PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
"DiU" '95 contra "DiU" '05
Autor Wiadomość
miłosz 
kucharz jedno ma imię



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 1750
Skąd: Krakówek
Wysłany: Wto 01 Sie, 2006 08:56   

Jak wiecie ja tam srednio przepadam za Collinem (zawsze zbyt sztywny) jednakowoz D&U 95, ma przewagę nad D&U 05- jest w każdym calu bliższa realiom książki, ze wszech miar angielska i dla Anglików robiona. Nowa wersja ma być bardziej kosmopolityczna i robiona dla młodszego widza wychowanego na teledyskach i MTV ;) ; mojej córce też bardziej podoba sie wersja 05.
Ja ogromnie lubie ta nową wersję, jednakowoz jak pomyślę Dracy - to zawsze to będzie Collin, jak pomyslę o siosrach Elżbiety, to zawsze to będą dziewczęta z serialu;

choć w kwestii domostw juz nie jestem taka sztywna - obydwa mi się podobały, może nawet w D&U 05 były lepiej filmowane - aleć to tez zasługa tego, że to film kinowy;
_________________
Z Tobą ciemność nie będzie ciemna..........
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 41840
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Wto 01 Sie, 2006 10:13   

Mnie sie scena pierwszego balu bardziej podobało w najnowszej wersji. I rzeczywiście domy były dobrze filmowane w wersji 2005.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."

Precz z piłką nożną!
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Wto 01 Sie, 2006 10:18   

Dla mnie 05 rządzi :D
nie żeby serial był zły ja już mam sentyment dla DiU 05 moja I ekranizacja Dumy jaką widziaąłm to zobowiązuje
 
 
Agnesse 
McPhysio



Dołączyła: 05 Lip 2006
Posty: 319
Skąd: znad książek
Wysłany: Wto 01 Sie, 2006 10:24   

Obie wersje Dumy i uprzedzenia bardzo lubię, w każdej jest coś, co przyciąga moja uwagę, co mi się podoba, coś uroczego.

W moim przypadku najpierw obejrzałam film, dopiero potem serial.

Do każdej z ekranizacji podeszłam nie porównując jej z drugą, ponieważ:
1. Jedna to sześciogodzinny serial tv, druga dwugodzinny film kinowy,
2. Dzieli je dziesięć lat różnicy,
3. Różne sposoby filmowania.

I tak każda jest mi bliska, w każdej znajduję coś, co mi się podoba i co nie. Nie stawiam żadnej na piedestale.
_________________
Addison: Where are the beautiful people running in slow motion on the beach?
Naomi: What?

 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11062
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Wto 01 Sie, 2006 11:11   

U mnie zawsze wygrywa Duma 1995 :D
Zwlaszcza w kwestii aktorskiej, ale nie tylko.
Oddaje klimat Anglii czasow Regencji, ten chlod, maniery itd..
Tyle rzeczy razi mnie w w nowej wersji..
Moze jedyna zaleta sa w niej fantastyczne zdjecia.
Milosz ma racje, to film dla wychowanych na MTV ;)
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Nimloth
[Usunięty]


Wysłany: Wto 01 Sie, 2006 12:08   

Ja wolę '95 też dlatego, że mogę popatrzeć na fryzury, kostiumy, jak to Gosia napisała - klimat, maniery itd. Właściwie moja wiedza na ten temat opiera się na tym filmie i innych produkcjach BBC, którym pod tym względem można zaufać, jak sądzę. W nowej dumie nie mam na co popatrzeć, bo cała ta otoczka pozostawia wiele do życzenia, a sama historia miłosna mnie nie interesuje aż tak bardzo.
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Wto 01 Sie, 2006 12:16   

E tam ja nie oglądam MTV. Podoba mi się życie tych ludzi oni mają krew energię. No i śliczna Jane :D
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 12768
Skąd: Kraków
Wysłany: Wto 01 Sie, 2006 12:52   

Nowa Duma jest ślicznie sfilmowana, widac to kiedy ogląda się wszystkie klipy zmonowane ze scen z filmu. Ma ładne elementy.
Nie ma za grosz logiki.
Nie ma ani dumy ani uprzedzenia.
To dla mnie grzechy podstawowe.
 
 
Harry_the_Cat 
poszukująca



Dołączyła: 30 Cze 2006
Posty: 11292
Wysłany: Wto 01 Sie, 2006 12:55   

Nimloth napisał/a:
W nowej dumie nie mam na co popatrzeć


A Mateuszek!?

Zgadzam się, że ogólnie zdecydowanie bardziej wierna i książce i epoce jest DiU 1995, ale myslę, że nie trzeba tak od razu skreśleć DiU 2005. Ma przepiękną muzykę (chociaż ta ze starej wersji też jest piękna), ładne zdjęcia - mi się osobiście bardzo podoba sposób filmowania, aktorsko momentami też jest świetna (właściwe myslę głównie o BB...) no i przysparza romantyczkom sporo uniesień.
Ja nauczyłam się cenić tę ekranizację i teraz oglądam od czasu do czasu z dużą przyjemnością.
_________________
Carry on my wayward son, For there'll be peace when you are done. Lay your weary head to rest, Now don't you cry no more...
 
