PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Margaret Hale i Daniela Denby-Ashe
Autor Wiadomość
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11096
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Sob 03 Cze, 2006 19:24   Margaret Hale i Daniela Denby-Ashe

Daniela Denby-Ashe
Birth : 9 August 1978, London, England, UK
Height : 5' 4"

Fragment wywiadu z Danielą

"WG (Walford Gazette):
- Lubię Twoje nazwisko: Denby-Ashe. Jest ładne, bardzo klasyczne. Lubię to wymawiać głośno: Daniela Denby-Ashe.
Daniela (ogląda się nerwowo i śmieje się): [..]
- To jest cała historia z tym moim nazwiskiem. Mój tata przybył tu, kiedy miał 12 lat. Urodził się w Polsce. Nazywał się Mirosław Pszkit. Było to niewygodne do wymówienia. Kiedy przyjechał, niektórzy ludzie nie wiedzieli, jak to należy poprawnie wymawiać. Przed ślubem ojciec i moja mama zajrzeli do książki telefonicznej. Tata znalazł tam nazwisko - Denby, a mama - Ashe. Nie mogli się zdecydować, które wybrać i postanowili je połączyć kreską w órodku. Nie nazywam się Pszkit, jak mój tata. Urodziłam się z nazwiskiem Denby-Ashe w moim akcie urodzenia.
WG:
- Wspaniała historia. Twoja mama wyemigrowała do Wielkiej Brytanii ?
Daniela:
- Nie, urodziła się tutaj, ale oboje jej rodzice urodzili się w Polsce. Jej matka była Francuzką, wiec moje pochodzenie jest raczej francuskie i polskie. [...]
WG:
- Ale Twoi rodzice poznali się na jakimś angielsko-polskim spotkaniu czy coś takiego..
Daniela:
- Sądzę, że spotkali się w hotelowym holu. Po prostu to zbieg okolicznosci, że oboje byli Polakami.
WG:
- Urodziłaś się w Londonie?
Daniela:
- W północno-zachodnim Londynie. Mam brata, który jest o dwa lata młodszy ode mnie."


Tłumaczenie: Gosia
źródło:
http://www.btinternet.com.../interview.html

Daniela podobno biegle włada trzema językami: angielskim, polskim i francuskim


Filmografia:
- Devil's Playground (2010) (pre-production) .... Kate
- "My Family" .... Janey Harper (74 episodes, 2000-2009)
- "Waterloo Road" .... Jem Allen (1 episode, 2009)
- Episode #4.16 (2009) TV episode .... Jem Allen
- "Crooked House" .... Hannah (2 episodes, 2008)
- Maxwell (2007) (TV) .... Andrea Martin
- "Torchwood" .... Mary (1 episode, 2006)
- Greeks Bearing Gifts (2006) TV episode .... Mary
- The Family Man (2006) (TV) .... Kelly
- "North & South" .... Margaret Hale (4 episodes, 2004)
- "The Afternoon Play" .... Kate (1 episode, 2003)
- Girls' Weekend (2003) TV episode .... Kate
- "Rescue Me" .... Julie Carter (1 episode, 2002)
- Episode #1.3 (2002) TV episode .... Julie Carter
- Magic Hour (2002) (TV)
- "Office Gossip" .... Cheryl (6 episodes, 2001)
- Is Harry on the Boat? (2001) (TV) .... Lorraine
- "Fish" (2000) TV series .... Jess Taylor (unknown episodes)
- "EastEnders" .... Sarah (262 episodes, 1995-1999)
- Absolutely Fabulous: Absolutely Not! (1998) (V) (as Daniella Denby Ashe) .... Saffy's Daughter Victoria
- "Absolutely Fabulous" .... Saffy's Daughter Victoria (1 episode, 1995)
... aka "Ab Fab" (Australia: short title)
- The End (1995) TV episode (as Daniella Denby-Ashe) .... Saffy's Daughter Victoria
- "The Bill" .... Debbie Higgins / ... (2 episodes, 1994-1995)
- Molly (1995) (TV) .... Marie
- "Kevin and Co" (1992) TV series .... Sophie Coe
- "Desmond's" .... Jackie (1 episode, 1992)
- Growing Pains (1992) TV episode .... Jackie

-------------------------------------------------------
Zdjecia Danieli Denby-Ashe (poza N&S):



Pozostale:
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
Ostatnio zmieniony przez Gosia Sob 11 Lip, 2009 18:10, w całości zmieniany 12 razy  
 
 
Kaziuta



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 1380
Skąd: Szczecin
Wysłany: Sob 03 Cze, 2006 20:03   

Jest śliczna. Taka świeża, apetyczna - do schrupania.
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11096
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Sob 03 Cze, 2006 21:20   

ładnie tu wyglada, to fakt :D
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Matylda



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 1129
Wysłany: Sob 03 Cze, 2006 22:05   

No nie wiem
Ja jakos nie mogę sie przekonać
Przyznam jednak , że jako współczesna dziewczyna bardziej mi sie podoba
Może te długie włosy jak opadają to powodują , że nie widać tak jej pycołowatej buźki
Ale usta ma wdechowe
Zawsze miałam kompleks ust.......
 
