Perswazje to moja druga ulubiona książka JA po dumie, różni się od pozostałych tym że jest spokojna, przedstawia miłość dwojga dojrzałych ludzi a nie młodych podlotków, brak w niej charakterystycznego ciętego dowcipu autorki, ale mi bardzo się podoba. Ekranizacja rozczarowała mnie. Przede wszystkim postać Anny. Charakter charakterem, ale w tej ekranizacji Anna wyglądała jak jakaś pomywaczka, może ona i była skromna, ale nie musieli jej ubierać w takie szmatławe, ciemne stroje. Włosami jestem przerażona, jakieś takie przylizane, tłuste, jakby jej na głowę wylali butelkę oleju. Strasznie mnie ten wygląd denerwował. Tym bardziej, że w książce często jest podkreślane że była ładną kobietą, tylko jej uroda była trochę przytłumiona.
Fryderyk nawet niezły, trochę mi przypominał Davida Beckhama no ale to szczegół. Trochę nie dali mu się wykazać, ale w większości scen zrobił na mnie dobre wrażenie. Daleka jestem od motylków w brzuchu i wypływania niewieściego rumieńca na zawstydzone liczko na jego widok, aczkolwiek myślę że nieźle się wywiązał z roli. Tylko trochę był taki mało marynarski a bardziej dandysowaty, ale to za bardzo mi nie przeszkadzało. Mimo tego że ta ekranizacja nie jest moją ulubioną i nadal czekam na lepszą to niektóre elementy w tej mi się akurat podobają, przede wszystkim sir Elliot i siostry Anny. Ojciec był dumny, chamski, próżny i głupi, Elizabeth trochę stara, ale widać w niej pozostałości dawnej urody, po za tym tak samo jak ojciec jest dumna i zimna. A Mary była akurat tak upierdliwa i tak lubiąca być w centrum uwagi jak powinna być. Po za tym podobał mi się głos Anny. Miała taki cichy, delikatny i przyjemny dla ucha.
Ale przede wszystkim moim zdaniem to co psuję ten film to niektóre sceny. Np. dziki bieg przez miasto- tragedia i spartolenie końcówki filmu. Cud, że biedna kobiecina się nie wywaliła. Scena z pocałunkiem- to on powinien ją chwycić w ramiona i wyznać gorącą miłość i romantycznie ją pocałować, a nie ona dysząca, wyglądająca jak zbity pies, niemal błaga go o to żeby zechciał ja poślubić, a poza tym jakoś ta scena wydaję mi się taka mokra, i otwarcie ust i ślina i do tego jeszcze zez, łzy i mega przybliżenie to nie są rzeczy które czynią scenę romantyczną. Scena spartolona i basta. A to końcówki i sceny rozstrzygające są przecież najważniejsze i powinny zapadać w pamięć. A tą przedostatnią akurat chcę z pamięci wyrzucić. Bo ostatnia z tym kupieniem domu i tańczeniem nawet mi się podobała.
Ogólnie film nie najgorszy, ale jakoś tak mnie nie poruszył. Od czasu do czasu go sobie obejrzę, ale chyba nie za często.
A tak w ogóle czy mi się nie zdaję że panna Clay miała być piegowatą, brzydką kobitką? Ta była całkiem ładna. A jeszcze sobie przypomniałam że w filmie podobali mi się państwo Croft, myślę że byli dobrze dobrani, ale tak w ogóle to ja ich bardzo w książce lubiłam.
Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 11381 Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Nie 11 Maj, 2008 17:39
w tym sęk, ze ona sie wywrocila ( w jednym z dubli) i moze dlatego wlasnie ta łza poleciala jej po policzku
_________________ Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.
Adresy moich blogów:
I believe we have already met Strona North and South by Gosia
Dołączyła: 30 Cze 2006 Posty: 9268 Skąd: north london
Wysłany: Nie 11 Maj, 2008 17:40
Amy napisał/a:
Przede wszystkim postać Anny. Charakter charakterem, ale w tej ekranizacji Anna wyglądała jak jakaś pomywaczka, może ona i była skromna, ale nie musieli jej ubierać w takie szmatławe, ciemne stroje. Włosami jestem przerażona, jakieś takie przylizane, tłuste, jakby jej na głowę wylali butelkę oleju. Strasznie mnie ten wygląd denerwował. Tym bardziej, że w książce często jest podkreślane że była ładną kobietą, tylko jej uroda była trochę przytłumiona.
Zgadzam sie w zupelnosci.
Amy napisał/a:
Fryderyk nawet niezły, trochę mi przypominał Davida Beckhama no ale to szczegół.
Na pewno wiele wielbicielek Ruperta bedzie zachwyconych tym porównaniem
Amy napisał/a:
ylko trochę był taki mało marynarski a bardziej dandysowaty
Prawda, prawda!
Amy napisał/a:
Np. dziki bieg przez miasto- tragedia i spartolenie końcówki filmu. Cud, że biedna kobiecina się nie wywaliła.
Jak to kręcili, to się wlasnie wywaliła
Amy napisał/a:
Scena z pocałunkiem- to on powinien ją chwycić w ramiona i wyznać gorącą miłość i romantycznie ją pocałować, a nie ona dysząca, wyglądająca jak zbity pies, niemal błaga go o to żeby zechciał ja poślubić, a poza tym jakoś ta scena wydaję mi się taka mokra, i otwarcie ust i ślina i do tego jeszcze zez, łzy i mega przybliżenie to nie są rzeczy które czynią scenę romantyczną. Scena spartolona i basta.
