PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Gosia
Sob 08 Mar, 2008 19:16
Nad Niemnem
Autor Wiadomość
Alison


Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 6625
Wysłany: Wto 26 Wrz, 2006 22:50   

Cudowna... Ja byłam kiedyś na takim spotkaniu z nią na Harendzie, bo ona też wielką admiratorką jest Kasprowicza i żony jego Marusi Kasprowiczowej. Od tej pory uwielbiam nastrurcje... Pisałam tu już o moich Mistrzach Słowa - ona jest moją Mistrzynią. Mówi tak, że można jej słuchać bez końca i wytchnienia, nawet gdyby mówiła o technologii układania asfaltu. To mój niedościgniony ideał wykładowcy. I nigdy się nie mogłam nadziwić skąd ona bierze miejsce w głowie na tę niezliczoną ilość cytatów sypanych jak cynamon na szarlotkę ;-)
 
 
ANGELO 


Dołączyła: 28 Cze 2006
Posty: 201
Wysłany: Wto 26 Wrz, 2006 22:53   

I ja sie dopisuje do wielbicielek Nad Niemnem.
Pierwszy raz przeczytalam ksiazke w szkole i bardzo mi spodobala, wiec zakupilam sobie
piękne wydanie (z ilustracjami) do mojej skromnej biblioteczki, by moc czesto do
ksiazki powracac.
Serial równiez mi sie podobal - dopisuje sie do peanow, jedynie wycielabym rozebrana
Justyne bo ta scena jest calkowicie bezsensu.
Bardzo podobaja mi sie te klimaty wiejskie, sama pochodze ze wsi a dziadek posiadal dosc
duze gospodarstwo, wiec taka praca przy zniwach
nie jest mi obca mialam okazje jej zakosztowac przed era kombajnowa.
 
 
Marija 



Dołączyła: 15 Wrz 2006
Posty: 5614
Skąd: woj. dolnośląskie
Wysłany: Sro 27 Wrz, 2006 08:37   

Ale numer! To są wielbiciele "Nad Niemnem"? Ja również uwielbiam tę powieść, i film też jest świetny :banan: Nawet opisy przyrody dadzą się czytać, może nie w szkole, ale wiele lat później jak najbardziej. I faktycznie - scena wyznań miłosnych Janka i Justyny wywołuje dreszcz - jest taka żarliwa, a oni tacy czyści i piękni..... :mrgreen:
I globusa mam dzisiaj :wink: Idę coś łyknąć, bo nie sposób funkcjonować z bolącym mózgiem :cry:
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 12761
Skąd: Kraków

Wysłany: Czw 28 Wrz, 2006 12:06   

Po dyskusji na temat Nad Niemnem zajrzałam do powieści. I oczywiście dotarłam do fragmentu, w którym Jan i Justyna wracaja z Mogiły. No i co sie stało? Miałam bolly - skojarzenia Burza, rzeka, łódka, mokra koszula Jana, rozpuszczone włosy Justyny - potem powinna być piosenka
Oto wrażenia Admete.
Nie była odosobniona w swoich wrażeniach. :grin: Oto moje:
Admete, dopiero teraz przeczytałam to, co napisalaś o Nad Niemnem - genialne! A wyobrażasz sobie powstańców wychodzących z Bohatyrowicz z pieśnią taką jak w Lagaan? I żniwa, powiewające chusty i pląsających żniwiarzy? Jakąś Chaiya Chayia na wozie drabiniastym? Widzę to oczyma duszy A już wet sari - znaczy wet suknia i koszula (rozpięta, nie przezroczysta) w łódce na wzburzonym Niemnie - żaden uczeń nie wybrzydzałby na lekturę szkolną[/i]
Admete - ciąg dalszy:
W trakcie przypominania sobie powieści nie mogłąm sie opędzić od tych skojarzeń. Ta tęskna pieśń Ty pójdziesz górą, a ja doliną - Jan na wzgórzu, tęskny wzrok, koszula malowniczo rozpięta na opalonym torsie, złote włosy i ramiona ropostarte w geście rozpaczy, a Justyna w dole, smutnie przytulona do brzozy
I to wesele w Bohatyrowiczach. Pełen obrządek i muzyka z tańcem Jestem za.

Jak Wam się podobają wizje prosto z Orient Expresu? :wink:
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 41809
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Czw 28 Wrz, 2006 12:15   

Po kolejnym przypomnienu sobie co lepszych fragmentów Nad Niemnem stwierdzam, że nadal mi sie ta powieść bardzo podoba. Orzeszkowa miala świetne wyczucie stylu - każda z jej postać mówi inaczej. Niektóre teksty Marty to istne perełki.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."