 
Monika 
Mark Darcy desperately wanted



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 630
Skąd: W-wa
Wysłany: Sob 03 Cze, 2006 22:40   

Ślicznie wygląda w tych blond lokach, do twarzy jej bardzo w takiej aureoli :grin:
Ale mi osobiście podoba się i współczesna i wiktoriańska Daniela

 
 
Matylda



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 1129
Wysłany: Nie 04 Cze, 2006 09:05   

Bo za kapelusz człowiek od kostiumów powinien dostać oskara
Od razu zwróciłam na niedo uwagę- jest taki prosty w formie Super
I jeśli chodzi o główną aktorkę podobała w tym własnie kapeluszu
 
 
Sanjana 



Dołączyła: 19 Maj 2006
Posty: 66
Skąd: Kraków
Wysłany: Nie 04 Cze, 2006 13:03   

Mnie się podoba wiktoriańska Daniela, Daniela w blond lokach i w ciemnych włosach z grzywką :wink:
_________________
Look back...Look back at me
 
 
GosiaJ
Shahrukh...



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 605
Wysłany: Nie 04 Cze, 2006 16:53   

Matylda napisał/a:
Bo za kapelusz człowiek od kostiumów powinien dostać oskara
Od razu zwróciłam na niedo uwagę- jest taki prosty w formie Super
I jeśli chodzi o główną aktorkę podobała w tym własnie kapeluszu


Kapelusz w stylu frisbee ;-) Mnie się też bardzo podoba, a Daniela ślicznie go nosi, tak elegancko i dostojnie. Podobnie jak suknie z epoki, tak ładnie podkreślające jej figurę.
 
 
Panna_Marta 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 130
Wysłany: Nie 04 Cze, 2006 19:21   

Mnie się Daniela nie podoba w blond loczkach, chyba zanadto przywiązałam się do wiktoriańskiej Margaret :wink: . Jednak już na szóstym zdjęciu - brązowowłosa Daniela z grzywką - wygląda prześlicznie i wdzięcznie.

Chętnie nabyłabym kapelusz, podobny do tego, który nosiła Margaret. Chociażby po to, aby w domu przemieniać się w wiktoriańską Damę :wink: .
 
 
Agn 
księgarniany wymiatacz



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 32574
Skąd: spod łóżka
Wysłany: Nie 04 Cze, 2006 19:49   

Pokazałam koledze (normalnemu facetowi) P&P z 2005 roku. Skrzywił się jak nieszczęście i nie obejrzał do końca. Potem zaczęłam oglądać seriale angielskie, zapytał, co oglądam, to mu rzekłam, że N&S i że mogę mu puścić, jeśli bardzo ciekaw. Nie chciał, powiedział, że ostatnio pokazałam mu Keirę K. na którą serdecznie patrzeć nie może. Zmusiłam człowieka. Puściłam N&S. Co prawda uznał, że treść filmu jest nudna i nie dla niego, ale oczu nie mógł oderwać od Danieli. Czemu? Cytuję "O Boże! Ona wygląda jak KOBIETA!" :mrgreen:
_________________


Kocham mój kraj, NIENAWIDZĘ tego państwa.
 
 
Balbina 
Szalejąca czterdziestka



Dołączyła: 30 Maj 2006
Posty: 470
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon 05 Cze, 2006 11:28   

Cytat:
Cytuję "O Boże! Ona wygląda jak KOBIETA!" :mrgreen:



Ma facet rację, a mężczyźni naprawdę są tacy sami od wieków (kiedy się odchudzałam po porodach mój mąż powiedział tylko żebym nie przesadzała bo nie chce żeby mu kości w łóżku grzechotały). Kanony urody w tamtych czasach nie uznawały kobiet typu wieszki na ubrania za ładne. Jeszcze pięćdziesiąt lat temu kobieta miała być zgrabna i przede wszystkim mieć czym oddychać (cytat mojej mamy: zawsze chciałam przytyć żeby jakoś wyglądać) . Dlatego Elizabeth z DiU 95 jest bardziej na miejscu niż z DiU 2005.
Margaret z N&S z tego co widzę też jak najbardziej na miejscu. :lol:
_________________
Być zagadką której nikt nie zdąży zgadnąć nim minie czas
 
 
GosiaJ
Shahrukh...



