PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Umarł Marek Grechuta...
Autor Wiadomość
julianna 



Dołączyła: 03 Wrz 2006
Posty: 52
Skąd: Beskidy
Wysłany: Pon 09 Paź, 2006 19:37   

Marek Grechuta i Myslovitz:

http://www.youtube.com/watch?v=qKV3KATvl74

Słucham tego i chyba zaraz się rozpłaczę...
 
 
Matylda



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 1129
Wysłany: Pon 09 Paź, 2006 19:52   

Boże dziewczyny , ale sie porobiło
Grechuta to cała moja młodość
Jego Złote przeboje swego czasu prawie mi się starły na kasecie tak je męczyłam
Strasznie szkoda , że juz nie zaśpiewa , ale cieszmy się , że zostawił tyle pięknych piosenek

nie zrobię więcej zdjęć - tak, wiem
nie będę prosił, lecz... - tak, wiem
to przecież żaden grzech - tak wiem...
_________________
przede wszystkim nie jest się królową , aby być szczęśliwą
 
 
monika29.09



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 1063
Skąd: warszawa
Wysłany: Pon 09 Paź, 2006 20:35   

miłosz napisał/a:
dzis od 19 w radiowej "trójce" będzie audycja poświęcona Markowi....


http://www2.polskieradio.pl/sluchaj/play.aspx?p=r3

audycja będzie trwała do 22

Dziś między 19 a 22 na naszej antenie wspominać go będą znajomi i przyjaciele, ludzie, z którymi pracował i tworzył. Wśród gości programu: Grzegorz Turnau, Jan Kanty Pawluśkiewicz, Zbigniew Preisner, Adam Nowak, Daniel Wyszogrodzki, Piotr Kaczkowski...
Zaprasza Marek Niedźwiecki.


m.
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Pon 09 Paź, 2006 22:33   

Tak sobie pomyślałam, że rosłam razem z nim i dorastałam do jego twórczości. Jako dziecko zasłuchiwałam sie w Bedziesz moją damą i w "konika cukrowego", a potem to dzięki niemu pokochałam Leśmiana, Nowaka. Nie zrozumiałabym psalmów Nowaka, gdybym ich najpierw nie usłyszała z muzyką Grechuty, w czasach Solidarnosci uwielbiałam podteksty piosenki o pociagu "Tylko po co, tylko po co, tylko po co...", Wyspiański był dla mnie strawny tylko w połączeniu z Grechutą, moja pierwsza noc z ukochanym a w tle "senne siano się zwozi w otwarte na oścież wrota..." - Boże mój, całe moje życie mijało z Markiem Grechutą w tle, moja pierwsza prawdziwa randka z impresjonizmem to była jego biała płyta - Śpiewające obrazy "Hej panie Degas!", Kraków nocą, Modigliani... - czuję jakby mi ktoś kawał tego życia dziś zabrał...
 
 
achata 



Dołączyła: 04 Cze 2006
Posty: 874
Wysłany: Pon 09 Paź, 2006 22:46   

Miałysmy w domu jego psioenki jeszcze na analogowej płycie. Słuchałyśmy kiedys z siostra na gramofonie. Znałam, lubiłam, "Nie dokazuj..." obijało się o uszy od dziecka. Smutno, tylko zawsze mnie drażni, że o człowieku telewizja i radio przypomina sobie dopiero jak umrze. A moze by tak częściej zagrali coś co jest po prostu ładne a niekoniecznie głosne na miarę czasów?
_________________
w poszukiwaniu pogody ducha
 
 
Matylda



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 1129
Wysłany: Pon 09 Paź, 2006 22:47   

Ja nawet sobie żartowałam , że zakocham sie tylko w takim chłopaku , który zaśpiewa mi Będziesz moja damą......słońce z pomarańczy itd
Mój mąż o tym wie i czasem to spiewa, ale nijak się ma do Grechuty. On miał w sobie cos tak eleganckiego.....
_________________
przede wszystkim nie jest się królową , aby być szczęśliwą
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 11356
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon 09 Paź, 2006 23:09   

To prawda Matyldo.
Pamiętam też opowieść o chłopaku, który w ciężkich latach 80 wyrwał się w świat, do Anglii, szczęśliwy, że się udało. Już po tygodniu w Londynie poszedł do ośrodka polskiego i kupił sobie kasetę z Grechutą, żeby się nie zagryźć z nostalgii.
 
 
Gitka 



Dołączyła: 25 Maj 2006
Posty: 2305
Wysłany: Wto 10 Paź, 2006 09:03   


http://www.se.com.pl/se/i...list_position=1
 
 
miłosz 
kucharz jedno ma imię



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 1750
Skąd: Krakówek
Wysłany: Sro 11 Paź, 2006 09:02   

Pogrzeb Pana Marka na krakowskich Rakowicach we wtorek, spocznie sobie koło Piotra S.
A wiecie, że umarł w dzień urodzin Agnieszki Osieckiej? No i razem juz się cieszą i podśpiewują na "połoninach niebieskich"
_________________
Z Tobą ciemność nie będzie ciemna..........
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 11356
Skąd: Kraków
Wysłany: Sro 11 Paź, 2006 09:15   

I ja mam taką nadzieję, że im tam razem dobrze. I że gapią się na nas z góry. I że nie żałują, że "trawa u nas tak zielona".
 
 
Gitka 



Dołączyła: 25 Maj 2006
Posty: 2305
Wysłany: Pią 13 Paź, 2006 10:18   

Wszystkie jego panie
Kobiety kochały Marka Grechutę
Kochały go nie dlatego, że potrafił je czarować i - jak to artysta - umiejętnie owijać wokół palca. Kochały go za skromność, poezję i wielkie serce.

- W tym ogromnym sercu mógł się zmieścić cały świat - o zmarłym w poniedziałek Marku Grechucie ( 61 l.) mówi aktorka Dorota Pomykała.

- Podczas jego występów dziewczyny siedziały jak oszołomione, wpatrzone w Marka - młodego Grechutę wspomina Jan Kanty Pawluśkiewicz (64 l.), kompozytor i współzałożyciel kabaretu Anawa. - Na sali cisza i niezwykła magia. Marek był bardzo skromnym człowiekiem, daleko mu było do gwiazdorstwa. Nieruchomy, wpatrzony w dal, a mimo to pierwsze rzędy publiczności zawsze wypełnione pięknymi studentkami.

Wpatrzone jak w obrazek
- Pamiętam go na scenie lekko zawstydzonego, tajemniczego, z rękami spuszczonymi wzdłuż ciała. I piękne oczy kobiet wpatrzone w Marka jak w święty obrazek - wspomina piosenkarz Zbigniew Wodecki (56 l.), który grał na skrzypcach w Anawie.

Podczas występów Grechuta był posągowy, skupiony na śpiewanej poezji. Atmosfera koncertów pełna mistycyzmu.

- Jego zachowanie nie było wykombinowane, przemyślane. On taki skromny był po prostu - wspomina Pawluśkiewicz. I to podobało się dziewczynom.

Oczarował Demarczyk
Specjalnie dla niego przychodziły na koncerty studentki, artystki, cała śmietanka towarzyska Krakowa. Kiedy w 1967 roku Grechuta zaprosił na koncert artystkę Piwnicy pod Baranami, Ewę Demarczyk, ta patrzyła na niego jak zahipnotyzowana. "Gdy zobaczyłem patrzące na mnie jej wielkie, czarne oczy, mało nie spadłem ze sceny" - Grechuta wspominał po latach.

Największe wrażenie robiły jego piosenki: "Nie dokazuj", "Serce". - Przy "Tango Anawa" paniom siadały emocje - wspomina Jan Kanty Pawluśkiewicz.

- W sposobie, w jaki Marek śpiewał poezję, było coś takiego, że ludziom działo się coś w sercach. Pary przytulały się - wspomina kompozytor.

Choć kobiety przychodziły na koncerty Anawy głównie "na Marka", koledzy z zespołu nie byli zazdrośni.

- A gdzieżby tam - oburza się Wodecki. - Taki był nieśmiały w relacjach z kobietami, że myśmy go sami w tłum popychali.

Ideał mężczyzny
Artystki z Piwnicy pod Baranami kochały się w Marku Grechucie platonicznie.

- Miał wspaniałą żonę, dziecko - mówi pieśniarka Anna Szałapak. - Ale muszę przyznać, że Marek był mężczyzną, którym interesowały się panie w różnym wieku. Kiedy w latach 60. śpiewał na festiwalu w Opolu, moja babcia była nim zafascynowana. Na mnie, wtedy nastolatce, też zrobił wrażenie ten blondyn o bladej, posągowej twarzy. Co nas wszystkie tak w nim urzekało? Geniusz tego wspaniałego artysty!


