PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Tak waćpannę miłuję, że dychać nie mogę...
Autor Wiadomość
Harry_the_Cat 
poszukująca



Dołączyła: 30 Cze 2006
Posty: 11292
Wysłany: Wto 26 Wrz, 2006 18:16   Tak waćpannę miłuję, że dychać nie mogę...

Ustaliłyśmy razem z Admete, ze potrzebujemy wątku, w którym można zamieszczać nasze zachwyty nad filmowymi i książkowymi oświadczynami oraz w ogóle nad najbardziej elektryzującymi scenami.... . Pomysł powstał w związku z omawianiem oświadczyn pana Jarndyce'a i doktorka Woodcourta z Bleak House, ale ja nie o tym, I wbrew pozorom również nie Sienkiewiczu...

Zacznę inaczej, a jednak bardzo standardowo - jedną z moich ulubionych scen oświadczyn jest naturalnie scena oświadczyn z ekranizacji N&S, szczególnie wersja rozszerzona. Jest cudownie zagrana, szczególnie przez Rysia, i tak pełna emocji! Nie tylko miłości, ale również złości, zranionej dumy, nerwowości. Moja ulubiona kwestia to, naturalnie, "I do not wish to posses you, I wish to marry you because I love you!" :thud: Wzruszam się zawsze...

A tak swoją drogą, to ciekawe, że na mnie często większe wrażenie robią oświasczyny odrzucone, niż te przyjęte...
_________________
Carry on my wayward son, For there'll be peace when you are done. Lay your weary head to rest, Now don't you cry no more...
Ostatnio zmieniony przez Harry_the_Cat Sro 27 Wrz, 2006 16:30, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Wto 26 Wrz, 2006 18:23   

Czyzby bardziej wzruszala nas milosc niespelniona, niz spelniona ?
Cos chyba w tym jest.

Piekny tytuł wątku ! :D
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
Ostatnio zmieniony przez Gosia Wto 26 Wrz, 2006 18:31, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Harry_the_Cat 
poszukująca



Dołączyła: 30 Cze 2006
Posty: 11292
Wysłany: Wto 26 Wrz, 2006 18:28   

Dzięki Gosiu :D

A co do tej miłosci niespełnionej - to chyba u mnie nie fo końca tak. Ja uwielbiam szczęśliwe zakończenia i lubię wiedzieć, że to skołatane serce znajdzie na koniec ukojenie.
_________________
Carry on my wayward son, For there'll be peace when you are done. Lay your weary head to rest, Now don't you cry no more...
Ostatnio zmieniony przez Harry_the_Cat Wto 26 Wrz, 2006 18:55, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 40440
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Wto 26 Wrz, 2006 18:33   

No ba...pewnie,że te odrzucone są bardziej dramatyczne ;-) Jeśli pojawiły sie oświadczyny filmowe z N&S, to muszą się tez pojawić z D&U:

"Daremnie walczyłem ze sobą. Nie poradzę, nie zdławię mojego uczucia. Pozwól mi pani wyznać, jak gorąco cię wielbie i kocham."
"In vain I have struggled. It will not do. My feelings will not be repressed. You must allow me to tell you how ardently I admire and love you."

A tutaj oświadczyny niekonwencjonalne trochę. Dla wyjaśnienia dodam, że bohaterowie z powodu swojej milości dopuścili się zdrady ( dlatego pojawia sie motyw kary, a wszystko rozgrywa sie na peronie - tam jest mnóstwo peronowych scen :-) ) i teraz spotykają sie po trzech latach. Z filmu Kabhie Alvida Naa Kehna - Nigdy nie mów żegaj. A tak w ogóle to trzeba zobaczyć jak jest zagrane :-)

