PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Gosia
Sob 08 Mar, 2008 19:23
Megafanfik - czyli D&U oczyma Darcy'ego
Autor Wiadomość
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Nie 12 Lis, 2006 19:45   Megafanfik - czyli D&U oczyma Darcy'ego

Dziewczyny, jedna z NAS przysłała mi fanfik napisany przez niejaką Lady Pamelę, z prośbą o przetłumaczenie. Zerknęłam sobie na to, nie przeczytałam całości, żeby sobie nie psuć przyjemności tłumaczenia, ale ogólnie rzecz biorąc jest to D&U z punktu widzenia Darcy'ego, pisana na podstawie filmu z Colinem - tak na pierwszy rzut oka mi sie wydaje.
Ma to coś 16 rozdziałów. Narazie przetłumaczyłam 1, ale jako, że jest długi podzielę go znowu jak dawniej N&S na ciasteczka. Mam nadzieję, że się Wam spodoba.
Dziś pierwszy okruszek

Rozdział I
Na zabawie takiej jak ta


Fitzwilliam George Alexander Darcy niechętnie podniósł się ze swego miejsca w powozie Bingley’a, po czym stanął na ziemi dokładnie przed wejściem do sali zabaw w Meryton. Grymas bólu pojawił się na jego twarzy, gdy otwarte na piętrze okno pozwoliło żwawej, lecz marnie wykonywanej muzyce, towarzyszącej wiejskim tańcom, wtargnąć w nocne powietrze.
Spuścił wzrok na kapelusz, który trzymał w dłoniach i westchnąwszy, precyzyjnie, pod właściwym kątem umieścił go na głowie. Właśnie zaczął sobie dokładnie przypominać jak też mógł pozwolić Bingley’owi na wmanewrowanie go w to zgromadzenie wiejskiego towarzystwa, gdy akurat jakiś pies usadowiwszy się blisko powozu, zaczął żałośnie wyć.
„No właśnie” – szepnął współczująco Darcy, odwracając się do reszty towarzystwa. Natychmiast zauważył, że siostry Bingley’a mają podobne odczucia co do jakości rozrywki podczas tego wieczoru. Porozumiewawcze spojrzenie jakie wymienili, pełne było eleganckiej pogardy, a zarazem przedłużającego się cierpienia. Jego spojrzenie przeniosło się następnie na twarz młodego przyjaciela, która dla kontrastu pałała podnieceniem i zaciekawieniem. Nie pierwszy raz Darcy dziwił się jak Charles Bingley i jego siostry mogli być spokrewnieni. Kobiety Bingley’ów były zdystansowane, Charles za to bez miary towarzyski. Pani Hurst i panna Bingley były eleganckie w ubiorze i zachowaniu, Charles był...no cóż, teraz był już wystarczająco modny jeżeli chodzi o strój (Darcy w końcu wziął w swoje ręce tą sprawę), ale na nieszczęście, wciąż pozostał skłonny do traktowania każdej, ledwie przedstawionej sobie osoby, jak starego przyjaciela. Na siostrach Charles’a nic nie robiło większego wrażenia, reagowały wystudiowanym znudzeniem na wszystko, prócz naprawdę ekskluzywnej rozrywki; Charles czerpał przyjemność absolutnie ze wszystkiego.
Ta cecha stanowiła właśnie o bogactwie jego charakteru i czyniła Charles’a celem różnych okrutnych żartów wśród bardziej wyrafinowanych dżentelmenów w Londynie, ale jednocześnie zwróciła na niego uwagę Darcy’ego. Szczegóły jednego z takich planowanych upokorzeń Darcy poznał podczas jakiejś gry w karty w klubie. Słysząc wystarczająco dużo by się zniesmaczyć, postanowił odszukać nieszczęśnika i ostrzec go przed tymi, którzy mieli się za jego przyjaciół. Ku zaskoczeniu Darcy’ego, ów chrześcijański postępek, stał się początkiem prawdziwej przyjaźni. Charles bardzo zmienił się od tamtej pierwszej wizyty w Londynie, ale wciąż zdarzały się momenty, jak ten teraz, kiedy Darcy tracił nadzieję, na wykształcenie w nim odpowiedniej rezerwy.
Wchodzimy zatem? – zapytał Charles, wciskając kapelusz na burzę swoich kręconych włosów – muzyka brzmi cudownie i spodziewam się, że damy również takie będą.
Odwrócił się i podał ramię swojej niezamężnej siostrze – Chodź, Caroline, chodźmy spotkać naszych nowych sąsiadów.
Darcy zamknął pochód towarzystwa Bingley’ów, wchodząc za nimi do ciasnego holu, a dalej na schody prowadzące do sali na piętrze. Pozbywszy się kapeluszy i damskich okryć, Bingley, jego szwagier, pan Hurst i Darcy podprowadzili damy do wejścia, gdzie zatrzymali się by ocenić wygląd sali oraz bawiących się.
W tym niefortunnym momencie muzycy przygrywający do tańca zrobili pauzę, podczas której tancerze wykonali swoją finałową figurę, co spowodowało, że wszyscy zgromadzeni zwrócili twarze ku drzwiom. Przez kilka pozbawionych tchu uderzeń serca, wieś i miasto zmierzyły się wzajemnie taksującym spojrzeniem, po czym wieś ruszyła do wymiany oszałamiająco zróżnicowanych wniosków.
Darcy delikatnie popchnął łokciem Bingley’a w kierunku sali, jako że tańczący akurat rozeszli się w poszukiwaniu ochłody i pogawędki. Czuł na sobie oczy wszystkich zgromadzonych i dziwił się, jak kiedykolwiek mógł mieć wątpliwości co do niskich manier ludzi mieszkających na wsi. W końcu zauważył, że miejscowy sędzia, który powitał Bingley’a w społeczności i zaprosił ich na dzisiejszą zabawę, zmierza pospiesznie w ich kierunku. Kłaniając się znacznie niżej niż tego wymagała konieczność, ujął dłoń Bingley’a potrząsając nią żywiołowo.
Witamy, witamy, pana, panie Bingley i pańskie, jak mniemam, wspaniałe towarzystwo – wylewnie przywitał się sir William Lucas – jesteśmy niezmiernie zaszczyceni, że zechcieliście państwo przyjść na naszą skromną zabawę. Oczywiście wszyscy chętnie poznamy pańskich szanownych gości... - głos sir Williama zamarł kiedy zwrócił wyczekujące oblicze w stronę Darcy’ego i sióstr Bingley’a.