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 605
Wysłany: Wto 06 Cze, 2006 22:38   

Rzeczywiście niektóre dziewczyny nie mogą nic poradzić na to, że są szczupłe, staram się nie krytykować ich, bo to nie fair - tym bardziej, że podobają mi się takie chudziutkie również, np. Kate Moss. Chociaż od dłuższego czasu nie mogę się napatrzeć na np. Monikę Bellucii, prześliczna kobieta z zabójczo wspaniała figurą na pewno powyżej rozmiaru 38. Uwielbiam Jennifer Ehle jako Lizzy czy Danielę jako Margaret - prawdziwie kobiece i doskonałe :-)
 
 
asiek 



Dołączyła: 19 Maj 2006
Posty: 4457
Skąd: ...z morza
Wysłany: Sro 07 Cze, 2006 21:35   

Piękna kobieta. W jednym z postów porównano ją do Melanii z Przeminęło z wiatrem
....i coś w tym jest. Obie damy robią wielkie wrażenie.
 
 
GosiaJ
Shahrukh...



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 605
Wysłany: Sro 07 Cze, 2006 22:43   

asiek napisał/a:

Piękna kobieta. W jednym z postów porównano ją do Melanii z Przeminęło z wiatrem
....i coś w tym jest. Obie damy robią wielkie wrażenie.


Daniela pokazuje tu wielką klasę - w końcu jest młodą współczesną dziewczyną, nie każda pewnie potrafiłaby się zamienić w tak elegancką, prawdziwą "wiktoriankę", nosić niewspółczesne suknie z takim wdziękiem i mieć taki urok. Podziwiam ją.
 
 
bezpaznokcianka 



Dołączyła: 19 Maj 2006
Posty: 508
Skąd: Liverpool
Wysłany: Sro 07 Cze, 2006 23:01   


nie do poznania ta nasza Daniela... :!:
 
 
basiek


Dołączył: 19 Maj 2006
Posty: 43
Skąd: BIELSKO-BIAŁA
Wysłany: Czw 08 Cze, 2006 06:46   

Nie ma brzydkich kobiet-są tylko nieuczesane i źle ubrane :roll: :roll: :wink:
 
 
Gunia 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 5401
Wysłany: Czw 08 Cze, 2006 13:01   

O chol*! Co to jest? :shock: :thud:
_________________
Dobra wiadomość jest taka, że Bóg zawsze odpowiada na nasze modlitwy.
Czasami po prostu odpowiedź brzmi: nie.
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11096
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Czw 08 Cze, 2006 17:14   

Co chcecie, pewnie do roli tak musiala wygladac :D
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Narya 



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 493
Skąd: Kraków
Wysłany: Czw 08 Cze, 2006 18:16   

Ale się biedaczka musiała poświęcić :wink:
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11096
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Czw 22 Cze, 2006 20:15   Margaret Hale i Daniela Denby-Ashe

W ramach przeklejania naszych starych rozmow z tamtego forum, daje fragmenty dotyczące Margaret Hale:

Miłosz

Od pierwszego wejrzenie spodobała mi się postać Margaret. Mamo od tego pierwszego momentu na tej cudnie ukwieconej plebanii, aż do "budzenia się" w smrodliwym i biednym Milton, wśród kłebków bawełny.
Moje spojrzenie na Margaret od początku było pozytywne.
Od pierwszej sceny mi sie spodobała; jej odmowa Thortonowi była wg mnie, spowodowana chęcią okazania pewnej niezależności (pamiętacie jak odmówiła prawnikowi?)

Caroline
Ja od początku lubiłam Margaret, nawet myślę, że troszkę ograniczyli jej postać w filmie i w książce jest ciekawsza

Monika
A ja już od pierwszych chwil byłam zauroczona pyzowatą twarzyczką Margaret, zadumaną wyglądającą przez szybę wagonu. Świetnie dobrana aktorka, dobrze że nie zaangażowali do tej roli takie chudzinki jak choćby Keira

Caroline
Nic nie mam do aktorki, wręcz przeciwnie, bardzo mi się podoba, chodzi mi o to jak napisano postać, ona w książce bardzo się zmienia, poznajemy ją w domu z Edith i pod koniec znów tam jest, wtedy widać jak bardzo dojrzała i wyrosła poza ten beztroski salonowy świat. Świetna jest. W serialu właściwie chodziło tylko o wyjaśnienie nieporozumień między nią a Johnem.
Daniela jest fantastyczna.

