PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Tak waćpannę miłuję, że dychać nie mogę...
Autor Wiadomość
Agn 
księgarniany wymiatacz



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 35045
Skąd: spod łóżka
Wysłany: Sro 27 Wrz, 2006 11:54   

Admete napisał/a:
Alison też bardzo lubię oświadczyny w Kiedy Harry poznala Sally, a pan Guppy to miał naprawdę traumatyczne doswiadczenia, jeśli codzi o oswiadczyny ;-) Biedaczek. Ciekawe czy mu sie w końcu jakaś Caddy trafi. Przy oświadczynach z Love Actually zawsze płaczę.


O Eruuu... jak ja beczę przy wyznaniu na tablicach!!!

"Jeśli będę miał szczęście w przyszłym roku będę się umawiał z jedną z tych dziewczyn. Ale teraz, ponieważ są święta (a w święta mówi się prawdę), pozwól, że ci powiem, bez nadziei i planów, że dla mnie jesteś ideałem, a moje udręczone serce będzie cię kochać, dopóki nie będzie wyglądać tak..." (I tu zdjęcie mumii)
Zawcze na tym beczę...
_________________


Kocham mój kraj, NIENAWIDZĘ tego państwa.
 
 
Harry_the_Cat 
poszukująca



Dołączyła: 30 Cze 2006
Posty: 11292
Wysłany: Sro 27 Wrz, 2006 12:21   

A ja za tym wątkiem w Love Actually to nie przepadam akurat.
Bardzo lubię Amelie i Jamie'ego i oświadczyny, ale wolę scenę z jeziorem - taki świteny sposób na pokazanie, że mimo, iż oni właściwie nie mogą ze sobą nie rozmawiają, to jednak świetnie by sie dogadali...
Niestety jak Colin oświadcza się po portugalsku, to nie mogę wywalić z głowy (a bardzo się staram), że on nauczył się tego po prostu na pamięć i nie ma pojęcia, co gada... Ale to kwestia zboczenia zawodowego.
_________________
Carry on my wayward son, For there'll be peace when you are done. Lay your weary head to rest, Now don't you cry no more...
Ostatnio zmieniony przez Harry_the_Cat Sro 27 Wrz, 2006 12:33, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
GosiaJ
Shahrukh...



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 605
Wysłany: Sro 27 Wrz, 2006 12:32   

Agn napisał/a:

"Jeśli będę miał szczęście w przyszłym roku będę się umawiał z jedną z tych dziewczyn. Ale teraz, ponieważ są święta (a w święta mówi się prawdę), pozwól, że ci powiem, bez nadziei i planów, że dla mnie jesteś ideałem, a moje udręczone serce będzie cię kochać, dopóki nie będzie wyglądać tak..." (I tu zdjęcie mumii)
Zawcze na tym beczę...


Ja też, ja też, uwielbiam to wyznanie! Ten wątek w "Love Actually" jest jednym z moich ulubionych.

I oczywiście Rahul i Anjali w K3G, scena, o której wspominała Trzykrotka - w deszczu (a jakże, w końcu to Bollywood!), tuż po pogrzebie ojca dziewczyny Rahul kładzie jej rękę na włosach, symbolicznie biorąc ją w opiekę... Zawsze podczas tej sceny serce mi bije jak oszalałe :-)
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 41287
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Sro 27 Wrz, 2006 14:37   

Miłosne wyznania przytoczone przez GosięJ i Trzykrotkę wprost uwielbiam. Inny Rahul, ale wciąż ten sam ;-) - dobre, dobre...
"Nie pogardzaj litością, gdy płynie ze szlachetnego serca, Eowino! Ale ja nie litość ci ofiarowuję. Jesteś księżniczką wielkiego rodu i męstwa, zdobyłaś sławę, której swiat nie zapomni. Jesteś też piękna ponad wszelki wyraz najpiękniejszego języka elfów. Kocham cię. W pierwszej chwili litowałem się nad twoim smutkiem. Teraz jednak kochałbym cię, nawet gdybyś była wolna od smutku, trwogi i tęsknoty, nawet gdybyś jaśniała szczęściem na tronie Gondoru. Czy nie pokochasz mnie, Eowino?"

