PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Gosia
Sob 08 Mar, 2008 18:45
The Forsyte Saga
Autor Wiadomość
Sofijufka 
ja chcę miec spokój...



Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 3440
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Pon 14 Cze, 2010 21:17   

Alicja napisał/a:
Kobieta mogła, jeśli się nie mylę, mieć kochanka, ale bardziej dyskretnie niż mężczyzna i po urodzeniu dziedzica chyba

i drugiego na zapas, a potem to przyjaciele zapraszali ją i przydzielali jej pokój obok kochanka... I dopóki nie było skandalu, to wszyscy patrzyli na to z pobłażaniem... A kochanki męża świadczyły o tym, że mąż miał wzgląd na "delikatne uczuicia" żony :rotfl:
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
 
 
Alicja 



Dołączyła: 22 Lip 2008
Posty: 7108
Skąd: Północ
Wysłany: Pon 14 Cze, 2010 21:21   

nooo, u Forsyte' ów jak widać nikt nie miał względów na niczyje uczucia :-P
_________________
Człowiek może mieć rację i może się mylić, ale musi decydować, wiedząc, że dobro i zło bywają wcale nieoczywiste, a czasem nawet że wybiera między dwoma rodzajami zła, że nie ma żadnej racji. I zawsze, zawsze wybiera sam. Pratchett,Carpe Jugulum
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 10609
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon 14 Cze, 2010 22:42   

Alicja napisał/a:
nooo, u Forsyte' ów jak widać nikt nie miał względów na niczyje uczucia :-P

Tak, bo oni byli nuworyszami i dorobkiewiczami. A 'delikatność uczuć" i podobne ąę dotyczą warstw od baroneta w górę :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
_________________

 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Wto 15 Cze, 2010 10:14   

Trzykrotka napisał/a:
A 'delikatność uczuć" i podobne ąę dotyczą warstw od baroneta w górę

Taaa patrz "Księżna". Książe jak widać ma bardzo wzgląd na uczucia małżonki. Własnie chyba tamten film jest świetną ilustracją małżeństwa, oraz tego co komu wolno. Dokłądnie jak rzekła Alicja.... Żona ma rodzić dziedzica... podoba jej się czy nie, ma dać spadkobiercę...
 
 
asiek 



Dołączyła: 19 Maj 2006
Posty: 4457
Skąd: ...z morza
Wysłany: Wto 15 Cze, 2010 13:55   

lady_kasiek napisał/a:
Trzykrotka napisał/a:
A 'delikatność uczuć" i podobne ąę dotyczą warstw od baroneta w górę

Taaa patrz "Księżna". Książe jak widać ma bardzo wzgląd na uczucia małżonki. Własnie chyba tamten film jest świetną ilustracją małżeństwa, oraz tego co komu wolno. Dokłądnie jak rzekła Alicja.... Żona ma rodzić dziedzica... podoba jej się czy nie, ma dać spadkobiercę...

Jeżli chodzi o "Księżną", to film ma niewiele wspólnego z autentyczną biografią Georginy Cavendish. Georgiana była namiętną hazardzistką i za urodzenie dziedzica otrzymała sporą gotówkę, dzięki której mogła na jakiś czas opędzić się od wierzycieli. :roll: ... Ogólnie, to było z niej niezłe ziółko :wink: ... Wcale nie taka sierotka, jak to przedstawiono w filmie.
 
 
Sofijufka 
ja chcę miec spokój...



Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 3440
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Wto 15 Cze, 2010 14:07   

i tez niespecjalnie miała względy dla uczuc małżonka...
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
 
 
asiek 



Dołączyła: 19 Maj 2006
Posty: 4457
Skąd: ...z morza
Wysłany: Wto 15 Cze, 2010 14:38   

Taaaa...historia ich związku, to prawdziwe dzieje grzechu. :zalamka: :lol:
 
 
Sofijufka 
ja chcę miec spokój...



Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 3440
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Wto 15 Cze, 2010 14:43   

a jesli chodzi o Irenę, to wkurza mie, że nie miała cienia skrupułów, odbijajać przyciaciółce ukochanego...
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
 
 
Yvain 
...



Dołączyła: 14 Cze 2010
Posty: 4207
Skąd: NE
Wysłany: Wto 15 Cze, 2010 20:54   

Może miała, ale nie było to opisane :wink: . Na początku jak oglądałam film to strasznie mnie wkurzało , że jest taka zimna, nieprzystępna. A potem pomału zaczęłam patrzeć na nią inaczej. Dla osób które kochała miała wiele uczuć. Myślę, że nie mogła być aż tak fałszywa :-)
_________________
... jest kraj, do którego tęsknię. Jest to ojczyzna jabłek, pagórków, leniwych rzek, cierpkiego wina i miłości...
 
 
Alicja 



Dołączyła: 22 Lip 2008
Posty: 7108
Skąd: Północ
Wysłany: Wto 15 Cze, 2010 22:04   

ona była nie tylko zimna i nieprzystępna, ale i wyrachowana . poza tym - łatwo jest być dobrym dla kogos na kim nam zależy :roll:


Sofijufka napisał/a:
a jesli chodzi o Irenę, to wkurza mie, że nie miała cienia skrupułów, odbijajać przyciaciółce ukochanego...


i chyba nie do końca taka dobra dla tych których kochała bo albo to nie była jej przyjaciółka albo przyjaźń Irene też jest mało warta
_________________
Człowiek może mieć rację i może się mylić, ale musi decydować, wiedząc, że dobro i zło bywają wcale nieoczywiste, a czasem nawet że wybiera między dwoma rodzajami zła, że nie ma żadnej racji. I zawsze, zawsze wybiera sam. Pratchett,Carpe Jugulum
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Wto 15 Cze, 2010 22:06   

Yvain napisał/a:
Dla osób które kochała miała wiele uczuć. Myślę, że nie mogła być aż tak fałszywa

Czy można tak dzielić serce? Jest jedno serce do kochania i do bycia dobrym... tak jak pisze Alicja łatwo być miłym, dla tych, których lubimy.... Tak potrafi każdy...
 
 
Yvain 
...



Dołączyła: 14 Cze 2010
Posty: 4207
Skąd: NE
Wysłany: Wto 15 Cze, 2010 23:43   

Tak macie racje nie można dzielić serca, ale okazywanie uczuć nie jest sprawą prostą :mrgreen: ja nie lubię po prostu myśleć o ludziach źle, jak każdego innego bohatera (np Soamesa) też ją starałam się zrozumieć. Oczywiście też postrzegam ją jako osobę dość egoistyczną, ale któż z nas nie otarł się o miłość własną. Wydaję mi się że była osobą bardzo skrytą i nie tyle zimną, co słabo potrafiła okazywać uczucia. Myślę, że wiele jej zachowań świadczyło o strachu, stąd dystans to ludzi, brak zaufania, trudności w nawiązywaniu kontaktów. Trudno zresztą myśleć o niej jako o zimnej jeśli mężczyźni których kochała byli z nią raczej szczęśliwi i nią zafascynowani (na pewno nie tylko z powodu jej urody :wink: ) . Autor moim zdaniem kreował ją na kobietę tajemniczą, coś w rodzaju zaklętej księżniczki. Wielu mężczyzn taka kobieta mogła oczarować, być dla nich wyzwaniem. Wydaje mi się też, że bycie piękną, to nie jest prosta sprawa. Jest się dużo bardziej ocenianym, wielu oczekiwaniom i wymaganiom trzeba sprostać. Najfajniej było by być mądrą, piękną i dobrą ale rzadko się to udaje nawet najlepszym :mrgreen: Nie wydaje mi się też żeby była na początku przyjaciółką June (June miała zbyt duże wobec niej oczekiwania, bo miała zupełnie inny otwarty charakter) , może dużo później po śmierci męża udało im się bardziej zrozumieć :wink: . Wydaje mi się, że Irene musiała się dużo nauczyć i trochę jej się to udało, a za swoje błędy przyszło jej wystarczająco ciężko zapłacić :roll:
_________________
... jest kraj, do którego tęsknię. Jest to ojczyzna jabłek, pagórków, leniwych rzek, cierpkiego wina i miłości...
 
 
zuza 
chetna na hr. de La Fere



Dołączyła: 14 Paź 2009
Posty: 603
Skąd: z Nowodworów
Wysłany: Sro 16 Cze, 2010 07:40   

A mnie sie wydaje, ze ona byla zmuszona sytuacja do wyjscia za maz. Nie zdawala sobie sprawy z czym to sie do konca wiaze, no bo niby skad. Koniecznosc wspolzycia z kims, kto wzbudzil jej odraze, byla straszliwa... Czlowiek nieszczesliwy jest zdolny czynic wiele zla, nawet jesli ogolnie raczej sklania sie ku dobru...
Oczywiscie zakochanie sie w narzeczonym przyjaciolki to swinstwo. Ale nie da sie nie zakochac, kiedy serce sobie postanowi, ze owszem. Mozna za to wybrac nie skorzystanie z tej milosci... Ale jak wyborem jest unieszczesliwienie 3 osob, a unieszczesliwienie 1, to przyznam, ze nie jestem jej w stanie potepic....

Zwlaszcza, ze Irene nie odbila narzeczonego przyjaciolce. Bossiney zmienil obiekt uczuc. To zle o nim swiadczy i nie wiem czy nie porzucilby Irene po kilku miesiacach dla innej. No chyba ze June byla mu potrzebna tylko do zrobienia kariery, tez mozliwe... I nieladne z jego strony.

Ja ogolnie nie wierze w odbijanie mezow/narzeczonych. To zaklada bezwole tychze. A ja nie lubie ich traktowac jak nierozumnych przytulanek, ktore mozna komus zabrac...
_________________
"Zawsze istnieje przepaść miedzy tą książką, którą ma się w głowie, a tą na kartce przed sobą"
("Żebracy na koniach" Nancy Kress)
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Sro 16 Cze, 2010 10:25   

zuza napisał/a:
Mozna za to wybrac nie skorzystanie z tej milosci...

I jeśli jest się prawdziwą przyjaciółką to właśnie to wyjście się wybiera...
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 10609
Skąd: Kraków
Wysłany: Sro 16 Cze, 2010 13:50   

Jakoś nie mogę wykrzesać z siebie cienia sympatii dla Ireny. Jest dla mnie osobą, która nie ma w ogóle żadnych uczuć i lepiej, zeby była sama i nie wiązała się z nikim. Galsworthy ją wyraźnie wielbi, opisując jako nieśmiertelnie piękną, wnoszącą w życie innnych ludzi powiew nieziemskości... sraty taty :bejsbol: . Ona spokojnie daje się wielbić (jednemu, drugiemu mężowi, staremu Jolyonowi, synowi, June....), ale kocha tylko jedną osobę - własnego syna, co zresztą też jest dośc pokrętne.
Spoiler:
To syn w imię tej miłości musi się wyrzec swojej miłości
Cały świat ta nczy tak, jak mu zagra Irene - a dlaczego? Bo jest p i ę k n a :obrzydzenie: Toć to filozofia godna Zmierzchu
_________________

 
 
RaczejRozwazna


Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 1980
Skąd: zza drzewa
Wysłany: Sro 16 Cze, 2010 14:32   

zuza napisał/a:
Ja ogolnie nie wierze w odbijanie mezow/narzeczonych. To zaklada bezwole tychze. A ja nie lubie ich traktowac jak nierozumnych przytulanek, ktore mozna komus zabrac...