GosiaJ
Zgadzam się - Thornton dołączył do nielicznego panteonu moich naj... naj... najukochańszych bohaterów
A Margaret jest wspaniała bohaterką - na razie mówię o filmowej, bo zbyt mało przeczytałam jeszcze powieści, żeby się wypowiadać na jej temat. Natomiast Daniela w tej roli też od początku mnie zauroczyła i nie wyobrażam sobie nikogo innego grającego Margaret.
Taka refleksja - ilu Brytyjczycy mają wspaniałych aktorów, w USA, gdyby się zabrano za ekranizację jakiejś popularnej powieści, to pewnie od razu zatrudniono by jakąś opatrzoną gwiazdę i żadnego zaskoczenia.

Trzykrotka
Mnie też się podoba Margaret - duszą i ciałem. W pierwszym jej pyzowatość jest szokująca, ale po chwili już widać tylko wielkie oczy. śliczne usta, cienką talię i inne atrybuty kobiece. Hart jej ducha podziwiam z całego serca. Mogła przecież tak jak jej matka (wiem, że słaba i chora, ale zaciskam zęby, kiedy ją widzę) zasiąść na kanapie i narzekać cienkim głosem na cały świat. Ale że nie zareagowała na Look back - sierota. Ja chyba usłyszałabym takie wezwanie w środku nocy, najgłębszego snu i przez trzy ściany.
Thorntona uwielbiam. Armitaga też za to, że dał Thorntonowi pochmurne spojrzenie i ten cudowny głos.

Eva7
A teraz będę miała mnóstwo wrogów
Ale...ja nie mogę się przekonać do urody Margaret. Są chwile gdy wmawiam sobie , że jest ładna ( najczęściej w kapeluszu , jest super i mam słabość do nakryć głowy, sama takich nie noszę
A teraz bedę miała jeszcze więcej wrogów
Do urody Lizzy z 1995 też się nie mogę przekonać. Przypomina mi matke karmiącą.
Keira jest mi bliższa gdyby nie szczerzyła zębów.
Może ja jestem zazdrosna o Darcyego i Thortona , bo uważam że zadna nie jest ich godna ???

Monika
w Margaret podobają mi się szczegóły, pięknie wykrojone usta, sposób w jaki się porusza w tych cudnych sukniach, figurą też pasuje do tamtego okresu.

Gosia
Mnie tez sie na poczatku Margaret bardzo sie nie podobala, te usta wydymala i krzywila twarz jakos nieladnie. Nie moglam sie przekonac. Ale w drugiej czesci filmu, jakos wyglada naprawde ladnie.
A juz w scenie peronowej slicznie. I dobrze gra glosem. Pieknie nosi kapelusze i suknie.

GosiaJ
Panna Hale z rękami zaplecionymi na szyi pana, no no, cóż to musiał być za skandal i powód do gadania dla służby! Ona rzeczywiście, jak na wiktoriańskie obyczaje, zszargała sobie opinię - wisieć na szyi obcego faceta! Ale w sumie się nie dziwię, ja bym też zawisła, a co!

Bez przerwy mogę się zachwycać Danielą Denby-Ashe. Nawet we współczesnym stroju już nie tak bardzo, ale w wersji "z epoki" jest dla mnie absolutnie piękna. Chociaż pamiętam, że zanim zobaczyłam film, na zdjęciach nie zwracałam na nią aż takiej uwagi. Bardzo zyskuje w ruchu, mówiąc, okazując emocje na twarzy - podobnie jak pewien chmurnooki właściciel fabryki
I jeszcze chcę dodać, że Thornton ma cudny profil

Kaziuta
Co do uroku Margaret. Jest niezaprzeczalny bo płynie w niej przecież słowiańska (polska) krew, a jak wiadomo wszem i wobec polki to najpiękniejsze kobiety świata, a wchopdzący na to forum dowiedzą się jeszcze, że najiteligentniejsze.
Przyznam się z biciem w niemałą pierś, żę po pierwszym odcinku też nie byłam nią zachwycona, ale już w czawartym była śliczna i bardzo kobieca. O takich kobietkach co to mają biust, talie osy i fajnie zaokrąglone bioderka usłyszałam od pewnej starszej pani,że mają "wszystko oddzielnie". Piękniejszego komplementu od tamtej pory nie słyszałam.