Dev: Maya!Aren't you a little overdressed for the station? Sorry... It's been a while hasn't it?
Maya: I don't live here anymore...
Dev: And I don't live here despite being here...Watch where you are going! ( to do przechodzącej osoby, która potrącila Deva )
Maya: Nothing's changed Dev... You still get angry at everything...
Dev: Anger's my own... Doesn't leave me... Love can always leave and go...
Maya: What will you do if you find your lost love?
Dev: What will I say now, Maya... I’ll just say go back'!
Maya: Dev.. Only I know how I have survived these three years...There was not a moment in the day when I didn't think of you...But I used to convince myself that you are alright...you are happy with your family... used to think of your happiness...and it would reduce a bit of my unhappiness...But today I realized that you have been as alone as I am...Yes Dev...Even I have been alone for three years...Alone... Like you...Why Dev? Why did all this happen? Why? Why did we meet? And then part? Why, Dev? Why?
Dev: Everyone shares happiness and sorrow...I want to share my punishment with you...My life may not be complete living with you...but at least it will be a life...Will you share this incomplete life with me Maya...Answer me Maya... It's hurting...Answer... I can't sit here the whole...What do you want me to do? Go down on my knees?
Maya: Shut up... Just shut up... Speak politely...
Dev: Ok... Hello... Thank you... Nice to meet you...I love you... Damn it!
Maya: I love you too...Come on...Now?
Dev: Now what? Fifteen days in jail...
Maya: What?
Dev: ... I stopped the train by pulling the chain..."
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Wto 26 Wrz, 2006 18:54   

Spoiler Bleak House !

Moja ulubiona scena oswiadczyn pana Jarndyce`a
Lubie przygotowania do nich. Kiedy pan J. nie moze sie zdecydowac, zastanawia sie jak to jej powiedziec. Chce najpierw przekazac to w liscie, ale nie moze dobrac odpowiednich slow. Zaczyna pisac, ale nie podoba mu sie to co pisze i pozniej mnie w reku papier.
A pozniej ze lzami w oczach te slowa wypowiadal. Ja tam sie fzruszylam.... bardzo ...

- Miała rację, że byłoby lepiej, gdybym się nie urodziła.
- Ale wtedy, nigdy bym cię nie poznał, prawda? Wypełniłaś moje życie radością.
- Ale pan także zmienił moje życie...
- Esther, pozwól mi mówić dalej, bo nigdy temu nie podołam. Nasze życie się zmieni, Rick już opuścił Bleak House, a Ada też nie zostanie z nami długo. Mam jednak nadzieję, że ty będziesz chciała tu zostać ze mną.
- Tak, oczywiście, jeśli tego sobie pan życzy.
- Czy zostaniesz tutaj jako pani Bleak House? Jako moja żona? Wiem, co powie na to świat: że jestem za stary na męża dla młodej dziewczyny, ale nic nie poradzę na to, co czuję i bardziej obchodzą mnie twoje uczucia niż świata. No, powiedziałem to! Kocham cię, Esther. Zostaniesz moją żoną?
- Czy mogę się nad tym zastanowić przez chwilę?
- Oczywiście! Oczywiście. Tak długo jak zechcesz.





Ale do tego trzeba widziec ta scene, widziec oczy pana Jardnyce, lekko zaczerwienione i jego twarz.
Dla mnie to piekna scena!
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
Ostatnio zmieniony przez Gosia Czw 08 Mar, 2007 19:36, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 40440
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Wto 26 Wrz, 2006 19:00   

To rzeczywiście bardzo ładna scena. A tu pan doktor ;-)

Esther: Bardzo się cieszę, ze względu na pana. Oczywiście, będzie|pana brakowało.
Allan: Pani?
Esther: Tak oczywiście, mnie też. I innym.|Ale jestem pewna, że pan o tym wie.
Allan: Nie obchodzą mnie inni. Mówi pani, że pani będzie za mną tęskniła?
Esther: Tak, będę, bardzo.
Allan: Więc jedź ze mną. Jako moja żona! Musisz wiedzieć jak bardzo cię kocham|niemal od pierwszego spotkania. Kilka razy byłem już tak blisko|powiedzenia ci tego, i jestem pewien, że|ty także coś do mnie czujesz.
Esther: Nie, panie Woodcourt. Proszę przestać.
Allan: Allan. Mów do mnie Allan, Esther.
Esther: Nie mogę za ciebie wyjść, Allan. Nie mogę cię kochać. Tylko jako przyjaciela,|bardzo dobrego i drogiego przyjaciela.
Allan: Więc się kompletnie|pomyliłem co do twoich uczuć?
Esther: Przestań proszę. Nie mogę.
Allan: Czy to z powodu pana Jarndyce'a?
Esther: Tak.
Allan: Zbyt daleko posunięta|wdzięczność, Esther. Na pewno nie chciałby uniemożliwić ci ślubu|z kimś kogo kochasz, jakkolwiek dobrą jesteś gospodynią.
Esther: Pan Jarndyce i ja jesteśmy zaręczeni.
Allan: Dobry Boże, ty... ty nie mówisz tego poważnie.
Esther: Jestem bardzo zaszczycona twoją propozycją, ale nigdy jej nie oczekiwałam. Nigdy nie myślałam, że|czujesz do mnie coś więcej niż litość.
Allan: Nie chcę żebyś czuła się zaszczycona|moimi oświadczynami. Chcę żebyś wyszła za mnie.|Chcę żebyś mnie kochała, tak jak ja kocham ciebie.
Esther: Powiedziałam już, nie jestem wolna by cię kochać.
Allan: Nie mogę dłużej tego słuchać.
Esther: Pójdę już.|Proszę nie idź za mną.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
Harry_the_Cat 
poszukująca



Dołączyła: 30 Cze 2006
Posty: 11292
Wysłany: Wto 26 Wrz, 2006 19:01   

Obie sceny są urocze...
_________________
Carry on my wayward son, For there'll be peace when you are done. Lay your weary head to rest, Now don't you cry no more...
 
 
otherwaymistercollins
[Usunięty]


Wysłany: Wto 26 Wrz, 2006 19:11   

Admete napisał/a:
Allan: Nie chcę żebyś czuła się zaszczycona|moimi oświadczynami. Chcę żebyś wyszła za mnie.|Chcę żebyś mnie kochała, tak jak ja kocham ciebie.

To mój ulubiony fragment tych oświadczyn...Woodcourt mówi to z taką siłą i pasją, jak na prawdziwego mężczyznę przystało :)
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 11913
Skąd: Kraków
Wysłany: Wto 26 Wrz, 2006 19:49   

O, jaki śliczny tytuł wątyku! Wspanialy temat, gartuluję pomysłu!
Z austenowskich najpiękniejsze są chyba oświadczyny kapitana Wenwortha, ten jego list pełen tęsknoty, niepewności i pasji. Nie mam pod ręką książki, ale proszę pokornie o zacytowanie, jeśli któraś z Was akurat nią dysponuje.
No a Sienkiewicz! - to był mistrz! Bohun Helenie, Ketling Krzysi, Winicjusz Ligii, Kmicic Oleńce - jak oni mówili o miłości :thud:
O proszę, Ogniem i mieczem tom 2:
(...) żal sercu mojemu. Ni z tobą żyć, ni bez ciebie, ni z dala, ni z bliska - ni na górze, ni na dolinie..."
Echch, jak ja płakałam nad dolą Bohuna....
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Wto 26 Wrz, 2006 20:02   

Wyznanie Ketlinga w "Panu Wołłodyjowskim"

- Nie grzech to, że w świętym miejscu przed tobą klękam, bo gdzież, jeśli nie do kościoła, czysta miłość po błogosławieństwo przychodzi. Miłuję cię więcej niż zdrowie, miłuję cię nad wszelkie dobro ziemskie, miłuję cię duszą, miłuję cię sercem i tu, wobec tego ołtarza, miłość ci moją wyznawam!...
[..]
- Więc nogi twoje obejmuję i o wyrok cię błagam : mamli odejść z radością niebiańską czy też z żalem nieznośnym, którego zgoła przeżyć nie zdołam?...
[..]
- W ręce twoje oddaję szczęście i życie moje. Zmiłowania wyglądam, bo mi ciężko okrutnie...
[..]
- Miłuję cię z całej duszy, ale nigdy nie będę twoją


Ale piekniejsze sa jeszcze slowa Ketlinga kilka rozdzialow wczesniej.

