Zgadzam się z Tobą w 100% Nimloth.
Wersja z Kate jest jedyna i wiernie oddana książce.Nawet bardziej wolę pana Georga z tej wersji niż tego z Gwyneth.Co prawda nie jest taki przystojny,ale ma w sobie to "coś" i za to go kocham w tej ekranizacji
wczoraj po raz n-ty obejrzałam Emmę moj mąż po raz pierwszy i nie mógł zrozumiec jak to film mozna oglądac po raz kolejny, tym bardziej siódmy, dziesiaty and nasty. Wytrwał do konca oczywiście;)
Kiedy Emma jest filmem z kategorii absolutnie nie dla mężczyzn! Przecież tam sa tylko salonowe zabawy znudzonej panny i rozważania kto z kim i kiedy. Biedny ten mąż i dzielny, że wytrwał!
_________________ Życie jest tym, co ci się zdarza, kiedy pilnie robisz inne plany
Moj mąż też dzielnie znosi moje zafiksowanie i ogląda ze mną ekranizacje JA. Czasami nawet po raz enty. Jego ulubieńcem jest pan Collins z 1995. Zresztą tę wersję lubi najbardziej. I oglądał ją już ze mną z 5 razy. Ale muszę też przyznać, że na niektórych powtórkach przysypia.
Emmę z Gwyneth obejrzał raz. Ja oczywiście kilka. Osobiście poza panem Knithley'em wolę wersję z Kate Beckinsale. Pana Knithley'a z wersji z Gwyneth przeniosłabym do wersji z Kate powstałaby wersja idealna.
Może i druga wersja Emmy jest bardziej zbliżona do książki, ale nie ma w niej mojej ukochanej sceny haftowania w ogrodzie. Ach, jak chciałabym tam z nimi wtedy być....
_________________ Co robiły Damy w wolnym czasie? http://dorfi.blox.pl/html
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat i ludzka głupota,
chociaż co do pierwszego nie mam pewności"-A.Einstein
Zobaczyłam wczoraj w TVP1 "Emmę", nie czytałam książki więc nie wiem na ile film jest z nią zgodny ale pewne rzeczy mnie zaskoczyły. W całej Waszej dyskusji nie zauważyłam aby ktoś zwrócił uwagę, że ostatni taniec na balu to ta sama muzyka co w słynnym tańcu z DiU z 1995, nawet układ taneczny był podobny. Film mi się podobał ale odniosłam wrażenie, że Jane Austen mając kłopoty z wydaniem DiU jakby "musnęła" tą powieść i delikatnie przeniosła na Emmę. Jest to bardzo delikatne ale dla mnie przynajmniej w tym filmie odczuwalne.
Dołączyła: 20 Maj 2008 Posty: 104 Skąd: z Południa
Wysłany: Pon 30 Cze, 2008 09:21
Anetam napisał/a:
Zgadzam się z Tobą w 100% Nimloth.
Wersja z Kate jest jedyna i wiernie oddana książce.Nawet bardziej wolę pana Georga z tej wersji niż tego z Gwyneth.Co prawda nie jest taki przystojny,ale ma w sobie to "coś" i za to go kocham w tej ekranizacji
Ja też wolę wersję z Kate ,przez cały czes widać emocje Georga,jak troszczy się o Emmę jak o nią dba i jest w nim to coś ,jakaś zmysłowość .W wersji z Gwyneth (bardzo ją lubię w innych ekranizacjach) ani ona ,ani tu ekranowy Georg mnie nie zachwycili.
że Jane Austen mając kłopoty z wydaniem DiU jakby "musnęła" tą powieść i delikatnie przeniosła na Emmę.
Co przeniosła?
Zaznaczam, że jest to bardzo delikatne odniesienie ale takie miałam odczucia gdy oglądałam film. Sytuacja na balu gdy Elton źle potraktował Harriet, Miss Bates przypominała hałaśliwą panią Bennet, Mr. Knightley, który bardzo nie lubił tańczyć. Na dodatek ten ostatni taniec z balu z muzyką i podobnym układem z DiU z 1995.
Och, taniec na pewno został podpatrzony przez twórców filmu, dla mnie to była tylko taka kropka nad i.