Oj, ja wierzę. Tu zresztą nie chodzi o to, czy ktos jest "bezwolną przytulanką", tylko o akceptację i przyzwolenie na poważne "podrywanie" zajętych panów (i vice versa). Widziałam to nie raz...
_________________
...najbardziej poruszające są opowieści nieopowiedziane /J.R.R. Tolkien/
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Sro 16 Cze, 2010 14:48   

Ale nikt nie twierdzi, że uwiedziony jest biedną bezbronną ofiarą. Nie godzi się po prostu!
 
 
Sofijufka 
ja chcę miec spokój...



Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 3440
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Sro 16 Cze, 2010 17:05   

no, nie twierdzi... ale w takiej sytuacji zawsze jest moment obie strony podejmuja decyzję: mówię stop [albo nie]. A jeśli idą na całość, to jeszcze pozostaje sposób postępowania z niczego nieświadomą osobą poszkodowaną z tego trójkąta. Trzymanie wszystkiego w tajemnicy, przeciaganie sytuacjai to dla mnie :bejsbol:
Akurat June była - moim zdaniem - osobą, że gdyby oboje do niej przyszli i wyznali wszystko, zniosłaby to lepiej.
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
 
 
zuza 
chetna na hr. de La Fere



Dołączyła: 14 Paź 2009
Posty: 603
Skąd: z Nowodworów
Wysłany: Sro 16 Cze, 2010 20:18   

lady_kasiek napisał/a:
zuza napisał/a:
Mozna za to wybrac nie skorzystanie z tej milosci...

I jeśli jest się prawdziwą przyjaciółką to właśnie to wyjście się wybiera...

Tak, ale jest to wybor tragiczny... to nie ma dobrego rozwiazania. Zawsze ktos bedzie cierpial...


RaczejRozwazna napisał/a:
zuza napisał/a:
Ja ogolnie nie wierze w odbijanie mezow/narzeczonych. To zaklada bezwole tychze. A ja nie lubie ich traktowac jak nierozumnych przytulanek, ktore mozna komus zabrac...


Oj, ja wierzę. Tu zresztą nie chodzi o to, czy ktos jest "bezwolną przytulanką", tylko o akceptację i przyzwolenie na poważne "podrywanie" zajętych panów (i vice versa). Widziałam to nie raz...

No, ale to podrywany facet jest od tego, zeby sie nie dac poderwac. Albo dac.


Sofijufka napisał/a:

Akurat June była - moim zdaniem - osobą, że gdyby oboje do niej przyszli i wyznali wszystko, zniosłaby to lepiej.

Tez uwazam, ze to byloby najlepsze wyjscie, jak tylko sie zorientowali. Filip zachowywal sie fatalnie, zero odwagi cywilnej :(
_________________
"Zawsze istnieje przepaść miedzy tą książką, którą ma się w głowie, a tą na kartce przed sobą"
("Żebracy na koniach" Nancy Kress)
 
 
Yvain 
...



Dołączyła: 14 Cze 2010
Posty: 4207
Skąd: NE
Wysłany: Sro 16 Cze, 2010 21:41   

Również popieram wypowiedź Zuzy :mrgreen: Filip nie musiał się dać poderwać, jeśli rzeczywiście byłby zakochany w June nic by mu nie zrobiło nawet i sto Jren :mrgreen: tak samo mógł powiadomić uczciwie June o końcu swoich uczuć, powinien to zrobić z szacunku do June, nie dała mu żadnego powodu aby ją tak potraktował. Byłam zadziwiona że tak się zachował :roll:
Trzykrotka napisała :
Cytat:
Cały świat ta nczy tak, jak mu zagra Irene - a dlaczego? Bo jest p i ę k n a :obrzydzenie: Toć to filozofia godna Zmierzchu

Niestety panowie mają i zawsze będą mieli tą nielogiczną słabość do pięknych kobiet podobnie jak my mamy słabość do szaleńczo zakochanych mężczyzn :mrgreen:
_________________
... jest kraj, do którego tęsknię. Jest to ojczyzna jabłek, pagórków, leniwych rzek, cierpkiego wina i miłości...
 
 
zuza 
chetna na hr. de La Fere



Dołączyła: 14 Paź 2009
Posty: 603
Skąd: z Nowodworów
Wysłany: Czw 17 Cze, 2010 08:13   

Hm... i wiecie ja mam wrazenie, ze to Filip podrywal Irene. Nie odwrotnie zupelnie... A ona po prostu nie umiala sobie odmowic szczescia.... do tego momentu nigdy szczesliwa nie byla przeciez.

Jesli chodzi o szalencza milosc to... niewiele rzeczy byloby mnie w stanie powstrzymac... Moze dlatego nie moge tu jej potepic.
_________________
"Zawsze istnieje przepaść miedzy tą książką, którą ma się w głowie, a tą na kartce przed sobą"
("Żebracy na koniach" Nancy Kress)
 
 
Sofijufka 
ja chcę miec spokój...



Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 3440
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Czw 17 Cze, 2010 08:38   

ale ta FORMA!Oczywiście to trochę tak jak w tej opowieści o pewnej pani, która z bólem serca topiła nadprogramowe kocięta, ale w perfumowanej wodzie. Żeby im było mniej przykro.
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 10609
Skąd: Kraków
Wysłany: Czw 17 Cze, 2010 10:33   

A ja mam problem z szaleńczą miłością :roll: . Już samo to określenie budzi we mnie zły dreszcz na plecach. Fakt, nie przeżyłam takowej, więc może dlatego łatwiej mi jest powiedzieć, że nie wierzę w coś, co jest "szaleństwem" do tego stopnia, że przechodzi jak lawina po życiu innych ludzi. W tym przypadku idzie mi o życie June. Po zdradzie Bosineya June już nigdy nikogo nie pokochała i przedstawiana jest do końca jako nieszkodliwa dziwaczka, której nikt nie traktuje poważnie. Zawsze mnie to bolało.
_________________

 
 
Madelaine
zombii:-)



Dołączył: 15 Cze 2007
Posty: 74
Wysłany: Czw 17 Cze, 2010 18:41   

Trzykrotka napisał/a:
Jakoś nie mogę wykrzesać z siebie cienia sympatii dla Ireny. Jest dla mnie osobą, która nie ma w ogóle żadnych uczuć i lepiej, zeby była sama i nie wiązała się z nikim. Galsworthy ją wyraźnie wielbi, opisując jako nieśmiertelnie piękną, wnoszącą w życie innnych ludzi powiew nieziemskości... sraty taty :bejsbol: . Ona spokojnie daje się wielbić (jednemu, drugiemu mężowi, staremu Jolyonowi, synowi, June....),


Dokładnie. Ciągle zachwyty autora nad Ireną sprawiały, że moja niechęć do niej rosła. Nie, panie Galsworthy, nadzwyczajna piękność nie wystarczy, aby kogoś lubić, ani w książce, ani w życiu. W sumie Irence po rozmaitych przejściach życie się ułożyło, a taka June, wartościowa dziewczyna, została sama. Chyba na jej miejscu nie wybaczyłabym ojcu małżeństwa z Ireną, tak jak i bym jej samej nie chciała widzieć na oczy.
 
 
nicol81 



Dołączyła: 01 Paź 2006
Posty: 3325
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Nie 20 Cze, 2010 21:07   

Bossiney bez wątpienia był inicjatorem tego związku- ale gdyby Irena go nie zachęcała, nie pozwoliłby sobie na kolejne kroki. Myślę, że na początku nie myślała o romansie czy odbiciu go June- spodziewała się pewnie, że będą razem ją adorować :roll:
Bossiney zachował się obrzydliwie wobec June, ale wątpię, by kiedykolwiek był z nią dla kariery. Sądzę, że to właśnie jej "prozaiczność" w zestawieniu z "niezmieskością" Ireny go odrzuciła... :roll:
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.