PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Artykuły o filmie North and South
Autor Wiadomość
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Pią 19 Maj, 2006 09:22   Artykuły o filmie North and South

Bedziemy tu wklejac rozne artykuly o filmie N&S.

"Północ&Południe" - nowa miłość fanek "Dumy i uprzedzenia"

Od chwili emisji w BBC, pod koniec 2004 roku, "Północ&Południe"; zasłużyło sobie na miano filmu kultowego wśród tych z nas, które go odkryły. Przyznam, że pochłonął mnie tak bardzo, że teraz stał się moim absolutnym faworytem. Jest bardzo wciągający, jako kombinacja romantycznej historii miłosnej, bogatej historycznej atmosfery, boskiego tła muzycznego i dzięki interesującym wątkom pobocznym, które nigdy nie pozwalają na zwolnienie tempa akcji. (Proszę przyjmijcie do wiadomości: ten dramat nie ma absolutnie nic wspólnego z serialem telewizyjnym z lat osiemdziesiątych o wojnie domowej; oba są oparte na dwóch różnych powieściach, którym zdarzyło się dzielić ten sam tytuł).

Fanki 'Północy&Południa"; często wykrzykują "Jeśli podobała ci się "Duma i uprzedzenie";, ten film pokochasz jeszcze bardziej!";. Niektóre nawet twierdzą, że Richard Armitage (jako pan Thornton) "zdetronizował"; Colina Firtha;a jako pana Darcy`ego, w roli jedynego w swoim rodzaju zamyślonego romantycznego bohatera. No cóż, nie powiem czy Firth został czy nie został zdetronizowany. Nie zamierzam również dochodzić czy film jest lepszy niż jakakolwiek wersja "Dumy i uprzedzenia";. Myślę, że obie historie są na tyle różne, że fanki mogą kochać je jednakowo, lecz z nieznacznie różnych powodów.

Opowieść:
"Północ&Południe"; jest nieco podobna do "Dumy i uprzedzenia"; Jane Austen. Obecny jest nierozumiany, zadumany bohater, który musi cierpieć i czekać na swoją ukochaną aż do ostatniej sceny, kiedy to ona odwzajemnia jego uczucie. Jednakże sposób w jaki "P&P" różni się od "D&U"; jest znaczny.
Oparty na powieści wiktoriańskiej autorki Elizabeth Gaskell, film nie zawiera w sobie lekkiej satyry, za którą lubimy powieści Austen, ale posiada poważniejszy społeczno-polityczny fundament. Gaskell przeciwstawia przemysłową Północ Anglii 1850 roku sielankowemu, żyjącemu w zwolnionym tempie, bardziej wykształconemu Południu. Bohaterka (Margaret Hale) i jej rodzina zostają wyrwani z ich ukochanego domu na Południu i przeprowadzają się do zadymionego, zapylonego, przemysłowego miasta na Północy; Milton. Margaret bardzo tęskni za domem, ale nie cierpi północnych zwyczajów ; szczególnie od kiedy znajduje powód do pogardzania młodym właścicielem przędzalni, Johnem Thorntonem, szanowanym i uczciwym mężczyzną, który nieszczęśliwie daje się poznać robiąc na niej bardzo złe wrażenie.
Z drugiej strony, pan Thornton szybko ulega silnemu wrażeniu jakie zrobiła na nim Margaret, po części dlatego, że jest osobą o niezwykle silnej woli, szczerą, otwartą i być może trochę podobną do jego własnej matki (Sinead Cusak). Thornton jest świadomy tego, że nie może być wystarczająco dobry dla niej, jako człowiek związany z handlem. (Dawniej w tamtych czasach, dystyngowana klasa patrzyła z góry na ludzi związanych z handlem lub wytwarzających dobra ;mówiono o nich "sprzedawcy"Taki sam snobizm pojawia się też w "Dumie i uprzedzeniu". Ale Thornton nic nie może poradzić na to, że ciągnie go do niej; a poza tym ma pewne powody, żeby mieć nadzieję stania się odpowiednim konkurentem: jest bogaty, powszechnie szanowany w społeczności, a większość młodych kobiet w mieście uważa go za najlepszą partię.
Tak jak w "Dumie i uprzedzeniu" romans pomiędzy nimi nie jest jednoznaczny. Uprzedzenia i nieporozumienia muszą zostać zwalczone po obu stronach. Ich porozumieniu nie sprzyja to, że Margaret zaprzyjaźnia się z pracownikami Thorntona, którzy planują (wraz z innymi robotnikami w mieście) strajk. Thornton jest traktowany jak gdyby uczciwy "pan"; (jak byli nazywani właściciele fabryk), ale nie posiada tak miękkiego serca i takiej empatii dla robotników jak Margaret.
Biedna, będąca przedstawicielami klasy pracującej rodzina Higginsa jest niezbędna do pokazania stosunków pracy i strajku w Milton. Margaret jest samotna i szuka przyjaźni u Bessy Higgins, pracownicy Thorntona. Tata Bessy, Nicholas (wspaniale sportretowany przez Brendana Coyle`a z jego roziskrzonymi oczami) jest związkowcem i próbuje zjednoczyć wszystkich robotników w Milton do walki o wyższe zarobki, poprzez zorganizowanie strajku. Higgins jest dzikim człowiekiem o bardzo silnej woli. Początkowo Thornton traktuje go jak radykalnego podżegacza. Ale przyjaźń Margaret z rodziną Higginsa wraz ze stopniowym wzrostem wiedzy Thorntona o jego robotnikach i interesach, powoduje zmianę stosunku pomiędzy tymi dwoma mężczyznami.

Co czyni ten film tak dobrym:
Kombinacja wspaniałej książki Gaskell, doskonały scenariusz Sandy Welch i wybitna gra stosunkowo mało znanego Richarda Armitage składają się na fenomenalnie pozytywny odbiór serialu. Armitage odwrotnie jak niedepresyjny pan Darcy Colina Firtha potrafi wyrazić tęsknotę i złamane serce postaci poprzez subtelną grę ciała. Nie portretuje swojej postaci tak miękko i nadwrażliwie, ale zamiast tego epatuje siłą i męskością. I mimo że aktor nie ma może wyglądu gwiazdy filmowej w typie "ładnego chłopca", jego zachowanie i postawa są bardzo atrakcyjne; tak bardzo, że przy końcu serialu, większość żeńskiej widowni nie może nie myśleć o nim jako o ekstremalnie przystojnym.
Pan Thornton różni się także od pana Darcy`ego, tym że w sposób bardziej oczywisty nosi swoje serce na dłoni (oczywiście w zadumany i skryty wiktoriański sposób), a poza tym więcej dowiadujemy się o tym co przyspiesza tegoż serca bicie. Podczas gdy pan Darcy jest doskonałym dżentelmenem, Thornton jest znacznie ostrzejszy; zawdzięczający wszystko sam sobie, walczył o to by wyrwać się z poniżenia. Pan Darcy jest większą tajemnicą; uzyskujemy tylko kilka sygnałów dotyczących jego intymnych uczuć. Thorntona pozwolono nam obejrzeć pełniej, jako człowieka o wielu twarzach ze skomplikowaną osobowością, z wadami, niepewnością , a zarazem siłą.
Nieodparty urok pana Thorntona nie jest jedyną atrakcją serialu. Aktorka Daniela Denby-Ashe gra śliczną, pełną werwy Margaret Hale, która niewątpliwie może porwać serca wielu męskich widzów. Dobór drugoplanowej obsady jest równie doskonały.
W główny wątek wplątuje się związek robotników, potencjalny strajk, kilka obrazów pracującej przędzalni, a wszystkie szczegóły historyczne czynią "Północ&Południe"; historią pociągającą i interesującą dla rozmaitej publiczności. Poza kilkoma mocniejszymi scenami, które są bardzo krótkie, można pokazać go każdemu członkowi swojej rodziny. Film nie potrzebuje krwi i seksu aby zniewolić publiczność. To coś, co można nazwać czystą rozrywką; bezpieczną dla całej rodziny (no może z wyjątkiem bardzo małych dzieci).

Porównanie scenariusza do powieści Elizabeth Gaskell:
Czytałam powieść Gaskell (autorki współczesnej Dickensowi) już po obejrzeniu serialu, i nie mogę uznać wyższości książki nad filmem. Powiem, że telewizyjna adaptacja jest świetną robotą, zachowującą ducha powieści, mimo skrócenia i przytoczenia tylko niektórych wątków. Jednakże niektórzy fani Gaskell czują się zgorszeni dwoma elementami w szczególności. Prawie na początku pierwszego odcinka, scenarzystka Sandy Welch uznała za niezbędne dać Margaret bardziej znaczący powód do znielubienia Thorntona, jej snobizm dotyczący jego profesji nie byłby wystarczająco jasny dla współczesnej publiczności, trzeba więc było ją przestraszyć. Więc, dodano scenę gdzie Thornton robi naprawdę (ale to naprawdę) bardzo złe wrażenie. Mimo, że jego zachowanie jest później wyjaśnione i większość widzów może go zrozumieć, inni mogą nie móc zaakceptować tej przemiany. Inna duża zmiana w stosunku do powieści dotyczy ostatniej sceny, która wydaje się anachroniczna; historycznie niezgodna z obyczajami. Ale, mimo to, wielu fanów książki aktualnie woli nowe zakończenie. Bezpieczniej jest powiedzieć, że poza wszystkim większość widzów bardzo kocha zakończenie oraz czuje, że zachowało ono "ducha" książki.

Bogaty wybór drugoplanowych aktorów:
Wydaje się, że każdy w "Północy& Południu"; jest na swój sposób interesujący. W ciągu całego filmu, żadnej części nie uznałam za dłużyznę, nie poczułam też by jakikolwiek wątek okazał się nudny czy niepotrzebny.
Tim Pigott-Smith and Lesley Manville grają rodziców Margaret. Rupert Evans gra jej brata, Freda. Rodzina Haleów jest dystyngowana, dobrze wykształcona i elokwentna. Ich służąca (Pauline Quirke) jest z rodziną od zawsze i jest traktowana jak ktoś znaczniejszy niż zwykła służąca.
Sinead Cusak jest absolutnie znakomita jako "Stary Smok", matka Thorntona, Hannah. Jest raczej straszna, ale bardzo opiekuńcza dla syna. W jakiś sposób ich związek nie wydaje się być niezdrowy lub ograniczający jego przestrzeń życiową. Cusak i Richard Armitage są doskonali w scenach, które grają razem; oboje subtelnie wyrażają wszystko językiem ciała, gestami i grą twarzy.
Komicznym urozmaiceniem jest wykonana przez Jo Joyner rola Fanny Thornton, siostry Johna Thorntona. Brian Protheroe gra figlarnego pana Bella, przyjaciela pana Hale`a i współwłaściciela fabryki Thorntonów.


Źródło: http://www.jrinla.com/BBC...-and-south.html
Tłumaczenie: Alison
Ostatnio zmieniony przez Gosia Pią 25 Sty, 2008 18:57, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Pią 19 Maj, 2006 09:42   

"Sunday Herald - 14 November 2004 By Lesley McDowell

Kobieta nie z tamtych czasów

Czy nowa adaptacja XIX-wiecznej powieści przyniesie w końcu uznanie Elisabeth Gaskell tak długo jej odmawiane ?

Rok 1854. Młoda kobieta wygląda przez okno pociągu, który wiezie ją przez chłodny, szary świat. Opuszcza ziemię pełną ciepła i złotych barw, tak idylliczną, że kiedy przywołuje jej obraz w pamięci, wydaje się to snem, ale nie - to jej miejsce rodzinne, zielona i miła ziemia południowej Anglii. Niechętnie zamienia to na ponure fabryki, które wynurzają się za horyzontem przemysłowej północy.
To ładny wizualnie początek przygotowanej przez BBC adaptacji XIX-wiecznej powieści Elisabeth Gaskell "North & South". Czteroczęściowy film startuje dziś wieczorem i jest oparty na książce, która po raz pierwszy ukazała się w 22 zeszytach między wrześniem 1854 i styczniem 1855 w czasopismie Karola Dickensa "Household Words". Topografia Anglii może się zmieniła, ale kwestia podziału północ-południe pozostała do dziś, tak samo jak to było wtedy.

Sympatyzujemy z Margaret Hale (Daniela Denby-Ashe), której ojciec przeprowadził się wraz z rodziną ze spokojnej wioski Helstone do miasta Milton w wyniku religijnych wątpliwości [..] Widzimy Margaret szukającą mieszkania dla rodziny pośród ulicznego smogu i pyłu. Dom w którym zamieszkali, nigdy nie jest czysty z powodu sadzy, która unosi się z pobliskich fabryk. Pewnego dnia kiedy spaceruje, jest zaczepiana i popychana przez tłum robotników, którzy opuścili fabrykę w czasie przerwy.
Ale nasza bohaterka poznaje szybko granice tych stereotypów. Przystosowuje się do nowego otoczenia, odwiedza zubożałych pracowników ulubieńca swojego ojca - właściciela przędzalni bawełny, Johna Thorntona, i ściera się zapalczywie z samym Thorntonem, kiedy wskazuje na prawa jego robotników, którzy przystąpili do strajku o płacę. Jest tam wiele wnikliwych dyskusji pomiędzy Margaret i Thorntonem na temat praw robotników i interesów właścicieli.
Społeczne sympatie Margaret są sprawdzane, kiedy broni Thorntona przed tłumem nastającym na jego życie. Jej osobiste uczucia są poddane próbie również wtedy, gdy jej bohaterski czyn wzbudza w Thorntonie uczucie namiętności wobec niej i on trochę nieszczęśliwie zaczyna zabiegać o względy tego swojego damskiego adwersarza.

"North & South", jak mówi nauczyciel akademicki i specjalistka od Gaskell - Alison Chapman, "to wspaniałe połączenie polityki i romansu, znaczące dokonanie jak na kobiecą pisarkę tamtych czasów". Ta mieszanka wybuchowa może być hitem oglądalności dla BBC (jak wcześniejsza adaptacja ostatniej powieści Gaskell "Wives And Daughters" w 1999 r.) i wielkim sukcesem dla wydawców Penguina, którzy przygotowali specjalną telewizyjną edycję książki. Powieść nie odniosła sukcesu w swoich czasach. Krytycy utyskiwali, że kobieta nie powinna zajmować się polityką. Miały one w rzeczywistości zajmować się sprawami domowymi. Nawet przyjaciółka Gaskell, Charlotta Bronte, miała wątpliwości dotyczące tematu powieści, a sam Dickens narzekał, że to jest "zbyt rozgadane i nużące w najwyższym stopniu".

Te opinie nie były lepsze na początku XX wieku ; "North & South" było, według krytyka Davida Cecila, pomyłką. Gaskell nie mógła "znaleźć tematu mniej pasującego do jej talentu", który był dla niego "patetyczny i czarujący". Ekonomia i historia były, powiedział - "całkiem poza zasięgiem jej wiktoriańskiego kobiecego intelektu" . Marksistowski krytyk Raymond Wiliams był trochę lepszy - przynajmniej nie uważał, by płeć Gaskell zabraniała jej rozumieć ekonomię i historię. Ale sądził, że "North &South" to przede wszystkim "powieść industrialna", całkowicie lekceważąc ważną relację między Margaret Hale i Johnem Thorntonem.

Jak tak wiele osób, od Bronte do Wiliamsa, mogło tak bardzo się pomylić ? Elisabeth Gaskell być może bardziej niż jakiś inny autor, zawstydzała lub dzieliła krytyków. Kiedy wiele pisarek odczuwało potrzebę używania męskobrzmiących pseudonimów (Curre Bell dla Charlotty Bronte, George Elliot dla Mary Ann Evans), Gaskel uczyniła śmiały krok publikując pod swoim własnym nazwiskiem. Ale nawet wtedy, ten kobiecy awans był osłabiany przez dodatek: "Mrs", prefiks który przylega do niej do dziś, podkreślając głównie jej rolę żony i matki, uniemożliwiając spostrzeganie jej jako artysty. Sama Gaskell była świadoma podziału na życie domowe i sztukę, którą kobiety nie powinny się zajmować. Pisała w 1850 r.:"Jedna z moich ról życiowych to szczery chrześcijanin, inna to żona i matka, cieszę się radością innych domowników. Próbuję zagłuszyć w sobie moje pierwsze ja, mówiąc sobie, że to Wiliams [jej mąż] jest tym, który decyduje i jego uczucie to jest prawo, które powinno być moim. I tak jest. Tyle, że nie całkiem".

Elisabet Gaskell urodziła się jako Elisabeth Stevenson w 1810 r. była córką unitarnego pastora, który porzucił ambonę, kiedy nie mógł zaakceptować pewnych spraw wiary (ten czyn jest przywołany w "N&S"). Kiedy miała 13 miesięcy, jej matka zmarła i Elisabeth zaopiekowała się ciotka (inny autobiograficzny fakt wykorzystany w "N&S"), którą bardzo kochała i te jej relacje skłoniły ją do napisania prawdziwie nowoczesnego zdania że "matczyna miłość nie jest naturalnym atrybutem każdej matki". Kiedy miała 22 lata poślubiła Wiliama Gaskella, którego poznała dzięki kościołowi unitarnemu i który uczył na Uniwerytecie w Glasgow. Ich małżeństwo było niezwykłe; Gaskell postrzegał je jako "partnerstwo pracy", [...] i to jej mąż dodawał jej odwagi do pisania, po śmierci ich małego dziecka w 1845 r.
Wielu biografów mówiło o tej tragedii, która poprzedziła jej karierę pisarską. Ale jej przeniesienie się do Manchesteru z mężem miało większy na to wpływ. Według biografów Gaskell "tańczyła i grała w karty, piła wino i lubiła teatr, ale też odwiedzała więzienia, prowadziła "szkołę dla biednych" we własnym domu i zwiedzała fabryki". Jej zasady religijne skłaniały ją do utrzymywania kontaktów z robotnikami i robiła co mogła, żeby im pomóc. Literackie zdolności pozwalały jej zajmować się ich życiem w powieściach. I od pierwszej powieści "Mary Barton", napisanej w wieku 38 lat, poprowadziły ją ku sławie, ale to prawdopodobnie "N&S" uczyniło ją najbardziej znaną.

To było rewolucyjne, że Gaskell w powieści reprezentowała poglądy klasy pracującej - dowodzi Chapman. "Gaskell daje dokładny obraz ich biedy, ale także dodaje romantyczności ich życiu; pokazuje zapał tej społeczności; tak samo jak próbuje być pełna życzliwa w stosunku do zamożnych właścicieli fabryk z klasy średniej. Chce pokazać dwa punkty widzenia, próbuje wskazać drogę wyjścia z tego konfliktu klas. Chrześcijańskie wartości miały duży wpływ na jej twórczość. Ona chce mediacji, a nie konfrontacji. Taki był sens wykluczenia Gaskell jej samej (?), wykluczenia z instytucji kościelnych i bycia w Manchesterze z dala od centrum politycznego i literackiego świata. Ona chce negocjacji by wcielać w życie fundamentalne wartości".

Dla Sandy Welch, scenarzystki produkcji BBC; urok "N&S" polega na tym, że jest to bardzo dobra historia miłości w niezwykłym otoczeniu. "Gaskell jest wielka w domowych detalach" - mówi Welch - " i w opisywaniu tego co zachodzi między ludźmi. Nie uświadamiamy sobie, czemu północ była wtedy taką dżunglą, czym była dla Margaret zmiana stylu życia. Ludzie wciąż są całkiem nieświadomi tego, jak żyło się na wsi".

W serialu telewizyjnym, Welch każe niedawno przybyłej Margaret Hale iść prosto do przędzalni bawełny. Tego nie było w powieści. "Czułam, że to konieczne, aby zobaczyła ten nadzwyczaj nowy dla siebie widok, co ma stłumić w oczach widza jej obraz jako osoby zarozumiałej. Ona jest dobra i dzielna, ale w książce od razu obraża Thorntona bez żadnego powodu i nie chciałam by widzowie zniechęcili się do niej z tego powodu". Welch także zmieniła sposób przedstawiania religijnych wątpliwości ojca Margaret . "Współcześni widzowie nie zrozumieliby, czemu zdarzały się religijne rozłamy. To bardzo trudne znaleźć odpowiedni powód, dlaczego Hale musiał opuścić Helstone". Welch udramatyzowała to bardziej, bo Margaret i jej matka opuszczają południe, nie wiedząc z jakiego powodu.

To nowoodkryte nastawienie na ludzki aspekt zawarty w wielkiej powieści Gaskell, na miłość między Margaret i Thorntonem, i na kwestię życia rodzin robotniczych wpłynęło na bardzo pożądane i wielce zasłużone przewartościowanie opinii na temat "N&S" i docenienie tej pisarki. Być może, także krytycy w końcu docenią tą pisarkę, którą Chapman opisuje jako "dzielną, radykalną i profesjonalną". 150 lat później to lepiej, niż gdyby to nie nastapiło nigdy".

Tłumaczenie: Gosia
-------------------------------------------------------
Z góry przepraszam wszystkich czytelników za ewentualne błędy w tłumaczeniu, ale proszę zważyć na to, że jestem początkującym tłumaczem i nigdy dotąd tego nie robiłam.
Jeśli czegoś nie byłam w stanie przełożyć, to to pominęłam : jest wtedy znak: [...],
Ostatnio zmieniony przez Gosia Wto 12 Lut, 2008 22:40, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Pią 19 Maj, 2006 09:53   

Poniższy tekst to list otrzymany od Kate Bartlett, realizatora "North & South", napisany w odpowiedzi na pytanie postawione przez członków forum BBC poświęconego N&S na początku 2005 r.
Droga Sharon
Dziękuję bardzo za Twój list i te bardzo miłe komplementy na temat serialu. Byłam całkowicie oszołomiona tak dobrym przyjęciem tego filmu i stopniem zainteresowania przejawianym na forum. Muszę podziękować każdemu, kto prosił o wydanie DVD. [..]
Jestem więcej niż wdzięczna odpowiadając na pytania, które wysłaliście i proszę o umieszczenie odpowiedzi na forum N&S.
Oto moje odpowiedzi:

Plenery, lokalizacja
Odkąd zaczęliśmy okres przygotowawczy, kierownik odpowiedzialny za lokalizację dyskutował z reżyserem, kierownikiem produkcji i mną, postanowiliśmy znaleźć odpowiednie plenery. Przygotowane zdjęcia posłużyły za bazę, na której postawie wybrano miejsca każdego ujęcia, które mieliśmy wykonać. Na przykład, żeby wybrać odpowiedni plener dla ujęć, które rozgrywały się na zewnątrz przędzalni bawełny, obejrzeliśmy 4 róźne stare fabryki, zanim zdecydowaliśmy się na tą w Keightley jako najbardziej odpowiednią dla naszych celów.
Wiedzieliśmy od początku, że najtrudniejsze i najważniejsze miejsce, które musimy wybrać, to wnętrze fabryki Thorntona jako najistotniejsze dla całej narracji.
Kręciliśmy sceny rozgrywające się w domu Hale`ów w Edynburgu w pierwszym tygodniu zdjęciowym, a sceny rozgrywające się wewnątrz ich domu 2 miesiące później w Ealing Studios. Wszystkie działy produkcji: kostiumolodzy, charakteryzatorzy, dekoratorzy, zdjęciowcy, itd. musieli być świadomi problemów, które mogą się zdarzyć w czasie kręcenia scen, wszystko musiało przebiegać prawidłowo.
Poza tym, korzystaliśmy z kopii roboczych, aby zapewnić płynną kontynuację scen, kiedy postaci przemieszczają się i z ulicy wchodzą do pomieszczeń.

Plan produkcji
Sandy Welch pracowała nad scenariuszem "North & South" parę lat, zanim trafił on na biurko realizatora latem 2003 roku. Wystartowalismy z 10-tygodniowym okresem przedprodukcyjnym na początku lutego, film zaczęliśmy kręcić pod koniec kwietnia, zdjęcia trwały 12 tygodni. Zaczęliśmy od Edynburga, potem przenieśliśmy się do Keightley i Burnley, a następnie zjechaliśmy do Londynu i jego okolic na resztę ujęć.
Scena oświadczyn została sfilmowana blisko końca zdjęć, tak samo jak wszystkie ujęcia kręcone wewnątrz domu Hale`ów, na planie w Ealing Studios, podczas ostatnich tygodni zdjęciowych. Finałowa scena "train station" była filmowana około 6 tygodni (lub około 6 tygodnia?) na sesji zdjęciowej w Bluebell Railway w Sussex. Myślę, że dobrze się stało, że Richard i Daniela kręcili obie kluczowe sceny po tym, jak byli razem na planie przez parę tygodni i zdążyli się dobrze poznać. [..]

Produkcja/Budżet
"North & South" nie miał żadnego koproducenta, ale to dlatego, że przede wszystkim amerykańskie firmy, które pomagały znależć fundusze dla kostiumowych dramatów realizowanych przez BBC, nie chciałyby zdecydować się na to. Nie sądzę, by mała popularność Pani Gaskell i wcześniejsza adaptacja "Wives and Daughters" wpłynęła na potencjalnych inwestorów. 4 odcinki tego serialu zadecydowały o wielkości planu. [..] przycięliśmy każdy odcinek do 50 minut i będziemy próbować sprzedać serial za granicę.

Casting
Casting do filmu jest zawsze ekscytującym elementem procesu produkcyjnego, my mieliśmy znakomitego kierownika castingu w osobie Jill Trevellick. Wiedzieliśmy, że to istotne, by była chemia między osobami, które będą grały Margaret i Thorntona i dlatego przesłuchaliśmy ogromną liczbę aktorów do obu tych głownych ról. Daniela początkowo czytała rolę Fanny, w której była znakomita. Jednakże jej gra była tak dobra, że zasugerowałam, żeby czytała partie Margaret. Zrobiła to i natychmiast wiedzieliśmy, że mamy naszą Margaret. Richard sam powiedział, że był pierwszą osobą, którą przesłuchaliśmy do roli Thorntona. Kiedy wyczerpaliśmy wszystkie inne możliwości, powtórnie przejrzeliśmy nagrane na kasecie jego przesłuchanie i uświadomiliśmy sobie, że przeoczyliśmy naszego doskonałego Thorntona. Zaprosiliśmy ich oboje z Danielą i chemia, którą ujrzeliśmy między nimi, była dla nas oczywista. W duchu mieliśmy nadzieję, że on może stać się "industrialnym Darcym", ale żadne z nas nie było przygotowane na to, że z takim powodzeniem zostanie przyjęty!

Światło i scenografia
Dyskusje na temat światła miały miejsce w okresie przedprodukcyjnym, głównie między mną i reżyserem Brianem i Peterem Greenhalghem. Uważaliśmy to za bardzo ważne, żeby były różne spojrzenia na Północ i Południe, i żeby zrobić migawki z Helstone pojawiające się wyraźnie, w pełni barw, w głowie Margaret. Brian pragnął znaleźć piękno w miejscach i sytuacjach, które mogłyby często być postrzegane jako ponure, więc użyliśmy światła i scenografii, aby spróbować osiągnąć ten efekt. Potrzebowaliśmy więc światła autentycznego, nie studyjnego. Dlatego uśmiadomiliśmy sobie, że wnętrze domu Higginsa ma vermeerowską jakość oświetlenia!

Muzyka
Martin Phipps skomponował piękną ściężkę dzwiękową do "N&S" i chwała mu za to. Dyskutowaliśmy początkowo o głównych tematach muzycznych w filmie, na przykład, temacie miłosnym dla Margaret i Thorntona i muzyce towarzyszącej pracy maszyn w przędzalni bawełny. Martin mógł pokazać nam pomysły we własnym studiu i omawialiśmy je, aż zgodziliśmy się na główny temat i poboczne.

Reakcja publiczności
Absolutnie nie przypuszczaliśmy, że tak nieprawdopodobna będzie reakcja na "N&S". Sądzę, że wszyscy czuliśmy, że tworzymy film wysokiej jakości, mieliśmy nadzieję, że będzie dobrze przyjęty i odbierany. Ale żadne z nas nie myślało, że to będzie tak wyglądało. Oglądaliśmy forum i jesteśmy wciąż zdumieni tak ogromnym zainteresowaniem i wciąż trwającymi dyskusjami. Muszę powiedzieć, że bardzo dziękuję każdemu, kto uczestniczył w kampanii na rzecz wydania DVD. Nieszczęśliwie, jako producent nie mam nic do powiedzenia w tej kwestii, czy film zostanie wydany na DVD, więc muszę podziękować za wywarcie presji w sprawie wydania "N&S" na DVD.

Najlepsze życzenia
Kate Bartlett, Producent"

Tłumaczenie: Gosia
Ostatnio zmieniony przez Gosia Wto 12 Lut, 2008 22:45, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Pią 19 Maj, 2006 09:54   

Nasze posty przeklejone z poprzedniego forum:

Kika napisała....
Czytając ten artykuł cały czas się uśmiechałam.... Strasznie się cieszę, że ten film powstał.... jej trud się opłacił i warto było czekać....

Gosia napisała...
Pozwolę sobie skomentować krótko ten tekst.
1. Sprawa castingu - jest bardzo ciekawa, bo pojawia sie po raz drugi w tych artykulach (wcześniej w wywiadzie z Armitagem). Zaskoczylo mnie to, ze Margaret miala poczatkowo grac Fanny! Moze uwazali, ze faktycznie jest zbyt okragla jak na Margaret. Szybko okazalo sie jak bardzo jej nie doceniali.
Co do Richarda, jak widac, pierwsze przesluchanie ich nie oczarowalo. Jesli Richard przyszedl tak jak chodzi czasem prywatnie, to wcale mnie to nie dziwi ale nikt nie byl lepszy od niego i w koncu postanowili sprobowac z nim. Potwierdza sie to co Richard mowi o "chemii" miedzy nim a Danielą, co jest jednak niezbedne, by uczucie łączące bohaterow bylo wiarygodne. Ciekawe jaka scene czytali na tym przesluchaniu ;...)
2. Sprawa oswietlenia, juz o tym pisalam, że bardzo mi sie podobają sceny w biurze Thorntona i w domu Higginsa ze wzgledu na nastroj i swiatlo (dopiero ogladajac zdjecia z filmu przy przygotowywaniu wygaszacza, zauwazylam jak piekne sa te ujecia), a w tym liscie mamy potwierdzenie - dom Higginsa ma oswietlenie vermeerowskie!
Uwielbiam to zdjecie z lampą zawieszoną na scianie u Higginsa - zupełnie jak obraz !
3. Bardzo ciekawa kwestia kolejnosci krecenia scen. To w ogole trudne dla aktora, bo czasem trzeba krecic na początku scenę, ktora w filmie znajduje sie na koncu. Tu tak nie bylo, na szczescie i dobrze.
Okazuje sie, ze scene oswiadczyn i finalowa krecili pod koniec zdjec, co wyszlo na dobre filmowi.

Alison napisała....
Daniela pasuje mi do tej roli, bo ma "niezbędny" temperament, natomiast z opisu książkowego zupełnie. Książkowa Margaret jest posągowa, ma szlachetną postawę, wielokrotnie powtarzają się opisy jak nieskazitelną formę tworzą linie jej ciała, a ta nasza Danielka to taka zażywna pyza mazowiecka, ale miła i odpowiednio pewna siebie. W sumie podoba mi sie nawet bardziej niż ta książkowa piekność.

Gosia napisała...
Dokladnie podobnie sobie pomyslalam , ale naprawde lubie ją w tym filmie. Choc jak widzialam ją w tym klipie (co to porownywal N&S do DiU 2005) pomyslalam: I to ma byc: amantka ? Okazuje sie, ze moze byc i to jeszcze jaka !

Alison napisała...
No i jak usta podaje do zagarnięcia!!!

Gosia napisała...
Jak rasowa amantka

Alison napisała...
Wiesz, jak ktoś TAK zagarnia, to juz chyba za wiele umiejętności nie trzeba, bo samo jakoś idzie

Gosia napisała....
A jeszcze wracajac do tego artykulu tj. listu producentki.
Tam jest:
"The train station finale scene was filmed about six weeks into the shoot at Bluebell Railway in Sussex."
Czy to oznacza, ze tą scenę krecili 6 tygodni ???
To chyba niemozliwe! To oni przez 6 tygodni sie calowali ?
No to sie nie dziwie, ze Daniela miala chwilami w tej scenie takie rozmigdalone oczy.

Kika napisała...
Daniela mogła się z nim tygodniami całować... a my teraz możemy tę scene miesiącami oglądać.... chociaż tyle na pocieszenie

Alison napisała...
O Mamo złota! Ale by było! Chyba by inny czas musieli zastosować jakby to tyle trwało, jakiś progressive z końcówką "ing" [..]
Może w sumie zabrało im 6 tygodni całe przygotowanie tej sceny, dokrętki tych odjeżdżających i przyjeżdżających pociągów, tych gości z kuferkami, wmiksowanie Henryczka itp.
Jakby się 6 tygodni całowali, to by chyba całowania mieli dosyć do końca dni swoich. Chociaż...repetitio est mater studiorum dzięki temu doszli do takiej perfekcji

Gosia napisała....
Też pomyslalam, ze musieli tę stację przygotowac, cale otoczenie, rozlozyc sie ze sprzetem, pomalowac co trzeba, zebrac rekwizyty itd.
Wymyslec jak ma wygladac cala ta scena, jak podchodzic, jak wysiadac ..... jak calowac... jak odchodzic itd.... no to troche musialo zajac. Z poprzednich zdan nie wynika nic, co by moglo pomoc w interpretacji tej wypowiedzi.
Calosc zdaje sie krecili 12 tygodni, o ile dobrze zrozumialam.

Alison napisała...
Całość filmu?! To jedną scene 6, a resztę też 6? to mi sie coś wierzyć nie chce...

Gosia napisała...
To mnie tez zaskoczylo. Moze jeszcze gdzies znajde info.
Ostatnio zmieniony przez Gosia Wto 12 Lut, 2008 22:54, w całości zmieniany 5 razy  
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Pią 19 Maj, 2006 10:09   

The Independent
10 November 2004
Miłość w chłodnym klimacie

North & South, opowieść Elisabeth Gaskell o romansie na początku epoki industrialnej, nie ma prostego uroku Dickensa czy Austen. Dlaczego więc pracuje się nad nią w TV ? Sarah Shannon idzie na plan filmu, by dowiedzieć się tego.

Kobieta idzie przez kocie łby i zatrzymuje się przed bramą imponującej XIX-wiecznej przędzalni bawełny. Jej mała postać jest ubrana skromnie, jak wiek tego wymaga, z szalem otulającym szczelnie jej ramiona, chroniącym przed północnym chłodem. Zatrzymuje się , aby zebrać się na odwagę i puka do bramy. "Cięcie". Kamery filmowe zatrzymują się i znika mały kawałek historii, przywołany do życia w Keightley, mieście w stanie Yorkshire. [...] To plan filmu BBC "North&South"[..]

Przyszedł czas na Elisabeth Gaskell. Oczywiście nie każdego ona zachwyca. Niektórzy uważają jej prozę za melodramatyczną [..]. Ale są i tacy, którzy chwalą "N&S" za przenikliwy obraz wczesnej epoki industrialnej, ze strajkującymi robotnikami, dumnymi kapitalistami i zubożałymi ziemianinami. [..] Wielu z nich uwielbia parę wojujących kochanków -Margaret Hale i Johna Thorntona.

Daniela Denby-Ashe gra rolę Margaret, tą niewielką kobietę u bram przędalni. [..] kobietę wielkiej prawości, energii i pasji. [..]
Denby-Ash, 25 lat, wydaje się zaskoczona obrotem wypadków :"Byłam przesłuchiwana do innej roli, a stało się tak, że gram główną" - mówi z uśmiechem wyrażającym zakłopotanie. "Nie oczekiwałam niczego po tym przesłuchaniu, ponieważ mój agent powiedział mi, żebym wiele się nie spodziewała. Wiedziałam, że przed długi czas szukali właściwej osoby. Bardzo, bardzo się ucieszyłam, kiedy powiedzieli do mnie: `To jest największa rola, jaką kiedykowiek zagrałaś".

Sandy Welch która zaadaptowała powieść (i była odpowiedzialna za ostatnią wersję "Our Mutual Friend" Dickensa), zachwyca się wyborem aktorki. "To przez tę bezpośredniość Danieli, tak samo jak wielki urok i energię". To bardzo ważne, żeby nie odbierać Margaret jako pewnej siebie, snobistycznej kobiety, ale jako kogoś pełnego życia, o dociekliwym umyśle, kto zdobędzie sympatię. Daniela zrobiła to, jak sądzę".

To równie ważne dla Welch (która jest żoną pisarza i reżysera Stephena Poliakoffa), żeby widzowie nie odbierali błędnie Gaskell. "Pani Gaskell" przyczepiają etykietkę domatorki, żony duchownego z Manchesteru, z wieloma dziećmi. Wielu odnosi się do niej snobistycznie [..]

Kiedy Wives and Daughters weszły na mały ekran parę lat temu, zapytałam dlaczego wybrano tak prostą historię zamiast "N&S". Producenci odpowiedzieli, że szeroki socjalny rozmach drugiej powieści jest zbyt trudny, aby go wtloczyć w telewizyjny serial. Ale Welch nie martwiła się tym. "To w istocie rodzaj wiktoriańskiej "Dumy i Uprzedzenia", wspaniała historia miłości i także wielka przygoda (ryzyko). Problem dramaturgiczny jest tylko taki, że całe uprzedzenie wychodzi od Margaret. Thornton lubi ją od samego początku. Jedną ze zmian, jakie musiałam więc zrobić było to wyrównać tę kwestię.
Margaret pierwszy raz widzi Thorntona wewnątrz jego przędzalni bawełny, tam on ukazuje się jej w brutalnym i niebezpiecznym oświetleniu. Prawdziwy Pan Rochester".

Oprócz relacji miłość-nienawiść pary głównych bohaterów., Austen i Gaskell wykazują inne podobieństwa, które mogłyby uczynić wiktoriańską powieściopisarkę tak popularną u wspólczesnej widowni jak jej poprzedniczka [czyli Austen]. "Gaskell wychwytuje subtelności między ludźmi, sposób w jaki zachowują się wobec siebie i co czują, kiedy są dotknięci." [..] - mówi Welch.
Większa różnica polega na tym, że "N&S" będzie obrazem Północy z rozwijającym się przemysłem. Margaret podróżująca na Północ pociągiem ma sygnalizować, że to nie jest film z gatunku powóz-koń albo coś o długich sukniach i tańcach. Mam nadzieję, że obraz podróży pociągiem nada akcji od początku właściwy kierunek.

Welch wierzy, że zostaną zaakceptowane zmiany, jakie wprowadziła, wysyłając bohaterów na Wielką Wystawę 1851 r. "Mam nadzieję, że spodobałoby się jej, to co dodałam. Albo, że może ona sama by włączyła te sceny, gdyby miała więcej czasu".
Gaskell narzekała, że jest pod presją zakończenia powieści. Jej szefem był nie kto inny, tylko sam Karol Dickens, wielki miłośnik jej pracy i wydawca periodyku, w którym po raz pierwszy opublikowano "N&S" w formie odcinków. Praktyka wypuszczania powieści na raty zmusiła Gaskell do przyspieszenia jej zakończenia. Ale teraz Welch może rozciągnąć fabułę według własnego życzenia.

Jej adaptacja nie jest pierwsza. W 1975 r. BBC zrobiło raczej drewnianą 4-częściową wersję. Patrick Stewart (ze StarTreka) grał groźnego Thorntona, a Tim Piggot-Smith (ojciec Margaret w obecnej adaptacji) grał jej brata Fryderyka. Film miał tekturowy plan wewnętrzny. W przeciwieństwie do tego obecna adaptacja jest przywiązana do autentycznego szczegółu. Jednym z bardzo ekscytujących i dla nas industrialno-romantycznych widoków ma być scena wewnątrz pracującej przędzalni bawełny. Ekipa filmuje to w dawnej fabryce w Burnley, w Lancashire, aby stworzyć brutalne otoczenie wczesno-industrialnej fabryki.
"Chciałam, by centralnym obrazem filmu było wnętrze wyglądające tak, jakby padał tam śnieg, z latającymi płatkami bawełny. I naprawdę to się udało. To prawdziwa różnica w porównaniu z naszym wyobrażeniem tych przedsiębiorstw jako brudnych miejsc" - mówi Welch.

Ponure ulice fikcyjnego miasta Gaskell - Milton miały swój pierwowzór w jej rodzinnym Manchesterze.
Ale producent Kate Bartlett wyjaśnia: "Budynki mieszkalne, o których pisała Gaskell już dawno nie istnieją w Manchesterze. Zostały zburzone i zastąpione przez spadzistą Coronation Street. Kręciliśmy więc te sceny w Edynburgu, gdzie wciąż stoi więcej autentycznych budynków tego rodzaju".

W Keighley, Denby-Ashe przygotowuje się do następnej sceny z Thorntonem, granym przez mało znanego Richarda Armitage`a. Chemia między nimi będzie kluczem do sukcesu filmu, ale młodzi aktorzy nie wydają się zaniepokojeni tym wyzwaniem. "Jak tylko poznałam Richarda, wiedziałam, że on jest Thorntonem "- mówi Denby-Ashe- "Po prostu mówil o tym sposób, w jaki się poruszał (trzymał), ona ma prawdziwą osobowość".
Armitage jest równie ufny w zgodność tej pary: "Coś wielkiego się dzieje, kiedy czytam z Daniela. Coś zaskoczyło. Sa tylko 4 sceny w całym filmie, kiedy Margaret i Johna są sami, ale wtedy ciśnienie między nimi wzrasta. To wspaniała antagonistyczna relacja i prawdziwe spotkanie umysłów".

Denby-Ashe czeka spokojnie na następny sygnał. Zaadaptowała się szybko do nowego sposobu pracy, jaki jest wymagany w wysokobudżetowym filmie. "Tempo jest wolniejsze, i Ty musisz pracować ciężko nad skupieniem się, ponieważ tyle rzeczy dzieje się naokoło. Kiedy grasz w mydlanej operze lub sitkomie, mniej więcej wiesz, kiedy będziesz miał okienko, tak że możesz przygotować się na to".
Inna nowość to to ograniczenie, jakim są XIX-wieczne kostiumy. "Ubieraliśmy jakby to była sztuka. Gorset, halki, sukienki. Mogę założyć to wszystko w 10 minut. Układanie włosów i makijaż trwaja około godzinę."

Następna scena ma miejsce wewnątrz wewnątrz dziedzińca fabryki bawełny. Budowniczy planu przykryli nowoczesne domy XIX-wieczną fasadą i budowali wnękę na bawełnę, tak aby ładować ją na wozy. Kiedy reżyser woła: "Akcja", konie pociągowe ruszają przez podwórze. Kobieta i dzieci ubrane na szaro przechodzą z koszykami pod ramionami, mężczyzna ładuje bele bawełny używając ogromnych haków. Scena jest powtarzana wielokrotnie, aż staje się jasne, że nie ma nic przypadkowego w ich ruchach. To jest jak piękny choreograficzny taniec. Każdy w scenie wie co zrobić, żeby ujęcie było zgodne z oczekiwaniami.

Jak po oglądaniu adaptacji powieści XX-wiecznych widzowie przyjmą hit Gaskell ? "Była moda myślenia o XIX-wiecznej literaturze, z jej wielkimi historiami miłosnymi jako o nie dość intelektualnej"- mówi Welch -" ale jest dokładnie tak, że ludzie kochają wspaniałe historie. Myśląc optymistycznie: "N&S" da im to, czego szukają".

Tłumaczenie: Gosia
zrodlo: http://enjoyment.independ...article4111.ece
Ostatnio zmieniony przez Gosia Pią 25 Sty, 2008 18:46, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Pią 19 Maj, 2006 10:19   

List otrzymany od Sandy Welch, scenarzystki "North & South", w lutym 2005 roku w odpowiedzi na pytania przysłane przez członków forum BBC o serialu "N&S".

Najpierw pozwólcie powiedzieć, jak bardzo doceniamy wsparcie i entuzjazm wyrażany dla serialu na stronie BBC. Chociaż czasami to lekko przerażające... (np. w tygodniu pomiędzy 3 a 4 odcinkiem, kiedy wydawało się nam, że do tego czasu każdy przeczytał książkę i pomyśli, że mogliśmy zepsuć zakończenie. Musiałam sprawdzać ostatnią scenę kilka razy, by uspokoić się co do tego, że nie będzie rozczarowująca!). Jestem pewna, że nie jestem jedyną osobą w ekipie poruszoną takim zainteresowaniem i uwagą dla serialu. Mamy wszyscy rodzaj zmysłu, który pozwala nam odkryć, co chce oglądać publiczność, ale rzadkością jest, by otrzymać tak szczegółową i pozytywną reakcję, więc bardzo wszystkim dziękujemy.

1. Po raz pierwszy czytałam "N&S", kiedy byłam nastolatką, trochę później niż inne moje ulubione powieści wiktoriańskie, ale często czytałam ją z przyjemnością po raz kolejny. Philippa Giles, producent wykonawczy, moja przyjaciółka i współpracownica przy wielu moich adaptacjach, wspomniała mi o niej pewnego dnia, i, jak często się zdarza, wymieniałyśmy się argumentami, czy adaptacja byłaby możliwa. Powiedziałam, że można spróbować i na koniec rozmowy jeszcze raz opowiedziałam o moich pomysłach.
Co do "punktu wyjścia", zawsze w powieści są sceny, które muszą się pojawić w każdej adaptacji i szczególna forma (ile odcinków itp.) często narzuca rodzaj rytmu. "N&S" ma poruszającą historię miłosną, mocno zarysowane główne postacie i tak samo mocną fabułę, które są ogromnymi zaletami. Jest też niedwuznaczny tytuł. Ujemną stroną jest to, że nie ma zbyt wielu scen z "Południa" (pokazuje się tylko Londyn i Helstone); większość ważnych wczesnych scen "południowych" dzieje się zanim Hale`owie przeprowadzają się do Milton. Oto dlaczego opowieść rozpoczyna się od widoku Margaret w pociągu, wracającej myślami do ciągu scen z Południa; by dać wrażenie tempa opowieści, i spróbować uzyskać spójność w scenach "londyńsko-helstońskich", w życiu, które pozostawia za sobą. To także oczywiście historia Margaret i były szczególne problemy w pokazaniu jej charakteru, ponieważ duża część wydarzeń (zwłaszcza jej opinia o Thorntonie) ma miejsce w jej głowie. Nie zwierza się nikomu, nawet Bessie i prawdopodobnie tylko pan Bell poprawnie je rozpoznaje. W listach do Edith lojalność wobec ojca pozwala jej tylko być optymistyczną w temacie Milton i nawet w opisie strajku jej wypowiedzi są bardziej nacechowane przez to, czego nie może ujawnić niż prze to, co może powiedzieć.

2. Czy scenariusz zmieniał się, kiedy zaczęto kręcenie? Nim rozpocznie się filmowanie, scenariusz czeka zazwyczaj kilka miesięcy (a nawet lat), zanim budżet będzie zaplanowany i nie jest w niczyim interesie, by powstały sceny, które okażą się zbyteczne. Z punktu widzenia scenarzysty to staje się niebezpieczne, jeśli myślało się z góry, że duże partie scenariusza zmienią się, kiedy zacznie się kręcenie filmu. To dlatego spora część pracy i dyskusji między reżyserem, scenarzystą i producentem ma miejsce przed rozpoczęciem filmowania. To także oczywiście okres prób, podczas którego aktorzy mają sposobność pomyśleć, jak zaczną budować swoje role. Nie znaczy to oczywiście, że gdy się zaczyna montaż, nie można już nic zmienić. Przykładem jest sytuacja, kiedy wszyscy zobaczyliśmy scenę pracującej na pełnych obrotach fabryki i potem uciętą sekwencję z Margaret widzącą Thorntona po raz pierwszy. Stało się oczywiste, że to konkretny, istotny moment pierwszego odcinka i potrzebujemy tego tak szybko, jak to możliwe. Wcześniej nakręciliśmy kilka niewielkich scen w "Helstone", z których najważniejszą była ta, w której pan Hale mówi Margaret, że porzucił Kościół. Ten aspekt historii przyprawiał nas o ból głowy przez pewien czas, ponieważ 13 artykułów i sprzeciwów pana Hale`a nawet teraz nie jest dla mnie jasnych, jakkolwiek bardzo się skupiam. I próbowaliśmy w jakiś prostszy sposób uczynić zerwanie pana Hale`a z Kościołem bardziej poważnym. Powód, który się miał pojawić, w jednym momencie miał ukazywać, że on zrobił coś naprawdę grzesznego. Zatem upiekliśmy dwie pieczenie na jednym ogniu, wycięliśmy całkiem sceny z Helstone poza sceną oświadczyn (Henry`ego) i przenieśliśmy do późniejszej sekwencji historię o odejściu z Kościoła (w tej scenie Tim i Lesley są wspaniali).
Richard i Daniela zagrali swoje role z ogromnym poświęceniem i wiem, że na wszystkich wywarło wrażenie to, jak bardzo oboje utożsamili się z nimi. Oboje byli profesjonalistami i prawdziwą przyjemnością było pracować z nimi.

3. Więcej odcinków? Jestem szczęśliwa, że tak bardzo wszystkim spodobał się serial, że chcieliby więcej! Jednakże nie jestem pewna, co to mogłoby być. Myślę, że chociaż wątki "przemysłowe" są bardzo ważne, a relacje Johna i Margaret z innymi bohaterami niezwykle istotne (np. z Bessie, Higginsem czy oczywiście z Hannah Thornton), następuje moment, kiedy przede wszystkim wątek miłosny napędza tę historię. Po pierwsze, nie ma zbyt wielu bohaterów w "North and South" (i jak wiadomo, kilku z nich szybko umiera), a żaden z nich poza parą głównych bohaterów i Higginsem nie ma własnego, odrębnego wątku. Myślę, że byłoby konieczne wymyślić coś dla innych postaci, gdyby się chciało wydłużyć serial. Kiedy Margaret opuszcza Milton, trudno podtrzymać tempo historii miłosnej, szczególnie że w tym momencie żadne z "kochanków" nie mówi o tym z kimś innym.
Scena proszonej kolacji w Londynie, która jest na końcu książki, została "wycięta" z wielu innych powodów niż czas. Z powodu pobieżnego i szczerze, raczej płaskiego zakończenia powieści postanowiliśmy przekształcić koniec historii. Jednakże Thornton widziany i odróżniający się w towarzystwie "Południowców" (w powieści) jest przydatny, by pokazać, że opinia Margaret o nim się zmieniła. Londyńska kolacja jest naprawdę późno w powieści (w sensie czasowym) i widownia (oraz Margaret) jest świadoma jej silnych uczuć wobec niego do tego czasu. W związku z tym scena podczas Wielkiej Wystawy ukazuje nie tylko Thorntona jako szanowanego fabrykanta, ale także Margaret, która, nie uświadamiając sobie tego, jest emocjonalnie pomiędzy Północą i Południem. Prosi Thorntona, by powiedział jej matce, że wkrótce wróci do "domu" i nie wywierają na niej wrażenia przebiegłe próby Henry`ego, by zdyskredytować Milton. Odrzuciwszy oświadczyny Thorntona, teraz widzi, że przechwałki Hannah Thornton na temat syna (w pierwszym odcinku) były w rzeczywistości prawdą, on jest szanowany jako fabrykant poza Milton i mało prawdopodobne, by nie miał kilku wielbicielek... Co prowadzi nas do kolejnego pytania...

4. Dlaczego panna Latimer? Myślę, że Elizabeth Gaskell była bardzo ostrożna w dwóch scenach oświadczyn, by próbować uświadomić swoich czytelników, jaką loterią było małżeństwo dla wiktoriańskiej kobiety z klasy średniej. One mogły otrzymać propozycję od jakiegoś nieznajomego i ich jedyna możliwością było odpowiedzieć tak lub nie. To jasne, że Margaret widzi sprawę oświadczyn Henry`ego jako trudną, ponieważ naprawdę go lubi i odczuwa zażenowanie z tego powodu, że musi go odrzucić w tak otwarty sposób. Oświadczyny Thorntona, zważywszy, że jest rzekomy ich powód, iż ona się jakoś skompromitowała, broniąc go podczas zamieszek, także będą odrzucone. Ale ona odczuwa to jako o wiele bardziej bolesne, a jej frustracja, że została postawiona w tak trudnej sytuacji, sprawia, że jej odmowa jest bardziej niezdarna. Można odczuwać wobec Margaret współczucie po oświadczynach Thorntona, Jest prawdziwie zmartwiona, że zraniła jego uczucia. Jest nawet skłonna do postrzegania go w bardziej życzliwy sposób. Nie żeby natychmiast żałowała swojej odmowy, ale staje się bardziej gotowa, by uznać wzniosłe opinie pani Thornton na temat wartości jej syna.
Powinnam wyjaśnić, że panna Latimer jako poważna rywalka jest tylko wymysłem wyobraźni Margaret. Wyraźnie byłoby błędem sugerować, że Thorntona w jakiś sposób pociągał pomysł, by mógł być zaręczony z kimś innym. Ale jest kawalerem, bardzo pożądaną partią i to naturalne, że inni spekulują na temat jego małżeńskich planów. Pan Latimer i Fanny są jedynymi, którzy to otwarcie komentują podczas akcji, nie mając pojęcia, co zdarzyło się między Johnem i Margaret. Wspomniałam przedtem, że trudno było pokazać zmianę opinii Margaret na temat Thorntona. W trzecim odcinku oglądamy ją po odrzuceniu oświadczyn, potem, kiedy widzi go w innym świetle podczas Wielkiej Wystawy, i wreszcie podczas wątku z bratem Fryderykiem, kiedy nie potrafi powiedzieć Johnowi prawdy. W zakończeniu trzeciej części on mówi, że patrzy w przyszłość. Chociaż w książce przyznaje przed sobą, że nigdy nie będzie kochał nikogo oprócz Margaret, tu jest dość surowy wobec niej, mówiąc, że żałuje okazania swych uczuć, a ona nie powinna widzieć w jego zachowaniu żadnych przysług, które pozwoliłyby myśleć, że jego uczucia nadal trwają. To powody, dla których Margaret zakłada, że on myśli o kimś innym.

5. Pan Bell. Właściwie nie zgodziłabym się z Twoim opisem pana Bella w powieści. Wydaje mi się dość irytujący; dla kogoś, kto przypuszcza, że jest tak świątobliwy, wydaje się być niezdolny, by oprzeć się robieniu przytyków w jakiejkolwiek rozmowie. Postrzegam go jako bardziej miłego niż szczerego, niezłośliwego dyletanta, którym nic nie może wstrząsnąć. Innym powodem nieznacznej zmiany tej postaci jest to, że w innym wypadku tylko biedna Fanny byłaby beztroską postacią w czterogodzinnym dramacie. Nie było także naszą intencją sugerować, że pan Bell i Thornton powinni być zazdrośni o siebie. Myślę, że na początku Thornton jest doskonale spokojny o pana Bella (na przykład w scenie proszonej kolacji jest na początku dość zdziwiony jego żartobliwością), nawet jeśli uznaje porównania z nim. W części czwartej Thornton tak naprawdę nie rozmawia z nikim, jest tak porażony upadkiem fabryki i utratą Margaret. Nie zamierzałam, by był dla pana Bella bardziej szorstki niż dla jakiegokolwiek innego obcego człowieka.
Nie zamierzałam także uczynić pana Bella "lubieżnym" w żaden inny sposób niż jako lwa salonowego, na pewno nie w jakimś określonym spojrzeniu na Margaret. Sądzę, że to byłoby naturalne, obiecawszy Hale`owi zaopiekować się Margaret, rozważyć, kiedy ona została sierotą, jakie okoliczności mogłyby sprawić, żeby ona nie wyjechała ze Shawami. Czy mogliby być razem? Jakie byłyby zasady w tej sytuacji? Na pewno obaj, pan Bell i pan Hale wyobrażali sobie niejasno, jak miło byłoby, gdyby Margaret się nimi opiekowała "na stare lata", ale oczywiście bez jakichkolwiek podtekstów seksualnych. Pan Bell nie jest człowiekiem, który myśli lub czuje bardzo głęboko, myśli o tym, co mówi w danej chwili, więc (w czwartym odcinku, podczas odwiedzin w Helstone) wypowiadając słowa o "opiece" (nie jest to żadna konkretna "propozycja") i uświadamiając sobie, że Margaret jest zakochana w Thorntonie, szybko i z wdziękiem przechodzi do bardziej przyziemnych spraw. Uważam, że Brian Protheroe zręcznie zagrał tę długą i trudną scenę w części czwartej i przepraszam, jeśli niechcący podpowiedziałam komuś różne pomysły na temat postaci i charakteru pana Bella.

6. Agresja Thorntona wobec Stephensa... Wiem, że ta scena wywołała wiele dyskusji, więc postaram się to wyjaśnić. Zakładając, że uczucie Margaret i Thorntona to zderzenie Północy i Południa, było konieczne, by uczynić ich pierwsze spotkanie bardziej dramatycznym niż w książce. Zdecydowaliśmy, że trzeba kazać Margaret pójść do fabryki (tego nie ma w powieści). Chciałam znaleźć sposób, by Milton stało się prawdziwym, wręcz fizycznym szokiem dla zmysłów Margaret, po łagodności Południa... stąd otwarcie drzwi zgrzeblarni miało być zmasowanym podwójnym atakiem - na wzrok i słuch. To obraz piekła i Thornton jest z nim nierozerwalnie połączony. Chociaż Thornton nie zachowuje się tak paskudnie w powieści, fakt, że przewodzi temu piekłu i odnosi z tego korzyści, to coś, czego ani my, ani Margaret nie może zignorować. Myślę, że względna "świętość" Thorntona stała się problemem na początku powieści (nie tylko dla udramatyzowania tego dla współczesnego odbiorcy), ponieważ skutecznie torpeduje charakter Margaret w ich pierwszych kilku wspólnych scenach. Myślę, że nawet odbiorca XIX-wieczny mógł postrzegać Margaret (w książce) jako dość zarozumiałą i antypatyczną - w jej raczej nierozsądnej niechęci wobec kogoś, kto przecież spędził wiele czasu (którego nie posiadał zbyt wiele), by pomóc całkiem obcemu w wynajęciu mieszkania. Szybko uświadomimy sobie, że Margaret jest podobna do swego ojca w swym niesnobistycznym ignorowaniu klas i umiejętności szczerego mówienia ludziom wszystkich profesji, więc w każdym razie jej bycie irytującą jest czymś niewłaściwym. Wydaje się lekkomyślne, by ryzykować zrażenie całkiem dużej grupy odbiorców do głównego bohatera, tak od razu... Dlatego próbowaliśmy uczynić Thorntona tak dwuznacznym, jak to było możliwe w pierwszym odcinku; jak gdybyśmy widzieli Milton i jego samego oczami Margaret, dopiero co przybyłą z Południa i patrzącą bardzo ostro.
Co do tego, czy przemoc znacząco zmienia charakter Thorntona nie jestem pewna. Nie jestem pewna, skąd to mam, ale nie sadzę, bym to całkowicie wymyśliła. On na pewno jest mężczyzną gwałtownym i popędliwym, dość porywczym (na przykład w scenie zamieszek na pewno nie zachowuje się racjonalnie, nawet przed uderzeniem Margaret kamieniem) i ustąpiłam, dając mu naprawdę mocne powody, by pobić Stephensa. Wiem, że są tacy, którzy nigdy się nie pogodzą z tą sceną, ale czasem trzeba zmienić niektóre momenty, by została zachowana równowaga w czterogodzinnym serialu - zgodnie z zamierzeniami Gaskell. Nawet jeśli te momenty są niedokładnie takie jak w powieści.

7. Dlaczego nie ma sceny wyznania uczuć po zamieszkach? Jest kilka powodów, dla których nie została włączona do filmu scena, w której Thornton wnosi Margaret do domu i wyznaje, że ją kocha. Po pierwsze - sekwencja przed i po zamieszkach aż do sceny oświadczyn jest dość skomplikowana, angażuje właściwie wszystkich naszych bohaterów, więc czego użyć, by zachować odpowiednią równowagę, aby zakończenie odcinka było dość zaskakujące? Poza tym, z praktycznego punktu widzenia, większość scen we wnętrzach (z wyjątkiem wymiany zdań między Margaret i Thorntonem: "Proszę zejść i stanąć przed nimi jak mężczyzna!") było kręconych w Londynie w domu Thorntonów, podczas gdy sceny "zewnętrzne" były kręcone w Keighly. Scena z Thorntonem wnoszącym Margaret do domu kilka tygodni po zetknięciu z uczestnikami rozruchów (poza tym, że nie bylibyśmy w stanie mieć tła i statystów) byłaby trudna do zrobienia, nawet gdyby miała dopełnić istoty wydarzeń. Jednakże myślę, że najważniejszym powodem jest co innego. Nie sądzę, że w tym dokładnie momencie Thornton przyznałby się, że jest zakochany w Margaret, nawet przed samym sobą. Cała istota oświadczyn jest bardzo pospieszna i nieprzemyślana, to tak, jak gdyby zamieszki i zaangażowanie Margaret dały Thorntonowi usprawiedliwienie, by iść i ją zobaczyć. Hanna (ku jej zmartwieniu, kiedy to sobie uświadomiła, jestem pewna) właściwie wzmacnia determinację syna, że oświadczyny są konieczne i będą mile widziane. Im więcej o tym myślę, tym bardziej podoba mi się pomysł, że kiedy John mówi do Margaret: "Chcę cię poślubić, ponieważ cię kocham" - to staje się bardziej śmiałym przyznaniem się przed sobą niż wyznaniem dla niej.

8. Dlaczego Margaret okłamuje Thorntona w sprawie Freda? Nie myślałam o tym jako o wyborze "mniejszego zła". Chciałam podkreślić poczucie niezręczności pomiędzy tą parą po odrzuceniu oświadczyn. W charakterze Thorntona jest, by wyobrażać sobie, że odwiedziny z koszem owoców są niezbędne do pokazania obojętności. Z kolei Margaret chciałaby przezwyciężyć skrępowanie i nikomu o tym nie wspominać. W książce jest scena, w której Thornton odwiedza dom Hale`ów, a Dixon się go pozbywa, a potem Margaret broni Johna przed lekceważącymi komentarzami brata. Uznałam, że to zbyt dobra okazja, by ją zaprzepaścić i nie pokazać zmiany uczuć Margaret wobec Thorntona. Ta scena kładzie też nacisk na to, że to panna Hale jest teraz skazana na bycie niezrozumianą. Ona czuje się winna temu, że Fred znalazł się w niebezpieczeństwie, i odpowiedzialna za to, by nikt się nie dowiedział o jego obecności. Kiedy Thornton widzi ją na stacji, jest bardziej gotowy, by uwierzyć, że ona coś ukrywa, ponieważ wyraźnie widać, że ukrywa też coś w domu...

9a. Zakończenie. Szczerze, nie pamiętam odpowiedzi na to... poza powiedzeniem oczywiście, że chciałam przemyśleć ponownie całą sekwencję wydarzeń po śmierci Hale`ów. W istocie, poza ostatnia sceną i tym, że Margaret nie jedzie do Cromer, większość tego, co się zdarza w książce, jest zaadaptowane. Głównym problemem było, by spróbować dać wrażenie przemijającego czasu i pokazać, że Margaret i Thornton cały czas o sobie myślą. Myślałam także, że konieczne jest, by pokazać scenę z Margaret i Hannah Thornton, ponieważ po czterech godzinach filmu nie byłoby fair potraktować tę postać pobieżnie i zostawić, jak w książce. To miało sens, by Margaret pojechała do Milton, skoro ona zdecydowała się użyć swych pieniędzy, by pomóc Marlborough Mills wyjść z kryzysu. Miała też sens wizyta Thorntona w Helstone, jaka ma miejsce także w książce, ale oczywiście w innym czasie. Brak surduta (Thorntona) na stacji nie był ujęty w scenariuszu, ale wynikał z ciągłości sceny w Helstone. Myślę, że jego brak dbałości o ubiór pokazuje też brak opanowania Thorntona, który właśnie stracił pracę, Margaret itd. i jest związany z pomysłem pokazania, że on przeżywa rodzaj załamania.
Co do stosowności pocałunku... trochę nie na temat. Myślę, że zakłada się, że niektóre decyzje scenariuszowe podejmuje się, aby stworzyć akcję "ciekawszą dla współczesnej widowni". Jak gdyby ludzie czasów wiktoriańskich byli dla nas innym rodzajem ludzi, którzy nigdy nie pokazywali na zewnątrz uczuć, ograniczeni tym, co wypada, którzy zawsze ubierali kapelusze i rękawiczki, kiedy wychodzili z domu (czy pytalibyśmy o pocałunek w powieściach Bronte?). Współczesny odbiorca telewizyjny jest jakoś mniej wrażliwy, mniej wyrobiony i potrzebuje jakiegoś "uderzenia", by zrozumieć historię - chociaż szczerze wierzę, że tak nie jest. Naprawdę uważam, że ludzie, niezależnie od mijających pokoleń, mają podobną wrażliwość, która czyni ponowne odczytywanie "klasyki" trwałym fenomenem, nic innego. Przepraszam, to brzmi podniośle, ale ja zawsze jestem pytana o "odniesienia" do jakiejś książki i nie znam żadnej uczciwej odpowiedzi poza "To jest świetna historia".

9b. Wracając do sceny na stacji... Wszyscy mocno czuliśmy, że ten rodzaj niecierpliwości nagromadzonej przez cztery godziny "będą, nie będą (razem)", nie byłby zaspokojony przez uścisk ręki i delikatne uśmiechy. Poczucie ruchu pociągów, zbieg okoliczności spotkania (co, jeśli by któryś z nich spóźnił się pięć minut?), przeczucie, że jeśli wrócą pociągami do siebie, nigdy się nie spotkają - wszystko to dawało poczucie sytuacji "teraz albo nigdy". Tych dwoje przeszło przez straszne rzeczy i myślę, że możemy uwierzyć, że byliby w stanie zapomnieć o wszystkim wokół siebie. Ostatnie zdanie zostało tak właśnie zamierzone. Próbowałam sobie przypomnieć, jak dyskutowaliśmy na temat tej sceny i myślę, że jedną z najprzyjemniejszych dla mnie rzeczy jest to, że nie mieliśmy żadnych problemów, poza tym, że musieliśmy wybrać do końcowej sceny inne miejsce, ponieważ z powodu niewielkiej długości peronu nie mogliśmy filmować zbyt długo wnętrza pociągu, by dać wrażenie introspekcyjnej natury tej sceny. Oprócz tego uważam, że wszyscy: reżyser, aktorzy, ludzie odpowiedzialni za muzykę, kostiumy, produkcję (którzy wyczarowali z jednego pociągu dwa) pokazali pełnię swoich możliwości w tej scenie.

10. Nie pamiętam, skąd się wzięło "białe piekło". Myślę, że próbowałam wyobrazić sobie, jak mogłoby wyglądać w przędzalni. Poza tym - Margaret jest córką duchownego... Nie mieliśmy też żadnej emocjonalnie napiętej sceny na zakończenie pierwszego odcinka, więc zdecydowaliśmy pokazać, jak samotna i wyizolowana jest Margaret w Milton i że nikomu nie może o tym powiedzieć.

11. I w końcu - chociaż mój następny projekt jest współczesną opowieścią, prowadzę rozmowy w sprawie kolejnej klasycznej powieści. Ale, jak to zwykle bywa, niewiele jeszcze wiadomo i niewiele mogę na ten temat powiedzieć, to zależy od wielu czynników. Myślę, że jest oczywiste, że cała obsada "N&S" była rewelacyjna i byłabym podekscytowana, gdybym miała szansę pracować z którymkolwiek z tych ludzi w przyszłości.

Jeszcze raz dziękuję za Waszą pomoc i entuzjazm.
Sandy Welch

Tłumaczenie: GosiaJ
Ostatnio zmieniony przez Gosia Pią 25 Sty, 2008 18:47, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Pią 19 Maj, 2006 10:24   

Posty przeklejone z poprzedniego forum:


Alison
Ależ nie ma za co my też dziękujemy i możemy sporo podpowiedzieć w sprawie obsady następnego dzieła

Gosia
Moze przymierza sie do Jane Eyre ?
Juz pare razy czytalam na roznych forach i w artykulach opinie, ze Armitage moglby byc niezlym Rochesterem

Ja mysle, ze swietnie to Welch wymyslila. Lubie ta scene odwiedzin Thorntona z koszykiem owocow i faktycznie w ksiazce jej nie znalazlam.
A jest naprawde dobra. I wiaze sie z cala fabula. Widac to zdenerwowanie Margaret i smutek Thorntona.

No prosze i okazuje sie, ze bialej koszuli nie bylo w scenariuszu sceny peronowej. Ile bysmy stracily Bylam przekonana, ze byla, zeby "wyluzowac" te ujecia.

GosiaJ
A co do obsady - tak, podpowiadamy, słusznie Gosia prawi, moża czas za Jane Eyre się wziąć i za Rochestera! O Bondzie już wspominałyśmy wczoraj. I Danielkę też warto zatrudnić, a jakże; nie wspomnę już o Brendanku Coyle'u, może tym razem w jakiej romantycznej roli?

Tak, lubię ten moment, kiedy ona chce go zatrzymać. Ich późniejsza rozmowa jest też emocjonująca, kiedy John, już po wydarzeniach na dworcu, mówi z wyrzutem, czy wie, czym ryzykowała i na jakie plotki się naraziła. I co on teraz może o niej myśleć... Oczywiście przeżywa to bardziej niż pokazuje

Och, na szczęście nie poprzestali na uścisku ręki Brakuje mi w "DiU" 1995 jakiegoś głębszego zaakcentowania tego szczęścia, tzn. nie uważam, że scena wyznania uczuć na końcu jest zła, tym bardziej, że Colin i Jennifer pięknie pokazują spojrzeniem swoją miłość, ale przecież gdyby się tak trochę tylko pocałowali, to by przecież nikt nie zauważył
W "N&S" widział ich za to cały peron, na czele z Henrysiem, może i to nie uchodziło, ale na szczęście im w tym momencie na tym nie zależało. Margaretka może by i chciała być powściągliwa (chociaż myślę, że raczej nie chciała, to ona ku niemu lunatykuje), ale powiedzmy sobie szczerze - TAKI facet TAK na Ciebie patrzy, kiedy mu coś trujesz o jakichś biznesach, TAK kladzie swoją rękę na Twojej, TAK dotyka Twojej twarzy i... Cała wiktoriańska Anglia może się wypchać, i obyczaje, i dobre imię itd. Zresztą widocznie Thorntonikowi nie przeszkadzało, że tak się "pohańbiła"
Jeszcze jeden fragment tej sceny uwielbiam - kiedy zapowiadają odjazd pociągu do Londynu, ona odrywa się od niego, a on wstaje, jeszcze oszołomiony, ale przez chwilę pewien, że go zostawia. Zagrał rozpacz takim lekkim pochyleniem się do przodu, oparciem się o jakiś uchwyt czy coś...
No mówiłam że mogę w kółko

Gosia
No jasne, ze TYLE nagromadzonej niecierpliwosci, mogloby byc zabojcze. Czuloby sie niedosyt jak w DiU 1995. Moze Welch wlasnie to brala pod uwage i frustracje widzow. Co tam uscisk reki ? (w DiU nawet tego nie bylo).
A tak Welch zaspokoila wszystkie "chucie" widzow A scena jest zrealizowana doskonale.
Welch dobrze tlumaczy, choc nie wiem czy jednak w wiktorianskiej Anglii to by byl wystarczajacy argument. Siostry Bronte sa nieco "szalone", wiec w ich powiesciach wiele sytuacji jest dopuszczalnych, ktore u Austen czy Gaskell mozliwe by nie byly.
Ale tlumaczenie Welch uznaję za wystarczajace. "Teraz albo nigdy" - jasne, w takiej sytuacji nawet powsciagliwa Margaret mogla zdobyc sie na szalenstwo.
Jeszcze dodam, ze przez mysl mi nie przeszlo, ze Thornton moglby byc zazdrosny o Bella. A w scenie rozmowy z nim na koncu, po prostu jest zalamany, ze Margaret odeszla i nigdy nie wroci. To mysl o niej sprawia, ze jest taki niemily dla Bella.
Natomiast to, ze Bell moglby byc zazdrosny o Thorntona, to mogloby byc bardziej prawdopodobne, ale moze bardziej ta zazdrosc bylaby o to, ze Thornton jest mlody, i kocha go piekna kobieta

Podsumowujac: scenariusz jest wspanialy.
Dodane sceny (poza kopaniem Stevensa) a wiec:
- scena z przyjsciem Margaret do fabryki i "biale pieklo"
- Wielka Wystawa
- slowa Thorntona w czasie zareczyn: I spoke to you ... itd
- scena z Thorntonem przychodzacym do Hale`ow z koszykiem
- scena Look back
- scena ostatniej rozmowy Margaret z pania Thornton w pustej fabryce
- scena peronowa
- moze jakas jeszcze, ktorej teraz nie pamietam...
Wszystkie one swietnie sie komponuja z caloscia i wydaja sie jak wyjete z ksiazki. Sa doskonale.
Welch (poza scena ze Stevensem, ktora jednak jest przesadna) ma ogromna intuicje, co moze podobac sie widzom i co moze wzbogacic fabule filmu.
To ona jest jedna z najwiekszych tworczyn sukcesu N&S.
Ostatnio zmieniony przez Gosia Pią 25 Sty, 2008 18:47, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Pią 19 Maj, 2006 10:36   

Najciekawsze fragmenty artykulu:
"How Richard became North and South star"
Wybralam to co nie powtarzalo sie w innych.
Polecam zwlaszcza fragment o Sinead Cusack .

Manchester online
Jak Richard stał się gwiazdą "N&S"
By Ian Wylie

[..] Armitage, który zagrał główną rolę w 4-cześciowym serialu uważa to za dobry znak, że: "Mój ojciec jest z Leeds i jak na ironię, moja matka jest z południa i noszą imiona: John i Margaret" - śmieje się - "to szalone, prawda?".

Oboje, on i Daniela, studiowali temat przed rozpoczęciem kręcenia filmu.
"Ta książka jest bardzo zwięzła i ma bibliografię na okładce. Żródła Elisabeth Gaskell są najlepszym materiałem do badań. W Lancashire, gdzie kręciliśmy maszyny do przędzenia bawełny, jest obecnie działające muzeum, tak że oboje mogliśmy tam wejść i wszystko obejrzeć. Czułem, że to ważne, aby poznać całe tło, ówczesny przemysł , zanim zagram tę rolę. I te studia kontynuowałem cały czas w trakcie kręcenia filmu".
Czytając powieść, opublikowaną po raz pierwszy 150 lat temu, Richard był wstrząśnięty tematami, które wciąż są ważne, nawet dziś. "Książka zawiera wiele treści, zwłaszcza jeśli chodzi o sprawy etyki pracy i praw człowieka, tak samo jak podziału północ-południe". [Armitage] starał się odtworzyć postać Thorntona najbardziej autentycznie, jak to było możliwe.

Aktorka Sinead Cusack nie mogła uwierzyć, kiedy poproszono ją o zagranie roli Hannah, matki Thorntona. "Pierwsze pytanie, które im zadałam brzmiało: Dlaczego ? Każdy ma obraz samego siebie i uważam się za wesołą Irlandkę. Śpiewam i dużo się śmieję i jestem generalnie całkiem pogodna" - mówi. "Nigdy nie myślałam o sobie jako o surowej (srogiej). Ale najwyraźniej ludzie z castingu uważali, że jestem właściwą osobą, tak, że musiałam ponownie się określić (przewartościować) i przez to przejść. Kiedy założyłam filmowy kostium po raz pierwszy, spojrzałam w lustro i byłam zszokowana tym, co ujrzałam- ta surowa stateczna postać, ubrana od stóp do głów na czarno".

Rola Dixon - służącej rodziny Margaret - przypadła w udziale Paulinie Quirke. "Zagrałam ją tak po prostu" - wyjaśnia aktorka - "To był najjaśniejszy punkt w mojej karierze aktorskiej, ponieważ to było tak różne od tego, co dotąd grałam. Lubiłam grać tę postać. Filmy wysokiej jakości są dziś rzadkie. Nie sa kręcone często, mimo że były normą, kiedy dorastałam. Lubie oglądać tv i interesuje się nią. W efekcie po obejrzeniu tylu róznych filmów, miałam uczucie, że ten jest dobry. Chciałam być widzem, chciałam to obejrzeć. To jest ten sekret".

Tim Piggot-Smith, który grał ojca Margaret, Richarda Hale, grał w poprzedniej adaptacji z 1975 r. jego syna - Fryderyka. "Telewizja w tamtych czasach była zupełnie inna: - wspomina Tim. - "Przypominam sobie, że wchodziłem do tekturowej wycinanki imitującej pociąg i chodziłem wzdłuż jakbym udawał się w przeciwnym kierunku. To prawdopodobnie nie wyglądało tak żle, jak to brzmi, ale współczesna widownia nie kupiłaby tego".

Tłumaczenie: Gosia
Ostatnio zmieniony przez Gosia Pią 25 Sty, 2008 18:48, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Pią 19 Maj, 2006 10:38   

Posty przeklejone z poprzedniego forum:

GosiaJ
Ciekawa jest rzeczywiście wypowiedź Cusack i to, jak się postrzegała, kiedy weszła w rolę. A teraz rzeczywiście nikogo innego nie wyobrażam sobie jako mamy Thornton, zagrała doskonale. Zauważyłaś, jak ona zawsze prosto się porusza, jak swą postawą definiuje swój charakter i osobowość. To piękna kobieta z klasą - takie mam wrażenie zawsze, kiedy na nią patrzę, a szczególnie na tym zdjęciu z przyjęcia, które zamieściłaś.
Czy mogę coś jeszcze dodać na temat Thorntona w ujęciu kochanego Rysia? Wszystkie pienia już zostały przedstawione i kocham tę postać chyba jeszcze bardziej niż na początku.

Gosia
Ten fragment o Cusack to i mnie zaszokowal. Ona wesola Irlandka ?
Zupelnie ją widze tak jak Hannah Thornton. Powazną, silną, nieco sztywną, energiczną, ale jednak w srodku kryjacą duzo ciepla, przynajmniej dla syna
Ona zagrala to tak, jakby naprawde taka byla. Jesli to tylko kreacja aktorska, tym wieksza jej zasluga i klasa.
Ostatnio zmieniony przez Gosia Pią 25 Sty, 2008 18:49, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
KIKA 
córka marnotrawna



Dołączyła: 19 Maj 2006
Posty: 129
Skąd: Bogatynia
Wysłany: Pią 19 Maj, 2006 12:36   

Gosiu jak wielka pracę wykonałaś..... chylę czoła przed Tobą..... :D
_________________
2775021
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Pią 19 Maj, 2006 14:48   

A to strona gdzie sa zdjecia miejsc, w ktorych krecono N&S

http://mysite.wanadoo-mem...supial/nsl.html

Ostatnia scena z pierwszego odcinka
http://www.megaupload.com/?d=A0O724M6

Scena z "Look back"
http://www.megaupload.com/?d=PGXJWVZK

Finałowa na stacji
http://www.megaupload.com/?d=SXJ93K2Z
 
 
Monika 
Mark Darcy desperately wanted



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 630
Skąd: W-wa
Wysłany: Pią 19 Maj, 2006 15:55   Artykuły z angielskiej prasy

Na temat serialu powstało mnóstwo artykułów, zdjęć, wywiadów w brytyjskiej prasie.
To niektóre z nich ...



WILL RICHARD BE THE NEW DARCY?

_________________
Niech moje tchnienie znajdzie w twym sercu schronienie, niech w twej miłości zatraci się moja dusza... Aamir
 
 
Monika 
Mark Darcy desperately wanted



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 630
Skąd: W-wa
Wysłany: Pią 19 Maj, 2006 16:08   

North and south DVD advert



 
 
GosiaJ
Shahrukh...



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 605
Wysłany: Pią 19 Maj, 2006 16:59   

Dzięki, Gosiu, za tę robotę :-) Napracowałaś się!
Niech Ci się za to Jaśko krawat zdejmujący przyśni :-)
 
 
Narya 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 493
Skąd: Kraków
Wysłany: Pią 19 Maj, 2006 23:43   

Moniko ależ ten ostatni artykuł ma wspaniałą "oprawę wizualną" :wink: Napatrzeć się nie mogę. A pierwsza strona nadaje się na tapetkę :D
 
 
GosiaJ
Shahrukh...



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 605
Wysłany: Sob 20 Maj, 2006 01:27   

Narya napisał/a:
Moniko ależ ten ostatni artykuł ma wspaniałą "oprawę wizualną" :wink: Napatrzeć się nie mogę. A pierwsza strona nadaje się na tapetkę :D


A ja nie mogę się napatrzeć na Twój avatar, piękny sobie wybrałaś. Daniela jako Margaret jest przecudna, przecudnie nosi te stroje, kapelusze. Wspaniała :-)
 
 
Narya 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 493
Skąd: Kraków
Wysłany: Sob 20 Maj, 2006 01:38   

:oops:
Dniela jest wręcz stowrzona do takiej roli. A w tym swoim "zestawie spacerowym" - płaszczyk, szaliczek, torebeczka i oczywiście kapelusz - wyglada nieziemsko. Zwłaszcza wśród kłębków bawełny :D
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Sob 20 Maj, 2006 09:58   



To prawda. W kapeluszach wyglada pieknie.
 
 
Kaziuta



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 1380
Skąd: Szczecin
Wysłany: Sob 20 Maj, 2006 15:14   

Bardzo jej zazdroszczę, że ma głowę stworzoną do kapeluszy. Kobiety w mojej rodzinie są obciążone genetycznie i w każdym nakryciu głowy wyglądamy koszmarnie.
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Sob 20 Maj, 2006 18:35   

Przeklejone:

Fragment wywiadu z Daniela
(http://www.btinternet.com/~biffoman/daniela/interview.html - calosc zawiera sprawy nieistotne dla nas):

"WG: Lubie Twoje nazwisko: Denby-Ashe. Jest ladne, bardzo klasyczne. Lubie to wymawiac glosno: Daniela Denby-Ashe.
Daniela (oglada sie nerwowo i smieje sie): [..]
To jest cala historia z tym moim nazwiskiem. Moj tata przybył tu, kiedy mial 12 lat. Urodzil sie w Polsce. Nazywal sie Miroslaw Pszkit. Bylo to niewygodne do wymowienia. Kiedy przyjechal, niektorzy ludzie nie wiedzieli, jak to nalezy poprawnie wymawiac. Przed slubem ojciec i moja mama zajrzeli do ksiazki telefonicznej. Tata znalazl tam nazwisko - Denby, a mama - Ashe. Nie mogli sie zdecydowac, ktore wybrac i postanowili je polaczyc kreska w srodku. Nie nazywam sie Pszkit, jak moj tata. Urodzilam sie z nazwiskiem Denby-Ashe w moim akcie urodzenia.
WG: Wspaniala historia. Twoja mama wyemigrowala do Wielkiej Brytanii ?
Daniela: Nie, urodzila sie tutaj, ale oboje jej rodzice urodzili sie w Polsce. Jej matka byla Francuzką, wiec moje pochodzenie jest raczej francuskie i polskie. [...]
WG; Ale Twoi rodzice poznali się na jakims angielsko-polskim spotkaniu czy cos takiego..
Daniela: Sądzę. ze oni spotkali sie w hotelowym holu. Po prostu to zbieg okolicznosci, ze oboje byli Polakami. "

Tłumaczenie: Gosia
zrodlo: (http://www.btinternet.com/~biffoman/daniela/interview.html - calosc zawiera sprawy nieistotne dla nas):

Dodam, ze przeczytalam gdzies, ze Daniela biegle wlada trzema jezykami: angielskim, polskim i francuskim
Ostatnio zmieniony przez Gosia Pią 25 Sty, 2008 18:50, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Sob 20 Maj, 2006 18:42   

"Mills & Swoon

Daniela Denby-Ashe przeniosła się z sitkomu "EastEnders", aby stać się nadętą i ostrą Janey w sitkomie "My Family". Teraz jest upartą bohaterką - Margaret w adaptacji BBC powieści "North & South"
Cofnięcie się do XIX wieku nie było pozbawione problemów dla aktorki EastEnders - Danieli Denby-Ashe. Cztery lata w Albert Square gdzie grała Sarah Hills nie przygotowały jej do realizacji adaptacji powieści Elisabeth Gaskell.
Akcja toczy się wokół właściciela przędzalni bawełny z Północy Johna Thorntona i pochodzącej z uprzywilejowanego Południa Margaret Hale. Dwa światy zderzają się, kiedy rodzina Halesów przenosi się z Hampshire do Manchesteru (powieściowy Milton).
Odtworzenie pracy w przędzalni nie było łatwe. Aktorzy i ekipa zainstalowali się w muzeum w Helmshaw, Lancashire, które mieści działającą przędzalnię. Sceny pokazują, jak ciężka i niezdrowa była praca robotników w tym czasie. Nie tylko panował tam ogłuszający hałas, ale i wszędzie latały kłaczki bawełny. W adaptacji to wyglada tak jakby wewnątrz fabryki wciąż padał śnieg.
"Było wiele uruchomionych maszyn i nie było strażników, tak więc to było nieprawdopodobnie niebezpieczne" - mowi 26-letnia Denby-Ashe -"i nic nie było słychać poza maszynami. Wszystkie słowa - akcja, ciecie - były pisane na tabliczkach. Tam był moment, kiedy krzyczałam: "Powtórzmy" ale nikt nic nie usłyszał. Nie użyliśmy prawdziwej latającej bawelny, ona naprawde jest łatwopalna. Użyliśmy połączenia palącego się papieru i świecy. Zakładaliśmy maski w przerwach między zdjęciami. Papier wpadał do gardła i przylepiał się, to nie było przyjemne dla ekipy. I było ekstremalnie gorąco w tym pomieszczeniu.
Mimo tych warunków pracy, Daniela rozkoszowała się każdym momentem pracy przy tym projekcie i sama studiowała temat.
Tyle było do ujęcia w całość - dekoracje, gorąco, efekty i kostiumy. Czytanie powieści pomogło, gdyż została napisana z punktu widzenia Margaret. W powieści było więcej o manierach i etykiecie, nie żeby Margaret rzeczywiscie przestrzegała tych reguł. Wszystkie one wyleciały przez okno. Margaret jest całkiem nowoczesna jak na tamte czasy. Ma własne zdanie i nie poddaje się. Ona naprawdę wierzy w to co mówi, podczas gdy kobiety w jej czasach generalnie siedziały cicho i robiły to co im mówiono.
Aktorka musiała nosić gorsety 10 godzin dziennie przez 3 i pół miesiaca. Zdaje sobie sprawę, ze wiele aktorek uważa to za naprawdę niewygodne, ale ona to lubiła.
Ubrania sprawiają, że inaczej się poruszamy -wyjaśnia.
Jej włosy zostały przefarbowane na ciemny brąz dla tej roli i spodobało jej się tak bardzo, że postanowiła tak je pozostawić .
Czuję się naprawde z tym wygodnie - dodaje aktorka.
Dramat w tak ogromnej skali był całkowicie różny od opery mydlanej lub sitkomu.
Nie myślałam o rozmiarze tego projektu. Postawiłam wszystko na jedną kartę i po prostu zrobiłam to - mówi Daniela. Kiedy opuściłam "EastEnders" [1999 rok - dopisek tlumacza] nie wiedziałam, co będzie za rogiem. To ja zdecydowalam się odejść. Myślałam, że to byłby błąd, gdyby nic z tego nie wyszło. Najpierw kiedy odeszłam, miałam świadomość tego co to jest być kimś z etykietką. Wiedziałam, ze nie będzie łatwo wejść tam, gdzie nikt nie będzie wiedział co robiłam wcześniej; ludzie mają z góry ustalone pomysły na to jaka miałabym być. To było trudne na swój sposób, ale myślę ze "My Family" [sitcom -od 2000 r.]] mi pomogło. Ludzie wiedzieli, że mogę zrobic coś całkiem innego. Mam nadzieję, że N&S dowiedzie tego. To było jak spełnienie marzeń. Mam nadzieję, że opowieść i postaci są na tyle realistyczne dla widzów, że nie będą mysleć o mnie jako o postaci z "EastEnders" albo z "My Family", i że mogę wiernie sportretować postać.
W otwierajacym epizodzie (w scenie początkowej) jest jasne, że istnieje przyciaganie między Margaret i Johnem, ale różnice miedzy nimi przygniatają każdą intencję miłosną. Przez 4 odcinki, pomału, wzrasta świadomość ich uczuć.
To bardzo istotna sprawa w relacjach pomiędzy Margaret i Thorntonem. Ona oczywiście myśli, ze on jest atrakcyjny, ale jego postępowanie sprawia, że zaczyna o nim myśleć w sposób erotyczny (seksualny). Przez długi czas całkowicie zaprzecza tym swoim uczuciom. W końcu akceptują to, że są różni i robią ogromny kompromis, aby być razem. Nie możesz nic poradzić, że tak to odczuwasz, nie ma znaczenia jakie są okolicznosci.
Daniela w końcu polubiła tą postać i jej podróż.
Z 19-letniej naiwnej dziewczyny Margaret staje się otwartą młodą kobietą. - mówi Daniela".

Tlumaczenie: Gosia

Entertainment North Easth
www.thisisthenortheast.co.uk
Ostatnio zmieniony przez Gosia Pią 25 Sty, 2008 18:50, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
GosiaJ
Shahrukh...



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 605
Wysłany: Pon 12 Cze, 2006 23:01   

Kolejny artykuł do kolekcji - "Great North-South Divide". Sporo przeleżał, zanim go wreszcie skończyłam tłumaczyć. Nie wnosi zbyt wiele nowego, pokazuje głównie punkt widzenia Danieli Denby-Ashe i przekazuje kilka informacji o fabule serialu. Ale odnotować go warto :-)

Przepaść między Północą i Południem

Pociąg parowy wjeżdża na stację ciemnego i zadymionego przemysłowego miasta. Damy sobie radę, mamo – mówi młoda Margaret Hale – To przecież nie inna planeta.
Serial kostiumowy „North and South” snuje swoją opowieść, a historia przemysłu bawełnianego i namiętnej miłości pojawia się w BBC.
Była gwiazda telenoweli „Eastenders”, Daniela Denby-Ashe gra główną bohaterkę, Margaret, dziewczynę z klasy średniej z Południa, zmuszoną do osiedlenia się na Północy, która wkrótce poznaje przystojnego fabrykanta, Johna Thorntona (Richard Armitage).
Serial jest adaptacją powieści Elizabeth Gaskell, osadzonej w Manchesterze, który w książce został przemianowany na Milton. Opublikowana po raz pierwszy w 1855 roku, powieść czerpie sporo z biografii autorki.
Urodziła się w Londynie i wychowała w Knutsford. Jej ojciec kształcił się na duchownego, a ona sama wyszła później za mąż za wielebnego Williama Gaskella, duchownego kościoła unitariańskiego. Przeniósłszy się z wiejskich okolic do przemysłowego Manchesteru, pani Gaskell mieszkała na ulicy Plymouth Grove 84 w Longsight; zmarła w Hampshire, gdzie rozpoczyna się historia Margaret.
Wiktoriańska powieść przeciwstawia sobie wartości, zwyczaje i tradycje rolniczego, wiejskiego Południa i rozwijającej się przemysłowej Północy. Margaret dotychczas prowadziła wygodne życie na wsi. Ale kiedy jej ojciec, duchowny (Tim Piggott-Smith), porzuca kościół, aby być w zgodzie ze swym sumieniem, wraz z rodziną opuszcza miejsce, w którym byli zakorzenieni, i przenosi na Północ. To jest przyczyną wielkiego szoku kulturowego, szczególnie dla jego żony, Marii (Lesley Manville), która rozpacza: Wszystko tu to pieniądze i dym. To jedzą i tym oddychają. Służącej Dixon (Pauline Quirke) także trudno się przystosować.
Chociaż Margaret nienawidzi hałasu i brudu, w końcu zaczyna się przyzwyczajać do nowego miejsca. Milton jest bardzo daleko od domu – pisze do przyjaciółki w pierwszym odcinku – ale to całkiem interesujące i nowoczesne miejsce.
Daniela sporo zrobiła dla tej roli w filmie, kręconym w Edynburgu, Selkirk, Keighley oraz w muzeum w Burnley, gdzie w pomieszczeniu tkackim znajdowało się 300 ogłuszających krosien.
Z powodu tej maszynerii nie słychać ani słowa. Nie da się mówić ani tego przekrzyczeć -wspomina - o wszystkim informowano nas za pomocą kartek, np. o rozpoczęciu kręcenia i cięciu.
Była zaskoczona tym, że otrzymała rolę. Kiedy opuściłam „Eastenders”, nie miałam pojęcia, co będzie dalej. To była moja decyzja i wzięłam na siebie związane z tym ryzyko. Gdyby coś nie wyszło, wina leżałaby tylko po mojej stronie. Ale na szczęście skończyło się inaczej. Marzenie stało się rzeczywistością.
Po tym, jak jest świadkiem zdarzenia, w którym przemysłowiec Thornton bije jednego ze swoich pracowników, Margaret przychodzi z przyjacielską pomocą kilku miejscowym pracownikom fabryki i poznaje ubóstwo, w jakim żyją. Ale wydarzenia sprzysięgają się, by połączyć ją razem z właścicielem fabryki.
To dla niej dość powolna podróż, u której kresu znajduje się w końcu na peronie, gdzie wreszcie przybywają [z Thorntonem] z powodu różnych zajść, które wcześniej mają miejsce. Są zbyt dumni, by przyznać, że się bardzo lubią.
„North and South” zgłębia też nieustanne szukanie dochodów i cierpienie robotników fabrycznych, ponieważ miejscowi właściciele fabryk stają wobec strajku. Będąca z boku Margaret widzi walkę zwykłych ludzi w obliczu rewolucji przemysłowej. Myślę, że ta opowieść jest ciągle ważna - mówi Daniela.
Stroje pomogły jej zrozumieć, jak kobieta taka jak Margaret powinna się poruszać. Przez ponad trzy miesiące nosiłam gorsety po dziesięć godzin dziennie - śmieje się - wiem, że wiele aktorek uzna to za niewygodne, ale ja to uwielbiałam. Wiele moich poszukiwań dotyczyło manier i etykiety tamtych czasów, chociaż Margaret naprawdę nie przestrzegała tych reguł. Czytanie powieści oczywiście bardzo mi pomogło, bo jest napisana z punktu widzenia Margaret. Myślę, że wszystkie powieści Elizabeth Gaskell wykorzystują wątki z jej własnego życia.
 
 
Margarett
Lady Of The Flowers



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 181
Wysłany: Wto 13 Cze, 2006 20:57   

Wielkie dzięki Gosiu :thud:
_________________
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - recenzje mang

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.