Precz z piłką nożną!
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 41809
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Czw 28 Wrz, 2006 12:31   

Dochodze do wniosku, że najciekawsze postacie Orzeszkowa stworzyła wśród mieszkańców Bohatyrowicz. Mogą nie pojawiać sie często,ale zapadaja w pamieć - taka Starzyńska na przykład czy Elżunia.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."

Precz z piłką nożną!
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 12761
Skąd: Kraków

Wysłany: Czw 28 Wrz, 2006 12:49   

To prawda, zascianek "stoi" świetnymi postaciami, fantastycznie zróżnicowanymi pod wzglądem zachowania, języka, obyczajów. Zawsze lubiłam pierwszy tom i piękny opis pierwszej wizyty Justyny w zagrodzie Jana. Ja każde lato mojego dzieciństwa spędzałam na wsi, u moich dziadków. Może dlatego czuję wręcz dotykalnie smaki, zapachy, odgłosy codziennej krzątaniny.
 
 
Gitka 



Dołączyła: 25 Maj 2006
Posty: 2305
Wysłany: Czw 28 Wrz, 2006 13:02   

Też jestem spóźniona w tym temacie.
Ale Nad Niemnem uwielbiam.
Pierwszy raz się zetknęłam się z książką bardzo dawno temu, słuchałam w radiu słuchowiska. I od razu w szkolnej bibiotece wypożyczyłam powieść.
O Zakrzeńskim już pisałyście, że świetny, a co powiecie o Teofilu Różycu?
Moim zdaniem zagrał go dobrze Andrzej Precigs.
 
 
Karenina 



Dołączyła: 25 Sie 2006
Posty: 223
Skąd: Gliwice, Legnica
Wysłany: Czw 16 Lis, 2006 11:15   

Och Gitko, bardzo dobrze. Szczególnie podobała mi się scena, gdy do salonu u Maryni wlatuje kura. Pióra latają wokół, a Różyc przewraca oczami. Natomiast na werandzie, gdy tylko oprze się swymi delikatnymi rączkami o murek, natychmiast wyciera je nieskazitelnie białą chusteczką, która wciąż pozostaje czysta .... :grin:
 
 
Aragonte 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 25232
Wysłany: Sro 22 Paź, 2008 19:22   

Wątku niemeńskiego w ekranizacjach nie ma, a tutaj rozmawiałyśmy i o ksiażce, i o filmie, więc tutaj napiszę, że znowu mnie naszło na przypominanie "Nad Niemnem". Ale ten film na mnie pozytywnie działa - jakoś tam sprowadza na ziemię i pozwala odetchnąć, odseparować się od codzienności w podobny sposórb jak Austen :D Gosia uwielbia "Rodzinę Połanieckich", ja chyba wymieniłabym "Nad Niemnem" właśnie. Te postacie, te dialogi! I aktorzy w dużym stopniu ci, których się zapamiętuje.
No to wracam na to rżysko, muszę wysłuchać życiowego credo pani Starzyńskiej :mrgreen:
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 41809
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Sro 22 Paź, 2008 19:30   

Popieram, popieram :-) Dla mnie ta powieśc to też jakiś rodzaj odskoczni od naszego świata. Lubię w niej opisy przyrody czyli to, czego młodzież nie znosi w lekturach. Przepadam za tamtymi postaciami, za romantyczną i jednocześnie rozsądną Justyną :-) Jestem jakoś dziwnie przeświadczona, że Jan i Justyna byli szczęśliwi. On cięzko pracowała, ale miał w sobie zawsze tę iskrę miłości dla swojej wytęsknionej, a ona wspierała go we wszystkim i czerpała pełną garcią z życia - nie była stworzona do gorsetu i salonowego konwenansu. Chciałabym teraz nową ekranizację...Jak Anglicy RiR...
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."

Precz z piłką nożną!
 
 
Sofijufka 
ja chcę miec spokój...



Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 3440
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Sro 22 Paź, 2008 19:34   

no i Witold dopilnował, żeby wodę do wsi doprowadzić...
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
 
 
Aragonte 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 25232
Wysłany: Sro 22 Paź, 2008 19:37   

Heh, w liceum pisałam wypracowanie, w którym wychwalałam decyzję Justyny. Dostałam piątkę, spodobało się :wink: Ale naprawdę sądzę, że szanse na szczęście miała zupełnie realne, mimo że jej romans, jak podejrzewam, nie był wzięty z życia, tylko z pozytywistycznych ideałów. Język się zmienił od tego czasu, ale nadal chętnie podczytuję tę książkę, i z uwagi na część romansową :mrgreen: i z uwagi na świetne postacie charakterystyczne, i stronę obyczajową.
Też bym chciała nową ekranizację, bo po tej widać upływ czasu w czysto technicznym sensie (trzeszczy ciut to DVD), ale obawiam się trochę o realizację - tzn. o to, kto mógłby zagrać. Obawiam się, że aktorsko byłoby to gorsze :roll:
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 41809
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Sro 22 Paź, 2008 19:43   

Masz rację - trudno byłoby o dobrych aktorów z młodszego pokolenia. Wszyscy teraz grywają w telenowelach...
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."

Precz z piłką nożną!
 
 
Sofijufka 
ja chcę miec spokój...



Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 3440
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Sro 22 Paź, 2008 19:45   

Aragonte napisał/a:
Heh, w liceum pisałam wypracowanie, w którym wychwalałam decyzję Justyny. Dostałam piątkę, spodobało się :wink: Ale naprawdę sądzę, że szanse na szczęście miała zupełnie realne, mimo że jej romans, jak podejrzewam, nie był wzięty z życia, tylko z pozytywistycznych ideałów. Język się zmienił od tego czasu, ale nadal chętnie podczytuję tę książkę, i z uwagi na część

najlepsze, że pod wpływem książki wśród znajomych Orzeszkowej doszło do podobnego małżeństwa...
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
 
 
Aragonte 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 25232
Wysłany: Sro 22 Paź, 2008 19:47   

Sofijufka napisał/a:
Aragonte napisał/a:
Heh, w liceum pisałam wypracowanie, w którym wychwalałam decyzję Justyny. Dostałam piątkę, spodobało się :wink: Ale naprawdę sądzę, że szanse na szczęście miała zupełnie realne, mimo że jej romans, jak podejrzewam, nie był wzięty z życia, tylko z pozytywistycznych ideałów. Język się zmienił od tego czasu, ale nadal chętnie podczytuję tę książkę, i z uwagi na część

najlepsze, że pod wpływem książki wśród znajomych Orzeszkowej doszło do podobnego małżeństwa...

Życie wpływa na sztukę, a sztuka na życie? :-D
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 41809
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Sro 22 Paź, 2008 20:00   

Sofi napisz cos o tym. Ciekawa jestem bardzo.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."

Precz z piłką nożną!
 
 
Aragonte 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 25232
Wysłany: Sro 22 Paź, 2008 20:07   

Tak, napisz, Sofi :)
 
 
Sofijufka 
ja chcę miec spokój...



Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 3440
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Sro 22 Paź, 2008 20:15   

napisałąm, zjadło mi, ale jeszcze raz:
W 1901 e. córka dziedzica Miniewicz, Stanisława Kamińska, która często bywała u Orzeszkowej w Grodnie, wyszła za mąż za zagrodowego szlachcica, Klemensa Strzałkowskiego. Pan młody po kądzieli pochodził z Bohatyrewiczów, a ojciec panny młodej, zesłaniec syberyjski z 1863 r. był pierwowzorem Andrzeja Korczyńskiego.
Do Orzeszkowej pisał Lucjan Rydel, informując o postanowieniu poslubienia chłopki, a autorka go wspierała w tej decyzji, pisząc m.in.
Czy kobieta jest chłopką albo księżniczką, uczoną albo analfabetka, jeśli kardynalny przymiot ten [=dobroć] posiadamęzczyzna przez nia nieszczęśliwym być nie może, jeśli go nie posiada, mężczyzna przez nią nieszczęśliwym być musi. O ile narzeczona Pana jest dobrą w powyzszym znaczeniu tego wyrazu, o tyle będzie dla Pana wśró koniecznych w życiu kolców i chmur różą i światłem, To nic nie znaczy, że jest chłopką.
Polecam Wam Edmunda Jankowskiego "Eliza Orzeszkowa" z serii "Ludzie żywi" PIW 1988
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 41809
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Sro 22 Paź, 2008 20:17   

Muszę sobie kiedyś poczytać cos o Orzeszkowej.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."

Precz z piłką nożną!
 
 
Sofijufka 
ja chcę miec spokój...



Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 3440
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Sro 22 Paź, 2008 20:31   

to jeszcze dorzucę z sieci:
Klemens Strzałkowski, szlachcic drobny, ale charakteru szlachetnego i dowcipnego, pojął za żonę w 1901 r. Stasię Kamieńską. W ten sposób stał się gospodarzem majątku Miniewicze. Wpływy powieści "Nad Niemnem" widać gołym okiem. Ależ musiała się cieszyć pani Eliza widząc, jak jej fantazje wcielały się w życie.

Potem komuniści z Hledowicz i Poniżan zabrali Klemensa i Kazimierza Strzałkowskich. Wieźli ich wozem, trzymając broń w pogotowiu. Kazimierza Strzałkowskiego, wnuka Jana Kamieńskiego, powstańca styczniowego (Benedykta Korczyńskiego z powieści Orzeszkowej "Nad Niemnem"), zamordowali po drodze w lesie. Pani Hanna, małżonka Kazimierza, odnalazła ich ciała i przewiozła je na cmentarz w Łunnie. Tam spoczęli obok swoich przodków. Majątek, dobra Strzałkowskich rozkradł komunista, chłop z Miniewicz o nazwisku Mikuła. Kara Boska doścignęła i jego, i dwóch innych złoczyńców, którzy utonęli podczas jakiegoś sowieckiego festynu. Samego Mikułę zabito gdzieś na Litwie, dokąd pojechał zakładać kołchozy.

Nie ma już folwarku – ten, do którego przyjeżdżała Eliza Orzeszkowa, spłonął podczas I wojny światowej. Zostały fundamenty i ławeczka między dwoma klonami, gdzie pisarka lubiła przesiadywać, przypatrując się ze stromego brzegu nurtowi Niemna i rybakom na dłubanych czółnach. Nie ma tutaj już ani Strzałkowskich, ani Kamieńskich. Wspomniana już pani Hanna z pomocą siostry Dzierżyńskiego, Aldony, wyjechała do Polski w 1953 roku. Pozostali ostatni Bohatyrowicze i dworek Strzałkowskich, kupiony przez sowieckiego generała i porzucony. Stoi z pękniętym sercem, zaniedbany. Biedna sierota po czasach wzniosłych i tragicznych.

http://kresy24.pl/showArticles/article_id/68/
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 41809
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Sro 22 Paź, 2008 21:00   

Smutne to wszystko.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."

Precz z piłką nożną!
 
 
Sofijufka 
ja chcę miec spokój...



Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 3440
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Sro 22 Paź, 2008 21:26   

no smutne... Ale link ciekawy - są tam lehgendy, przepisy na potrawy kresowe, życiorys Orzeszkowej...
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Sro 22 Paź, 2008 21:51   

"Nad Niemnem" to i ja lubię - lubię ten klimat kresów, Benedykta, no i oczywiście Justyne i Jana - pamiętam jaka byłam zaskoczona, jak zobaczyłam tego aktora "po cywilnemu", zupelnie inaczej wygladal, nie jak Janek.
Swietna w tym filmie jest Marta oraz oczywiscie zona Benedykta z globusem.

Ja tez pisalam prace o "Nad Niemnem", choc skupilam sie na Różycu, bo tematem jej byli dekadenci, w tym takze Bukacki z "Rodziny Połanieckich" i "Płoszowski" z "Bez dogmatu".
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
RaczejRozwazna


Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 2002
Skąd: zza drzewa
Wysłany: Czw 23 Paź, 2008 14:25   

O tak, Nad Niemnem, to jedna z moich ulubionych powieści. Moim ideałem - obok Jana ofkors - był Benedykt Korczyńśki. Świetnie trafiony w filmie. Natomiast filmowy Witold był okropny :confused3: To właściwie jedyna postać (no, może jeszcze Różycowa), której kreacja aktorska zupełnie mi się nie podobała.

Bardzo lubię też muzykę z tego filmu. I zastanawiam się, dlaczego dziś nie mogą w Polsce powstać podobnie dobre filmy kostiumowe. Zresztą dzisiejsze seriale historyczne - chociażby "Czas honoru" (czekałąm na ten film...) są okropne! Zero realizmu, plastikowa gra... Przecież teoretyczne jest dziś więcej możliwości i technicznych i finansowych niż kiedyś...
_________________
...najbardziej poruszające są opowieści nieopowiedziane /J.R.R. Tolkien/
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - recenzje mang

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.