PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Duma i uprzedzenie (1995)
Autor Wiadomość
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 37324
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Wto 02 Maj, 2017 07:34   

Nie chodzi mi o to, co mówi, ale jak. ten piskliwy głos mnie dobija ;)
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...



Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 10349
Skąd: równiny Mazowsza
Wysłany: Wto 02 Maj, 2017 08:26   

Aaaa , to to sama natura, niektórzy tak mają :wink: zresztą mnie pasuje, nie wyobrażam sobie pani Bennet trajkoczącej i histeryzującej niskim , spokojnym, zmysłowym głosem :-P
_________________
Niepełnosprawny umysłowo współpracownik gestapo :mrgreen:
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 37324
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Wto 02 Maj, 2017 09:25   

Nie chodzi o to. Dla mnie ona jest rodem z kabaretu. Chodzi o aktorkę.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
Aragonte 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 21408
Wysłany: Wto 02 Maj, 2017 09:49   

Tamara napisał/a:
Pani Bennet moim zdaniem wcale nie przejaskrawiona - toż JA co i rusz pisze o jej głupocie, bezczelności, braku taktu i wychowania oraz histerycznym usposobieniu :roll:

Wszystko się zgadza - ale podczas ostatniej powtórki w czasie haftowania nie mogłam uciec przed myślami, że pan Bennett coś słabo się przejmował przyszłymi losami córek, chociaż zdawał sobie sprawę, że nie mają posagu i czeka je bieda :?
Chyba się starzeję, bo zaczynam trochę rozumieć Charlottę Lucas :twisted: Nie, że sama bym się wydała za takiego Collinsa, ale całkowicie mi to pasuje do tej postaci i epoki. W sumie to życie kobiet było wtedy dość okropne :?
_________________
Opowiadano o nim małym hobbitom wieczorami przy kominku
i wreszcie Szalony Baggins, który znikał w huku i błysku gromu,
a wracał z workami klejnotów i złota, stał się ulubionym bohaterem legend
i żył w niej przez długie lata, nawet wówczas, kiedy od dawna zapomniano
o wszystkich prawdziwych związanych z tym zdarzeniach.
 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...



Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 10349
Skąd: równiny Mazowsza
Wysłany: Wto 02 Maj, 2017 11:56   

Admete - miałam wątpliwą przyjemność spotkać takie typy , naprawdę istnieją i to wcale nie w kabarecie :confused3:

A cóż pan Bennet mógł zrobić, skoro na posagi kasy nie było ? mógł się tylko przejmować, a jak wiemy był człowiekiem, który się w ogóle niczym długo nie przejmował , czego zresztą był doskonale świadom :-P zresztą kwestią zamążpójścia panien doskonale i z naddatkiem za dwoje przejmowała się pani Bennet, więc pan Bennet już nie musiał :wink:
_________________
Niepełnosprawny umysłowo współpracownik gestapo :mrgreen:
 
 
Aragonte 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 21408
Wysłany: Wto 02 Maj, 2017 13:35   

Jednak jego teksty (aczkolwiek szczerze mnie bawią) nie zwiększały szans córek na rynku matrymonialnym :-| Chodzi mi o to całe podkreślanie, że są głupie itepede. Pewnie, że były, ale jak większość panienek wychowywanych w tej epoce, obawiam się. A pan Bennett zachowuje się trochę tak, jakby miał żyć wiecznie - nie zaoszczędził na tyle, żeby zapewnić córkom trochę lepsze dochody w przyszłości, a teraz głównie siedzi sobie w bibliotece w poczuciu intelektualnej i moralnej wyższości nad żoną :-P
Żeby było jasne - lubię tę postać, ale uważam, że święty to on nie był :kwiatek:
Podczas ostatniej powtórki krytyczniej spojrzałam też na Elżbietę, a doceniłam zalety Jane.
_________________
Opowiadano o nim małym hobbitom wieczorami przy kominku
i wreszcie Szalony Baggins, który znikał w huku i błysku gromu,
a wracał z workami klejnotów i złota, stał się ulubionym bohaterem legend
i żył w niej przez długie lata, nawet wówczas, kiedy od dawna zapomniano
o wszystkich prawdziwych związanych z tym zdarzeniach.
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 37324
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Wto 02 Maj, 2017 14:49   

Duma, Rozważna i Opactwo noszą w sobie ślady młodzieńczych prac Austen i jej ( jeszcze ) dość beztroskiego patrzenia na życie. Dopiero potem nabrała doświadczenia i trzy pozostałe powieści są ciekawsze, mnie satyryczne, bardziej pogłębione. Szkoda, że stosunkowo młodo umarła. Wiem, że jeszcze miała coś do napisania.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
milenaj 



Dołączyła: 04 Gru 2009
Posty: 3807
Wysłany: Wto 02 Maj, 2017 16:36   

Aragonte napisał/a:

Wszystko się zgadza - ale podczas ostatniej powtórki w czasie haftowania nie mogłam uciec przed myślami, że pan Bennett coś słabo się przejmował przyszłymi losami córek, chociaż zdawał sobie sprawę, że nie mają posagu i czeka je bieda
Chyba się starzeję, bo zaczynam trochę rozumieć Charlottę Lucas Nie, że sama bym się wydała za takiego Collinsa, ale całkowicie mi to pasuje do tej postaci i epoki. W sumie to życie kobiet było wtedy dość okropne


A to jest też świetnie oddane w filmie D&U, tym, który tak nie wyszedł. Bo "usprawiedliwienie" się Charlotte jest jak najbardziej zrozumiałe.... A i dzisiaj spotykane.

I jak pisze Admete, postaci z trzech tych wcześniejszych książek mają w sobie coś z kabaretu, a inne takie poczucie, że przecież może się ułoży...

Tyle, że nie zawsze się układa i Austen miała już tego świadomość, nie tylko z całkiem własnego życia, ale i sąsiadów rodzeństwa.
_________________
https://www.facebook.com/..._homepage_panel
 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...



Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 10349
Skąd: równiny Mazowsza
Wysłany: Wto 02 Maj, 2017 19:59   

Aragonte napisał/a:
Jednak jego teksty (aczkolwiek szczerze mnie bawią) nie zwiększały szans córek na rynku matrymonialnym :-| Chodzi mi o to całe podkreślanie, że są głupie itepede. Pewnie, że były, ale jak większość panienek wychowywanych w tej epoce, obawiam się. A pan Bennett zachowuje się trochę tak, jakby miał żyć wiecznie - nie zaoszczędził na tyle, żeby zapewnić córkom trochę lepsze dochody w przyszłości, a teraz głównie siedzi sobie w bibliotece w poczuciu intelektualnej i moralnej wyższości nad żoną :-P
Żeby było jasne - lubię tę postać, ale uważam, że święty to on nie był :kwiatek:
Podczas ostatniej powtórki krytyczniej spojrzałam też na Elżbietę, a doceniłam zalety Jane.

Nikt nie jest święty :wink: pan Bennet nie oszczędzał , bo miał się urodzić syn , do czego jak wiemy mimo licznych prób nie doszło - ot, samo życie, postacie z krwi i kości jak żywe . A dzisiaj co prawda posagów ciułać nie trzeba, ale rodzice nadal liczne zaniedbania , błędy i uchybienia wobec dzieci popełniają. Co tylko dowodzi, jak świetną , bystrą i krytyczną obserwatorką była JA, odmalowując ludzi takich , jakimi są - oprócz pana Darcy'ego, którego trzeba sobie wymyślić :wink:
_________________
Niepełnosprawny umysłowo współpracownik gestapo :mrgreen:
 
 
milenaj 



Dołączyła: 04 Gru 2009
Posty: 3807
Wysłany: Wto 02 Maj, 2017 21:32   

Tamara napisał/a:
oprócz pana Darcy'ego, którego trzeba sobie wymyślić


:rotfl: :rotfl: :rotfl:

Tamaro, Twoje podsumowanie niezwykle poprawiają mi humor. :kwiatek:
_________________
https://www.facebook.com/..._homepage_panel
 
 
Agn 
księgarniany wymiatacz



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 32777
Skąd: spod łóżka
Wysłany: Wto 02 Maj, 2017 22:43   

Tamara napisał/a:
Pani Bennet moim zdaniem wcale nie przejaskrawiona - toż JA co i rusz pisze o jej głupocie, bezczelności, braku taktu i wychowania oraz histerycznym usposobieniu :roll:

Tak, tylko mam wrażenie, że JA też ją trochę przejaskrawiła. Aczkolwiek to komedia, więc wszystko w porządku. Serialowa matka jest dla mnie idealna. :)
Aragonte napisał/a:
Chyba się starzeję, bo zaczynam trochę rozumieć Charlottę Lucas :twisted: Nie, że sama bym się wydała za takiego Collinsa, ale całkowicie mi to pasuje do tej postaci i epoki. W sumie to życie kobiet było wtedy dość okropne :?

Już kiedyś się wyzewnętrzniałam, że rozumiem i podziwiam decyzję Charlotty. Jako młoda siksa uważałam, że postąpiła dość debilnie i teraz męczy się z mężem-ćwokiem, ale jak starość nastała...
Admete napisał/a:
Jednak jego teksty (aczkolwiek szczerze mnie bawią) nie zwiększały szans córek na rynku matrymonialnym :-| Chodzi mi o to całe podkreślanie, że są głupie itepede. Pewnie, że były, ale jak większość panienek wychowywanych w tej epoce, obawiam się. A pan Bennett zachowuje się trochę tak, jakby miał żyć wiecznie - nie zaoszczędził na tyle, żeby zapewnić córkom trochę lepsze dochody w przyszłości, a teraz głównie siedzi sobie w bibliotece w poczuciu intelektualnej i moralnej wyższości nad żoną :-P

JA pisała o nim, że długo miał nadzieję na syna, a jak syn się nie pojawił, to już było za późno. W momencie gdy poznajemy rodzinę Bennetów najchętniej zapewnia sobie po prostu spokój i w miarę możliwości ciszę.
I tylko to mu zostało - schować się w bibliotece przed wrzaskami głupiej żony.
A to że mówił o nich, że są głupie - komu tak mówił? Chyba tylko swojej małżonce. :mysle:
Admete napisał/a:
Żeby było jasne - lubię tę postać, ale uważam, że święty to on nie był :kwiatek:

Nie był, ale to wiadomo od dawna. :)
_________________


Kocham mój kraj, NIENAWIDZĘ tego państwa.
 
 
milenaj 



Dołączyła: 04 Gru 2009
Posty: 3807
Wysłany: Sro 03 Maj, 2017 00:54   

Agn napisał/a:

Aragonte napisał/a:
Chyba się starzeję, bo zaczynam trochę rozumieć Charlottę Lucas Nie, że sama bym się wydała za takiego Collinsa, ale całkowicie mi to pasuje do tej postaci i epoki. W sumie to życie kobiet było wtedy dość okropne

Już kiedyś się wyzewnętrzniałam, że rozumiem i podziwiam decyzję Charlotty. Jako młoda siksa uważałam, że postąpiła dość debilnie i teraz męczy się z mężem-ćwokiem, ale jak starość nastała...


Ja może nie zrobiłabym tak na jej miejscu mimo wszystko, bo mam dwa takie małżeństwa w okolicy i w jedną w sumie propozycję za sobą. ;-P, ale potrafię ją zrozumieć, tym bardziej, że ona panem Collinsem bardzo zręcznie zarządzała. No i sytuacja jej nie była do pozazdroszczenia.
_________________
https://www.facebook.com/..._homepage_panel
 
 
milenaj 



Dołączyła: 04 Gru 2009
Posty: 3807
Wysłany: Sro 03 Maj, 2017 00:55   

Agn napisał/a:

I tylko to mu zostało - schować się w bibliotece przed wrzaskami głupiej żony.
A to że mówił o nich, że są głupie - komu tak mówił? Chyba tylko swojej małżonce.


Były też te trochę nieodpowiednie zachowania w towarzystwie, i w sumie nie bardzo reagowanie na to, jak się młodsze córki zachowują.
_________________
https://www.facebook.com/..._homepage_panel
 
 
Aragonte 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 21408
Wysłany: Sro 03 Maj, 2017 01:01   

milenaj napisał/a:
Agn napisał/a:

I tylko to mu zostało - schować się w bibliotece przed wrzaskami głupiej żony.
A to że mówił o nich, że są głupie - komu tak mówił? Chyba tylko swojej małżonce.


Były też te trochę nieodpowiednie zachowania w towarzystwie, i w sumie nie bardzo reagowanie na to, jak się młodsze córki zachowują.

Albo reagowanie w zły sposób, jak w przypadku popisu muzycznego Mary.
I z serialu kojarzę, że jednak o głupocie córek mówił publicznie, ale musiałabym poszukac odpowiedniej sceny :mysle:
_________________
Opowiadano o nim małym hobbitom wieczorami przy kominku
i wreszcie Szalony Baggins, który znikał w huku i błysku gromu,
a wracał z workami klejnotów i złota, stał się ulubionym bohaterem legend
i żył w niej przez długie lata, nawet wówczas, kiedy od dawna zapomniano
o wszystkich prawdziwych związanych z tym zdarzeniach.
 
 
milenaj 



Dołączyła: 04 Gru 2009
Posty: 3807
Wysłany: Sro 03 Maj, 2017 01:08   

Aragonte napisał/a:

Albo reagowanie w zły sposób, jak w przypadku popisu muzycznego Mary.


To też konkretnie miałam na myśli.
_________________
https://www.facebook.com/..._homepage_panel
 
 
annmichelle 



Dołączyła: 01 Maj 2007
Posty: 185
Skąd: Niemcy
Wysłany: Sro 03 Maj, 2017 10:07   

Aragonte napisał/a:

I z serialu kojarzę, że jednak o głupocie córek mówił publicznie, ale musiałabym poszukac odpowiedniej sceny :mysle:

Kojarzę jeden moment na potańcówce, gdy mówi to o Lidii i Kitty - ale słyszy to tylko jego żona, państwo Gardiner i szwagierka z mężem. Czyli wszystko zostaje w bliskiej rodzinie, która i tak zna panny bardzo dobrze. :wink: Zaden ewentualny kawaler albo jego rodzina tego nie słyszeli. :mrgreen:
_________________
:-)
 
 
Agn 
księgarniany wymiatacz



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 32777
Skąd: spod łóżka
Wysłany: Sro 03 Maj, 2017 21:06   

milenaj napisał/a:
Ja może nie zrobiłabym tak na jej miejscu mimo wszystko, bo mam dwa takie małżeństwa w okolicy i w jedną w sumie propozycję za sobą. ;-P, ale potrafię ją zrozumieć, tym bardziej, że ona panem Collinsem bardzo zręcznie zarządzała.

Ja też nie, ale biorąc pod uwagę charakter i możliwości Charlotty - dokonała dobrego wyboru i nieźle na tym wyszła.
milenaj napisał/a:
w sumie nie bardzo reagowanie na to, jak się młodsze córki zachowują.

Nie wiem, czy by cokolwiek osiągnął. :?
annmichelle napisał/a:
Kojarzę jeden moment na potańcówce, gdy mówi to o Lidii i Kitty - ale słyszy to tylko jego żona, państwo Gardiner i szwagierka z mężem. Czyli wszystko zostaje w bliskiej rodzinie, która i tak zna panny bardzo dobrze. Zaden ewentualny kawaler albo jego rodzina tego nie słyszeli.

No właśnie. :mysle:
A co do popisu Mary - ani jej śpiew nie dodawał rodzinie chwały, ani przerwanie męki publiczności przez pana Benneta. A choć nie musieli tego fałszu słuchać. ;)
_________________


Kocham mój kraj, NIENAWIDZĘ tego państwa.
 
 
milenaj 



Dołączyła: 04 Gru 2009
Posty: 3807
Wysłany: Sro 03 Maj, 2017 22:33   

Agn napisał/a:

w sumie nie bardzo reagowanie na to, jak się młodsze córki zachowują.

Nie wiem, czy by cokolwiek osiągnął.


Pewnie nie... Ale też fakt, że potem tylko ulegał.
_________________
https://www.facebook.com/..._homepage_panel
 
 
ita 



Dołączyła: 28 Gru 2016
Posty: 895
Wysłany: Sro 17 Maj, 2017 22:54   

Niedawno skończyłam czytać ten wątek, skutek wiadomy. :mrgreen: Musiałam, po prostu musiałam obejrzeć znowu serial. Tym razem oglądałam sama (siostrzenica u siebie w domu :mrgreen: ), więc mogłam oglądać wersję bez lektora. Zdecydowanie lepiej, choć nie ma to AŻ takiego znaczenia jak w przypadku N&S :-P
"Przypomniałam" sobie jakim pięknym momentem jest początek tańca Elżbiety i Darcy. Te sekundy, gdy zaczynamy słyszeć muzykę. Taka jest jakaś nostalgiczna? Nawet smutna trochę. :serce:
Przy okazji sprawdziłam sobie w necie, od kiedy mam serial. Kolekcja Gazety Wyborczej z maja 2010. Że też jeszcze są na chodzie te płytki :lol: Właściwie z tej kolekcji "w oglądaniu" jest tylko DiU. Reszta się jakoś nie przyjęła.
_________________
mogłabym prać cały dzień zasłony, żeby pan Thornton czuł się u mnie jak u siebie w domu ...
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 10591
Skąd: Kraków
Wysłany: Nie 21 Maj, 2017 11:10   

milenaj napisał/a:

Tyle, że nie zawsze się układa i Austen miała już tego świadomość, nie tylko z całkiem własnego życia, ale i sąsiadów rodzeństwa.

Najczęściej właśnie się nie układa i dlatego pisze się powieści :-D W dużym uproszczeniu oczywiście. Samej Jane też nie ułożyło się tak, jak chciała. Już nawet nie mówię o braku pana Darcy w jej życiu, ale o zależności materialnej od rodziny i tym, że jak u Anny Elliot - inni decydowali choćby o tym, gdzie będzie mieszkać.
Pan Bennet, jak się zastanowić, był jedynym z całego domu, którego majorat właściwie nie dotyczył - trochę w cudzysłowie oczywiście. Gdyby szalał z miłości do żony i córek, pewnie przejmowałby się, co z nimi będzie po jego śmierci. Ale nie szalał. Jane i Elizabeth chyba najmniej go irytowały i nie robiły wokół siebie wiele szumu, więc mógł je po swojemu najbardziej lubić bez uszczerbku dla swojej wygody. Ale reszta kobiet? Głośnych, głupich, denerwujących? On do końca życia miał zapewniony względny dobrobyt, bibliotekę i cherry po obiedzie. Był egoistą, oczywiście że był i nie wiem, czemu w gruncie rzeczy go lubię. Powinnam raczej kibicować pani Bennet zatroskanej o to, co słuszne, ale lubię zakamieniałego samoluba, pana Benneta.
Chyba sobie znów przeczytam powieść :wink:
_________________

 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...



Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 10349
Skąd: równiny Mazowsza
Wysłany: Nie 21 Maj, 2017 21:16   

Pani Bennet była zbyt wielką idiotką, żeby ją lubić :wink:
_________________
Niepełnosprawny umysłowo współpracownik gestapo :mrgreen:
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 10591
Skąd: Kraków
Wysłany: Nie 21 Maj, 2017 21:37   

Powieściowa tak, ale filmowa z była zwyczajną prostą kobietą, niezbyt światową i niezbyt mądrą, ale nie zidiociałą :wink:
_________________

 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...



Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 10349
Skąd: równiny Mazowsza
Wysłany: Pon 22 Maj, 2017 08:35   

Oj, filmowa też też jest durna jak but .
_________________
Niepełnosprawny umysłowo współpracownik gestapo :mrgreen:
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.