PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Najgłupsze książki, jakie wpadły wam w ręce
Autor Wiadomość
Agn 
księgarniany wymiatacz



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 35049
Skąd: spod łóżka
  Wysłany: Sro 08 Lis, 2006 21:25   Najgłupsze książki, jakie wpadły wam w ręce

Nie ma złych książek. Są tylko książki źle napisane. Oscar Wilde
No cóż, panie Wilde. Możnaby się kłócić...


Jestem w nastroju do zabawy, a że dotyczy to, ahem, "literatury", to wrzucam tutaj.
No to co? Przyznajcie się. Mieliście kiedyś w rękach książkę tak bezgranicznie durną, że aż ją skończyliście, pokładając się ze śmiechu nad poziomem autora? Chodzi o coś takiego, że czytacie "dzieuo" i dochodzicie do wniosku, że takich głupot nawet na blogaskach nie wypisują. Mi się zdarzyło.

Kto?
Melvin Burgess
Co?
Doing it (na polski na szczęście nikt tego nie przekładał - nie mamy aż tylu tłumaczy, by ryzykować, że któryś skona przy pracy)
O co chodzi?
Mamy 3 nastolatków, których świat kręci się wokół jednego - jak tu stracić cnotę? Jeden ma romans z nauczycielką (żebyście przeczytali, jak to się niby zaczęło! MÓJ BRZUSIO!!! :lol: *ómiera*), drugi usiłuje zaliczyć ładną koleżankę ze szkoły, ale ta cały czas się wycofuje w ostatniej chwili. Ostatecznie ląduje w łóżku z czternastolatką. Trzeci ma ochotę umówić się z koleżanką, która b. mu się podoba, ale... no cóż, jej figura odbiega od ideału i głupio by było się z nią pokazać przed kumplami, nie? Generalnie - same półgłówki. Odrobiną inteligencji wykazuje się owa dziewczyna bez powalającej figury, ale też nie za wiele.
Dlaczego jest to najgłupsza rzecz, jaką czytałam?
Jeśli opis nie wystarczy... Jeden z chłopaczków gada ze swoim..................................
Język + znajomość nastolatków i co im w duszy gra - zerowa.
Panienka mająca i chłopaka i wannabe-kochasia oraz jej wspomnienia z dotychczasowych doświadczeń seksualnych.
Początek romansu nauczycielka-uczeń oraz dalszy jego ciąg (aż do końca).
Ogólna głupota tej książki.

Polecam, jeśli ktoś chce wyprasować sobie korę mózgową na glanc.
_________________


Kocham mój kraj, NIENAWIDZĘ tego państwa.
Ostatnio zmieniony przez Agn Wto 01 Sty, 2008 18:47, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 41306
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Sro 08 Lis, 2006 21:36   

A jak z tą nauczycielka niby? ;-) Chcę sie dowiedzieć...;-) Nic tak głupiego chyba nie przeczytałam, bo jak ksiażka mi się nie podoba, to ja rzucam od razu. Strasznie mnie denerwują głupie lub źle napiszane powieści.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
Agn 
księgarniany wymiatacz



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 35049
Skąd: spod łóżka
Wysłany: Sro 08 Lis, 2006 21:51   

Coz, ona - mloda nauczycielka - zajmowala sie przygotowywaniem szkolnych przedstawien. On - Ben - pomagal przy tym. Wiesz, swiatlo, dekoracje, pierdoly. W pewnym momencie ona wlazla na drabine, ale sie zachwiala i zleciala. Ben caly w skowronkach i rumiencach wstydu, bo zobaczyl jej bielizne. Ona wstala, otrzepala sie i rzecze "How 'bout this?" i zaczyna przed nim tanczyc jak stripteaserka. EXCUSE ME! Potem sie niby opamietala, bylo jej glupio, bla bla bla, jakis czas potem sie ze soba przespali, ale nauczycielka (Miss Young jej chyba bylo) lubila ryzyko, wiec np. wciagala Bena do jakiejs pustej klasy tudziez za kurtyne i z przeproszeniem robila mu...............dobrze. Takie tam. Wystaw temu procent prawdopodobienstwa, bo mnie, jakbym nie liczyla, wychodzi 0. :thud:
_________________