 
Agnesse 
McPhysio



Dołączyła: 05 Lip 2006
Posty: 319
Skąd: znad książek
Wysłany: Wto 01 Sie, 2006 13:00   

Ja tak samo Harry, aktorsko DiU '05 duża klasa, długie ujęcia bez cięć, muzyka.
_________________
Addison: Where are the beautiful people running in slow motion on the beach?
Naomi: What?

 
 
Nimloth
[Usunięty]


Wysłany: Wto 01 Sie, 2006 13:43   

Harry_the_Cat napisał/a:
Nimloth napisał/a:

W nowej dumie nie mam na co popatrzeć

A Mateuszek!?


Dla wielu z Was zbluźnię - ale nie zachwyca mnie. Za bardzo Heathclifowaty się wydawał. Poza tym liczyłam na spojrzenia, po których bym mdlała, jak po spojrzeniach Colinka, a tu miłam wrażenie, że Darcy się zaraz rozpłacze.
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Wto 01 Sie, 2006 19:57   

No własnie bo on ją tak kocha a ona go olewa
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 12768
Skąd: Kraków
Wysłany: Wto 01 Sie, 2006 20:59   

Kasiek, właśnie że nie olewa! To było trochę nie bardzo z sensem nakręcone. Gdzie tam olewa, kiedy się z nim chce całować tuż po wywrzeszczanej odmowie poślubienia go.
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Wto 01 Sie, 2006 21:24   

No ale mu powiedziała że byłby tym ostatnim co by za niego wyszła i widac było że go to ukuło jak mi go wtedy było szkoda :cry:
 
 
Trzykrotka 



Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 12768
Skąd: Kraków
Wysłany: Sro 02 Sie, 2006 10:18   

No ja rozumiem, każdej byłoby szkoda, tylko rzecz w tym, że w tym momencie JA chciała raczej, żeby Darcy wyszedl na nadętego pajaca, a nie na małego żalosnego szczeniaczka. Mamy go nie lubić - i Lizzy i my. A nam go szkoda. Więc logika bierze w łeb, zostaje MTV i mokry sexy facet, którego chcemy przytulić do serca (nie przeczę, że nie :wink: )
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Sro 02 Sie, 2006 11:00   

aale on trochę jest nadętym buffonem obraża Lizzy ale ona też jest średnio miła też go nie oszczędza
 
 
Nimloth
[Usunięty]


Wysłany: Sro 02 Sie, 2006 13:08   

lady_kasiek napisał/a:
No ale mu powiedziała że byłby tym ostatnim co by za niego wyszła i widac było że go to ukuło jak mi go wtedy było szkoda :cry:

Co z tego, że powiedziała, skoro jej mina wyrażała coś zupełnie innego? W tym momencie Lizzy przypominała mi idiotkę (patrz cytat z "Przeminęło z wiatrem" w moim podpisie), która celowo przekomarza się z facetem, mówiąc co innego, a myśląc co innego, żeby go bardziej zainteresować. To niestety nie gra z charkterem Lizzy, który znamy z książki.
 
 
Harry_the_Cat 
poszukująca



Dołączyła: 30 Cze 2006
Posty: 11292
Wysłany: Sro 02 Sie, 2006 13:19   

Też się nad tym zastanawiałam - myslę, że twórcy filmu chcieli pokazać, że w Lizyy się kłóciły sprzeczne emocje - na balu Darcy jej się spodobał, ale ogólnie rzecz biorąc ją odtrącił, więc ona sobie wytłumaczyła, że jej się nie podoba.
I trwała w tym przekonaniu, więc jak się oświadczył, to go odrzuciła, bo już nauczyła się myśleć o nim źle - to + ingerencja Darcy'ego w sprawę Jane-Bingley.
Ale podświadomie ją dalej pociągał, więc, jak ją chciał pocałować, to coś tam zadrżało, bo obudziły się hormony.
No i pogubiła się dziewczyna.

W DiU2005 pokazują, że ona właściwie zaraz po oświadczynach jest niepocieszona, że je odrzuciła, a potęguje to jeszcze list.

W DiU 1995 dzieje się to trochę mniej gwałtownie. Lizzy jest bardziej niechętna od samego początku. List budzi wątpliwości, ale chyba dopiero w Pemberly Lizzy mysli, że może ten Darcy nie jest wcale taki zły...
_________________
Carry on my wayward son, For there'll be peace when you are done. Lay your weary head to rest, Now don't you cry no more...
 
 
Agnesse 
McPhysio



Dołączyła: 05 Lip 2006
Posty: 319
Skąd: znad książek
Wysłany: Sro 02 Sie, 2006 13:20   

Raczej kobietę targaną uczuciami, niż idiotkę, bo z jednej strony uważa go za nadętego bufona, który zniszczył życie Jane, a z drugiej Darcy w jakiś sposób ją pociąga. Bo przyznajcie same drogie Damy, często tak jest, że nie możemy określić naszego stosunku do jakiejś osoby, wydaje się, że jej nie lubimy, ale jednocześnie coś nas ciągnie ku niej...
_________________
Addison: Where are the beautiful people running in slow motion on the beach?
Naomi: What?

 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Sro 02 Sie, 2006 14:10   

No właśnie. Przeciez ona mogła go nie lubić ale mógł ją pociagać np fizycznie o czym Austen nie wypadało pisać.
 
 
Harry_the_Cat 
poszukująca



Dołączyła: 30 Cze 2006
Posty: 11292
Wysłany: Sro 02 Sie, 2006 14:21   

To by lepiej o niej świadczyło niż to, że zakochała się, jak zobaczyła jego chatę :wink: :mrgreen:
_________________
Carry on my wayward son, For there'll be peace when you are done. Lay your weary head to rest, Now don't you cry no more...
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Sro 02 Sie, 2006 14:32   

nie no chyba nikt nie myśli ze Lizzy zakochałą się w Darcym bo miał fajną chaupkę
 
 
Harry_the_Cat 
poszukująca



Dołączyła: 30 Cze 2006
Posty: 11292
Wysłany: Sro 02 Sie, 2006 14:55   

No chyba nikt... :mrgreen:
_________________
Carry on my wayward son, For there'll be peace when you are done. Lay your weary head to rest, Now don't you cry no more...
 
 
Nimloth
[Usunięty]


Wysłany: Sro 02 Sie, 2006 14:56   

Jak dla mnie historia przedstawiona w "Dumie i uprzedzeniu" jest bardzo prosta - Lizzy spotyka Darcy'ego i przez jego zachowanie się uprzedza. Ona zaczyna go interesować, ale jest zbyt dumny, żeby to okazać. Lizzy ma o nim coraz gorsze zdanie, on coraz bardziej się zakochuje. Oświadcza się, ona go odrzuca, jego duma jest urażona (jej z resztą też). Później następuje przypadkowe spotkanie, w czasie którego on prezentuje się jej z zupełnie innej strony (może słowa Lizzy przy oświadczynach sprawiły, że chce się zmienić?), zaczyna może coś do niego czuć. Później trochę perypetii i happy end.

Jak dla mnie film wszystko to poprzekręcał, Lizzy jest targana emocjami, które nie pasują do jej racjonalnego sposobu myślenia, jest pokręconą romantyczką, która sama nie wie, czego chce. Lizzy powinna być dumna - tu tej dumy nie ma. Czy osoba dumna krzyczałaby na Darcy'ego? Wątpię - to byłoby poniżej jej godności. Czy osoba uprzedzona (bo to też można jej przypisać) chciałaby pocałować Darcy'ego zaraz po tym, jak on w tak niegrzeczny sposób się oświadczył? Nie sądzę - nawet jeżeli czułaby do niego pociąg fizyczny.
Dla mnie postać Lizzy tu jest jedną wielką nadinterpretacją. "Pogodne usposobienie" zmieniło się w nieopanowane chichoty, a niezależność w prostactwo.

Wybaczcie, że moja wypowiedź jest taka ostra, ale gdy czytam, jak przez ten film jest odbierana bohaterka, z którą chciałabym się utożsamiać, to mnie krew zalewa.
 
 
lady_kasiek
[Usunięty]


Wysłany: Sro 02 Sie, 2006 15:07   

Spokojnie. Dla mnie to jest troszkę inaczej sama chciałbym kogoś czasem posłać do diabła i dalej ale wyskakuje cos takiego (czar chwili) że to posyłanie mi nie wychodzi.
Ja watpię abym się oparła facetowi który właśnie dostal kosza ja go posyłam do diabłą on się na mnie drze ja się dre na niego a oj chce mnie pocalowac. Choć w sumie to pewnie wydarłabym się na niego jescze bardziej.
Ale Lizzy jest młoda(o jak ja :D ) i targna sprzecznymi emocjami słyszy że darcy jest wspaniały oddany że kobieta którą wybierze bedzie wybranką losu a jednoczesnie dowiaduje się że zniszczył szczęście jej siostry. On się tłumaczy tzn wyjaśnia jej motywy postępowania ona w głebi duszy wie że on am rację nawet charlotta mówiła ze Jane jest obojętna. Wydaje mi się że ona docenia jego szczerośc ale on uraził jej dumę. i tutaj jest powód tego że ona go odrzuca no może w tym momencie jeszcze go nie kocha. ale ona od poczatku się nim interesuje ot przysięgła sobuie że będzie nim gardzić a tu nie wychodzi i do tego dodac owiadczyny w deszczu emocje i... :mrgreen:
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - recenzje anime

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.