- Kochanie to niedola ciężka, bo przez nie człek wolny niewolnikiem się staje. Równie jak ptak, z łuku ustrzelon, spada pod nogi myśliwca, tak i człek, miłością porażon, nie ma już mocy odlecieć od nóg kochanych...
Kochanie to kalectwo, bo człek, jak ślepy, świata za swoim kochaniem nie widzi...
Kochanie to smutek, bo kiedyż więcej łez płynie, kiedyż więcej wzdychań boki wydają? Kto pokocha, temu już nie w głowie ni stroje, ni tańce, ni kości, ni łowy; siedzieć on gotów, kolana własne dłońmi objąwszy, tak tęskniąc rzewliwie, jako ów, który kogoś bliskiego postradał...
Kochanie to choroba, gdyż w nim, jako w chorobie, twarz bieleje, oczy wpadają, ręce się trzęsą i palce chudną, a człowiek o śmierci rozmyśla albo jak w obłąkaniu ze zjeżoną głową chodzi, z miesiącem gada, rad miłe imię na piasku pisze, a gdy mu je wiatr zwieje, tedy powiada: „nieszczęście!"... i ślochać gotów...

A jednak - - jeśli miłować ciężko, to nie miłować ciężej jeszcze, bo kogóż bez kochania nasyci rozkosz, sława, bogactwa, wonności lub klejnoty? Kto kochanej nie powie: „Wolę cię niźli królestwo, niźli sceptr, niźli zdrowie, niźli długi wiek?..." A ponieważ każdy chętnie by oddał życie za kochanie, tedy kochanie więcej jest warte od życia...


To tez wyznanie milosci, ale nie bezposrednie.
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
Ostatnio zmieniony przez Gosia Wto 26 Wrz, 2006 20:05, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Harry_the_Cat 
poszukująca



Dołączyła: 30 Cze 2006
Posty: 11292
Wysłany: Wto 26 Wrz, 2006 20:03   

Sienkiewicz jednak niezły w te klocki był...
_________________
Carry on my wayward son, For there'll be peace when you are done. Lay your weary head to rest, Now don't you cry no more...
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Wto 26 Wrz, 2006 20:09   

Muszę przyznać, że scena czytania listu z Perswazji zawsze mi palpitowała serducho. Niesamowicie jest to napisane, jest w tym tyle pasji, ze człowiek pożera wzrokiem każde następne zdanie.
Sienkiewiczowskie oświadczyny są fajowe, bo jest to cała gama oświadczyn od szalonych po ckliwe, od poważnych po satyryczne (Baśka oświadcza się Michałowi).
Najbardziej satyryczne są dla mnie oświadczyny Rhetta Butlera z "Przeminęło z wiatrem". To taki pastisz na sceny oświadczyn w ogóle, on sobie kpi na maxa, a ona jest rozczarowana, że nie ma w nim krzty romantyzmu. Bardzo tą scenę lubię.
Lubię też Colina oświadczającego sie po portugalsku w "Love actually". A poza tym jestem wielka fanką obu oświadczyn pana Guppy'ego z Bleak House ;-)
I jeszcze jedne z ładniejszych oświadczyn to te sylwestrowe Harryego oświadczajacego się Sally - kocham kiedy robi ci się zimno przy 22 stopniach Celsjusza, kocham kiedy pół godziny zamawiasz zwykłą kanapkę, kocham zmarszczkę jaka robi ci się na czole, kiedy nie zgadzasz się z tym co mówię, kocham twój zapach na moich ubraniach i to, że jesteś ostatnią osobą z jaką chcę porozmawiać przed snem. I nie przyszedłem tu bo jest sylwester i czuję się samotny, ale kiedy uświadamiasz sobie, że chcesz z kimś spędzić resztę życia, to chcesz żeby ta reszta życia zaczęła sie natychmiast (sorry za nieścisłości, ale cyt. z pamięci). Ach rozmarzyłam się... :oops:
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Wto 26 Wrz, 2006 20:23   

Special for You :D
Kapitan Wentworth w "Perswazjach"

Nie mogę dłużej słuchać w milczeniu. Muszę przemówić do Ciebie w jedyny dostępny mi sposób. Ranisz moją duszę. Rzucam się od rozpaczy do nadziei. Nie mów mi, żem przyszedł za późno, że te drogocenne uczucia wygasły na zawsze. Ofiaruję Ci siebie z powrotem - to serce bardziej jest dzisiaj Twoje niż osiem i pół lat temu, kiedyś je nieledwie złamała. Nie powiadaj, że mężczyzna szybciej zapomina niż kobieta, że jego miłość wcześniejszą ma śmierć. Nie kochałem żadnej oprócz Ciebie. Możem był niesprawiedliwy, może słaby i urażony, lecz nigdy - niestały. Ty jedynie przywiodłaś mnie do Bath. Dla Ciebie tylko myślę i robię plany. Czy nie widzisz tego? Czy możesz nie zrozumieć mych pragnień? Nie czekałbym nawet tych dziesięciu dni, gdybym mógł odczytać Twe uczucia, tak jak Ty, sądzę, przejrzałaś moje. Ledwo mogę pisać. Co chwila słyszę coś, co mnie przytłacza. Zniżasz głos, lecz ja potrafię rozróżnić ton tego głosu, kiedy inni nie mogą go dosłyszeć. Zbyt dobra, zbyt wspaniała istota! Doprawdy, oddajesz nam sprawiedliwość. Wierzysz, że istnieje prawdziwa miłość i wierność męska. Wierzaj, że taką miłością najgorętszą, najbardziej stałą przepełniony jest
E.W.

Muszę iść niepewny swego losu, lecz wrócę tutaj lub też pójdę za Wami jak najszybciej. Słowo, spojrzenie wystarczy, by zdecydować, czy wejdę do domu Twego ojca dziś wieczór, czy też nigdy.
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 40440
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Wto 26 Wrz, 2006 20:27   

Alison też bardzo lubię oświadczyny w Kiedy Harry poznala Sally, a pan Guppy to miał naprawdę traumatyczne doswiadczenia, jeśli codzi o oswiadczyny ;-) Biedaczek. Ciekawe czy mu sie w końcu jakaś Caddy trafi. Przy oświadczynach z Love Actually zawsze płaczę.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
Ostatnio zmieniony przez Admete Wto 26 Wrz, 2006 20:47, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
GosiaJ
Shahrukh...



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 605
Wysłany: Wto 26 Wrz, 2006 20:32   

Boski wątek! Gosiu, dzięki za Wentwortha - kapitan i jego list są niezniszczalne i zawsze wywołują takie same motyle.
Podobnie jak dumny Darcy, pełen pasji John Thornton, nieszczęsny w swej namiętności Bohun. Nie mam już czego doklejać chyba, wrzuciłyście moje ulubione książkowe oświadczyny :grin:
I zgadzam się co do głosu filmowego Darcy'ego - Mateusza - można omdleć, słysząc jego wersję oświadczyn :oops:

Admete - tak, warto czekać trzy godziny, trzy godziny pełne nadzwyczajnych emocji, żeby w końcu zobaczyć tego zgryźliwego cholernika Deva na kolanach :grin:
Ostatnio zmieniony przez GosiaJ Wto 26 Wrz, 2006 20:36, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 40440
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Wto 26 Wrz, 2006 20:53   

Myślę, że o wyznania miłosne w ogóle. Gosiu napisz wyznanie miłosne z Veer Zaary :) Peronowe oczywiście, a jakże. Do moich ulubionych należy też słynne Amanowe "Nie kocham, w ogóle cię nie kocham" w deszczowej scenie w Gdyby jutra nie bylo. :-)
A oświadczyny Gilberta?
"Ja osobiscie mam tylko jedno marzenie - odezwał się przyciszonym glosem. - Powraca ono do mnie ciągle, chociaż wiem, że prawdopodobnie nigdy się nie spełni. Marzę o własnym domu, o rozpalonym ogniu na kominku, o własnym kocie i psie, o odgłosie kroków przyjaciół, którzy przyszli w odwiedziny i - marzę o Tobie."
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
Harry_the_Cat 
poszukująca



Dołączyła: 30 Cze 2006
Posty: 11292
Wysłany: Wto 26 Wrz, 2006 21:03   

Admete napisał/a:
A oświadczyny Gilberta?
"Ja osobiscie mam tylko jedno marzenie - odezwał się przyciszonym glosem. - Powraca ono do mnie ciągle, chociaż wiem, że prawdopodobnie nigdy się nie spełni. Marzę o własnym domu, o rozpalonym ogniu na kominku, o własnym kocie i psie, o odgłosie kroków przyjaciół, którzy przyszli w odwiedziny i - marzę o Tobie."


Admete, :thud:

Ja tez lubie bardzo oświadczyny z "Błękitnego Zamku", kiedy Joanna/Valancy oświadcza się Edwardowi/Barneyowi. Zaraz poszukam i wkleję.

Ale oto nadjeżdża. Joanna słyszy szum motoru w lesie. To Lady Jane. COraz bliżej i bliżej - widzi już teraz samochód, jak podskakuje po wybojach - coraz i bliżej i bliżej - o, jest - wyskakuje z auta, opiera się o furtkę i spogląda na nią.
- Czy wraca pani do domu, panno Stirling?
- Nie wiem jeszcze - odpowiada Joanna powoli.
Powzięła nieodwołalną decyzję, ale chwila jest okropnie ciężka.
- Pomyślałem sobie, że powinienem tu zajrzeć i zobaczyć, czy nie mógłbym czegoś dla pani zrobić.
- Owszem, mógłby pan coś dla mnie zrobić - głos jej jest równy i wyraźny.
- Czy chciałby pan mnie poślubić?
Przez kilka sekund Edward milczał. Nic szczególnego nie malowało sie na jego twarzy. Wreszcie zaśmiał sie dziwnie jakoś.
- Patrzcie państwo! Wiedziałem, że szczęście czeka na mnie za rogiem.
Wszystko na to dzis wskazywało.
- Chwileczkę - Joanna uniosła rekę. - Mówię zupełnie powaznie, ale chciałabym nabrać tchu
po tym pytaniu. Rzecz jasna, że jako dobrze wychowana panna, zdaję sobie doskonale sprawę z jego niewłasciwości.
[...]
- Nie zna mnie przecież pani wcale. Kto wie - może jestem mordercą.
- Tak - może pan być kimś strasznym, może wszystko, co o panu mówią, jest prawdą. Ale to nie ma dla mnie żadnego znaczenia.
- Czy tak bardzo zależy pani na mnie, Joanno? - zapytał Edward z niedowierzaniem i przeniósł wzrok od dalekiej gwiazdy do jej oczu - jej dziwnych, zagadkowych oczu.
- Owszem, tak bardzo - odparła Joanna niskim głosem. Drżała na całym ciele. Po raz pierwszy nazwał ją po imieniu. Przejmywało to niewysłowioną słodyczą.


Nie wiem, w którym momencie skończyć...
_________________
Carry on my wayward son, For there'll be peace when you are done. Lay your weary head to rest, Now don't you cry no more...
Ostatnio zmieniony przez Harry_the_Cat Wto 26 Wrz, 2006 21:31, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
miłosz 
kucharz jedno ma imię



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 1750
Skąd: Krakówek
Wysłany: Wto 26 Wrz, 2006 21:41   

Och Harry uwielbiam "Błękitny zamek" - wiesz, że w naszej krakowskiej operetce wystawiano spektakl muzyczny na kanwie, a i w TV ongiś był spektakl bodaj z Ewą Zukowską w roli Joanny ;)

".............I będzie pani musiała zamieszkać ze mną na mojej wysepce. Nigdzie indziej nie chcę mieszkać.
- Z tego powodu częściowo chcę wyjść za pana.
Popatrzył na nią zaciekawiony.
Wierzę pani. No dobrze więc teraz możemy się juz pobrać.
(...) Edward ujął jej małe, chłodne dłonie. - Joasiu - rzekł, usiłując zachować beztroski ton- rzecz jasna, ze cię nie kocham, nigdy mi to w mysli nie postało. Ale wiesz, że od pierwszej chwili czułem do ciebie szczery sentyment? Kochane z Ciebie stworzenie."
_________________
Z Tobą ciemność nie będzie ciemna..........
 