- Według mnie Marek był ideałem mężczyzny - mówi Dorota Pomykała (50 l.), która występowała z Grechutą. - Z jednej strony stuprocentowy, przystojny, a z drugiej wrażliwy, trafiający w serce poeta. Szarmancki, pełen przedwojennej kindersztuby, zawsze podał kobiecie płaszcz i przepuścił ją w drzwiach. Urzekała mnie w nim ta męskość w wydaniu chłopca - wspomina. - Na zawsze w mojej pamięci zostanie pewien sylwester, kiedy w Piwnicy Pod Baranami przetańczyliśmy razem całą noc - dodaje aktorka.

Była jego panią
Kobiety wzdychały do Marka Grechuty i marzyły. Kiedy śpiewał napisaną przez siebie piosenkę pt. "Będziesz moją panią", każdej wydawało się, że śpiewa o niej. Ale Grechuta tę piosenkę napisał dla swojej żony Danuty. Poznali się na studiach w sylwestra 1967/68 roku.

- Podobno tylko ona śpiewała dla niego w domu i robiła to pięknie - wspomina piosenkarka i reżyserka Magda Umer (57 l.). - Była dla niego najważniejszą nagrodą w życiu. I największym przyjacielem. W jednym ze swoich wierszy nazwał ją świętą żoną - wspomina Umer. Dla Marka Danuta rzuciła studia pedagogiczne i geograficzne. Urodziła syna. Została menedżerem Marka, opiekunem i czułym krytykiem.

- Człowiekiem na najlepsze i najgorsze - Magda Umer mówi o najważniejszej kobiecie w życiu Marka Grechuty. Tej, która była przy nim do samego końca.

autor: Katarzyna Zielonka
http://www.se.com.pl/se/i...list_position=1
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Pią 13 Paź, 2006 10:50   

Z tych wspomnień wyłania się obraz idealny, ale nikt z nas nie zna tej "prawdziwej prawdy" o człowieku, którego najlepiej znali najbliżsi. Kiedyś w programie Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie usłyszałam głos Marka Grechuty błagający swojego syna o jakiś znak życia, o powrót do domu... Pomyślałam sobie, Boże co działo się w tym domu, z którego młody człowiek postanowił uciec bez słowa, bez przejmowania się o to co poczują jego najbliżsi.
Widać życie w cieniu artysty takiego formatu bylo nie do zniesienia...
 
 
Marija 



Dołączyła: 15 Wrz 2006
Posty: 5608
Skąd: woj. dolnośląskie
Wysłany: Pią 13 Paź, 2006 10:53   

O Boże, nie wiedziałam, że coś takiego się zdarzyło :shock: Cóż, reakcji dzieci mniejszych i większych na z pozoru mało znaczące sytuacje i relacje są mało przewidywalne....Z punktu widzenia dorosłych - mogło nie dziać się nic :? ??: A dla młodzieńca-nadwrażliwca :thud:
 
 
Harry_the_Cat 
poszukująca



Dołączyła: 30 Cze 2006
Posty: 11292
Wysłany: Pią 13 Paź, 2006 10:56   

Alison napisał/a:
Widać życie w cieniu artysty takiego formatu bylo nie do zniesienia...


Myślę, że to zawsze jest bardzo trudne.
_________________
Carry on my wayward son, For there'll be peace when you are done. Lay your weary head to rest, Now don't you cry no more...
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Pią 13 Paź, 2006 11:13   

Marija napisał/a:
O Boże, nie wiedziałam, że coś takiego się zdarzyło :shock: Cóż, reakcji dzieci mniejszych i większych na z pozoru mało znaczące sytuacje i relacje są mało przewidywalne....Z punktu widzenia dorosłych - mogło nie dziać się nic :? ??: A dla młodzieńca-nadwrażliwca :thud:


No to już nie takie dziecko było, chyba był juz studentem, dwadzieścia parę lat....
Czytałam gdzieś potem, że postanowił wyjechać bez śladu i odnaleźć siebie. Musiał być pod straszną presją, zawsze porównywany do ojca, jeszcze fizycznie do niego podobny, z włoskami jak cherubin.
 
 
monika29.09



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 1063
Skąd: warszawa
Wysłany: Pią 13 Paź, 2006 11:20   

PogrEchutany, ale wielki

"... Do Grechuty człowieka trudno dotrzeć. Jego żona Danuta wyjaśnia, że jest zmęczony śpiewaniem, że jeżdżąc po świecie, pięć razy "dachował" samochodem, że głos ma dziwny, bo nim pracował przez 35 lat. Artystyczny Kraków mówi jednak o chorobie artysty.
- Zaczęło się ze 20 lat temu - mówi człowiek z Piwnicy pod Baranami. - Marek ma na przemian okresy euforii i depresji. Kiedy daje koncert, nie wiadomo, czy będzie otwarty, czy zamknięty w sobie, bez kontaktu. Czy zaśpiewa, czy poprzestanie na melodeklamacji.
Muzyk, który grał w Anawie przez kilkanaście lat, mówi, że Grechuta cierpi na stany lękowe: - Zaczęło się po wprowadzeniu stanu wojennego. 13 grudnia wracaliśmy taksówką z koncertu w Poznaniu, po drodze zatrzymywali nas milicjanci. Grechutę, który zaangażował się wcześniej po stronie Solidarności, pytali: "No, ale kto ty jesteś teraz? Już się skończyło". To przekroczyło próg jego wrażliwości.
W latach 80. zaczęły się dramatyczne koncerty. Raz udawało się wspaniale. Innym razem Grechuta zasiadł do fortepianu i nic nie zagrał. Muzycy przeprosili publiczność i koncert odwołano. W Warszawie, bodajże w 1989 roku, kiedy artysta znów miał zły dzień, fani Grechuty wyklaskali go ze sceny. W latach 90. zaprzestał regularnych występów. Wydał tylko jedną płytę - "Dziesięć ważnych słów" (z utworami: "Ojczyzna", "Wolność", "Władza", "Prawo", "Praca", "Wiedza", "Solidarność", "Natura", "Sztuka" i "Miłość"). Zaszył się w prywatności, w wypieszczonym białym domku. Najbardziej lubi usiąść na kanapie i oglądać transmisje sportowe.
Jest na nowej płycie piosenka "Góry me wysokie - Zakopane".
- Jeździ pan na nartach?
Marek Grechuta: - Teraz już nie.
Danuta Grechuta: - Opowiedz, jak w latach 70. uczyłeś się jeździć. Nasz mały Łukasz śmigał już całkiem nieźle, a ty chodziłeś tak koślawo w poprzek stoku.
Ale o tym Marek Grechuta mówić nie chce.
W 1999 roku o rodzinie Grechutów zrobiło się głośno. Ukochany syn Marka i Danuty Łukasz po studiach oświadczył rodzicom, że musi sobie przemyśleć życie - i zniknął na dwa lata z domu. Zrozpaczeni rodzice zgłosili się do programu "Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie", zamieścili w prasie odręcznie napisany apel: "Łukasz, wróć do domu! Przysięgamy Ci na obraz Matki Boskiej Częstochowskiej, że jak wrócisz, nic nie będzie wbrew Twojej woli". Po dwóch latach Łukasz wrócił z podróży (dotarł do Włoch), pracuje, mieszka w Krakowie.
Marek Grechuta nie uważa, żeby przez to miał na nowej płycie zmęczony głos. W ogóle nie uważa, żeby miał zmęczony głos. Choć jego śpiew przypomina dziś melodeklamację, nuty nie płyną, urywają się raptownie. Głos jest niższy, chropawy. Tylko to ciepło, które uczyniło Grechutę bogiem zakochanych, pozostało.
W fanach nowa płyta Grechuty budzić będzie pewnie podobne wzruszenie jak słuchanie z trudem mówiącego Papieża.
..."

skopiowane z artykułu:
http://www.adriano2.repub...pog_ale_wie.htm
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Pią 13 Paź, 2006 11:30   

Boże, jakie to wszystko smutne...
Byłam na jego koncercie u nas w domu kultury, jakoś tak na początku studiów, więc początek lat osiemdziesiatych. Grał na fortepianie i śpiewał, pięknie jak zwykle, ale był jakiś potwornie czerwony na twarzy, cały czas śpiewał ze spuszczoną głową, wpatrzony w klawiaturę, a potem ukłonił się i bez słowa wyszedł. Było mnóstwo ludzi, klaskali długo po jego wyjściu, ale widziałam, że wszyscy jakoś tak dziwnie na siebie spoglądaja, nawet słyszałam, że ktoś powiedział, że pewnie jest po paru głębszych, wiadomo - artysta. A on chyba był wtedy w tym swoim dołku. Nie wiedziałam o tym wszystkim, podziwiam, że jednak wystąpił....choć nie jest to moje dobre wspomnienie o nim.... :sad:
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Pią 13 Paź, 2006 11:34   

Znalazłam coś takiego...