Nie jestem pewna, czy zdążyliby podpatrzeć. To dość znany taniec był, więc może to przypadek. Zresztą nieco inna aranżacja...
damamama napisał/a:
Sytuacja na balu gdy Elton źle potraktował Harriet, Miss Bates przypominała hałaśliwą panią Bennet, Mr. Knightley, który bardzo nie lubił tańczyć.
Uprzedzone główne bohaterki. Niechciane oświadczyny pastora, który odtrącony znajduje inną żonę. Przeszkodzenie w romansie drugiej pary i jej pogodzenie na końcu, co umożliwia szeroki hapiend. Egoistyczny tatuś. Frank i Wickham- pod czarującym wnętrzem kryją się żmije...
Taniec miał prawo być taki sam , ostatecznie 50 lat później na każdym balu tańczono walce Straussa w identycznej prawie choreografii , nasz mazur też wyglądał na każdym balu podobnie .
Ale Frank to nie Wickham , nie był szują tylko rozpuszczonym jedynakiem , nie skazał na hańbę dziewczyny z dobrego domu . Owszem , postąpił źle , ale nie wywołał skandalu .
_________________ Głupota sahibów jest bezdenna i niebotyczna - R.Kipling
Nie skazał ale zrobił to potajemnie odwracając uwagę od siebie kierując ją na innych.
nicol81 napisał/a:
Nie jestem pewna, czy zdążyliby podpatrzeć. To dość znany taniec był, więc może to przypadek. Zresztą nieco inna aranżacja...
No to osoby odpowiedzialne za wybór muzyki miały podobny gust, ale wyszło ciekawie
Odniesienia do DiU dlatego mnie uderzyły, że "Perswazje" oraz "Rozważna i Romantyczna" (tylko te miałam okazję przeczytać) moim zdaniem mają własną przemyślaną fabułę i traktują jednak o różnych sprawach. Na "Emmę" jakby trochę brakło pomysłu albo nie do końca była przemyślana, albo jak napisałam odniesienia powstały ze względu na brak możliwości wydania DiU.
Ale Frank to nie Wickham , nie był szują tylko rozpuszczonym jedynakiem , nie skazał na hańbę dziewczyny z dobrego domu . Owszem , postąpił źle , ale nie wywołał skandalu .
Ja nie mówię, ze są identyczni- ale szukałam podobieństw, choć daleko idących. Frank może nie był aż jak Wickham, ale nie odwiedzał ojca, bawił się uczuciami Emmy, nabijał się z całego miasteczka i chciał mieć zarówno Jane, jak i kasę.
Typ dosyć popularny w pewnych warunkach społecznych , dziś tez takich nie brakuje . Trudno opisując pewna określoną i dość wąską grupę społeczną uniknąć podobieństw typów i sytuacji .
Nie wydaje mi się , żeby "Emma" była nie do końca przemyślana , dla mnie jasne jest jej przesłanie , że nadmiar przekonania o własnej mądrości , przenikliwości i znajomości ludzi jest szkodliwy nie tylko dla osoby tak o sobie myślącej , ale również przynosi bardzo poważne szkody innym , na których ma się w ten czy inny sposób wpływ . To nie to samo , co DiU , bo tam szło w gruncie rzeczy o uprzedzenie z obu stron na podstawie obserwacji, a tu Emma buduje fałszywe konstrukcje bazując na swojej wyobraźni i chęciach , bez kontaktu z rzeczywistością , wychodząc z założenia , że dobrze byłoby gdyby cośtam , bo uważa , że tak będzie dobrze , nie umiejąc prawidłowo ocenić stanu faktycznego i nawet nie próbując
_________________ Głupota sahibów jest bezdenna i niebotyczna - R.Kipling
W Dumie i uprzedzeniu te błędne spostrzeżenia bohaterów nie odbijają się ze szkodą na innych a Emma w imię swojego widzimisie robi krzywdę innym
No, trochę jednak szkody jest...Darcy odciąga Bingleya od Jane, Lizzy odtrąca Darsika, Wikcham jest ulubieńcem wszystkich i bezkarnie wyłudza kasę oraz uwodzi...
Zresztą chodzi o ogólne podobieństwa, nie szczegółowe- jasne, że będą różnice. Ale tematyka uprzedzeń, fałszywych spostrzeżeń, wpływu na innych i dobrrych intencji się powtarza...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum