PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Gosia
Sob 08 Mar, 2008 18:45
The Forsyte Saga
Autor Wiadomość
Sofijufka 
ja chcę miec spokój...



Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 3440
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Nie 20 Cze, 2010 20:11   

ale Bossiney to w ogóle mało ciekawy typ: wprawdzie utalentowany lecz całkowicie nieodpowiedzialny i nie liczący sie z innymi...
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
 
 
nicol81 



Dołączyła: 01 Paź 2006
Posty: 3325
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Nie 20 Cze, 2010 20:20   

On to artysta, Irena piękność- są ponad plebsem :roll:
 
 
Sofijufka 
ja chcę miec spokój...



Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 3440
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Pią 25 Cze, 2010 20:05   

Irena coraz mniej mi pasuje... O ile pamietam, to młodemu Jolyonowi kojarzyła sie z "Niebiańską miłością" Tycjana [to ta ubrana...]
http://i.pinger.pl/pgr186...rofane+Love.jpg
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
 
 
nicol81 



Dołączyła: 01 Paź 2006
Posty: 3325
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Pią 25 Cze, 2010 21:01   

Mi ona w ogóle do niczego nie pasuje, poza wyjątkowym przypadkiem Mary Sue :? "Miłość niebiańska"? :roll: Irena na pal!!! :obrzydzenie:
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 11602
Skąd: Kraków
Wysłany: Pią 25 Cze, 2010 21:49   

Mam pretensje do speców od obsady. Lubiłam tę aktorkę w Notting Hill, ale tutaj samo patrzenie na nią boli. A przecież to jest jedyny powód, dla którego można było tolerować Irenę: lubić na nią patrzeć. Aktorka wygląda fatalnie w kostiumie, brzydko chodzi, nie trzyma prosto ramion - katastrofa.
Nie oglądałam wczorajszego odcinka z gwałtem i śmiercią Bosineya. Muszę pamiętać w niedzielę.
 
 
Sofijufka 
ja chcę miec spokój...



Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 3440
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Sob 26 Cze, 2010 08:06   

znowu mam pretensje do scenarzysty: w książce Soames ma potęznego kaca moralnego po gwałcie, w serialu: nic nie rozumie....
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
 
 
nicol81 



Dołączyła: 01 Paź 2006
Posty: 3325
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Nie 27 Cze, 2010 09:56   

Ale przyjął ją do domu, z czego myslałam, że padnę :?

Trzykrotko, czyli sądzisz, że Irena byłaby znośniejsza jako piękność?
 
 
Sofijufka 
ja chcę miec spokój...



Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 3440
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Nie 27 Cze, 2010 10:38   

bardziej zrozumiały byłby jej wpływ na otoczenie. I sposób, w jaki ludzie ja odbierają. A to, że w serialu policzkuje June, to....
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 11602
Skąd: Kraków
Wysłany: Nie 27 Cze, 2010 17:30   

nicol81 napisał/a:
Trzykrotko, czyli sądzisz, że Irena byłaby znośniejsza jako piękność?


No właśnie, jak mówi Sofi - łatwiej byłoby pojąć wszechogarniającą ją życzliwość i miłość mężczyzn i kobiet.
 
 
nicol81 



Dołączyła: 01 Paź 2006
Posty: 3325
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Nie 27 Cze, 2010 17:58   

Ale czy to nie byłoby trochę niepedagogiczne? Jakby uroda usprawiedliwiała świństwo i podłość. Gdyby Galsworthy starał się pokazać negatywny wpływ tej urody na percepcję danej osoby przez otoczenie- ale on się wydaje zauroczony ta amebą! :? To nie jest żadna "Saga rody Forsythów", ale "Historia pieknej i prześladowanej Ireny" :obrzydzenie: Za co ten Nobel!!!??? :bejsbol:
(Czyli jednak w książce nie było uderzenia June?)
 
 
Sofijufka 
ja chcę miec spokój...



Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 3440
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Nie 27 Cze, 2010 18:01   

nie było.... June wyrzuciła z siebie ze łzami, ze Irena była zła przyjaciółka, a ta tylko zrobiła oczy jak kot ze Shreka i wyszła...
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
Ostatnio zmieniony przez Sofijufka Nie 27 Cze, 2010 18:12, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 11602
Skąd: Kraków
Wysłany: Nie 27 Cze, 2010 18:08   

nicol81 napisał/a:
Ale czy to nie byłoby trochę niepedagogiczne? Jakby uroda usprawiedliwiała świństwo i podłość.

Byloby :wink: . Ale ze względów estetycznych, wolałabym w serialu piękną Irenę.
Ona nie jest podła, jej przypadek jest, imo, wyjątkowo przykry - ona jest po prostu zimna, obojętna, mająca bardzo niski poziom empatii. Podejrzewam, że temperament tez miała wątły. Musierowicz ją nazwała "zimną rybą" i to jest to. takie kobiety zawsze znajdują bogatych mężów, którym zdobią dom i służą za trofeum. Irena dla Soamesa też była trofeum, oznaką jego coraz lepszej pozycji społecznej. Tyle, że on jeszcze chciał od niej miłości, a to było już za dużo.
 
 
nicol81 



Dołączyła: 01 Paź 2006
Posty: 3325
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Nie 27 Cze, 2010 18:35   

Sofijufka napisał/a:
June wyrzuciła z siebie ze łzami, ze Irena była zła przyjaciółka, a ta tylko zrobiła oczy jak kot ze Shreka i wyszła...

Czyli nie było również oskarżania June, że to ona namawiała ją do opuszczenia męża i że chciała kupić Bosineya?
 
 
Sofijufka 
ja chcę miec spokój...



Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 3440
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Nie 27 Cze, 2010 18:37   

hmmm... nie pamietam, ale chyba nie... choc chyba Irena wypomniała jej namawianie di opuszczenia Soamesa
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
 
 
RaczejRozwazna


Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 1996
Skąd: zza drzewa
Wysłany: Nie 27 Cze, 2010 19:15   

nicol81 napisał/a:
Sofijufka napisał/a:
June wyrzuciła z siebie ze łzami, ze Irena była zła przyjaciółka, a ta tylko zrobiła oczy jak kot ze Shreka i wyszła...

Czyli nie było również oskarżania June, że to ona namawiała ją do opuszczenia męża i że chciała kupić Bosineya?


Nie, nic takiego nie było. Czytając Sagę odniosłam wrażenie, że Irena to zupełnie bezrefleksyjne stworzenie. Ot taka piękna, pozbawiona ciepła, ale i bezradna osóbka... Dlatego wywoływała matczyne uczucia w June. Jedyne gwałtowne uczucie w Irenie to była nienawiść do Soamesa, ale to też raczej był instynkt. Cała ta wielka miłość do Boosineya wydawała mi się odreagowywaniem Soamesa trochę...

Co prawda, Irena mówiła June, że to ona namawiała ją do porzucenia Soamesa, ale to nie było wypominanie, raczej pełne autentycznego zdziwienia stwierdzenie w rodzaju "no przecież sama mi kazałaś..." :roll:

Nie oglądam serialu, ale z tego, co tu piszecie wynika, że nie przypadby mi on do gustu.
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 11602
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon 28 Cze, 2010 08:15   

Obejrzałam wczoraj odcinek z gwałtem. Nie podobało mi się to, jak prowadzona jest postać Soamesa. W książce, jak pisałyście, żałował swojego czynu, miał straszne wyrzuty sumienia i kaca moralnego. Zresztą, działał też w afekcie, napadł na Irenę w ataku zazdrości. Oczywiście, gwałt jest gwałtem i nie ma dla niego usprawiedliwień. Jednak w serialu to jest ohydne do kwadratu: Soames zakrada się do pokoju Ireny, mówi do niej "jest ciemno, wyobraź sobie, że to on" - na miłość boską, co to miało być? I jeszcze po wszystkim dodaje coś w rodzaju "dlaczego tak nie może być zawsze." To robi z niego nie - mężczyznę głupio i dramatycznie zakochanego i oszalałego z zazdrości, tylko jakiegoś obleśnego gada, który skłonny jest dzielić się swoją żoną z drugim mężczyzną, byle tylko regularnie z nim sypiała. Dla mnie to jakieś chore. Nie podoba mi się.
Oby dalej było lepiej :-|
 
 
Sofijufka 
ja chcę miec spokój...



Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 3440
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Pon 28 Cze, 2010 08:25   

no i jeszcze ofiarowanie jej na drugi dzień naszyjnika....
W książce, kiedy odkrywa, ze go opuściła i nie wzięła ze sobą żadnego klejnotu od niego, po raz pierwszy rozumie, co ona czuła i nawet roni łzę [jeśli dobrze pamiętam]...
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
 
 
Alicja 



Dołączyła: 22 Lip 2008
Posty: 7108
Skąd: Północ
Wysłany: Pon 28 Cze, 2010 18:42   

Trzykrotka napisał/a:
mówi do niej "jest ciemno, wyobraź sobie, że to on" - na miłość boską, co to miało być?


:rotfl: idealnie oddałaś moje myśli, mógł jeszcze postraszyć ją Babą Jagą :roll:
_________________
Człowiek może mieć rację i może się mylić, ale musi decydować, wiedząc, że dobro i zło bywają wcale nieoczywiste, a czasem nawet że wybiera między dwoma rodzajami zła, że nie ma żadnej racji. I zawsze, zawsze wybiera sam. Pratchett,Carpe Jugulum
 
 
Sofijufka 
ja chcę miec spokój...



Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 3440
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Pią 02 Lip, 2010 20:31   

obejrzałam odcinek ze smiercia starego Jolyona... I załamaniem Soamesa - czy w ksiżce też to było :mysle: ?
Bardzo mi sie podoba sposób filmowania, wnętrza etc. natomiast Irena mnie wyjatkowo zbrzydziła, choc przyznam, ze gra nieźle. Ale dzisiaj strasznie szczurowata była.... I zero wdzięku, to juz June ma go wiecej....
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 11602
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon 05 Lip, 2010 09:07   

Ja sobie zupełnie inaczej wyobrażałam Robin Hill. Ale jedno jest pewne - wygląda i ma innego ducha niż inne filmowe miejsca.
Ostatni odcinek mi się podobał, miał coś z niepowtarzalnego klimatu książkowego Babiego lata jednego z Forsyte'ów. Tylko Irene nadal wygląda, rusza się, chodzi - topornie.
Nie pamiętam, czy Soames przeżywał załamanie po odejściu Irene. Na pewno bardzo je przeżył i ze zdwojoną siłą zabrał się do pomnażania majątku i organizowania sobie życia od nowa. Ciekawa jestem, jak to dalej poprowadzą. I czy będzie wątek Holly i Vala. Miałam zawsze dla nich dużo sympatii, żałowałam, że pojawiali się tylko gdzieś na obrzeżach historii.
 
 
annmichelle 



Dołączyła: 01 Maj 2007
Posty: 185
Skąd: Niemcy
Wysłany: Pon 05 Lip, 2010 21:14   

Trzykrotka napisał/a:
I czy będzie wątek Holly i Vala. Miałam zawsze dla nich dużo sympatii, żałowałam, że pojawiali się tylko gdzieś na obrzeżach historii.

Będzie, ale nie jakoś szczególnie rozbudowany.
_________________
:-)
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 11602
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon 05 Lip, 2010 23:39   

To tak jak w powieści...
Btw; w ostatnim odcinku nie podobał mi się ton fascynacji erotycznej starego Jolyona Ireną. W pewnej chwili miałam wrażenie, ze sie na nią rzuci... Może tylko mnie się tak wydawalo?
 
 
Sofijufka 
ja chcę miec spokój...



Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 3440
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Wto 06 Lip, 2010 06:47   

wiesz, bo to była taka po trosze erotyczna fascynacja...A raczej fascynacja pięknem, wdziekiem i talentem z domieszka Erosa. Może gdyby TA Irena była naprawdę pełna wdzieku i piękna... Powinna ja grać aktorka w rodzaju Denevue - z jakąś tajemnica w środku, chłodna z żarem w duszy. Może Grace Kelly...
Taką fascynację trudno zagrac tak, zeby facet nie wyszedł na starego satyra...
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 11602
Skąd: Kraków
Wysłany: Wto 06 Lip, 2010 07:26   

No właśnie. Tutaj trochę wyszedł na satyra. Inna rzecz, że moim zdaniem aktor grający najstarszego z rodu miał trochę mało charyzmy. Nie odróżniałam go od Jamesa, ojca Soamesa. Tylko zarostem się różnili. I aktorsko też był bardzo przeciętny.
 
 
Sofijufka 
ja chcę miec spokój...



Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 3440
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Wto 06 Lip, 2010 09:06   

ojciec Soamesa przystojniejszy, takie arystokratyczne rysy twarzy ma...
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.