Uwielbiam ten fragment...
Może jeszcze założymy wątek najbardziej wzruszające, elektryzujące sceny literackie i filmowe?
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
Ostatnio zmieniony przez Admete Sro 27 Wrz, 2006 14:45, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Sro 27 Wrz, 2006 16:49   

wszystkie wyznania już napisałyście i mi wyczerpałyście.

Mnie ostatnio rozbawiło takie:
Obmyję się raz dwa przed wyjciem, zgoda? Przez trzy dni się nie pokażę, bo musze odpracować zastępstwo u Emilki. Dlaczego mój ręcznik zatyka szparę pod drzwiami? A wracając do tematu - gdyby coś mi się nie podobało w twoich rodzicach, dlaczego miałbym wychodzić za nimi? Po drugie nie mam nic przeciwko wierze. Powiedziałem, co zauważyłem, i tyle. Bez złych intencji. A po trzecie ja też cie kocham, Do !! Nie musisz na to odpowiadać.

Całość ma pełny obraz razem z kontekstem (bohaterka sie zakochuje w facecie który w wyniku wypadku stracił pamięć. Razem szukają jego tożsamości. Dominika jest beznadziejnie głupia i zawsze jak doda 2 do 2 nie wyjdzie jej nawet 5, a od razu 28 W tym cytowanym momencie myślała że Pedro jest księdzem i tym swoim wrażeniem oczysiscie od razu podzieliła się z rodzicami, którzy zaczęli się do Pedra zwracac per "prosze ksiedza". On oczywiscie nie ma najmniejszego pojecia o jej podejrzeniach)
Sama ksiązka beznadziejnie głupia i Bridget Jones przy Dominice to szczyt inteligencji i błyskotliwości. I pomyśleć jaką antyreklame robi się polonistom :D
 
 
Kaziuta



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 1380
Skąd: Szczecin
Wysłany: Sro 27 Wrz, 2006 18:31   

Jedne z piękniejszych oświadczyn w literaturze to oświadczyny Lewina w powieści "Anna Karenina". Lewin oświadczał się Kity na stoliku do brydża pisząc tylko pierwsze litery słów. Ona doskonale wiedziała jakich słów używa i odpowiadała mu w ten sam sposób. Przekładając to na język współczesny można by rzecz, że "nadawali na tych samych falach".
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Sro 27 Wrz, 2006 19:42   

Jannette miałam właśnie o Rhecie pisać on w cudowny sposób miłość wyznaje

"Czy zdawałaś sobie z tego sprawę,że kochałem cię tak bardzi, jak może kobietę kochać mężczyzna? Kochałem cię przez długie lata zanim cię wreszcie zdobyłem. Podczas wojny wyjeżdżałem i starałem się o tobie zapomnieć, nie mogłem jednak i zawsze musiałem wracać. Po wojnie naraziłem się na areszt, byle wrócić i ciebie odnaleźć. Kochałem cię tak bardzo, że zabiłbym prawdopodobnie Franka kennedy`ego gdyby w porę nie zginął. Kochałem cię ale nie wolno mi było wyznać ci tego. Jesteś bardzo brutalna w stosunku do tych, którzy cię kochają Scarlett. Bierzesz ich miłość i trzymasz ją nad ich głowami niczym bat.
Wiedziałem, że mnie nie kochałaś kiedyśmy się pobrali. Wiedziałem wszystko o Ashleyu. Ale jak głupiec wierzyłem, że potrafię cię w sobie rozkochać. Śmiej się, jeżeli masz ochotę ale chciałem się tobą opiekować, psuć cię i pieścić, dawać ci wszystko czego chciałaś. Chciałem ożenić się z toba, aby móc się toba opiekować i pozwalać ci na wszystko co ci sprawi przyjemność... tak jak pozwalałem Bonnie. Tyle się w zyciu nameczyłaś Scarlett. Nikt lepiej ode mnie nie wiedział ile przeszłaś, chciałem więc abyś przestała walczyć ze światem i pozwoliła mi abym cię wyręczył. Chciałem, abyś bawiła się jak dziecko-bo byłaś dzieckiem: odważnym, przestraszonym, upartym dzieckiem. Sądzę że jeszcze dotąd nim jesteś. Tylko dziecko może być tak bezwzględne i nieczułe.
Było oczywiste że jesteśmy dla siebie przeznaczeni. Tak oczywioste że to właśnie ja byłem jedynym z kręgu twoich znajomych, który mógł cię kochać chociaż wiedziałem jaka jesteś naprawdę-Chciwa, bezwzględna, pozbawiona skrupułów,, jak ja. Kochałem cię więc zaryzykowałem. Przypuszczałem że obraz Ashleya zblednie w twym sercu. Ale próbowałem wszystkiego i nic sie nie udawało
A tak bardzo cię kochałem, Scarlett. Gdybyć mi pozwoliła kochałbtym cię bardziej delikatnie i czule, niż kiedykolwiek mężczyzna kochał kobietę.
A potem tej nocy kiedy zaniosłem cię na góre miałem nadzieję..tak szaloną, że bałem się spojrzeć ci w oczy następnego ranka aby się nie zawwieść, aby się nie dowiedzieć, że ejszcze mnie nie pokochałaś. Tak bardzo się bałem, że mnie wyśmiejesz że wyszedłem z domu i upiłem się. A kiedy wróciłem, trząsłem się ze strachu; gdybyś mnie wtedy ośmieliła, dała mi jakieś słowo padłbbym ci z wdzięczności do nóg. Ale tyś tego nie zrobiła."
 
 
otherwaymistercollins
[Usunięty]


Wysłany: Sro 27 Wrz, 2006 20:16   

Oświadczyny pana Rochestera, ostatnio moje ulubione (nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć je w nowej wersji):

-Niechże twoja wola decyduje o twoim losie - powiedział. - Ofiaruję ci rękę, serce i udział we wszystkim, co posiadam.
-Gra pan farsę, z której ja się tylko śmieję.
-Proszę Cię, byś spędziła życie przy moim boku, byś była moim drugim ja, moim najlepszym towarzyszem na ziemi.
(...)
-Ależ, Jane, proszę cię, zechciej być moją żoną, tylko z tobą zamierzam się ożenić
Milczałam; myślałam, że żartuje ze mnie.
-Chodź tu, Jane, chodź bliżej.
-Narzeczona pańska stoi między nami.
Wstał i jednym krokiem był przy mnie.
-Tu jest moja narzeczona - rzekł, przyciskając mnie znów do siebie - ponieważ tu jest równy mi człowiek, człowiek do mnie podobny. Czy chcesz być moją żoną, Jane?
Wciąż jeszcze nie odpowiadałam, wciąż jeszcze wyrywałam się z jego objęcia, gdyż nie dowierzałam mu nadal.
-Czy wątpisz we mnie, Jane?
-Całkowicie.
-Nie wierzysz mi?
-Ani trochę.
-Czyż jestem kłamcą w twoich oczach? - zawołał namiętnie. - Ty mała sceptyczko, ja ciebie muszę przekonać.(...) Nie chciałbym, nie mógłbym ożenić się z panną Ingram. Ty...ty prawie nieziemskie stworzenie! Ciebie kocham jak siebie samego. Ciebie: biedną i nieznaną, małą i nieładną, ciebie błagam, byś przyjęła mnie za męża.
 
 
Agn 
księgarniany wymiatacz



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 35045
Skąd: spod łóżka
Wysłany: Sro 27 Wrz, 2006 20:26   

Oj, przy oświadczynach pana Rochestera to i mnie miękły kolanka...
_________________


Kocham mój kraj, NIENAWIDZĘ tego państwa.
 
 
otherwaymistercollins
[Usunięty]


Wysłany: Sro 27 Wrz, 2006 20:50   

I drugie oświadczyny w Jane Eyre:

-Nie jestem lepszy od starego, piorunem strzaskanego kasztana w Thornfield - zauważył. - Jakież prawo miałaby tamta ruina prosić młody pnącz, by świeżością zakrył jej zniszczenie?
-Nie jesteś żadną ruiną, nie jesteś drzewem strzaskanym przez piorun, jesteś młody i mocny. Rośliny będą rosły dookoła Ciebie, czy będziesz je o to prosił, czy nie, gdyż cieszyć się będą twoim dobroczynnym cieniem. A rosnąc, będą się chylić ku tobie i oplatać dookoła ciebie, ponieważ twoja siła da im takie bezpieczne oparcie.
Uśmiechnął się znowu, widocznie pocieszały go moje słowa.
-Ty masz na myśli przyjaciół, Jane? - zapytał.
-Tak, przyjaciół - odpowiedziałam wahając się trochę, miałam bowiem na myśli więcej niż przyjaciół, ale nie wiedziałam, jakiego innego mam użyć słowa. On mi dopomógł.
-Ach, Jane! Ale ja pragnę żony!
-Doprawdy, mój panie?
-Tak, czy to dla ciebie nowina?
-Naturalnie, nic pan o tym nie wspominał.
-Czy to niepożądana nowina?
-To zależy od okoliczności, od tego, kogo pan wybierze.
-Ty wybierz za mnie, Jane. Zgodzę się na twoją decyzję.
-Niechże więc pan tę wybierze, która pana kocha najbardziej.
-To już wolę wybrać tę, którą ja najbardziej kocham. Czy chcesz być moją żoną, Jane?
-Tak, mój panie.
-Żoną biednego ślepca, którego będziesz musiała prowadzić za rękę?
-Tak, chcę.
-Żoną kaleki o dwadzieścia lat starszego od ciebie, któremu będziesz musiała usługiwać?
-Tak, chcę.
 
 
otherwaymistercollins
[Usunięty]


Wysłany: Sro 27 Wrz, 2006 21:02   

Tak, piękne są te oświadczyny. W ogóle dzięki nowej ekranizacji Jane Eyre odkryłam tę powieść na nowo, czytam ją już po raz setny, ale ta historia nic nie straciła ze swojej świeżości i piękna
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 12391
Skąd: Kraków
Wysłany: Sro 27 Wrz, 2006 21:14   

Myśl mi ciągle wraca do polskich bohaterów: nawet kupiec Wokulski potrafił mówić o miłości:
"[i]Znam panią już parę lat, ale niekiedy zdaje mi się, że znam panią od wieków.... Czas ogromnie wydłuża się, kiedy o kims myślimy ciągle, na jawie i we śnie... (...). Niech pani przebaczy, jeżeli mimowolnie zrobiłem jej przykrość. Może, wedlug pani, tacy jak ja nie mają prawa myśleć o pani?... W waszym świecie nawet ten zakaz jest mozliwy. Ale ja należę do innego.... (...). Dlatego niech mi pani wręcz powie: czy wolno mi, czy nie wolno mysleć o pani? Na dziś nie żadam nic innego".
I jeszcze to:
"Obudzisz się, ty, moja królewno..."
 
 
Mithiana
Szara Dama



Dołączył: 27 Mar 2007
Posty: 29
Skąd: z biblioteki
Wysłany: Wto 27 Mar, 2007 23:07   

Podpisując się pod wcześniejszymi propozycjami - skąd mi się wzięły oczy na tak mokrym miejscu? - nie mogę nie zaproponować mojej ulubionej sceny oświadczyn, pochodzącej z "Rebeki" Daphne du Maurier:

Milcząc zjechaliśmy windą i wyszliśmy na taras, gdzie stoły nakryte były do śniadania.
- Co będziesz jeść? - spytał.
- Już zjadłam śniadanie, a zresztą mogę tu zostać tylko cztery minuty.
- Proszę o kawę, jajko na miękko, grzanki, marmoladę i mandarynkę - zwrócił się do kelnera. Wyciągnął z kieszeni pilnik i zaczął opiłowywać paznokcie.
- A więc pani van Hopper znudziło się Monte Carlo - powiedział - i teraz chce wrócić do domu. Ja również. Ona do Nowego Jorku, a ja do Manderley. Co wolisz? Możesz wybierać.
- Nie kpij ze mnie, to nieładnie. Muszę się dowiedzieć o te bilety, więc pożegnam się teraz.
- Jeśli myślisz, że należę do ludzi, którzy starają się być dowcipni przy śniadaniu, to się grubo mylisz. Jestem zawsze w złym humorze wczesnym rankiem. Powtarzam, masz do wyboru. Albo jedziesz do Ameryki z panią van Hopper, albo ze mną do Manderley.
- Czy to oznacza, że potrzebujesz sekretarki, czy czegoś w tym rodzaju?
- Nie, proponuję ci małżeństwo, mały głuptasie."


Nie sposób się nie śmiać :D
_________________
There is no formula for success except perhaps an unconditional acceptance of life and what it brings.
Arthur Rubinstein
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 12391
Skąd: Kraków
Wysłany: Wto 27 Mar, 2007 23:18   

Zgadza się - cała Daphne du Mourier! Ona tak właśnie pisała. Ja lubię scenę z Zatoki Francuza, kiedy to bohaterowie odpoczywają razem w kajucie po udanym korsarskim wypadzie, a jedynym znakiem, że coś się za chwilę między nimi wydarzy po raz pierwszy jest fakt, że on pochyla się nad nią i odpina jej kolczyki. I tyle.
Matce Alison by się spodobało, z jej trędzi tendencją do unikania momentów :rotfl:
Mithiano, witaj! Załóż jakąś ładną sukienkę, z galerii, lub własną. Niech Cię widzą :kwiatek:
 
 
AineNiRigani
[Usunięty]


Wysłany: Sro 28 Mar, 2007 16:20   

ale piłować paznokcie przy śniadaniu - fuj !!
 
 
Ulka 



Dołączyła: 20 Paź 2006
Posty: 693
Skąd: Łódź
Wysłany: Czw 29 Mar, 2007 22:53   

AineNiRigani napisał/a:
ale piłować paznokcie przy śniadaniu - fuj !!

Ej, nie bądź taka zasadnicz- ona już była po, więc nie jadła, a on jeszcze nie jadł, bo dopiero zamówił :mrgreen: więc nie przy śniadaniu tylko przy stoliku :wink:
_________________
"...aż dotąd
i dalej niż dotąd."
 
 
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Pią 30 Mar, 2007 08:11   

Trzykrotka napisał/a:
Matce Alison by się spodobało, z jej trędzi tendencją do unikania momentów :rotfl:


Nie czytałam tej pani, ale zachęcona fragmentami, kto wie... :wink:
A co do rzeczonej tendencji, to tylko w trosce o moralność dzieci, bo co by za matka ze mnie była, gdybym dzieci własne gorszyła :roll:
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Czw 01 Maj, 2008 11:35   Ulubione romantyczne sceny

Wydawało mi się, że kiedys już był podobny wątek, czemu ja go nie widzę?

Przypomniała mi się dziś scena z pewnego filmu, chodzi mi o "Shining through" inaczej "Światło w mroku" lub "Na ziemi wroga" - dwojako był tłumaczony u nas ten tytuł :roll:
W głównych rolach Melanie Griffiths i Michael Douglas.
Film ma swoje wady i zalety, ostatnia scena jest trochę zbyt naiwna, ale jest w tym filmie moment, ktory wywoluje we mnie miłe emocje i uwazam ją za jedną z najpiekniejszych scen filmowych - to scena tańca, gdy Ed Leland widzi Linde po kilkumiesiecznym rozstaniu, ktore nastapilo bez slowa wyjasnienia z jego strony. I on teraz widzi ją w klubie dla oficerów i prosi do tańca, ona z początku oponuje, bo jest rozgoryczona, a w końcu ....
A w tle jest piosenka: "I`ll be seeing you". Piękne to jest! :serduszkate:
Uświadomiłam sobie właśnie, że nie mam tego filmu w swojej domowej kolekcji i musze się o niego postarać.
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Harry_the_Cat 
poszukująca



Dołączyła: 30 Cze 2006
Posty: 11292
Wysłany: Czw 01 Maj, 2008 12:13   

Było o pocałunkach. Zaraz poszukam.
_________________
Carry on my wayward son, For there'll be peace when you are done. Lay your weary head to rest, Now don't you cry no more...
 