Kocham mój kraj, NIENAWIDZĘ tego państwa.
Ostatnio zmieniony przez Agn Czw 09 Lis, 2006 11:55, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 41306
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Sro 08 Lis, 2006 22:00   

Po prostu super ;-) jakiez to inteligentne - Thin słońce powiedz mi dlaczego Ty to czytałaś? ;-D
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
Agn 
księgarniany wymiatacz



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 35049
Skąd: spod łóżka
Wysłany: Sro 08 Lis, 2006 22:03   

Bo potrzebowalam sobie zlasowac mozg. Zdarza mi sie takie cos, wtedy siegam po cos glupawego. Z tego samego powodu czytuje durne fanfiki etc.
Wiesz, jakby nie bylo panienke Maslowska od 3 kartek o rzyganiu kamieniami tez usilowalam przeczytac, bo chcialam sie odmozdzyc. No ale tym razem kaliber okazal sie zbyt ciezki. :lol:
_________________


Kocham mój kraj, NIENAWIDZĘ tego państwa.
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Czw 09 Lis, 2006 14:06   

Zaintrygowałaś mnie.
A jak wychodzisz z tego stanu zgłupienia? Dobrą literaturą czy samo Ci przechodzi? ;-)
 
 
Agn 
księgarniany wymiatacz



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 35049
Skąd: spod łóżka
Wysłany: Czw 09 Lis, 2006 14:15   

Oczywiście dobrą literaturą. Takie ogłupienie samo nie przechodzi, nie ma bata. :mrgreen:
Zapewniam jednak, że po czymś tak bezdennie, bezbrzeżnie i nieograniczenie debilnym czytanie czegoś dobrego jest naprawdę wielką duchową rozkoszą. A bywa, że i cielesną. ;) A jaką wiarę w pióro się wtedy odzyskuje!
_________________


Kocham mój kraj, NIENAWIDZĘ tego państwa.
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Czw 09 Lis, 2006 14:52   

ja się przyznam, że tak zgłupiałam po przeczytaniu pamięka Jakuba Łosia, towarzysza jakiejśtam chorągwi. Łosiu był prawdziwym łosiem i czytanie jego wypocin bolało. Chodziłam potem jak ogłuszona przez tydzień (na szczeście instynkt podpowiedział mi, żeby go zostawić na koniec dość sporej listy lektur ...)
 
 
Agnesse 
McPhysio



Dołączyła: 05 Lip 2006
Posty: 319
Skąd: znad książek
Wysłany: Czw 09 Lis, 2006 16:41   

Najgorsza ksiazka jaka do tej pory czytalam to Cierpienia mlodego Wertera.Totalna porazka.
_________________
Addison: Where are the beautiful people running in slow motion on the beach?
Naomi: What?

 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 41306
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Czw 09 Lis, 2006 20:27   

Cierpienia...nie takie zle, choc Werter mnie zawsze irytował. Dla mnei najokropniejszą ksiażką, jaką przeczytałam kiedykolwiek była Pałuba Irzykowskiego. Natomaist jeśli chodzi o książki takie, o jakich pisze Agn omijam z daleka - nie mam wystarczającej siły, by je czytać ;-)
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
Gunia 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 5401
Wysłany: Czw 09 Lis, 2006 22:18   

Ja tam lubię sobie wygładzić korę mózgową od czasu do czasu. :D
Moja największa porażka to to:
Ja i dziewczyny.
Polecała nam ją pani ze szkolnej biblioteki w S.P. ale okazała się tak durna, że to aż bolało. Żadnej terści ponad macanie się przez nastolatków. Fragment o incydencie na łące był najgorszy.
Absolutnie odradzam, bo "poczytać" Playboya wyjdzie szybciej i taniej, a efekt ten sam. :D
_________________
Dobra wiadomość jest taka, że Bóg zawsze odpowiada na nasze modlitwy.
Czasami po prostu odpowiedź brzmi: nie.
 
 
Marija 



Dołączyła: 15 Wrz 2006
Posty: 5612
Skąd: woj. dolnośląskie
Wysłany: Pią 10 Lis, 2006 11:05   

Tzw. "harlekiny" z serii "Desire", uaaaaaa..... :thud: Opisy fizycznych powabów kochanków: on szeroki w barach i wąski w biodrach + skronie przyprószone siwizną ( :grin: wewnętrzna sprzeczność tak normalnie :wink: ), ona - biust nr 5 falujący itd. Na jednym zimowym wyjeździe nad morze byliśmy sami w pensjonacie, a w każdym pokoju było kilka przydziałowych romansideł; przeczytałam wszystkie i przez tydzień chodziłam nieprzytomna :thud: Stanowczo polecam do totalnego odmóżdżenia :twisted: , nawet się zastanawiałam, czy nie wejść w ten "pisarski" biznes :grin:
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Pią 10 Lis, 2006 17:14   

"Cierpienia mlodego Wertera" bardzo lubie :shock:
specjalnie kupilam sobie ta ksiazke w "twardym" wydaniu.
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
bezpaznokcianka 



Dołączyła: 19 Maj 2006
Posty: 508
Skąd: Liverpool
Wysłany: Pią 10 Lis, 2006 19:36   

Ferdydurke bylo genialne! Czytalam acz nie PRZEczytalam.... :D ale lekcja polskiego jest the best - Slowacki wielkim poeta byl. I szkola co upupia. Moze troche dziwny jezyk ma Gombrowicz ale ta ksiazka jest genialna! Czytajac ciagle tylko powtarzalam - ja mysle dokladnie tak samo!
A z cyklu glupie ksiazki Harlequiny sa chyba najlepszym przykladem. Przeczytalam pol strony (opis erotycznego zblizenia dwoch glownych bohaterow) i mialam przez to glupawke caly dzien. Nie zaryzykowalabym czytania calej khem khem.. powiesci.
 
 
otherwaymistercollins
[Usunięty]


Wysłany: Pią 10 Lis, 2006 20:06   

bezpaznokcianka napisał/a:
Ferdydurke bylo genialne! Czytalam acz nie PRZEczytalam....

No to powinnaś się wstydzić a nie chwalić :wink: Ja też lubie 'Ferdydurke', troche ciężko się to czyta, ale wydaje mi się że 'Transatlantyk' jest jeszcze trudniejszy w odbiorze. Uwielbiam walkę na miny tak btw :wink:

A wracając do tematu: nie potrafię sobie przypomnieć jakiejś głupiej książki którą bym czytała...chyba po prostu jak książka mi się wydaje durna to rzucam ją w kąt
 
 
Agn 
księgarniany wymiatacz



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 35049
Skąd: spod łóżka
Wysłany: Pią 10 Lis, 2006 21:38   

Zgadzam się - Ferdydurke jest lekturą ciekawą, lekko pikantną, kapkę abstrakcyjną. Chodzi o kompleeeeetne odmóżdżenie.

Guniu, jaka sytuacja na łące? Książkę będę miała na uwadze, gdy tylko trafi mnie chętna na polerowanie kory mózgowej na wysoki połysk. :lol:

MARIJA! PÓJDŹ W ME RAMIONA!!! Harlekiny KAŻDE są lekturą, od której gramatyka i estetyka wysiadają i nie chcą wrócić do ciebie nawet pod kałaszem! :twisted:
_________________


Kocham mój kraj, NIENAWIDZĘ tego państwa.
 
 
Anaru 



Dołączyła: 11 Sie 2006
Posty: 28332
Skąd: Tu i tam ;)
Wysłany: Pią 10 Lis, 2006 23:55   

Hmmm... myślę jednak, że harlekiny reprezentują wyższy poziom niż Barbara Cartland (mogę sie mylić, oczywiście :mrgreen: ) - pamiętam, jak rżałyśmy z siostrą czytając sobie na głos fragmenty którejś z jej książek, szczególnie przy dojściu do "pan jest taki duży i silny, a ja taka mała i głupia..."
A potem on ją wziął w ramiona i niebo się nad nimi otworzyło, czy coś w tym stylu... ;)
Lata temu czytałyśmy, a do tej pory pamiętam ów cytat ;)

Durną książką w innym rodzaju, którą kiedyś dopadłam i chyba nawet przeczytałam, był "Bill na planecie zabutelkowanych mózgów" Harry Harrisona...
Zresztą cała seria o Billu jest odmóżdżająca :mrgreen: :mrgreen:

Ale zazwyczaj jak zaczynam odczuwać, że książka prostuje mi zwoje mózgowe, to ją oddaję z powrotem do biblioteki ;)
_________________

 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 12407
Skąd: Kraków
Wysłany: Sob 11 Lis, 2006 20:33   

Cartland rządzi jak chodzi o romansową głupotę, to prawda, ale racja Bezpaznokcianko - najgłupsza rzecz, jaką w życiu czytałam była kontynuacją Rozważnej i romantycznej: Eleonora i Marianna to miałao tytuł? Nie mam do dziś pojęcia, jak to się stało, ze nie rzuciłam tym czymś w kąt natychmiast po przeczytaniu pierwszej strony, ale do dziś mam niesmak. Za takie masakrowanie dzieł literackich powinny być kary z chłostą włącznie
 
 
otherwaymistercollins
[Usunięty]


Wysłany: Sob 11 Lis, 2006 21:04   

To ja jeszcze dokładam kontunuację P&P autorstwa Emmy Tennant - tytułu nie pamiętam, ale pamiętam że ta książka była STRASZNA. Historia w niej opisana mogłaby posłużyć za senariusz brazylijskiej telenoweli....
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 41306
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Wto 14 Lis, 2006 13:12   

Co do polskiej wersji Villette to wydaje mi sie, ze tłumaczenie nie jest za szczególne. A co do samej powieści - dobrze by było znac okoliczności w jakich utwór powstał - po pobycie Charlotty na pensji w Brukseli, gdzie jednocześnie pobierała nauki i uczyła innych. Jej Lucy ma w sobie elementy biograficzne. Podobnie jest z postacią profesora, właścicielki szkoły i nawet doktora Johna. Pozostały zapiski Charlotty dotyczące uczenia innych - ona tego szczerze nie znosiła. Dusiła się zwyczajnie, a i tak wytrzymywała więcej niż Emily. W Villette mamy do czynienia z ksenofobią, z wyspiarską wyższością, z niechęcią i strachem wobec owego osławionego "papizmu" ( pamiętajcie w jakiej sytuacji Anglia i Watykan się wtedy znajdowały, oni nawiązali normalne kontakty dyplomatyczne chyba dopiero za czasów współczesnych, do tej pory panuje tam przekonanie,że katolicyzm jest wymysłem niemalże szatańskim ;-) ). Autorka przeżyła włąśnie gorzki zawód miłosny i to też rzutowało na jej ogląd świata.
Książka jest przez to ciekawsza, że niedoskonała. Poza tym w czasie naszego wspólnego czytania mam zamiar znęcac sie nad męską i damską glupotą oraz zachwycać faryzeizmem madame Beck ;-)
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
Agn 
księgarniany wymiatacz



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 35049
Skąd: spod łóżka
Wysłany: Czw 27 Gru, 2007 12:14   

Ok, znów to zrobiłam. Przeczytałam kolejną kretyńską książkę. Spieszę z wrażeniami!

Kto?
Kat Martin

Co?
Utracona niewinność

O co chodzi?
Ekhm, t r e ś ć prezentuje się następująco: ona, panienka, córka dziw... yyyy, prostytutki, złodziejka i spryciula (przynajmniej do piętnastego roku życia, potem postanowiła zostać damą) i zapewne jednego z klientów. Oczywiście dziewica. On markizo-hrabia (autorka ew. tłumaczka nie mogą się zdecydować, czy on markiz czy hrabia, szlag go wie, co on jest*), kapitan jakiegośtam statku, właśnie wraca do domu, gdzie się okazuje, co następuje: jego ojciec cierpi na jakąś chorobę, wobec powyższego stał się prawnym opiekunem naszej dzierlatki. Markizo-hrabiemu to nie w smak. Ale dziewoja jest, rzecz jasna, pięęękna, wobec tego także inteligentna (zawsze to autorka wymienia, zaraz po urodzie). No, wiadomo, panu starszemu marzy się, by nasza parka się wzięła i chajtnęła. A oni się, hmm, no, ledwo znoszą (niby, bo on wciąż o niej fantazjuje). W skrócie: ona - Mary Sue, on - męski Mary Sue (chociaż wyrażenie "męski" jest chyba tutaj na wyrost). *sprawdza* Marty Stu?

(* Ja wiem, że markiz to, na upartego, może być hrabia, ale te tytuły jednak są mocno rozdzielone.

Dlaczego jest to jedna z najgłupszych rzeczy, jakie czytałam?
Drewniane dialogi, kupa bzdur jedna za drugą, facet zachowujący się jak baba, brednie kopiaste, wydumane sytuacje. No, romansidło. Czego się spodziewać po "dziele" o TAKIM tytule? Na dokładkę dwa cytaciki, które mnie urzekły swą... swą... eeee... swą... urodą.

Ona:
Cytat:
Próbowała skupić się na zalecających się do niej dżentelmenach, jednak żaden z nich nie mógł się równać urodą z Matthew, z jego idealnie rzeźbioną twarzą, szerokimi ramionami, imponującym wzrostem, intrygującymi niebieskimi oczami i ciemnozłotymi włosami pirata.

Nie wiem, co za rzeźbiarz potraktował go dłutem po facjacie, ale skoro rzeźbił akurat tam... i że wyszło mu to idealnie... no facet jest cud, miód. I orzeszki. Co do włosów zaś - co jakiś czas autorka nie mieszka nam przypomnieć, że w świetle takim a takim lśnią jakby były ze szczerego złota - byle go nie ogolili na łyso i nie zaczęli sprzedawać jego kudłów w sklepach jubilerskich, bo rynek upadnie.
A że one niby takie pirackie... Jacku Sparrow, nie bierz tego do siebie!

I dalej:
Cytat:
Wybijał się z tłumu jej adoratorów elegancją, siłą i opanowaniem.

Tu pragnę wspomnieć, że ilekroć facet ją widzi to (cytuję) "poczuł, że sztywnieje". Niezależnie od sytuacji - czy to ją właśnie całuje, czy ratuje od gwałtu, czy z nią rozmawia. No ewidentnie nasz drogi kapitan ma problem. I obsesję, bo na stojaka (bez wsparcia w postaci ściany czy czegoś) zabawiając się z jakąśtam arystokratką fantazjuje o naszej drogiej Mary Sue, przepraszam - Jessie. Jak widać - wzór opanowania.