Oj tak. Spartolona.
Jak widzisz, z większością się zgadzam
_________________ Carry on my wayward son, For there'll be peace when you are done. Lay your weary head to rest, Now don't you cry no more...
Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 11381 Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Nie 11 Maj, 2008 17:42
Amy napisał/a:
Fryderyk [..] trochę mi przypominał Davida Beckhama no ale to szczegół.
VETO!
_________________ Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.
Adresy moich blogów:
I believe we have already met Strona North and South by Gosia
Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 11381 Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Nie 11 Maj, 2008 17:52
W ogole niepodobny
_________________ Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.
Adresy moich blogów:
I believe we have already met Strona North and South by Gosia
Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 11381 Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Nie 11 Maj, 2008 17:59
Nie, ja pisze zgodnie z wlasnym sumieniem. On naprawde nie jest podobny!
_________________ Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.
Adresy moich blogów:
I believe we have already met Strona North and South by Gosia
To nie jest jakieś tam uderzające podobieństwo, ale takie ogólne. Osobiście uważam że Beckham jest przystojniejszy chociaż jak Rupercik się śmieje tez wygląda bardzo ładnie, szkoda tylko że robi to dosyć rzadko. Np. jak oglądałam tą scenę z pocałunkiem to strasznie wkurzona byłam że kierują zbliżenie bez przerwy na Annę a nie na Ruperta bo on wtedy w przeciwieństwie do swojej partnerki wyglądał bardzo ładnie. Uśmiechnięty i szczęśliwy.
błagam. Zgadzam się z lady Gosią. Jako znawca piłki, piłkarzy Beckhamowy wygląd(jako, że grał w realu, Beckham nie wygląd, chociaż kto go tam wie w sumie) wcale podobny nie jest
Ha, ha to ja tu próbuje nie zaogniać, brylować umiejętnie pomiędzy opiniami, a tu mnie dziewczęta w kozi róg zapędziły. Powiem tak: Beckham jest przystojny, aczkolwiek uważam że jest trochę lalkowaty z tymi swoimi fryzurami, kolczykami itp. jednak uważam że wydaję się być miłym facetem. O, jak ładnie się wywinęłam
Beckham jest przystojny, aczkolwiek uważam że jest trochę lalkowaty z tymi swoimi fryzurami, kolczykami itp
nic się nie zaognia, gusta są różne. Ja z zasady nie gustuje w blondynach. rupert był krótkim wyjątkiem. W sumie Straszy Winchester jest blondynowaty, ale Sam ciemny jednak rządzi.
zdecydowanie wyjątkiem jest li tylko Rupert
Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 7227 Skąd: Harlan/Deadwood
Wysłany: Nie 11 Maj, 2008 22:26
Harry_the_Cat napisał/a:
Amy napisał/a:
Osobiście uważam że Beckham jest przystojniejszy
Rzucasz wyzwanie?
Uuu, Amy! Niezły początek
A tak serio, piłkarzowi daleko do Ruperta ale ogólnie to masz dużo racji oceniając tą ekranizację - ma wiele błędów i koszmarnych scen, koszmarnych. Ale ja nic nie poradzę ze i tak ją lubię
.... że mowa o tłumaczeniach to dorzucę swoje trzy grosze. Kupiłam płytę "Perswazje" 2007 zobaczyłam i stwierdziłam, że niektóre teksty są niespójne z obrazem (chociażby list z drugimi oświadczynami). Ostatnio mogłam zobaczyć Perswazje na TVN Style i tam tłumaczenie było zupełnie inne bardziej pasujące do tego co oglądamy. List był przetłumaczony trochę inaczej ale wszystko było spójniejsze. Na płycie list ma tłumaczenie książkowe a jak wiadomo film nie do końca jest wierną kopią książki i wyszło dziwnie. Bardziej podobało mi się tłumaczenie filmowe a to oznacza, że jak się chce to można.
zacytuję opinię z innego forum:
może i śliczny to on był...ale grał jak kłoda drewna...jedyne w czym jest dobry to w rzucaniu spojrzeń...kiepsko im wysszły te perswazje, zdecydowanie lepiej serial rozważna i romantyczna z nowych produkcji austenowskich się prezenyuje...nie mówiąc już o słodkim Northanger abbey i końcowym pocałunku
_________________ Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
Może i nie grał najlepiej ale te spojrzenia. A scena z Harvillem kiedy opowiada jak zrozumiał kim jest dla niego Ann lub kiedy mu przedstawiał całe towarzystwo Harvillowi po przyjeżdzie do Lyme.
Ja w ogóle lubie Harvila z tej wersji. I pokazaną przyjażń Wenthwortha z Harvillem.
Dołączyła: 31 Lip 2008 Posty: 3375 Skąd: z Krakowa
Wysłany: Wto 19 Sie, 2008 23:01
Nadrabiając zaległości w filmach (żeby nie odstawać od innych Dam ) obejrzałam "Persuasion"
Baaaaaardzo mi się podobało I wspaniała muzyka!
Proszę się nie czepiać !
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum