PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Gosia
Sob 08 Mar, 2008 19:46
House of Mirth- wg powieści Edith Wharton "Świat zabawy
Autor Wiadomość
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11096
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Sob 15 Wrz, 2007 12:48   

A mi sie ten film bardzo podobal (choc wczoraj go nie ogladalam). Jest przerazliwie smutny, a Gilian Anderson mi sie tu podobala. Ładne sceny pocalunkow.
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Caitriona 
Byle do zimy!



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11454
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob 15 Wrz, 2007 17:45   

Nimloth napisał/a:
Gillian Anderson nie była według mnie ani piękna, ani urocza i nie sprawiła, że zapomniałam o wizji, jaką miałam po przeczytaniu książki.

Oczywiście kazdy ma prawo do swojego zdania (bo inaczej byłoby nudno), ale jeszcze nie spotkałam osoby której nie podobałaby się Anderson. Naprawdę, i to nie mówię tylko o naszym forum. Ona w tym pięknym i moim zdniem świetnym filmie wypada fantastycznie.
Nimloth, jesteś pierwsza ;) :mrgreen:
_________________
And clouds full of fear
And storms full of sorrow
That won't disappear
Just typhoons and monsoons
This impossible year

 
 
Nimloth
[Usunięty]


Wysłany: Sob 15 Wrz, 2007 18:39   

No cóż, to zawsze powód do radości, że trochę się wyróżniam ;) .
Co do wyglądu Anderson - trudno, by mi się podobała, gdy wyobrażałam sobie piękność bardziej w typie Vivien Leigh lub Cristiany Réali, którą widziałam w jednej z ekranizacji "Damy Kameliowej".
W filmie nie podobała mi się końcówka (spoiler) - zażycie tego leku wyglądało bardziej na samobójstwo niż przypadek.... I jak pisałam - za mało życia towarzystwa nowojorskiego. Teraz właśnie obejrzałam połowę "Wieku niewinności" na podstawie powieści tej samej autorki i tam po prostu wydaje mi się, że jestem w środku, rozumiem wszystkie koneksje i zależności między ludźmi. Tu jakoś to umknęło, a liczyłam na zobrazowanie tego, co było w książce.
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11096
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Sob 15 Wrz, 2007 18:42   

Ja to odebralam wlasnie jako samobojstwo.
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Nimloth
[Usunięty]


Wysłany: Sob 15 Wrz, 2007 19:03   

W książce było napisane, że Lily brała te leki, by móc wypocząć, wyspać się. Gdy dostała czek, odniosłam wrażenie, że ucieszyło ją, że ureguluje swoje sprawy, a gdy już zaadresowała koperty, wzięła lek, ale uznała, że dawka jest za mała i już jej nie wystarcza i wzięła kilka kropel więcej - i zasnęła, na zawsze...
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11096
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Sob 15 Wrz, 2007 19:15   

Moim zdaniem przeslanie filmu jednak jest inne. Nie chciala zostawiac dlugow, dlatego ucieszyla sie z pieniedzy. Chciala byc uczciwa do konca. Ale jednak czyn byl swiadomy.
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Nimloth
[Usunięty]


Wysłany: Sob 15 Wrz, 2007 22:02   

I między innymi dlatego film nie spodobał mi się. Taki nagły wypadek, tragiczny zbieg okoliczności zrobił na mnie o wiele większe wrażenie, tym bardziej, że z pozoru banalny - przedawkowanie leków.
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Sob 15 Wrz, 2007 22:08   

Ja też zdecydowanie odebrałam to jako świadome a nie przypadkowe samobójstwo. Całe jej zachowanie przed, list i w ogóle. To było takie klasyczne załatwienie wszystkich spraw i decyzja o odejściu. Ona była już tak umęczona i znękana życiem, dziwiłabym się gdyby postanowiła to ciągnąć dalej, mimo, że teoretycznie miało się ku lepszemu. Mnie się film bardzo podobał, aczkolwiek muszę przyznać Nimloth rację, że jest tam trochę dłużyzn. przy pierwszym podejściu zasnęłam, fakt, że byłam potwornie zmęczona, ale jednak...
Do tego jest tak przeraźliwie smutny, że długo nie będę miała ochoty na powtórny seans...
 
 
Annette 



Dołączyła: 29 Maj 2006
Posty: 168
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie 16 Wrz, 2007 20:06   

Na film trafiłam przypadkiem i na początku zniechęciłam się zobaczywszy Anderson (nie lubię jej i nie podoba mi się), ale jednak postanowiłam obejrzeć. I nie żałuję. Wprawdzie przepadło mi pierwsze pół godziny i coś tam mi pewnie umknęło, ale resztę obejrzałam z wizualną przyjemnością. Zgadzam się, że momentami przydługi, zgadzam się, że okropnie smutny, też odniosłam wrażenie, że to było samobójstwo. I wkurzyło mnie zachowanie osobników płci męskiej, którzy jęczeli, że ona tak nie może żyć (broń boże pracować!) ale jakoś rozsądnej pomocy, pomysłu na rozwiązanie problemu żaden nie miał.

