PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Gosia
Sob 08 Mar, 2008 19:23
Megafanfik - czyli D&U oczyma Darcy'ego
Autor Wiadomość
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Nie 21 Sty, 2007 18:18   

Kaziuta napisał/a:
Alison ma chyba jakieś tajne porozumienie z tłumaczkami. Już trzeci raz jest pierwsza :wink:

Jasne... :mrgreen:
Kaziuta napisał/a:
Darcy raz zyskuje, raz traci w naszych oczach. Teraz zbliża się skutecznie do czerwonej karteczki, a co za tym idzie zostanie wykluczony z gry na jednen mecz, ale potem wróci. Przecież nie pozbędziemy sie najlepszego gracza. :wink:

Wykluczony, czy nie, z czerwoną kartką, czy bez - teraz to będzie miał prawie Teatr Jednego Aktora... :wink:
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Nie 21 Sty, 2007 19:17   

Dla mnie aż do 2005 Darcy nie miał twarzy. Jakoś nie potrafiłam go sobie wyobrazić.
Po oglądnięciu P&P 05 wiedziałam już, że jedynym Darcym jest Colin.
W fanfiku widzę jego mimikę i gest.
 
 
Gunia 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 5401
Wysłany: Nie 21 Sty, 2007 22:02   

Ech ten nasz Dracy... Faktycznie podły z niego typek, ale z racji dzisiejszego wisielczego humoru, jestem w stanie go do pewnego stopnia zrozumieć i kartkę jeszcze wstrzymam.
 
 
Marija 



Dołączyła: 15 Wrz 2006
Posty: 5608
Skąd: woj. dolnośląskie
Wysłany: Pon 22 Sty, 2007 07:53   

AineNiRigani napisał/a:
Dla mnie aż do 2005 Darcy nie miał twarzy. Jakoś nie potrafiłam go sobie wyobrazić.
Po oglądnięciu P&P 05 wiedziałam już, że jedynym Darcym jest Colin.
W fanfiku widzę jego mimikę i gest.
Hm? :wink:
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Pon 22 Sty, 2007 09:25   

Pierwsza!!!! :banan: No dobra, przyznaję się mam tajne porozumienie z tłumaczką. Powiedziałam sobie teraz wklejam i oto jestem :wink:

Rozdz. 11, cz. XIV
- Caroline, błagam nie pytaj mnie o zdanie i nie proś już o moją obecność dziś wieczór. - Bingley zwrócił się do siostry, kiedy zamknęły się drzwi po wyjściu rodziny Bennetów - Cały wieczór był wspaniały, moja droga - przerwał swoją pochwałę, kiedy zegar wybił połowę godziny - To już naprawdę wpół do trzeciej? Dobry Boże! Darcy, jeśli mamy jutro wyjeżdżać, muszę natychmiast znaleźć swoje łóżko.
Bingley zatrzymał się u podnóża schodów, nieskutecznie tłumiąc ziewanie, rozpromienił się rozbrajająco w kierunku siostry:
- Naprawdę, Caroline, trzeba ci pogratulować. Będą o tym wieczorze rozmawiać przez najbliższe tygodnie. Świetna robota i dobranoc wszystkim! - zawołał do służących w pobliżu, pracujących jeszcze nad doprowadzaniem używanych dziś pokoi do porządku.
- Darcy - skinął na przyjaciela - obsłużysz się dziś sam, jeśli będziesz miał ochotę na brandy, bo ja już nie jestem zdolny...
- Do łóżka, Charles. Jeśli będę miał ochotę, wiem gdzie jest. Powiedz służącemu żeby przygotował cię na dwunastą w południe albo ja sam przyjdę po ciebie - Darcy zadrżał delikatnie.
- W związku z tą okropną uwagą, życzę wam wszystkim dobrej nocy - wzdrygnął się Bingley - oprócz Darcy'ego, który mam nadzieję będzie się wiercił i kręcił całą noc.
Darcy skrzywił się w odpowiedzi na jego żart, ale też i zdziwił jak dokładnie życzenie Bingley'a miało być wypełnione. Nie miał wątpliwości, że tej nocy snu już nie zazna. Pewne przedsięwzięcie niespokojnie zajmowało jego umysł.
- Luizo, ty i pan Hurst musicie teraz na mnie poczekać. Mam jeszcze do wypełnienia drobny obowiązek - zmęczona panna Bingley uśmiechnęła się do siostry.
Darcy widział, że pani Hurst wygląda na zbyt zmęczoną by dopytywać siostrę o powód jej zostania na dole w jego wyłącznym towarzystwie, z czego wyraźnie się ucieszył. Jego zamiar odseparowania Bingley'a od panny Bennet wymagał sprzymierzeńca, a w pannie Bingley wiedział, że go znajdzie.
- Panie Darcy - panna Bingley zwróciła się do niego gdy tylko Hurst'owie weszli po schodach i zniknęli w swoich pokojach - Charles jest wciąż obiektem jej starań! Szukałam pana żeby pan z nim pomówił...
- Przykro mi panią rozczarować, panno Bingley. Nie było okazji się tym zająć. Zresztą nie mógłbym pozwolić sobie na to, żeby złapać go za kołnierz i potrząsnąć nim jak zbłąkanym szczeniakiem. - Darcy spojrzał na nią chłodno - Zresztą pani wie jak przyjąłby taką lekcję, nawet ode mnie.
- Nie będzie słuchał niczego poza pochwałami panny Bennet.
- Dokładnie tak - odpowiedział ostro Darcy - ale jeśli pani postara się postąpić zgodnie z moimi instrukcjami, myślę, że jeszcze możemy go uratować od popełnienia tego fatalnego błędu.
- Zrobię wszystko co będzie trzeba, panie Darcy. Wszystko co będzie w mojej mocy.
Jej słowa zmroziły krew Darcy'ego, tak jak te, które Charles zawierzył mu kilka dni wcześniej. Co ma zrobić? Taka obłuda i zdrada jakimi zamierzał się posłużyć, były sprzeczne z jego charakterem. Przypominając sobie o fatalnej skłonności swego przyjaciela, z całych sił stłumił w sobie falę obrzydzenia, która narastała w jego trzewiach.
- Panie Darcy, co pan chce żebym zrobiła? - naciskała go panna Bingley.
- Proszę odczekać dzień po naszym wyjeździe do Londynu. Następnie, zwolnić służących, zamknąć dom i podążyć za nami do miasta, ale nie uprzedzać Charles'a o swoim przyjeździe. Jeśli uznam, że mój plan stał się owocny, poślę pani wiadomość. Dopiero wtedy proszę go powiadomić o swoim przyjeździe. Musi pani jedynie utwierdzać brata w tym co mu powiem, ale w najłagodniejszym tonie. Proszę go nie wprawiać w zakłopotanie! Czy może to pani zrobić, panno Bingley?
- T-t-tak, będzie tak jak pan mówi, panie Darcy - panna Bingley drżała w obliczu mocy jaką odznaczało się jego zachowanie.
- Bardzo dobrze, panno Bingley. Zatem i ja życzę pani dobrej nocy - skłonił się i szybko odwrócił się w kierunku schodów, lecz zatrzymał się na pierwszym stopniu by raz jeszcze obrzucić ją swoim władczym spojrzeniem - jeszcze jedno...powinna pani wysłać list do panny Bennet. Proszę jej powiedzieć, że Charles, jednak zostanie w mieście, i że pani musi do niego dołączyć. Proszę jej powiedzieć, że nikt z was nie wraca do Netherfield przed Bożym Narodzeniem. A nawet, możliwe, że nigdy nie wrócicie. Proszę to wszystko powiedzieć grzecznie, ale jasno i wyraźnie dać do zrozumienia, że...Charles już tu nie wróci. Rozumie pani?
- Tak, sir - panna Bingley skinęła szybko z szeroko otwartymi oczami.
Darcy skłonił się ponownie i ruszył do swojego pokoju.[/b]
Ostatnio zmieniony przez Alison Pon 22 Sty, 2007 09:30, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Pon 22 Sty, 2007 09:52   

