PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
The Tenant of Wildfell Hall (Tajemnica domu na wzgórzu)
Autor Wiadomość
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Czw 21 Sie, 2008 20:15   

Jakies bardzo przewidywalne te wyniki :mrgreen:
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Caitriona 
Byle do zimy!



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11486
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie 24 Sie, 2008 14:01   

Gosia napisał/a:
Jakies bardzo przewidywalne te wyniki

Prawda? :mrgreen:

Dobra, zakupiłam to i od razu obejrzałam. I faktycznie jest to ogólnie rzecz biorąc ponura historia... W filmie podkreślili to jeszcze muzyką, zdjęciami i krajobrazami. Ale dobrze mi się ten serial oglądało. Choć na początku nie mogłam się przekonać do Tary Fitzgerald, jej głosu i twarzy; aktorkę widzę na ekranie chyba po raz pierwszy. Ale z czasem zaczęłam się do niej przekonywać i w sumie mogę powiedzieć, że mi się jej Helen podobała. Gorzej natomiast u mnie z Rupertem Gravesem - ja za nim nie przepadam, a tu na dodatek grał kawał drania. Ale zagrał przekonywująco, to trzeba mu przyznać. Za to naszego Tobisia w całym filmie niewiele, ale za to jaki młody i jak ładnie się prezentował ;) Polubiłam też jego siostrę.
W sumie to bardzo się cieszę, że mogłam zobaczyć ten serial na dvd w naszej wersji.
_________________
And clouds full of fear
And storms full of sorrow
That won't disappear
Just typhoons and monsoons
This impossible year

 
 
szarlotka 



Dołączyła: 23 Gru 2008
Posty: 137
Wysłany: Sro 04 Lut, 2009 09:04   

O, widzę, że nie jestem odosobniona w tropieniu filmografii Toby’ego S. Wygląda, że będzie trzeba nabyć :-P
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Sro 04 Lut, 2009 16:49   

Przyznam, że "Tenanta" oglądałam dawno, w oryginale i już nie bardzo pamiętam.
Muszę sobie chyba przypomnieć, bo przecież DVD zakupiłam już czas jakiś temu, tyle, że nie gra tam żaden Wadham Julian, więc jakoś brakuje mi obecnie motywacji ;)
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Caitriona 
Byle do zimy!



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11486
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sro 04 Lut, 2009 17:13   

Gosia napisał/a:
że nie gra tam żaden Wadham Julian

:D :D :D
szarlotka napisał/a:
Wygląda, że będzie trzeba nabyć

Nie zachęcam jakoś ogromnie, bo wiadomo każdy ma inne upodobania, ale jeśli lubisz Tobika to dokonaj zakupu: nie jest może go bardzo dużo, ale jak już się pokazuje na ekranie to kradnie całą uwagę ;)
_________________
And clouds full of fear
And storms full of sorrow
That won't disappear
Just typhoons and monsoons
This impossible year

 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Sro 04 Lut, 2009 23:16   

Oczywiście, że liczą się zawsze: Richard A., Patrick D. i paru jeszcze innych. ;)

Polecam Juliana w "Wingless Bird" :serduszkate:
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
szarlotka 



Dołączyła: 23 Gru 2008
Posty: 137
Wysłany: Czw 05 Lut, 2009 19:43   

Caitriona napisał/a:
nie jest może go bardzo dużo, ale jak już się pokazuje na ekranie to kradnie całą uwagę ;)


spoko – zdarzyło mi się obejrzeć kawałek „Kosmicznych kowbojów”, gdzie było go na pewno znacznie mniej :)

A Juliana przyznam, że nie znam – to miłe, jeszcze tyle niezbadanych obszarów do odkrycia ;)
 
 
szarlotka 



Dołączyła: 23 Gru 2008
Posty: 137
Wysłany: Sob 14 Mar, 2009 19:21   

Garść wrażeń po obejrzeniu: Powód zasadniczy czyli Toby S. jako Gilbert M. – wielce OK. Uroczy rolnik po prostu... Obawiałam się, że będzie go mniej, niż było (przez drugi, niemal pozbawiony TS odcinek przebrnęłam nawet bez bólu). Do głównej bohaterki jakoś nie mogłam z siebie wykrzesać sympatii – rozumiem, kobieta po przejściach, ale sprawiła na mnie raczej wrażenie zupełnie zimnej, antypatycznej baby (zbyt zimnej i antypatycznej – co on w niej widział??). Aha, mnóstwo skojarzeń z Jane Eyre (nie dość, że Tara Fitzgerald czyli pani Reed, to jeszcze Pam Ferrris gra mamę Gilberta, nawet pies wyglądał jak beżowa wersja Pilota). Obsesyjnego oglądania raczej nie przewiduję, ale warto było (no dobra, mogłabym żyć bez naturalistycznej sceny porodu u owcy :)
 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 26979
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Czw 20 Sie, 2009 09:10   

Obejrzałam pierwszy odcinek i powiem tak:
Po pierwsze: gdybym wiedziała, że tam gra Toby Stephens to bym się za to wzięła wcześniej :mrgreen:
Po drugie: cieszę się, że nie żyję w tamtych czasach jeśli nie ze względu na cokolwiek innego, to zdecydowanie ze względu na absolutnie niedorzeczne fryzury :paddotylu:



To już ascetyczna fryzura Jane Eyre byłaby przy tej źródłem mojej zazdrości. :roll:
(Pomijając oczywiście znaczący fakt, że Toby jako Rochester również podoba mi się dużo bardziej :serce: )


Wracając do tematu:
Film póki co podoba mi się tak sobie, główna bohaterka nie zachwyca ani fryzurą ani zachowaniem względem syna :roll: i innych ludzi, ale daję jej szansę ze względu na niewątpliwie dramatyczne zdarzenia z przeszłości ;)
Niezmiernie zaś podoba mi się zwichrowane przez wiatry drzewo :serce: , zimne, skaliste wrzosowiska :serce: i kamienne domki.
_________________

 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 26979
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Pią 21 Sie, 2009 08:08   

Ktoś tu najwyraźniej nie dość dobrze propagował wspominane dzieło, omawiając dorobek aktorski TS :P
A ja go całkiem serio nie poznałam w tej fryzurce na okładce :rumieniec:
Zwłaszcza, że jest bodajże tylko z tyłu :P
_________________

 
 
Anaru 



Dołączyła: 11 Sie 2006
Posty: 26167
Skąd: Tu i tam ;)
Wysłany: Pon 24 Sie, 2009 23:02   

Mag13 napisał/a:
:zalamka: Jakie z tyłu?????? :zalamka:

:rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl:
A nie było odwracającej uwagę klaty :rotfl:
_________________

 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 26979
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Wto 25 Sie, 2009 08:36   

:foch2: *foch jak stąd do Torunia* :foch2: *i na Widok* :foch2:
Do odwołania! ;)
Nie Aniu, klat rozpraszających nie było :P

A z tą okładką to różnie bywa :P - (ale przyznaję, w moje ręce wpadła ta druga :mrgreen: )


Na swoją obronę mam fakt, że ów lewy półprofil jest niepodobny :P a panowie zdawali mi się podobni :rumieniec:
a przede wszystkim zawsze moją uwagę przykuwała durna fryzura i głupia mina jedynej na okładce panny (nota bene zupełnie nie pasująca do charakteru postaci :roll: ), że jakoś na panów specjalnie nie patrzyłam :-P

Niemniej dziś rano skończyłam to dzieło i stwierdzam, że niestety mimo iż film opowiada wielce przykrą historię, odebrałam go co najwyżej letnio. Jakoś nie przemówiła do mnie ta opowieść: nie bardzo mogłam uwierzyć w niemal natychmiastową miłość Markhama do bardzo surowej, oschłej wręcz kobiety :mysle: a jak już w nią po trochu uwierzyłam, to nijak nie widziałam choćby zainteresowania drugiej strony :roll:

Natomiast podobały mi się kreacje aktorskie - zwłaszcza wspaniały Rupert Graves :oklaski: jako wredny mąż, Toby Stephens też dobry, acz jego postać jest mdława :roll: , Tara Fitzgerald taka se. Jest ok, ale emocji widać u niej tutaj zero :roll: aż za przedobrzyła z oschłością mam wrażenie :mysle:

Krajobrazy zimnych wrzosowisk i skalistych wzniesień będące tłem opowieści podobają mi się niezmiernie :serce: , a niepokojąca muzyka pasuje.
Obejrzeć można :)
_________________

 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 26979
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Wto 25 Sie, 2009 13:03   

Mag13 napisał/a:
Na tej drugiej okladce tyłów (czyichkolwiek!!!) też nie widzę!
Okładki też? :mrgreen: Niemożliwe ;)

Scena nad strumieniem jest bardzo ładna - i bardzo ładny, filmowy pocałunek tj. trzymanie ;) - zresztą nie ona jedna w tym filmie. Ja tu zresztą do aktorstwa Tobika zarzutów nie mam - co do postaci co najwyżej, jako i napisałam powyżej. Pod koniec irytowało mnie tylko filmowanie idącego Tobika na zbyt wielkim zbliżeniu: kamienie - kawałek nosa - kamienie - kawałek oka, itd... :roll:

do Tary mam tylko ten zarzut, że nie czułam, żeby Markham był "jej ukochanym" właśnie - tj. jej bohaterki. Owszem, dała się raz pocałować, ot co. Czegoś mi brakło na linii ona - on, bo on - ona była czytelna aż nadto :mrgreen:
_________________

 
 
praedzio 
dziub dziub dziub



Dołączyła: 25 Mar 2007
Posty: 18531
Skąd: Puszcza Knyszyńska
Wysłany: Pon 30 Lis, 2009 07:42   

Widzę, że jestem daleko w ogonie, jeśli chodzi o oglądanie ekranizacji BBC. :mrgreen:

Tymczasem wczoraj, korzystając z leniwego niedzielnego popołudnia oraz możliwości skorzystania z DVD podpiętego do taaaakiego ogromnego telewizora włączyłam sobie Tajemnicę domu na wzgórzu.

Wrażenia?

Pierwsze co zwróciło moją uwagę, to muzyka. :D Piękny wokal, przyjemna linia melodyczna.... tylko, że jak się to słyszało non stop przez trzy odcinki, to się z lekka przejadło. ;)

Po drugie - piękne, niepokojące krajobrazy (gdzie to w ogóle było kręcone?), zmienna pogoda, przewalające się po niebie chmury i to twarde, skaliste podłoże... Faktycznie, przywodzi to wszystko na myśl powieści sióstr Bronte. :mrgreen:

A co do samych postaci - Graves jest naprawdę dobrym aktorem, podkochiwałam się w nim od czasów Szaleństwa króla Jerzego - ale wczoraj mi przeszło. ;) Zbyt dobrym, cholibka, jest aktorem. :lol: Zbyt przekonująco zagrał skończonego sukinkota. :mrgreen:

Stephens uroczy jak zwykle. W tej ogromnej telewizorni mogłam policzyć jego wszystkie piegi. :mrgreen: (muszę sobie zapuścić Colditz na tym DVD :banan_czerwony: ) Trochę irytuje mnie ta jego maniera krzywienia ust, ale to jest cały Toby Stephens. Bez tego pewnie byśmy go tak nie kochały. ;)

Nie wiem, czego chcecie od Tary Fitzgerald. Mnie się podobała - może przede wszystkim ze względu na ten niski głos - przyjemna odmiana po tych innych aktorkach. Nie wydaje mi się też, by była za mało ekspresyjna w swojej grze - ta jedna z końcowych scen, kiedy tańczy ze swoim synem po smierci męża na długo zapadnie mi w pamięć.

Pastor Drzymorda za to nie bardzo mnie przekonał. Coś za szybko przeszedł od "Trzeba korzystać z darów Bożych" (czytaj: z wina) do gadki o upadłych kobietach. :roll: Ale to takie moje subiektywne odczucie.