 
Harry_the_Cat 
poszukująca



Dołączyła: 30 Cze 2006
Posty: 11292
Wysłany: Wto 26 Wrz, 2006 21:44   

Jak ja bym chciała ten spektakl zobaczyć! Czytałam kiedyś w necie fragmenty scenariusza musicalu wystawianego w Kanadzie. A teatr tv pamietam jak przez mgłę - tam chyba Frycz grał Edwarda (ale moge się mylić) - nie lubię go.
 
 
miłosz 
kucharz jedno ma imię



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 1750
Skąd: Krakówek
Wysłany: Wto 26 Wrz, 2006 21:50   

Chyba nie mnie się zdaje że w tej starej wersji grał - Marek Bargiełowski (ale sie nie upieram)

Natomiast patrz co znalazłam:
http://www.filmpolski.pl/fp/index.php/521045 i tego nie widziałam!!!!!!!
Bargiełowski - tak!!! :mrgreen: a adaptacji tamtej staroci dokonała Barbara Wachowicz.
_________________
Z Tobą ciemność nie będzie ciemna..........
 
 
GosiaJ
Shahrukh...



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 605
Wysłany: Wto 26 Wrz, 2006 21:51   

I maleńki fragmencik "Veer-Zaary" (ale to trzeba WIDZIEĆ!):
Proszę nie zrozum nie źle. Zrozumiałem, że należysz do kogoś innego... i nic nas nie łączy... i nigdy nie będzie łączyć. Ale jeśli gdziekolwiek, kiedykolwiek będziesz potrzebować przyjaciela - po prostu pamiętaj że jest taki facet za granicą, który odda za ciebie życie.
:thud:

Nooo, Admete "I don't love you" Amana :thud: I jeszcze to czytanie z pamiętnika... Główny bohater udaje, że czyta wyznanie przyjaciela, który wcześniej zawalił sprawę z dziewczyną, sprawił, że poczuła się oszukana. A tak naprawdę to jego wyznanie (coś jak Cyrano de Bergerac, nawet nos podobny ;-) ). I to też trzeba widzieć! :thud:
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Wto 26 Wrz, 2006 22:10   

A dla mnie to nie ma jak Stachurowe wyznania miłosne:

1. [...] przyrzekłem sobie ja, że nie dam się pognębić, że nie dam pognębić siebie takiego, jaki jestem: zakochany, niewymownie, niewypowiedzianie przepięknie w tobie zakochany, dziewczynko najmilsza, Gałązko Jabłoni życia mojego mglistego. I niech sobie będą wszyscy mądrzy ze swoimi rozumami, a ja z moją miłością niech sobie będę głupi.

2. [...] Przeklęta niech będzie ta mgła. A ty błogosławiona bądź, Gałązko Jabłoni. Cóż ja bym zrobił bez ciebie, bez kochania ciebie ponad wszystko, i tak cudownie cię kocham i ponad wszystko, ponad śnieg, deszcz, słońce, kurz i mgłę, ponad pola i bagna, ponad lasy, góry i chmury, ponad ziemię i niebo, i nawet głupio tak mówić: "ponad wszystko, ponad ziemię i niebo", bo takie jakieś śmieszne stają się słowa przy tym, jak niewypowiedzianie cię kocham i nawet to "niewypowiedzianie cię kocham" jest jakoś śmieszne przy tym uczuciu, które mam dla ciebie, bo to jest nie tylko ślepe fanatyczne kochanie, ale coś także tak jasnego, tak widnego, najwidniejszego, że człowiek nie boi się najstraszliwszych rzeczy: śmierci, próżni i tak dalej. Nie jest chyba ciężko umierać, kiedy się nie umiera samemu. Samemu chyba strasznie umierać. I myślę sobie, że gdyby tak komuś, gdyby tak mnie przyszło samemu żyć wiecznie, to byłoby to też straszne, może jeszcze straszniejsze niż umierać samemu. Ale z tobą to ja mógłbym nawet żyć wiecznie. Tak. Żyć wiecznie. Do ślepego fanatycznego kochania ciebie, do tego nie doszedłem, bo do tego się nie dochodzi, to znaczy doszedłem do tego miejsca w tej probierni, gdzie, jak to się mówi dokładnie i precyzyjnie, zostałem rażony strzałą w serce. Ale do tego "dalej", do tego "więcej", "dużo więcej", do tych widności doszedłem sam. Dzięki tobie oczywiście. Wszystko dzięki tobie, Gałązko Jabłoni, cała jaskrawości ty moja, zawsze i teraz absolutnie służy tobie emanuel delawrski.