:hello:
 
 
Gitka 



Dołączyła: 25 Maj 2006
Posty: 2305
Wysłany: Pon 13 Lis, 2006 00:28   

Zapowiada się całkiem dobrze.
Alison, napisz jeszcze czy ten fanfik jest znany na Wyspie i czy może go już wydali?
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Pon 13 Lis, 2006 01:08   

wydali, wrzuciłam nawet linki, ale przy przenosinach chyba zniknely.
Zobacz Gitko w Amazonie, tam jest na pewno.
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Pon 13 Lis, 2006 08:08   

Dosyć duże fragmenty są na stronie http://www.crownhillwriters.com/ - tam ja to znalazłam. A całość wyszła w formie książkowej - ostatni jakoś na wiosnę tego roku. Tak, jak pisze Aine, można kupić na Amazonie. Koszt jakieś 120-160 zł w zależności od wydania (są dwa).
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
Gitka 



Dołączyła: 25 Maj 2006
Posty: 2305
Wysłany: Pon 13 Lis, 2006 08:17   

Czy to o tą Pamelę chodzi?
Pamela Aidan
http://www.amazon.co.uk/s...Go.x=16&Go.y=18

Ale Nasz Darcy inspiruje Damy :wink:
Tyle tego...
 
 
Gitka 



Dołączyła: 25 Maj 2006
Posty: 2305
Wysłany: Pon 13 Lis, 2006 08:33   

Ja już też jestem zainspirowana i zaintrygowana :mrgreen:
Ciekawie autorka przedstawiła pierwsze spotkanie Darcego i Charles Bingley, daje do myślenia...


Łydkom zawsze warto się przyjrzeć :mrgreen:

 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Pon 13 Lis, 2006 09:19   

Żebyście tak już nie czekały, choć nie obiecuję tym razem, że piekarnia będzie tak działać jak ostatnio, obiecuję, że się postaram ;-)