Jestem ciekawa jak to wszystko wygląda w książce.
 
 
Gitka 



Dołączyła: 25 Maj 2006
Posty: 2305
Wysłany: Pon 28 Lip, 2008 22:49   

"Świat zabawy". Uwięziona w świecie
"Świat zabawy" to pierwszy film Daviesa, który angielski reżyser zrealizował w Stanach Zjednoczonych. Grają w nim hollywoodzkie gwiazdy (Gillian Anderson, Dan Aykroyd, Laura Linney), są wystawne scenografie i równie wystawne plenery. Jednak reszta z fabryką słów ma niewiele wspólnego, to ciągle świat, nad którym pieczę sprawuje wyłącznie Davies.
Film jest ekranizacją powieści Edith Whorton, przyjaciółki Henry Jamesa, ostrej i bezwzględnej kronikarki życia nowojorskiej burżuazji. Jej twórczość, piętnująca opresyjne społeczeństwo, które zawłaszcza jednostkę - szczególnie tę, która nie przystaje do ogółu - i skazuje ją na wygnanie, wręcz idealnie pasuje dla autora "Dalekich głosów, martwych natur".
Kilka lat przed Daviesem powstała inna interesująca adaptacja powieści amerykańskiej pisarki. W 1993 roku Martin Scorseese, w hołdzie dla swojej matki, zrealizował świetny "Wiek niewinności". Obydwa filmy łączy podobnie pieczołowite odtworzone realia Nowego Jorku XIX wieku, podobne napięcie emocjonalne. Obydwa opowiadają w gruncie rzeczy tę samą historię o uwięzieniu w gąszczu kodów i konwenansów, które blokują wolność i spełnienie.
Bohaterowie "Świata zabawy" wiodą żywot prawie, że dworski. Mieszkają w okazałych rezydencjach, pływają na nowoczesnych jachtach, a wakacje spędzają w Monte Carlo. Pod tą błyszczącą taflą nie ma spokoju: buzują intrygi, gra masek oraz wściekłość. Zawiść, zazdrość. Kompleksy. Konwenans i tradycja. Kobieta, wyuczona i przeznaczona do roli żony, jest w tej rzeczywistości zniewolona i finansowo zależna od mężczyzn, którzy nie wahają się swojej uprzywilejowanej pozycji wykorzystywać. Nad wszystkim i nad wszystkimi góruje nuda i pieniądz, ci, którzy go nie posiadają są nikim i dlatego są tak zdeterminowani, żeby odmienić swój los. Potrafią poświęcić na ołtarzu mamony każdą świętość byleby ich marzenie o pełnej sakiewce się spełniło.
Lily Bart, postać wokół której koncentruje się cały film, nie chce wpasować się w z góry narzucony schemat. Im bardziej się stara, tym bardziej oddala się od celu, zamiast piąć się w górę, spada coraz niżej aż znajdzie się w przemysłowym świecie, w którym nie będzie potrafiła się odnaleźć. Nowy świat służy Daviesowi jako kontrapunkt i jako wróżba przyszłości, wieku maszyn i robotników, w którym warstwa reprezentowana przez Lily będzie sferą nieprzystawalną do niczego i anachroniczną. Ekranizacja powieści Whorton, filmowana w długich statycznych ujęciach, pokazuje powolny rozpad starego świata, przeładowanego secesyjnymi meblami, ciężkimi zasłonami, które blokują świeże powietrze i powodują duchotę. Te wnętrza, podobnie jak u Viscontiego, symbolizują niedaleką śmierć.
Lily, w zaskakującej kreacji Anderson, mimo, że jest kobietą silną, musi przegrać, zresztą jak wielu innych bohaterów Daviesa. Nie chce pomocy, jest na to zbyt dumna. Nikt zresztą do niej się specjalnie nie kwapi. Empatia jest towarem deficytowym. W jej ostatnich gestach jest jeszcze romantyczny żar, ale, właśnie, to tylko gest, który niczego nie może zmienić. Nic więcej.
http://www.stopklatka.pl/...skad=newsletter
_________________
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11096
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Pon 28 Lip, 2008 22:53   

Faktycznie zwrocilam uwage na ciezkie meble i zaslony, ale nie zlapalam symboliki :frustracja:
Ale sam film bardzo mi sie podobal, choc jest smutny.
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.