 
Harry_the_Cat 
poszukująca



Dołączyła: 30 Cze 2006
Posty: 11292
Wysłany: Czw 01 Maj, 2008 12:19   

Znalazłam o pocałunkach: http://forum.northandsout...topic.php?t=874

Ale masz rację, było jeszcze coś, co nazwałam "Tak waćpannę miłuję..." stranże... :mysle:
_________________
Carry on my wayward son, For there'll be peace when you are done. Lay your weary head to rest, Now don't you cry no more...
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Czw 01 Maj, 2008 12:21   

Ale moze tamto bylo w literaturze, a nie w filmie ...

W tej scenie tanca to oni akurat chyba sie nie caluja, jesli dobrze pamietam
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Harry_the_Cat 
poszukująca



Dołączyła: 30 Cze 2006
Posty: 11292
Wysłany: Czw 01 Maj, 2008 12:25   

Mam! Tak, to było w literaturze: http://forum.northandsout...p?t=472&start=0
_________________
Carry on my wayward son, For there'll be peace when you are done. Lay your weary head to rest, Now don't you cry no more...
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Czw 01 Maj, 2008 12:33   

Zaraz to scale z tamtym, tym bardziej, ze wspominacie takze o scenach filmowych.

Wrzuce tylko te rozmowe w tancu:

Ed Leland: [seeing Linda for the first time in six months after their passionate affair, and he has come strolling in with a stunning brunette] You can come work for me while I'm here, I can always use a good secretary.
Linda Voss: This is all so civilized, Edward. That's what you like, isn't it? Civilized people, polite ladies with pedigrees who look good at the opera, and never make you laugh too hard, and never make you feel too much. I've had a lot of time to think about this and don't tell me it's the war, when I've been waiting for six months to hear whether you're dead or alive and you waltz into a nightclub.
Ed Leland: Linda, I came in last night and I was going to call you.
Linda Voss: Oh, go to hell.
[He grabs her arm]
Linda Voss: Careful, Ed. You might have to admit you know me.
Ed Leland: Linda, it is the war.
Linda Voss: You're so noble, Ed.
Ed Leland: Did I promise you something? If I did, I'd like to know.
Army SSG in Canteen: Excuse me sir, I thought the young lady might like to dance.
Ed Leland: The lady is busy.
Linda Voss: I'd love to dance
[she starts dancing with soldier]
Ed Leland: I'm cutting in.
Linda Voss: Don't let him.
Army SSG in Canteen: Excuse me sir, but I don't think the young lady wants to dance with you.
Ed Leland: Don't try it, or I'll leave here with your Adam's Apple in my pocket.
Linda Voss: What do you want from me?
Ed Leland: I want you to stop feeling sorry for yourself.
Linda Voss: No, you want me to stop feeling, like you... You did love me, didn't you? I couldn't have been wrong.
Ed Leland: You weren't.
Linda Voss: Well then how do you stop, or want to?
[crying]
A potem to przytulanie sie do niego w tańcu :serduszkate:
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
damamama 
nowa wielbicielka DiU oraz JE



Dołączyła: 14 Maj 2008
Posty: 952
Skąd: Rybnik
Wysłany: Czw 29 Maj, 2008 13:42   

Dla mnie pięknym wyznaniem miłości są końcowe sceny z filmu "Miasto Aniołów" z Nicolase Cage, gdy dla swej ukochanej "upada" i dąży do niej pomimo przeciwności. Sens tego potwierdza w końcowej scenie z innym aniołem. Piękny film. Z literatury to także uwielbiam oświadczyny Gilberta.
 
 
RaczejRozwazna


Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 2001
Skąd: zza drzewa
Wysłany: Czw 29 Maj, 2008 14:47   

No tak Gilbert i Ania to była dla mnie klasyka, swego czasu :-P

Ja kocham oświadczyny/milczące wyznanie miłości w filmowym "Znachorze", jak bohater staje z tym naręczem róż i upuszcza je wszystkie przed ukochaną i jest tak wzruszony, że nie może mówić... :serduszkate:
_________________
...najbardziej poruszające są opowieści nieopowiedziane /J.R.R. Tolkien/
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - opowiadania

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.