W oryginale było chyba, że zachciało mu się wymiotować, Boże mój jak jako Matka Dam, miałam napisać coś takiego?! :shock: Napisałam więc o "narastaniu w trzewiach" :rotfl:
Chyba nie brzmi bardziej elegancko, ale się tak nie kojarzy fizjologicznie. Może trzeba było zastosować zwrot "nudności", ale to mogłoby wypaczyć sens, pamiętam jak długo się nie mogłam się jako dziecko zorientować o co chodzi mojej Babci, kiedy pytała czy mnie po tym deserze "nie znudziło" :wink:
No bo jak pyszny słodki deser może się cżłowiekowi znudzić? :lol:
 
 
Kaziuta



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 1380
Skąd: Szczecin
Wysłany: Pon 22 Sty, 2007 10:22   

Dzięki Ali.
Alem się zdenerwowała. :evil: Co za podstępna wesz z tego Darcyego. Niby taki dżentelmen, a działa jak ... E tam szkoda gadać.
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Pon 22 Sty, 2007 10:42   

Aragonte napisał/a:
Samą siebie zaskoczysz :mrgreen:


Exactly! :wink:
Kaziutka, nie denerwuj się, on sam siebie się brzydzi, czasem w źle pojętym czyimś dobrym interesie robimy różne głupoty, a dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane. Zostawiam mu kartkę pomarańczową, niech ta się chłopak sam ze sobą męczy :wink:
A Maryśka dziś idzie do kąta na groch, bo się od rana z własnej matki wyśmiewa!! :cool:
 
 
Dione 
wiosenna(?) depresja



Dołączyła: 28 Wrz 2006
Posty: 785
Skąd: Olsztyn
Wysłany: Pon 22 Sty, 2007 10:46   

Dopiero dziś przeczytałam te weekendowe odcinki.
Darcy ma u mnie krechę na pół książki za nielubienie kotów. :evil: Cudniejszych zwierzaczków nie ma :wsciekla:
Już nawet mnie nie złości, że wszedł w układ z panną Bingley. Tych kotów to mu nie daruję :wsciekla:
 
 
Maryann 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 3935
Skąd: Wrocław
Wysłany: Pon 22 Sty, 2007 10:53   

Alison napisał/a:
Kaziutka, nie denerwuj się, on sam siebie się brzydzi, czasem w źle pojętym czyimś dobrym interesie robimy różne głupoty, a dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane.

Przytulić by go trzeba... :wink:
_________________
If I could write the beauty of your eyes...
 
 
Aragonte 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 22602
Skąd: emigracja wewnętrzna
Wysłany: Pon 22 Sty, 2007 11:03   

Dione napisał/a:
Dopiero dziś przeczytałam te weekendowe odcinki.
Darcy ma u mnie krechę na pół książki za nielubienie kotów. :evil: Cudniejszych zwierzaczków nie ma :wsciekla:
Już nawet mnie nie złości, że wszedł w układ z panną Bingley. Tych kotów to mu nie daruję :wsciekla:

No u mnie też ma krechę :evil: Ale może Elżbietka go na lubienie kotów nawróci? :roll:
_________________
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Pon 22 Sty, 2007 11:44   

Aragonte napisał/a:
No u mnie też ma krechę :evil: Ale może Elżbietka go na lubienie kotów nawróci? :roll:


A ona , ze sie tak wyrażę "lubiała"? Ja sobie żadnego kota w Longbourn nie przypominam...
 
 
QaHa 
Tarkostopny zbójnik :-)



Dołączyła: 18 Sty 2007
Posty: 681
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon 22 Sty, 2007 12:03   

Pozwole sobie zauważyc iz "nielubienie" kotow nie jest jakims ogromnym , wołajacym o pomstę do nieba przestepstwem. (no chyba ze za "nielubieniem" idzie znacanie sie nad zwierzaczkiem)
_________________
jak Mała Mi
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Pon 22 Sty, 2007 12:17   

QaHa napisał/a:
Pozwole sobie zauważyc iz "nielubienie" kotow nie jest jakims ogromnym , wołajacym o pomstę do nieba przestepstwem. (no chyba ze za "nielubieniem" idzie znacanie sie nad zwierzaczkiem)


Wiesz, zależy dla kogo... ja to może nie skreślam od razu, ale na dzień dobry daję duży minus ludziom, którzy nie lubią psów. :wink:
A koty też lubię, ale tak inaczej niż psy, bez kota mogę żyć, bez psa jakoś mi nie wychodzi na dłuższą metę... :wink:

No i Darcy'ego nie moge nie lubić za jego miłość do psów. W fanfiku jest Trafalgar, a w filmie pamiętam dwa greyhoundy ganiały za nim po Pemberley..
 
 
Dione 
wiosenna(?) depresja



Dołączyła: 28 Wrz 2006
Posty: 785
Skąd: Olsztyn
Wysłany: Pon 22 Sty, 2007 12:48   

Nielubienie kotów przez Darcy'ego jest moim zdaniem szalenie wielkim minusem. Toż on sam ma charakter jak najbardziej koci. Jak ktoś mu krzywdę robił to obrażony zaszywał się w ciemniej dziurze. Do nowo poznanych ludzi nie podchodził i czułości nachalnych nie lubił. Mrukliwy i pełen rezerwy. To kot jak żywy. Psy są zwylke bardzie radosne. Może się mylę, ale charakter psi to widzę u Bingley'a. A Darcy zawsze będzie kotem. (Czarna pantera - tak bym oczeniała) :wink:
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Pon 22 Sty, 2007 12:56   

Dione, świetna charakterystyka. Masz rację! Darcy ma charakter koci, a Bigley, to dokładnie jak mój pies, co to wszystkich kocha i z wszystkimi jest w przyjaźni i wszędzie mu się podoba :grin:
Może to działa tak trochę jak przyciąganie przeciwieństw, ja też podobno mam charakter koci, więc wolę psy od kotów ;-)
 
 
Dione 
wiosenna(?) depresja



Dołączyła: 28 Wrz 2006
Posty: 785
Skąd: Olsztyn
Wysłany: Pon 22 Sty, 2007 13:11   

To chyba nie przyciąganie przeciwieństw. Ja jestem kiciuch z krwi i kości, a najbardziej lubie właśnie kocie sierściuchy. Psy są świetnymi towarzyszami zabaw, ale jak mi źle to wolę towarzystwo "mrocznych" i "demonicznych" kotów.
 
 
QaHa 
Tarkostopny zbójnik :-)



Dołączyła: 18 Sty 2007
Posty: 681
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon 22 Sty, 2007 13:11   

fakt gwaltowne uprzedzenia do zwierzatek jakos nie napawaja ufnoscia do takiego uprezedzonego osobnika. Tyle, ze taki zwierzaczek potrzebuje czasu, zainteresowania i WLASCIWEJ opieki a ja nie moge patrzec na tych typowych blokowych posiadaczy psow, ktorzy w wiekszosci zwierzaka krzywdza (za malo spacorow, przekarmianie i brak dbalosci o czystosc podblokowego trawnika) Do posiadania zwierzaka trzeba dojrzec, w lecie nagminnie wywala sie domowe maskotki bo przeszkadzaja w wakacjach?! horror! Ja tam zwierzaka zadnego nie mam - praca zzera mi mnostwo czasu, czesto wyjezdzam i zwierzak mialby przaechlapane
_________________
jak Mała Mi
 
 
Aragonte 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 22602
Skąd: emigracja wewnętrzna
Wysłany: Pon 22 Sty, 2007 13:20   

QaHa napisał/a:
Pozwole sobie zauważyc iz "nielubienie" kotow nie jest jakims ogromnym , wołajacym o pomstę do nieba przestepstwem. (no chyba ze za "nielubieniem" idzie znacanie sie nad zwierzaczkiem)

A kto mówi o przestępstwie? Ale krechę tak czy siak u mnie ma :wink:

Dione, bardzo trafnie go podsumowałaś, moim zdaniem :lol:

Ali, ja jestem kocia charakterologicznie i wolę koty, choć psy też lubię :cool:
_________________
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Pon 22 Sty, 2007 13:44   

Aragonte napisał/a:
Ali, ja jestem kocia charakterologicznie i wolę koty, choć psy też lubię :cool:


Czyli moja teoria jest gucio warta :wink: mogę tylko dopowiedzieć, że to się z wiekiem też trochę zmienia, bo ja jako dziecko uwielbiałam koty, potem psy, teraz lubię wsjo z przewagą psów. Wychodzi na to, że na emeryturze w końcu skończę otoczona "kotyma" albo nawet z czarną panterą u boku... :wink:
 
 
Gitka 



Dołączyła: 25 Maj 2006
Posty: 2305
Wysłany: Pon 22 Sty, 2007 13:56   

Tutaj można zobaczyć fotki autorki naszego Megaanfiku
http://www.austenblog.com...ooks/#more-1625
 
 
Ulka 



Dołączyła: 20 Paź 2006
Posty: 693
Skąd: Łódź
Wysłany: Pon 22 Sty, 2007 14:35   

Dione napisał/a:
Nielubienie kotów przez Darcy'ego jest moim zdaniem szalenie wielkim minusem. Toż on sam ma charakter jak najbardziej koci.

a może właśnie przez to podobieństwo nieuświadomione nie cierpiał kotów? miał sobie za złe niektóre cechy kocie i przenosił to na zwierzątka? taka projekcja :wink: potem sobie to uświadomi i .. polubi koty (?)
osobistego interesu w tym nie mam bo dla mnie nie jest to szczególny powód do "minusowania" Darcy'ego ale chciałam dać Wam nadzieję :smile:


Alison napisał/a:
Gitka napisał/a:

Tutaj można zobaczyć fotki autorki naszego Megaanfiku
http://www.austenblog.com...ooks/#more-1625

Nie wiem dlaczego, wyobrażałam ją sobie jako dziarską dwudziestoparolatkę, a ten oto kobietonik to chyba starszy ode mnie :shock:

a ja spojrzałam najpierw na to najniższe zdjęcie i mówię:"O rety, Pamela w rzeczywistości to starszy pan!" :mrgreen:
_________________
"...aż dotąd
i dalej niż dotąd."
 
 
hamadryad 
Totu Totam :D



Dołączyła: 18 Gru 2006
Posty: 55
Skąd: Nibylandia
Wysłany: Pon 22 Sty, 2007 17:41   

No nie powiem, jestem troszkę zaskoczona. Ale na pewno nie negatywnie :smile: Co do zażartej dyskusji pt. "Pan Darcy kotów nie lubi" muszę zaznaczyć, iż pan D. może mieć pewne głębokie urazy psychiczne związane właśnie z tymi zwierzakami :wink: Kto wie, co działo się za jego młodości w Pemberly... A takie urazy psychiczne, tzw. "fobie", mają to do siebie, iż są niekontrolowane. Dlatego właśnie uważam, że drogie Panie powinny podarować mu gałązkę oliwną - jak sam często robił to pan Collins - i wybaczyć mu tą przywarę. :wink:
_________________
Biblioteka przeczytanych książek jest jak magazyn porzuconych kochanków. Większości nie biorę drugi raz do ręki.
 
 
Gunia 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 5401
Wysłany: Pon 22 Sty, 2007 19:15   

Co do Fan Ficka - w sumie od tej strony, to nawet mogę pojąć i wybaczyć mu to zachowanie. Jeśli chodzi o koty, to ze mnie typowy kot, a wolę psy (a swego czasu stałam przed wyborem, którego efektem jest taki mały sierściuch, który merda mi co rano ogonem) i sądzę, że retoryka Alison jest sensowna, bo Dione bardzo ładnie opisała te charaktery - Charles pies i Dracy kot, a idąc za ciosem Lizzy kot i Jane pies, czyli faktycznie przyjaźnią się przeciwieństwa. (P.S. czym jest pannna Lucas? Fretką? ;) ) Tak więc Darcy mnie nie zranił tą kotofobią, chociaż mam koich przyjaciół na tym świecie. Co do Lady Pameli - podpisuję się pod słowami Alison.
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Pon 22 Sty, 2007 19:43   

asiek napisał/a:
Alison napisał/a:

panna Bingley drżała w obliczu mocy jaką odznaczało się jego zachowanie.



Jak tłumaczyłam to zdanie, to się obśmiałam jak kotek (za przeproszeniem), bo zaraz wyobraziłam sobie pannę Bingley (tę z D&U 1995) z dołującą kopareczką tudzież, z wybałuszonymi gałkami ocznemi, myślącą namiętnie "mój ci on jest, mój na wieki..." :wink:
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.