publicznymi sprawami. Jest sporo do zrobienia w polityce i mam zamiar spróbować coś z tym zrobić.
- Jestem pewna, że ci się uda. Masz tak wiele talentów. Mój wuj powiedział mi, że świetnie sobie radzisz z publicznymi występami.
- Zatem akceptujesz mój wyjazd na długie lata i to, że nie wrócę, zanim nie zaznaczę jakoś swojej obecności w świecie?
- Wydaje mi się, że będzie dla ciebie dobrze jeśli zrobisz tak jak mówisz. Będę bardzo szczęśliwa jeśli usłyszę, że poczułeś w końcu swoją wartość.
- Całkiem o mnie zapomnisz....
- Nigdy o tobie nie zapomnę! Nigdy nie zapominam osób, które poznałam...
- Wielki Boże!!!
- Byłam ciekawa czy nie chciałbyś mieć tej miniatury, ktora wisi na górze, jako pamiątki. Tej z podobizną twojej babci. Jest taka do ciebie podobna...
- Po co mi ona, skoro nie mam nic innego? Byłoby dla mnie większym pocieszeniem gdybyś ty zechciala ją zatrzymać.
- Gardziłam kobietami, ktore nie kierują własnym życiem. Tak bardzo lubiłam robić to co mi sie podoba. Dwa lata temu nie miałam pojęcia, że nadejdą takie kłopoty i zwiążą nam ręce. I każą nam milczeć gdy pragniemy mówić.
(Sir James Chattam, madam...)
- Pani Casaubon?
- Żegnam pani Casaubon.
- (James) Jestem doprawdy zaskoczony, że pojawił się w tym domu.
- Nie powinieneś być zły na p. Ladislawa, James. Zachował się bardzo właściwie i bardzo honorowo, a zaznał tyle niesprawiedliwości! Chciałabym znaleźć sposób żeby mu to jakoś wynagrodzić, ale wygląda na to, że to niemożliwe....
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Pią 24 Lis, 2006 12:52   

Pożegnanie nr 2 ;-)

- Napisałem dziś do ciebie. Wyjeżdżam natychmiast. Nie mógłbym wyjechać bez porozumienia z tobą.
- Myślałam, że rozdzieliliśmy się wiele tygodni temu, kiedy przyjechałeś do Lowick.
- Tak, ale kiedy wtedy rozmawialiśmy, marzyłem, że pewnego dnia tu wrócę. A teraz myślę, że nie będę mógł tego zrobić nigdy więcej. Chciałem powiedzieć, że właśnie dowiedziałem się o zapisie w testamencie pana Casaubon. Bardzo mi to ubliżyło, w twoich oczach i oczach innych. Chciałem powiedzieć, że w żadnym okolicznościach nie pozwoliłbym nikomu powiedzieć o mnie, że szukam pieniędzy, pod pretekstem szukania czegoś jeszcze. To było niepotrzebne zabezpieczenie wymierzone przeciwko mnie. Twoje bogactwo jest wystarczająco bezpieczne.
- Jestem pewna, że nigdy nie było potrzeby żadnego zabezpieczenia przed tobą!
- Muszę jechać.
- A co będziesz robił?
- Och, podejmę gdzieś pierwszą pracę, jaka mi się trafi. Wydaje mi się, że niektórym pisany jest takie życie bez szczęścia i nadziei.
- Och, co za smutne słowa!
- Są rzeczy, które mężczyzna musi przejść choć raz w życiu. To doświadczenie przytrafiło mi się w czasie, kiedy wciąż jeszcze jestem młody. To wszystko.
To na czym mi zależało najbardziej na świecie jest dla mnie całkowicie zakazane.
- Nigdy nie byłam dla ciebie niesprawiedliwa. Proszę, pamiętaj o mnie..
- Jak możesz to mówić? Tak jakbym był w niebezpieczeństwie zapomnienia o wszystkim innym....[rzuca cudnej urody tragiczne spojrzenie i...wychodzi. A ona zostaje z równie tragiczną miną...]
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11096
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Pią 24 Lis, 2006 13:28   

Dzieki przeogromne Alison :D
Jak to okropne ogladac takie sceny bez ich pelnego zrozumienia.
A teraz sobie to wydrukuje i obejrze je jeszcze raz. :D
Zostal mi tylko ostatni 6 odcinek do obejrzenia i zaraz do niego siadam, bo juz nie moge sie doczekac, jak to sie skonczy ;)
Nie czytalam Twojej recenzji, zeby sie nie dowiedziec co dalej :cool:

Edit:

Obejrzalam :D
No! Takie zakonczenia lubie !
SPOILER!
Choc czy nie wydaje Ci sie Ali, ze Dorothea pasowalaby do doktorka? ;)
Ale Will czyli Rufus calkiem do rzeczy :D
Film sie dobrze oglada, bo faktycznie rozne dramaty, nieszczesliwe malzenstwa, klopoty finansowe, przeszkody stawiane przez bylych mezow itd itd
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
Ostatnio zmieniony przez Gosia Czw 21 Sie, 2008 15:03, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Pią 24 Lis, 2006 16:07   

Gosia napisał/a:
Choc czy nie wydaje Ci sie Ali, ze Dorothea pasowalaby do doktorka? ;)

P.S. Ali, wyslalam Ci dwa smsy i nie mam potwierdzenia ze doszly :(


Mieli wspólne ideały, nie zmarnowaliby się. A tak doktorek umarł młodo w poczuciu, ze zaprzepaścił swoje marzenia :-( Utłukłabym tę jego Barbie!!
A Doda tak sobie cichutko przeżyła swoje życie robiąc swoje... dobrze, że choc dowiadujemy się, że nigdy nie żałowała tego, z czego zrezygnowała dla Willa.

P.S. Cały dzień ładowałam komórkę, pewnie dlatego się nie odezwałam. Sorrki.
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11096
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Pią 24 Lis, 2006 16:09   

A juz sobie o Willu zle pomyslalam :(
Wygladalo to nie ten teges...... :? ??:

Ali, a o czym rozmawiali Dorothea z doktorkiem, bo nie zrozumialam tej rozmowy u niej w domu ? Chodzi mi o streszczonko tylko.
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
Ostatnio zmieniony przez Gosia Pią 24 Lis, 2006 16:20, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Gitka 



Dołączyła: 25 Maj 2006
Posty: 2305
Wysłany: Pią 24 Lis, 2006 16:13   

Dziewczyny, jak najbardziej proszę o wszystkie streszczenia.
Będą jak znalazł, gdy się zabiorę za ten filmik :lol:
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11096
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Pią 24 Lis, 2006 16:17   

Giteczko, ale nie chcemy spoilerowac, bo co bedzie za przyjemnosc z ogladania.
I tak spoilerowalysmy :oops:

P.S. Szkoda ze w ostatniej scenie zadne slowa nie padly :sad:
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Pią 24 Lis, 2006 19:31   

Gosia napisał/a:

Ali, a o czym rozmawiali Dorothea z doktorkiem, bo nie zrozumialam tej rozmowy u niej w domu ? Chodzi mi o streszczonko tylko.


Nie wiem czy o dobrej rozmowie myślę, w tej po tej calej aferze z pijaczyną, coś rozmawiali o tym, żeby on nie miał poczucia winy, i wierzył w przyjaciół, którzy na pewno nie dadzą wiary w plotki, że przyczynił się za pieniądze do śmierci tego pijaka. Doda podtrzymywała go na duchu, że pomysł stworzenia tej kliniki jest wspaniały i wart poswięcenia. A on zaczął jej się żalić, że rozczarował swoją żonę, że Doda powinna wiedzieć co on ma na myśli, bo sama doznała rozczarowania w małżeństwie. Że jego żona mu zaufała, że będą żyć w dobrobycie, a on ją naraził na taki wstyd, i że nawet nie mogą o tym ze soba porozmawiać. I Dorotka proponuje mu, że sama porozmawia z szanowną małżonką i ją przekona, i jeszcze namawia go, że da mu te 1000 funtów, żeby oddał temu bankierowi, żeby oczyścić sie z podejrzeń, że siedzi u niego w kieszeni, a ona będzie uważała, że przeznacza te pieniądze na szczytny cel, bo wszystko co robiła z nimi dotychczas paliło na panewce. No i potem sobie mówią jacy są wspaniali, dobrzy i wielkoduszni, tylko nie mają możliwości się realizować. No i chyba tyle... Jak chcesz, mogę spisać te dialogi. Potem Dodka zgodnie z obietnicą idzie do żonki i zastaje tam to co zastaje, ale dzięki temu uświadamia sobie to co sobie uświadamia ;-)
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11096
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Pią 24 Lis, 2006 20:43   

Dokladnie o to mi chodzilo, Ali :D
Super!
Nie, nie, list dialogowych tej sceny nie trzeba, bo mi chodzilo o sens rozmowy.
Wielkie dzieki :banan:
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.