"Niedawno odnalazł się syn Marka Grechuty. Łukasz nie dawał znaku życia przez osiem miesięcy. W tym czasie Grechuta z żoną Danutą szukali go dosłownie wszędzie - m.in. poprzez telewizyjny program "Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie" oraz przy pomocy detektywa Krzysztofa Rutkowskiego.

Jak pisze "Życie na gorąco" Łukasz po prostu "potrzebował czasu, żeby poukładać sobie świat, który okazał się daleki od jego ideałów, nie przystający zupełnie do jego wrażliwości. Nie każdy wszakże potrafi szybko zapomnieć o zawodzie miłosnym czy pogodzić się z niemożliwością zrealizowania swoich zawodowych marzeń. A Łukasz skończył z wyróżnieniem Wydział Form Przemysłowych na krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych i chciał projektować samochody. Jednak w Polsce okazało się to niemożliwe, bo nie ma takiego zawodu jak samochodowy stylista".
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Pią 13 Paź, 2006 11:40   

I jeszcze bardzo fajny wywiad czyli Marek Grechuta o sobie..

http://darexx.w.interia.pl/liliana.html
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Pią 13 Paź, 2006 11:48   

Ja kiedys sluchalam go na zywo dwa razy.
Na jakims festynie na Dobrej pod UW (mam chyba nawet jakas fotke, musze poszukac), a potem juz na studiach pod koniec lat 80-tych w kameralnej salce na UW w czasie dni otwartych. Chyba byl w lepszym nastroju, choc stal na scenie i spiewal nie rozgladajac sie po widowni.
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Marija 



Dołączyła: 15 Wrz 2006
Posty: 5608
Skąd: woj. dolnośląskie
Wysłany: Pią 13 Paź, 2006 12:00   

Alison napisał/a:
"Niedawno odnalazł się syn Marka Grechuty. Łukasz nie dawał znaku życia przez osiem miesięcy. W tym czasie Grechuta z żoną Danutą szukali go dosłownie wszędzie - m.in. poprzez telewizyjny program "Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie" oraz przy pomocy detektywa Krzysztofa Rutkowskiego.

Czasem się zastanawiam, ile trzeba mieć w sobie szaleństwa, determinacji czy bezmyślnej odwagi, żeby coś takiego zrobić i sobie, i swoim najbliższym :cry: Jako racjonalna Panna, nigdy nie czułam pragnienie, żeby uciec i SOBIE układać to i owo. A co z rodzicami? Ehh, te duże dzieci :evil: , ci artyści....
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Pią 13 Paź, 2006 13:43   

a ja kiedyś uciekłam z domu...
 
 
Harry_the_Cat 
poszukująca



Dołączyła: 30 Cze 2006
Posty: 11292
Wysłany: Pią 13 Paź, 2006 13:47   

To bardzo w Twoim stylu Aine - rzucać takie oświadczenie w przestrzeń...
_________________
Carry on my wayward son, For there'll be peace when you are done. Lay your weary head to rest, Now don't you cry no more...
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Pią 13 Paź, 2006 14:07   

he he prawda? Udramatyczniam sytuację :D
 
 
Kaziuta



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 1380
Skąd: Szczecin
Wysłany: Pią 13 Paź, 2006 21:28   

Rozumiem, że czasami człowiek potrzebuje odnaleźć siebie. Gdzieś wyjechać. Pobyć samemu, albo w innym świecie, ale nie wyobrażam sobie aby moi najblizsi nie wiedzieli gdzie jestem i co robie. Jak mogłabym zrobić coś takiego ludziom, których kocham, nawet wtedy gdy wg mnie wyrządziliby mi jakąs krzywdę. Przecież gdy ustaną emocje, gdy wszystko sobie przemyślimy dochodzimy często do wniosku że powodem były również nasze złe emocje i szukamy kontaktu. Czasami to trwa dzień, dwa może dłużej, ale dwa lata ? Dla rodziców to całe wieki.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.