odc. 2

Z żartobliwym błyskiem w oku, Bingley dokonał stosownej prezentacji, czerpiąc diabelską rozkosz z nieszczęśliwej reakcji Darcy’ego na konieczną, choć oczywiście nie nazbyt pożądaną, formalność. Jego ukłon był najmniejszą możliwą grzecznością, lecz zamiast pomniejszyć uniżony szacunek sir Williama, dokonał czegoś niefortunnie odwrotnego, wzmógł go jeszcze, i ku bolesnej przykrości Darcy’ego, sędzia nie ustawał w wysiłku zajęcia go rozmową. Po przedstawieniu dam i pana Hurst’a, sir William poprowadził ich do stołu z poczęstunkiem, gdzie Charlotta, jego najstarsza córka, stała z matką i resztą rodziny. Tam, towarzystwo Bingley’a zostało przedstawione reszcie rodziny Lucas’ów a Bingley znając swoje obowiązki , poprosił pannę Lucas o następny taniec. Sir William zaoferował swoje ramię pannie Bingley a Hurst’owie podążyli za obydwiema parami na środek parkietu.
Gdy tylko muzyka zaczęła grać i pozostali tancerze zajęli swoje miejsca, Darcy stanął blisko ściany, z dala od stołu i grupek sąsiadów oraz ich krewnych, którzy otaczali całą salę. Było tak okropnie, jak się tego obawiał. Sala aż brzęczała od spekulacji na temat jak on i towarzystwo Bingley’a znaleźli się tutaj i ile są warci. Niemal słyszał brzęk monet, którymi przeliczano jego majątek. Gdziekolwiek się odwrócił, zewsząd wpijały się w niego szacujące go oczy lub napotykał flirtujące mrugnięcia, ukryte pod pozorem skromności. Twarz Darcy’ego tężała dając mu ochronne poczucie odrębności od tych otaczających go ludzi.
Prawdę mówiąc, uczucia kotłujące się w jego piersi były raczej dojmującym niepokojem, któremu towarzyszyło silne pragnienie ucieczki z sytuacji, która stawała się dlań coraz bardziej nieznośna. Ukradkowo obserwował przypływ i odpływ przesuwającego się przed nim wiejskiego towarzystwa, którego członkowie byli zajęci sobą z tak doskonałą zażyłością, jaka od zawsze była dla niego całkowicie niedostępna. Ich beztroska wzajemna bliskość wydawała mu się barierą, której nie wiedziałby nawet jak pokonać. Co więcej, odnajdywał w sobie ogromną niechęć do podjęcia jakiejkolwiek próby w tym kierunku.
„Co można robić z takimi ludźmi?” – pytał sam siebie. Poza osobami, z którymi przyszedł nie znajdował tu ani piękna, ani elegancji, ani możliwości porozmawiania z kimkolwiek. Był raczej otoczony przez zwykłych, nudnych i trywialnych ludzi, dla których rozmowa była niczym innym jak plotkowaniem, i to jego wulgarną odmianą, którego teraz był obiektem.
Darcy nie mógł nic poradzić na to, że porównywał obecne okoliczności z ostatnim razem, kiedy był u Tattersall’a w poszukiwaniu odpowiedniego nowego ogiera rasy Thorough potrzebnego do pokrycia jego klaczy, a prywatnie przysięgał nigdy więcej nie nabywać koniny na aukcjach.
W nadziei przyniesienia ulgi jego samotnemu niepokojowi, rozejrzał się za Bingley’em, jako że taniec miał się ku końcowi, aż zauważył go na drugim końcu sali podczas ceremonii przedstawiania się jakiejś matronie otoczonej przez kilka młodych kobiet. Darcy z rezygnacją skonstatował fakt, że Bingley ukłonił się każdej z nich, a następnie podał ramię najładniejszej, zapraszając ją do następnego tańca.
Łatwość z jaką Bingley odnajdował się w każdym towarzystwie, zawsze zadziwiała Darcy’ego, było to coś, czego nie był w stanie pojąć.
„O czym można rozmawiać z kompletnie obcą osobą? Nieważne, kobietą czy mężczyzną?” – dumał Darcy – „Jak można zająć się rozmową tak bardzo przekraczając granice klasowe i pozycję?”
Wzgląd na ograniczenia i ostra krytyka wyuczone od dzieciństwa, cieniem położyły się na umyśle Darcy’ego, dodając do jego nieśmiałości powiększający się opór przed udzielaniem się w towarzystwie. Jego oczy śledziły przez chwilę Bingley’a i jego partnerkę w pierwszej tanecznej figurze, a następnie wzrok przeniósł się na ową matronę i jej otoczenie. To co zobaczył sprawiło, że jęknął głośno, akurat mijał go przerażony młody dżentelmen, który wpatrując się w kamienne oblicze Darcy’ego, śpieszył się, mając szczerą nadzieję, że to nie on jest przyczyną tej strasznej irytacji dżentelmena.
Obiekt owej irytacji sprawiał wrażenie tłustej, starej plotkarki, która właśnie prezentowała się z miseczką tłustego kremu w dłoni. Jej zadowolenie i skąpstwo były prawie namacalne, jako że uparcie wpatrywała się w Bingley’a i dziewczynę. „Jej córka? Wielce prawdopodobne” – stwierdził Darcy, chociaż podobieństwo było ledwie zauważalne. Nie miał żadnych wątpliwości, dokąd zmierzają jej myśli, zbyt wiele razy widział ten wzrok, żeby się mylić.
„Muszę ostrzec Bingley’a przed okazywaniem jakiejkolwiek atencji w tym kierunku – pomyślał Darcy – najdrobniejsze wrażenie słabości i ta kobieta rozłoży się obozem u wrót Netherfield, rujnując nam szansę na spokojny odpoczynek.
cdn... :cool:
 
 
Kaziuta



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 1380
Skąd: Szczecin
Wysłany: Pon 13 Lis, 2006 15:43   

Dzięki Ali za wsio. :thud:
Kurcze, czytam o Darcym, a widzę Colina.
Wy też tak macie?
 
 
Mag 



Dołączyła: 19 Maj 2006
Posty: 793
Skąd: Wielkopolska
Wysłany: Pon 13 Lis, 2006 18:34   

Mateńko moja kochana! DZIĘKI Ci!

Alisonku stokrotne dzięki, za to tłumaczenie :thud: .

ża to ,że chce Ci się tracić dla nas czas i serwować takie cudeńka-- jedno ale na mój apetyt, te ciasteczka troche małe, ale z drugiej strony obżarstwo panem D. może skończyć się zawałem :mrgreen:
_________________
Jesteście lekiem na całe zło!
 
 
Caitriona 
Byle do zimy!



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11666
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon 13 Lis, 2006 18:38   

Kaziuta napisał/a:
Kurcze, czytam o Darcym, a widzę Colina.
Wy też tak macie?


Kaziuta, mam tak samo! Jak to czytam to od razu przed oczami staje mi Colin w surducie ;)
_________________
And clouds full of fear
And storms full of sorrow
That won't disappear
Just typhoons and monsoons
This impossible year

 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 11602
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon 13 Lis, 2006 19:01   

Dokladnie! Colin, sztywny i wyniosły. Cudo, Alison.
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Pon 13 Lis, 2006 19:54   

Autorka najwyraźniej należy do fanclubu P&P 1995 - ta książka bardzo "pasuje" do tej ekranizacji. No, nie ma co prawda słynnej sceny z mokrą koszulą :wink: , ale za to mamy pana Darcy'ego w innych sytuacjach, które chyba raczej nie przyszłyby nam do głowy.
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
Annette 



Dołączyła: 29 Maj 2006
Posty: 168
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon 13 Lis, 2006 20:17   

Kaziuta napisał/a:
Kurcze, czytam o Darcym, a widzę Colina.
Wy też tak macie?


:mrgreen: O tak, też widzę Colina. W ogóle to bardzo ciekawy pomysł, żeby pokazać historię z punktu widzenia Darcy'ego :razz: Nie mogę się doczekać dalszego ciągu. Dzięki za tłumaczenie. :thud:
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Wto 14 Lis, 2006 09:21   

Oto leci odcineczek trzeci ;-) Uwielbiam tą Waszą ekscytację :lol:
A tu jeszcze dołączam filiżankę herbacianą z angielskiej porcelany kostnej. Zważcie wzór zdobienia moje kochane... nie zapominamy o innych naszych idolach! ;-)




- Jak się panu podoba Netherfield, panie Darcy? Trochę tęsknię za balami, które wydawali państwo X zanim popadli w kłopoty i musieli opuścić rezydencję. Czy pan Bingley urządzi jakieś bale w tym sezonie, jak pan myśli?
Wytrącony ze swojej zadumy przez głos dochodzący gdzieś z okolic łokcia, Darcy usłyszał tylko coś o balu. Spojrzał w dół na zadającą pytanie kobietę w średnim wieku, ubraną w zdecydowanie nieznośny sposób i popisującą się wetkniętym we włosy pękiem piór, które w każdej chwili groziły opadnięciem jej na twarz. Flirtujące mrugnięcia oczu tak zaskoczyły Darcy’ego, że przez chwilę wpatrywał się w nią z kompletną pustką w głowie.
Pani Long – wyjaśniła dama – nie byliśmy jeszcze sobie przedstawieni... Zamilkła kiedy Darcy nieznacznie pochylił głowę i złożył jej ukłon – ale poczułam, że z pewnością... – podjęła, lecz w tym momencie, zobaczyła jak obiekt jej zaczepki odwraca się na pięcie i majestatycznie odchodzi.
Darcy skierował się do stołu z poczęstunkiem, odwracając się do sali plecami zesztywniałymi ze zdenerwowania. „Czy nikt tutaj nie zna najprostszych zasad zachowania się w towarzystwie?” Przyjął szklaneczkę ponczu z rąk dziewczyny stojącej za stołem, z cierpieniem znosząc jej uśmiechy i chichoty, których nie zamierzał odwzajemnić. W tym momencie stanął obok niego Bingley we własnej osobie, z uśmiechem i porozumiewawczym mrugnięciem biorąc szklankę od dziewczyny, zwrócił się do przyjaciela.
- Powiedz Darcy, widziałeś kiedy w życiu, w jednym miejscu tak wiele ślicznych młodych kobiet? No i co teraz myślisz o „wiejskich obyczajach”?
- Myślę to, co zawsze myślałem, nie rozumiem dlaczego po dzisiejszym wieczorze miałbym zmienić zdanie.
- Ależ Darcy, z pewnością nie uraziła cię atencja sir Lucas’a – Bingley uśmiechnął się smutno – to dobry człowiek, odrobinę oficjalny, ale..”
- Atencje sir Lucas’a nie zajęły mnie bardziej niż rozważenie twojego pytania. Nie możesz być nieświadomy tych wszystkich wulgarnych plotek, których obiektem jesteśmy nawet w tym momencie? – szczęki Darcy’ego zacisnęły się w złości po szybkim rozejrzeniu się po sali, które potwierdziło prawdziwość jego uwagi.
- Prawdopodobnie dziwią się, tak jak ja, dlaczego jeszcze dziś nie tańczyłeś. Chodź, Darcy, musisz zatańczyć. Nie mogę znieść jak stoisz tu w ten głupi sposób. Będzie znacznie lepiej kiedy zatańczysz. Jest tu tyle pięknych dziewcząt, które bez wątpienia...
- Oczywiście, że nie zatańczę. Wiesz jak tego nie cierpię, nawet jeśli bardzo dobrze znam partnerkę. A w dodatku na takiej zabawie jak ta – Darcy omiótł pogardliwym wzrokiem salę – to byłoby nie do zniesienia. Twoje siostry są zajęte, a nie widzę tu żadnej innej kobiety, z którą zatańczenie nie byłoby dla mnie karą.
- W całym królestwie nie ma chyba bardziej wybrednej osoby niż ty – zawołał Bingley, zirytowany wyniosłością przyjaciela – nie mogę znieść cię takiego! Na mój honor, w całym życiu nie spotkałem tak wielu miłych dziewcząt jak dzisiejszego wieczoru, a niektóre z nich, jak widzisz, są niezwykle piękne.
- Ty tańczysz z jedyną ładną dziewczyną na tej sali – powiedział Darcy, spoglądając na partnerkę Bingley’a z ostatniego tańca.
- Och! Ona jest najpiękniejszą istotą jaką kiedykolwiek spotkałem! Ale spójrz, ona ma bardzo uroczą siostrę, która jak mi się zdaje, dogodziłaby nawet twojemu gustowi, przynajmniej dziś wieczór. Pozwól mi dokonać prezentacji. Ona nie tańczy i siedzi, o tam.
- Którą masz na myśli? – odpowiedział Darcy, podążając za wzrokiem Bingley’a. W odległości kilku krzeseł od nich siedziała młoda kobieta, w wieku około 20 lat i w odróżnieniu do Darcy’ego, wyraźnie świetnie się bawiła.
Mimo iż nie tańczyła z powodu braku partnera, jej małe stópki nie akceptowały tej przymusowej banicji od tańca i dyskretnie przytupywały pod suknią. Oczy błyszczały rozbawieniem i radością z tego co ją otaczało. Wydawała się być ulubienicą wielu obecnych, gdyż pozdrawiały ją zarówno kobiety, jak i mężczyźni mijający ją w tańcu. Maleńka zmiana w kierunku jej spojrzenia spowodowała, że Darcy zaczął zastanawiać się czy słyszała ich rozmowę. Jego podejrzenie potwierdziło się, kiedy odkrył odpowiadającą temu zmianę w jej uśmiechu. Dłużej nie zajmowała się tancerzami przed sobą, wydawało się, że zajęło ją coś nowego, gdyż wyglądała na tajemniczo rozbawioną.
„O czym ona myśli?” – Darcy zdziwił się niemal na głos, nawet nie mając świadomości, że się w nią wpatruje. W tym momencie obiekt jego badań odwrócił się w jego stronę i nieskromnie spojrzał prosto w jego oczy, tajemniczy uśmiech wciąż błądził po jej twarzy a jedna brew uniosła się pytająco. Zakłopotany własną niegrzecznością i zszokowany jej bezpośredniością, szybko się odwrócił.
:cool:
 
 
Mag 



Dołączyła: 19 Maj 2006
Posty: 793
Skąd: Wielkopolska
Wysłany: Wto 14 Lis, 2006 18:39   

Te ciacha, zaserwowane do tej pory, całkiem ładnie komponują się z DiU oraz ekranizacją '95. Wiem,że tłumaczenie Alisonka uszlachetnia twory, a świadomość jak to się skończy wcale nie umniejsza przyjemności czytania.
_________________
Jesteście lekiem na całe zło!
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Wto 14 Lis, 2006 19:49   

Mag napisał/a:
Wiem,że tłumaczenie Alisonka uszlachetnia twory, a świadomość jak to się skończy wcale nie umniejsza przyjemności czytania.

Autorce udało się wyjątkowo dobrze "wpasować" w styl JA - niemal się nie zauważa, gdzie są wplecione cytaty z DiU, a gdzie zaczyna jej własna kompozycja. Godna podziwu jest też jej znajomość realiów i obyczajów epoki - opisuje wszystko to, co dla JA było oczywiste, a co dla nas nie zawsze jest zrozumiałe. To całkiem przydatna "ściągawka".

No, a lektura wewnętrznych monologów pana Darcy'ego świetnie mi robi na chandrę.
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Wto 14 Lis, 2006 20:02   

Mag napisał/a:
Wiem,że tłumaczenie Alisonka uszlachetnia twory, a świadomość jak to się skończy wcale nie umniejsza przyjemności czytania.


Tu muszę się bronić ;-)
Ja się właśnie rozpaczliwie staram trzymać oryginału, co nie zawsze służy urodzie języka polskiego. Zerknęłam sobie na tłumaczonko tego pierwszego kawałeczka w wykonaniu Maryann i muszę przyznać, że ślicznej jest urody i ślicznie się to czyta, choć miejscami autorka, jak to Mag nazwała, uszlachetnia pierwowzór ;-)
Może następny rozdział wkleję w wykonaniu Maryann, bo co ma się jej praca marnować, a ja sobie potłumaczę dla siebie w ramach ćwiczeń.
Maryannko zgadzasz się?
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 11602
Skąd: Kraków
Wysłany: Wto 14 Lis, 2006 22:45   

Bardzo zgrabnie to jest napisane i nie zgrzyta mi ani trochę. W opisie Elizabeth widać Jennifer Ehle i jej taki trochę "wewnętrzny" uśmiech - jakby sama sobie coś zabawnego opowiadała.
Bardzo czekam na dalszy ciąg, Alison.
 
 
Kaziuta



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 1380
Skąd: Szczecin
Wysłany: Wto 14 Lis, 2006 23:22   

Nie pozbędziemy sie chyba tego nigdy. Już zawsze będziemy widziały Colina jako Darcyego, a Jennifer jako Elizabeth.
Już sie nie mogę doczekac dalszego ciągu.
Coś się zaczyna dziać (tu zacieram łapki) :wink:
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Sro 15 Lis, 2006 09:06   

Dziewczynki dziś jeszcze "moja" końcówka rozdziału I. Jutro wkleję już tłumaczenie Maryann, a sama będę miała troszke czasu na rozdział trzeci i tak na zmiankę OK?
No to jedziem z tym koksem! :grin:

- Jest znośna, ale nie na tyle ładna by mnie skusić. A poza tym nie mam akurat humoru zajmować się młodymi damami, które zostały zlekceważone przez innych mężczyzn – wyłożył Darcy głosem, który ledwie rozpoznał jako swój własny – wracaj lepiej do swojej partnerki i ciesz się jej uśmiechami, a nie trać czasu ze mną.
Pozostawiwszy Bingley’owi swobodę co do skorzystania z jego rady, Darcy odwrócił się nagle i odszedł jak najdalej od sąsiedztwa tej niepokojącej kobiety o czarującym uśmiechu.
Zajął się zapraszaniem do tańca obu sióstr przyjaciela, a w chwilach gdy nie tańczył, zniechęcaniem wszystkich, którzy chcieli nawiązać z nim jakąkolwiek rozmowę. Jego fizjonomia miała tak odpychający wyraz, a jego sposób bycia był tak niechętny wszystkim, że został oceniony jako dumny, wywyższający się i w końcu został pozostawiony sam sobie. Wypatrywał zatem z rezygnacją końca zabawy i podstawienia powozu Bingley’ów, który by ich stamtąd zabrał.
Usadowiwszy się na miękko wyściełanym siedzeniu naprzeciwko przyjaciela, Darcy pozwolił sobie w myślach na zdziwienie, kiedy Bingley wychwalał wszelkie przyjemności jakich zaznał tego wieczora. Panna Bingley i pani Hurt wymruczały swoje opinie bratu, który zaskoczeniem zareagował na ich niezadowolenie. Kiedy rodzina Bingley’ów omawiała różnice zdań, Darcy wyglądał przez okno powozu. Małe zamieszanie przy wejściu do budynku, gdzie odbywała się zabawa, przykuło jego uwagę. Patrząc w tamtą stronę wyśledził kilku miejscowych wojskowych, żartujących szarmancko z grupą młodych kobiet niknących w ciemnościach nocy. Wśród żartów i przesadnych ukłonów, prześcigali się w odprowadzaniu młodych dam do ich powozu. Niski, cudowny śmiech jednej z dam zmusił Darcy’ego do znalezienia źródła tegoż śmiechu. Gdzieś tam, pod trzaskającą pochodnią znalazł je... i z przejmującym dreszczem, odkrył, że jest nim kobieta z enigmatycznym uśmiechem, która tak zaniepokoiła go wcześniej. Widział jak delikatnie odmówiła przyjęcia ramienia młodego oficera, kierując go do jednej ze swych sióstr. Wtedy z wyrazem wielkiej przyjemności na twarzy, wdzięcznie zsunęła szal i podniosła twarz wpatrując się w piękno nocnego nieba. Jako, że powóz przechylił się nieco, Darcy zorientował się, że nie może oderwać od niej wzroku i wpatrywał się w nią aż do momentu, kiedy powóz uwiózł ją z jego pola widzenia.
„E-khem” – Darcy z powrotem usadowił się na siedzeniu naprzeciwko Bingley’a, który chrząknął i uniesieniem brwi zadał pytanie, na które Darcy nie zamierzał udzielić żadnej odpowiedzi. Wzruszył więc tylko ramionami i znowu zapatrzył się w noc, stanowczo usuwając z myśli wszystkie wiejskie panny, a szczególnie te z zabawnymi, tajemniczymi światełkami w oczach. :cool:
 
 
Gunia 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 5401
Wysłany: Sro 15 Lis, 2006 16:42   

Cudo! Genialne! Może to w Polsce wydadzą (sama w to nie wierzę... ;) )?
I nie widzę Colina. Lubię go, ale on nie jest odzwierciedleniem mojego pana Darcy'ego.
_________________
Dobra wiadomość jest taka, że Bóg zawsze odpowiada na nasze modlitwy.
Czasami po prostu odpowiedź brzmi: nie.
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Sro 15 Lis, 2006 17:09   

Ja wiem, że się powtarzam, ale po raz kolejny:
nigdy nie przypuszczałam, że to powiem, ale Colin jest jedynym Darcym. Tylko za mało się uśmiechał.
 
 
bezpaznokcianka 



Dołączyła: 19 Maj 2006
Posty: 508
Skąd: Liverpool
Wysłany: Sro 15 Lis, 2006 17:19   

AineNiRigani napisał/a:
Ja wiem, że się powtarzam, ale po raz kolejny:
nigdy nie przypuszczałam, że to powiem, ale Colin jest jedynym Darcym. Tylko za mało się uśmiechał.

wlasnie o to chodzi ze sie nie usmiechal! Pamietam jak wyczekiwany byl dla mnie zawsze jego usmiech czy chocby cien usmiechu. A gdy pod koniec filmu sie smieje... spadlam z krzesla z zachwytu :D
a fanfik przedni :banan: ... juz teraz widac zainteresowanie Darcy'ego co do Lizzy. W oryginale trzeba jeszcze troche poczekac.
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Sro 15 Lis, 2006 17:27   

był taki czas, że myślałam, że usmiech sprawia Colinowi ból. Do Valmonta... wtedy to ja spadłam z krzesła. Z olbrzymim hukiem.
Ale wracajaąc do P&P - przyznaję, czytając ten fanfikołek po prostu WIDZĘ Colina i Jennifer. Ale Charlotte już z nowej wersji :D
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Czw 16 Lis, 2006 08:31   

Dziś nasza siostra z intrygującym usmiechem, który nawet pana Darcy'ego przyprawiał o dreszcze, serwuje nam ciasteczko. :wink:



Rozdział 3.
Właściciel

Po porannej przejażdżce okolica dużo bardziej się Darcy’emu podobała. Gospodarstwa były porządne, a po niedawnych żniwach wyglądały na zamożne. Pola były okolone murem, ogrodzeniem lub drzewami w sposób miły dla oka, a nawet dla gustu zapamiętałego myśliwego czy jeźdźca. Grunty należące do Netherfield wymagały uwagi, ale Darcy nie znalazł nic takiego, czego rozsądne zarządzanie i przypływ kapitału nie mogłyby naprowadzić na właściwe tory. Ogólnie rzecz biorąc był to całkiem porządny majątek z niewielkimi problemami. One jednak pomogą Bingley’owi nauczyć się, co to znaczy być właścicielem ziemskim.
Zsiadając poklepał serdecznie Nelsona po wielkiej szyi, pogłaskał jego szerokie czoło i podał mu kawałek cukru. Biorąc delikatnie smakołyk z jego ręki, koń zarżał cicho z zadowolenia. Darcy ze śmiechem przekazał konia stajennemu.
Właściciel ziemski. Lekki, ledwo dostrzegalny uśmiech pojawił się na twarzy Darcy’ego, kiedy usłyszał w myśli te słowa wypowiadane głosem ojca. Pod jego kierunkiem wcześnie zaczął się uczyć, co one oznaczają. Najwcześniejsze, co pamiętał, to siebie siedzącego na siodle przed ojcem, bezpiecznie otoczonego jego kolanami, z palcami zaciśniętymi na końskiej grzywie, podczas gdy ojciec dokonywał wiosennej inspekcji gospodarstw i dzierżaw Pemberley. Chyba dopiero co wyszedł spod opieki niańki, miał może ze trzy lata, ale wspomnienie było bardzo wyraźne. Ta przejażdżka miała uświadomić mu jego pozycję w życiu i związane z nią obowiązki. Dźwigał je teraz samotnie, z niekwestionowaną satysfakcją, bez wahań i wątpliwości, doskonale przygotowany do tego przez ojca. Nieustannie znajdował powody, aby dziękować niebiosom za codzienny przykład powagi, z jaką ojciec podchodził do swoich obowiązków, a także za praktyczne doświadczenie, jakie zdobył pod jego kierunkiem. To uczyniło Pemberley tym klejnotem, którym było teraz. Miał nadzieję, że będzie mógł służyć Bingley’owi równie dobrze.
- A, tutaj jesteś ! – kiedy tylko wszedł do hallu rozległ się głos Bingley’a – Przypuszczam, że nie mogłem liczyć, że poczekasz, abym mógł mieć przyjemność oprowadzenia cię po Netherfield ? – Bingley stał w drzwiach udając surowość, ze skrzyżowanymi ramionami, zmarszczonymi brwiami, patrząc na przyjaciela spod czoła.
- Niestety, nie – odparł bez skruchy – To ta jesienna pogoda ! Po prostu zmusza do wyjścia z domu.
- Doprawdy ? – pytał Bingley, w oczywisty sposób czerpiąc przyjemność z niezwykłego doświadczenia, jakim było posiadanie przewagi nad przyjacielem – Myślę raczej, że to perspektywa zabawiania Karoliny wygoniła cię na dwór dzisiejszego ranka. Bóg wie, że mógłbym być na zewnątrz w jednej chwili ! – Poza wyższości, jaką przybrał, została zastąpiona przez wyraz autentycznej dezparobaty, kiedy dodał – Naprawdę, Darcy, nie mogłem się doczekać, kiedy obaj objedziemy majątek.
- I zrobimy to – pośpieszył z zapewnieniem – Przepraszam, że cię wyprzedziłem, ale musiałem najpierw sam obejrzeć Netherfield, bez patrzenia na nie twoimi oczami, a tak by było, gdybyśmy pojechali razem. Wiesz, że rozpływałbyś się nad tym strumieniem, czy tamtym drzewem – przerwał, widząc że Bingley stłumił sprzeciw wobec takiego scenariusza – Wiesz, że mam rację ! Takie atrakcje nie pozwoliłyby mi naprawdę ci pomóc.
Z krzywym uśmiechem Bingley niechętnie przyjął do wiadomości sensowność tego tłumaczenia.
- Wiem, że to nie jest Pemberley i nigdy nie będzie. Ale nawet ja wiem, że to może być czymś więcej niż jest teraz – odparł – Rzecz w tym, że nie mam najmniejszego pojęcia, od czego zacząć.
- Na początek możesz pozwolić, abym zmienił ubranie i wspólnie ze mną chwilę odpocząć w … – Darcy rozejrzał się po hallu w poszukiwaniu pokoju, do którego obie damy lub pan Hurst mogliby zawędrować z najmniejszym prawdopodobieństwem – … w bibliotece.
- Korzystając z okazji - dodał – czy można by przenieść tam jakieś wygodne fotele ? Ten pokój jest całkiem spartański.
- Oczywiście, natychmiast. Nie mogę ci powiedzieć …
- Więc nie mów. Wstrzymaj się z wdzięcznością, dopóki mnie nie wysłuchasz – Darcy nie mógł powstrzymać uśmiechu na widok entuzjazmu na twarzy Bingley’a. – Kiedy już będziesz tkwił po uszy w papierach, złamanych piórach, raportach rolniczych i rachunkach, a nadal będziesz chciał składać mi podziękowania, to chętnie je przyjmę.
Ostatnio zmieniony przez Alison Sob 18 Lis, 2006 20:19, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.