Fascynująca lektura. Polecam.
_________________


Kocham mój kraj, NIENAWIDZĘ tego państwa.
 
 
trifle 



Dołączyła: 29 Maj 2006
Posty: 10639
Wysłany: Czw 27 Gru, 2007 12:26   

Agn, aż mam ochotę przeczytać :rotfl: :rotfl:
_________________
Spieszmy się kochać wypłatę, tak szybko odchodzi.
 
 
praedzio 
be safe



Dołączyła: 25 Mar 2007
Posty: 19511
Skąd: Puszcza Knyszyńska
Wysłany: Czw 27 Gru, 2007 12:31   

Wiesz co? Przypomina mi to lektury z serii Da Capo... Mając naście lat i fiu bździu w głowie połknęłam chyba z kilkanaście tomów takowej lektury. Dostałam niestrawności i od tej pory nie tykam. :P
Mówiąc o głupich rzeczach, które się ostatnio przeczytało, w naszej szkolnej bibliotece dorwałam jedną z książek Sue Townsed "Adrian Mole lat 13 i 3/4 : sekretny dziennik".
Chryste Panie! Ogólnie książka powaliła mnie swoją głupotą, a właściwie głupotą głównego bohatera... :zalamka: Oczywiście było parę(naście) śmiesznych momentów, chichrałam się jak durna. Ponoć to jest książka pierwsza z serii, ciekawa jestem, czy następne są też tak samo głupie... ;)
Jeden plus tej książki jest taki, że mamy ciekawie pokazane tło historyczno-obyczajowe, tzn. rok 1983 w Wielkiej Brytanii, zwyczaje świąteczne, ślub lady Di i w ogóle stosunki np. międzyrasowe. Choćby dlatego warto poczytać. Ale nie będzie to głęboka lektura, o nie! :paddotylu:
_________________

 
 
Agn 
księgarniany wymiatacz



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 35049
Skąd: spod łóżka
Wysłany: Czw 27 Gru, 2007 12:50   

Praedzio, zaświeć kilkoma przykładami, co nasz główny bohater wyprawiał! Proooooszę!!! *robi słodkie oczka*
_________________


Kocham mój kraj, NIENAWIDZĘ tego państwa.
 
 
Sofijufka 
ja chcę miec spokój...



Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 3440
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Czw 27 Gru, 2007 12:57   

Agn napisał/a:
Ok, znów to zrobiłam. Przeczytałam kolejną kretyńską książkę. Spieszę z wrażeniami!
Dlaczego jest to jedna z najgłupszych rzeczy, jakie czytałam?
Drewniane dialogi, kupa bzdur jedna za drugą, facet zachowujący się jak baba, brednie kopiaste, wydumane sytuacje. No, romansidło. Czego się spodziewać po "dziele" o TAKIM tytule? Na dokładkę dwa cytaciki, które mnie urzekły swą... swą... eeee... swą... urodą.

Ona:
Cytat:
Próbowała skupić się na zalecających się do niej dżentelmenach, jednak żaden z nich nie mógł się równać urodą z Matthew, z jego idealnie rzeźbioną twarzą, szerokimi ramionami, imponującym wzrostem, intrygującymi niebieskimi oczami i ciemnozłotymi włosami pirata.

Nie wiem, co za rzeźbiarz potraktował go dłutem po facjacie, ale skoro rzeźbił akurat tam... i że wyszło mu to idealnie... no facet jest cud, miód. I orzeszki.
Fascynująca lektura. Polecam.


Agn, pozwól, że jako tłumaczka romasideł, trochę sie ujmę za siostrą-w-zawodzie. Cholernie trudno jest takie cós tłumaczyć - w koncu czytelniczka ma ronić łzy rozrzewnienia, a nie rozbawienia. Te rzeźbione rysy to Anglicy uwielbiają i nie wiadomo właściwie, jak je przetłumaczyć. W dodatku to, co Angielki/Amerykanki uważają za "takie męskie", to ja odbieram jako "męskie szowinistyczne chamstwo" i w trakcie obróbki nóż mi się co i raz ze szczękiem w kieszeni otwiera...
Choć co do Kat Martin, to mamy takie same zdania.
Ja mam słabość do Amandy Quick [bo lekko się z bohaterów i samej siebie naśmiewa], choc ostatnio - jak to mówią - zaczyna zjadać swój ogon.
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - mangi

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.