Gosia
Margaret z pewnoscia zawsze sie starala nie okazywac swych uczuc, a nawet tlumic je. Przed sama soba nie przyznalaby sie, ze kocha Thorntona, nawet jesli by tak bylo.

Milosz
Polubiłam Margaret od pierwszego momentu, od pierwszego kadru w filmie, od bajkowo-słonecznej sceny - ona leży w trawie i słońce tak ją oświetla................... i potem jak odmówiła Henryczkowi i powiedziała, że nie jest gotowa na małżeństwo z kimkolwiek.
I odmowa Johnowi tez była podyktowana brakiem gotowości, a do tego upokorzeniem jakie przypisała całej sytuacji. Mało tego miała świadomość, że sama sytuacja zmusiła Thortona do oświadczyn co ją rozsierdziło poprostu.

Kika
Jeżeli chodzi o Margaret filmową, to muszę powiedzieć że będę jej bronić, ponieważ wcale jej nie zazdroszczę... musiała opuścić strony, które bardzo kochała i przystosować się do życia w innym świecie... oglądałam dzisiaj pierwszy odcinek po raz n-ty i widziałam, jak ona bardzo starała się zrozumieć ten świat i znaleźć w nim swoje miejsce... widać to np. w scenie z Higinsami...
samotnie zwiedzała to miasto, które ją tak fascynowało... nie miała żadnego przewodnika, który wprowadziłby ją w jego tajemnice i zwyczaje... wszystkiego doświadczała na własnej skórze...
w Helston mieszkała w otoczonym pięknem domu, a w Milton ... smród i brud... czuła się pewnie bardzo wyobcowana... te wszystkie insynuacje na temat jej rodziny wcale jej nie pomagały... a jednak przekonywała się do tego miasta...
myślę, że tak samo było z Thorntonem... na początku potepiała go za to, że tak potraktował Stewensa... ale czy Higgins nie powiedział do niej, że Stewens dostał to na co zasłużył.... musiała dobrze poznać relacje pomiedzy mieszkańcami tego przemysłowego miasteczka, aby obiektywnie oceniać ich poczynania....

GosiJ
Margaret nie jest niedobra, ok, ale... dziś w pociągu czytałam ciąg dalszy tej przełożonej sceny i potem scenę Thorntona z matką... Musiałam przestać, bo się za bardzo wzruszałam. Fragment, kiedy on mówi do matki, żeby nie mówiła nic przeciwko Margaret, że ma mu tego oszczędzić i że nie jest zbyt dobry dla niej, ale kocha ją jeszcze bardziej, jest absolutnie porażający.
Kiedy czyta się o jej i jego uczuciach - jej, ciągle pełnych oburzenia i pogardy, jego - tak namiętnych, pełnych absolutnej miłości, trudno zachować dystans i mimowolnie się człowiek na tę Margaretkę denerwuje, co to tak późno się na nim poznała. Ale ok, można wszystko zwalić na Gaskell

Gosia
Okropna ta Margaret, ale widac, ze ta milosc ja przerazala.
Lubila panowac nad soba, decydowac o sobie, a tu spotkala kogos kto mial zapanowac nad jej uczuciami i to jest tego zapowiedz. Czula sie niepewnie wobec sily tej niezmiennej namietnosci, ktora miala ja pozniej poniesc. To bylo cos zupelnie odmiennego od tego co dotad czula.

Milosz
przerażało ja to wszystko i tyle.

Kaziuta
Wczoraj nie rozumiałam Margaret i nie rozumiem jej i dzis, ale widac, że ona sama siebie też nie znała do końca. Zarzuciła Thortonowi, że jego oświadczyny to transakcja, ale już po wyjściu chyba zaczęła tego żałować. Porównywała oświadczyny Lennoxa i Thortona i zauważyła, że namiętnośc Thortona była silniejsza. Może trochę żałowała swoich słów , ale pozostała ze świadomościa, że może to juz więcej sie nie powtórzy. Chciała o tym zapomnieć, udać ,że ją to obraża, mocniej i stanowczo odtrącić jego uczucie. Ale czy to było prawdziwe?
Szkoda mi jej. Była tak blisko tak wielkiej miłości

Izek
Przecież ona była wystraszona jak nie wiem, a do rozumu dojdzie i zapłaci za to że nie skorzystała z okazji... przecież już nie za długo... a nie będzie miała pewności czy następna okazja się trafi...

Caroline
Dokładnie, toć dziewczyna znała tylko miłość taką jaka spotkała Edith, wyważoną, lekko wykalkulowaną, a tu wpadł jej taki gość z taką pasją i namiętnością. Nie wiem, czy zwróciłyście uwagę na opis Thorntona, to był wielki facet, kawał chłopa, lekko ponurawy na co dzień. Na dodatek ona go nie lubiła! Przecież nie miała wglądu w jego uczucia, nie wiedziała, że on wrażliwy misio jest pod surdutem. No i czy można przyjąć oświadczyny faceta, którego się nie lubi? Podsumujmy:
południowe wychowanie+siła namiętności T.+sposób bycia T.+głębokie przekonanie, że go nie lubi= dziewczyna miała prawo się wystraszyć!

Izek
może się mylę, ale czy wtedy emoje nie były demode? znaczy się u mężczyzn, takie niedżentelmeńskie?
bo teraz mamy równouprawnienie w kwestii płaczu i emocjonalnych wybuchów (a nawet dla używania fluidu ) to inaczej patrzymy na te całe oświadczyny

Gosia
Margaret gardzila ujawnianiem uczuc

GosiaJ
ogrom jego miłości i namietności ją przytłoczył. Oświadczyny Henrysia to było nic, jakieś mdłe gadanie... A tu przychodzi ktoś, kto mówi, że będzie ją kochał bez względu na to, co ona o tym myśli, mówi to z pełnym przekonaniem, bez wahania.
A ona go nawet nie lubi - tak mówi. Ale jego słowa na pewno musiały zrobić na niej wrażenie - taka otwartość i szczerość w takich "skrępowanych obyczajowo" czasach

Caroline
Przecież nie wiedziała, że jemu się będzie chciało płakać.
Miała przyjąć faceta z litości?! Czy Thorntonik by tego chciał. Mi też go żal, ale wszyscy wiemy do czego to zmierza, miłość na full, bez kompromisów i uczuć pośrednich.

Alison
Co znaczy nie wiedziała?! Kiedy wychodził, to rzuciła na niego jedno spojrzenie i dostrzegła oczyska łzami nabrzmiałe. Każda prawdziwa kobieta z krwi i kości by pękła jako i ja pękam mimo mojego męskiego mózgu, a ten sopel lodu, to się do przetykania przerębli najwyżej nadawał a nie na żonę dla Jaśka. Kurcze zaraz zacznę myśleć, że ten Jasiek jakiś głupi, że się w takim soplu zakochał

Caroline
Co miała go zatrzymać i powiedzieć, no dobra stary skoro tak bardzo ci zależy to cię biorę?????????
No przecież nie była bez serca, miała wyrzuty sumienia, że spowodowała takie cierpienie.

GosiaJ
Nie penkam, jeno się staram zrozumieć - nie mogę jej przestać lubić, bo bym się na końcu nie mogła z Jasiem cieszyć, że wreszcie odwzajemnia jego uczucia. A teraz jestem na nią bardzo zła, bardzo, szczególnie, jak przypomnę sobie następne sceny, to, że przy kominku w domu łzy mu się cisną do oczu... Oj Margaretko, coś Ty uczyniła, okropna niewiasto!

Izek
nie, z tym fluidem to całkiem współczesne było
a napisałam niedżentelmeńskie, bo Margaret użyła podobnego słowa...
że był supermęski to nikt nie powie że nie, niechby spróbował
tyle że supermęskość te dobrych parę lat temu mogła wyglądać ineczej nieco, sama już nie wiem

GosiaJ
Spokojnie, Alisonku, nie możesz Margaretki znienawidzieć, Margaretka w gruncie rzeczy dobre dziewuszysko (jak ja się miotam, widzicie!?), pomaga biednym, serduszko ma dobre, no i nie zapominajmy, że Thorntonika własną pierwsią wątłą osłoniła i strzał na głowę przyjęła! I ona nie taki sopel, przecie topnieć zacznie, popełniła błąd - pewnie za karę, jak już się hajtną, będzie raz w tygodniu na przędzalni pracować!

Monika
Moze sama Margaret się przestraszyła swojej reakcji - w końcu "rzuciła sie" na Thorntona wobez tłumu ludzi. Pogubiła się w tym, co naprawdę czuła, a tym co próbowała objąc rozumowo.

Kaziuta
Może ona go i nie lubiła i trudno przyjąć oświadczyny kogoś do którego się nie pała, ale po takich słowach i tych łzach w oku zmiękłby nawet głaz. A poza tym nie miałabym już sumienia krzyczeć na tego bidulka, no może tylko "Bierz mnie póki jestem młoda ...."
PS. Przypomniała mi sie jeszcze jedna piosenka J.Przybory i J.Wasowskiego. Tytuł akurat pasujący do dzisiejszego fragmentu-"Moja dziewuszka nie ma serduszka".

Alison
A już tam zaraz, „stary biorę cię”, a nie mogła powiedzieć „Panie Thornton, po prostu nie wiem co powiedzieć, pan mnie tak zaskoczył. Nie miałam pojęcia o tym, że pan darzy mnie tak gwałtownym uczuciem, przecież dotychczas tylko spieraliśmy się przy każdym spotkaniu. Ja pana właściwie nie znam. To co zdarzyło się wczoraj było jedynie odruchem, proszę sobie zbyt wiele nie wyobrażać, to była tylko spontaniczna reakcja. Proszę nie oczekiwać ode mnie żadnych deklaracji, proszę dać mi czas na zastanowienie się nad tym wszystkim, ja nigdy dotąd nie byłam w takiej sytuacji. Może zacznijmy od tego, że spróbujemy się najpierw poznać lepiej i zaprzyjaźnić.” No i w ogóle w ten deseń. Kobieta jak proponuje facetowi przyjaźń to on już wie, że z tego to się chyba nic nie urodzi, no chyba, że jest bardzo cierpliwy, ale jak mu kobita smoli, że jego miłość jej ubliża no to sorry, ale damą nie jest, nawet jakby bardzo chciała nią być. Dama jest asertywna. Odmawia, nie raniąc cudzych uczuć.

GosiaJ
Łęcka też była z krwi i kości, tylko że arystokratka nieprzejednana, moim zdaniem kompletnie źle wychowana przez ojca i ciotkę, pogardzająca innymi, patrząca z góry. Panna Hale jednak była wychowana o wiele lepiej, w poczuciu współczucia dla innych (ona przecież trochę współczuje nawet Thorntonowi po oświadczynach), w poczuciu, że trzeba innym pomagać. Jej ojciec nie był bezmyślnym, żyjącym na kredyt arystokratą, tylko duchownym.

Aragonte
Margaret filmowa jest łatwa do polubienia (też uważam, że piękne są w niej detale, np. ma śliczne usta), książkowej jeszcze nie rozgryzłam, choć przeczytałam te kilka rozdzialików. Ale to za mało

Monika24
W tej naszej Margaret ukryty był prawdziwy hart ducha i serdeczne serce. Pokonując własny strach, obawy, tchórzostwo okazała się prawdziwą przyjaciółką Bessy, do samego końca.
Jest tak inna od tych wszystkich wiktoriańskich dam, dla których niewyobrażalne byłoby zadawanie się z robotnikami, biedotą, na którą taka choćby Edith nigdy by nie spojrzała.

Margaret miała obawy przed pójściem do Bessy, ale to przecież całkiem naturalne. A to że przemogła mimo wszystko swój instynktowny strach dobrze o niej świadczy.

Milosz
W niej się już wszystko kotłowało a sama jeszcze nie umiała nazwać tych uczuć... wiecie a mnie od początku się Margaret podoba choć w tej ksiązkowej za mało jest wewnętrznej pewności swoich uczuć, przemyśleń... Aż czasem trudno uwierzyć, że dorosłej osobie brak tej kropki nad "i"

Kika
smutny ten fragment... choroba matki, odrzucone oświadczyny, ogromna tęskonota za domem rodzinnym, a potem jeszcze śmierć Bessy.... tyle spadło na Margaret w ciągu tak krótkiego czasu... ileż uczuć się w niej wtedy kotłowało.... po takim sielskim życiu na wsi Milton wcale jej nie rozpieszczało.....

Alison
Mnie też bardzo dobrze robi doczytanie się tego wszystkiego co im duszach grało, a co sobie tylko wyobrażać mogłam oglądając film. To są właśnie te niedostatki ekranizacji, a tym samym absolutna wyższość książki nad filmem. Czasem, aż się inaczej spojrzy na bohatera po zrozumieniu jego psychicznych dylematów czy poznaniu motywacji podjęcia jakichś działań, choć akurat w tym przypadku, Margaret sporo u mnie straciła, to teraz zaczynam jej powoli wybaczać, bo widzę że zapłaci za swoje paskudne zachowanie. A wiecie co myślę o sprawiedliwości dziejowej.
Że jej nie ma. Ale powinna być. I trzeba do niej wszelkimi sposobami dążyć

Gosia
Smutny ten fragment. to fakt, ze Margaret byla przyzwyczajona do w sumie beztroskiego zycia, a tu tyle na nia spadlo. Juz sam fakt, ze zaprzyjaznila sie z Higginsem i Bessy jak najlepiej o niej swiadczy. Trzeba umiec ja zrozumiec.

Kaziuta
Fakt fragment smutny. Porównując obie Margaret filmowa i ksiązkowa również swierdzam, że filmowa ma więcej cech ludzkich. Nie bała sie być prz swojej przyjaciólce do końca, wczesniej pomyślała o drobiazgu dla niej. Była twarda. Żyła wspomnieniami ale moim zdaniem nie dawała tego poznać po sobie. Czy w takiej rozmemłanej Margaret John by się zakochał ? Czy przykuła by jego uwagę, gdyby nie miała własnego zdania i nie była inna od innych znanych mu kobiet ?

Trzykrotka
Filmowa Margaret jest wielką damą trochę w stylu Melanie Wilkes z Przeminęło z wiatrem: ma swoje śmieszne uprzedzenia ("to nie po dżentelmeńsku"), jest wytrorna i subtelna, ale jak trzeba potrafi wybiec przed tłum i stawić czoła i chorobie matki i policjantowi. Ta książkowa jest za bardzo damą w stylu swojej mamy. Też za nią nie przepadam.

Gosia
ja tez wole Margaret filmowa od ksiazkowej, jest chyba lepsza, bardziej spolegliwa, ale sadze, ze Sandy Welch troche z tym przesadzila.
Czy Margaret tego samego dnia zaraz po uderzeniu kamieniem pobieglaby do Bessy ?
Przypuszczam, ze jednak musiala nie czuc sie tak rewelacyjnie.

Gosia
Z tego fragmentu tlumaczenia wynika troche sprzecznosci w zachowaniu Margaret.
Z jednej strony waha sie, czy pojsc zobaczyc zmarlą Bessy, z drugiej jest nieslychanie odwazna w tej scenie z Higginsem.
Ale z pewnoscia niezwykla dziewczyna, niezwykla jak na tamte wiktorianskie czasy.

Eva7
swoją drogą jak Margaret mogła lubić towarzystwo Edith ?
Przecież w swoich ocenach była dość surowa
Zaraz przypomina mi sie Darcy i jego przyjaciel ten alkoholik Hurst
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Kati 



Dołączyła: 23 Maj 2006
Posty: 64
Skąd: z Zielonego Wzgórza
Wysłany: Czw 22 Cze, 2006 21:10   

Gosiu, za kolejną Twoją doskonałą robotę, to ja tylko, mogę paść na twarz :thud:

wielgaśne dzięki :mrgreen:
 
 
GosiaJ
Shahrukh...



Dołączył: 18 Maj 2006
Posty: 605
Wysłany: Pią 23 Cze, 2006 20:14   

Gosiu, z przyjemnością przeczytałam nasze dawne dyskusje na temat Hanki Thorntonowej i Margerytki - dzięki :grin:
 
 
ANGELO 


Dołączyła: 28 Cze 2006
Posty: 201
Wysłany: Czw 13 Lip, 2006 16:12   

nie do poznania ta nasza Daniela...

To zdjęcie to dla mnie szok taka słodka dziewczyna tak dziewczęco wygląda w N&S
a tu takie zwydzrzone czupiradło :shock:
o czy tak nie jest lepiej?

daniela-denby-ashe-sm.jpg
Plik ściągnięto 9628 raz(y) 6,07 KB

 
 
Caitriona 
Byle do zimy!



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11389
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pon 02 Paź, 2006 21:35   

Widziałam dzisiaj na BBC Prime serial komediowy "My Family" gdzie Daniela gra córkę admirała Pellew z "Hornbowera" ;) Całkiem, całkiem. I Margaretka jest jakaś bardziej wychudzona i bardziej blond.
_________________
And clouds full of fear
And storms full of sorrow
That won't disappear
Just typhoons and monsoons
This impossible year

 
 
Marija 



Dołączyła: 15 Wrz 2006
Posty: 5608
Skąd: woj. dolnośląskie
Wysłany: Sro 14 Lut, 2007 13:05   

:shock: Wiecie, że Daniela jest pół-Polką? Dlatego John stracił głowę na jej widok :banan:
http://en.wikipedia.org/wiki/Daniela_Denby-Ashe
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group - recenzje anime

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.