Oba cytaty pochodzą z "Siekierezady"
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 11913
Skąd: Kraków
Wysłany: Wto 26 Wrz, 2006 22:11   

Od Błekitnego Zamku z Marią Ciunelis trzymajcie się z daleka, to było obrzydliwe!
Fakt, Joanna oświadczyła się pięknie, a Edward pięknie odpowiedział.
Gilberta oświadczyny mogę recytowac z pamięci.
Z oświadczyn rodem z Orient Expresu - jedne z moich ulubionych to te bez słów: Rahul po prostu kładzie rękę na głowie Anjali oraz: inny Rahul (choć wciąż ten sam) bierze rękę innej (choć tej samej) Anjali , przyciąga ją do swojej piersi ("ja"), przytula ("kocham"), a potem dotyka nią jej piersi ("cię"). Ech, piękne to było. Rozmarzyłam się :grin:
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Wto 26 Wrz, 2006 22:17   

I jeszcze jeden:

[...] Ale podoba mi się. Śpiew Niemena. I ten świat oczywiście też. Bo Ty na nim jesteś. Patrz: pomyslałem o tym, jak to dobrze, jak to cudownie sie stało, nie wiem, komu za to dziekować, że urodziliśmy się w tym samym czasie. Co to za cud jest fantastyczny. Bo patrz: Ty mogłaś urodzić się parę tysięcy lat temu, w Starożytności, a ja na przykład w Średniowieczu albo tak, jak się urodziłem w czterdziestych latach XX wieku, albo odwrotnie, Ty mogłaś urodzić się tak, jak się urodziłaś, a ja w Starożytności i co wtedy? Co wtedy? Albo Ty mogłaś urodzić się dopiero za tysiąc lat, a ja dopiero za dwa tysiące lat, jeśli to wszystko do tego czasu będzie istniało. Ale załóżmy, że tak. Więc co wtedy, Boże mój? Albo patrz: mogliśmy się urodzić w tym samym czasie, tak, jak urodzilismy się, ale ja na przykład tutaj, a Ty w Japonii, albo Ty tutaj, w Polsce, a ja w Patagonii i co wtedy? Mogliśmy się nigdy nie spotkać. Ale oczywiście tak nie mogło być. Nie mogło tak się stać. [...] Dobranoc, Dziewczynko. Śpij ładnie. Spotkamy się w nocy na polanie. [...]
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Sro 27 Wrz, 2006 08:38   

To sobie jeszcze pozwolę na fragment opisania miłości co dychać zabrania ;-)

"Miłość w czasach zarazy" - Gabriel Garcia Marquez:

"Florentino Ariza z zapartym tchem sycił się jej widokiem, patrzył, jak sięga po jedzenie, patrzył, jak ledwie próbuje wina, patrzył, jak przekomarza się z czwartym z rodu don Sanczów, razem z nią przeżył chwilę jej życia przy swoim pustym stole i przez nikogo nie zauważony odbył ponadgodzinną przechadzkę po zabronionym terenie jej intymności. Następnie wypił kolejne cztery filiżanki kawy, aby posiedzieć dłużej, dopóki nie ujrzał jej wychodzącej wraz z całą grupą. Przeszli tak blisko, iż rozpoznał jej zapach pośród podmuchów innych perfum towarzyszących jej kobiet.
Od tej nocy począwszy, niemal przez rok naprzykrzał się właścicielowi restauracji, oferując mu wszystko, czego by w życiu najbardziej pragnął, w pieniądzach lub w przysługach, lub w czym tylko by zechciał, byleby mu sprzedał lustro. Szło mu nader opornie, bo stary don Sancho wierzył w legendę, że owa przepiękna rama, wyrzeźbiona przez weneckich ebenistów, była drugim egzemplarzem po, stanowiącej własność Marii Antoniny bliźniaczej ramie, która zniknęła bez śladu: dwa unikalne klejnoty. Kiedy wreszcie uległ, Florentino Ariza powiesił lustro u siebie w salonie, bynajmniej nie dla urody ramy, lecz dla jej wewnętrznej przestrzeni, którą przez dwie godziny zajmował ukochany wizerunek."
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.