Ogólnie - miniserial na plus. :D
A do Emmy dalej nie mogę się zabrać (i przekonać). :roll:
 
 
Anaru 



Dołączyła: 11 Sie 2006
Posty: 26167
Skąd: Tu i tam ;)
Wysłany: Pon 30 Lis, 2009 09:51   

praedzio napisał/a:
Zbyt przekonująco zagrał skończonego sukinkota. :mrgreen:

Lubie takich (w filmach oczywiście) :mrgreen:

praedzio napisał/a:
Stephens uroczy jak zwykle. W tej ogromnej telewizorni mogłam policzyć jego wszystkie piegi. :mrgreen: (muszę sobie zapuścić Colditz na tym DVD :banan_czerwony: ) Trochę irytuje mnie ta jego maniera krzywienia ust, ale to jest cały Toby Stephens. Bez tego pewnie byśmy go tak nie kochały. ;)

Zainteresowałam się, rozejrzę się. ;)
Aaa, to o Colditz mówiłaś, że ktoś tam grał, kogo nie kojarzę? :mysle: Nie mogłam sobie tytułu przypomnieć.... :rumieniec:
_________________

 
 
praedzio 
dziub dziub dziub



Dołączyła: 25 Mar 2007
Posty: 18531
Skąd: Puszcza Knyszyńska
Wysłany: Pon 30 Lis, 2009 09:58   

Anaru napisał/a:
Aaa, to o Colditz mówiłaś, że ktoś tam grał, kogo nie kojarzę? Nie mogłam sobie tytułu przypomnieć....


Tu masz stosowny sznureczek: http://forum.northandsout...opic.php?t=1571

;)
 
 
Anaru 



Dołączyła: 11 Sie 2006
Posty: 26167
Skąd: Tu i tam ;)
Wysłany: Pon 30 Lis, 2009 10:24   

praedzio napisał/a:
Tu masz stosowny sznureczek: http://forum.northandsout...opic.php?t=1571

Dzięki :kwiatek:
Na razie z racji siedzenia w pracy (nuuuuudy :roll: , ja się Basi nie dziwie, że tyle jest w stanie tu pooglądać czy stentegować z netu w razie potrzeby ;) ) przeczytałam sobie pierwszą i ostatnią stronę wątku ;) . On gra w Life? :mysle: Bo coś z tego jeszcze odkryłam na własnym dysku, chyba kradzione od kogoś wcześniej, przed częścią w Sadhu ;)
On ma taka buzię w ciup zawsze? :mysle:
Coś ciekawego zdecydowanie w sobie ma, chociaż nie mój typ zupełnie ;) . Muszę zobaczyć go w ruchu.

Btw, niezależnie od wszystkiego, tzn. od tematyki wątku ;) - podoba mi się Twój podpis, słuszna racja ;)
_________________

 
 
praedzio 
dziub dziub dziub



Dołączyła: 25 Mar 2007
Posty: 18531
Skąd: Puszcza Knyszyńska
Wysłany: Pon 30 Lis, 2009 10:32   

Dzięki. :-D
 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 26979
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Wto 01 Gru, 2009 13:19   

Anaru napisał/a:
Zainteresowałam się, rozejrzę się. ;)
Aniu, Siostro Moja Droga Ty to posiadasz :P (w stosiku płyt do oddania Aine :kwiatek: )
Ale możesz się rozglądać :P
_________________

 
 
BeeMeR 



Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 26979
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Wto 01 Gru, 2009 13:22   

Anaru napisał/a:
On ma taka buzię w ciup zawsze? :mysle:
Zawsze :P niemal ;)

Anaru napisał/a:
Coś ciekawego zdecydowanie w sobie ma, chociaż nie mój typ zupełnie ;) . Muszę zobaczyć go w ruchu.
Obejrzyj wreszcie Nyfes! :bejsbol:
_________________

 
 
Anaru 



Dołączyła: 11 Sie 2006
Posty: 26167
Skąd: Tu i tam ;)
Wysłany: Wto 01 Gru, 2009 20:02   

BeeMeR napisał/a:
Aniu, Siostro Moja Droga Ty to posiadasz :P (w stosiku płyt do oddania Aine :kwiatek: )

Te, które mam od Ciebie w pudełeczku Aine? Przejrzę ;)
_________________

 
 
Alicja 



Dołączyła: 22 Lip 2008
Posty: 7108
Skąd: Północ
Wysłany: Wto 01 Gru, 2009 21:39   

kompletnie nie na temat - zarówno w Nyfes jak i w Colditz oraz Life -warto :mrgreen:
na temat - praedziu nie tylko ty zapóźniona. Mam ten film na stosiku i jakoś tak nigdy mi nie po drodze do niego :roll: Chyba czas nadrobić straty :wink:
_________________
Człowiek może mieć rację i może się mylić, ale musi decydować, wiedząc, że dobro i zło bywają wcale nieoczywiste, a czasem nawet że wybiera między dwoma rodzajami zła, że nie ma żadnej racji. I zawsze, zawsze wybiera sam. Pratchett,Carpe Jugulum
 
 
miss-p 
panna na wydaniu ;)



Dołączyła: 10 Lis 2007
Posty: 9
Wysłany: Nie 15 Lis, 2015 23:23   

Obejrzałam "The Tenant..." po wcześniejszym przeczytaniu książki i jestem nieco rozczarowana. Książka bardzo mi się podobała, a jako, że jestem zwolenniczką wiernych ekranizacji serial nie spełnił moich oczekiwań, choć sam w sobie nie jest zły ;) W serialu pominięto wiele wątków i "okrojono" wiele postaci, innych nie było w ogóle jak np. Mary Millward czy Esther Hargrave. Nie podobał mi się też Gilbert - wydał mi się za stary (w książce miał 24 lata) i zbyt ponury - w końcu powinien być beztroskim młodzianem, zadowolonym z siebie i życia (a przynajmniej pogodzonym ze swoim losem) farmerem. To on też powinien zabiegać o względy Helen, a miałam wrażenie, że serialowemu Gilbertowi średnio zależy (np. scena kiedy pierwszy raz wyznaje jej miłość). Dziwne były też jego relacje z Elizą - żadnego flirtu (swoją drogą charkter Elizy też został zupełnie zmieniony), aż tu nagle całuje ją w korytarzu :shock: A potem ni z gruszki czy pietruszki Eliza wychodzi za innego - pominięcie książkowego konfliktu pomiędzy Gilbertem i ową panną nie stawia tego pierwszego w dobrym świetle. Bo co to ma być, że najpierw robi awanse pannie, a potem tak po prostu ona mu się nudzi :? W każdym razie po czymś takim nie pozostali by w tak zażyłych stosunkach jak to było pokazane w końcówce serialu...
Mogłabym się jeszcze do wielu spraw przyczepić, choć trzeba oddać serialowi sprawiedliwość, bo miejscami jest książce bardzo wierny. Jednak jedynymi postaciami, które spełniały moje wyobrażenia byli Helen i Arthur Huntingdon - byli niemal tacy jak sobie ich wyobrażałam podczas lektury ;)
Kolejna sprawa - stroje. Akcja książki rozpoczyna się w 1827, pamiętniki Helen przenoszą nas kilka lat wstecz, czyli do lat 1821-27. To był bądź co bądź schyłek okresu regencji, a stroje serialu były hmmm "głęboko" wiktoriańskie, że tak się wyrażę :lol: Wydaje mi się, że jeszcze za wcześnie było na takie kreacje ;)
Ciekawe też, że w serialu został poruszony wątek okrucieństwa wobec zwierząt, co nie było wspomniane akurat w "Lokatorce....", ale zdaje się być tematem dość ważnym dla sióstr Bronte. Zwłaszcza w drugiej powieści Anne "Agnes Grey" sporo było o stosunku człowieka do zwierząt :)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.