PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Harry_the_Cat
Nie 29 Paź, 2006 17:34
C. Bronte - Villette - wspólne czytanie
Autor Wiadomość
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Czw 03 Sty, 2008 15:41   

Sofijufka napisał/a:
[nooo, starszy, łysiejący pan, ale tak w stylu Jarndyce'a], albo nawet ze starości [okropne, brrr]. I czytelnik/czka mysli, że ta Charlotta gupia była....

http://www.thebrusselsbro...g/M%20Heger.jpg


Nooo tak, rozumiem. :wink:
 
 
trifle 



Dołączyła: 29 Maj 2006
Posty: 10142
Wysłany: Czw 03 Sty, 2008 15:52   

Sofijufka napisał/a:
trifle napisał/a:
Nie dorozumiałam postu Alison :thud: Ale chodzi o madame Beck? :mrgreen:

Tak, chodzi o madame Beck.
A tu wklejam portret Hegerów 9z czasów brukselskich Charlotty). Madame niebrzydla, a profesor całkiem, całkiem. I z charakterkiem :mrgreen:
http://www.thebrusselsbro...cois%202%20.jpg


Interesujący, nie powiem ;) Z tego co pamiętam z biografii, profesor był dla Charlotte tylko przyjazny, nie odpowiadał na jej hmm uczucia nijak, więc sobie dziewczyna puściła wodze fantazji "co by było gdyby" we własnej powieści. A są gdzieś te listy do przeczytania? Chciałabym wiedzieć, jak ona je pisała.. Otwarcie wyznawała mu miłość?
_________________
Spieszmy się kochać wypłatę, tak szybko odchodzi.
 
 
Sofijufka 
ja chcę miec spokój...



Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 3440
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Czw 03 Sty, 2008 15:56   

trifle napisał/a:
Sofijufka napisał/a:
trifle napisał/a:
Nie dorozumiałam postu Alison :thud: Ale chodzi o madame Beck? :mrgreen:

Tak, chodzi o madame Beck.
A tu wklejam portret Hegerów 9z czasów brukselskich Charlotty). Madame niebrzydla, a profesor całkiem, całkiem. I z charakterkiem :mrgreen:
http://www.thebrusselsbro...cois%202%20.jpg


Interesujący, nie powiem ;) Z tego co pamiętam z biografii, profesor był dla Charlotte tylko przyjazny, nie odpowiadał na jej hmm uczucia nijak, więc sobie dziewczyna puściła wodze fantazji "co by było gdyby" we własnej powieści. A są gdzieś te listy do przeczytania? Chciałabym wiedzieć, jak ona je pisała.. Otwarcie wyznawała mu miłość?

Wprost, nie. Ale tak na kolanach i miłość przebijała z każdego słowka. Gdzieś tam mam fragmenty, to przy okazji wkleję, albo przełłumaczę, choć nie od razu, bo mam strrraszne zaległości z tłumaczeniem, a tu redakcja sie dopomina o jakis comiesięczny materiał....
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
 
 
trifle 



Dołączyła: 29 Maj 2006
Posty: 10142
Wysłany: Czw 03 Sty, 2008 15:57   

Super, super, poczekamy :banan:
_________________
Spieszmy się kochać wypłatę, tak szybko odchodzi.
 
 
Gitka 



Dołączyła: 25 Maj 2006
Posty: 2305
Wysłany: Czw 03 Sty, 2008 15:59   

Dlaczego mi się te zdjęcia Sofijufki nie otwierają :(
_________________
 
 
Sofijufka 
ja chcę miec spokój...



Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 3440
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Czw 03 Sty, 2008 16:03   

Gitka napisał/a:
Dlaczego mi się te zdjęcia Sofijufki nie otwierają :(

To wejdź do guglowej grafiki, wklep: The Heger Family
i znajdziesz!
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
 
 
Gitka 



Dołączyła: 25 Maj 2006
Posty: 2305
Wysłany: Czw 03 Sty, 2008 16:19   

Sofijufka napisał/a:
Gitka napisał/a:
Dlaczego mi się te zdjęcia Sofijufki nie otwierają :(

To wejdź do guglowej grafiki, wklep: The Heger Family
i znajdziesz!


Tak zrobiłam, dziękuję :kwiatek:
_________________
 
 
Sofijufka 
ja chcę miec spokój...



Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 3440
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Czw 03 Sty, 2008 19:45   

No, znalazłam w kompie, uzupełniłam trochę z innych fragmentów - mniej więcej w kolejności...Charlotte wysyłała najpierw listy co dwa tygodnie, jednak Heger wkrótce pozwolił jej na jeden listo co pół roku. Pisała po francusku (rzekomo, aby nie zapomnieć języka_
Ocalało tylko kilka listów.
Fragmenty:
25.07.1844
Ach, Monsieur, napisałam do Pana kiedyś nie bardzo rozsądny list, gdyż serce moje było pełne smutku – więcej już tego nie zrobię – postaram się nie być egoistką; i chociaż Pańskie listy są dla mnie największym szczęściem w życiu, będę cierpliwie czekać, aż znajdzie Pan chwilę czasu i zechce mi odpisać. Jednocześnie będę wysyłać niekiedy do Pana kilka słów – upoważnił mnie Pan do tego.
[dalej o projekcie założenie szkoły dla dziewcząt na plebanii][...]
...nic na świecie nie przeraża mnie tak bardzo, jak nieróbstwo, brak zajęcia, bierność, uśpienie władz fizycznych i umysłowych: w leniwym ciele umysł cierpi boleśnie.
Nie doświadczyłabym tego letargu, gdybym mogła pisać. Dawniej spędzałam całe dnie, tygodnie i miesiące na pisaniu, nie bez pewnych rezultatów – Coleridge i Southey, dwaj nasi najlepsi autorzy, którym posłałam swoje rękopisy, byli łaskawi wyrazić aprobatę – teraz jednak mam wzrok zbyt słaby do pisania. Ta wada wzroku jest dla mnie okropną przeszkodą. Gdyby nie ona, wie Pan, Monsieur, co bym uczyniła? Napisałabym książkę i zadedykowałabym ją mojemu nauczycielowi literatury – jedynemu mistrzowi, jakiego kiedykolwiek miałam – Panu, Monsieur.

24.X.1844
Ten list nie będzie długi; najpierw, gdyż mam mało czasu, bo muszę go wysłać natychmiast., a po wtóre nie chciałabym Pana niepokoić. Pragnę jedynie spytać, czy otrzymał Pan moje listy z początku maja i z sierpnia? Od sześciu miesięcy czekam na wiadomość od Pana, Monsieur – sześć miesięcy to bardzo długo. Lecz się nie skarżę, a mój smuteczek pozostanie szczodrze wynagrodzony, jeśli napisze Pan teraz i zechce przekazać list temy dżentelmenowi – lub jego siostrze – którzy niezwłocznie mi go dostarczą.
Nawet najkrótszy list sprawi mi radośc, Monsieur, proszę tylko koniecznie donieść mi o swoim zdrowiu, a także zdrowiu Madame, dzieci, guwernantki i uczennic.

8.I.1845
Wrócił pan Taylor. Spytałam, czy ma dla mnie list. „Nie”. Cierpliwości – rzekłam w duchu – wkrótce wróci jego siostra. Przyjechała panna Taylor. „Nie przywożę nic od pana Hegera, ani listu, ani żadnej wiadomości”.[...]
[...] gdy się nie pozwala sobie na słowo skargi, gdy się próbuje okiełznać uczucia tyrańskim uściskiem, władze umysłowe zaczynają się buntować i człowiek płaci za spokój zewnętrzny trudną do zniesienia walką wewnętrzną.
Całymi dniami i nocami nie zaznaję spoczynku ni spokoju ducha. Gdy zasypiam, dręczą mnie sny, w których widzę Pana zawsze surowego, zawsze poważnego, zawsze rozgniewanego.
Proszę mi wybaczyć, Monsieur, że odważyłam się znów napisać. Jak mam znosić udrękę życia, nie próbując łagodzić swych cierpień?

[...] Wiem, że zirytuje się Pan, czytając ten list. Powie Pan znowu, że ze mnie histeryczka (albo neurasteniczka), że nachodzą mnie czarne mysli itd. Niechże tak będzie, Monsieur, nie szukam usprawiedliwień; przystaję na wszelkie zarzuty. Jedno tylko wiem, że nie mogę się zgodzić, że nigdy się nie zgodzę na całkowitą utratę przyjaźni mojego profesora. Wolałabym cierpieć największy fizyczny ból, niż mieć serce nieustannie rozdzierane piekącym żalem. Jeśli mój mistrz odbierze mi całkiem swoją przyjaźń, porzucę wszelką nadzieję; jeśli da mi jej choć odrobinę – jedynie odrobinę – będę rada – szczęśliwa; będę mieć powód do życia i do pracy.
[...] Może przeczytam – „Mademoiselle Charlotte nie obchodzi mnie już Pani. Nie mieszka Pani w moim domu. Zapomniałem o Pani”.
Cóż, Monsieur, proszę o szczerość. Będzie to dla mnie wstrząs. Nieważne. Lepsze to niż niepewność.

18.XI.1845 [ostatni]
Monsieur, biedakowi niewiele potrzeba, by się utrzymać przy życiu – prosi tylko o okruchy, które spadają ze stołu bogacza. A jeśli mu się tych okruchów odmówi – umiera z głodu. Ja też nie potrzebuję wiele uczucia ze strony tych, których kocham. Nie wiedziałabym, co począć z przyjaźnią całkowitą i nieograniczoną – nie nawykłam do niej. Ale Pan okazał mi ongiś odrobinę zainteresowania, gdy byłam Pańską uczennicą w Brukseli, i czepiam się tej odrobiny zainteresowania – czepiam się, jak czepiałabym się życia.
Tylko raz od wyjazdu z Brukseli słyszałam język francuski, zabrzmiał w moich uszach jak muzyka – każde słowo było dla mnie jak skarb, bo przypominało mi Pana – kocham francuski sercem i duszą – z powodu Pana.
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Czw 03 Sty, 2008 20:34   

Boże mój, żal mi i jej, i jego. Nie ma nic gorszego jak takie nietrafione uczucie. I to zarówno dla trafiającego, jak i trafionego :(
 
 
Sofijufka 
ja chcę miec spokój...



Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 3440
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Czw 03 Sty, 2008 20:38   

Alison napisał/a:
Boże mój, żal mi i jej, i jego. Nie ma nic gorszego jak takie nietrafione uczucie. I to zarówno dla trafiającego, jak i trafionego :(

Spoiler:
A pamietasz Aragorna, o tym, że nie ma nic bardziej zawstydzającego dla męskiego serca niz miłość pieknej i godnej tego dziewczyny, na którą nie mozna odpowiedziec wzajemnością? A Charlotta piekna nie była....
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Czw 03 Sty, 2008 20:41   

Sofijufka napisał/a:
Alison napisał/a:
Boże mój, żal mi i jej, i jego. Nie ma nic gorszego jak takie nietrafione uczucie. I to zarówno dla trafiającego, jak i trafionego :(

Spoiler:
A pamietasz Aragorna, o tym, że nie ma nic bardziej zawstydzającego dla męskiego serca niz miłość pieknej i godnej tego dziewczyny, na którą nie mozna odpowiedziec wzajemnością? A Charlotta piekna nie była....


To prawda, ale to zawsze bolesne, jeśli sie jest choć odrobinę delikatnym, odrzucić stanowczo awanse takiej wrażliwej istoty, a z drugiej strony, też trudno, bo serce nie sługa.
 
 
Sofijufka 
ja chcę miec spokój...



Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 3440
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Czw 03 Sty, 2008 20:47   

Alison napisał/a:
Sofijufka napisał/a:
Alison napisał/a:
Boże mój, żal mi i jej, i jego. Nie ma nic gorszego jak takie nietrafione uczucie. I to zarówno dla trafiającego, jak i trafionego :(

Spoiler:
A pamietasz Aragorna, o tym, że nie ma nic bardziej zawstydzającego dla męskiego serca niz miłość pieknej i godnej tego dziewczyny, na którą nie mozna odpowiedziec wzajemnością? A Charlotta piekna nie była....


To prawda, ale to zawsze bolesne, jeśli sie jest choć odrobinę delikatnym, odrzucić stanowczo awanse takiej wrażliwej istoty, a z drugiej strony, też trudno, bo serce nie sługa.

A tu jeszcze zona (bardzo kochana), no i dzieci...Miał chyba na początku nadzieję, że da się to utrzymać tak w układzie mistrz i uczennica. A ta bidula nie potrafiła... Za gorące serce miała. Cieszę się, że choć małżeństwo [krótkie, bo krótkie] ale się jej udało. Zdaje się, że pastor, choć dziewic, w łożu małżeńskim był wcale, wcale...
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Czw 03 Sty, 2008 20:56   

Sofijufka napisał/a:
Zdaje się, że pastor, choć dziewic, w łożu małżeńskim był wcale, wcale...


A z czego wnosisz? Z liczby dzieci? :roll:
Ach, chodzi o męża... No faktycznie, nie narzekała, ale tez szybciutko zachorzała bidula...
 
 
Harry_the_Cat 
poszukująca



Dołączyła: 30 Cze 2006
Posty: 11292
Wysłany: Czw 03 Sty, 2008 23:31   

Ale chyba nie od tego... ;)
_________________
Carry on my wayward son, For there'll be peace when you are done. Lay your weary head to rest, Now don't you cry no more...
 
 
Sofijufka 
ja chcę miec spokój...



Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 3440
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Pią 04 Sty, 2008 08:29   

Harry_the_Cat napisał/a:
Ale chyba nie od tego... ;)

Trochę od tego, bo zaszła w ciążę. I tu są dwie wersje - uaktywniła się rodzinna gruźlica, druga - miała straszne poranne mdłości i nie była w stanie nic jeść, więc w krótkim czasie wyniszczyła organizm....
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
 
 
Marija 



Dołączyła: 15 Wrz 2006
Posty: 5608
Skąd: woj. dolnośląskie
Wysłany: Pią 04 Sty, 2008 20:58   

Sofijufka napisał/a:
Harry_the_Cat napisał/a:
Ale chyba nie od tego... ;)

Trochę od tego, bo zaszła w ciążę. I tu są dwie wersje - uaktywniła się rodzinna gruźlica, druga - miała straszne poranne mdłości i nie była w stanie nic jeść, więc w krótkim czasie wyniszczyła organizm....
Jakby ogólnie była zdrowa i w miarę silna, to by mdłości itp. jej nie wyniszczyły aż tak krańcowo :? (vide ja :zalamka: - przypadek mdłości itp. nie notowany w podręcznikach).
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.